nowe życie po toksycznym związku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » nowe życie po toksycznym związku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

Temat: nowe życie po toksycznym związku

Zerwałam z chłopakiem po 5 latach związku.
Pewnie wiele z Was przeszło przez to samo co ja. Jednym słowem najtrafniej można określić go  "toksyczny".
Setki rozstań i powrotów, niespełnionych obietnic, wyzwisk, odwracania kota ogonem, poczucia winy, ze to wszystko przeze mnie, chorej zazdrości i ograniczania.

Do rzeczy - Jestem sama od 2 miesięcy, nie tęsknie za nim, całkowicie się wyleczyłam, zrozumiałam jaka byłam głupia i dotarło do mnie jaka byłam naiwna przez ten cały czas wierząc ze coś się zmieni.

Mimo wszystko nie wyobrażam sobie ze mogłabym poznać kogoś nowego i się zaangażować tak jak z byłym...

Podzielmy się miedzy sobą swoimi doświadczeniami.
Tzn. Czy udało wam się wyjść na zawsze z toksycznego związku? jak sobie radziłyście z samotnością, codziennością? Poznałyście kogoś? Jeśli tak to po jakim czasie? Czy okazał się lepszy/gorszy/ podobny do byłego? Gdzie go szukać?

Czytam forum netkobiety od 7 lat z przerwami i widzę ze nie tylko ja mam takie problemy, podnosi mnie to na duchu, ale i martwi ze tyle z nas godzi się na takie traktowanie. Sama się sobie dziwie ze tak długo to trwało, ze dawałam się tak traktować i wybaczałam komuś kto na to nie zasługiwał...

Zachęcam do dzielenia się swoimi historiami.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: nowe życie po toksycznym związku

hej, ja jestem niestety jeszcze w czarnej dupie.
Byłam z takim rok - alkoholik z fazami, zdrajca, zazdrosny, wyzwiska, rozstania co 3 dni.
Wieczne rozstania i powroty a najgorsze że żadnej winy nie brał na siebie.
Muszę być nienormalna że pozwoliłam na to rok, powinnam się z nim rozstać po tym jak urządził mi jazdę po pijaku pierwszy raz, po pół roku związku.
Niestety byłam w tym związku jak plastelina, robił co chciał, jeździł po mnie jak po szmacie.
Tak, muszę być nienormalna bo nadal bardzo bym chciała żebyśmy ze sobą byli i żeby było dobrze - choć to niemożliwe....

3

Odp: nowe życie po toksycznym związku

Ja nie mam dowodow na to ze mnie moj zdradzal ale jest duze prawdopodobienstwo ze nie wiem o wszystkim bo byl patologicznym klamca.
Zastanow sie czy chcesz marnowac kolejne lata, wiesz ze to sie nie zmieni, nie ma chyba sensu robic sobie nadziei.
Wiem, ze ciezko jest sie odciąć, sama przez to przechodzilam a teraz żaluję ze nie odeszłam wczesniej.
Wyobrazam sobie ze bedzie dobrze, i faktycznie bylo - tydzien po powrocie, a pozniej znow to samo... brzmi znajomo?

4

Odp: nowe życie po toksycznym związku

Dzięki Kate smile
Rzecz w tym ze ja to wiem. Ale uczucia i emocje nie są niestety logiczne sad
Ja wcale nie chcę tego czuć.
Chciałabym się przeniesc w czasie ze 3 miesiące do przodu.

5

Odp: nowe życie po toksycznym związku

Tak samo jak ty jestem po rozstaniu 2 miesiące. Związek trwał prawie 4 lata.

Również się wyleczyłam... prawie. Absolutnie nic do niego nie czuję i nie chce mieć z nim nic wspólnego, ale reaguję na całą tę sytuację jak na traumę. Najchętniej już nigdy bym o nim nie słyszała, bo wszystko mnie wyprowadza z równowagi. Stało się to dla mnie czymś o czym chcę jak najszybciej zapomnieć, niechcianym wspomnieniem.

