Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 93 ]

Temat: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Witam,
Moim problemem jest odejście żony. Chociaż takich tematów jest tu wiele to żaden nie pozwolił mi zrozumieć dlaczego tak jest.
Z moją żoną jesteśmy (byliśmy) ponad 20 lat z czego ponad 18 lat małżeństwem. Te wszystkie lata oceniam jako dobre. Oczywiście były i lepsze i gorsze momenty ale to chyba normalne. Mamy prawie pełnoletnie dziecko. 1,5 miesiąca temu żona się wyprowadziła. Zostawiła mnie i dziecko. Oficjalnie dlatego że dosyć ma takiego życia. Praca, dom, zakupy, porządki itp. Nieoficjalnie to oczywiście zauroczenie innym facetem. Teraz już to wiemy na 100%. Rozmawialiśmy na ten temat. Ten ktoś kręci się koło żony od 1,5 roku i w końcu wykręcił. Pracują razem i tak to wyszło. Żona twierdzi że to tylko jak przyjaciel a przynajmniej na ten czas. Nie wierzę w to. Mówi że do tej pory łączą ich tylko spacery, rozmowy i nic więcej. Ale wspólną przyszłość już planują. Facet obiecał że jak załatwi swoje sprawy spadkowe to kupi mieszkanie żeby mieli gdzie razem mieszkać. Podobno to już na zakończeniu jest. Żona w to wierzy ja nie.Teraz mieszka sama na pokoju. Za wszystko płaci on bo ona nie ma kasy na to. Prawie całą wypłatę oddaje mi bo mamy wspólny kredyt na mieszkanie. I do tego twierdzi że cały czas będzie mi dawać i on się na to zgadza. Ciekawe jak długo to potrwa bo ja nie wierzę że on jest aż tak głupi żeby na wszystko dawał. Ale tak może być. Najbardziej zastanawia mnie fakt dlaczego w tym czasie kiedy się wyprowadziła to czasami do mnie przyjdzie? Chce się kochać i to robimy. A między tym wszystkim ciągłe kłótnie. Od kilku dni przestałem pisać i się odzywać. Czy to coś zmieni? Nie wiem tego. Jest mi z tym ciężko ale robię co mogę żeby się nie komunikować z nią. Do naszego dziecka też się nie odzywa. Nie rozumiem jak matka może się tak odsunąć od dziecka. Dla mnie to jest chore. Do rozwodu jej się nie spieszy ale pewnie dlatego że jak dziecko będzie pełnoletnie to nie będzie brane pod uwagę na sprawie rozwodowej. Cały czas trzymała się wersji że to ona narozrabiała i ona złoży wniosek rozwodowy ze swojej winy a ja mam się tylko na to zgodzić. Teraz już by chciała bez orzekania o winie żeby było szybciej. Na to się nie zgodzę. Nigdy. Ja też nie jestem aniołem ale nigdy żony nie zdradziłem i nie mam takiej ochoty. Zabezpieczyć się na przyszłość jakoś muszę. Tym bardziej że hipotekę trzeba płacić. Sam nie dam rady. Nie wiem co mam o tym myśleć, nie wiem co dalej robić, nie wiem nic. Chciałbym dalej prowadzić spokojne życie z żoną u boku ale teraz jej nie ma. Czy wróci jak się sama przekona co wybrała? Tego nie wiem. On jeszcze wie że drzwi dla niej są otwarte. Jak długo? Nie wiem. Może znajdzie się ktoś kto będzie w stanie mi powiedzieć co robić. Mam taki mętlik w głowie że nie ogarniam nic. Ktoś coś doradzi?
Przepraszam za chaos w tekście ale starałem się w jak największym skrócie to wszystko opisać. Z góry dziękuję za uwagi i porady. U psychologa i psychiatry już byłem.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Wybacz,ale w chwili gdy doszłam do momentu że sypiacie razem przestałam dalej czytać .Dla mnie to niepoważne więc ona sypia z Tobą i z tamtym i Ty się na ,to godzisz i przystajesz  Jeśli wierzysz, że jakiś gość opłaca Twojej żonie chatę i ona planuje z nim przyszłość nie uprawiając sexu ,to poprostu ręce mi opadły Gdzie tacy naiwni mężczyźni się rodzą?.....Otwórz oczy i to szeroko!!!!!!!!A jak chcesz to poinformuj jej Fagasa o łóżku; a co niech się dowie gość z kim się zadaje .Ale Ty  podszedłeś do sprawy beznadziejnie ,bez jaj !!!!Co Ty robisz jeszcze ją wpuszczasz  do domu?No szok.

https://youtu.be/W8EM0Cs9r1g

...z najlepszych muzyków sceny Polskiej.

3

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Albo szaleńczo kochasz,albo masz tak nawalone we łbie,jak imigrant w tobole.
Bez urazy.

Nikt nie powie Ci,co masz zrobić.To Twoje życie i Twoje wybory.
Ja na Twoim miejscu zachowałabym resztę szacunku do siebie,i pogoniła takiego kogoś.

Na pocieszenie Ci powiem,że jak kochankowi znudzą się sztosy z Twoją żonką...to wróci.

Stopki nie będzie big_smile

4 Ostatnio edytowany przez oliwia9195 (2016-05-21 20:15:31)

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Zgadzam się z Summertime- czasem ręce opadają, gdy człowiek czyta o tym, jacy naiwni potrafią być ludzie. Masakra.
A toż niech idzie ta kobieta, gdzie tylko giry ją poniosą. Pusć ją wolno i nie dawaj jej do zrozumienia, że jak nie uda jej się próba polepszenia sobie zycia, to może wrócić do domu. Nie bądź głupi. Stworzyłeś zwykłej kurfie idealną sytuację, bo ona wie, że ma dokąd wrócić, gdy z boczniakiem jjej nie wyjdzie. Z siebie zrobiłeś łosia, który robi za zasłone dymną dla czyjegos łajdactwa. Niech bierze tę kobietę ten drugi- to ci dopiero wygra on los na loterii.
Pytasz jak ona tak może. No normalnie może. a co ty taki zdziwiony jesteś? To co ona robi, to jej sprawa i jej wybór. Zamiast anlizować motywy jej działania skup się raczej na sobie i postaw wyraźne oraz nieprzekraczalne granice. Ona twoich uczuć ani położenia, w jakim się znalazłeś nie analizuje- dlaczego więc ty robisz takie rzeczy w stosunku do niej? Gdzie podział się twój honor oraz rozum?
Pogoń babę i wnieś o rozwód z orzeczeniem o jej winie.
Przestań wpuszczać do lóżka babę, której cieknie z krocza sperma bocznego ogiera.
Załatw sprawę z mieszkaniem, byś w przyszłości mógł zminimalizowac kontakty z latawicą.
Oprzytomnij w trybie pilnym.

5

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?
majkaszpilka napisał/a:

jak kochankowi znudzą się sztosy z Twoją żonką...to wróci.

Wróci. Na jakiś czas.
To chyba Lexpar napisał, że ciało raz puszczone w ruch...
Powodzenia.

6

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Dokładnie Emde.

Praw fizyki nie oszukasz,taka prawda.

