Witam,
Mam na imię Rafał 25 i mam problem z samym sobą chyba. Na początku lutego poznałem wspaniałą kobietę przez internet (dokładniej przez [nazwa serwisu]), pierwszy raz spotkaliśmy się w walentynki (czwartek). Nasze pierwsze spotkanie trwało aż 10 godzin, bo od samego początku doskonale nam się rozmawiało i rozumieliśmy się. Już w niedzielę spotkaliśmy się ponownie, gotowaliśmy razem u niej i rozmawialiśmy w sumie 11 godzin. I tak od tamtej pory spotykamy się z reguły dwa razy w tygodniu, zawsze jesteśmy razem tak długo. Ja osobiście co raz bardziej się angażuję, na różne sposoby pokazuję Jej, że mi zależy, ale nic nie idzie do przodu. Ja chciałbym żebyśmy widywali się częściej, ale Ona ewidentnie nie jest gotowa. Fakt, że jest po ciężkim związku, który zakończył się w sądzie, po tym związku była jeszcze w jednym krótkim związku i ogólnie nie chciała się z nikim wiązać, ale napatoczyłem się ja. Ona ma wielu "przyjaciół" płci męskiej i ogólnie dużo znajomych, którym poświęca czas, teraz ma nową pracę. Nie dość, że nie idziemy do przodu, to mam wrażenie, że się cofamy, bo gdy pytam "kiedy się zobaczymy?" to z reguły słyszę, że nie wie. Boli mnie to, bo widzę, że zależy mi bardziej niż Jej. Rozmawialiśmy o tym ostatnio i faktycznie stwierdziła, że jest zamknięta, a poza tym nigdy nie była z facetem, który byłby tak opiekuńczy jak ja, i że musi się z tym oswoić. Mam ewidentne wrażenie, że momentami się narzucam i odczuwam jej niechęć, ale ciężko pohamować uczucia. Co dziwniejsze, Ona odczuwa potrzebę założenia rodziny i posiadania dzieci i w tej kwestii też jesteśmy zgodni.
Wiem, że w większości to moje wrażenie, że jestem pomijany i woli spędzać czas ze znajomymi, ale ostatnio co raz mniej piszemy i rozmawiamy, a nie chcę jej stracić, bo tak wspaniałej kobiety nie spotkałem. Gdy jesteśmy razem, patrzymy sobie w oczy, całujemy się i jest bosko, ale kiedy jesteśmy osobno to z mojego punktu widzenia wszystkiego jest za mało.
Co powinienem zrobić Drogie Panie?