Żyje mi się cudownie, dużo lepiej. Mam w końcu wspaniałe życie towarzyskie, ale rozumiem Cię pod pewnym względem - wracam do domu i robi się smutno.  Tak jest kiedy żyjemy z kimś i nagle  to się zmienia. Trzeba przywyknąć.

To co mi najbardziej pomaga, to odsuwanie myśli na bok i uświadomienie sobie że za rok będę się śmiać z tych głupot które miałam w głowie i nie miały żadnego znaczenia.


Tak, poznasz kogoś lepszego.

6 Ostatnio edytowany przez Kate8989 (2016-09-18 12:15:51)

Odp: nowe życie po toksycznym związku

Pannapanna - doskonale wiem o czym mowisz, gdyby nie uczucia i wspomnienia juz dawno bym to zakonczyla ale obiecalam sobie ze w nastepnym zwiazku (o ile będzie następny) juz sobie nie pozwole na wybaczanie setki razy smile

Lodywaniliowe- A Ty po tych dwoch miesiacach czujesz ze mozesz i chcesz kogos poznac czy nadal jeszcze nie mozesz sie otworzyc na nowe znajomosci (te z facetami)?

7 Ostatnio edytowany przez lovvv (2016-09-19 00:57:47)

Odp: nowe życie po toksycznym związku

Dobrze, że zakończyłaś ten związek. Ja swój toksyczny dwuletni związek zakończyłam 4 lata temu. Kochałam go bardzo, a on na kazdym kroku mnie poniżał.. Wiem, że to była bardzo dobra decyzja. Szkoda, że istnieja ludzie, którzy traktuja drugiego człowieka jak smiecia... Ja długo nie potrafiłam w nic się zaangażować, tęskniłam za nim ale wiedziałam, że nie moge wrócic, bo zniszczy mi zycie i tak by było, bo nawet ostatnio skontaktowała się ze mna jego dziewczyna z zapytaniem jak mnie traktował, bo ją juz kilka razy pobił, a ona nie potrafi odejść hmm Ja cieszę się, że uwolniłam się z tego bagna a Ty na pewno z biegiem czasu poznasz wartościowego faceta smile

8 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-09-19 08:36:31)

Odp: nowe życie po toksycznym związku
Kate8989 napisał/a:

juz sobie nie pozwole na wybaczanie setki razy smile

wybaczenie a naiwne wierzenie że się coś ktoś zmieni, na moje

to dwie różne sprawy, są big_smile

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"
Odp: nowe życie po toksycznym związku

Ja żyłam w toksycznym małżeństwie. Po 16 latach zniewolenia dostałam rozwód.

Po odejściu od męża, miałam kolejną chorą relację z tzw. narcyzem. Ja, głodna uczuć leciałam jak ćma... jednak i tą znajomość zakończyłam.

W maju poznałam Kogoś. Przede wszystkim nie kryłam się z lękami, obawami ( nadal chodzę na terapię, wychodzę z traumy), on cierpliwie mnie we wszystkim wspiera. Też myślałam, że jest to niemożliwe, że ja nie umiem. Teraz przeżywam wiele nowych dla mnie rzeczy. Ktoś o mnie zabiega, mówi dzień dobry, dobranoc, rzeczy NORMALNE, których ja jednak w poprzednich, chorych związkach nie miałam.

Warto wierzyć, bo takie rzeczy się dzieją.

