Jestem od ok. 3 lat w związku z facetem, który ma dwójkę dzieci, każde z inną (ja nie mam dzieci). Nie wyszedł żaden z tych związków. Jedno dziecko wychowuje jego matka, czyli babcia (matka biologiczna nie utrzymuje żadnego kontaktu), drugie jest z byłą partnerką (zabiera je do siebie raz w tyg na kilka godzin). Czy dać takiemu trzecią szansę?? Jaka jest przyszłość tego związku? Nie utrzymuję kontaktów z jego dziećmi, nie mam w stosunku do nich pozytywnych uczuć, są dla mnie kulą u nogi. Jeden nieudany związek byłabym w stanie zaakceptować i zrozumieć jeden błąd, drugi to dla mnie przesada. Jednak facet jest wspaniały i kocham go bezgranicznie. Dlatego problem jest ogromny. Próbowałam się z nim rozstać już wiele razy ale nie wychodzi, jest nam ze sobą wspaniale, pod warunkiem że nie myślimy o jego przeszłości. Czy rozstanie jest nieuniknione?? Czy próbować się jakoś dogadać? nie mam już pomysłów i nerwów na to wszystko... przytłacza mnie ta sytuacja, mam załamania nerwowe i psychiczne, nie radzę sobie z tą sytuacją
Podobne tematy
A mało to mężczyzn wolnych i bez choćby jednej kuli u nogi?
jakoś nie mogę na takiego trafić ![]()
jakoś nie mogę na takiego trafić
No nie żartuj. Z reguły to kobiety maja ten problem, że ich dzieci są tymi kulami nie do zaakceptowania. Jakoś dziwnie na niego trafiłaś.
No własnie zastanawiające jest jak się znalazłaś w jego ramionach skoro te dzieci i jego przeszłość tak cię odrzucają. A może to wyszło dopiero po czasie.
Można powiedzieć że po czasie z przyjaźni wyszła miłość, która teraz mnie niszczy psychicznie. Z jednej strony ten związek daje mi wiele satysfakcji z drugiej wiele cierpienia.
Albo kogoś kochasz i bierzesz go z całym bagażem doświadczeń , albo Ci się tylko wydaje że kochasz. Jak można napisać , że dzieci Twojego partnera , są dla Ciebie kulą u nogi ? Chyba wiążąc się z nim wiedziałaś że je ma .
Albo kogoś kochasz i bierzesz go z całym bagażem doświadczeń , albo Ci się tylko wydaje że kochasz. Jak można napisać , że dzieci Twojego partnera , są dla Ciebie kulą u nogi ? Chyba wiążąc się z nim wiedziałaś że je ma .
Masz rację, wiedziałam.
Z początku było trochę inaczej, choć wcale nie tak dobrze. Nie przeszkadzało mi to tak strasznie, ale teraz nie wyobrażam sobie naszej przyszłości. Akceptuje tylko taką możliwość, że mógłby się z nimi spotykać w swoich rodziców, ja nie chce z nimi żadnego kontaktu, jednak jemu tego nie zabraniam. Mój partner się jednak z tym nie zgadza i żąda ode mnie większej akceptacji.
Ale te dzieci już są . Same się nie poczęły i mają ojca . Nie dajesz sobie z tym rady to odpuść sobie ten związek . Co będzie jeżeli Twój facet , a może w przyszłości mąż zechce spędzić z nimi np. święta w Waszym wspólnym domu ? Zabronisz im przyjść ? A tak przy okazji , to czy ta Twoja niechęć do dzieci Twojego faceta nie wynika przypadkiem z tego , że najzwyczajniej w świecie jesteś o nie zazdrosna ? Może jesteś zbyt zaborcza ?
Ale te dzieci już są . Same się nie poczęły i mają ojca . Nie dajesz sobie z tym rady to odpuść sobie ten związek . Co będzie jeżeli Twój facet , a może w przyszłości mąż zechce spędzić z nimi np. święta w Waszym wspólnym domu ? Zabronisz im przyjść ? A tak przy okazji , to czy ta Twoja niechęć do dzieci Twojego faceta nie wynika przypadkiem z tego , że najzwyczajniej w świecie jesteś o nie zazdrosna ? Może jesteś zbyt zaborcza ?
Boję się że ze mną może być podobnie, jeżeli jestem zazdrosna o nie to tylko o to że dał innym kobietom to czego mi nigdy nie da. Z resztą nawet bym nie chciała, bo czułabym się "opluta" tym, że z trzecią trzecie, chyba bym sobie z tym psychicznie nie poradziła. Bardzo bym chciała sobie z tym poradzić, ale nie mam od nikogo wsparcia w tym temacie, nie umiem jakoś sobie tego przetłumaczyć. O pierwszy związek i pierwsze dziecko nigdy nie miałam pretensji i nie robiłam problemu, nawet rozmawiałam z tym dzieckiem (córką), wyjechaliśmy kiedyś razem i jest ok, największym problemem jest dla mnie drugie dziecko. Uważam, że jeden błąd każdy w życiu może popełnić, ale drugi taki sam to już jest świadomy wybór i dlatego tak cierpię. Nie mogę sobie tego wytłumaczyć.
DZIECI NIE SĄ BŁĘDEM !!!! Ani te pierwsze , ani drugie , ani żadne z kolei. Jeżeli tego nie zrozumiesz to musisz sobie odpuścić ten związek. Co to znaczy , że dał tym kobietom to , czego Tobie nie da ? Wydaje Ci się , że Twoje dziecko będzie gorsze tylko dlatego , że będzie trzecie ? Ciesz się tym , że Twój mężczyzna jest na tyle odpowiedzialny ,że utrzymuje z nimi kontakt pomimo tego że nie wyszło mu z ich matkami. Ja mam takie dziecko (już dorosłe) na które wypiął się jego tatuś. Byliśmy małżeństwem , ale pod koniec ciąży znalazł sobie inną i stwierdził , że jest za młody żeby wcielać się w rolę ojca i do dzisiaj syna na oczy nie widział (syn ma 23 lata) , takiego faceta byś chciała ?
