Witam
Odeszłam od męża po 8 latach małżeństwa( dopiero 3miesiące). Co do małżeństwa , doszłam do wniosku , ze go nie kocham i chyba nigdy go nie kochałam. Małżeństwo też było dość specyficzne , nie kłóciliśmy sie i w sumie mało rozmawialiśmy( mieszkaliśmy u teściów u nich takie zachowanie było normalne). Po ślubie on sobie wychodził wieczorami z kolegami a ja zawsze siedziałam sama, jak później były juz dzieci to nawet było mi na rękę. Pił piwo prawie codziennie, oczywiście uważał ze to normalne, znajdywałam w dziwnych miejscach butelki po winie, ćwiarteczki, puszki - oszukiwał mnie zawsze.Nie widział problemu, tylko do mnie miał pretensje , że nigdzie nie wychodzimy (spotkania jedynie w święta z moja rodzina i zawsze musiałam sie wstydzić jak jakaś głupoty opowiadał , maczo zawsze prawda jet tylko jego.Gdy czasami wpadł w trans to mowiłam ze oddejde ,działało na chwile, ostatnio był juz pewny że go nie zostawie . Ja juz nie wytrzymałam, spakowałam nasze rzeczy i wyprowadziłam sie do rodziców. Przez 2 miesiące ani razu nie poprosił żebym wróciła, umówił nas do psychologa, myślał ze coś to zmieni, ja odrazu powiedziałam ,ze nie wrócę i że go nie kocham.
Od 3 tygodni jest w strasznym stanie ma depresje nie chodzi do pracy , boje sie że go wyrzucą . Zawsze był taki maczo, cwaniak, wszystkich gnoił, a teraz nie dość że alkoholik to jeszcze słaby psychicznie.Teraz myśle sobie że dobrze zrobiła że odeszłam , jak on teraz sie załamał to co by było jakbyśmy mieli jakieś kłopoty np. finansowe , zostałabym ze wszystkim sama (on zawsze uważał ze kryzys go nie dotyczy ,jak mieliśmy przypływ gotówki to już miał 10 pomysłów jak wydac
`
Podobne tematy
No cóż - podziwiam Cię.
Ja też żyłam , a właściwie jeszcze żyję z człowiekiem z uzależnieniami. Już się własciwie rozstaliśmy, kwestia sprzedaży domu który już jest wystawiony w biurze nieruchomości i zakupu osobnych mieszkań .
Uzależnienie to stan psychiki .
To on musi chcieć , tak prawdziwie zmienić się i zacząć leczyć - żeby się zmienić. Nie tylko dla Ciebie , ale przede wszystkim dla siebie.
Tak prawdziwie.
Tak sobie myślę- porozmawiaj z nim może , powiedz że widzisz jak się męczy , ale on nie może zmienić się dla ciebie tylko dla siebie. Że to jemu jest to potrzebne do dalszego życia.
Jeśli wiesz, że go nie kochasz - to nie rób mu nadziei. Wiem, że nałóg małżonka i brak bliskości w związku potrafi zabić miłość. Nie obwiniaj się, to nie Twoja wina że nie podołałaś. Nie każda żona poradzi sobie z uzależnieniem męża, a już na pewno nie bez terapii dla osób współuzależnionych . Ale tylko wtedy gdy kocha i wtedy gdy wie, że chce się podjąć walki.
Witaj.Bardzo dobrze zrobiłaś,podziwiam cię za odwagę że odeszłaś.Z takim mężczyzną nie zbudujesz szczęśliwej rodziny gdyż sama napisałaś że najważniejsi są koledzy alkohol zabawa.Ty potrzebujesz męża na którym powinnaś mieć wielkie oparcie być twoim przyjacielem a dziecko potrzebuje ojca na którego powinno w każdej sytuacji liczyć i czuć że jest kochane.Najważniejsze że zrobiłaś ten pierwszy krok ODESZŁAŚ powoli dojdziesz do siebie tylko potrzeba czasu wierz mi że przyjdzie taki dzień że spojrzysz w lustro i powiesz że jesteś z siebie dumna uchroniłaś siebie i dziecko przed takim życiem gdzie jesteście na ostatnim miejscu w zyciu twojego męża.Dasz radę bo jesteś silną kobietą i matką dla której najważniejsze jest w życiu dziecko które najbardziej cierpi.Nie każdy ma tyle siły i odwagę na taki krok po tylu latach małżeństwa.Ściskam cię mocno i głowa do góry.TERAZ BĘDZIE TYLKO LEPIEJ POZDRAWIAM.
