w zeszłym roku poprzez telefon komórkowy poznałam pewnego chłopaka. Na początku była to taka luźna znajomość. Później coraz więcej zaczęliśmy ze sobą pisać, rozmawiać. Zaczęło mi na nim zależeć. Rozmawiamy wieczorami, czasem rozmawiamy też w ciągu dnia. Wydaje się naprawdę fajnym facetem. No znam go tylko tyle ile sam mi powie o sobie. Rozmawiamy tak naprawdę o wszystkim. Jakiś czas temu powiedział, że mu na mnie zależy, kiedy rozmawiamy i o czymś mówi, mówi jako "my". Do tej pory jeszcze się nie spotkaliśmy a bardzo bym tego chciała. Przecież na żywo to zupełnie inaczej niż tylko przez telefon. Kiedy mówię o spotkaniu to jakoś dziwnie się wymiguje albo zawsze ma coś do załatwienia, musi gdzieś jechać, ktoś przyjechał itd.Co mogę zrobić żeby się z nim spotkać? Dlaczego on tego unika? Może nie jest taki jak mówi? Może kogoś ma? Dodam jeszcze, że nie dzieli nas aż taka spora odległość bo jakieś 70 km.
Co o tym myślicie?
Doradźcie mi ....
1 2013-02-27 14:05:00 Ostatnio edytowany przez aniusia1650 (2013-02-27 14:08:15)
Podobne tematy
Zapytać wprost: "Dlaczego NIE CHCESZ się ze mną spotkać?".
Ostatnimi czasy słyszałam od dwóch koleżanek identyczną historię. Co się okazało? Otóż to, że w obu przypadkach facet już był z kimś związany ![]()
A jakie on podaje wyjaśnienia?
Zapytać wprost: "Dlaczego NIE CHCESZ się ze mną
Zgadzam się.
Kiedy pytałam to odpowiadał, że przecież nie powiedział, że nie chce się ze mną spotkać ale i też nic konkretniejszego nie odpowiadał.
No to powtórzę: zapytaj go dlaczego NIE CHCE się z Tobą spotkać.
Bo tak może lawirować kolejne 5 lat.
Ech dziewczyno, facet kreci. Nudzi sie i dlatego gada z toba a siedzi w zwiazku i inna. Takie sa realia. 70 km to pryszcz!! Daj sobie spokoj.
Wybacz, ze to napisze, ale on się z Toba nie spotka.
Skąd wiem? Bo 70 km to pikuś, a gdyby chciał się spotkać, to by to zrobił po miesiącu rozmów z Toba.
Bardzo prawdopodobna jest hipoteza, ze po prostu ma kogoś, a z Toba mile spędza wieczory, jak nie ma nic lepszego do roboty.
Daj sobie spokój, po co czekać na kogoś, kto raz - ma Cie w dupie, a dwa - być może nawet by Ci się nie spodobał podczas realnego spotkania.
Hhhahahahah! 70 kilometrów czy 700? Jak 70 to wsiadam w auto(bus) i za dwie godziny jestem na miejscu... Przez rok nie znaleźć dwóch godzin? Beznadzieja...
10 2013-02-28 13:10:11 Ostatnio edytowany przez TakiSobieKtośZwyczajny (2013-02-28 13:10:55)
Rok czasu? Jeżeli widzieliście siebie na fotkach to prawdopodobnie jesteś dla niego net-przyjaciółką. Być może sekretną wirtualną kochanką
, gdzie słowo pełni rolę dotyku. Jeżeli nie widzieliście siebie, nawet na fotkach to powodów może być bez liku. Zapewne fajnie się rozmawia, ale pamiętaj że to złudzenie, iluzja powstała z szczątkowej wiedzy i Twych pragnień. Rzeczywistość z pewnością będzie.. zaskakująca. Jeżeli chcesz się dowiedzieć kim jest to musisz go sama znaleźć. W internecie nikt nie jest anonimowy, więc po okruszkach..