Stopki nie będzie big_smile

7

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Dziękuję za wasze opinie. Jednak to nie jest tak że ona lata na lewo i prawo. Znam ją wystarczająco dobrze i wiem że na pewno nic do tej pory nie połączyło jej z tym facetem. Może wyda się to dziwne ale ona bardziej chce ode mnie odpocząć niż wiązać się z kimkolwiek. Avon płaci za wszystko bo jest idiotą który myśli że kupi ją za pieniądze. No bo jak facet prawie 40 letni ma myśleć inaczej? On pól życia przesiedxiał a drugie pół mieszka z mamusią. dla niego to jest ostatni dzwonek na jakąkolwiek rodziną. I o tym wiem bo do teraz z żoną mam jak na całą sytuację dobry kontakt. A jak piszecie rzuć tę babę. Może gdyby to było chwilowe to pewnie bym tak zrobił ale ponad 20 lat nie jest tak łatwo rzucić w niepamięć. Mimo wszystko nadal ją kocham tym bardziej że teraz na dniach miało się urodzić nasze drugie dziecko. Niestety w zeszłym roku poroniła i nic z tego nie wyszło. Oboje przeżyliśmy to bardzo mocno. A teraz jeszcze takie wybryki? Czy to może mieć z tym związek?N Sam nie wiem co myśleć.

8

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Dziękuję za wasze opinie. Jednak to nie jest tak że ona lata na lewo i prawo. Znam ją wystarczająco dobrze i wiem że na pewno nic do tej pory nie połączyło jej z tym facetem. Może wyda się to dziwne ale ona bardziej chce ode mnie odpocząć niż wiązać się z kimkolwiek. Avon płaci za wszystko bo jest idiotą który myśli że kupi ją za pieniądze. No bo jak facet prawie 40 letni ma myśleć inaczej? On pól życia przesiedxiał a drugie pół mieszka z mamusią. dla niego to jest ostatni dzwonek na jakąkolwiek rodziną. I o tym wiem bo do teraz z żoną mam jak na całą sytuację dobry kontakt. A jak piszecie rzuć tę babę. Może gdyby to było chwilowe to pewnie bym tak zrobił ale ponad 20 lat nie jest tak łatwo rzucić w niepamięć. Mimo wszystko nadal ją kocham tym bardziej że teraz na dniach miało się urodzić nasze drugie dziecko. Niestety w zeszłym roku poroniła i nic z tego nie wyszło. Oboje przeżyliśmy to bardzo mocno. A teraz jeszcze takie wybryki? Czy to może mieć z tym związek?N Sam nie wiem co myśleć.

9

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Wiedząc jakie żona ma kompleksy i ile czasu zajęło nam przełamanie pewnych rzeczy nie wieżę w to że wskoczyła mu do wyra. Nie ten model, nie ten typ. I właśnie dlatego przychodzi do mnie. Jesteśmy pod tym względem oboje dosyć pewni siebie. Nie zdradzimy się fizycznie dopóki jesteśmy małżeństwem. I tego będę pewien. Wiem że to jest chore ale tak to wygląda. I może gdybym był pewien tego że odeszła i nie ma żadnej nadziei na powrót to byłbym spokojniejszy. A tak boję się o nią że na sprawie rozwodowej, jeśli do niej dojdzie, to ona nie wytrzyma tego psychicznie. A ja nie będę się blokował przed czymkolwiek. Dostanie to na co zasłużyła. J na pewno niczego nie odpuszczę. Jeśli chodzi o złożenie papierów przeze mnie to problem polega na tym że mogę to zrobić ale....  Jest to ale. Jeśli ja to zrobię to żona może przestać mi płacić tyle co mam a dostosować się do wyroku sądu.I wtedy będzie problem. Teraz daje nam dużo więcej niż mógłby orzec sąd. Dlatego tego nie robię i czekam na jej ruch.

10

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Powiem krótko na takich facetów jak Ty brak mi słów .Jesteś takim człowiekiem ......no poprostu niepoważnym ..aż żal mi ..SZOK to się z nią bzykaj  I nie l amentuj  ....gdzie Twoja głowa chłopie ????....w spodniach .

https://youtu.be/W8EM0Cs9r1g

...z najlepszych muzyków sceny Polskiej.

11

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

hahahha...rogi jak stąd do Nowej Zelandii,ale najważniejsze,że żonka daje więcej monety, niż orzekłby Sąd.

Stopki nie będzie big_smile

12

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Większość widzi w tobie biedaczka porzuconego przez okropna zdzire, ja widzę jednak, ze dość twardo stąpasz po ziemi i liczyć potrafisz aż za dobrze. Zastanawiam sie kto tutaj jest "ofiara".

13

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Żona odeszła, bo

załamany78 napisał/a:

(...) dosyć ma takiego życia. Praca, dom, zakupy, porządki itp. (...)

Co w tej sytuacji robi 'załamany' mąż? Czeka i liczy kasę. Niczego nie zrozumiał.
Brrrr... .

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

14

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Tego się spodziewałem że tak to będzie wyglądało z Waszej strony. Ale czy ja jestem idiotą tylko dlatego że Kocham swoją żonę? Ja po prostu nie wiem jak w tej chwili do niej dotrzeć żeby się jeszcze zastanowiła nad tym co robi. I to też nie jest tak że liczę kasę. Ale jak dobrowolnie daje mi pieniądze to mam odmówić? Też wolałbym jasnego określenia się z jej strony czy jest już w 100% pewna tego co robi. Może gdyby w krótkim czasie zamknąć tę sprawę rozwodem też ja byłbym spokojniejszy. A tak? Miliony myśli i nic z tego nie wynika.

15

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?
załamany78 napisał/a:

Ale czy ja jestem idiotą tylko dlatego że Kocham swoją żonę? Ja po prostu nie wiem jak w tej chwili do niej dotrzeć żeby się jeszcze zastanowiła nad tym co robi. I to też nie jest tak że liczę kasę. Ale jak dobrowolnie daje mi pieniądze to mam odmówić?

Nikt nie komentuje Twoich uczuć - uwagi są do braku szacunku dla siebie i dla zdradzającej Cię małżonki.

Tak, powinineś odmówić pieniędzy, choćby z szacunku dla samego siebie.

16

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

No i tu jest problem. Bo odmawiając kasy jakby z automatu pozbawiam siebie i dziecko dachu nad głową. A jaki ja mam mieć szacunek do niej? Może mam ją jeszcze poklepać po plecach i cieszyć się z nią? Nie, tak nie będzie. Mam tylko nadzieję że ten czar i zauroczenie jej minie szybciej niż sama się tego spodziewa. A co wtedy? Miłość miłością ale czy będę w stanie jej jeszcze zaufać? Trudne to jest. Bo jak jej nie ma to czuję się silniejszy, mądrzejszy ale wystarczy że pojawi się bliżej i wszystko wraca do normy czyli nadal ją chcę, nadal ją kocham. Nie potrafię na to spoglądać w ciszy. I w tej chwili z reguły wszystko kończy się awanturą do której doprowadzam. I wiem że tym wszystkim jeszcze bardziej ją zniechęcam do siebie. Ale inaczej nie umiem. Gdzieś muszę to z siebie wylać. Nie jest lekko.

17

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Szacunek do niej nie polega na płaszczeniu się przed nią. To uszanowanie jej wyboru życiowego, nazwanie zdrady po imieniu i puszczenie jej wolno. Do "normy" nigdy nic już nie wróci - zawsze już będzie inaczej, chyba, że totalnie potrafisz olać rozkładanie nóg dla jakiegoś gacha, ale wtedy z kolei nie szanujesz samego siebie.

