idzie kolejny sezon, a my znowu nie mamy gdzie zrobić grilla, odpocząć, pogadać, wstyd ludzi zapraszać:(
połamane miski, opakowanie po margarynie(jedzenie psa na podwórku), dziurawe siatki, cegiełki, złom, i masę rzeczy(kany po mleku też), puste baki nie wymienię.
coś się przyda, będzie potrzebne:(
przyjeżdza śmieciarka, kontener pusty, upycham ile sie da tych skarbów-już wiem cegieł nie mogę ruszyć, kamieni też nie(cała górka) bo będą potrzebne.
do tarasu-słyszę-ale planu budowy na ten rok nie ma
szkoda działki, szkoda mojego męża który jest nauczony w domu czystości, na podwórku aż lśni!!!
ojciec nigdy nie pozwala nic ruszyć, mieliśmy zmorę robaków w piwnicy z tego bałaganu, w innym sezonie mole spożywcze i te ubraniowe (zapomnieli o 3 workach spleśniałego chleba), wówczas posprzątałam-aż pająki przede mną zwiewały, setki robactwa, a jak?wszystko setki ciuchów pojechało do spalenia razem z molami, setki worków, ojciec przyjechał to była taka awantura że się skończyło moją wyprowadzką. wczoraj znalazłam spleśniałą marchew, stare pomidory, kapustę z 10 marca-to wszystko leży i kiśnie w piwnicy, bo oni nakupują i zapominają, a ja sprzątam po nich jedzenie nim się zepsuje, często sama dojadam:(
dom nie jest mój-zaraz odezwą się laski i mają rację- ale nawet na wynajmie ludzie dbają o swój teren i wokół siebie, a ja mam dość słuchania że nie mam czasu, muszę zjeść, później, nie ruszaj, nie martw się, w tym roku również będzie wielka awantura, bo wywiozę coś co będzie ważne.
nie wspomniałam o 5 pierzynach-wszystko leży na strychu u teściów, dobrze że mole nie zdążyły ich zjeść
1 2013-04-04 07:58:36 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-04-04 08:01:56)
Podobne tematy
nokiaaa rozumiem, że to są Twoi rodzice...
Ja tez mam teściów, a właściwie teścia, który uważa, że wszystko się przyda. Oczywiście nie wygląda to tak dramatycznie jak opisujesz to Ty. Niemniej jednak ja bym się w życiu nie zdecydowała na mieszkanie z nim. Bo wiem, że NIC nie moglibyśmy ruszyć, nic zrobić po swojemu.
nokiaaa a jakie macie plany na przyszłość?
Rodziców nie zmienisz, ale jeśli w jakimś odstępie czasu macie zamiar iść na swoje, to może po prostu warto potraktować to jako okres przejściowy, jako gościnę i nie reagować, nie wtrącać się w ich gospodarzenie.
Druga opcja. Nie wiem jak dużą macie działkę, ale wygospodarujcie sobie wśród tego bajzlu kawałek azylu. Postawcie altankę, mały płotek i tak dbajcie o porządek.
Tak nic nie jest moje, wiec nic się nie zmieni, dopóki gospodarz sie nie zmieni. I to nie my będziemy tym gospodarzem, jak już wyniesiemy się na swoje, to dom chcą sprzedać. W wypadku wdowieństwa którejs ze stron. Kiedy się wyniesiemy? Już niebawem. Gdy dziecko pójdzie do szkoły-czyli za 6 lat. Wtedy gdy nie będziemy mieli wydatków typu niania i przedszkole, a ja znajdę dobrą pracę.
Nokiaa ja przyszłam mieszkać do moich teściów to było podobnie
byłam wściekła,bo nie było nawet gdzie usiąść latem,wszędzie chodziły kury i robiły wiadomo co,złom z każdej strony,15 szopek walących się itd
przez kilka lat mieszkania z teściami,zrobiliśmy ze swoim juz spory porządek,chociaż jeszcze wiele zostało
oczywiście teoretycznie wszystko nalezy do mojego faceta,ale co by nie zrobił to teściowi sie nie podoba,a teściowa za teściem murem stoi chociaz ma świadomość że to teściu źle robi ![]()
normalnie czasami się pochalastać można,ale mieszkam na wsi i widzę że inni mają jeszcze gorsze warunki na podwórku i się tym nie przejmują
Nokiaa nie przegadasz starym ludziom niestety
5 2013-04-04 09:12:33 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-04-04 09:13:33)
Lena co ciekawe oni zwłaszcza mama oczekują, ze my zostaniemy z nimi, a nie pójdziemy na kredyt. Ale skoro nic nie możemy po swojemu zrobić, dla mnie to tak zwane kastrowanie herkulesa:>
Chcą aby był duży i silny, a jednocześnie każą mu być posłusznym. Bezsens. Nie mam pretensji, nie przyzwyczajam się, po prostu będziemy mieszkać w bloku, tylko potem będzie płacz, że ktoś został sam w domu, bo dzieci poszły.
