Witajcie,
jestem na forum już jakiś czas, przeczytałam wiele podobnych wątków. Wydawało mi się że dużo mi pomogly, kiedy czytałam ostatnia stronę czułam strach że to koniec historii a ja muszę wrócićdo swojej przykrej rzeczywistości.
Moja historia zaczyna się i kończy nieszczesliwie , po części na własne życzenie i z własnej glupoty, chęci bycia kochaną.
Kilka lat temu mieszkałam za granicą, tam zakochałam się w żonatym mężczyźnie , romans trwał 3 lata , przez ostatnie dwa płakałam każdego dnia bo nie mogłam mieć go tylko dla siebie , przez ten cały czas mieszkał z żoną. Nie wytrzymałam i wrocilam do Polski. Z traumy wychodziłam przez kolejne dwa lata , z nikim się nie spotykałam, szukałam ale bez powodzenia, aż pewnego wieczoru spotkalam jego. Spodobał mi się od razu , jak nikt inny od dawien dawna. Pomyślałam że moje nieszczęście nareszcie się zakonczy i poznałam miłość swojego życia. Po jakiś dwóch tyg okazało się że i on żonaty , ale że z żoną od dwana nie żyje itp.
Nie chciałam po raz kolejny wchodzić do ,,tej samej rzeki,, , próbowałam zakończyć ta znajomość , on nie dawał za wygraną a ja się bardzo nie wzbranialam. Po kilku miesiącach wyprowadził się od żony i zamieszkał u mnie . Warunkiem było że się rozwiedzie , obiecał, nawet wymyślił że już jest po pierwszej rozprawie, po kilku miesiącach okazało się że nawet pozwu nie złożył. Wybaczylam po raz kolejny. Wtedy byłam już w ciąży.
Kochalismy sie bardzo , codziennie wyznawalismy sobie miłość , był moim ideałem. Klocilismy sie nieraz . Dwa razy nawet kończyłam związek , raz po kłamstwie odnośnie rozwodu.
Ale zawsze do siebie wracaliśmy . Dzidzia była w drodze , w mieszkaniu postanowiliśmy zrobić remont. On jest wojskowym i wyjeżdżał. Przed planowanym remontem musiał wyjechać na miesięczny poligon, z remontem radziłam sobie sama , a on jak mógł z daleka. Po powrocie w piatek oznajmil ze w niedziele jedzie na kolejny poligon. Miał tylko dwa dni na bycie w domu. Liczyłam że pomoże przy remoncie a on zamiast tego powiedział że woli odwiedzić córkę . Byłam zła że zostawia mnie w ciąży zamiast pomóc. Powiedzialam że to koniec.
W niedzielę , w dniu jego wyjazdu napisałam że przepraszam, że kocham, że powiedziałam tak bo czułam się zraniona , niekochana. Miał problemy z telefonem i przez dwa tygodnie na poligonie nie napisal ani słowa , ja pisałam, dzwoniłam, mało kiedy odbierał telefon, nie chciał ze mną rozmawiać.
Wrócił z poligonu , przed świętami pomógł w przeprowadzce do nowo wyremontowanego mieszkania i zostawił. Mówił że już po raz któryś z nim zerwalam , ze mam sie o niego teraz postarać. Święta spędziliśmy osobno. Codziennie płakałam że teraz kiedy jestem w ciąży razem powinniśmy spędzać takie chwile , jak rodzina. Płakałam , prosiłam żeby wrócił, powiedział że na Nowy Rok wyjedzie do brata do Niemiec i po powrocie wróci do domu. Czekałam, dni mijały. Wrócił z Niemiec , powiedział ze w weekend ma wyjazd służbowy i w niedzielę od razu przyjedzie do domu. Nadmuchalam balony na jego powrót. Wrócił. Było nieswojo bo długo byliśmy z dala od siebie ale cieszyłam się ze w końcu jest w domu , z nami. Był wieczór , więc polozylismy sie spac. Byłam szczęśliwa. Kiedy zasnął postanowiłam zajrzeć do jego telefonu. To co zobaczyłam zwalilo mnie z nóg i zrujnowalo moje Zycie. Zobaczyłam smsy z jakąś kobietą gdzie wyznaje jej miłość , że dzięki niej jest szczęśliwy i że jest najpiekniejsza. Okazało się ze w weekend byl u niej i że od niej wrocil do mnie. Obudziłam go , powiedział że się zakochał , nie chciał nic ttlumaczyc, próbować ratować nasz związek. Chciałam wybaczyc, dalej zyc z nim , isc na terapię. Jeszcze przez tydzień mnie zwodzil ze moze wroci. Ale teraz juz wiem ze nie ma takiej szansy, ze chce byc z tamta , ze mnie nie kocha.