"Zniechęcasz" ją do siebie? To zdradzacz musi się starać, a nie zdradzony. Inaczej to nie jest walka o odzyskanie zaufania, tylko rozpaczliwe trzymanie się uda kogoś, kto ma Cię w czterech literach, w desperacji i poniżając samego siebie na każdym kroku.

18

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Ale jaki to jej wybór? Sama wie że pakuje się w niezłe g..... Sama jest tym wszystkim zmieszana. I ja nie wiedząc czemu nadal chcę ją chronić przed tym co może się stać. I nadal jestem pewien że zdrady fizycznej nie było. Może wszyscy powiedzą że takie rzeczy się nie zdarzają. A jednak. Mam zbyt wiele rzeczy które o tym świadczą. Po ponad miesiącu sczytałem cały jej telefon. I nie usunęła nic w tym czasie. Wiem dużo o tym wszystkim. Mam też znajomych którzy widzą ich razem w drodze do pracy i po pracy o czym oni nie wiedzą. Dostałem zdjęcia. I co? I tacy wielce zakochani a nawet za rączkę nie chodzą? W pracy wszyscy wiedzą co z nimi jest więc ukrywać się nie muszą. Mając tyle czasu na bycie razem też z tego nie korzystają bo większość czasu piszą do siebie w telefonie zamiast się spotkać. Ona nie mieszka sam i on tam nie pójdzie(wiem bo u niej byłem), a do niego też nie pójdzie bo on mieszka z matką której się to nie podoba. I to nie jest dziwne? Właśnie dlatego że tak się dzieje to wszystko mi się kręci w głowie.

19

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Twoja żona wyraźnie powiedziała, co jej waszym wspólnym życiu uwiera. Zacytuję ponownie:

załamany78 napisał/a:

(...) dosyć ma takiego życia. Praca, dom, zakupy, porządki itp. (...)

Twoje posty, w których opisujesz jej obecne warunki życia, brak intymnych kontaktów z kolegą z pracy, zachowanie wobec Ciebie, dobitnie świadczą o jednym: czeka na Twój ruch. A Ty? Nie zmieniłeś w swym zachowaniu nic. Podejrzewam, że nie na to liczyła.

Przytomności życzę.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

20

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

I między innymi o to pytałem od początku. Co takiego zrobić, jakie ruchy wykonywać? Bo teraz ja nie wytrzymuję napięcia i to ja wszczynam awantury po czym ona mnie blokuje w telefonie. Dlatego też napisałem że takimi zagraniami zniechęcam ją do wszystkiego. A co do takiego życia jak cytujesz to czy będąc gdzieś indziej czy żyjąc z kimś innym będzie miała inaczej? Nie, będzie tak samo. To że teraz ma pełen luz i zero obowiązków nie znaczy że tak będzie cały czas. To raczej głupia wymówka z jej strony. Bo i dziecku powiedziała to samo. Może gdyby było to prostsze to znalazł bym rozwiązanie sam.

21

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?
załamany78 napisał/a:

Ale jaki to jej wybór? Sama wie że pakuje się w niezłe g..... Sama jest tym wszystkim zmieszana. I ja nie wiedząc czemu nadal chcę ją chronić przed tym co może się stać. I nadal jestem pewien że zdrady fizycznej nie było. Może wszyscy powiedzą że takie rzeczy się nie zdarzają. A jednak. Mam zbyt wiele rzeczy które o tym świadczą. Po ponad miesiącu sczytałem cały jej telefon. I nie usunęła nic w tym czasie. Wiem dużo o tym wszystkim. Mam też znajomych którzy widzą ich razem w drodze do pracy i po pracy o czym oni nie wiedzą. Dostałem zdjęcia. I co? I tacy wielce zakochani a nawet za rączkę nie chodzą? W pracy wszyscy wiedzą co z nimi jest więc ukrywać się nie muszą. Mając tyle czasu na bycie razem też z tego nie korzystają bo większość czasu piszą do siebie w telefonie zamiast się spotkać. Ona nie mieszka sam i on tam nie pójdzie(wiem bo u niej byłem), a do niego też nie pójdzie bo on mieszka z matką której się to nie podoba. I to nie jest dziwne? Właśnie dlatego że tak się dzieje to wszystko mi się kręci w głowie.

Widzę, że sam siebie próbujesz przekonać, że tak jest i nie akceptujesz faktów.

A są one takie, że żona - cytując Twoją pierwszą wypowiedź - POWIEDZIAŁA CI WPROST, że fagas chce kupić mieszkanie dla ich wspólnego przyszłego życia.

Co w tej sytuacji zmienia, czy był kontakt seksualny, czy nie? Nawet jeśli nie było, to będzie.

Twojej żonie nie podoba się praca, dom i zakupy - no cóż, innego życia nie wymyślono dla "Kowalskiego" i nie sądzę, że fagas zaoferuje jej coś innego gdy motylki już odfruną.

22

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Pamiętasz czas, gdy wzajemnie się poznawaliście? Gdy zakochaliście się w sobie? Co wtedy wobec niej robiłeś? Jak wobec niej się zachowywałeś? Co do niej mówiłeś? Czym ją urzekłeś? Po jakimś czasie zapomniałeś o tym wszystkim i dopadła was (ją na pewno) nużąca i przyziemna codzienność. Po latach takiego życia przychodzi bunt: Nie tak miało być. Nie tak chce żyć. Przypomnij sobie to wszystko i wciel w zycie.

Porozmawiaj z nią o tym, czego jej w waszym związku brakuje, powiedz też o swoich uczuciach, swoich wątpliwościach, swoich oczekiwaniach. Przede wszystkim jednak pozbądź się złości (siłownia i worek treningowy jest skutecznym panaceum), bo jad kapie z co drugiego Twego słowa, a będąc wściekłym marna szansa na usłyszenie jej i dogadanie się.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

23

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

WaltonSimons powołał się dokładnie na to,co miałam w zamiarze zacytować.
Autorze,czy Ty naprawdę jesteś tak naiwny?Twoja żona porzuca Ciebie i dziecko,buja się z jakimś panem z własnej nieprzymuszonej woli...a Ty chcesz ją "ratować",bo biedna ma pomroczność jasną?Choć z drugiej strony,klepać jej po pleckach nie zamierzasz.

Nie musisz jej przekonywać żeby wróciła,starać się, aby jej do siebie nie zniechęcać,czy tego,żeby się jasno określiła,na 100% czy jest pewna tego co robi.
Ona jest pewna,pokazała Ci to dobitnie..pokazała jak głęboko ma Ciebie w poważaniu.A że jest cwaniarą i manipulantką,to całą odpowiedzialność zwala na Ciebie,bo teraz to Ty czujesz się winny tej sytuacji.
Biedna ona...praca,dom,zakupy,porządki...fakt,to dramat.
Dlaczego ona nie może należeć do zdecydowanej większości  kobiet,które leżą,pachną i robią nic?

A Ty łykasz jak pelikan te infantylne tłumaczenia.I skoro nie widziałeś,że prowadzają się za rączkę,to znaczy,że wszystko jest na platformie zwykłej przyjaźni.
Do tego altruista kupi mieszkanie,żeby dać schronienie biednej,pokrzywdzonej,styranej małżeństwem kobiecie.
Bez urazy Załamany,ale zastanawiam się,gdzie Ty jaja zgubiłeś?