Wynajmując u kogoś pokój też musisz przystosować się do zasad panujących w domu i fanaberii właściciela. Jeśli jego tryb życia i przeróżne widzi mi się Ci nie pasują, to nie wprowadzasz się, albo szybko się wyprowadzasz.
Twoi rodzice lubią mieć bajzel we własnym domu i wokół niego i Ty nic z tym nie zrobisz. Co najwyżej możesz się wyprowadzić i mieć u siebie porządek.
Najnowszy news to taki, że beda robic szopkę. Już widzę ten bałagan po "budowie". Deski i gwoździe wszędzie!
Tak nic nie jest moje, wiec nic się nie zmieni, dopóki gospodarz sie nie zmieni. I to nie my będziemy tym gospodarzem, jak już wyniesiemy się na swoje, to dom chcą sprzedać. W wypadku wdowieństwa którejs ze stron. Kiedy się wyniesiemy? Już niebawem. Gdy dziecko pójdzie do szkoły-czyli za 6 lat. Wtedy gdy nie będziemy mieli wydatków typu niania i przedszkole, a ja znajdę dobrą pracę.
I jak wygramy w totolotka. Bardzo życzeniowe myślenie ....
I nieco naiwne.
6 lat to według Ciebie "niebawem"? Sporo czasu... jak Ty to przeżyjesz w warunkach, które Ci mega przeszkadzają? Nie ma szans na posłanie dziecka do żłobka? A nie daj Boże drugie dziecko się Wam urodzi... I kolejne 6 lat czekania. ![]()
nokiaa przeżyłam 2 lata w podobnych warunkach,dobrze że tylko 2 lata i o 2 lata za duzo,więc życzę Ci sporo cierpliwości przez nastepne 6 lat ![]()
6 lat to według Ciebie "niebawem"? Sporo czasu... jak Ty to przeżyjesz w warunkach, które Ci mega przeszkadzają? Nie ma szans na posłanie dziecka do żłobka? A nie daj Boże drugie dziecko się Wam urodzi... I kolejne 6 lat czekania.
zlobka?20miejsc na 30tys miasto:>niania pożre 90procent pensji z pracy-wszystko przed nami,POLSKA:>
dlatego jestem z dzieckiem w domu z tego samego powodu,brak miejsc w przedszkolu,a po za tym żeby mi dziecko przyjęli do niego to muszę pracować,a pracować nie mogę bo nie mam co z dzieckiem zrobić więc koło sie zamyka,na opiekunkę po prostu szkoda mi pieniedzy,bo jeśli mam oddać jej prawie całą wypłatę to wole aby moje dziecko siedziało w domu ze mną,niż z obca kobietą
No cóż opis podejścia Twoich rodziców idealnie pasuje do mojego dziadka, z którym mieliśmy, lecz jeszcze mamy podobny problem, natomiast u nas sprawa jest prosta- dom należy do dziadków i do mamy, do mnie będzie należał i oni liczą się też z moim zdaniem. Tzn. mamy takie samo zdanie z mamą i wiele rzeczy robimy tak, żeby dziadek dowiedział się dopiero przy fakcie dokonanym, bo ma myślenie no cóż...zacofane pod względem jakiś remontów w domu, urządzania ogrodu...Nie mogę powiedzieć, u nas na podwórku zawsze był błysk, pełno kwiatów przy domu, ale budynki gospodarcze? Koszmar. Kiedy kupiliśmy auto, to garaż musieliśmy sprzątać dwa dni.
Może w tym jest metoda? Sprzątnij ten bałagan, nie mówiąc o tym rodzicom. Te rzeczy nie przydadzą się.
nie da rady sprzątnąć, bo graty wyglądające na złom moga się przydać:D
16 2013-04-07 11:53:10 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2013-04-07 11:56:43)
To samo jest z moim dziadkiem, ale po prostu wyrzuciliśmy z moim chłopakiem z garażu graty, nie patrząc co jest "przydatne", a co nie. Potem nawet dziadek nam pomagał.
