Witam mam 36 lat i mam dosyć. Nie potrafię się odnaleźć w tym wszystkim. Mam męża który niby jest, jest dobry dla dzieci na pozór też dla mnie ale nie jestem szczęśliwa. Tak bym chciała móc mu wszystko powiedzieć, pogadać i wreszcie chciałabym żeby traktowal mnie jak kobietę. Potrzebuję miłości, serca zrozumienia i czułości. Miała 20 lat, gdy wyszłam za mąż i byłam pewna że to ten. Niestety szybko okazało się że nie pasujemy do siebie. Nie powiem, że nie dba o dzieci ale gorzej ze mną. Od kiedy pamiętam ciągle w naszym domu są kłótnie. Popadłam w jakieś długi, bo bałam się przyznać że mam z czymś problem. Kiedy płaczę, albo mam jakiś problem jedyne na co go stać to słowo NIE RYCZ. Z jednej strony mam dosyć, a z drugiej całe życie mi uświadamiano że jestem niezgrabna, że kto się mną zainteresuje, że przyzwyczaiłam się już do tej myśli, i nie potrafię go zostawić. Zresztą nie dałabym sobie radę sama, te opłaty, kredyt no i kto by chciał kogoś takieo jak ja. Nie wiem co mam zrobić. Czasami myślę o tym żeby skończyć ze sobą, bo po co żyć ciągle płacząc i być nieszczęśliwą . Myślę że zrobiłabym, to już dawno, ale mam dwoje dzieci i to jest główny powód. Tak bym chciała, żeby ktoś kiedy pokochał.
Podobne tematy
Witam mam 36 lat i mam dosyć. Nie potrafię się odnaleźć w tym wszystkim. Mam męża który niby jest, jest dobry dla dzieci na pozór też dla mnie ale nie jestem szczęśliwa. Tak bym chciała móc mu wszystko powiedzieć, pogadać i wreszcie chciałabym żeby traktowal mnie jak kobietę. Potrzebuję miłości, serca zrozumienia i czułości. Miała 20 lat, gdy wyszłam za mąż i byłam pewna że to ten. Niestety szybko okazało się że nie pasujemy do siebie. Nie powiem, że nie dba o dzieci ale gorzej ze mną. Od kiedy pamiętam ciągle w naszym domu są kłótnie. Popadłam w jakieś długi, bo bałam się przyznać że mam z czymś problem. Kiedy płaczę, albo mam jakiś problem jedyne na co go stać to słowo NIE RYCZ. Z jednej strony mam dosyć, a z drugiej całe życie mi uświadamiano że jestem niezgrabna, że kto się mną zainteresuje, że przyzwyczaiłam się już do tej myśli, i nie potrafię go zostawić. Zresztą nie dałabym sobie radę sama, te opłaty, kredyt no i kto by chciał kogoś takieo jak ja. Nie wiem co mam zrobić. Czasami myślę o tym żeby skończyć ze sobą, bo po co żyć ciągle płacząc i być nieszczęśliwą . Myślę że zrobiłabym, to już dawno, ale mam dwoje dzieci i to jest główny powód. Tak bym chciała, żeby ktoś kiedy pokochał.
Mam wrażenie, że każdy człowiek che czuć się kochany, by ktoś go pokochał. Czy ma dzieici, czy nie, czy ma długi, czy jest dobrze ustawiony.