Stopki nie będzie big_smile

24

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Tak obiecał a ile z tego wyjdzie to nie wiem. To że kontakt między nimi w końcu będzie to wiem bo tego nie da się uniknąć. Pytanie tylko kiedy? Bo jeśli w porę się opamięta to do tego nie dojdzie. Jak długo trwają takie motylki? Cały czas mam wrażenie że to ja ją bardziej pcham do niego poprzez swoje zachowanie. Tylko czy zerwanie kontaktu pozwoli jej zatęsknić? Do teraz mi powtarza co jakiś czas że właśnie tego sexu naszego wspólnego najbardziej jej brakuje i jest jej żal. Bo jeśli chodzi o łóżko to było nam na prawdę super. Do samego końca. A dlaczego teraz nie pisze pozwu skoro chce się ode mnie uwolnić? Frajerowi na 100% na tym by zależało a ona mówi że jej się do niczego nie spieszy bo nie zamierza wychodzić za mąż po raz drugi. Jemu na tym zależy. I wiem że w tym temacie będą między nimi spięcia. Tylko ile czasu to może trwać? On nie wie też o tym że kilka razy była u mnie bzykać się. Czy warto mu o tym powiedzieć? Z tego co mam z jej telefonu to myślę że niewiele by do niego dotarło. Wiem że czymś takim bardzo bym ją zranił, że tego by nie chciała. Dałbym jej kolejny powód że to ja jestem ten zły a tego nie chcę.

25

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Zamiast zajmować się kolegą z pracy i sposobami dokopania mu, co gwarantuje poniesienie klęski w kontaktach z żoną, zajmij się odbudowaniem swego związku.

Niepodlewane kwiaty więdną.
Przeczytaj mój poprzedni post. smile

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

26

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?
załamany78 napisał/a:

A dlaczego teraz nie pisze pozwu skoro chce się ode mnie uwolnić?

Yyy, bo robisz za koło ratunkowe, gdy z tego nic nie wyjdzie? Żeby miała gdzie wrócić.

27

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Mam sporo znajomych którzy ich widują i nikt jakoś nie widział żeby między nimi coś było. Tak, sama chciała mi też dać do zrozumienia że to jest przyjaźń. Ja w przyjaźń damsko-męską nie wierzę. To nie jest tak że ona nie chce pracować. Chce i pracuje i nie ma zamiaru z tego rezygnować. Być może gdzieś te jaja zgubiłem, cały się zgubiłem. Tylko dlatego że człowieka takie rzeczy nie spotykają na co dzień nie potrafię sobie z tym poradzić. Tylko tyle a może aż tyle

28

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

tak, jestem kołem ratunkowym dla niej. To wiem. moje próby rozmów z nią na temat naszej przyszłości nie wyglądały najlepiej. Może zamiast pisać jej o tym jak cierpię i jak bardzo ją kocham powinienem się zamknąć? Piszę jej też o nim same złe rzeczy. Monotonia dopada każdego. I co ciekawe, potrafiliśmy jeszcze kilka dni temu porozmawiać przez dwie godziny przez telefon. I cała rozmowa była spokojna. Teraz kilka dni się nie odzywałem po czym zapytałem jej czy tak jej lepiej. Odpisała że spokojniej. Czyli mam być cicho. Tak to odbieram.

29

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?
załamany78 napisał/a:

Mam sporo znajomych którzy ich widują i nikt jakoś nie widział żeby między nimi coś było. Tak, sama chciała mi też dać do zrozumienia że to jest przyjaźń. Ja w przyjaźń damsko-męską nie wierzę. To nie jest tak że ona nie chce pracować. Chce i pracuje i nie ma zamiaru z tego rezygnować. Być może gdzieś te jaja zgubiłem, cały się zgubiłem. Tylko dlatego że człowieka takie rzeczy nie spotykają na co dzień nie potrafię sobie z tym poradzić. Tylko tyle a może aż tyle


Wiesz ilu jest takich "znajomych",którzy widzą co się dzieje,a mordy na kłódki mają pozamykane?Ludzie wychodzą z założenia,nie moja sprawa,nie wtrącam się.
Zresztą pomińmy kwestę skonsumowania ich relacji.
Ona Ciebie zostawiła.
Ona zostawiła niepełnoletnie jeszcze dziecko.
Wyprowadziła się.

Nie potrafisz sobie poradzić,bo nie chcesz.

Stopki nie będzie big_smile

30

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Prawdą też jest to że szukam wszystkiego co mogę na jego temat. Żeby mu dokopać i żeby ona o tym wiedziała. Zero rozsądku z mojej strony. A nawet zabrałem się za to nie od tej strony co powinienem. Popracuję nad tym żeby to zmienić. Dzieki za rady. Cenne rady.

31

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

"Nie potrafisz sobie poradzić,bo nie chcesz"
Być może a raczej na pewno nie chcę. Chcę być z nią i tyle.
A znajomi to tacy co znają ten temat i z chęcią położyliby mi dowody o niej po to żebym oprzytomniał

32

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

A ja jestem skłonna uwierzyć, że żona z nim nie sypia. Wbrew powszechnej opinii są takie kobiety, które nie będą sypiały z innym dopóki nie zakończą swojego poprzedniego związku. I myślę, że być może masz rację i tego gościa naprawdę nie kocha. To taka trampolina do uwolnienia się, do wstrząśnięcia Tobą, abyś coś zrozumiał, coś zmienił.

Obstawiam, że obydwoje zawiniliście. Brak porozumienia, ona właśnie była tylko matką, kucharką , sprzątaczką. Wiesz dlaczego uważam, że go nie kocha? Bo chce i kocha się z Tobą. Normalna kobieta zakochując się w innym mężczyźnie, nawet będąc mężatką nie chce spać z własnym mężem. Traktuje to jako zdradę tego, którego kocha i samej siebie, coś w rodzaju prostytucji, aby jeszcze zatrzymać iluzję małżeństwa. Ewentualnie może spać z mężem, dla podtrzymania "statusu quo", ale nie będzie chciała. Są i kobiety zepsute do szpiku kości, ale Twoja żona się taka nie wydaje i "statusu quo" nie musi już podtrzymywać. Dlaczego się nie wydaje? Bo przyznała się, wszyscy wiedzą, chciała wziąć winę na siebie (to że chce teraz bez winy to inna sprawa, może ma dość i nie chce się ciągać po sądach i prać brudów, to też nie znaczy że nie czuje się winna), daje Ci pieniądze na kredyt. Rysuje mi się raczej obraz kobiety zmęczonej, wypalonej, nie wierzącej już w Twoją zmianę, ale jednak dalej coś czującej do Ciebie. Manipulantka odwróciłaby kota ogonem i się wypięła na wszystko. Po co miałaby sypiać z Tobą skoro układa sobie życie z innym?

Co zrobić? Usiąść ostatecznie i porozmawiać, na spokojnie o oczekiwaniach wobec siebie, o pretensjach, o tym, czy jest co ratować. Niestety nie wiem, czy Ci się uda czy nie za późno dla Was (sprawy z tym mieszkaniem zaszły za daleko, może dalej niż się spodziewała), czy nie za późno dla Ciebie lub dla Niej (może ta ostatnia kropla goryczy już dawno się przelała). Wierzę w Twoją miłość do żony, ale brakuje mi u Ciebie pokory? Na pewno kryształowy nie byłeś.