Teraz mamy problem z ogrodem, bo chcemy urządzić na kawałku trawy altanę, wiatę, żeby móc siedzieć w letnie wieczory, ale dziadkowi już to nie w smak, bo trawa się zniszczy...My i tak zrobimy swoje. To trzeba zrobić nagle, nie patrząc na nic- na lamenty i krzyki. Przyzwyczają się. No ale to już zależy od Twojej silnej woli i chęci. A jeżeli nie, to faktycznie pozostaje Wam poszukać czegoś swojego, gdzie będziecie mogli urządzić swój zielony zakątek. Bo od pisania, czy gadania, to jeszcze nic się nie sprzątnęło same.
tak,tak nokiaa wszystko sie przydaje ![]()
18 2013-04-07 16:20:11 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-04-07 16:22:09)
ja bym pewnie wszystko posprzątała tak jak kiedyś piwnicę:) wszystko bym wyniosła za chlew, żeby chociaz to na widoku nie było...ale wymyślili budowę wiaty/altanki, przez te altankę to będzie zasyfiony cały ogródek
Jaga Baba, ale Ty mogłaś z mamą tak zrobić, bo dom jest wspólny - tak zrozumiałam. Z kolei jeżeli autorka tam mieszka, ale dom należy do rodziców, to jak można namawiać, żeby zrobiła tam coś wbrew ich woli? To jednak oni powinni decydować. Oczywiście też uważam, że warunki okropne, ale dla mnie mimo wszystko jedynym wyjściem byłaby rozmowa, ewentualnie wyprowadzka. Dom jest ich i oni mają prawo decydować, nawet jeśli ich zdanie i podejście jest hm... kontrowersyjne.
wyprowadzka jak już mówiłam, owszem, ale za 5-6 lat:> do tego czasu musimy z bałaganem się męczyć.
Eileen, dlatego napisałam, że jeżeli Im to nie odpowiada, to pozostaje Im jedynie wyprowadzka na swoje i urządzenie swojego ogrodu i podwórka tak, jak Im się podoba...Chyba że rodzice planują przepisać dla Ciebie dom, to w tym wypadku uważam, ze mogłabyś mieć coś do powiedzenia.
Witam.
idzie kolejny sezon, a my znowu nie mamy gdzie zrobić grilla, odpocząć, pogadać, wstyd ludzi zapraszać:(
połamane miski, opakowanie po margarynie(jedzenie psa na podwórku), dziurawe siatki, cegiełki, złom, i masę rzeczy(kany po mleku też), puste baki nie wymienię.
coś się przyda, będzie potrzebne:(
przyjeżdza śmieciarka, kontener pusty, upycham ile sie da tych skarbów-już wiem cegieł nie mogę ruszyć, kamieni też nie(cała górka) bo będą potrzebne.
do tarasu-słyszę-ale planu budowy na ten rok nie ma
szkoda działki, szkoda mojego męża który jest nauczony w domu czystości, na podwórku aż lśni!!!
ojciec nigdy nie pozwala nic ruszyć, mieliśmy zmorę robaków w piwnicy z tego bałaganu, w innym sezonie mole spożywcze i te ubraniowe (zapomnieli o 3 workach spleśniałego chleba), wówczas posprzątałam-aż pająki przede mną zwiewały, setki robactwa, a jak?wszystko setki ciuchów pojechało do spalenia razem z molami, setki worków, ojciec przyjechał to była taka awantura że się skończyło moją wyprowadzką. wczoraj znalazłam spleśniałą marchew, stare pomidory, kapustę z 10 marca-to wszystko leży i kiśnie w piwnicy, bo oni nakupują i zapominają, a ja sprzątam po nich jedzenie nim się zepsuje, często sama dojadam:(
dom nie jest mój -zaraz odezwą się laski i mają rację- ale nawet na wynajmie ludzie dbają o swój teren i wokół siebie, a ja mam dość słuchania że nie mam czasu, muszę zjeść, później, nie ruszaj, nie martw się, w tym roku również będzie wielka awantura, bo wywiozę coś co będzie ważne.
nie wspomniałam o 5 pierzynach-wszystko leży na strychu u teściów, dobrze że mole nie zdążyły ich zjeść
...hm..., a "co KOMU do tego, jak dom nie jest JEGO" ![]()
że muszę posprzątać gwoździe i garnki, żeby się moje dziecko o te graty nie zabiło.