10 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2016-09-19 09:57:43)

Odp: nowe życie po toksycznym związku

Dziewczyny, bez obrazy, ale jeśli piszecie, że w dwa miesiące się "wyleczyłyście", to naiwne jesteście. To cały proces, przebiega etapami, a złe wspomnienia wracają nieoczekiwanie jeszcze długo. Wydaje się, że już się pozbierałaś, a tu nagle... jakiś drobiazg, niepowodzenie i ciężko się na nowo pozbierać. Na szczęście i to z czasem blednie.
Jestem po rozstaniu już 3 lata i kilka miesięcy. Za swój wielki sukces uważam, że wyzbyłam się tęsknoty za związkiem, tego myślenia, że kiedyś kogoś spotkam i będzie fajnie. To prosta droga do wdepnięcia w kolejny toksyczny układ. Jest się łatwym łupem różnych frustratów i poszukiwaczy wrażeń. Dbam o swoje szczęście tu i teraz, niezależnie od "stanu posiadania".
Owszem, nie zamykam się na ludzi, czasem nawet umawiam się z kimś poznanym w internecie, ale mocno stoję na własnych nogach i nie tracę głowy tylko dlatego, że ktoś okazał mi trochę ciepła. Czekam i obserwuję, jak się sytuacja rozwinie. Słucham baaaardzo siebie i nie idę na żadne kompromisy. Nie boję się być sobą, bo nie boję się już zostać sama. Do tej pory żaden z panów nie zdecydował się poczekać na moje "tak", ale choć może czasem trochę żal, będę tylko z takim, przy którym poczuję komfort psychiczny.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

11

Odp: nowe życie po toksycznym związku

ważne że się próbuje, jedyna szansa na własnych błędach się "dokształcać"
bolesne to jest, ale często niezbędne

chociażby żeby wyrwać się z tego kołowrotku

Kate8989 napisał/a:

sama od 2 miesięcy, nie tęsknie za nim, całkowicie się wyleczyłam, zrozumiałam jaka byłam głupia i dotarło do mnie jaka byłam naiwna przez ten cały czas wierząc ze coś się zmieni.

Kate8989 napisał/a:

Mimo wszystko nie wyobrażam sobie ze mogłabym poznać kogoś nowego i się zaangażować tak jak z byłym...

gdzieś nie dawno wpadł mi tekst w oczy, że naprawa relacji, i osób które chcą dalej być ze sobą, pracują nad tym
to około 7 lat zabawy

nie wiem od jakich czynników jest to zależne, mogę sobie wyobrażać
na pewno nie jest to jakiś deadline ostateczny, ani gwarant czego kolwiek

naiwnym według mnie jest myślenie, że zostawienie tego przysłowiowego "dziada" wnosi jakieś wielkie długotrwałe zmiany
być może jest kreską z życiu, za która się nie wraca wink

tylko zostaje teraz to co zostało odcięcie tą krecha, czyli my

więc wchodząc w nową relację, wnosimy to co bardzo ładnie egzystowało w starej

poranieni, pokrzywieni, przestraszeni, niedowartościowani, itd itp

idealna sytuacja żeby znalazł się ktoś do rany przyłóż, tylko czy to do końca bezpieczne jest
na pewno trzeba czasu, świadomości, obserwacji, zrozumienia, otwartości i szczerości

osobiści od 3 lat chciałem coś zmieniać, mimo swojego za uszami, koncentrowałem się na drugiej stronie
gdy zająłem się sobą, zaczęło się dopiero zmieniać

mimo toksyczności, związek trwa, ma się lepiej, często są zgrzyty
bo najłatwiej jest wybrać stare sprawdzone metody, niestety nie tędy droga

dziś jedna strona drugiej, daje znać że zjeżdza na manowce, ale wpływu gdzie ktoś jedzie przecież nie mamy big_smile

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

12

Odp: nowe życie po toksycznym związku

Witajcie! Jestem tu nowa. Postanowiłam dołączyć się to tego wątku, bo temat jest mi bardzo bliski, niestety sad

