Witam wszystkich. Prosze o skomentowanie takiej otóż sytuacji,ponieważ wyszłam na złą macochę. Spotykam się z partnerem od 3 lat,planowalismy zamieszkac razem,ale wyszło, że przeze mnie nie dojdzie do tego,z powodu że niby nie akceptuje syna swojego faceta. Ja mam 3 dzieci,19,12 i 7 lat. Mój partner ma jednego 14-letniego syna. Partner zamieszkał ze mna,a syna zostawil u swojej mamy,czyli babci,ponieważ nie chciał mu zmieniac szkoły na drugie polrocze,bo tu sa inne przedmioty,inne jezyki i dlatego. Taka podjał decyzje,ok. Ale kiedy przywozi syna do nas twierdzi,ze on mi nie pasuje,jestem na nie i najlepiej jakby go nie było. A mnie po prostu denerwuje jego zachowanie.Otóż,jego syn jest uzalezniony od komputera,gdzie ojciec nie widzi problemu,jego syn gra na komputerze na okragło,gra do 2,3 w nocy,potem spi do 14,15 jak ma wolne,a jak nie to po szkole,wstaje i znowu gra i tak codzien. Kiedy ja mowie,że to nie jest normalne,wychodzi na to,ze jego syn mi przeszkadza. Tak,przeszkadza mi.bo siedzi w pokoju obok ktorego spia moje dzieci,ma nalozone słuchawki na uszy i strasznie glosno napieprza klawiszami na klawiaturze,ze nikt nie moze spać.nawet ja w drugim pokoju. A u mnie zawsze było cicho wieczorem i chciałabym aby tak dalej było. A on tylko wstaje,gra,je i dalej gra. Ma 14 lat,175 cm wzrostu,85 kg wagi i zadnych innych zainteresowan. Jest wielki,duzo je,duzo gra i duzo spi.do tego robi straszny bałagan. Jestem wiec przerazona staniem przy kuchni i gotowaniem kotłów. Kocham swojego faceta,ale denerwuje mnie jego syn i kiedy sobie pomysle o wspolnym mieszkaniu na stałe,jestem przerazona. Rozmawiam o tym z moim partnerem,ale on sie denerwuje,ze ja dowalam na jego syna i go nie akceptuje. A ja chce tylko zeby wylaczal kompa o 22.ale robi ojcu awanture. Co mam zrobic? Czy jestem straszna macochą? Rozstac sie?...
Podobne tematy
Piszesz teraz z jego komputera czy on ten temat http://www.netkobiety.pl/t50243.html założył z Twojego?
A może jesteś jedną i tą samą osobą, która przeprowadza sobie jakieś doświadczenia kosztem naiwnej chęci pomocy użytkowników?
Tak,piszemy z tego samego komputera,poniewaz teraz jestesmy razem u mnie w domu. Moj facet załozył ten wątek,a ja postanowiłam się wytłumaczyć,jak sie dowiedziałam,ze tak sie radził. Bolą mnie słowa,ze jestem złą macochą. Chcę po prostu usłyszeć co mysla o tym inni ludzie.
A nie możecie po prostu ze sobą porozmawiać zamiast siedzieć obok siebie i pisać na forum?
Kto Ci powiedział, że jesteś złą macochą? On? Podejrzewam, że wyłącznie osoby na forum. Po przeczytaniu jego wersji. Ty masz swoją wersję. Tylko po co chcesz NAM udowodnić, że nie jesteś tą złą macochą? To jest ważne tylko dla Twojego partnera. I to jemu powinnaś swoje stanowisko wytłumaczyć.
Rozmawialismy o tym,jak pisałam wczesniej,ale kazdy sie przy tym denerwuje i ma swoje zdanie na ten temat. A piszemy na forum zeby poznac opinie innych,obiektywnych osob. A to,ze jestem zła macocha,to ocenili forumowicze,nie znajac szczegolow,a ja chciałam skonfrontowac,bo mnie to boli. Nie chce nikomu nic udowodnic,bo nikt nie ma na to wpływu,chciałam tylko popatrzec na to z boku,z perspektywy innych ludzi. Nie wiem co robic.
Beato, masz trójkę dzieci i zapewne wiele doświadczeń życiowych za sobą. Powinnaś wiedzieć, że decydując się na związek z konkretną osobą decydujemy się również na wszelkie bagaże, które ta osoba niesie przez swoje życie.
On ma dziecko. Ty masz troje. Oczekujesz od faceta, żeby Twoje dzieci tolerował a nie jesteś w stanie tolerować jego dziecka?
Chciałabyś, żeby wszystko było dokładnie tak jak Ty chcesz. Cisza nocna o wyznaczonej godzinie, dzieci zachowują się tak jak Ty od nich oczekujesz, facet reaguje tak jak Ty sobie jego reakcję wyobraziłaś... Ale to przecież nie jest możliwe! W żadnym związku. Związek (każdy) to sztuka kompromisów. Tutaj kompromisów musi być jeszcze więcej, bo więcej osób jest zamieszanych w sytuację.
Ja odpisalam na tamten temat twojemu "wspolnikowi"
![]()
ja jestem po przeczytaniu wszystkich Waszych watkow po stronie meza, uwazam ze wyolbrzymiasz i chcesz wszystkich podporzadkowac pod swoje dyktando, a docen ze maz akceptuje 3 dzieci z ktorymi mieszkace na codzien .. wiecej empatii
Czyli wychodzi na to,że takie zachowanie jest normalne?ze mam przymknac oczy,tolerowac to i nie móc spac w nocy?
nie widzicie w tym nic złego?
Nie musisz "przymykać oczu". Możesz szukać różnych rozwiązań problemu. Ale ucieczka przed problemem w stylu "niech sobie dzieciak mieszka u dziadków, bo mi jest obojętny i za dużo je" nie jest żadnym rozwiązaniem.
Związałaś się z facetem z dzieckiem. Teraz musisz szukać takich rozwiązań, które by ten fakt uwzględniały i dla Ciebie również były satysfakcjonujące. Jeśli naprawdę nie widzisz żadnych możliwości - lepiej się rozstańcie.