Dla mnie najgorsze jest to ze sie tego nie spodziewałam , że nadal kocham , że nie potrafię sobie wytłumaczyć jak mógł mi to zrobić , zostawić samą w ciąży, jak może rujnowac mi życie a sam układać sobie życie z nową kobietą. Nie wiem jak dalej mam żyć , jak sobie z tym poradzić , jak nie myśleć. Za 3 tyg rodze i jestem przerazona jak to bedzie , dlaczego mnie to spotkało, czy będę płakać kolejne dwa lata. Jestem taka słaba , nie mogę spać , nie mogę uwierzyć w to co się stało, dlaczego to mnie spotkało.
Jestem tu bo potrzebuję wsparcia , pomocy , wskazówek jak dalej żyć :-(
Podobne tematy
Jak można się tak zmienić , w ciągu sekundy odkochac , zakochać w kimś innym, poświęcić szczescie dziecka dla innej kobiety? Patrze na niego i to już nie jest on. Nie chcę być sama , boję się samotnego macierzyństwa, chce kochać i być kochaną . Czy uda mi się zapomnieć , czy będę jeszcze kiedyś szczęśliwa? Tylko moja dzidzia trzyma mnie przy życiu , wiem że gdyby nie ona nie poradzilabym sobie z tym wszystkim.
koleś skacze z kwiatka na kwiatek, ma żonę idzie do ciebie, ma ciebie idzie do innej.
Nie wiedzials jaki jest? wiedzialaś, nie rozwiodł sie, oklamał a Ty nadal mialas nadzieje. gdzie masz rozum?
koleś skacze z kwiatka na kwiatek, ma żonę idzie do ciebie, ma ciebie idzie do innej.
Nie wiedzials jaki jest? wiedzialaś, nie rozwiodł sie, oklamał a Ty nadal mialas nadzieje. gdzie masz rozum?
To ze za pierwszym razem nie udało mu sie w zwiazku o niczym nie swiadczy. Roznie sie w zyciu uklada.
Nie moge zrozumiec jak mogl sie znowu na tyle zakochac ze porzucil kolejna szanse na normalna rodzine. Mowil ze zrobi wszystko zeby ze mna mu wyszlo.
Przestan dolowac dziewczynę, nie po to tu napisała.
Będzie ciężko, ale dziecko daje ogromną siłę, motywację i odkrywa w nas ogromne pokłady miłości.
Jaka jest Twoja sytuacja finansowa i czy on się do czegokolwiek zobowiązał?
Przestan dolowac dziewczynę, nie po to tu napisała.
Będzie ciężko, ale dziecko daje ogromną siłę, motywację i odkrywa w nas ogromne pokłady miłości.
Jaka jest Twoja sytuacja finansowa i czy on się do czegokolwiek zobowiązał?
Jestem na l4 , mieszkam sama. Co do niego powiedział że będzie pomagał finansowo i przy dziecku. Nie mieszkamy w tym samym mieście więc zobaczymy jak to będzie.
Dziękuję że się za mną ,,wstawilas,, :-*
7 2015-02-03 14:42:26 Ostatnio edytowany przez Aeryn (2015-02-03 14:48:20)
Codziennie płakałam że teraz kiedy jestem w ciąży razem powinniśmy spędzać takie chwile , jak rodzina.
