Na wstępie powiem, że sprawa dotyczy mojego byłego. Pomyślicie zatem, że po co tracę na to czas. Ale ja zawsze byłam typem osoby introwertycznej, wiele zostawiałam dla siebie (myśli jak i uczuć), i niestety niedawno przekonałam się o tym jak niebezpieczne to było (lekkie załamanie, tak myślę).
Facet, z którym już raz się rozstałam i który planował powrót rozmyślił się. Stwierdził, że jednak nie chce ze mną być. W rozmowie zaczęłam wyrzucać siebie wszystko co do tej pory ukrywałam. Jedną z tych rzeczy jest fakt, że kiedy się poznaliśmy powiedział mi, że po pierwsze, nie utrzymuje kontaktu z byłymi dziewczynami, a po drugie, że od kilku miesięcy nikogo nie miał.
Kiedy się rozstaliśmy zaczęłam przeglądać jego konto na portalu społecznościowym i znalazłam rozmowy z jego byłą, z których wynikało, że widywali się jeszcze w miesiącu, w którym ja go poznałam, i prawdopodobnie nadal łączył ich seks. Wygarnęłam mu to mówiąc, że mnie oszukał, i po jego wypowiedziach zauważyłam, że bardzo go to zdenerwowało, i strasznie zależało mu na dowiedzeniu się od kogo to wiem. Kiedy już przestałam mu odpisywać na smsy (a jeszcze niedawno to on odpisywał mi dość olewczo), otrzymałam od niego kolejny, i dziś kolejny, więc widać, że zależy mu na zdobyciu informacji skąd wiem.
Nie zamierzam mu mówić jak się dowiedziałam, niech się głowi, ale boli mnie to, że nie chce się przyznać, i przez pryzmat tej sytuacji zaczynam wątpić w wiele rzeczy, które mówił.
Czy z opisu tej sytuacji możecie stwierdzić, czy faktycznie mnie oszukał? Może nie robi tego specjalnie?