To takie trochę inne spojrzenie, z mojej strony, odbiegające na pewno od zdania racjonalnych i twardo stąpających po ziemi ludzi, dla których liczą się tylko fakty. Dla których czarne to czarne, a białe to białe i lubią zawsze nazywać rzeczy po imieniu i którzy czytając to co napisałam od razy stwierdzą , że to stek bzdur. Wybaczcie, nadal jestem idealistką wink i uważam, że ludzka psychika jest tak pogmatwana, że czasami trzeba dojrzeć trochę szarości.  Nikt z nas nie zna Twojej żony i relacji jakie w małżeństwie panowały, każdy ocenia wg własnych doświadczeń. Oczywiście mogę się mylić i niepotrzebnie podtrzymywać iluzję w stylu "A przed nią bieży baranek, a nad nią lata motylek", wtedy nic nie pozostaje więcej oprócz przyjęcia tego do wiadomości i pogodzenia się z tym, że Wasze małżeństwo się skończyło.

Ale przed rozmową zadaj sobie najważniejsze pytanie. Czy naprawdę ją kochasz i czy będziesz jej potrafił wybaczyć, jeżeli ewentualnie będzie chciała ratować małżeństwo? Miłość nie zawsze idzie w parze z wybaczeniem. Zmiana też nie polega na chwilowej zmianie.

33 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2016-05-23 15:43:27)

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Tylko że zmęczenie "pracą, domem i zakupami" jako powód rozstania u ludzi, jak mniemam, 40+ letnich, to po prostu szczeniactwo. Przepraszam za dosadność. z każdym, nawet najcudowniejszym menem dopadną ją te same prace, domy i zakupy. NIE DA SIĘ uniknąć prozy życia, chyba, że pani zamarzyła sobie być księżniczką na zamku, której domem i zakupami zajmują się niewolnicy - ale to dla odmiany jest kompletna dziecinada. Zresztą, gdyby sobie coś takiego zamarzyła, to jej romeo byłby co najmniej kierownikiem, a nie jakimś równorzędnym pracownikiem.

Innymi słowy, Pani zachciało się motylków na przysłowiową jesień życia.

Nie bardzo rozumiem argumenty, że żona próbuje nim "wstrząsnąć", a jeśli próbuje, to ... naprawdę, ręce opadają. To nie wystarczy porozmawiać? Żeby przekazać swój punkt widzenia mężowi, trzeba mówić, że niedługo zamieszka z kochasiem, który kupi im mieszkanie dla wspólnego życia? No błagam... Jak chcę kupić chipsy a nie podoba mi się kolejka, to nie wchodzę do sklepu z pistoletem i nie krzyczę że to napad, żeby po chwili dodać że tylko chciałem zostać szybciej obsłużony. Tak się po prostu nie robi w relacji dorosłych ludzi, a jeśli się robi, to trzeba się liczyć z tym, że po drugiej stronie ktoś potraktuje to poważnie i wyciągnie KONSEKWENCJE.

34

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?
Suez napisał/a:

A ja jestem skłonna uwierzyć, że żona z nim nie sypia. Wbrew powszechnej opinii są takie kobiety, które nie będą sypiały z innym dopóki nie zakończą swojego poprzedniego związku. I myślę, że być może masz rację i tego gościa naprawdę nie kocha. To taka trampolina do uwolnienia się, do wstrząśnięcia Tobą, abyś coś zrozumiał, coś zmienił.

Obstawiam, że obydwoje zawiniliście. Brak porozumienia, ona właśnie była tylko matką, kucharką , sprzątaczką. Wiesz dlaczego uważam, że go nie kocha? Bo chce i kocha się z Tobą. Normalna kobieta zakochując się w innym mężczyźnie, nawet będąc mężatką nie chce spać z własnym mężem. Traktuje to jako zdradę tego, którego kocha i samej siebie, coś w rodzaju prostytucji, aby jeszcze zatrzymać iluzję małżeństwa. Ewentualnie może spać z mężem, dla podtrzymania "statusu quo", ale nie będzie chciała. Są i kobiety zepsute do szpiku kości, ale Twoja żona się taka nie wydaje i "statusu quo" nie musi już podtrzymywać. Dlaczego się nie wydaje? Bo przyznała się, wszyscy wiedzą, chciała wziąć winę na siebie (to że chce teraz bez winy to inna sprawa, może ma dość i nie chce się ciągać po sądach i prać brudów, to też nie znaczy że nie czuje się winna), daje Ci pieniądze na kredyt. Rysuje mi się raczej obraz kobiety zmęczonej, wypalonej, nie wierzącej już w Twoją zmianę, ale jednak dalej coś czującej do Ciebie. Manipulantka odwróciłaby kota ogonem i się wypięła na wszystko. Po co miałaby sypiać z Tobą skoro układa sobie życie z innym?

Co zrobić? Usiąść ostatecznie i porozmawiać, na spokojnie o oczekiwaniach wobec siebie, o pretensjach, o tym, czy jest co ratować. Niestety nie wiem, czy Ci się uda czy nie za późno dla Was (sprawy z tym mieszkaniem zaszły za daleko, może dalej niż się spodziewała), czy nie za późno dla Ciebie lub dla Niej (może ta ostatnia kropla goryczy już dawno się przelała). Wierzę w Twoją miłość do żony, ale brakuje mi u Ciebie pokory? Na pewno kryształowy nie byłeś.

To takie trochę inne spojrzenie, z mojej strony, odbiegające na pewno od zdania racjonalnych i twardo stąpających po ziemi ludzi, dla których liczą się tylko fakty. Dla których czarne to czarne, a białe to białe i lubią zawsze nazywać rzeczy po imieniu i którzy czytając to co napisałam od razy stwierdzą , że to stek bzdur. Wybaczcie, nadal jestem idealistką wink i uważam, że ludzka psychika jest tak pogmatwana, że czasami trzeba dojrzeć trochę szarości.  Nikt z nas nie zna Twojej żony i relacji jakie w małżeństwie panowały, każdy ocenia wg własnych doświadczeń. Oczywiście mogę się mylić i niepotrzebnie podtrzymywać iluzję w stylu "A przed nią bieży baranek, a nad nią lata motylek", wtedy nic nie pozostaje więcej oprócz przyjęcia tego do wiadomości i pogodzenia się z tym, że Wasze małżeństwo się skończyło.

Ale przed rozmową zadaj sobie najważniejsze pytanie. Czy naprawdę ją kochasz i czy będziesz jej potrafił wybaczyć, jeżeli ewentualnie będzie chciała ratować małżeństwo? Miłość nie zawsze idzie w parze z wybaczeniem. Zmiana też nie polega na chwilowej zmianie.

Dziękuję za te słowa. Oczywiście jak już pisałem wcześniej ja też nie jestem idealny i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Początki jej odejścia rozmawialiśmy dosyć sporo. Jej słowa były takie: możesz mi w to wierzyć lub nie ale nadal cię kocham i jednocześnie jego chyba też. Pytam jak można kochać dwóch facetów naraz? Mówi że tak może być. Po jakiś dwóch tygodniach napisała mi że nadal mnie kocha a sex tylko ze mną. Jak to mówi:Nadal jesteś moim mężem i chcę się kochać z tobą. Do głębszej relacji z nim jej się nie spieszy. Teraz nasze relacje się pogorszyły przez kłótnie. I z kim tu jest coś nie tak?

