Witam mam 23 lata dwa miesiace temu moj maż popełnił samobojstwo zostałam sama z dwojka dzieci synkiem , który ma roczek i córeczka ma 4 lata córke mam z pierwszego zwiazku jej tata też popełnił samobójstwo. od śmierci mojego męża nie moge sobie dac rady jest mi strasznie ciezko nie moge zrozumiec DLACZEGO nas zostawil . Zawsze zapewnial mnie , ze nie zrobi czegos takiego jak ojciec mojej coreczki a jednak zrobil to nie potrafie tego zrozumiec tym bardziej ze to drugi raz, caly czas mam wyrzuty sumienia bo ciagle mysle ze to moja wina ze dwoch mezczyzn bedac ze mna sie powiesilo jestem w zlym stanie psychicznym. nie wiem jak mam dalej zyc caly czas sie obwiniam za smierc mojego meza. Nie moge zrozumiec dlaczego akurat mnie to spotkalo , co takiego zlego zrobilam ze teraz tak cierpie .
1 2013-03-08 23:30:21 Ostatnio edytowany przez eweeelinka23 (2013-03-08 23:31:35)
Podobne tematy
Ty Winna nie jestes, zapamietaj NIE JESTES.
Zawsze uwazalam ze osoby popelniajace samobojstwo sa tchorzami, zamiast rozwiazywac problemy wybieraja ucieczke. Z drugiej strony trzeba miec mega odwage zeby to zrobic.
Czy Twoj maz mial jakies problemy?
Problemy hmm z nim sie dzialo cos od dluzszego czasu jak byl pijany to potrafil bialej dostac bil mnie i caly czas czepial sie mojej coreczki twgo dnia jak popelnil samobojstwo byl pijany sekcja wykazala we krwi 2,94% alkoholu we krwi ale ja ciagle zadaje sobie to pytanie DLACZEGO bardzo go kochalam i bardzo mi go brakuje nawet teraz jak mysle o tym to czasem wolalabym zeby przyszedl i mnie udezyl ale zeby poprostu byl z nami.
4 2013-03-09 22:34:43 Ostatnio edytowany przez jadwisia22 (2013-03-09 22:40:04)
Ewa to dla ciebie te wiersze
Nie mówcie tym ,Którzy stracili ukochanych
"czas zagoi rany"
Nie mówcie że "oni już nie cierpią"
Najlepiej nie mówić nic........
Czas tych ran nie uleczy.
Pozostają ??.,bo śmierć ukochanych ?
jest też śmiercią trochę nas samych
Coś w nas umiera???.
Żyjemy ale nic nie jest tak , jak przedtem??..
Już nie jesteśmy tacy sami....
Niech serdeczna zaduma towarzyszy dzisiaj twoim myślom
Człowiek umiera... Znowu za szybko!
Człowiek umiera... Razem z nim wszystko..
Tylko wspomnienia po nim zostają,
Które wciąż mgliste z czasem się stają,
Których tak wiele, jednak za mało...
Znowu za szybko wszystko się stało!
Czasu nie było na pożegnanie...
Teraz zostało tylko płakanie.
Teraz ten smutek w garści Cię trzyma,
Trzyma za szyje, dusić zaczyna...
Póki ktoś żyje, to go kochamy,
Lecz to po śmierci go doceniamy.
Wtedy widzimy, jaki był cenny,
Wtedy ogarnia smutek brzemienny,
Wtedy to rozpacz, wtedy tęsknota,
Jakże naiwna życia prostota.....
Wtedy wyrzuty nami władają,
Wtedy uczucia hołdy składają...
Wtedy za późno na przeprosiny,
Jedno, co możemy - wciąż się modlimy...
Czas nie leczy ran ale przyzwyczaja do bólu
Eawci bardzo cię rozumiem i współczuje .
Ja po śmierci mamy nie mogłam sie pozbierać półtora roku .
Wciąż przypominałam sobie co jej powiedziałam ....a czego nie powinnam powiedzieć ......
Czego jej nie powiedziałam .Do dziś mam wyrzyty sumienia Byłyśmy bardzo zżyte , a jest już 2,5 roku.Była to kobieta 88lat .Powinnam się do jej odejścia przygotować ........
A ty kochana ,,,,,,,,,to tak nagła ,niespodziewana śmierć jest okropnym wstrząsem
.Staraj się być zawsze z kimś nie sama ,zajmuję sie jakąś pracą to troszkę na chwilkę zapomniesz .
Jak nie możesz jeść to pij surowe jajka -pomagają .
