Witam Wszystkich,
mam taką małą sprawę, którą nie mam pojęcia jak rozwiązać, może Wy podsuniecie jakiś pomysł, albo chociaż podpowiecie co myślicie o takiej sytuacji.
Jestem z chłopakiem 2 lata. Mieszkamy u niego (sami bez jego rodziców) około 200 km od mojej rodzinnej miejscowości.
Ja jestem jedynaczką, więc kocham swoich rodziców i chciałabym aby w końcu zaakceptowali mój związek, jednak mój facet skutecznie odpycha ich od siebie swoim zachowaniem.
Wszystko jest okej dopóki nie mamy pojechać do mnie. Wszystko zaczęło sie od świąt Bożego Narodzenia zeszłego roku (Nasze pierwsze święta) kiedy to przyjechał w wigilię po 23 i zabrał mnie do siebie (z moimi rodzicami zamienił raptem 5 zdań), na Wielkanoc zrobił to samo (przyjechał nagle o 21 i tez zabrał mnie do siebie). Wiadomo, moi rodzice byli źli jak cholera, ale skutecznie próbowałam łagodzić sytuacje i mówić że to początki, że on się wstydzi, i to kwestia czasu. Później zaczeliśmy przyjeżdżać co 2 tyg w niedziele na obiadki (ale też specjalnie wyjezdzaliśmy późno byliśmy tam o 14 a o 16 już chciał wracać) .. jakoś tam z nimi rozmawiał przy tym stole, ale to takie mocno naciągane.
Moi rodzice po tych wszystkich jego zachowaniach stwierdzili że nie będą gówniarzowi w tyłek wchodzić (moim zdaniem mają rację) .. i tak po prostu go tolerują.. ale bez szału.. dla nich najlepiej by było aby on w ogóle nie przyjeżdzał a jeszcze lepiej abym go w pizdu zostawiła. Noo nie dziwie się bo jestem jedynaczką i pewnie boli ich że On tak się zachowuje.
Teraz w święta (dokładnie wczoraj) przyjechał po mnie do domu.. po godzinie chciał już wracać, a jak moja mama powiedziała, żebyśmy jeszcze posiedzieli bo przecież dopiero 13sta to on wyskoczył z tekstem "następnym razem to możesz sobie pociągiem wrócić". Widziałam że mojej mamie było przykro, że starała się być miła, a on ją tak bezczelnie potraktował.
Próbowałam z nim o tym porozmawiać jednak powiedział - że nie widzi w tym swojej winy i że to moi rodzice są dziwni i dlatego nie lubi u mnie długo siedzieć. Prawda jest taka, że moi rodzice mają już go w dupie.. i tak jak napisałam po prostu go akceptują i tyle. (ostatnio nawet powiedzieli że na ślub z takim facetem nie przyjdą)
Boli mnie to że wiem że ranie swoich rodziców, ale też kocham swojego faceta (za to jaki jest dla mnie). on mi ciągle powtarza że jest ze mną dla mnie a nie dla nich. Jednak chciałabym aby ich relacje wyglądały inaczej.
Powiedźcie mi co mam robić ?! ... bo tylko płakać mi się chce że ranię osoby które kocham.. a nie pozwolę krzywdzić swoich rodziców ! Mam jakiś wpływ na całą tą sytuację ?!
Dodam jeszcze że on swoich rodziców widzi codzienne w pracy - i ja zawsze będąc u nich udaje że lubie z nimi przebywać.. wydaje mi się że dla niego jego rodzina jest najważniejsza a moją ma "gdzieś". Co robić ?!