netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Trudna sprawa z mamą

6 odpowiedzi9 959 wyświetleńzałożony przez Aileen, 18.07.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: Trudna sprawa z mamą

Witajcie
Właściwie to pierwszy raz piszę o swoim problemie, łatwiej jest odpisywać na czyjes posty. Moj problem trwa chyba od zawsze. Nie pamietam takiego czasu by bylo inaczej. Raz lepiej raz gorzej ale w sumie zawsze podobnie. Mam problem z relacja z moja mama, tzn niby dogadujemy sie dobrze, jestesmy bardzo ze soba zwiazane, wychowala mnie praktycznie sama. A wlasciwie to czesto wyglada to jakbymsmy zamienily sie rolami, jakbym to ja byla jej matka. Nigdy nie prowadzila bujnego zycia towarzyskiego, ze wzgledu tak to ze zawsze unikalam klotni z mama, mialam tylko garstke znajomych, na dyzkoteki czy imprezy rzadko chodzilam bo nie mialam pieniedzy. Wszystkie pieniadzw wlasciwie jakie mialam to oddawalam mamie, zeby latwiej bylo, w okresie ktorym sie uczylam pialysmy troche dlugow w komornym, mama nie miala z czego placic przez pare lat, wiec za moje pierwsze zarobione piedziadze splacilam ten dlug. Oczywiscie nie wypominam tego bo to byla tylko i wylacznie moja decyzja, i ciesze sie ze to zostalo uregulowane. Moja mama ma bardzo ciezki charakter, nie ma w sobie nic pokory, swiat sie ma krecic wokol niej i wszyscy maja tanczyc jak ona zagra. Jeszcze p[are late temu jak mieszkalysmy razem wygladalo to mniej wiecej tak : jak miala dobry humor to bylo fajnie, dogadywalysmy sie jakos, ale ciagle przychodzily takie momenty, jakby w nia cos wstapilo, jedno slowo nie tak jak chciala uslyszec i siwy dym, awantura a potem fochy trwajace tygodniamy, nie odzywala sie sie, udawala ze nie widzi mnie, ignorowala, traktowala jak powietrze mimo ze do niej mowilam, prosilam , błagałam, pzrepraszalam za wszystko bo nie wiedzialam za co, potrafila nawet sie obrazic na tydzien bez powodu. Zwykle przechodzila po jakims czasie do porzadku dziennego, az do czasu.. Zawsze byla konfliktowa, ze swoja mama czyli moja babcia nie odzywala sie rok. Teraz na szczescie nie mieszkamy juz razem. Czego powodem byly ciagle awantury, ostatecznie trwajace ok 3/4 mieciecy. To byl poprostu koszmar! Chodzilam jak cien, na nic nie mialam ochoty, mozna powiedziec ze popadlam w depresje, bardzo wtedy pomogl mi moj narzeczony, byl bardzo cierpliwy i wlasciwie to nie dziwilabym sie gdyby ode mnie odszedl bo to co sie dzialo to przechodzilo ludzkie pojecie i bardzo pomogla mi moja ciocia, mamy siostra, zawsze moglam na nia liczyc. Mieszkalismy wowczas razem, tzn moja mama , ja i moj narzeczony, bylo tak poniewaz mieszkamy od ok 5 lat w UK. To jakie slowa slyszalam od wlasnej mamy to wlosy sie jerza a glowie. Nigdy tego nie zapomne, siedzi to we mnie wciaz gdzies gleboko. Mniej wiecej bylo to tak, awantura, ze ja to na nic w zyciu nie zasluguje, ze nie jestem nic warta, ze jestem okropnym kalwinem, ze pewnie bym ja zabila i takie rozne glupoty, az wstyd je wypisywac, potem zamykala sie w pokoju na pare tygodni, wychodzila jak nas nie bylo w domu lub w poblizu no i wychodzila do pracy. Ja blagalam, przepraszalam, sama nie wiedzialam za co. I wlasciwie to i tak nie pomoglo. Koszmar trwal. Grozila ze sie zabije ja ciagle ja pilnowalam, nie spalam po nocach. Ostatecznie poszlam do psychologa i psychiatry mamy, moja mama leczy sie na depresje od paru lat, chcialam pomoc jej, powiedzialam jak wszystko wyglada. Psychiarta mi sie nie spodobal, wlasciwie to nic mi nie powiedzial tylko sluchal, zapisywal i tyle, potem mamie wszystko powiedzial na jej wizycie i znow byly fochy i nerwy. Pomogl mi psycholog. Psycholozka stwierdzila ze jak ja sie nie zmienie to moja mama sie nigdy nie zmieni,ze musze zaczas od siebie. Stac sie bardziej twarda, nie dac sie ponizac i pluc sobie w twarz. Jesli moja mama nie chce ze mna rozmawiac to trudno, wszanowac jej decyzje, nie narzucac sie na sile. przede wszystkim radzila sie wyprowadzic, ze nie mozemy mieszkac razem bo wtedy nie sie nie wskura, a bedzie gorzej, tym bardziej ze mieszkajac razem trudno siebie uniknac. I tak wiec zrobilismy, mama przeprowadzila sie do znajomych, wynajmowali razem pokoj, a ja z narzeczonym roztalismy na starym, z czego staralismy sie kupic wlasny dom i zlatwialismy formalnosci o kredyt hipoteczny.
Teraz juz od 2,5 roku mieszkamy osobno, my w naszym domu, ktore udalo nam sie kupis, a mama mieszka w kawalerce, sama, bo po przeprowadzce do innych ludzi, z nikim nie mogla sie zgodzic, wiec tzrea bylo zrobic tak by mogla mieszkac sama, nie nadaje sie do mieszkania z ludzmi. Teraz jest lepiej miedzy nami, tzn fochy zdarzaja sie ale rzadzej tzn ok 2/3 razy w roku, ogolnie mamy lepszy kontakt ze soba, lepiej sie dogadujemy. Aktualnie mama nie odzywa sie do mnie juz 1,5 tygodnia. Nie dzwonie, jak poradzila mi psycholozka, nie narzucam sie jak nie chce, przeciez telefon dziala w dwie strony, pisze natomiast smsy do mamy zebys sie upewnic ze wszystko u niej dobrze, na ktore czasem tylko dostaje odpowiedz "dobrze", ze u niej dobrze, i tyle, ani razu nie napisala pierwsza. Wiem ze moze wytrzymac tak dlugo, ja sie z tym mecze, ale coz do tanga trzeba dwojga..