Teraz dużo osób nie daje sobie rady psychicznie z obecną sytuacją gospodarczą w kraju.Tu nie ma twojej winy ...żadnej ....
Trzymaj się kochaniutka .Pozdrawiam Jadwiga
5 2013-03-09 22:56:59 Ostatnio edytowany przez p19aulinka (2013-03-09 22:57:40)
;/
Ty winna napewno nie jesteś !!
Moim zdaniem ludzie którzy popełniają samobójstwo nie sa zdrowi psychicznie jezeli bylo cos nie tak to z nim .,.
chcialam sie dowiedziec czy chodzisz do psychologa pytam dlatego bo w moim mieście Gdyni jest również dziewczyna której mąż popełnił samobojstwo wiem jaki to jest ciężar powinnas byc teraz pod stałą kontrolą..
Czy przy dzieciaczkach ma ci kto teraz pomodz ?
Hmmm jak miedzy wami sie układało ?
odszedł bez pożegnania czy mial to jednak zaplanowane i zostawil chociaz list.. z wyjasnieniem DLACZEGO AKURAT TAK..
POZDRAWIAM I TRZYMAJ SIE MUSISZ MIEC DUZO SIŁY DLA DZIECI..
Paulinko to nie Twoja wina........czasami tak sie zdaza,masz dla kogo zyc i pamietaj,ze Twoje dzieci patrza na Twoj wielki smutek>masz prawo do zaloby i musisz ja przejsc ze wszystkimi etapami...........Paulinko musisz skorzystac z pomocy psychologa -terapeuty,bo bedzie Ci bardzo ciezko sie dzwignac z tej traumy,Ty nie zawinilas w niczym!!!!!Wiem,ze czas nie leczy rany,ale pozniej pozwala z nia zyc.....potrzebujesz czasu i wiem ,co mowie!Stracilam syn
mial prawie 17 lat,byl bardzo chorym dzieckiem,ale dla mnie byl calym swiatem i tez myslalam,ze nie podniose sie ,zyc mi sie nie chcialo
ale popatrzylam na reszte rodziny na meza,na starszego syna ,na wnuki i pomyslalam ,co by sie stalo jakby mnie zabraklo......przeciez oni tez cierpia,a jeszcze wiekszej traumy by nie przezyli! Moj starszy syn mowil mi ,ze teskni za taka mama jaka bylam i zrobilam to dla niego ,ze "podnioslam sie ,albo staralam sie podniesc"Minelo 39 miesiecy......dzwigam sie i jestem innym czlowiekiem ,mam inne piorytety,co innego pozwala mi dawac radosc,usmiech..............mowie Ci przyjdzie czas ,ze troche ochloniesz .......popatrz ,co by stalo sie z Twoimi dziecmi,potrzebujesz czasu i jestes super kobieta,mama!Pozdrawiam!!!!
EWELINKO to nie Twoja wina........czasami tak sie zdaza,masz dla kogo zyc i pamietaj,ze Twoje dzieci patrza na Twoj wielki smutek>masz prawo do zaloby i musisz ja przejsc ze wszystkimi etapami...........Paulinko musisz skorzystac z pomocy psychologa -terapeuty,bo bedzie Ci bardzo ciezko sie dzwignac z tej traumy,Ty nie zawinilas w niczym!!!!!Wiem,ze czas nie leczy rany,ale pozniej pozwala z nia zyc.....potrzebujesz czasu i wiem ,co mowie!Stracilam syn
mial prawie 17 lat,byl bardzo chorym dzieckiem,ale dla mnie byl calym swiatem i tez myslalam,ze nie podniose sie ,zyc mi sie nie chcialo
ale popatrzylam na reszte rodziny na meza,na starszego syna ,na wnuki i pomyslalam ,co by sie stalo jakby mnie zabraklo......przeciez oni tez cierpia,a jeszcze wiekszej traumy by nie przezyli! Moj starszy syn mowil mi ,ze teskni za taka mama jaka bylam i zrobilam to dla niego ,ze "podnioslam sie ,albo staralam sie podniesc"Minelo 39 miesiecy......dzwigam sie i jestem innym czlowiekiem ,mam inne piorytety,co innego pozwala mi dawac radosc,usmiech..............mowie Ci przyjdzie czas ,ze troche ochloniesz .......popatrz ,co by stalo sie z Twoimi dziecmi,potrzebujesz czasu i jestes super kobieta,mama!Pozdrawiam!!!!
