Myszeczka23 napisał/a:Witaj Tomku
A jakie to cele masz do zrealizowania?
Moje cele mnie obecnie przerastają, nie wiem czy powinienem o nich pisac w ogóle. Już nie raz mowilem i spotykałem się z kpieniem z tego jakie mam cele i marzenia i wolę zostawić je dla siebie. Tzn cele, o marzeniach mogę opowiedzieć. Są przyziemne, ale to jeśli ktoś bedzie chciał.
Feniks 7 napisał/a:Tomek,musisz zmienić swoje nastawienie.
Jest mi bardzo ciężko tym bardziej, że ja już nie wiem sam co zmienic. Niby tylko nastawienie, ale ja już tak mam ze pesymistycznie zaczałem podchodzic i mo ze staram sie myslec pozytywnie, wizualizowac sobie przyszlosc w dobrych barwach jako już spelnione i nic nie pomaga. Próbuję to spełnić jak np znalezienie dziewczyny i nic nie wychodzi. Nie wiem... Może mam być sam i dlatego tak ciagle sie dzieje jak sie dzieje?
Feniks 7 napisał/a:Super,ze biegasz,kondycją sie nie przejmuj,dziś przebiegniesz 1km,jutro 2,potem 3,5,10km.
Moja kondycja jest tak słaba, że nie daje rady biegać, a do tego przeszkadza mi to ile ważę (ważę 126kg). Wszystko to, to wynik nic nie robienia czyli zero sportu i rpawie zero ruchu. Przesiadywanie przed komputerem przez 8-9 lat, nie wychodzenie z domu i teraz pochodze troche po parku i szybko dostaje zadyszki. Wejdę na drugie piętro i oddychać nie mogę. Zeby biegac to potrzebuje nabrac trochę kondycji, a zajmie to trochę czasu. Na razie staram się szybciej chodzic. Czytałem, że to jest jak bieganie i tez tak można schudnąć.
Feniks 7 napisał/a:Niestety chociaż bym chętnie pobiegała,to jako kobieta trochę sie boję sama włóczyć się gdzieś daleko.Ze względu na zdrowie mojego męża,bo ważył ponad 100kg namówiłam go na kije nordic walking i znależliśmy coś co nas bardzo satysfakcjonuje.Możemy pogadać,odkrywać nowe tereny,cieszymy się jak pokonujemy swoje rekordy w km.Brak czasu,bo praca i zima nas trochę powstrzymała,ale jak tylko będziemy mogli znów do tego wrócimy.
Cieszę się, że dzięki temu macie ze sobą o czym pogadać i cieszycie się z drobnych sukcesów. Takie rzeczy jak wspólne uprawianie sportu zbliżają do siebie wiec czemu tego nie robić? 
Feniks 7 napisał/a:Pomyśl o znalezieniu pracy,chociaż na początek cokolwiek,bo siedzenie w domu będzie Cię dołować...niestety.
Tak, to prawda, siedzenie w domu dobija, ale szukałem pracy, wysyłalem CV i pozostawalo to bez odzewu. Nikt nawet nie zadzwonił i nie powiedział "nie dostanie pan tej pracy". Po prostu cisza. Wszedzie tylko szukają studentów, niepełnosprawnych bądź kierowców C+E i w żadnej kategorii się nie łapię...
Feniks 7 napisał/a:Staniesz na nogi dziewczyna sama się znajdzie,tu na forum też młode fajne dziewczyny są,które napewno swoją osobą zainteresujesz...
Chciałbym by tak było, że znajdzie sie taka jak chce i do tego mi się podobała. Chciałbym w to wierzyć, że tak będzie. Niestety po kolejnej porażce chwilowo zwątpiłem i nawet nie chce mi sie nikogo szukać.
Feniks 7 napisał/a:Jak czytałam Twój wątek pomyślałam o swoim synu,który ma teraz 16 lat.Dziewczyny sie za nim oglądają,ale on jakby na to uwagi nie zwracał,jest nieśmiały i niewierzy w siebie.Nawet jak ktoś mu powie komplement.Może z Tobą jest tak samo?