To było bardzo naiwne. Przecież on już ma rodzinę. Ty nią nigdy nie byłaś. Jesteś tylko kochanką.
jak może rujnowac mi życie a sam układać sobie życie z nową kobietą.
Jego żona zapewne miała podobne myśli. Jak mniemam miałaś to wtedy gdzieś?
8 2015-02-03 15:25:38 Ostatnio edytowany przez bardhisa (2015-02-03 15:28:33)
bardhisa napisał/a:Codziennie płakałam że teraz kiedy jestem w ciąży razem powinniśmy spędzać takie chwile , jak rodzina.
To było bardzo naiwne. Przecież on już ma rodzinę. Ty nią nigdy nie byłaś. Jesteś tylko kochanką.
bardhisa napisał/a:jak może rujnowac mi życie a sam układać sobie życie z nową kobietą.
Jego żona zapewne miała podobne myśli. Jak mniemam miałaś to wtedy gdzieś?
Kochanką może i bylam kiedys , ponad rok mieszkalismy razem wiec czułam jakbyśmy byli rodzina.
kiedy sie poznalismy mowil ze nie zyje z żoną od pół roku, gdy sie wyprowadził ona nie robiła mu problemów,bo to ona nie chciała już z nim być. A poza tym już są po rozwodzie.
Bardhisa .... mieszkaliście razem przez rok, czyli przez 12 miesięcy ... z czego Ty już 7 miesięcy jesteś w ciąży ....
5 miesięcy relacji to trochę wcześnie jak na podjęcie takich ważnych decyzji jaką jest sprowadzenie na świat dziecka ....
Może w przyszłości powinnaś być nieco bardziej ostrożna ?
Czy on ma dziecko ze swojego pierwszego małżeństwa ?
Pomijam fakt, że gość wydaje się być niezwykle kochliwy .... przyjrzyj się temu jak traktuje swoje pierwsze dziecko (dzieci) to jest w stanie powiedzieć Ci bardzo wiele o tym, jak będzie traktował Waszego malucha.
10 2015-02-03 16:51:58 Ostatnio edytowany przez bardhisa (2015-02-03 16:55:30)
Bardhisa .... mieszkaliście razem przez rok, czyli przez 12 miesięcy ... z czego Ty już 7 miesięcy jesteś w ciąży ....
5 miesięcy relacji to trochę wcześnie jak na podjęcie takich ważnych decyzji jaką jest sprowadzenie na świat dziecka ....
Może w przyszłości powinnaś być nieco bardziej ostrożna ?Czy on ma dziecko ze swojego pierwszego małżeństwa ?
Pomijam fakt, że gość wydaje się być niezwykle kochliwy .... przyjrzyj się temu jak traktuje swoje pierwsze dziecko (dzieci) to jest w stanie powiedzieć Ci bardzo wiele o tym, jak będzie traktował Waszego malucha.
Powinnam być bardziej ostrożna , teraz już na to za późno. Ogólnie to znamy się od dwóch lat, dzidziuś był niespodzianka. Ma córkę z pierwszego małżeństwa i kocha ją , odwiedza.
kiedy sie poznalismy mowil ze nie zyje z żoną od pół roku
Obawiam się, że wszyscy niewierni tak mówią. Że z żoną to oni nie spali już od cho-cho-cho, że z niej taka straszna wiedźma, albo że żonie już nie zależy więc taka zdrada to i tak jej nie zrani.
gdy sie wyprowadził ona nie robiła mu problemów,bo to ona nie chciała już z nim być
A nie zastanawiało Cię, dlaczego ona nie chce z nim być?
Jak miała chcieć z nim być skoro będąc jej mężem bzykał Ciebie na boku?! ![]()
bardhisa napisał/a:kiedy sie poznalismy mowil ze nie zyje z żoną od pół roku
Obawiam się, że wszyscy niewierni tak mówią. Że z żoną to oni nie spali już od cho-cho-cho, że z niej taka straszna wiedźma, albo że żonie już nie zależy więc taka zdrada to i tak jej nie zrani.
bardhisa napisał/a:gdy sie wyprowadził ona nie robiła mu problemów,bo to ona nie chciała już z nim być
A nie zastanawiało Cię, dlaczego ona nie chce z nim być?