Przepraszam ,ale pomylilam imiona EWELINKO!!!!Przepraszam !
Ewelina, dobrze by było gdybyś wybrała się do psychologa.. pomoc i wsparcie fachowca w takich momentach może Ci się przydać. Czasy mamy nieciekawe i osoby słabe psychicznie niestety nie dają sobie rady z własnym życiem - nie mówiąc już o odpowiedzialności za rodzinę, dzieci.. współczuję, ale współczucie nie jest Ci teraz potrzebne tylko wsparcie. Dasz sobie radę, wiesz o tym bo masz dla kogo - czas leczy rany niezależnie od tego czy w to wierzysz.
10 2013-03-10 16:23:37 Ostatnio edytowany przez eweeelinka23 (2013-03-10 16:28:03)
Moj maz wczesniej sie okaleczal cial sie po rekach jak byl pijany w ogole gdy sie napil to wtedy bralo go na zale zawsze mi mowil ze przeze mnie sobie cos zrobi ze jak dwoch facetow popelni samobojstwo to wtedy moze sie naucze kiedys tez zamknal sie w piwnicy mowiac ze idzie sie powiesic wtedy wezwalam policje. zabrali go ale jak wytrzezwial to go wypuscili . Tego dnia co popelnil samobojstwo bylo normalnie kolo 14 pojechalismy z dziecmi do jego rodzicow , bo jego starsza siostra robila urodziny i na poczatku bylo normalnie. W pewnym momencie Patryk (moj maz) chcial podrzucic Karolka (naszego synka ) , ktory mial 9 miesiecy wtedy chcial go do gory podrzucic, ale mojego meza ojczym powiedzial mu zeby tego nie robil , gdyz byl pod wplywem alkoholu i od tego momentu moj maz dziwnie sie zachowywal kazal mi ,,spierdalac,, itd. Wyszedl ze swoim bratem na dwor porozmawiac a ja w tym momencie jak go nie bylo powiedzialam im ze on tak w domu sie zachowuje ze mnie bije i jest agresywny i jak wrocil to zaczal sie ze wszystkimi klocic. Wybiegl z domu kolo 23 , wiec ja z jego siostra wzielam taxowke i wrocilam z dziecmi i meza siostra do swojego mieszkania bylo ok godz 12 w nocy polozylam dzieci spac a jego siostra siedziala na kompie bo pisala z chlopakiem . W koncu zadzwonil domofon moj maz wrocil otworzylam mu drzwi wszedl do domu rozebral sie wzial kartke i dlugopis i wyszedl.Zauwazylam , ze nie ma kluczy od piwnicy wiec zeszlysmy tam z jego siostra drzwi byly otworzone wyszedl moj maz wiec zapytalam go co tu robi powiedzial ze ,,nic,, wiec ja do niego mowie przyjdziesz zaraz na gore powiedzial ze ,,tak,, i pamietam ze taki dziwnie usmiechniety byl taki szyderczy usmiech mial na twarzy.Wiec my z jego siostra wrocilysmy do mieszkania , myslalysmy ze moze pije tam bo nie chce z nami siedziec , posiedzialysmy chwile w domu i znowu zeszlysmy ale juz drzwi od piwnicy byly zamkniete zamknal sie od srodka to zadzwonilysmy na policje.Przyjechaala policja wzieli klucz od sasiadki i tam weszli i powiedzieli ze moj maz sie powiesil.Napisal list w liscie napisal , ze nas wszystkich nienawidzi ze on tego nie chce robic ze to robi przez nas , ze jego rodzina byla za mna nie za nim a tak naprawde to ja go ranilam tak samo jak oni i ze niewytrzymal tego przeprasza napisal tez na koncu Ps Mamo pamietaj o Karolku caluj codziennie Karolka i przez ten list ja mam wyrzuty sumienia nie wiem jak on mogl tak zostawic dziecko . Jestem pod opieka psychologa oraz psychiatry biore leki , bo jest mi bardzo ciezko zostalam sama i to jest najgorsze.
Chlopak nie dawal sobie rady ze swoim zyciem, nie probowal sie leczyc, nie szukal przyczyny dlaczego tak sie dzieje w jego glowie tylko odrazu zwalil wszystko na was. Ale nie ma w tym zadnej Twojej winy!
