netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Obłędny problem z przyszłymi teściami..

6 odpowiedzi2 620 wyświetleńzałożony przez Nordyckiwiatr, 07.06.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Obłędny problem z przyszłymi teściami..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: Obłędny problem z przyszłymi teściami..

Witajcie, przychodzę tu z pewnym problem z którym myślałam, że dam sobie radę.


Otóż, lat mam 23, między mną a narzeczonym różnica jest 9 lat, 2 miesiące temu przeprowadziłam się ponad 500km od domu rodzinnego do narzeczonego. Aktualnie tu gdzie jestem szukam pracy stałej gdzie jest to trudny etap ponieważ od pracodawców słyszę '' jest Pani z daleka, a jak się odwidzi to co ja zrobię z umową? ''więc chodzę od rozmowy do rozmowy, miałam juz kilka dni próbnych gdzie zostałam oszukana, więc temat jest trudny ale nie poddaje się. Musi się w końcu udać. Plus jest tego taki, że mam pracę na weekendy w dziedzinie motoryzacji, mały plus ale zawsze już coś. Jak już znajdę pracę stałą, to rozejrze się za szkołą policealna.

Mieszkanie tu gdzie jestem, jest narzeczonego gdzie razem staramy się spłacać kredyt, narzeczony jest międzynarodowym kierowcą ciężarówki i ma dość dobre zarobki i nasza sytuacja jest ok, ale to i tak nie zmienia faktu, że chciałabym już mieć tą pracę stała i odciążyć go w płatnościach, poza tym chcę również swojego wkładu w dom i zacząć odkładać na ślub, który będzie skromny ale też chcę mieć w nim trochę odłożonego grosza, ponieważ wszystko będziemy płacić sami bez pomocy rodziców. Mam nadzieję, że zła passa z pracą szybko minie.. Ale się rozpisałam! Już zmierzam do problemu.
Narzeczony ma taką pracę, że 3 tygodnie jest w pracy a 6-7 dni w domu, i tak w kółko. On wyjeżdża, ja zostaje w domu z dwoma kotami. I są również przyszli teściowie którzy mieszkają od nas 5 minut..
Nasz kontakt był do tej pory ok, nawet za bardzo! Zmniejszył się ale może to i lepiej bo co za dużo to też nie dobrze. Ale! Zauważyłam, że mama narzeczonego czasami się bulwersuje gdy odmawiam do nich przyjścia. Przytoczę sytuację. Przyjechała do nich ciocia, mama narzeczonego dzwoni w sobotę wieczorem i nie pyta co robię tylko od razu mówi '' przyjdź do nas'' grzecznie odmówiłam mówiąc, że mam inne plany i wybiorę się w tygodniu. I tu pojawił się bulwers jak ja mogę mieć inne plany? Druga sytuacja, niedziela- siedzę w domu przy projekcje, mama narzeczonego dzwoni i mówi, że jest koło naszej klatki i mam zejść i iść z nią do nich.. Też nie zapytała co robię, tylko, że mam się ubierać i schodzić. Odmówiłam, potężny bulwers.. Ubrałam się i poszłam. Więc problemem tu jest, że ja mam inne plany.. A głownie to są szukanie pracy więc jeżdżę po mieście, siadam do maszyny i szyję, siedzę przy projekcie albo pomagam w schronisku dla zwierząt albo praca w weekendy,no chyba, że czasem zwiedzam miasto. Drugi problem.. Sprawdzają mnie, przychodzą to nie ma miejsca gdzie by nie zajrzeli.. Balkon, kuchnia, sypialnia.. Po co? Być może sprawdzają czy umiem sprzątać, akurat umiem i lubię więc nie doszukaja się niczego ani w sprzątaniu ani gotowaniu. Ale kontrolę wyczuwam bo pewnie myślą '' młoda, z daleka, z rodziny gdzie się nie przelewa, on dobrze zarabia to go może wykorzysta''  więc kontrolują co tylko jest możliwe łącznie z tym, że traktują mnie jak małolate+ teksty ich czasami doprowadzają mnie czasem do tego, że chce stąd uciec. Jak przychodzą to aż się boję co mogę usłyszeć za uwagi.. Jestem raczej cicha i spokojna ale tak nie może być wiecznie, czy ktoś miał taką sytuację? Jak się zachować?