Jestem od ok. 3 lat w związku z facetem, który ma dwójkę dzieci, każde z inną (ja nie mam dzieci). Nie wyszedł żaden z tych związków. Jedno dziecko wychowuje jego matka, czyli babcia (matka biologiczna nie utrzymuje żadnego kontaktu), drugie jest z byłą partnerką (zabiera je do siebie raz w tyg na kilka godzin). Czy dać takiemu trzecią szansę?? Jaka jest przyszłość tego związku? Nie utrzymuję kontaktów z jego dziećmi, nie mam w stosunku do nich pozytywnych uczuć, są dla mnie kulą u nogi. Jeden nieudany związek byłabym w stanie zaakceptować i zrozumieć jeden błąd, drugi to dla mnie przesada. Jednak facet jest wspaniały i kocham go bezgranicznie. Dlatego problem jest ogromny. Próbowałam się z nim rozstać już wiele razy ale nie wychodzi, jest nam ze sobą wspaniale, pod warunkiem że nie myślimy o jego przeszłości. Czy rozstanie jest nieuniknione?? Czy próbować się jakoś dogadać? nie mam już pomysłów i nerwów na to wszystko... przytłacza mnie ta sytuacja, mam załamania nerwowe i psychiczne, nie radzę sobie z tą sytuacją
Znam jednego takiego, który miał dwoje dzieci, każde z inną. I każde wychowywała matka dziecka. A potem związał się z trzecią, wielka miłość, ślub, urodziny dziecka... a potem bach i rozwód. Dziś to trzecie dziecko znów wychowuje samotnie matka. A facet buja się dalej po Polsce... i nawet nie chce płacić alimentów (co zrozumiałe, w końcu ma już trójkę "pociech").
I z każdą z tych kobiet był po 1-3 lat.
Ja Ci nie napiszę, czy masz z takim zostać, czy nie. Napiszę tyle: ja bym uciekła.
12 2013-01-06 04:35:48 Ostatnio edytowany przez piekny_nick (2013-01-06 04:35:57)
DZIECI NIE SĄ BŁĘDEM !!!! Ani te pierwsze , ani drugie , ani żadne z kolei "
Ale jest błędem płodzenie dzieciaków bez namysłu na prawo i lewo!!!! ![]()
Błędem jest wiązanie się z facetami takiego pokroju. I tak, dzieci nie są błędem, ale każda z ich matek, którą znam, z tych, które opisałam powyżej, ma złamane życie.
Pierwsze dziecko wychowuje jego matka, ale mieszkają razem i na tyle ile może uczestniczy w wychowaniu, wiec nie jest tak zupełnie że się oddalił. Dziewczynka ma już 12 lat, także już odchowana. Czy wyprowadzając się powinien zabrać ją ze sobą czy zostawić z babcią czyli ze swoją matka? ja uważam że z babcią ma lepszy kontakt i to ona ją wychowała właściwie, więc nie powinien jej zabierać. Tak jak mówiłam, nie bronie mu kontaktu z dziećmi. Tylko sama nie chce w tym uczestniczyć.
Dzieci są częścią jego życia. Nie musisz ich wychowywać , bo one mają swoich rodziców. Problem polega na tym , że Ty ich nawet nie chcesz zaakceptować , a wręcz Ci przeszkadzają. Piszesz o swoim problemie , ale z Twoich postów nie wynika żebyś coś z nim chciała zrobić. Napiszę jeszcze raz , poszukaj faceta bez zobowiązań , albo pogadaj z jakimś psychologiem skoro sama nie potrafisz sobie z tym poradzić.
Z tego co wiem pierwszy jego związek nie udał się niby z winy obojga, ale głównie matka dziecka była "lubiącą się zabawić kobietą" i zostawiła w końcu dziecko znikając chyba za granicą (do dziś dnia kontaktu nie utrzymuje z dzieckiem), jak odeszła dziecko miało mniej niż rok. Drugi związek jak określa mój partner był nieprzemyślany. Ja z "wywiadu" znajomych wiem, że kobieta jest zacytuje słowa innych "psychiczna" i dużo innych epitetów. Nikt ani z jego rodziny, ani ze znajomych nie powiedział mi na jej temat dobrego słowa, ani jednego. Z tego powodu mam chyba jeszcze większy żal, bo jak można się związać z kimś takim???
Chcę sobie jakoś z tym poradzić, chce zaakceptować tą sytuację. Z pierwszym dzieckiem jest inaczej, próbowałam, tak jak pisałam wcześniej wyjechaliśmy kiedyś razem, spędzałam z nią wolny czas, pomagałam w lekcjach, kupowałam jej różne rzeczy. Nie mogę się jednak przemóc do drugiego dziecka. Powyżej pisałam w czym tkwi problem.
Owszem pisałaś , ale to co napisałaś jest tak niedorzeczne że jeżeli coś z tym nie zrobisz przez całe Wasze życie będzie leżało cieniem na Waszym związku (jeżeli ten oczywiście przetrwa).
Podobną sytuację ma moja siostra .
Facet z którym niby tworzyli parę najpierw był w jednym związku z którego miał jedno dziecko. Potem rozwód i następny związek z którego było 2 dzieci. Następnie separacja w czasie której poznał moją siostrę i było kolejne jego dziecko.
Facet nigdy nie dorósł , nadal buja w obłokach. Sam nie wie, czego tak naprawdę od życia chce.
Zapalniczka, skoro facet ten chce i utrzymuje kontakt ze swymi dziecmi to zawsze one będą częścią jego życia, czy będziesz tego chciała czy nie.
Będąc z nim nie unikniesz uczestniczenia przynajmniej pośrednio w dawnym jego życiu.
Może to prowadzic do dodatkowych spięc i nieporozumień. Nie będziesz tą jedyną w jego życiu , tą najważniejszą. Będą dzieci, które będą Ci przeszkadzac, sądząc po Twoich wypowiedziach tutaj. A dzieci mają pełne prawa, żeby oczekiwac uczuc od ojca . Kula u nogi to często rodzice ,którzy nie potrafią spełnic się w swojej roli, a nie dzieci niczemu winne.
Czego oczekujesz od związku? Nie znalazłam informacji ile masz lat, ale odnoszę wrażenie, że ledwo przekroczyłaś (o ile przekroczyłaś) 20-tkę. W Twoich postach pełno strasznie niedojrzałych poglądów. Chociażby tekst, że nie chcesz z nim dziecka, bo byłoby "trzecie". Więc po co Ci w ogóle ten związek, jeśli w Waszym życiu miałyby być tylko jego dzieci, których Ty w dodatku nie akceptujesz? Po co skupiasz się na jego przeszłości, zamiast budować z nim teraźniejszość i przyszłość?