Miedzy nami bylo roznie raz lepiej raz gorzej , on ciagle czepial sie mojej coreczki oliwi a ja jej bronilam zawsze twierdzil ze dla oliwi robie wszystko a dla niego nic a tak nie bylo poprostu nie moglam pozwolic by ja krzywdzil i tez nie bylo mi latwo stac zac nia albo za nim , bo kochalam ja jak i jego z reszta po Patryka smierci jego brat mi powiedzial ze moj maz mu wtedy powiedzial jak rozmawiali , ze Patryk nienawidzi Oliwi bo ciagle sie o nia klocimy i takze powiedzial mu ze zabije siebie albo mnie . Ja nie wiem jak mam zyc z tym ciezarem chcialabym zeby to cierpienie sie juz skonczylo naprawde
Maz nie umial pokochac Twojej corki, zaczal ja nienawidzic. Tak samo bylo u mojej babci. Miala syna z pierwszego zwiazku, dziadek doskonale o tym wiedzial, wzial za zone kobiete z dzieckiem. I cale zycie znecal sie psychicznie nad tym dzieckim, ciagle klocil sie z babcia o niego, ciagle sie go czepial i go wyzywal. Nawet dzisiaj bo jeszcze zyje, ciagle sie go czepia, a moj wujek jest w porzadku gosciem.
Współczuję bo spotkała Cię tragedia ale Twój mąż normalny nie był na pewno. Pewnie wzbudzę kontrowersje tym co napiszę ale znajdź sobie normalnego faceta a nie damskiego boksera,alkoholika któremu najlepiej w życiu wychodziło znęcanie się nad tobą i Twoim dzieckiem. Wszyscy winni dookoła jego śmierci tylko nie on. Wiem, że to trudne ale prawda jest zupełnie inna tylko postaraj się to zrozumieć. Sam podjął taką a nie inną decyzję i to był jego wybór a napisanie w liście takich słów jakie przytoczyłaś oznacza tylko to, że za swoje słabości winił wszystkich dookoła tylko nie siebie. Manipuluje Tobą nawet po swojej śmierci i dobrze wiedział co robi pisząc takie rzeczy w liście pożegnalnym. Zrobił to po to żeby wzbudzić w Tobie poczucie winny co jak widać udało mu się doskonale. Najważniejsze to uporać się ze swoimi teraźniejszymi problemami a nie żyć tym co było bo to już jest przeszłość.
Wiem, że łatwo się mówi a ciężko to zrealizować ale masz dla kogo żyć...
15 2013-03-10 18:35:56 Ostatnio edytowany przez p19aulinka (2013-03-10 23:10:29)
Twój Mąż był bardzo słaby psychicznie.. nie rozumiem tego jeżeli wiedział ze masz dziecko i ze chce byc z toba tak wzieliscie slub zaplanowaliscie dziecko tak jak chcieliscie nagle w jednej chwili jemu sie poprzestawiało ze on tak nie chce ze jemu zle to po co wiązał się..
Jeżeli chodzi o ten lit to obwinia ze to przez was nie bierz sobie tego do serca dlatego że pisał to pod wpływem alkoholu,,
Jakoś przez mysl mi to nie przechodzi jak on mogł to zrobic..
Czy przed ślubem też taki był ?
To tez nie jest dobrze kiedy maz bije pozatym pewnie nie miał powodu.
Hm z pierwszym mężem też było podobnie ? Że obwinia cie o to ?
MUSISZ BYC SILNA !!!! MASZ DLA KOGO ŻYĆ TY MUSISZ POKAZAĆ SYNKOWI I CÓRECZCE ŻE SĄ NAJWAŻNIEJSI!
Ciężko Ci bo go kochałaś mimo tylu krzywd.. Ten ból kiedyś minie trzeba czasu pamietaj ze masz dzieci i masz dla kogo sie usmiechać i być silna.
Mi to do głowy nie przychodzi jak mógł tak powiedziec do swojego brata ze zabije siebie albo ciebie , dlaczego wiedział z czym to sie wiąże ze tu jedno dziecko z innego malzenstwa i ze bedzie musial zaakceptowac dlatego nie moge zrozumiec dlaczego jej tak nie lubiał ..,
pozatym nie wiem czy życie z nim by było takie piekne jak cie bił dochodziło do rekoczynów a wiadomo czy to kiedys gorzej by sie nie skonczylo
tylko dlaczego poprostu ni odszedł jak sie nie układało,nie wyprowadził sie poprostu tylko zrobił tak zeby teraz duzo osob cierpiało za nim ..
Tak przed slubem tez tak bylo ale ja mialam nadzieje , ze wszystko sie zmieni ze bedzie dobrze miedzy nami. Wiem ze mam dzieci i musze dla nich zyc, ale z drugiej strony to nie chce mi sie zyc, bo zostawil mnie z poczuciem winy i tym bolem .