Na koniec mogę przytoczyć docinki typu, był problem z wodą w muszli akurat w całym bloku, ale tata narzeczonego oczywiście zapytał czy nie zapchałam muszli podpaskami...
Druga sytuacja, siedze na imieninach taty narzeczonego (ja, rodzice narzeczonego i ich znajomi, też małżeństwo) i nagle jego tata odzywa się do mnie tak '' po co ty będziesz szukać pracy stałej jak gdzieś tam masz jakieś szpitale, leczenie'' po co wszyscy mają o tym wiedzieć? Ci państwo znają się xx lat ale ja ich widzę 3 czy 4 raz na oczy więc z uwagi na takie docinki, bardzo rzadko tam chodzę. Może to coś ze mną jest nie tak?

2

Odp: Obłędny problem z przyszłymi teściami..

Autorko, w pierwszych słowach mego listu wink chciałabym zachęcić Cię do mniej emocjonalnego podejścia do Twojej obecnej sytuacji.
To z czym się zmagasz, to nie jest żaden obłędny problem, a jedynie typowa dla Twojej sytuacji drobna konsternacja z obu stron.
Rodzice Twojego narzeczonego nie znają Ciebie, ani Ty nie znasz ich, i głupotą byłoby oczekiwanie od nich, że będą się zachowywali zgodnie z Twoimi oczekiwaniami czy przyzwyczajeniami.
Zdecydowanie WYOLBRZYMIASZ.

Nordyckiwiatr napisał/a:

Nasz kontakt był do tej pory ok, nawet za bardzo! Zmniejszył się ale może to i lepiej bo co za dużo to też nie dobrze. Ale! Zauważyłam, że mama narzeczonego czasami się bulwersuje gdy odmawiam do nich przyjścia. Przytoczę sytuację. Przyjechała do nich ciocia, mama narzeczonego dzwoni w sobotę wieczorem i nie pyta co robię tylko od razu mówi '' przyjdź do nas'' grzecznie odmówiłam mówiąc, że mam inne plany i wybiorę się w tygodniu. I tu pojawił się bulwers jak ja mogę mieć inne plany?

Co konkretnie masz na myśli używając określenia "bulwers" ? Czy mama narzeczonego krzyczy wtedy na Ciebie ? Czy Ci ubliża ? Obraża Cię ?
Czy po prostu pyta - jakie są te inne plany ?
Komunikacja nieantagonizująca to klucz do sukcesu w porozumiewaniu się z wieloma typami ludzi. Spróbuj w takiej sytuacji nie nakręcać się wewnętrznie, tylko grzecznie odpowiedzieć - rozumiem, że jest pani (mama) niezadowolona z mojej odmowy, ale teraz naprawdę nie mogę przyjść, bo jestem w środku tego, a tego, a tamtego, i absolutnie muszę to skończyć. Ale chętnie wpadnę w poniedziałek na kawę i ciastko, jakie mam przynieść ciasto? A może zjemy wspólnie truskawki zamiast ciasta ?

Nordyckiwiatr napisał/a:

Druga sytuacja, niedziela- siedzę w domu przy projekcje, mama narzeczonego dzwoni i mówi, że jest koło naszej klatki i mam zejść i iść z nią do nich.. Też nie zapytała co robię, tylko, że mam się ubierać i schodzić. Odmówiłam, potężny bulwers.. Ubrałam się i poszłam. Więc problemem tu jest, że ja mam inne plany..

Zamiast odmawiać, mogłaś spróbować zaprosić ich na górę, żeby zobaczyli co robisz. Z drugiej strony - skoro już powiedziałaś, że nie możesz, to po kiego diabła ubierasz się i jednak wychodzisz ?
W takiej sytuacji dajesz im do zrozumienia, że coś kręcisz, bo niby wymawiasz się brakiem czasu, a jednak schodzisz do nich ... albo nie życzysz sobie kontaktu z nimi ... albo, że jesteś osobą podatną na manipulacje, bo wystarczy im tylko lekko Cię przycisnąć, a Ty natychmiast na wszystko się zgadasz. Szkodzisz sama sobie w ten sposób.
Nie sądzę, że dla nich problemem jest fakt, że możesz mieć inne plany. Wygląda na to, że byli dotychczas przyzwyczajeni do tego, że przechodząc obok bloku syna wpadali do niego, albo dzwonili domofonem i zabierali go ze sobą do siebie. Ja w takim zachowaniu widzę oznaki sympatii i chęci utrzymywania z Tobą bliskiego, rodzinnego kontaktu.