Nie oceniaj jego byłych związków. Nie masz na ten temat żadnych pewnych informacji. Co Cię obchodzi, czy jego była jest normalna czy "psychiczna"? Skąd wiesz, jak jego rodzina i znajomi oceniają Ciebie? Może o Tobie tez nie mówią nic pozytywnego? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Obiektywnie patrząc z Twoją psychiką tez nie jest wszystko w porządku, jeśli pakujesz się w taki układ i najbardziej przeszkadza Ci fakt klasyfikacji poszczególnych dzieci oraz stan psychiczny ich matek...
Inną sprawą jest fakt, ze ja bym takiego faceta nie chciała. Wcale nie z powodu posiadania dwójki dzieci. Raczej z powodu jego podejścia do rodzicielstwa. Jak można, mieszkając z własnym dzieckiem powiedzieć, że wychowują je dziadkowie? Jak można wpakować dziadkom do wychowania własne dziecko posiadając możliwości do jego samodzielnego wychowania? Jak można rozważać zostawienie własnego dziecka dziadkom a samemu wyprowadzać się do nowej partnerki? Zapalniczko, w tym przypadku prawdopodobieństwo, ze Wasze wspólne dziecko będzie wychowywane tylko przez Ciebie jest ogromne. Facet jest skrajnie nieodpowiedzialny a Ty szukasz problemu tam, gdzie go nie ma, prawdziwych problemów nie dostrzegając.
Wszystko dobrze i trafnie opisane, wiem z czym muszę się liczyć. Wiem, że dzieci będą zawsze i w ogóle. Powiedzcie mi jak mam się do nich przekonać? Co robić?
Uświadomić sobie niedorzeczność swoich dylematów?
Te dzieci są. Nic z tym nie zrobisz. Możesz jedyni zmienić faceta. Jeśli wymieniać faceta nie chcesz to musisz pogodzić się z istnieniem jego dzieci, bo to coś, na co nie masz żadnego wpływu. A jeśli na coś nie mamy wpływu, to zadręczanie sie tym nie ma najmniejszego sensu i do niczego nie prowadzi.
To jest za trudne , ale zrobisz jak zechcesz.
Nie wiem, czy można rzeczywiście do czegoś się przekonac.
Dzieci to nie zabawki ,a życie to nie zabawa .
Nie może byc tak ,że nagle polubisz Misia Uszatka, choc wcześniej go nie znosiłaś.
Życie uczy , doświadcza , a nie wydaje gotowe recepty , zrealizujesz i ...bingo... wygrałaś.
Nie pakuj się w to , ale to tylko moje zdanie.
Niestety nie jesteśmy w stanie zagłębić się w Twoją psychikę i odkryć skąd bierze się obsesyjna wręcz niechęć do dzieci Twojego partnera ( szczególnie do tego drugiego). Myślę , że psycholog będzie potrafił Ci pomóc . Dlatego jeżeli myślisz poważnie o Waszym związku to nie ma na co czekać.
Czego oczekujesz od związku? Nie znalazłam informacji ile masz lat, ale odnoszę wrażenie, że ledwo przekroczyłaś (o ile przekroczyłaś) 20-tkę. W Twoich postach pełno strasznie niedojrzałych poglądów. Chociażby tekst, że nie chcesz z nim dziecka, bo byłoby "trzecie". Więc po co Ci w ogóle ten związek, jeśli w Waszym życiu miałyby być tylko jego dzieci, których Ty w dodatku nie akceptujesz? Po co skupiasz się na jego przeszłości, zamiast budować z nim teraźniejszość i przyszłość?
Nie oceniaj jego byłych związków. Nie masz na ten temat żadnych pewnych informacji. Co Cię obchodzi, czy jego była jest normalna czy "psychiczna"? Skąd wiesz, jak jego rodzina i znajomi oceniają Ciebie? Może o Tobie tez nie mówią nic pozytywnego? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Obiektywnie patrząc z Twoją psychiką tez nie jest wszystko w porządku, jeśli pakujesz się w taki układ i najbardziej przeszkadza Ci fakt klasyfikacji poszczególnych dzieci oraz stan psychiczny ich matek...
Inną sprawą jest fakt, ze ja bym takiego faceta nie chciała. Wcale nie z powodu posiadania dwójki dzieci. Raczej z powodu jego podejścia do rodzicielstwa. Jak można, mieszkając z własnym dzieckiem powiedzieć, że wychowują je dziadkowie? Jak można wpakować dziadkom do wychowania własne dziecko posiadając możliwości do jego samodzielnego wychowania? Jak można rozważać zostawienie własnego dziecka dziadkom a samemu wyprowadzać się do nowej partnerki? Zapalniczko, w tym przypadku prawdopodobieństwo, ze Wasze wspólne dziecko będzie wychowywane tylko przez Ciebie jest ogromne. Facet jest skrajnie nieodpowiedzialny a Ty szukasz problemu tam, gdzie go nie ma, prawdziwych problemów nie dostrzegając.
Mam 24 lata. Nie oceniam jego związków, mówię to co słyszałam i sama widziałam, osobiście też miałam "przyjemność" porozmawiać z jego byłą partnerką. Nie opieram się jednak na jednej plotce czy opinii tylko na kilku a nawet kilkunastu jej dobrych koleżanek, jego rodziny i innych jej znajomych. Z resztą wiem jak zachowuje się w stosunku do niego i jak się zachowywała.
Nie wyprowadził się do partnerki, mieszka cały czas z pierwszą córką ale głównie wychowuje ją jego matka, bo on miał wtedy 18/19 lat kiedy zostawiła go kobieta z dzieckiem. Rozważamy teraz zamieszkanie wspólne ale nie wiemy czy w porządku byłoby zabierać dziewczynkę, bo tak jak mówiłam ma lepszy kontakt z babcią, przez 12 lat głównie ona ją wychowywała. Na pewno trzeba by było z nią o tym porozmawiać, bo już jest spora i mogłaby się sama w tym temacie wypowiedzieć, aczkolwiek jej babcia zdecydowanie wolałaby żeby została z nią.
Dzieci jego nie znikną nigdy..i albo zaakceptujesz to albo przez reszte życia będziesz mieć ten sam problem..tylko pytanie..jak dlugo możesz z tym żyć ?? jeżeli już na poczatku budowania związku pojawiają sie problemy to nie wróży nic dobrego,a może odpuścić sobie jego i niemieć takich stresów ... podsumuj wszystkie plusy i minusy i przeanalizuj to sobie i poukładaj to... moja rada..sprobuj sie dowiedzieć coś o jego związkach czemu niejest juz z tymi kobietami..