17 2013-03-11 00:28:15 Ostatnio edytowany przez TakiSobieKtośZwyczajny (2013-03-11 00:32:46)
Samobójstwo to nie odwaga tylko strach przed życiem.
No tak ale ja mysle , ze tez trzeba miec odwage zeby samemu sobie zycie odebrac.
Jezeli próbował to wczesniej zrobic to tylko potrzebował chwili słabości zeby do tego wrócic..
Gdyby miał silną psychikę nie odebrał by sobie życia po pijanemu tylko po trzeźwemu.
Chciałam sie zapytac czy masz jaką kolwiek pomoc od rodziny ? Czy musisz radzić sobie sama?
Jeżeli chciał z Tobą dziecko musiał Cię Kochać więc nie obwiniaj sie poprostu byla mu potrzebna pomoc ale nikomu o tym nie powiedzial a kiedy sie dowiedzialas bylo juz za pozno na pomoc,,
20 2013-03-12 19:25:23 Ostatnio edytowany przez eweeelinka23 (2013-03-12 19:30:22)
pomaga mi jedynie siostra meza ale to tylko jesli chodzi o opieke nad dziecmi, a finansowo czy rzeczowo niestety nikt a jest mi bardzo ciezko naprawde , bo nie mam gdzie pujsc moi rodzice sa alkoholikami .a do domu samotnej matki nie chce isc. I jak narazie mieszkam na stancji ale jest ciezko z oplatami i ledwo wiazemy koniec z koncem.
no to widze nie za ciekawie ;/
Ewelino czy bylas w opiece ? opieka powinna cos w tym kierunku zrobic zeby ci pomódz bbo jak piszesz na rodzicow nie mozesz liczyc , to zapewne ocierpiałaś sie w dzieciństwie i teraz tez znowu nie jest łatwo..
Z opieki dostaje zasilek okresowy ale to sa smieszne pieniadze a najgorsze jest to ze dzieci nawet renty nie maja czasami mam tego wszystkiego naprawde dosc
powinnas gdzies pojsc po porade są czasami bezpłatne porady prawne, jeżeli ani jedno dziecko nie ma ojca i drugie to powinni dostac rete..
trafiłam tu przypadkiem, gdy poszukiwałam inf o samobójstwie. mam niecałe 23 lata. wczoraj mój ojciec powiesił się. Ja go znalazłam..To dopiero drugi dzień, żyję w szoku i chyba ten szok pozwala mi na chwilę obecną normalnie funkcjonowac. Widzę przed oczyma tylko tę zieloną koszulę w której go znalzałam, a która poprzedniego dnia mu prasowałam do pracy... Boję się przyszłości. Boję się że któregoś dnia, gdy znikine szok, pojawi się pustka, tęsknota z którą nie będe potrafiła sobie poradzić. Boję się czy dam sobie radę w tym prawdziwym dorosłym życiu. Jestem taką "stereotypową" jedynaczką, której życie było niemal usłane różami..był ogromny dom, zawsze wakacje, własny samochód, ubrania.. moje jedyne zajecie to byly studia. kiedys wypisywałam sobie na kartce, liste rzeczy, cech opisujacych mnie i zaczynających sie od słowa "jestm". od wczoraj do tej listy doszło słowo "półsierota".. Zostałam tylko z mamą, mam mało znajomych bo zawsze byłam nieśmiala, skryta, a ludzie uważali to za moje być może "wywyższanie sie"... jutro jest pogrzeb. ja ciągle widzę tę zieloną koszulę...