Nordyckiwiatr napisał/a:

Drugi problem.. Sprawdzają mnie, przychodzą to nie ma miejsca gdzie by nie zajrzeli.. Balkon, kuchnia, sypialnia.. Po co? Być może sprawdzają czy umiem sprzątać, akurat umiem i lubię więc nie doszukaja się niczego ani w sprzątaniu ani gotowaniu. Ale kontrolę wyczuwam bo pewnie myślą '' młoda, z daleka, z rodziny gdzie się nie przelewa, on dobrze zarabia to go może wykorzysta''  więc kontrolują co tylko jest możliwe łącznie z tym, że traktują mnie jak małolate+ teksty ich czasami doprowadzają mnie czasem do tego, że chce stąd uciec. Jak przychodzą to aż się boję co mogę usłyszeć za uwagi.. Jestem raczej cicha i spokojna ale tak nie może być wiecznie, czy ktoś miał taką sytuację? Jak się zachować?

W jakim sensie sprawdzają ? Zaglądają Ci do lodówki ? Do łóżka ? Do szafek ?
Uwierz mi, że oni niczego nie sprawdzają, a jedynie postępują tak, jak postępowali dotychczas, kiedy Twój narzeczony mieszkał sam.
Z cała pewnością podczas wizyty u niego, albo kiedy wpadali do mieszkania podczas jego nieobecności, podczas kiedy był w trasie - za każdym razem robili taki szybki rekonesans. Może patrzą, czy nic się nie zepsuło i czy nie trzeba czegoś naprawić ?
Dlaczego upierasz się przy tym, że spowodowane jest to złą wolą z ich strony ?
Nie wkładaj do ich głów myśli, których w stosunku do Cibie nie wyartykułowali, bo możesz się zwyczajnie mylić. I okaże się, że zbudowałaś sama sobie, na własne życzenie - wielki problem.
Na czym polega ich kontrola i traktowanie Ciebie jak małolaty, ale tak konkretnie ?
Pytasz jak masz się zachować ... absolutnie uprzedzająco grzecznie, sympatycznie i kulturalnie. Ale jeśli czujesz, że rodzice narzeczonego przekraczają Twoje granice - równie grzecznie, uprzejmie i kulturalnie - zacznij je wyznaczać. Odmawiać też można z uśmiechem.
Uświadom sobie, że 2 miesiące, to ledwie kilka tygodni, to naprawdę bardzo mało czasu na to, żeby stworzyć z przyszłymi teściami relację, która będzie dobra dla obu stron.

Nordyckiwiatr napisał/a:

Na koniec mogę przytoczyć docinki typu, był problem z wodą w muszli akurat w całym bloku, ale tata narzeczonego oczywiście zapytał czy nie zapchałam muszli podpaskami...

Sory, ale ja nie widzę tu żadnej docinki. Zwykłe, normalne w takiej sytuacji pytanie.
Na które odpowiedziałabym, że - absolutnie nie. Że podpaski wyrzucam do śmietnika, a nie do muszli.
Albo, że używam tamponów.
I okrasiłabym to uśmiechem nr 7.

Nordyckiwiatr napisał/a:

Druga sytuacja, siedze na imieninach taty narzeczonego (ja, rodzice narzeczonego i ich znajomi, też małżeństwo) i nagle jego tata odzywa się do mnie tak '' po co ty będziesz szukać pracy stałej jak gdzieś tam masz jakieś szpitale, leczenie'' po co wszyscy mają o tym wiedzieć? Ci państwo znają się xx lat ale ja ich widzę 3 czy 4 raz na oczy więc z uwagi na takie docinki, bardzo rzadko tam chodzę. Może to coś ze mną jest nie tak?