35

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Tak Autorze,na taki komentarz czekałeś.
Przykre.Ale to Twoje życie.

Stopki nie będzie big_smile

36 Ostatnio edytowany przez Suez (2016-05-23 15:58:11)

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Załamany nie uczepiaj się moich słów jak ostatniej deski ratunku...
Z jednej strony, nawet mi się wydaje być za późno, że jakieś błędy zostały w najważniejszych momentach popełnione, za daleko wszystko zaszło i już nie ma odwrotu. Z drugiej strony ludzie się schodzą czasami tam , gdzie nikt by nie podejrzewał.

Jedną mam zasadę, jeśli już: Jeśli Ci zależy to zrób wszystko, aby do siebie potem nie mieć pretensji. Tylko mądrze i z głową i zacznij od siebie.

37

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?
majkaszpilka napisał/a:

Tak Autorze,na taki komentarz czekałeś.
Przykre.Ale to Twoje życie.

Nie tylko na taki. Z Twoich komentarzy też coś wyciągnę dobrego.
Ale powiedz mi tak szczerze czy mam od razu skreślić ponad 20 lat życia z nią dlatego że być może się gdzieś pogubiła? Może gdyby to nie był "jej pierwszy raz" to bym odpuścił. Ale przez całe życie do takich rzeczy nie doszło. Więc jak? Mam do tego podejść w taki sposób że coś się wypełniło po brzegi i nic już się więcej nie zmieści?

38

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?
Suez napisał/a:

Załamany nie uczepiaj się moich słów jak ostatniej deski ratunku...
Z jednej strony, nawet mi się wydaje być za późno, że jakieś błędy zostały w najważniejszych momentach popełnione, za daleko wszystko zaszło i już nie ma odwrotu. Z drugiej strony ludzie się schodzą czasami tam , gdzie nikt by nie podejrzewał.

Jedną mam zasadę, jeśli już: Jeśli Ci zależy to zrób wszystko, aby do siebie potem nie mieć pretensji. Tylko mądrze i z głową i zacznij od siebie.

Nie jest tak że na to czekałem i tego będę się trzymał. Tak zależy mi i to bardzo. Do tej pory popełniałem zbyt wiele błędów co przynosi odwrotny skutek od zamierzonego. Może być tak że w tym czasie jak jej nie ma przekreśliłem wszystko sam swoim zachowaniem. Jednak wydaje mi się że ona jeszcze zatęskni za tym nudnym życiem tylko ja muszę jej na to pozwolić.

39 Ostatnio edytowany przez majkaszpilka (2016-05-23 16:13:09)

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?
załamany78 napisał/a:
majkaszpilka napisał/a:

Tak Autorze,na taki komentarz czekałeś.
Przykre.Ale to Twoje życie.

Nie tylko na taki. Z Twoich komentarzy też coś wyciągnę dobrego.
Ale powiedz mi tak szczerze czy mam od razu skreślić ponad 20 lat życia z nią dlatego że być może się gdzieś pogubiła? Może gdyby to nie był "jej pierwszy raz" to bym odpuścił. Ale przez całe życie do takich rzeczy nie doszło. Więc jak? Mam do tego podejść w taki sposób że coś się wypełniło po brzegi i nic już się więcej nie zmieści?


Jeżeli widziałabym szansę na REALNĄ poprawę takiego stanu rzeczy(odejście),to być może tak.
Zakładając oczywiście,że inna kobieta,nie wchodziłaby w grę,a "kryzys" dotyczy innych sfer pożycia.
Jeżeli rozmowy nie skutkują,w zasadzie jest ciągłe mamienie,czułe słówka,seks...to moim zdaniem,są to celowe działania,mające w założeniu przygotowanie sobie pewnego gruntu poza rodziną.
A co będzie jak się nie uda?Będzie gdzie wrócić,bo Ty przyjmiesz ją bez słowa.Być może dlatego nie wnosi pozwu?A jest pewna,że Ciebie na ten krok nie będzie stać?
Mówisz,że korzystałeś z rad specjalistów...jakieś wnioski?

Stopki nie będzie big_smile

40

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?
majkaszpilka napisał/a:
załamany78 napisał/a:
majkaszpilka napisał/a:

Tak Autorze,na taki komentarz czekałeś.
Przykre.Ale to Twoje życie.

Nie tylko na taki. Z Twoich komentarzy też coś wyciągnę dobrego.
Ale powiedz mi tak szczerze czy mam od razu skreślić ponad 20 lat życia z nią dlatego że być może się gdzieś pogubiła? Może gdyby to nie był "jej pierwszy raz" to bym odpuścił. Ale przez całe życie do takich rzeczy nie doszło. Więc jak? Mam do tego podejść w taki sposób że coś się wypełniło po brzegi i nic już się więcej nie zmieści?


Jeżeli widziałabym szansę na REALNĄ poprawę takiego stanu rzeczy(odejście),to być może tak.
Zakładając oczywiście,że inna kobieta,nie wchodziłaby w grę,a "kryzys" dotyczy innych sfer pożycia.
Jeżeli rozmowy nie skutkują,w zasadzie jest ciągłe mamienie,czułe słówka,seks...to moim zdaniem,są to celowe działania,mające w założeniu przygotowanie sobie pewnego gruntu poza rodziną.
A co będzie jak się nie uda?Będzie gdzie wrócić,bo Ty przyjmiesz ją bez słowa.Być może dlatego nie wnosi pozwu?A jest pewna,że Ciebie na ten krok nie będzie stać?
Mówisz,że korzystałeś z rad specjalistów...jakieś wnioski?

Psychiatra od początku powtarza że mam przestać się odzywać, mam pozwolić na to żeby zatęskniła, żeby poczuła tę wolność. Ja się do tego nie dostosowałem bo nie potrafiłem tak z dnia na dzień tego zrobić.
Inna kobieta nie wchodzi w grę. Ślubowałem raz tej jedynej i tego będę się trzymał choćbym miał do końca życia być sam.
Pozwu ona nie chce pisać przed 18-tką dziecka. Czyżby ucieczka przed alimentami? Do teraz zapewnia że płacić będzie cały czas bo nie pozwoli na to żebyśmy stracili mieszkania. To ma być dla dziecka.
Jeśli już miałoby dojść do rozwodu to zrobię wszystko aby była jej wina w 100%. Dowodów już mam sporo. Ona na mnie nie ma nic bo nie było okazji żebym coś złego zrobił. A gach jej ciągle wciska że po pierwszej sprawie będzie już rozwódką. Naiwniak.
Ja nie piszę bo nie mam na to kasy, a on miał jej dać. Jakoś tego nie zrobił.

41

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Pytałeś konkretnie co ja zrobiłabym w takiej sytuacji.Nie mówiłam o kobiecie,w kontekście Twojej osoby.

No widzisz,dostajesz jakieś zalecenie,które ma Ci pomóc,a Ty z uporem maniaka robisz po swojemu.
I nic się tu kupy nie trzyma.Osobiście uważam,że ona liczy na Twoją naiwność we wszystkich aspektach.
Mieszkanie dla dziecka,które opuściła i nawet się do niego nie odzywa?