Doskonale Cie rozumiem ja meza nie widzialam , bo policja weszla do piwnicy a ja nie chcialam go ogladac ale po zakonczeniu sledztwa ogladalam zdjecia z ogledzin i jestem przerazona wiesz ciagle mam go przed oczami i caly czas mam wyrzuty sumienia a teraz mam najgorszy okres bo wiem ze on juz nigdy nie wroci ,nie przytuli , nie bedzie jak dawniej ten okres ktory przechodze jest straszny .Pozdrawiam trzymaj sie
Witaj
Mój ojciec popełnił samobójstwo kiedy miałam 3 lata (teraz mam 39) zrobił to pod wpływem alkoholu. Moja matka cale życie wmawiała mi ze zrobię to samo bo jestem do niego podobna ona tez pila i często znęcała sie nade mną psychicznie poniżając mnie wyzywając do mojego domu wprowadzili sie jej rodzice ojciec alkoholik i matka z nerwica byłam przez nią tłuczona jak pies np kablem od żelazka do krwi za to ze moja młodsza siostra na czas nie wróciła do domu mój ,,dziadek" ile razy sie na rąbał wyzywał mnie od garbusów (miałam skoliozę ). Moja matka zapewniła mojej siostrze wszystko prawojazdy pieniądze na studia wesele na 100 osób na które mnie nie zaproszono moja ,,siostra" nie zaprosiła mnie na chrzciny żadnych ze swoich dzieci generalnie na żadne imprezy rodzinne. Moja matka posunęła sie do tego ze oddała mojej siostrze jeszcze za życia cały majątek i spisała testament wydziedziczajacy mnie żebym czasem grosza nie dostała z zachowku po niej. Przeszlam piekło jako dziecko miałam strasznie zaniżone poczucie wartości i nie zdawałam sobie z tego sprawy. Pochopnie wyszłam za maz za pierwszego lepszego faceta który mi sie oświadczył myśląc ze to miłość ze on mnie kocha po dwuch latach urodziło nam sie dziecko 3 lata pózniej drugie w miedzy czasie dochodziło u nas do ogromnych awantur zazwyczaj po tym jak on sie napił ale jakoś sie toczyło zwłaszcza ze często pracował za granica a ja sama musiałam dawać sobie radę z 2 dzieci. On w tym czasie oprócz alkoholu uzależnił sie od sexu internetowego probowal mnie traktować jak dziwkę z tych filmików wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy chociaż czułam ze cos było nie tak Wyjechaliśmy za granice i zaczął sie horror coraz cześciej sie upijał awanturował aż doszło do rękoczynów nawet potrafił zadzwonić do mojej matki ze skarga ze musiał mnie powstrzymać bo chciałam iść z dziećmi do kościoła w niedziele o takie rzeczy były awantury. wtedy powiedziałam dość i złożyłam pozew o rozwód . On sie wtedy przestraszył zaczął mnie przepraszać błagać o wybaczenie ze sie poprawi itd postawiłam twarde ultimatum ze zostanę tylko pod warunkiem ze nigdy więcej nie ruszy alkoholu. Sama nigdy nie piłam i nigdy nie byłam pijana. Zerwałem totalnie kontakty z moja matka i siostra skupiłam sie na tworzeniu grona przyjaciół takich jak ja nie pijących mających swoje pasje Miałam tak niskie poczucie wartości ze musiałam zacząć budować siebie na nowo skupić sie na swoich zaletach. Szukać drobnych radości dnia codziennego jak uśmiech moich dzieci wspólne posiłki wycieczki zabawy niektórych rzeczy uczyłam sie z książek innych obserwując inne rodziny szukając pozytywnych przykładów do naśladowania nie telewizyjnych realnych Zaczęłam od ustalania sobie planu dnia czasu na prace na relax dla dzieci przyjaciół . Odkąd mój maź przestał pic relacje miedzy nami znacznie sie polepszyły on tez miał koszmarne dzieciństwo ojciec który pił i odgrażał sie nożem ze go zabije. Ludzie są jacy są skup sie na sobie i uwierz mi nie stworzysz szczęśliwego związku z kimś kto pije nie ma szans będzie tylko gorzej. Alkoholicy zawsze obwiniają kogoś nie chce im sie nic zrobić z własnym życiem np przestać pic i zastanowić sie co lubię w sobie jak lubię spędzać czas Alkohol wyniszcza mózg a w pierwszej kolejności ginie empatia współczucie miłość przyjaźń Przeszłaś wiele i czas zauważyć ze tylko ty możesz zmienić swoje otoczenie ale musisz zacząć od swego wnętrza zauważ jak wspaniała osoba jesteś jeżeli tego nie dostrzegasz to co Cię blokuje może jakieś historie z dzieciństwa