Zapalniczko, ale to nie ma najmniejszego znaczenia dla WAS jak jego była odnosiła się do niego, czy była normalna czy wariatka. To także w żaden sposób nie czyni drugiego dziecka gorszym od pierwszego. W kwestii "błędów" - podejrzewam, że obie ciąże były wpadkami. Nie świadczy to najlepiej o Twoim wybranku, ale co do tego mają dzieci? Sama zauważ, że Twoja niechęć do tych dzieci (zwłaszcza do drugiego) jest wyłącznie wynikiem Twoich własnych przekonań (że nie powinien wiązać się z wariatką, że nie powinien drugi raz popełniać błędu itp.). Ale to wszystko już było i nie da się tego odwrócić. Lepiej skupić się na obserwowaniu tego, jaki ów facet jest teraz niż na rozpamiętywaniu przeszłości.
Dzieci jego nie znikną nigdy..i albo zaakceptujesz to albo przez reszte życia będziesz mieć ten sam problem..tylko pytanie..jak dlugo możesz z tym żyć ?? jeżeli już na poczatku budowania związku pojawiają sie problemy to nie wróży nic dobrego,a może odpuścić sobie jego i niemieć takich stresów ... podsumuj wszystkie plusy i minusy i przeanalizuj to sobie i poukładaj to... moja rada..sprobuj sie dowiedzieć coś o jego związkach czemu niejest juz z tymi kobietami..
Powyżej pisałam o jego związkach
Zapalniczko, ale to nie ma najmniejszego znaczenia dla WAS jak jego była odnosiła się do niego, czy była normalna czy wariatka. To także w żaden sposób nie czyni drugiego dziecka gorszym od pierwszego. W kwestii "błędów" - podejrzewam, że obie ciąże były wpadkami. Nie świadczy to najlepiej o Twoim wybranku, ale co do tego mają dzieci? Sama zauważ, że Twoja niechęć do tych dzieci (zwłaszcza do drugiego) jest wyłącznie wynikiem Twoich własnych przekonań (że nie powinien wiązać się z wariatką, że nie powinien drugi raz popełniać błędu itp.). Ale to wszystko już było i nie da się tego odwrócić. Lepiej skupić się na obserwowaniu tego, jaki ów facet jest teraz niż na rozpamiętywaniu przeszłości.
Ciężko mi jest skupić się tylko na teraźniejszości, bo bolesna przeszłość wciąż powraca gdy musi się kontaktować z byłą żeby zobaczyć dziecko. Nie mogę orzec ze 100% pewnością że się zmienił i teraz będzie świetnie, ale naprawdę dojrzał emocjonalnie, wyciągnął wnioski z poprzednich związków, rozsądnie patrzy w przyszłość i chciałby ze mną założyć pełną rodzinę i zająć się naszym dzieckiem od początku, tak jak należy. Jednak boję się, że to tylko słowa.
potwierdza się teoria że mężczyzni nie myślą tym co trzeba...oczywiście nie wszyscy...skup raczej uwage na nim...Czy możesz żyć z takimi problemami resztę życia ?? i tu postaw na czas on jest najlepszym doradcą...wiadome jest że dzieci z poprzednich związkow to czasem uciążliwe no ale one nie są niczemu winne ..one są i chcą być kochane i akceptowane...narazie zapomnij o dzieciach może jakoś to
'przegryziesz" z czasem..nim się zajmij z nim chcesz być więc daj i jemu czas..jeżeli sie zgadzacie i kochacie i jestes z nim szcześliwa to żyj
z biegiem czasu dojdziesz to wniosku sama co dla Ciebie będzie lepsze ...
potwierdza się teoria że mężczyzni nie myślą tym co trzeba...oczywiście nie wszyscy...skup raczej uwage na nim...Czy możesz żyć z takimi problemami resztę życia ?? i tu postaw na czas on jest najlepszym doradcą...wiadome jest że dzieci z poprzednich związkow to czasem uciążliwe no ale one nie są niczemu winne ..one są i chcą być kochane i akceptowane...narazie zapomnij o dzieciach może jakoś to
'przegryziesz" z czasem..nim się zajmij z nim chcesz być więc daj i jemu czas..jeżeli sie zgadzacie i kochacie i jestes z nim szcześliwa to żyjz biegiem czasu dojdziesz to wniosku sama co dla Ciebie będzie lepsze ...
Dziękuję.
Jestem z nim szczęśliwa, tylko czasem te zgrzyty o dzieci. Ale może coś się jak mówisz "przegryzie"...
32 2013-01-06 14:32:56 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-01-06 14:36:08)
To ja zadam pytanie - a Ty planujesz kiedyś dzieci?Jak zniesiesz fakt, że Twoje dziecko powinno znać swoje rodzeństwo.
Zostawienie dziecka babci (rozumiem mamie Twego partnera ) to jego nieodpowiedzialność i lenistwo.
Jeśli matka jego drugiego dziecka jest niezrównoważona - cóż na miejscu ojca bardziej angażowałabym się w wychowanie syna.I sprawdzałą, czy dziecku nie dzieje się krzywda.
Zastanów się jak dasz radę z rosnącymi alimentami, które będą z Waszego budżetu.A jeśli partner nie będzie pracował, a będziecie w związku z Twojego.
Wiązanie się z facetem , który ma dzieci to jazda bez trzymanki - jeśli będzie złym ojcem to jest złym, nieodpowiedzialnym człowiekiem.Jeśli będzie dbał - będzie to robił kosztem czasu spędzonego z Tobą i pieniędzy, które moglibyście razem wydać.
Ja , bedąc matką samotnie wychowującą dziecko mogę Ci radzić tylko jedno - zaakceptuj tą sytuację i to drugie dziecko, albo daruj sobie związek.
To ja zadam pytanie - a Ty planujesz kiedyś dzieci?Jak zniesiesz fakt, że Twoje dziecko powinno znać swoje rodzeństwo.
Zostawienie dziecka babci (rozumiem mamie Twego partnera ) to jego nieodpowiedzialność i lenistwo.
Jeśli matka jego drugiego dziecka jest niezrównoważona - cóż na miejscu ojca bardziej angażowałabym się w wychowanie syna.I sprawdzałą, czy dziecku nie dzieje się krzywda.