Jak miała chcieć z nim być skoro będąc jej mężem bzykał Ciebie na boku?!
Mało związków się rozpada? Z różnych powodów. O mnie nie wiedziala wiec to nie byl ten powod.
Aeryn napisał/a:bardhisa napisał/a:kiedy sie poznalismy mowil ze nie zyje z żoną od pół roku
Obawiam się, że wszyscy niewierni tak mówią. Że z żoną to oni nie spali już od cho-cho-cho, że z niej taka straszna wiedźma, albo że żonie już nie zależy więc taka zdrada to i tak jej nie zrani.
bardhisa napisał/a:gdy sie wyprowadził ona nie robiła mu problemów,bo to ona nie chciała już z nim być
A nie zastanawiało Cię, dlaczego ona nie chce z nim być?
Jak miała chcieć z nim być skoro będąc jej mężem bzykał Ciebie na boku?!Mało związków się rozpada? Z różnych powodów. O mnie nie wiedziala wiec to nie byl ten powod.
A nie no to jak nie wiedziała to w porządku: "czego oczy nie widzą tego sercu nie żal" i jeszcze "hulaj dusza piekła nie ma". Prawda drogie Panie?
bardhisa napisał/a:Aeryn napisał/a:bardhisa napisał/a:kiedy sie poznalismy mowil ze nie zyje z żoną od pół roku
Obawiam się, że wszyscy niewierni tak mówią. Że z żoną to oni nie spali już od cho-cho-cho, że z niej taka straszna wiedźma, albo że żonie już nie zależy więc taka zdrada to i tak jej nie zrani.
A nie zastanawiało Cię, dlaczego ona nie chce z nim być?
Jak miała chcieć z nim być skoro będąc jej mężem bzykał Ciebie na boku?!Mało związków się rozpada? Z różnych powodów. O mnie nie wiedziala wiec to nie byl ten powod.
A nie no to jak nie wiedziała to w porządku: "czego oczy nie widzą tego sercu nie żal" i jeszcze "hulaj dusza piekła nie ma". Prawda drogie Panie?
Macie rację , sama jestem sobie winna.
Jak czytam posty takie jak Twoje, to myślę sobie, że całe zło tego świata to faceci...
Strasznie Ci współczuję. Nie wiem, czy sama jesteś sobie winna, bo tak naprawdę łatwo kogoś oceniać nie będąc w jego sytuacji. W każdym razie ja Ciebie nie potępiam, bo sama nieraz w życiu zbłądziłam i daleka jestem od pouczania czy moralizowania kogokolwiek. Być może takie prawo mają te, które są "bez winy" (o ile ktos taki w ogóle istnieje)...
Musisz byc dzielna. Dla siebie i dziecka. Jeśli facet Cię zdradził i kocha inną to nie zatrzymasz go żadną siłą. Zresztą po co? Żeby za jakiś czas zrobił to powtórnie? Uważam, że jak ktoś zdradził raz, to zrobi to kolejny. Zwłaszcza jeśli ten pierwszy nie wiązał się z wyraźnymi konsekwencjami.
Wiem, że ciężko Ci życ i nie widzisz perspektyw dla siebie. Myślę jednak, że dasz sobie radę, bo tak naprawdę zawsze dajemy radę. Nie ma innego wyjścia.
Trzymaj się ciepło.
Jak czytam posty takie jak Twoje, to myślę sobie, że całe zło tego świata to faceci...
Strasznie Ci współczuję. Nie wiem, czy sama jesteś sobie winna, bo tak naprawdę łatwo kogoś oceniać nie będąc w jego sytuacji. W każdym razie ja Ciebie nie potępiam, bo sama nieraz w życiu zbłądziłam i daleka jestem od pouczania czy moralizowania kogokolwiek. Być może takie prawo mają te, które są "bez winy" (o ile ktos taki w ogóle istnieje)...