Sam już nie wiem, chyba masz rację, przestałem wierzyć w siebie, słaby psychicznie jestem do tego i nie pewny siebie...
Feniks 7 napisał/a:Do tego teraz panuje era komputerów,więcej siedzicie w domu przed ekranem.Syn ma kolegów ale na piłkę mu się nawet nie chce wyjść,jak go już namówię na coś to okazuje się,że jego koledzy robią dokładnie to samo co on i nie chce im się wyjść z domu.
Nie pozwól mu na to, bo za 10 lat będzie w mojej sytuacji. Chociaż ja w jego wieku jeszcze nie miałem komputera i siedziałem na dworze ze znajomymi, to niedługo później się pojawił i zaczałem przed nim siedzieć, grać w gry i przez to stałem się człowiekiem bez życia osobistego. Wielu znajomych sie odwróciło, znalazło nowe paczki, a ja zostałem sam i teraz nawet nie mam gdzie wyjść. Zainteresuj go jakimś sportem koniecznie. Ja jak bylem młodszy niż on, grałem w szkole w piłkę ręczną. Była to co prawda klasa podstawówki (4-6 klasa), ale uprawialem sport i dzisiaj żałuję, że przerwałem to w 6stej klasie. Do dziś mam sentyment do piłki ręcznej i chetnie bym w nią pograł. Zainteresujcie z mężem sportem syna. Polecam siłownię tym bardziej, ze zbuduje bardzo dobrą sylwetkę dzieki ćwiczeniom, a wiele kobiet lubi wysportowanych chłopaków. Ja gdybym mógł cofnąć czas to nie pozwolił bym sobie nie pójśc na siłownie. Kiedys wazylem 86kg i mialem świetną budowę, tylko rzeźbić. Dzisiaj waże 120 kg i jak schudne to bede miał luźną skórę na brzuchu, nie bedzie to wyglądało tak jakby to wyglądało gdybym zaczął rzeźbić w wieku 16-18 lat.
Feniks 7 napisał/a:Tu na forum znalazłam super koleżankę z którą bardzo dobrze się rozumiem,jest wspaniałą osobą i myślę,że nasza znajomość przeradza się w przyjaźń.Naprawdę ją podziwiam.Parę dni temu zdałam sobie sprawę,że takie osoby to rzadkość,bo większość kobiet lubi tylko biadolić i i nawet jak się do nich rękę wyciąga to nic ze swoim życiem nie robią,bo nie chcą.Sama jestem kobietą,ale nie mogę tego pojąć.
Statystycznie swoje życie zmienia tylko 5% ludzi. Nie ma sensu zmieniac nikogo na siłę. Ja się już tego nauczyłem. Mogę powiedzieć, co wiem, przekazać swoją wiedzę i zaproponowac mu by poczytał tą czy tą ksiazkę, ale jak ktoś mowi mi "to ja mam jeszcze czytać ksiażki?!" albo "nie bede czytała głupich poradników!" to rezygnuję z namawiania. Jeśli ktoś nie chce, to nic nie zrobi ze swoim zyciem i czesto potrzebny jest silny bodziec by coś zmienic w swoim zyciu. Może to kolejne odrzucenie bylo nie zbyt silnym bodźcem ale jednak sprawilo ze chce coś zmienic w zyciu. Cieżko mi sie zabrac za bieganie, wychodzenie z domu. Myślę, ze jeszcze ten bodziec byl za słaby bym cokolwiek chciał zmienić w swoim życiu...
Feniks 7 napisał/a:Tak więc głowa do góry Tomek...dasz radę,tylko musisz chcieć.
Dziękuję Ci bardzo. No ale właśnie problem jest z tym, że mi sie strasznie nie chce 
malinowa42 napisał/a:Tomku przeczytałam Twój watek uwaznie żeby dostrzec gdzie tkwi problem.
Wiesz... mam wrażenie, że u Ciebie to depresja i depresyjny charakter powoduje problemy ze znalezieniem dziewczyny i pracy.