Wiesz, co mi przyszło do głowy? że jest coś, co przed tobą ukrywa, ale nie inna dziewczyna. Może jest bardzo brzydki (przynajmniej w swoim mniemaniu), może jest inwalidą? Wiesz to nie przekreśla człowieka, ale jeśli pewnych rzeczy nie powie się na początku znajomości później jest ciężej (ciągłe odwlekanie) i teraz się boi, że możesz się rozczarować przy spotkaniu. To takie moje przypuszczenia, bo jakoś dziwne wydaje mi się, że przez rok z tobą rozmawia i tylko rozmawia czy pisze, a miałby na boku jakąś inną. No bo co niby ma z kontaktu z tobą? tylko rozmowy, żadnego seksu, zdjęć erotycznych itp. Zwyczajnie moim zdaniem mało kto marnowałby kasę na dzwonienie i pisanie do kogoś przez rok jakby miał swoją dziewczynę i kumpli. Popytaj go jak ci dziewczyny radzą: "dlaczego nie chcesz się ze mną spotkać? Jest coś co przede mną ukrywasz?"
Jak ma mało czasu to zaproponuj, że to ty do niego przyjedziesz. Niech poświęci dla ciebie tylko pół godziny. Zobaczysz, co wtedy odpowie.
"Szpileczka" - mnie też się tak wydaje.
Bo po co by codziennie rozmawiał przez 2 godziny wieczorami, pisał itd?.
Już kilka razy zdążyliśmy wymienić się swoimi zdjęciami.
Postaram się z nim o tym porozmawiać, zapytam.
Nie chcę się bawić w żadną ciuciu babkę bo chciałabym mieć kogoś realnie a nie tak.
nas dzieli aż 420 km ty to masz fajnie że tak mało was dzieli km
równie dobrze może się wstydzić swojego wyglądu np., czy bać się że po spotkaniu wszystko się zepsuje
musisz po prostu zapytać, tak będzie najrozsądniej.
Może nie wysłał Ci swojego zdjęcia (a jakiegoś innego faceta) i teraz się nie chce przyznać? Albo faktycznie kogoś ma...
Wiesz, co mi przyszło do głowy? że jest coś, co przed tobą ukrywa, ale nie inna dziewczyna. Może jest bardzo brzydki (przynajmniej w swoim mniemaniu), może jest inwalidą? Wiesz to nie przekreśla człowieka, ale jeśli pewnych rzeczy nie powie się na początku znajomości później jest ciężej (ciągłe odwlekanie) i teraz się boi, że możesz się rozczarować przy spotkaniu.
Jak dla mnie, to akurat to wytłumaczenie jest bardzo podobne. Akurat "mój" miał podobnie, niby chciał się spotkać, cośtam planował, a jak dochodziło co do czego, to się wykręcał, podobnie od spotkań z całym naszym internetowym towarzystwem, jak była mowa o jakichś zjazdach. Okazało się później, że po prostu na samym początku ukrywał swój prawdziwy wiek, nie chciał być najmłodszy, a jak zaczęło być między nami coś więcej, to nie wiedział jak to odkręcić... Więc może postaraj się z nim porozmawiać, a wyjdzie na jaw jakaś sprawa, która dla niego może być wielkim problemem, a Ty ją skwitujesz machnięciem ręką.
17 2013-03-22 16:49:44 Ostatnio edytowany przez Mały_Książe (2013-03-22 16:51:09)
70 km to nic, przecież to tylko godzina jazdy. Coś jest na rzeczy że nie chce się spotkać.
Złap dystans do tej znajomości.
Sam przerabiałem coś pdoobnego... tylko że u mnie to trwało tylko 3 miesiące . Okazało się potem że dziewczyna miała kogoś, a mnie traktowała jako kogoś do pogadania gdy miała gorsze dni i doła.
Szkoda życia na takie wirtualne znajomości.
Zaproponuj spotkanie. Jak znów będzie coś kręcić to powiedz, że wóz albo przewóz. Albo rozmawiacie na żywo albo kończycie znajomość.
Zobaczysz jego reakcje. Bo według mnie albo ma kogoś, albo nakłamał na swoj temat.
Może postawić go przed faktem dokonanym? Pojechać tam i powiedzieć, że jestem i czekam bo chce normalnie porozmawiać? Jeśli przyjdzie to fajnie a jeśli nie i się wykręci to przynajmniej będzie wszystko jasne. To wszystko jest takie dzwine bo po co by tracił tyle czasu dziennie, praktycznie codziennie na rozmowy, smsy itd. Może faktycznie powiedział coś co jest nieprawdą.