Zastanów się jak dasz radę z rosnącymi alimentami, które będą z Waszego budżetu.A jeśli partner nie będzie pracował, a będziecie w związku z Twojego.
Wiązanie się z facetem , który ma dzieci to jazda bez trzymanki - jeśli będzie złym ojcem to jest złym, nieodpowiedzialnym człowiekiem.Jeśli będzie dbał - będzie to robił kosztem czasu spędzonego z Tobą i pieniędzy, które moglibyście razem wydać.
Ja , bedąc matką samotnie wychowującą dziecko mogę Ci radzić tylko jedno - zaakceptuj tą sytuację i to drugie dziecko, albo daruj sobie związek.
Nie planuje z nim dzieci, bo tak jak zasugerowałaś, nie zniosłabym faktu, że musiało/mogłoby poznać swoje przyrodnie rodzeństwo, nie chciałabym dla niego takiej przyszłości. Mój partner ma stałą pracę i dobrze zarabia, jednak wiem że zawsze alimenty uszczupliłyby znacznie nasz budżet. Nie przeszkadza mi mocno ten fakt. Staram się zaakceptować tą sytuację, naprawdę, ale nie wychodzi mi, nie wiem jak.
Sama sobie odpowiedziałaś czy ten związek ma sens...
Ja nie wyobrażam sobie życia bez dzieci.Nie zrezygnowałabym z nich , na rzecz nie wiadomo jak dobrego związku.Znam kobiety, które to zrobiły.Teraz są same -partner odszedł, a biologia jest okrutna.Mamy ograniczony czas na macierzyństwo.
Jeśli chcesz mieć dzieci i nie z tym partnerem, to z góry zakładasz, że to związek na teraz.Nie na zawsze.
Wiesz... znam ten układ z drugiej strony.Wiem jak wygląda związek ojca dziecka z kobietą, która dzieci nie ma .I nie akceptuje tego które jest.Powiem jedno - mam ochotę francę udusić.Buntuje, chce ograniczać kontakty z dzieckiem, a facetowi robi piekło o widzenia, alimenty.Jakby zapomniała, że takiego sobie wybrała.
Partnerem może być przestać za moment, ojcem nie przestanie być nigdy.
Czytając te posty czuję się lepiej. Bałam się najbardziej takiej nagonki, że co ja robię, z kim się wiąże? Co to za facet co sobie w życiu tak popierdzielił? dwie kobiety i nie pasowały? ja nigdy tak na niego nie patrzyłam, zawsze staram się go bronić, bo naprawdę w życiu mu się nie ułożyło, też na pewno niewinny nie był, ale teraz naprawdę chce wszystko naprawić, ale większość ludzi których znam przekreśla go już na tej płaszczyźnie. Jak tak słucham tych ludzi, to też tak zaczęłam myśleć i nakręcałam się negatywnie na jego dzieci przez to między innymi. Teraz spojrzałam na to trochę inaczej... mam więcej nadziei na ten związek.
Zapalniczko nie rozumiem Twojego pytania jak masz się do nich przekonać.
Nie chcesz być częścią jego życia,bo jego życiem są tez dzieci.
Możesz spróbować "tolerować" je, obserwować, może z czasem je polubisz...ale kiedy stwierdzisz że to jednak nie dla Ciebie, odejdziesz z żalem że nie wyszło ci z facetem,potęsknisz...i tyle.
Ale jeśli jego dzieci bardzo cie polubią,będzie dla nich to ciosem i to dużo większym niż dla Ciebie.
Dlatego tu warto zastanowić się czy gra jest 'warta świeczki". Czy zmienić faceta i mieć go tylko dla siebie,unikać jego dzieci jak ognia,czy odejść i zostawić go i dzieci, dać im szansę poznać kobietę która zaakceptuje go,dzieci i jego przeszłość.
Jeśli chodzi o starszą dziewczynkę, to naprawdę zdziwiona jestem...jak możesz myśleć o tym, aby mała została z babcią.
Tak, Tobie będzie wygodniej i na luzie z ukochanym,ale ona odcięta od ojca,mająca go na parę dni...
Usprawiedliwiam Cię tylko tym, że jesteś bezdzietna i nie znasz rodzicielskiej miłości.
Naprawdę na Twoim miejscu porozmawiałabym z nim...opowiedziałabym o swoich oporach i lękach.
Jeśli nie zrozumie....no cóż.
Jeżeli zrozumie pokaże Ci, że nie taki diabeł straszny jakim go malują ![]()
Zapalniczko, jeśli dobrze zrozumiałam, to nie planujesz dzieci, bo o zgrozo!! mogłyby poznać swoje przyrodnie rodzeństwo??!! no, tak przecież te dzieci mają rogi na głowie, po jednym oku i kopytka zamiast stóp..To zrozumiałe, że TWOJE dzieci nie mogłyby obcować z kimś takim...nie wiem ile masz lat, ale Twoje rozumowanie wg. mnie świadczy o niedojrzałości.
Zostaw tego faceta, a może uda mu się spotkać kobietę, która zaakceptuje jego dzieci i będzie uczestniczyć czynnie w ich życiu i wychowaniu.
Zapalniczko, jeśli dobrze zrozumiałam, to nie planujesz dzieci, bo o zgrozo!! mogłyby poznać swoje przyrodnie rodzeństwo??!! no, tak przecież te dzieci mają rogi na głowie, po jednym oku i kopytka zamiast stóp..To zrozumiałe, że TWOJE dzieci nie mogłyby obcować z kimś takim...nie wiem ile masz lat, ale Twoje rozumowanie wg. mnie świadczy o niedojrzałości.
Zostaw tego faceta, a może uda mu się spotkać kobietę, która zaakceptuje jego dzieci i będzie uczestniczyć czynnie w ich życiu i wychowaniu.
Co do moich ewentualnych przyszłych dzieci, to chciałabym dla nich jak najlepiej, czy to źle że chciałabym żeby wychowywały się w pełnej rodzinie, a nie takiej "poskładanej", rekonstruowanej? Nie wiesz jak mogłoby się czuć? Dlaczego inne dzieci mają swoich tatusiów, a ono musi się dzielić i to z obcymi? Nie wiedziałabym jak sobie z tym poradzić i wolałabym oszczędzić mu cierpienia i naśmiewania przez innych. Nie chcę nikogo krzywdzić, a dla własnego dziecka chce się jak najlepiej. Tylko o tym myślałam pisząc, że przeraża mnie myśl, że poznałoby swoje przyrodnie rodzeństwo. Nie jest to komfortowa sytuacja. Mogłabym mu dać lepszą rodzinę. Chociaż jako ojciec - mój obecny partner mógłby być dobry, pod warunkiem, że teraz byłby zupełnie inny, jak zapewnia niż w innych związkach. Nie powiedziałam na te dzieci złego słowa, nie wiem czemu "ubrałaś je" w takie epitety.