Tak, mam silną depresję. Robiłem sobie test becka (wiem, ze to nei zastąpi wizyty u specjalisty) i wyszło mi, że mam silną depresję. Bardzo silną.
Dzisiaj również się dowiedziałem, ze czuć ode mnie desperacje od jednej dziewczyny (bo mam konto na jednym z portali spolecznosciowych...). Zapytałem o to kolezanke jedną i powiedziała, ze nie czuć ode mnie desperacji. Co człowiek, to inna teoria. Sam już nie wiem gdzie tkwi problem, ale wiem ze za słaby jestem psychicznie i każda porażka jakoś sie u mnie odbija. Może nie od razu, ale zbiera się to we mnie i w koncu wybucham na swój sposób.
malinowa42 napisał/a:Nie obrażaj się, że tak sądzę, bo nie o to mi chodzi żeby Cie urazić. Po prostu mam syna I popatrzyłam na Ciebie, Twój problem matczynym sercem i takie wnioski mi się nasunęły.
W żadnym razie się nie obrażam. Cenię sobie kulturalną, trafną i na poziomie opinię drugiej osoby 
malinowa42 napisał/a:Brakuje Ci konsekwencji w działaniu, na co przykładem jest przerwanie studiów. Myslę, że żadem powód nie był na tyle ważny by je porzucić.
Nie dałem sobie rady z matematyki i rachunkowości finansowej. Za cieżkie to było dla mnie.
malinowa42 napisał/a:W dzisiejszych czasach dziewczyny szukają silnych facetów, bo czasy też mamy jakie mamy, zeby dać sobie w nich rade trzeba mieć silną d...ę .
patrząc na to co sie dzieje, odnosze wrażenie że lepiej być skur****em, prostakiem i chamem niż normalnym i fajnym gościem. Pierwszy ma co chce, kobiety się do neigo kleją, a drugi zostaje z niczym jako przyjaciel. Do tego coraz bardziej dochodzi do mnie ze prosciej jest tym co mają pieniadze i dobre samochody... Coraz wiecej takich kobiet które na to lecą. A wartosciowy facet to nic nie warty facet.
malinowa42 napisał/a:Myślę, że jest na Twoje problemy rada. Ale nie będę Ci doradzać bo nie chcę narzucać nikomu swoich "mądrości". Nawet nie wiem czy oczekujesz od kogokolwiek rad. Może chodziło Ci bardziej o wygadanie się po to żeby ulżyć skołatanej duszy.
Chetnie posłucham Twojej rady. Napisałem tu początkowo po to by z siebie to wyrzucić, ale to nie pomaga i wolę jak ktoś napisze co myśli. Każda rada jest cenna, bo może pomóc dojśc do rozwiazania problemu.
Igriana napisał/a:Tomek, nie jesteś sam. Też mam skłonności do popadania w depresyjne stany i m.in. przez to kłopoty ze znalezieniem pracy czy znajomych.
Naprawdę nie wiem, co doradzić. Na pewno nie zamykaj się w domu, to tylko pogarsza takie stany jak nasze.
Wiem, że nie jestem sam, że ludzie mają większe problemy niż ja i że moje sa błache w porównaniu do ich.
Igriana napisał/a:Ja staram się wychodzić, podejmować różne aktywności, żeby nie popaść w rutynę dnia codziennego, chociaż efekty mogłyby być lepsze.
Trzymaj się 
Ja już nie wiem gdzie wychodzić. Chodziłęm na studia, na siłownie, na spacery i nic mi to nie dało. Nie czuję sie z tym szczesliwy ani nikogo fajnego nie poznałem. Za to spotkałem sie z odrzuceniem przez ludzi ktorzy mnie nie bardzo polubili, śmiali się czy kpili. Dziewczyny też nigdzie nie znalazłem robiac cokolwiek poza domem wiec po prostu juz mi sie nie chce nigdzie wychodzić...
Ale się rozpisałem. Wybaczcie, mam nadzieje, że ktoś to przeczyta 