Ok, ale dla nich to są ich znajomi od wiek wieków i ani nie przyjdzie im do głowy krępować się przy nich w omawianiu jakichkolwiek spraw. I zauważ, że to nie są wcale wszyscy, tylko ich przyjaciele, znajomi. To nie są żadne docinki, tylko normalne pytanie.
Nie jestem psychologiem, ani behawiorystą od żadnych stworzeń, ale w mojej ocenie naprawdę zupełnie niepotrzebnie sama się negatywnie na tych ludzi nakręcasz. Nastawiasz się do nich wrogo. Oczekujesz, że będą Ci oddawać hołd i czytać w Twoich myślach.
Wy dopiero się poznajecie i uczycie się nawzajem funkcjonować jako rodzina, i nie jest to żaden obłędny problem.
Powiem więcej ... ach, chciałabym i ja mieć ze swoimi teściami takie właśnie obłędne problemy ...

3

Odp: Obłędny problem z przyszłymi teściami..

To może napiszę to inaczej. Nie oczekuję by ktoś oddawał mi hołd a tym bardziej czytał mi w myślach. Sytuacja przy znajomych nie jest dla mnie normalna, dość mocno choruje i dlaczego ludzie których widziałam 2 razy na oczy mają wiedzieć, że czeka mnie szpital?

2. Mieszkali u mojego narzeczonego pół roku, przyjeżdżałam na weekendy. Starałam się pomagać, sprzątać i gotować.
Pewnej niedzieli zrobiłam obiad który każdemu smakował a moja przyszła teściowa wylała rosół i wyrzuciła swój talerz drugiego dania, bo to co zrobiłam jej akurat nie pasowało. Również zaznaczam, że u narzeczonego w mieszkaniu wszystko poprzestawiali według siebie gdy on był w trasie.

Sytuacja numer 3. Pojechaliśmy do mojego rodzinnego miasta a przyszła teściowa miała nakarmić koty. Oczywiście została o to poproszona czy może. Przyjeżdżamy a na naszym łóżku leży moja porozdzielana bielizna.. Dzwonię i pytam i dowiaduje się, że to co leży koło worka mam wyrzucić. I tu jak mam się zachować?

Jestem dobrze wychowana i wiem jak zachować się w wielu sytuacjach ale tu już mi tego brakuje. Znamy się na tyle długo, że zdążyli mnie poznać a jednak sprawdzanie skądś się wzięło.

I nadal mam uważać, że jest wszystko w porządku i nie nastawiać się negatywnie?

I według mnie to są docinki, bo podałam tylko ułamek tego co się dzieje. A gdy przychodzą to owszem, chętnie do szafek przyszła teściowa lubi zaglądać.


Powracając do bulwersu. Oj to tak, lubi podnosić głos. Sytuacja spod klatki była następująca, że ją chciałam zaprosić do siebie ale odmówiła, bo obiad już jest prawie u nich gotowy. Zapraszam ich do siebie i przychodzą ale jeśli za prawie każdym razem słyszę, że źle karmie koty, mam za dużo lakierów, torebek, książek, a nie ubieram ślę w bluzki z dekoltem a tym bardziej, że do nich nie zaglądam to po prostu boję się odwiedzin. Jestem wrażliwa i dla mnie takie sytuacje są dość mocno stresujace

4

Odp: Obłędny problem z przyszłymi teściami..

A widzisz, jednak przy pewnych konkretach okazuje się, że ta sytuacja to insza inszość ...
Jednak pozwól, że nawiążę jeszcze do Twojej choroby, którą też tutaj w wypowiedzi poruszyłaś w pierwszym punkcie.
Ja również chorowałam bardzo ciężko, naprawdę dramatycznie już było. Zdarza mi się chorować nadal niestety.
Nie uważam, żeby rozmowy o tym były jakimś naruszeniem prywatności, a pobyty w szpitalu nie są niczym wstydliwym, żadnym obciachowym sekretem którego należy strzec.
Rozumiem, że dla Ciebie to byli ludzie, których widziałaś 2 raz w życiu, ale dla Twoich przyszłych teściów to są przyjaciele / znajomi, których znają od wielu lat. To nie jest tak, że rozgłaszają Twoją tajemnicę byle komu ...