do tego przydał by sie dobry psycholog im szybciej to rozpoznasz tym większe szanse ze sobie z tym poradzisz. Szanuj siebie bo na to zasługujesz jeśli ty siebie poszanujesz zrobią to inni wiem to z doświadczenia Być może Twój maz tez miał ciężkie dzieciństwo może gnębiły go jakieś leki z przeszłości a alkohol je tylko uwypuklił i zrobił co zrobił Tez miałam taki okres ze chciałam popełnić samobójstwo byłam z moim 2 dzieckiem w ciąży mój maź pił razem z moja matka i obydwoje zrobili sobie ze mnie stołek do kopania on zrezygnował z pracy podczas gdy mieliśmy spory kredyt na mieszkanie i zaczął zajmować sie oglądaniem pornoli do tego stopnia ze nawet nie był w stanie go wykończyć potem wpadł w depresje i to mi sie udzieliło i chyba to co mnie uratowało to to ze nie piłam i myśl o moim nienarodzonym dziecku tylko to mnie trzymało przy życiu. Dzisiaj jestem mama 2 cudownych dziewczyn spędziliśmy wiele wspaniałych chwil razem Dałam im tyle miłości ile tylko byłam w stanie pomogła mi w tym terapia i pare dobrych książek a przedewszystkim samozaparcie i wiara ze jestem warta wszystkiego co najlepsze a alkoholików i samobójców zostawmy sobie samym to ich wybór widocznie tego chcieli doświadczyć gdyby było inaczej szukali by pomocy To nie Twoja wina ty nikogo nie naprawisz zadbaj o siebie i o swoje relacje z dziećmi naucz je szacunku do siebie samych i wzajemnie a życie nabierze nowych barw polecam książkę ,,biegnąca z wilkami" Trzymaj sie i szukaj małych radości i bardziej będziesz przemyśliwać i rozpamiętywać tym bardziej sie będziesz pogrążać Im więcej uda Ci sie zauważyć pozytywnych dobrych chwil drobiazgów spacer z dziećmi kawa z przyjaciółka cokolwiek lubisz robić tym bliżej do powierzchni Pozdrawiam Cię serdecznie
Witaj
Mój ojciec popełnił samobójstwo kiedy miałam 3 lata (teraz mam 39) zrobił to pod wpływem alkoholu. Moja matka cale życie wmawiała mi ze zrobię to samo bo jestem do niego podobna ona tez pila i często znęcała sie nade mną psychicznie poniżając mnie wyzywając do mojego domu wprowadzili sie jej rodzice ojciec alkoholik i matka z nerwica byłam przez nią tłuczona jak pies np kablem od żelazka do krwi za to ze moja młodsza siostra na czas nie wróciła do domu mój ,,dziadek" ile razy sie na rąbał wyzywał mnie od garbusów (miałam skoliozę ). Moja matka zapewniła mojej siostrze wszystko prawojazdy pieniądze na studia wesele na 100 osób na które mnie nie zaproszono moja ,,siostra" nie zaprosiła mnie na chrzciny żadnych ze swoich dzieci generalnie na żadne imprezy rodzinne. Moja matka posunęła sie do tego ze oddała mojej siostrze jeszcze za życia cały majątek i spisała testament wydziedziczajacy mnie żebym czasem grosza nie dostała z zachowku po niej. Przeszlam piekło jako dziecko miałam strasznie zaniżone poczucie wartości i nie zdawałam sobie z tego sprawy. Pochopnie wyszłam za maz za pierwszego lepszego faceta który mi sie oświadczył myśląc ze to miłość ze on mnie kocha po dwuch latach urodziło nam sie dziecko 3 lata pózniej drugie w miedzy czasie dochodziło u nas do ogromnych awantur zazwyczaj po tym jak on sie napił ale jakoś sie toczyło zwłaszcza ze często pracował za granica a ja sama musiałam dawać sobie radę z 2 dzieci. On w tym czasie oprócz alkoholu uzależnił sie od sexu internetowego probowal mnie traktować jak dziwkę z tych filmików wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy chociaż czułam ze cos było nie tak Wyjechaliśmy za granice i zaczął sie horror coraz cześciej sie upijał awanturował aż doszło do rękoczynów nawet potrafił zadzwonić do mojej matki ze skarga ze musiał mnie powstrzymać bo chciałam iść z dziećmi do kościoła w niedziele o takie rzeczy były awantury. wtedy powiedziałam dość i złożyłam pozew o rozwód . On sie wtedy przestraszył zaczął mnie przepraszać błagać o wybaczenie ze sie poprawi itd postawiłam twarde ultimatum ze zostanę tylko pod warunkiem ze nigdy więcej nie ruszy alkoholu. Sama nigdy nie piłam i nigdy nie byłam pijana. Zerwałem