Ja również jestem już "po". Byłam z nim 2 lata. Mój i jego pierwszy poważny związek. Teraz mija piąty miesiąc od rozstania. Na początku było dobrze, czułam się wolna, nie docierało jeszcze do mnie to co się stało. Adrenalina spowodowana burzliwym rozstaniem podtrzymywała mnie w stanie obojętności na to co się wydarzyło. Pewność siebie i jednocześnie złość na niego dominowały nad tęsknotą, smutkiem. Starałam się skupiać na sobie, na tym co dla mnie ważne, ale ten stan potrwał zaledwie 1,5 miesiąca. Potem gdy samotność doszła do głosu, poczułam pustkę, żal, poczucie winy za wszystko co złego działo się w tym "związku", teraz jednak wiem, że niesłusznie. Niestety do dziś jeszcze się z tego nie otrząsnęłam. Czuję jakąś wielką niesprawiedliwość, choć zdaję sobie sprawę z tego, że przecież nikt nie zmuszał mnie, żebym z nim była. Kochałam go. Miałam do niego ogromną słabość. Ale jego kłamstwa, manipulacje, brak empatii, zdrady emocjonalne, obwinianie mnie za psucie wszystkiego niszczyły mnie od środka. Teraz czuję się tak, jakbym przeżywała żałobę za tym co gdzieś tam udało się zachować w pamięci jako "dobre" i jednocześnie traumę jak po wojnie w Afganistanie. Ucierpiała na tym moja samoocena i ogólne postrzeganie siebie, które wcześniej nie było aż tak negatywne. Dziś wiem, że byłam z piotrusiem panem/narcyzem. Potrafię budzić się często z myślą o tym jak mnie traktował i jak mu na to bezkarnie pozwalałam. To takie przykre. Wiem, że dziś jest z inną, a to niestety nie napawa mnie entuzjazmem tylko jakimś dziwnym przeświadczeniem, że dla niej na pewno nie będzie taki jak dla mnie, że będzie do rany przyłóż. Wiem, że nie cofnę czasu, ale gdybym miała taką możliwość to nie zdecydowałabym się wtedy na znajomość z nim. To było dla mnie bardzo ciężkie doświadczenie.

Dwa miesiące to zdecydowanie za mało, żeby uważać się za wyleczoną. Ten ból jeszcze wróci. A co do szukania sobie kogoś nowego, to u mnie to nie działa absolutnie. Nie wyobrażam sobie teraz angażować się w nową znajomość, nie czuję się na to gotowa, poza tym ex zatruwa jeszcze moje myśli, a ja nie jestem z tych co wykorzystują innych jako plasterek. Na dzień dzisiejszy jestem "nasączona" jakimś niewytłumaczalnym strachem przed płcią przeciwną i tak samo jak autorka nie umiałabym związać się z kimś tak jak z byłym, z którym bądź co bądź miałam dużo wspólnego jeśli chodzi o zainteresowania, plany na przyszłość itp.

"Istnieje tylko jedna osoba, która kiedykolwiek może uczynić Cię szczęśliwym i tą osobą jesteś Ty"

13

Odp: nowe życie po toksycznym związku

Twierdzicie ze nie da sie wyleczyc w 2 miesiace, ze to za krotki czas, ze wspomnienia mnie jeszcze dopadną...
Byc moze tak jest jesli jest sie w zwiazku kilka lat bez przerwy i nagle ludzie sie rozstaja.

Ja takich rozstan przezylam conajmniej kilkanascie (wiem, idiotka) w ciagu 5 lat, moze dlatego sie uodporniłam na mysli jak to kiedys bylo dobrze.
Wypieram te pozytywne momenty, jak juz cos wraca to zastepuje to negatywnymi chwilami i przypominam sobie jaki bywal prostacki w stosunku do mnie.

Dlatego utwierdzam sie w przekonaniu ze nie moge, nie chce wracac i tylko mi to zaszkodzi.
Ludzie z mojego otoczenia znaja sytuacje na tyle dobrze ze podtrzymuja mnie przy tej decyzji i podzielaja moje zdanie.