Co do reszty incydentów, o których napisałaś - zaczynam oczywiście rozumieć Twoją irytację i podenerwowanie.
Niestety, moim zdaniem sprawa ma się tak, że żeby to ukrócić, musisz zacząć reagować na takie zachowanie czy dziwne uwagi zdecydowanie.
Bynajmniej ja zaczęłabym tak robić.
Nie dzwoń i nie pytaj co to ma znaczyć, że ktoś grzebał w Twojej bieliźnie, tylko od razu mów - Bardzo proszę, abyście więcej nie przeglądali mojej bielizny. To takie intymne i jednocześnie krępujące, że naprawdę jestem bardzo zawstydzona tym, że muszę o tym mówić.
Albo: proszę na mnie nie krzyczeć, naprawdę jestem bardzo zajęta pracą nad ..... i nie mogę w tej chwili Was odwiedzić.
Mów:
- przykro mi, że pani / panu nie smakuje obiad, może zrobię kanapki smile ?
- karmię koty tak, jak uważam, że będzie dla nich zdrowo, ale dziękuję za zwrócenie na to uwagi smile
- być może mam za dużo torebek / lakierów / książek, ale takiej ilości właśnie potrzebuję. Jeśli nie będą mi już potrzebne, oddam je komuś, komu się przydadzą smile
- niestety nie lubię bluzek z dekoltem, źle się w nich czuję i dlatego ich nie noszę. Ale w tym w co się ubieram podobam się sobie i czuję się dobrze smile

Z doświadczenia, wieloletniego ... w pożyciu z trudną teściową, o Boże ... z bardzo trudną teściową, chciałabym dodać Ci otuchy i zapewnić, że taka lodowata, zdecydowana - ale jednak uprzejmość, w końcu zaczyna działać. Bo jednak człowiek pokazuje, że nie pozwoli sobie na takie dalsze traktowanie, a przy tym jest tak milutki, uśmiecha się i jest uprzejmy ... no nie ma się do czego przyczepić.
Moja teściowa jest okropnie złośliwa, a przy tym zwyczajnie głupia. To bardzo niebezpieczne połączenie.
A dzięki takiemu postępowaniu doprowadziłam do tego, że stosunki między nami są bez skazy.

5

Odp: Obłędny problem z przyszłymi teściami..

to może skoro wiesz jaka jest sytuacja to warto pomyśleć o zmianie ... teściów i narzeczonego...

6

Odp: Obłędny problem z przyszłymi teściami..

Kobieta wylała Twoją zupę i wyrzuciła drugie danie? BOŻE. Czy ją wychowały ludzie czy małpy w zoo? NAWET jeżeli jej coś nie smakowało, to nie wypada w gościach robić takich rzeczy! Takim zachowaniem nie pokazuje swoich chęci żeby mieć z Tobą dobre relacje. U mnie zaczęło się podobnie, pierwsze spotkanie i wszystko skrytykowane, dom, ulica, rynek, moje jedzenie. NIC nie było dobre. Wszędobylskie komentarze, wbijanie szpileczek. Jak łatwo się domyślać z czasem było coraz gorzej. Ale prawdziwa jazda zaczęła się, jak urodziłam dziecko i szanowna teściowa próbowała mi rozkazywać, jak mam się dzieckiem zajmować. Wtedy też przestałam pomijać milczeniem jej popisy i zmieniłam taktykę, bo potrafię sama do niej zadzwonić i ją opie**** jak coś znowu zrobi mi na złość. Oczywiście bez wulgaryzmow i krzyków z mojej strony, to jej zawsze puszczają nerwy i rzuca telefonem. Obecnie relacje są gorzej niż tragiczne, nie mamy w ogóle kontaktu i nawet nie mówimy sobie dzień dobry.

7

Odp: Obłędny problem z przyszłymi teściami..

  Mieszkanie tu gdzie jestem, jest narzeczonego gdzie razem staramy się spłacać kredyt, narzeczony jest międzynarodowym kierowcą ciężarówki i ma dość dobre zarobki i nasza sytuacja jest ok, ale to i tak nie zmienia faktu, że chciałabym już mieć tą pracę stała i odciążyć go w płatnościach, poza tym chcę również swojego wkładu w dom 
mieszkanie jest jego,a kredyt????na co jest kredyt ,na jego mieszkanie?
Sam go wziął,na swoje mieszkanie  ,blisko rodziców a ty koniecznie chcesz go spłacać?

A jak się znudzi i do slubu nie dojdzie,a jak po kilku latach się znudzisz teściom,mężowi  to gdzie się podziejesz bez pieniędzy/które zostaną wtopione w jego mieszkanie.
Dokładaj się do opłat;gaz ,prąd,jedzenie.Kredyt sobie odpuść.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Obłędny problem z przyszłymi teściami..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026