Zapalniczko, jeśli dobrze zrozumiałam, to nie planujesz dzieci, bo o zgrozo!! mogłyby poznać swoje przyrodnie rodzeństwo??!! no, tak przecież te dzieci mają rogi na głowie, po jednym oku i kopytka zamiast stóp..To zrozumiałe, że TWOJE dzieci nie mogłyby obcować z kimś takim...nie wiem ile masz lat, ale Twoje rozumowanie wg. mnie świadczy o niedojrzałości.
Zostaw tego faceta, a może uda mu się spotkać kobietę, która zaakceptuje jego dzieci i będzie uczestniczyć czynnie w ich życiu i wychowaniu.
Czyli źle zrozumiałaś, nie uważam, że te dzieci są gorsze, czy mają jakiś defekt. NIE. Tylko że kolejne dziecko mogłoby się tak poczuć, ciężko by mu było w życiu, wśród rówieśników itd.
Zapalniczko, co raz więcej jest takich poskładanych rodzin.Ludzie się rozwodzą, dzieci wędrują czasem do drugiej rodziny ojca, poznają rodzeństwo biologiczne, ale i dzieci partnerów swoich rodziców.
Widzę, że sytuacja Twego chłopaka jest dla Ciebie ogromną zadrą.Nie dajesz sobie z nią rady, tylko udajesz, że tak jest.Przed nami udajesz , bo wypada, a w Twoim sercu kłębią się setki uczuć i myśli.Złości, żalu, pretensji, poczucia niesprawiedliwości.Tak się nie da żyć.W Tobie nie ma zgody na te dzieci, to moje zdanie.
Zapalniczko dlaczego uważasz , że Wasze dziecko miało by się czuć gorsze tylko z powodu tego , że ma przyrodnie rodzeństwo ? I co do tego mają rówieśnicy ? Staram się Ciebie zrozumieć , ale wybacz nie mogę.
Kochamkonie nie obraz sie, ale podchodzisz bardzo subiektywnie i emocjonalnie do tematu, bo jak napisalas, tatus Twojego dziecka sie wypial. Nie oceniaj dziewczyny tylko dlatego, ze nie akceptuje cudzych dzieci. Dla mnie facet ktory ma dziecko, i obojetnie czy sie z nim woduje czy nie,- jest skreslony. Nikt nie chce bawic cudzych dzieci. I gwoli wyjasnienia, nie mam 20 lat. Sa rozne charaktery i rozne podejscia do zycia. Nie dla kazdego dziecko to swietosc, tymbardziej cudze.
Czekam na gromy z nieba ![]()
Zapalniczko, patrzysz na to z przedziwnej strony. Z jakiej racji Twoje dzieci miałyby czuć się gorsze? Przecież to one będą miały pełną rodzinę, mamę i tatę razem. Dzieci Twojego partnera pełnej rodziny nie mają i jeśli ktoś miałby się tu czuć pokrzywdzony to właśnie one.
Jedno jest pewne - żeby tę pełną rodzinę stworzyć musisz w pełni zaakceptować Waszą sytuację. Że startujecie z nieco innej pozycji wyjściowej niż większość par. Nastawienie Twoich dzieci w znacznym stopniu będzie zależało od Twojego nastawienia. Owszem, jakieś problemy będą. Nie uda Ci się budowanie związku jeśli będziesz skupiała się o żalu za przeszłość zamiast na myśleniu jak stawić czoła pojawiającym się problemom.
A moim zdaniem te dzieci mogą czuć się gorsze, z racji tego, że wychowywały by się w pełnej rodzinie i musiały by się dzielić wszystkim z kimś obcym. Ja bym ani grosza nie przeznaczyła na cudze dzieci i na pewno bym po nich nie sprzątała, nie gotowała im i nie użerała się z ich problemami. W dziale psychologia jest kilka tematów. M.in. "być drugą i macochą" Polecam! I nie słuchaj opinii kobiet które mają dzieci i nie wychowują ich z ojcami. Nie dlatego, że zaniżam wartość ich opinii ale takie matki zawsze będą Cię krytykować bo mają subiektywne podejście do sprawy!!
Demaz, wolność wyboru - święte prawo każdego. Jednak decydując się na związek z facetem, który posiada dzieci kobieta automatycznie decyduje się na obecność tych dzieci w jej życiu. Autorka też ma wybór - może dzieci zaakceptować lub zmienić mężczyznę. Wychodzi jednak na to, że ona chce z nim być. Stąd nasze wpisy właśnie w takim tonie.
Gdybyś się zakochała w mężczyźnie z dzieckiem to musiałabyś tolerować jego dziecko. Inaczej wasz związek nie miałby szans. Matki z dziećmi nie pieją tutaj hymnów na cześć dzieci z powodu tego, że same je posiadają, ale w nawiązaniu do konkretnej sytuacji autorki, która już się z dzieciatym facetem związała. Widzisz subtelną różnicę?
Owszem, wolność wyboru to podstawowe prawo każdej jednostki. Ale mi się wydaje, że autorka pierwotnie zgodziła się na związek z ów mężczyzną i zaakceptowala istnienie tych dzieci, a w miarę upływy czasu zaczęło jej to przeszkadzać i ciążyć na sumieniu. Może nie miała świadomości z jakimi emocjami będzie się wiązać obecność dzieci w ich życiu. Ludzie decydując się na związek z kimś idą za ciosem miłości. A z czasem wychodzą pewne aspekty życia których nie jesteśmy w stanie znieść
Owszem, wolność wyboru to podstawowe prawo każdej jednostki. Ale mi się wydaje, że autorka pierwotnie zgodziła się na związek z ów mężczyzną i zaakceptowala istnienie tych dzieci, a w miarę upływy czasu zaczęło jej to przeszkadzać i ciążyć na sumieniu. Może nie miała świadomości z jakimi emocjami będzie się wiązać obecność dzieci w ich życiu. Ludzie decydując się na związek z kimś idą za ciosem miłości. A z czasem wychodzą pewne aspekty życia których nie jesteśmy w stanie znieść
Oczywiście, ale ona nadal ma wolność wyboru. Pozostać w tym związku = zaakceptować jego dzieci.