totalnie kontakty z moja matka i siostra skupiłam sie na tworzeniu grona przyjaciół takich jak ja nie pijących mających swoje pasje Miałam tak niskie poczucie wartości ze musiałam zacząć budować siebie na nowo skupić sie na swoich zaletach. Szukać drobnych radości dnia codziennego jak uśmiech moich dzieci wspólne posiłki wycieczki zabawy niektórych rzeczy uczyłam sie z książek innych obserwując inne rodziny szukając pozytywnych przykładów do naśladowania nie telewizyjnych realnych Zaczęłam od ustalania sobie planu dnia czasu na prace na relax dla dzieci przyjaciół . Odkąd mój maź przestał pic relacje miedzy nami znacznie sie polepszyły on tez miał koszmarne dzieciństwo ojciec który pił i odgrażał sie nożem ze go zabije. Ludzie są jacy są skup sie na sobie i uwierz mi nie stworzysz szczęśliwego związku z kimś kto pije nie ma szans będzie tylko gorzej. Alkoholicy zawsze obwiniają kogoś nie chce im sie nic zrobić z własnym życiem np przestać pic i zastanowić sie co lubię w sobie jak lubię spędzać czas Alkohol wyniszcza mózg a w pierwszej kolejności ginie empatia współczucie miłość przyjaźń Przeszłaś wiele i czas zauważyć ze tylko ty możesz zmienić swoje otoczenie ale musisz zacząć od swego wnętrza zauważ jak wspaniała osoba jesteś jeżeli tego nie dostrzegasz to co Cię blokuje może jakieś historie z dzieciństwa do tego przydał by sie dobry psycholog im szybciej to rozpoznasz tym większe szanse ze sobie z tym poradzisz. Szanuj siebie bo na to zasługujesz jeśli ty siebie poszanujesz zrobią to inni wiem to z doświadczenia Być może Twój maz tez miał ciężkie dzieciństwo może gnębiły go jakieś leki z przeszłości a alkohol je tylko uwypuklił i zrobił co zrobił Tez miałam taki okres ze chciałam popełnić samobójstwo byłam z moim 2 dzieckiem w ciąży mój maź pił razem z moja matka i obydwoje zrobili sobie ze mnie stołek do kopania on zrezygnował z pracy podczas gdy mieliśmy spory kredyt na mieszkanie i zaczął zajmować sie oglądaniem pornoli do tego stopnia ze nawet nie był w stanie go wykończyć potem wpadł w depresje i to mi sie udzieliło i chyba to co mnie uratowało to to ze nie piłam i myśl o moim nienarodzonym dziecku tylko to mnie trzymało przy życiu. Dzisiaj jestem mama 2 cudownych dziewczyn spędziliśmy wiele wspaniałych chwil razem Dałam im tyle miłości ile tylko byłam w stanie pomogła mi w tym terapia i pare dobrych książek a przedewszystkim samozaparcie i wiara ze jestem warta wszystkiego co najlepsze a alkoholików i samobójców zostawmy sobie samym to ich wybór widocznie tego chcieli doświadczyć gdyby było inaczej szukali by pomocy To nie Twoja wina ty nikogo nie naprawisz zadbaj o siebie i o swoje relacje z dziećmi naucz je szacunku do siebie samych i wzajemnie a życie nabierze nowych barw polecam książkę ,,biegnąca z wilkami" Trzymaj sie i szukaj małych radości i bardziej będziesz przemyśliwać i rozpamiętywać tym bardziej sie będziesz pogrążać Im więcej uda Ci sie zauważyć pozytywnych dobrych chwil drobiazgów spacer z dziećmi kawa z przyjaciółka cokolwiek lubisz robić tym bliżej do powierzchni Pozdrawiam Cię serdecznie
Niestety alkoholizm to jest powolne samobojstwo.Ludzie ktorzy pija daza do smierci, Ci u ktorych tendencje samobojcze sa silniejsze poprostu sie zabijaja nie czekajac az sie zapija na smierc.A jesli ktos dazy do grobu to wiazanie sie z taka osoba grozi tym ze tez bedzie Ciebie niszczyl,bedziesz slabła bedziesz sie meczyc znosic bicie ,wyzwiska,pijanstwo,rozne uzaleznienia.Niestety wiazanie sie z kims kto jest w obszarze umierania grozi fatalnym zyciem.Ten los dotyczy wielu kobiet tak zwanych wspoluzaleznionych.
Z opieki dostaje zasilek okresowy ale to sa smieszne pieniadze a najgorsze jest to ze dzieci nawet renty nie maja czasami mam tego wszystkiego naprawde dosc
Powinno dostać jego dziecko rentę. Wykłócaj się, idź do naczelnika gminy, lub do sądu! Moi dostali (zginął pod kołami po pijaku). Bądź uparta. Nie poddawaj się. Dziecku się należy.
Jest ktoś aktywny ???