Jak dla mnie...kosmos.

Stopki nie będzie big_smile

42

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?
majkaszpilka napisał/a:

Pytałeś konkretnie co ja zrobiłabym w takiej sytuacji.Nie mówiłam o kobiecie,w kontekście Twojej osoby.

No widzisz,dostajesz jakieś zalecenie,które ma Ci pomóc,a Ty z uporem maniaka robisz po swojemu.
I nic się tu kupy nie trzyma.Osobiście uważam,że ona liczy na Twoją naiwność we wszystkich aspektach.
Mieszkanie dla dziecka,które opuściła i nawet się do niego nie odzywa?

Jak dla mnie...kosmos.

Nie odzywa się bo dziecko kiedyś kilka ciekawych słów napisało do gacha. Nie wierzę w to że mogłaby zrezygnować z kontaktów z dzieckiem. Jeśli tak, to tylko ją leczyć. Ale tak jak mówiła tak płaci. Przypuszczam że w końcu frajerowi przestanie się to podobać i będzie jej zabraniał dawania kasy. Tak, naiwnie wierzę w to że ona w końcu otworzy oczy i motylki znikną. Tylko czy aby nie będzie za późno. Narazie nie jest. Ile to wytrzymam? Tego nie wiem.

43

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?
załamany78 napisał/a:
majkaszpilka napisał/a:

Pytałeś konkretnie co ja zrobiłabym w takiej sytuacji.Nie mówiłam o kobiecie,w kontekście Twojej osoby.

No widzisz,dostajesz jakieś zalecenie,które ma Ci pomóc,a Ty z uporem maniaka robisz po swojemu.
I nic się tu kupy nie trzyma.Osobiście uważam,że ona liczy na Twoją naiwność we wszystkich aspektach.
Mieszkanie dla dziecka,które opuściła i nawet się do niego nie odzywa?

Jak dla mnie...kosmos.

Nie odzywa się bo dziecko kiedyś kilka ciekawych słów napisało do gacha. Nie wierzę w to że mogłaby zrezygnować z kontaktów z dzieckiem. Jeśli tak, to tylko ją leczyć. Ale tak jak mówiła tak płaci. Przypuszczam że w końcu frajerowi przestanie się to podobać i będzie jej zabraniał dawania kasy. Tak, naiwnie wierzę w to że ona w końcu otworzy oczy i motylki znikną. Tylko czy aby nie będzie za późno. Narazie nie jest. Ile to wytrzymam? Tego nie wiem.

No widzisz jak dba o jego honor i dobre samopoczucie?
Będzie się "bachor" wkręcał do Misia burząc niczym nie zmącone lovcianie?
Sorrki...ja to tak odczytuję.
Jak nie wierzysz,jak sam powiedziałeś,że do dziecka się nawet nie odzywa?

Stopki nie będzie big_smile

44 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2016-05-23 17:07:02)

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?
załamany78 napisał/a:

Nie odzywa się bo dziecko kiedyś kilka ciekawych słów napisało do gacha. Nie wierzę w to że mogłaby zrezygnować z kontaktów z dzieckiem. Jeśli tak, to tylko ją leczyć. Ale tak jak mówiła tak płaci. Przypuszczam że w końcu frajerowi przestanie się to podobać i będzie jej zabraniał dawania kasy. Tak, naiwnie wierzę w to że ona w końcu otworzy oczy i motylki znikną. Tylko czy aby nie będzie za późno. Narazie nie jest. Ile to wytrzymam? Tego nie wiem.

gach finansuje żonie mieszkanie, jej wydatki na życie a żona grzecznie oddaje całą kasę Tobie  i dziecku ?
i nawet nie żąda zwrotu nakładów w "naturze" ....
a wystarcza mu widok szczęśliej kochanki i zapewnienie o rychłej wspólnej szczęśliwości ??? 

Nie kupuję.

No chyba, że gej albo romantyk idealista ( w znacznej mierze "ciaptusiowaty").


Kwestia relacji  z dzieckiem...
- no comments.

45

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?
majkaszpilka napisał/a:
załamany78 napisał/a:
majkaszpilka napisał/a:

Pytałeś konkretnie co ja zrobiłabym w takiej sytuacji.Nie mówiłam o kobiecie,w kontekście Twojej osoby.

No widzisz,dostajesz jakieś zalecenie,które ma Ci pomóc,a Ty z uporem maniaka robisz po swojemu.
I nic się tu kupy nie trzyma.Osobiście uważam,że ona liczy na Twoją naiwność we wszystkich aspektach.
Mieszkanie dla dziecka,które opuściła i nawet się do niego nie odzywa?

Jak dla mnie...kosmos.

Nie odzywa się bo dziecko kiedyś kilka ciekawych słów napisało do gacha. Nie wierzę w to że mogłaby zrezygnować z kontaktów z dzieckiem. Jeśli tak, to tylko ją leczyć. Ale tak jak mówiła tak płaci. Przypuszczam że w końcu frajerowi przestanie się to podobać i będzie jej zabraniał dawania kasy. Tak, naiwnie wierzę w to że ona w końcu otworzy oczy i motylki znikną. Tylko czy aby nie będzie za późno. Narazie nie jest. Ile to wytrzymam? Tego nie wiem.

No widzisz jak dba o jego honor i dobre samopoczucie?
Będzie się "bachor" wkręcał do Misia burząc niczym nie zmącone lovcianie?
Sorrki...ja to tak odczytuję.
Jak nie wierzysz,jak sam powiedziałeś,że do dziecka się nawet nie odzywa?

I jak długo wytrzyma? Boli ją to że dziecko już jakiś czas temu powiedziało jej że jeśli będzie miało wybór to zawsze wybierze mnie. Tak, jemu się to nie spodobało i się pożalił.

46

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Wiesz co?
Nie gniewaj się,ale mam wrażenie,że gdyby Twoja żona oznajmiła,że wprowadza kochasia do waszej sypialni,waszego domu...to zgodziłbyś się.

Tak samo,jak godzisz się na to,że ona zlewa Wasze wspólne dziecko i ma je niżej, niż faceta na boku.

Stopki nie będzie big_smile

47

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?
Secondo1 napisał/a:
załamany78 napisał/a:

Nie odzywa się bo dziecko kiedyś kilka ciekawych słów napisało do gacha. Nie wierzę w to że mogłaby zrezygnować z kontaktów z dzieckiem. Jeśli tak, to tylko ją leczyć. Ale tak jak mówiła tak płaci. Przypuszczam że w końcu frajerowi przestanie się to podobać i będzie jej zabraniał dawania kasy. Tak, naiwnie wierzę w to że ona w końcu otworzy oczy i motylki znikną. Tylko czy aby nie będzie za późno. Narazie nie jest. Ile to wytrzymam? Tego nie wiem.

gach finansuje żonie mieszkanie, jej wydatki na życie a żona grzecznie oddaje całą kasę Tobie  i dziecku ?
i nawet nie żąda zwrotu nakładów w "naturze" ....
a wystarcza mu widok szczęśliej kochanki i zapewnienie o rychłej wspólnej szczęśliwości ??? 

Nie kupuję.