tylko tyle
no tak normalne że walają się różne gwoździe,złom,siekiery itd
to ma leżeć na wierzchu i nie ruszać tego,ale jak dziecku coś się stanie to wina matki bo nie upilnowała...
nokiaa w miarę mozliwości zrób porządek,a rodzicom powiedz że to dla bezpieczeństwa dziecka
tak zrobię, za 2 tyg przyjedzie śmieciarka to powkladam między pieluchy rózne graty(bo ojciec lubi sobie wyjąć nawet dziurawe skarpety i zapytac czy to komus nie jest potrzebne-serio!!!)a w pieluchach juz nie grzebie. wiecie dlaczego?:)
O, a akurat argument z bezpieczeńtwem dziecka jest fajny - bo to jest coś niepodważalnego, nie na zasadzie "ja chcę tak, a wy inaczej", tylko coś, czego właściwie nie można podważyć. Może spróbuj takiej "linii obrony" porządku w dyskusjach. Pod to można podciągnąć wiele rzeczy, nie tylko oczywiste gwoździe, ale choćby zepsute jedzenie - że dziecko może spróbować czegoś, co już dawno się nie nadaje do spożycia, robaki też (to akurat zabawne, ale ja jak byłam mała, to próbowałam jeść biedronki i mrówki, więc...). Może jeśli nie przejmują się Twoim "widzimisię", jeśli za to uznają porządek, to może przejmą się dobrem dziecka? ![]()
prawdziwy problem sie zacznie, gdy zniknie śnieg, a ja napewno w tym roku nie podaruję!
że muszę posprzątać gwoździe i garnki, żeby się moje dziecko o te graty nie zabiło.
tylko tyle
Wyobraź sobie, że masz swój dom i za 20 lat wprowadzi się do Was dziewczyna Twojego syna z ich dzieckiem. Twój ulubiony stolik do kawy ze szklanym blatem do piwnicy. Środki czystości do innej szafki. Oczko w ogrodzie zasypać, albo porządnie ogrodzić. Itd. Synowa robi Ci porządki. Bezpieczeństwo dziecka najważniejsze.
29 2013-04-08 18:20:57 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-04-08 18:25:24)
meredith zobaczymy co będzie, moze będzie dobrze, może źle. na razie muszę posprzątać bałagan, nic nie wyrzucę, tylko schowam na kupkę za chlewek, z dala od ulicy.
była u mnie połozna gdzieś w październiku-wrzesniu, jak i wstyd gdy zobaczyła ten bajzel, poczułam się jak cygan, jak spojrzała, dziewczyny, jaki obciach!!!zwłaszcza kocie żarcie na jesiennym deszczu w dziurawej misce:( i dziurawy plot, a na to wszystko wjeżdza samochód moich rodziców warty 35 tysięcy, jakże inny od ruiny na podwórku
ale te sprzątanie to będzie szybkie, połowę można schowac i odczekac ze 3 miechy(jak zapomną i nie przypomną sobie), a potem przetasować, moze coś się nada do kontenera
Ja się tylko zastanawiam, jakim prawem ci wszyscy mieszkający u rodziców chcą im narzucać swoją wolę, bo to już na tym forum dość powszechny temat.
wczoraj rozmawiałam o moich obawach, że dzieci biegały kilka lat temu, a były deski z gwoździami itd.
mama nie jest przeciwna, gorzej ojciec, ale jak już zrobie to będzie zrobione.
mieliśmy w tym roku ogromne zbiory jabłek, ja zbierałam ciągle, ale to było po 10kilo obitych dzień w dzień, w koncu zerwałam wszystkie i gdy to zrobiłam to machnął ręką, na kolejny weekend września który miał poświęcić na zbieranie owoców.
"nie ruszaj"-jak chcialam zebrac-aż zrobiłam to sama na wiesc o mrozach
"nie zaglądaj"-chodzilo o konserwację jabłek, zajrzałam aż się zepsuła część i bardzo szybko je zamrażałam(dla malutkiego dziecka)
"nie martw się"-to nie twoje, to tez słyszałam.
pozbierać dziurawe garnki i cegłówki, opakowania po konserwach to żadna rewolucja, to tylko dbałość, bo ja nic więcej nie bede ruszac, no i słoiki.
to są te moje rządy i reformy.