Witam,
dawno tu nie zaglądałam, więc może ktoś z Was poruszał już ten temat, ale każdy przypadek jest inny, więc chciałabym abyście doradziły/li mi co do mojej sytuacji.
Moja 3 letnia córa miała na początku grudnia katar, potem zaczął się kaszel (chodzi od września do przedszkola- przeziębienia zdarzają się jej bardzo często) przeziębienie zostało wyleczone, ale kaszel jeszcze się utrzymywał przy skakaniu lub jak córka biegała- podobno to normalne że kaszel jeszcze przez jakiś czas może się utrzymywać po jakiejś infekcji. W nocy przeważnie jak spała kaszel ją męczył- co noc, albo co drugą noc około 2-3 w nocy cora budziła się i kaszlała- suchy kaszel to był- trochę ją męczył ale po podaniu herbaty, czasem wykładałam ręcznik na kaloryfer aby powietrze było mniej suche- wtedy było troszeczkę lepiej,
i czasem rano jak wstała pokaszlała 2-3 razy, ten kaszel utrzymywał się długo- po wizycie u lekarza, lekarka stwierdziła iż możliwe że coś nie było doleczone i stąd ten kaszel.
przed samymi świętami przygarnęliśmy małego kotka byłam pewna że córka nie jest uczulona właśnie na kota gdyż moi rodzice mają kota (14lat) i córka nieraz zostawała na noc u dziadków spała z kotem i nic się nie działo, kiedyś była u dziadków nawet 2 tygodnie i wszystko było wporzadku, stąd byłam przekonana że córa nie ma żadnego uczulenia na kota.
Ale po świętach trzeba było iśc do przedszkola i córa znów przyszła z małym katarem po 3 dniach chodzenia do przedszkola,
tylko ciągłe miała ten kaszel,
poszłam po raz kolejny do lekarza dała antybiotyk (po skończeniu antybiotyku kaszel wrócił po 2 dniach) i powiedziałam że przed świętami przygarneliśmy kotka- kazała zrobić testy na kota bo mozliwe że to uczulenie, oraz dała mi na inne badania,
wszystkie badania wyszły dobrze poza jednym- testem alergicznym na kota,
wyszło iż córa ma uczulenie na kota- 3x3.
Po wizycie u lekarza i pokazaniu wyników lekarka doradziła aby kotka oddac gdyż z nieleczonego kaszlu może pojawić się astma,
mam teraz problem gdyż nie wiem co mam zrobic,
czytałam na internecie że gdy się przebywa z kotem alergia może przeminąć po jakimś czasie i z jednej strony bym zostawiła kotka, ale z drugiej strony to nie jest pewne że to minie i czy nie pogorsze tym stanu zdrowia córki,
zauwazyłam że w tym tygodniu córka bardzo mało kaszle w nocy, ale co chwilke łapie ją taki 2-3dniowy katarek- sama woda z nosa, a dzien przedkatarkiem duzo kicha- no i ten ciągły kaszel- jedynie w nocy się zmniejszył, prawie wogule go nie ma od tego tygodnia
córa bardzo przywiązała sie do kotka, wiem że bardzo to przezyje jeżeli oddam kotka, nie powiem bo też bedzie mi go zal oddac jezeli bedzie taka konieczność,
dostałam również skierowanie na testy alergiczne(wszystkie) ale dopiero mam termin na 29 marca wiec nie mogę stwierdzić czy córe nie uczula coś innego co powoduje ten kaszel,
w zeszłym tygodniu pochowałam maskotki, zwinełam dywanik z pokoju córki, nawilżam co noc powietrze- ręcznik mokry na kaloryfer- może też z tego jest ta poprawa w tym kaszlu,
kiedyś sąsiadka mi powiedziała ze możliwe że za suche powietrze jest gdy grzeją kaloryfery i stąd ten kaszel u córy ale po nakładaniu ręcznika na kaloryfer jest jakaś poprawa, mała bo mała ale jest.
Mammetlik w głowie bo nie wiem czy przez to suche powietrze, czy może córa jest uczulona na roztocza czy może własnie przez tego kotka,
może ktoś z Was miał podobnie,
proszę o radę
nie chce krzywdzic córy niepotrzebnym oddaniem kotka ale z drugiej strony zdrowie dziecka jest dla mnie najwazniejsze..