No chyba, że gej albo romantyk idealista ( w znacznej mierze "ciaptusiowaty").


Kwestia relacji  z dzieckiem...
- no comments.

Tak to na tę chwilę wygląda. Oddaje nam 90% swojej pensji. On finansuje wszystko. Nie wiem co z nim ale jej cały czas powtarzam że coś z nim nie tak. Całe życie przy matce z przerwą na odsiadkę. Po wyjściu dalej z matką. I zrobi wszystko czego ona chce. Dla mnie jest niedorozwinięty. On wierzy że spotkało go wielkie szczęście. I niech w to wierzy.

48 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2016-05-23 17:30:15)

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?
załamany78 napisał/a:

Ale powiedz mi tak szczerze czy mam od razu skreślić ponad 20 lat życia z nią dlatego że być może się gdzieś pogubiła? Może gdyby to nie był "jej pierwszy raz" to bym odpuścił. Ale przez całe życie do takich rzeczy nie doszło. Więc jak? Mam do tego podejść w taki sposób że coś się wypełniło po brzegi i nic już się więcej nie zmieści?

OK. Wybacz żonie, przeproś ją że w ogóle raczyłeś marnować jej miejsce w życiu, zaoferuj, że będziesz ją podwoził do kochanka i odbierał, do tego błagaj na kolanach, by jednak się do niego nie przeprowadziła, bo 20 lat sprawia, że zgodzisz się na wszystko.

Pogubić to by się mogła, gdyby schlała się na dyskotece z koleżanką, a nie w planowaniu wspólnego życia z gachem, ale i tak widać, że nie oczekujesz innych odpowiedzi niż ta powyższa.

Mam nadzieję, że odnajdziesz swoje kule, bo zaginęły w akcji.

Matka nie odzywa się do dziecka bo raczyło nie opowiedzieć się za gachem, a dla Ciebie to POGUBIENIE. okay.

49

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?
majkaszpilka napisał/a:

Wiesz co?
Nie gniewaj się,ale mam wrażenie,że gdyby Twoja żona oznajmiła,że wprowadza kochasia do waszej sypialni,waszego domu...to zgodziłbyś się.

Tak samo,jak godzisz się na to,że ona zlewa Wasze wspólne dziecko i ma je niżej, niż faceta na boku.


Na to nie pozwolę i się nie zgodzę. A co do dziecka to do mnie ma żal że nim manipuluje i to jest moja wina za to co jest w ich relacjach teraz. Jednak widziała już to co dziecku mówiłem i o co prosiłem. Wtedy były wielkie łezki w oczach. To też jest wybór dziecka że nie zabiega o kontakt z matką. Ja w to nie ingeruję. Ale nie ukrywam że mi to na rękę. Bo nie ma takiego spokoju. Byłby dobry kontakt z dzieckiem to byłby większy luz. A tak? Trochę pocierpieć też musi.

50

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?
WaltonSimons napisał/a:
załamany78 napisał/a:

Ale powiedz mi tak szczerze czy mam od razu skreślić ponad 20 lat życia z nią dlatego że być może się gdzieś pogubiła? Może gdyby to nie był "jej pierwszy raz" to bym odpuścił. Ale przez całe życie do takich rzeczy nie doszło. Więc jak? Mam do tego podejść w taki sposób że coś się wypełniło po brzegi i nic już się więcej nie zmieści?

OK. Wybacz żonie, przeproś ją że w ogóle raczyłeś marnować jej miejsce w życiu, zaoferuj, że będziesz ją podwoził do kochanka i odbierał, do tego błagaj do tego na kolanach, by jednak się do niego nie przeprowadziła, bo 20 lat sprawia, że zgodzisz się na wszystko.

Pogubić to by się mogła, gdyby schlała się na dyskotece z koleżanką, a nie w planowaniu wspólnego życia z gachem, ale i tak widać, że nie oczekujesz innych odpowiedzi niż ta powyższa.

Mam nadzieję, że odnajdziesz swoje kule, bo zaginęły w akcji.

Matka nie odzywa się do dziecka bo raczyło nie opowiedzieć się za gachem, a dla Ciebie to POGUBIENIE. okay.

Widzisz, są jeszcze na tym świecie faceci którzy potrafią kochać mocno i bez końca. Może w tym momencie to nie jest dobra cecha. Nie mam zamiaru jej za nic przepraszać.

51 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2016-05-23 17:34:12)

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Naprawdę nie rozumiesz, że miłość nie oznacza, że powinienieś dać sobie - mówiąc brzydko i w przenośni - wypróżnić się na twarz? Co jeszcze ma zrobić żona, żebyś otrzeźwiał? Możesz sobie tłumaczyć ile chcesz że za rozpad związku jesteś współwinny, ale jej zachowanie jako MATKI również jest karygodne.

Wygląda mi to raczej na jakieś uzależnienie od tej osoby niż miłość. Zresztą, co Ci po tej miłości, skoro nie jest odwzajemniona? popadniesz w werteryzm i strzelisz sobie o północy w żołądek z rewolweru? Werter też kochał mocno i bez końca.

52

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Szkoda tylko,że młodemu człowiekowi, oboje robicie krzywdę psychiczną.

Kiedyś dostaniecie podziękowanie,bez obaw.

Stopki nie będzie big_smile

53

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?
WaltonSimons napisał/a:

Naprawdę nie rozumiesz, że miłość nie oznacza, że powinienieś dać sobie - mówiąc brzydko i w przenośni - wypróżnić się na twarz? Co jeszcze ma zrobić żona, żebyś otrzeźwiał? Możesz sobie tłumaczyć ile chcesz że za rozpad związku jesteś współwinny, ale jej zachowanie jako MATKI również jest karygodne.

Wygląda mi to raczej na jakieś uzależnienie od tej osoby niż miłość. Zresztą, co Ci po tej miłości, skoro nie jest odwzajemniona? popadniesz w werteryzm i strzelisz sobie o północy w żołądek z rewolweru? Werter też kochał mocno i bez końca.

Może i to uzależnienie, nie mówię że tak nie jest, ale miłości też jest w tym wiele. Wiem o tym że jej zachowanie w stosunku do dziecka jest nie do przyjęcia i powtarzam jej o tym przy każdej możliwej okazji. Jednak jak powtarzam cały czas że jeśli miałoby dojść do rozwodu to wyciągnę wszystko co mam aby jej to utrudnić. I jemu też. Daleki jestem od takich posunięć ale jak będę musiał to to zrobię i nie będzie zmiłuj. Teraz widzę jeszcze szansę dla niej i dla siebie dlatego jestem w miarę spokojny. Podobno nadzieja umiera ostatnia.

54

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Pozostaje mi życzyć Ci, byś odnalazł swoje szczęście. Uparcie kojarzone z obecnością tej kobiety w Twoim życiu. Powodzenia.

55

Odp: Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?
WaltonSimons napisał/a:

Pozostaje mi życzyć Ci, byś odnalazł swoje szczęście. Uparcie kojarzone z obecnością tej kobiety w Twoim życiu. Powodzenia.

Ciężko jest znienawidzić kogoś kto był zawsze przy tobie. Nie jest to proste. Bynajmniej dla mnie. Taki dinozaury jak ja jeszcze istnieją.

Posty [ 1 do 55 z 93 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żona odeszła po ponad 20 latach. Co dalej?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018