14

Odp: nowe życie po toksycznym związku

koniec końców i tak liczy się, Twoja decyzja, Twoje zdanie, Twoje samopoczucie

ludzie ludźmi, to Twoja rzeczywistość, nie ich

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

15

Odp: nowe życie po toksycznym związku

Nowe zycie po toksycznym zwiazku? A czemu sadzisz ze to bedzie nowe zycie? Wyciagnelas jakies wnioski z tego zwiazku. Bo samo zakonczenie jednego toksycznego zwiazku bardzo czesto prowadzi do drugiego.

16

Odp: nowe życie po toksycznym związku

Tak, wyciagnelam.

17

Odp: nowe życie po toksycznym związku

ja byłam z kimś, kto nie krzyczał, nie wyzywał, nie bił, ale stosował manipulacje i karmił się moim poczuciem winy. Byliśmy razem 4 lata i niestety muszę przyznać, że bardzo mnie zmienił. Spadła mocno moja samoocena i więcej "biorę do siebie". Nadal bardzo często odczuwam dziwne poczucie winy wobec niego, mimo iż od prawie 1,5 roku już nie jesteśmy razem. Od niedawna próbuję ułożyć sobie na nowo życie, na moje szczęście z kimś mi bliskim - przyjacielem, który zniósł męki tego rozstania przy moim boku. Jest na prawdę dla mnie dobry, ale ja boję się, że wszystko zepsuje swoim zachowaniem. Zrodziły się we mnie lęki, że powtórzy się poprzednia sytuacja. Dodam, że jeszcze wcześniejszy partner też był zazdrośnikiem. Obecnie boję się, że każdy mężczyzna jest taki i że męska miłość jest równa z manipulacją i przywłaszczeniem sobie kobiety. Rok czasu zajęło mi otwarcie się na nową znajomość. On jest bardzo wytrwały i czuć od niego taką normalną, wysoką pewność siebie, a jednak boję się, bo już się wcześniej myliłam.

Mój problem polega na tym, że mam wrażenie, że źle odbieram intencje. Nawet na zwykłe pytanie "o której będziesz?" albo "z kim idziesz?" reaguje nerwowo. Nie potrafię odróżnić normalnych reakcji i pytań od chorobliwej zazdrości. Dodam, że jestem ciężko chora i mój nowy partner martwi się o mnie przede wszystkim pod tym względem, bo jestem krótko po operacji.

Bardzo chciałabym poznać zdanie innych kobiet na to jakie są granice takiej normalnej, "zdrowej" zazdrości. Wydaje mi się, że dopóki ja nie poukładam sobie w głowie tych granic i nie przebuduje tych nadbudowanych przez toksyczne relacje fundamentów, dopóty nie będę w stanie zbudować żadnej nowej, zdrowej relacji.

Mój chłopak po każdej imprezie, na której publicznie super się bawił miał do mnie jakieś pretensje. Uważał, że jestem zbyt uśmiechnięta gdy rozmawiam z mężczyznami, często jego kolegami. Złapałam się na tym, że przestałam w ogóle rozmawiać z mężczyznami, bo odczuwałam poczucie winy, tak jak bym godziła się z tym jak mnie nazywał - że jestem kokietką.
Mój chłopak usunął mi wszystkie zdjęcia, na których był jakikolwiek mężczyzna. Niektóre z nich to pamiątki nie do odzyskania.
Mój chłopak ciągle mi powtarzał, że kobiet trzeba pilnować, bo każdą da się zaciągnąć do łóżka.
Czy Waszym zdaniem jeśli jesteśmy w związku, powinniśmy unikać płci przeciwnej? Czy kawa z kolegą to coś zupełnie zabronionego?