Jej dzieci nie będą czuły się gorsze i nie będą się niczym dzieliły z obcymi. Dzieci jej faceta nie będą dla nich obce - to będzie przecież ich przyrodnie rodzeństwo.
Kochamkonie nie obraz sie, ale podchodzisz bardzo subiektywnie i emocjonalnie do tematu, bo jak napisalas, tatus Twojego dziecka sie wypial. Nie oceniaj dziewczyny tylko dlatego, ze nie akceptuje cudzych dzieci. Dla mnie facet ktory ma dziecko, i obojetnie czy sie z nim woduje czy nie,- jest skreslony. Nikt nie chce bawic cudzych dzieci. I gwoli wyjasnienia, nie mam 20 lat. Sa rozne charaktery i rozne podejscia do zycia. Nie dla kazdego dziecko to swietosc, tymbardziej cudze.
Czekam na gromy z nieba
Gromów nie będzie . Nie było moim celem przekonanie autorki do pokochania dzieci partnera ani do podjęcia się przez nią obowiązków wychowawczych. Pewnie nie doczytałaś , że w jednym z wcześniejszych postów napisałam wyraźnie, że wychowywać ich nie musi bo od tego mają rodziców , ale argumenty które podaje dlaczego nie chce nawet tych dzieci zaakceptować , decydując się jednocześnie na związek z dzieciatym facetem są co najmniej dziwne. W końcu widziały gały co brały. Tak swoją drogą ciekawe co się stanie , jak babcia która wychowuje pierwsze dziecko zaniemoże , to co zrobi Zapalniczka? Namówi partnera żeby oddać je do domu dziecka ?
W sprawach rodzinnych jest wiele niuansów... Teraz te niuanse nie są tematem, ponieważ tematem jest brak akceptacji dzieci i związane z nimi obawy. Skoro 1 dziecko jest wychowywane przez babcię to rozumiem, że zgodnie z postanowieniem właściwego sądu... I że matka ma odebrane prawa rodzicielskie... Ale pomijając aspekty prawne, które tak jak wspominałam nie są tematem niniejszego wątku... Wydaje mi się, że pierwsze dziecko nie wzbudza niechęci Zapalniczki z racji tego, iż w ich życiu nie uczestniczy matka dziewczynki. A drugie dziecko wzbudza, ponieważ raz w tygodniu jego matka zakłóca jej stabilizację emocjonalną i przypomina o swojej obecności. W tym może tkwić szkopuł.. A nie w samych dzieciach
Nie planuje z nim dzieci, bo tak jak zasugerowałaś, nie zniosłabym faktu, że musiało/mogłoby poznać swoje przyrodnie rodzeństwo, nie chciałabym dla niego takiej przyszłości.
Chyba zaczynam na starość być ociężała umysłowo, więc powiedz mi co jest złego w tym, że TWOJE dziecko poznałoby swoje rodzeństwo??? Jakaż to do cholery straszna wizja przyszłości?? To tamte dzieci mogą się czuć niekomfortowo, bo wychowują się w rodzinach rozbitych, a Twoje (zakładając, że utrzymacie związek) w pełnej z mamusią i tatusiem... Nie kumam...
Zapalniczko. Przeczytałam Twoje posty i nasuwa mi się jedno.
Ty jesteś w fazie zakochania, gdy wszystko się wybacza i wszystko akceptuje. Niestety już teraz widać problemy.
1. Jedno dziecko było, jest i będzie na co dzień
2. Drugiej było, jest i będzie jak i alimenty na nie, a może i przyjdzie dzień, kiedy matka tego dziecka (skoro taka psychiczna) zostawi pod drzwiami i zniknie w siną dal.
3. Gdy przyjdzie moment, że zapragniesz dziecka mając taki sam pogląd na to jak dziś, znienawidzisz partnera i obarczysz winą.
Nie wiem, być może się mylę, być może przyjdzie dzień, że Ci przestanie wszystko przeszkadzać, czego Ci życzę.
52 2013-01-07 17:47:52 Ostatnio edytowany przez zapalniczka1 (2013-01-07 17:57:34)
demaz napisał/a:Kochamkonie nie obraz sie, ale podchodzisz bardzo subiektywnie i emocjonalnie do tematu, bo jak napisalas, tatus Twojego dziecka sie wypial. Nie oceniaj dziewczyny tylko dlatego, ze nie akceptuje cudzych dzieci. Dla mnie facet ktory ma dziecko, i obojetnie czy sie z nim woduje czy nie,- jest skreslony. Nikt nie chce bawic cudzych dzieci. I gwoli wyjasnienia, nie mam 20 lat. Sa rozne charaktery i rozne podejscia do zycia. Nie dla kazdego dziecko to swietosc, tymbardziej cudze.
Czekam na gromy z nieba
Gromów nie będzie . Nie było moim celem przekonanie autorki do pokochania dzieci partnera ani do podjęcia się przez nią obowiązków wychowawczych. Pewnie nie doczytałaś , że w jednym z wcześniejszych postów napisałam wyraźnie, że wychowywać ich nie musi bo od tego mają rodziców , ale argumenty które podaje dlaczego nie chce nawet tych dzieci zaakceptować , decydując się jednocześnie na związek z dzieciatym facetem są co najmniej dziwne. W końcu widziały gały co brały. Tak swoją drogą ciekawe co się stanie , jak babcia która wychowuje pierwsze dziecko zaniemoże , to co zrobi Zapalniczka? Namówi partnera żeby oddać je do domu dziecka ?
Zgadzam się w zupełności z Demaz. Zakochałam się, poszłam za ciosem. Jednak z czasem mnie to przerasta. Dużo ludzi wokół mnie mówi, że to nie facet dla mnie, że za ciężko i w ogóle. Przerasta mnie to. Napisałam z problemem, bo chcę obiektywnych opinii, może ktoś jest w podobnej sytuacji i może najlepiej powiedzieć, jak się z tym żyje. Chcę mieć pewność czy dam radę. Póki jej nie mam, nie chcę mieszać w głowie dzieciom i angażować się w coś co nie przetrwa. Wiem, że nikt mi gotowej recepty nie da, ale pomoże mi to uporządkować myśli. Chce podjąć przemyślaną decyzję i być w zgodzie ze sobą. Nie chce nikogo krzywdzić, ani partnera, ani tym bardziej jego dzieci. Nie chce robić też niczego przeciwko sobie i udawać że wszystko jest w porządku, a w środku cierpieć.