Niby można, ALE jeśli poda Ci jakiś powód, dla którego nie może się w tej chwili spotkać, Ty automatycznie sklasyfikujesz to jako wymówkę, a jest jakaś szansa, że naprawdę będzie miał gości/siedział u dentysty itd. Teoretycznie możesz go podpytać wcześniej, jakie ma plany na ten dzień i jeśli będzie wolny, to wpaść, ale plany też się mogą zmienić, a on chyba nie ma obowiązku tłumaczenia się Tobie. Generalnie gdyby ktoś, komu odmawiałam jak na razie spotkania, oświadczył, że jest u mnie w mieście i że mam się z nim zobaczyć, to poczułabym się osaczona.
Sprawa rozwiązana , dziękuję Wam wszystkim za podpowiedzi ![]()
jak sie skonczylo?
też jestem ciekawa:D
Już Wam mówię ![]()
Więc po jakimś czasie był taki dzień, że rano normalnie napisał a później milczał cały dzień - nie odpisywał, nie odbierał - cisza. Na drugi dzień o 5:00 zasypał mnie wiadomościami. Napisał, że się nie odzywał bo musiał wszystko przemyśleć, że musi mnie przeprosić bo kłamał. To co mówił o sobie było nieprawdą. Na początku dla niego to było pisanie, gadanie takie po prostu. Tylko miesiące mijały i mimo tego, że dużo rzeczy było kłamstwem poznawaliśmy się z każdym dniem. Powiedział, że później dla niego to stało się czymś więcej ale zdał sobie sprawę z tego, że kłamie, że to nie może dalej tak być, że on już tak nie może i w końcu wszystko powiedział.
Powiem Wam, że kiedy obudziły mnie te wiadomości to poczułam pewnego rodzaju ulgę bo zdawałam sobie sprawę z tego, że kłamał i czekałam kiedy w końcu powie jak jest. Jednocześnie byłam wściekła, że cały czas oszukiwał.
Nie wiedziałam co mam mu odpisać, co powiedzieć bo to oczywiste jak wtedy można się czuć ale chciałam wiedzieć wszystko bo chyba tyle mi się należało żeby poznać cała prawdę. Więc mówił, mówił wszystko i wtedy to już było normalne, takie ludzkie. Wiedział, że zrobił źle ale chciał żebym mu wybaczyła. Nie wiedziałam co zrobić bo to nie jest tylko tak, że powie się prawdę, przeprosi i już wszystko jest w porządku.
Pomyślałam sobie, że przecież cały czas najbardziej zależało mi na tym żeby się z nim spotkać, zobaczyć go i poznać jaki jest w realu. Zapytałam go więc czy coś stoi na przeszkodzie żebyśmy się spotkali. Jedyną przeszkodą z jego strony było to, że pół roku temu zabrali mu prawo jazdy i czeka teraz na oddanie ale to przecież nie jest problemem więc się spotkaliśmy. Chciałam to wszystko normalnie usłyszeć. Spotkaliśmy się, powiedział mi wszystko. Kiedy rozmawialiśmy to miałam takie uczucie gdybyśmy znali się od zawsze.
Jest teraz tak, że spotykamy się w weekendy. Rozmawiamy, rozmawiamy i jeszcze raz dużo rozmawiamy. Wybaczyłam mu to, choć nie da się zapomnieć i bezgranicznie zaufać, uwierzyć. Dałam mu szansę. On się stara, ja próbuję na nowo zaufać więc zobaczymy co będzie dalej. Tamten Sławek robił z siebie trochę taką gwiazdę, człowieka, któremu wszystko przychodzi z łatwością. Ale ten Sławek podoba mi się o wiele bardziej, jest zupełnie inny i jest normalnym facetem.
Może nie powinnam dawać mu tej szansy, może powinnam to zakończyć ale nie wiem, po prostu coś mnie do niego pcha więc chciałam spróbować i zaryzykowałam.
Mam nadzieję,że jesteś szczęśliwa i mocno trzymam kciuki żeby się udało:))
Dziękuję "ananaasowa_" - tak, jestem szczęśliwa i oby tak było dalej ![]()