18

Odp: nowe życie po toksycznym związku

@jupinola z Twojego posta wynika, że nie przepracowałaś jeszcze toksycznej relacji. Masz mnóstwo wątpliwości i boisz się powtórzyć poprzedniego schematu - to dobry znak smile Prawdopodobnie reagujesz nerwowo, ponieważ taki mechanizm obronny wytworzyłaś wcześniej. Czy słusznie? Trudno ocenić z boku - Ty znasz najlepiej swojego chłopaka. Jak Ciebie spina i czujesz, że nadchodzi nerwowa reakcja, zatrzymaj się na chwilę i pomyśl nad odpowiedzią. Najważniejsze jest to, żeby być w zgodzie ze sobą. Być może tak jak sugerujesz nie jesteś jeszcze gotowa na kolejny związek.

Zazdrość czy to zdrowa czy chora zawsze jest nacechowana negatywnymi emocjami: frustracją, obawami, etc. Z mojego punktu widzenia chora zazdrość zaczyna się wtedy kiedy kończą się obiektywne powody do niej i zaczynają się pretensje o pierdoły - typu właśnie "za bardzo się uśmiechasz". Taka zazdrość ma na celu podporządkowanie sobie partnera, zmuszenie go do konkretnego zachowania (np. ograniczenia kontaktów z innymi ludźmi). Generalnie pytania o to gdzie idziesz i z kim, mogą być spowodowane tym, że chłopak jest ciekawy i w ten sposób okazuje Ci swoje zainteresowanie. Wszystko zależy od tego jak reaguje na informację zwrotną. W przypadku, z którym ja się spotkałam, toksyk zawsze znalazł powód do pretensji, niezależnie od tego jaka była odpowiedź, zawsze była tyrada o tym jak to jemu jest źle i jaka ze mnie zła i nielojalna kobieta smile

Czy Waszym zdaniem jeśli jesteśmy w związku, powinniśmy unikać płci przeciwnej? Czy kawa z kolegą to coś zupełnie zabronionego?

Moim zdaniem pytanie o to czy powinniśmy unikać płci przeciwnej jest tak samo sensowne jak pytanie czy powinniśmy unikać deszczu. Wiadomo, że zbyt bliskie relacje z osobami trzecimi mogą przyczynić się do nieporozumień w związku. Jednak unikać płci przeciwnej? Jak to sobie wyobrażasz? Pójdziesz do urzędu, będziesz musiała jakąś sprawę załatwić z mężczyzną i co wtedy? Jedyną możliwością uniknięcia płci przeciwnej jest klasztor zamknięty ewentualnie bezludna wyspa. Nie ma też czegoś takiego jak sytuacje zabronione w związku, wszystko zależy od ustaleń pomiędzy partnerami. Znam pary, które sporadycznie można spotkać pojedynczo. Im jest tak dobrze, a otoczenie wie, że powiedzieć coś jednemu to jak powiedzieć obojgu i nikt nie ma z tym problemu. Znam też pary, które częściej można spotkać osobno niż razem. Kwestia ustaleń między nimi i ich relacji. Reasumując, zastanawianie się co myślą inni o tym czy o tamtym czasami mija się z celem. Najważniejsze jest to z czym my sami czujemy się dobrze!

"Selfishness is not living as one wishes to live, it is asking others to live as one wishes to live." Oscar Wilde
Odp: nowe życie po toksycznym związku

Jestem po toksycznym związku z licznymi progresami, mi akurat wychodzenie z tej relacji zajęło dużo czasu, za dużo. Prawdę mówiąc gdyby nie ludzie z tego forum, myślę że dalej była bym z wielkim bagnie. W każdym bądź razie teraz jestem zdrowa, nie czuje NIC... W końcu tak upragnione, wyczekiwane NIC. Życie teraz jest piękne, tyle zrealizowanych marzeń, pragnień. Zaś jeśli chodzi o związki... No cóż byłam nawet na kilku spotkaniach, ale to nie była odpowiednia osoba, teraz już wiem,że "już nie przyjmę co mi los da". Nie chcę żeby to była tylko osoba byle byłą, nie chce, nie mam sił na kolejny toksyczny etap życia. Nie musi to być miłość jak z filmu,mogą występować kłótnie, wiem tak jest wszędzie ale w granicach rozsądku, teraz już nie chce, nie potrafię wierzyć,że miłością zwalczę nałóg,że moja miłość ma wszechogarniającą moc! Nie, życie jest życiem i chociaż czasem okrutne w swych poczynaniach, uczy nas, jest najlepszym mentorem i dzięki naszym potknięciom, mamy szanse spotkać tak wspaniałych ludzi jak tu na forum którzy pokażą nam odpowiedni kierunek do działania...