rozpisalam sie troche, ale jesli kros to przeczyta to bardzo dziekuje i prosze o rady co powinnam robic, jak powinnam dzialac, rece mi opadaja, nie mam sily.. Co wogole Kochani myslicie o tej cale sytuacji.

2

Odp: Trudna sprawa z mamą

Witaj.
Faktycznie bardzo trudna sytuacja... Ja w ogóle jestem bardzo wrażliwą osobą i wszystkie takie historie mnie wzruszają i strasznie współczuję... Sama nie wiem co Ci doradzić, chyba ta psycholoszka dobrze Ci radzi, skoro pomaga to pomoże i tym razem na pewno smile Twoja mama powinna się odezwać niedługo . O tyle dobrze, że masz narzeczonego który Cię wspiera, gorzej jakbyś została zupełnie sama... Powinnaś mu bardzo za to dziękować smile

Trzymaj się

3

Odp: Trudna sprawa z mamą

Bardzo Ci dzekuje za odpowiedz.

Pozdrawiam

4

Odp: Trudna sprawa z mamą

UWOLNIJ SIĘ OD NIEJ, URWIJ KONTAKT. Moja matka też stosowała ciche dni, to była katorga. Jak byłam mała, ok. 10 lat, pamiętam, że ignorowała mnie, w drodze do domu uzbierałam jej kwiaty i w kuchni wolałam do niej, mamo, odwróć się, uzbierałam ci kwiaty, chciałam przeprosić ( TYLKO ZA CO???!!!!) A ta stała odwrócona do mnie tyłem i nawet się nie ruszyła. Miałam 10 lat, nie wiem, co zrobiłam, że nie rozmawiała ze mną, nie pamiętam, kiedy zaczęła rozmawiać, ale pamiętam jej tył, stała w bezruchu. Często wieczorem mówiła mi, że jutro odda mnie do domu dziecka, albo, że mogła mnie w krzakach wysrać - dosłowny cytat. Kiedyś jej dokrzyczałam, że trzeba było to zrobić, to wtedy jakaś normalna kobieta by mnie wzięła. Przestała ten chwyt stosować. Cuda wianki, pluła mi w sklepie w twarz jak się odezwałam (byłam w liceum wtedy), biła mnie po twarzy, jak śliny zabrakło, poniżała mnie przy znajomych, że z nosa mi coś wystaje, że mam brudne pięty - nigdy czegoś takiego u mnie nie było.  Widziałam kiedyś swoje zdjęcie z okresu końca podstawówki, wyglądałam jak najsmutniejsza dziewczynka świata. Ciche dni to specjalność jej matki i ich całej rodziny, ja nigdy tego nie stosowałam i nie stosuję względem NIKOGO! Do moich dzieci rozmawiam jak najęta, ze znajomymi utrzymuję kontakt latami, jak się znajomość urywa, to z "naturalnych" przyczyn, a nie z triku: ciche dni. To żenujący i niski sposób. Szczerze współczuję Ci, moja matka to też AS, 3 lata temu uwolniłam się od niej, żyję, jestem normalna,"-)) szczęśliwa, zrobiłam sobie pranie mózgu, że tak miało być, że to dla mojego dobra i dla dobra moich dzieci. One się nie zmieniają, a Ty się męczysz całe swoje życie, aby ja zadowolić, dbać o nią itp. Po co? Powiem Ci, że