Ps. Kochamkonie, jeżeli babcia dziecka by nie mogła się nią zajmować, jeżeli wejdę zupełnie w ten związek to bym się nią zajęła najlepiej jak bym potrafiła. Jeżeli się zdecyduję na taki związek to z pełną świadomością i odpowiedzialnością. Nie róbcie ze mnie potwora.
Zapalniczko , nikt z Ciebie potwora nie robi , no chyba że Ty sama swoimi niektórymi poglądami. Osobiście uważam , że potworem nie jesteś , bo gdybyś nim była to nie zawracała byś sobie i innym gitary szukaniem porad na forum , i doprowadziła byś do tego , żeby maksymalnie odciąć partnera od dzieci ( albo przynajmniej byś próbowała). Ale stwierdzenie , że zakochałam się i poszłam za ciosem , mając świadomość tego że są dzieci , nie wgłębiając się w to ,jak ten fakt może wpłynąć na Twoje dalsze życie , niestety świadczy już o Twojej niedojrzałości . Jesteś tak zamotana , rozbita że nawet swoich własnych dzieci nie chcesz mieć z partnerem , bo wydaje Ci się że by były skrzywdzone tym, że mają przyrodnie rodzeństwo , a w dodatku każde z nich ma inną matkę. Jeżeli Twoja decyzja o nie posiadaniu dzieci by wynikała z Twoich przekonań że nigdy w życiu ich nie chciałaś mieć , to jestem w stanie jak najbardziej to zrozumieć. Jeżeli jednak jest to wynikiem tego , że związałaś się z facetem z dziećmi , że nie chcesz żeby Twoje dziecko było którymś z kolei , że (tak jak napisałaś w którymś z postów) czuła byś się opluta faktem posiadania dziecka z tym który ma już dwójkę z innymi kobietami , to dla mnie jest to trochę dziecinne ( bo już nie chcę pisać , że lekko szokujące).
Zapalniczko , nikt z Ciebie potwora nie robi , no chyba że Ty sama swoimi niektórymi poglądami. Osobiście uważam , że potworem nie jesteś , bo gdybyś nim była to nie zawracała byś sobie i innym gitary szukaniem porad na forum , i doprowadziła byś do tego , żeby maksymalnie odciąć partnera od dzieci ( albo przynajmniej byś próbowała). Ale stwierdzenie , że zakochałam się i poszłam za ciosem , mając świadomość tego że są dzieci , nie wgłębiając się w to ,jak ten fakt może wpłynąć na Twoje dalsze życie , niestety świadczy już o Twojej niedojrzałości . Jesteś tak zamotana , rozbita że nawet swoich własnych dzieci nie chcesz mieć z partnerem , bo wydaje Ci się że by były skrzywdzone tym, że mają przyrodnie rodzeństwo , a w dodatku każde z nich ma inną matkę. Jeżeli Twoja decyzja o nie posiadaniu dzieci by wynikała z Twoich przekonań że nigdy w życiu ich nie chciałaś mieć , to jestem w stanie jak najbardziej to zrozumieć. Jeżeli jednak jest to wynikiem tego , że związałaś się z facetem z dziećmi , że nie chcesz żeby Twoje dziecko było którymś z kolei , że (tak jak napisałaś w którymś z postów) czuła byś się opluta faktem posiadania dziecka z tym który ma już dwójkę z innymi kobietami , to dla mnie jest to trochę dziecinne ( bo już nie chcę pisać , że lekko szokujące).
Wgłębiałam się w tą sytuację przez cały czas związku, nie można tego zrobić na początku, ten proces wymaga czasu. Jestem rozbita, masz rację, bo to trudnai niecodzienna sytuacja. Próbuję to dobrze poukładać, bez krzywdy dla nikogo. Może moje poglądy są lekko szokujące czy dziwne, pewnie zupełnie inne niż Twoje. Jednak mimo to nie uważam, że złe czy niedojrzałe. Nie robię nikomu niczego złego, nikomu nie ubliżam. Czasami chyba zbyt pochopne wnioski wyciągasz z moich postów.
uciekaj od takiego faceta,ktory plodzi dzieci i zajmuje sie nimi na odleglosc....zobaczysz jak podrosna i bedziecie musieli je finansowac bez konca, to sie oczy otworza wam, nigdy nie bedzie piueniedzy , bo ciagle najwazniejsze beda dzieci.....
A mam pytanie dlaczego jedno z dzieci wychowuje babcia a nie ojciec? skoro matka nie utrzymuje kontaktu nie rozumiem? Mój partner tez ma dziecko z poprzedniego zwiazku i widuje sie z córka kiedy tylko sie da a nie raz w tyg. mamy tez swoje dziecko. I nie rozumiem przez 3 lata nie mialas kontaktu z jego dziecmi? przeszkadzaja Ci one? to wybacz ale to jest bez sensu moim zdaniem dzieci sa czescia jego zycia i nie mozna ich odstawiac na polke jak zabawki wiec skoro jego dzieci tak Ci przeszkadzaja to lepiej daj sobie spokój
Hej
Naprawde bardzo dobrze cie rozumiem bo sama jestem w takiej samej, podobnej sytuacji jak ty !!!
Jestem z moim 7 lat I nie mamy dzieci .
On ma dwojke dzieci z dwoma roznymi kobietami z poprzedniego zwiazku.
Jestem nieszczesliwa z tego powodu !!!!
bardzo sie kochamy , ale sie klocimy o jego dzieci .
Postanowilismy wkrotce miec dziecko tylko dlatego ze jak sie z nim rozstane ( czego nie chcialabym nigdy !!!) bede miala kogos kto Bedzie mnie kochal I nie bede sama
Dlatego bardzo cie rozumiem
Nie sluchaj ludzi , idz za glosem serca , bo Nikt tego nie rozumie .... Dopoki nie znajdzie Lub nie przezyje tego
Trzeba przezyc zeby gadac cos na temat twojej sytuacji
Takze dobrze ci Radze , jesli bedziesz miala twoje dziecko zawsze bedzie ten ktos kto cie Bedzie kochal ......
Roza, wątpię czy Autorka jeszcze tu zagląda .... to temat sprzed 4 lat ...