20

Odp: nowe życie po toksycznym związku

Stracona_nadzieja - gratulacje smile) Wychodzenie z toksycznego związku to jest katorga czasami nie mniejsza niż sam ten związek. Mnie też zajęło wyjście więcej czasu niż bym sobie tego życzyła, ale przynajmniej szczepionka przeciw toksynie działa smile

"Selfishness is not living as one wishes to live, it is asking others to live as one wishes to live." Oscar Wilde

21

Odp: nowe życie po toksycznym związku

czesc dziewczyny:)
Mnie decyzja o rozstaniu zajeła jakieś 2 lata. Odeszlam 3 lata po naszym ślubie. Spakowalam tylko swoje rzeczy do samochodu i odjechałam jak go nie było w domu. Przez kolejne dwa lata nachodził mnie wszedzie...w pracy, w domu, nekał moja rodzine, sledził...Obiecał mi, że zrobi mi syf w życiu jak odejde i słowa dotrzymał.
Pozniej bylo roznie...teraz mieszkam na drugim koncu Pl i jestem szczesliwa z zajebistym facetem.
Da się...jest ciężko ale się da...i tego kazdej kobiecie zycze z całego serca

Niesamowicie zwyczajna, zwyczajnie niesamowita wink

22

Odp: nowe życie po toksycznym związku

Hej. Ja byłam z facetem 3 lata, byliśmy zaręczeni, to były nasze pierwsze poważne związki. To on mnie rzucił. Nawet nie wiecie jaka jestem mu za to wdzięczna. Związek z nim to była moja życiowa porażka. Ja nie wiem jak mogłam zyć w takiej stagnacji, jak mogłam pozwolić sobie na takie poniżanie. Nic nas nie łączyło, wydawało mi się że go kocham, ale chyba naprawdę i się wydawało. Miałam ciężko sytuację w domu i chyba szukalam formy ucieczki. Nic mnie z tym człowiekiem nie łaczyło.  Miałam jakieś klapki na oczach. Już nie wspominając o tym, że mnie wyzywał, potrafił uderzyć, wyciągał ode mnie pieniądze, mimo, że on pracował a ja studiowałam. A po wszystkim i tak powiedział, że mnie utrzymywał. Nie wiem jak mogłam być taką idiotką, teraz z perspektywy czasu nie wierzę, że to robiłam. W dodatku na początku po rozstaniu strasznie plakałam, on chciał wrócić ale coś mi mówiło, żebym zachowała resztki honoru. Najśmieszniejsze jest to, że już po dwóch dniach zdałam sobie sprawę, że w końcu się uwolniłam od toksycznego związku. Nawet przez moment za nim nie tęskniłam. Nie umiem tego wytłumaczyć, zresztą szybko sobie kogoś znalazłam. Wszyscy mówili, że za szybko, ale mnie to nie ochodzi. Mój związek dawno nie istaniał, niby z nim byłam ale jakbym była sama.

Dziewczyny jeśli jest wam źle, to zmieńcie to, odejdźcie. Mi też tak kiedyś inni radzili, ale ja sobie nie wyobrażałam tego, wydawało mi się, że tego nie przeżyję. Aż w końcu on podjął za mnie decyzję. Nawet jakbyście miały ęsknić rok, to w końcu przyjdzie taki moment, że zrozumiecie, że to była mądra decyzja.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » nowe życie po toksycznym związku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018