Wydaje mi się , że dobrze zrobiła. Nie widzę przyszłości z nim. Na wizycie u psychologa powiedział , ze ludzie żyją bez miłości , ale ja nie chce , nie ufam mu. Jest trochę leniwy najlepiej by nic nie robił ( nie powiem jak trzeba coś zrobić w gospodarstwie to zrobi , ale jak ma zły humor to się muszę prosić. Jak wyjeżdżam w delegacje i trzeba zostać z dziećmi w nocy to on uważa , ze to mój problem , żebym znalazła opiekę. W końcu zostanie ale prosić sie muszę . Po wyprowadzce jeszcze nie rozmawiałam z jego rodzicami , pewnie "jak ja mogłam co ludzie powiedzą" (mieszkamu na małej wsi). Widze jak ich traktuje , pewnie za kilka lat mnie by tez tak traktował. Do tej pory sobie nie pozwalał bo jestem z rodziny dosyć szanowanej i wie ze jak rodzice by się dowiedzieli to by mnie zabrali z stamtąd. Jak wrócilam do rodziców powiedziałam ze różnica charakterów , nic nie powiedzieli nigdy go nie lubili.
Musze sie wziąć za siebie i mu pokazeć.
Jestem zła na siebie , ze tyle lat zmarnowałam ( ciesze sie jedynie że mam wspaniałe dzieci), mam lat 30 a byłam z nim od 16 roku życia . Juz nie pamietam czy go w tedy kochałam . Był taki nieosiągalny a ja z nim byłam. Póżniej sex , beznadziejny ,myślałam ze się zmienię , nie zmieniło się . Studia nigdy się z nikim nie spotkałam , chociaż na brak zainteresowania nie narzekałam, praca za granica mój najlepszy czas , nie mogłam sie ogonić od facetów , tez nie skorzystałam ,ALE BYŁAM GŁUPIA
Teraz mieszkam na wsi i pewnie zostane sama do konca:(
Jestem zła na siebie , ze tyle lat zmarnowałam ( ciesze sie jedynie że mam wspaniałe dzieci), mam lat 30 a byłam z nim od 16 roku życia . Juz nie pamietam czy go w tedy kochałam . Był taki nieosiągalny a ja z nim byłam. Póżniej sex , beznadziejny ,myślałam ze się zmienię , nie zmieniło się . Studia nigdy się z nikim nie spotkałam , chociaż na brak zainteresowania nie narzekałam, praca za granica mój najlepszy czas , nie mogłam sie ogonić od facetów , tez nie skorzystałam ,ALE BYŁAM GŁUPIA
Absolutnie nie byłaś głupia - jesteś bardzo mądrą kobietą.
Zobacz - teraz możesz spokojnie spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie : byłam zawsze w porządku , starałam się jak mogłam i nie wyszło.
Ja tak nie mogę i muszę z tym żyć a nie jest łatwo , więc doceń to co masz - masz czyste sumienie - AŻ TYLE ...
Teraz mieszkam na wsi i pewnie zostane sama do konca:(
Oszalałaś chyba , ja mam 38 lat i przychodzi mi układać sobie życie od nowa. Nie wiem czy kogoś znajdę, czy nie - czas pokaże. Chciałabym spotkać kogoś kto da mi wszystko to czego nie miałam : wsparcie , miłość, troskę , opiekę - siebie po prostu z całym inwentarzem
.Też często wątpię, ze tak się stanie , ale mam nadzieję.
Na razie i tak muszę poukładać swoje sprawy , ogarnąć się z życiem . Nauczyć się być sama , zaopiekować się dziećmi.
Ty też musisz sie ogarnąć.
Skoro wytrzymałaś z nim tyle czasu - z aktywnym alkoholikiem to na pewno jesteś bardzo cierpliwą wartościową kobietą , ale z autopsji wiem też , że masz niskie poczucie własnej wartości, mnóstwo lęków , potrzebę zależności od kogoś. Musisz sobie zdać sprawę z własnej wartości (ogromnej) , szanować siebie . Na randki jeszcze przyjdzie czas
.
Dziękuje za wsparcie.
Man nadzieje ze wyjdzie z tez depresji i będę mogła podjąć kolejny krok.
Zarzuca mi ze wszystko mu zabrałam i ze dzieci chce mu zabrać, a co ja mu zabrałam ? Nic nie wzięłam, tylko swoje ubrania i dzieci . Nic nie weżnę .Chociaż wszystkie meble, samochód były większości z moich oszczędności, bo on chciał na kredyt a ja mu nie pozwalałam , spłacałby 20 lat bo tak mu wygodnie.Jestem wściekła , ze taki maczo był a teraz sie załamał, ale ja nie wrócę z litości. Zero oparcia
ale ja nie wrócę z litości. Zero oparcia
jeśli czujesz bezsens walki - to nie ma sensu się zmuszać
wieloletnim brakiem chęci wyjścia z nałogu zawalił - teraz zdał sobie może sprawę ze straty , ale czasem po latach takiego życia to już za mało, żeby budować
na pewno nie daj się wpędzić w poczucie winy - to nie jest twoja wina , że miałaś męża alkoholika a ty nie potrafiłaś sobie z nim poradzić