jak urywałam z nią kontakt, to przez 2,3 miesiące miałam wyrzuty sumienia, tęskniłam (o tak) itp. Byłam jak robot, smutna i nieobecna, udawałam tylko szczęśliwa przed moimi  dzieciakami. Pewnego dnia coś pękło: zaczęłam się śmiać sama do siebie, jaka ja głupia byłam nie kończąc tej pasożytniczej znajomości (nie miłości, raczej tortury) prędzej,  odetchnęłam pełną piersią, JESTEM W PEŁNI SZCZĘŚLIWA, WYRZUCIŁAM JĄ Z SYSTEMU, teraz patrzę na nią jak na obcego człowieka, to naprawdę mija, ale bądź silna, po kiego czorta tułać się z kopnięta mamuśką? Niech sobie sama radzi, a Ty zajmij się sobą. POWODZENIA!!!!

5

Odp: Trudna sprawa z mamą

Bardzo Ci dziekuje za odpowiedz. Probuje wyciagac wnioski z tego calego mojego zycia. Mama sie do dzis nie odzywa, miala imieniny i bylam u niej sadzilam ze moze jej przejdzie ale sie mylilam. Jest twarda. Obiecalam sobie ze nie bede powielac jej charakteru, fochow, ignorowania itd i jeszcze najwazniejsze obiecalam sobie ze juz nigdy nie bede przepraszac gdy nie czuje sie winna, nie bede przepraszac za nic. Zawsze przepraszalam , blagalam , plakalam, juz nigdy! Musze jeszcze dojrzec do innych rzeczy. NiE potrafie urwac kontaktu, ojca nie mam. Choc nie odzywamy sie do siebie od miesiaca, bede czekac az jej przejdzie, nie wyciagne reki pierwsza, koniec z tym. Postaram sie byc twarda jak ona. Niby najblizsze nam osoby ale nie mysla o nas. Przeciez MY tez mamy uczucia! A przede wszystkim mamy prawo do zycia, do szczescia!

6

Odp: Trudna sprawa z mamą

Ja mam matkę dość przeszła w życiu ( zawał, śmierć rodziców rodzeństwa jeszcze są bracia) . nie chcę być niewdzięczna ale przez lata pokazywała nam na co ją stać . Ja i rodzeństwo nie byliśmy w stanie ją poskromić czyli ją uspokoić  . Nie rozumiem człowieka takiego jak matkę . Jest mi przykro o tym pisać. Nie potrafimy się z nią pogodzić w różnych kwestiach . Za wszelką cenę chce swoje zdanie podkreślać ale my mamy swoje zdanie też potrzebujemy samodzielnie funkcjonować bez jej inicjacji w naszych sprawach. Potrafi nas ranić wulgarnie czyli używać takich epitetów jak jesteś popierd***** albo poj***** czyli mówiąc ogólnie obrażać nas jeśli źle zrobimy , bezsensu . bardzo nam przykro słyszeć nawet nie jesteśmy w stanie się obronić w nerwach jest łatwo kogoś urazić . Chcielibyśmy jej pokazać że jesteśmy już dorośli odpowiadamy za swoje przewinienia a nie żeby jeszcze nam . Ja np się obrażam bo nie pozwolę żeby ktoś mnie obrażał z powodu moich  błędów i grzeszków.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026