Musisz byc dzielna. Dla siebie i dziecka. Jeśli facet Cię zdradził i kocha inną to nie zatrzymasz go żadną siłą. Zresztą po co? Żeby za jakiś czas zrobił to powtórnie? Uważam, że jak ktoś zdradził raz, to zrobi to kolejny. Zwłaszcza jeśli ten pierwszy nie wiązał się z wyraźnymi konsekwencjami.
Wiem, że ciężko Ci życ i nie widzisz perspektyw dla siebie. Myślę jednak, że dasz sobie radę, bo tak naprawdę zawsze dajemy radę. Nie ma innego wyjścia.
Trzymaj się ciepło.
Kiedy sie dowiedziałam o wszystkim to chciałam to ratować , dla siebie , dla dziecka. Teraz wiem że nie potrafiłabym mu znowu zaufać , zapomnieć, za dużą krzywdę mi wyrządził. Boję się jednak przyszłości , jak sobie poradzę z maleństwem, co z pracą. Jestem rozbita , raz silna , innym razem płaczę calymi dniami.
17 2015-02-03 23:20:31 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2015-02-03 23:21:08)
Odchodząc od mojego ex też nie wiedziałam czy dam radę, ale wolałam to niż trwać w nieszczęśliwym związku. Dopiero pół roku jesteśmy same, córka ma 2 lata.
Jest różnie, ale jakie było inne wyjście? Psychicznie nie do końca radzę sobie z tą sytuacją, ale teraz jestem lepszą mamą dla swojej córki, bo czuję się lepiej bez niego.
Ustaliliście konkretną kwotę alimentów? Musisz siebie i dziecko zabezpieczyć. Już teraz on powinien wesprzeć Cię w zakupie wyprawki.
Odchodząc od mojego ex też nie wiedziałam czy dam radę, ale wolałam to niż trwać w nieszczęśliwym związku. Dopiero pół roku jesteśmy same, córka ma 2 lata.
Jest różnie, ale jakie było inne wyjście? Psychicznie nie do końca radzę sobie z tą sytuacją, ale teraz jestem lepszą mamą dla swojej córki, bo czuję się lepiej bez niego.Ustaliliście konkretną kwotę alimentów? Musisz siebie i dziecko zabezpieczyć. Już teraz on powinien wesprzeć Cię w zakupie wyprawki.
Mi wydawało się że jestem w szczęśliwym zwiazku dlatego żal i tęsknota jest większa. Nie wiem co mu odbiło, poznał inną , tak szybko się zakochał. A jeszcze niedawno wszyscy mi mówili jaki on jest we mnie wpatrzony , zakochany , tak było i informacja o zdradzie była dla mnie jak grom z jasnego nieba , nigdy przenigdy nie pomyślałam że mnie to spotka z jego strony.
Kwoty nie ustaliliśmy jak narazie , w wyprawce obiecał że pomoże.
po pierwsze idź do psychologa, bo terapia wydaje się niezbędna - na oko widać, że łatwo Cie wykorzystać i żeby takie sytuacje nie powtórzyły się w przyszłości (Ty się angażujesz w związek, a faceci sobie bimbają, bo wiedzą, ze gwizdną i przybiegniesz). Nie wiem, może jakiś trening asertywności? Zależy, co Ci tam w z tyłu głowy siedzi i z czego wynika taka postawa.
Teraz przede wszystkim go skreśl jako emocjonalną podporę - może być finansową, ale na wsparcie to lepiej jakąś przyjaciółkę sobie znajdź. Ustal z nim szczegóły finansowe i przestań wydzwaniać, błagać, wylewać żale - zachowaj trochę godności (mimo ciąży i buzujących hormonów).
jedno, co dobrze o nim świadczy, to to, że nie zapomina o dzieciach (i Ty miałaś pretensje, że się do córki wybrał, no wybacz), a nie jest tylko rozpylaczem.