Czy facet moze byc niesmialy tylko wzgledem dziewczyny ktora mu sie podoba?
Tylko przy mnie ma tak, że się denerwuje, peszy, jest nieśmiały, cichy... Gdy mnie nie ma w pobliżu, jest gadatliwy, otwarty, uśmiechnięty, dowcipny...
1 2013-01-24 19:21:16 Ostatnio edytowany przez lina098 (2013-01-24 19:23:52)
Podobne tematy
Oj może, wierz mi, że może. Wielokrotnie tak miałem. To obawy, że się powie coś głupiego, że Ty odpowiesz coś, na co on nie będzie wiedział jak odpowiedzieć. Ta świadomość, że przebywa się obok kobiety, która się podoba a jednocześnie podświadoma blokada na jakikolwiek ruch jest okropna, coś o tym wiem :-/
Wydaje mi się, że tak, być może wynika to z faktu że mu sie podobasz i dlatego się tak zachowuje. Może boi się powiedzieć coś głupiego, żeby Cie nie odstraszyć, dobrze wypaść, jeśli sie nie znacie jeszcze zbyt dobrze.
Oj może, wierz mi, że może. Wielokrotnie tak miałem. To obawy, że się powie coś głupiego, że Ty odpowiesz coś, na co on nie będzie wiedział jak odpowiedzieć. Ta świadomość, że przebywa się obok kobiety, która się podoba a jednocześnie podświadoma blokada na jakikolwiek ruch jest okropna, coś o tym wiem :-/
A gdy ta kobieta przejmie inicjatywę i do Ciebie zagada? Ja pierwsza rozpoczęłam rozmowę (SMS-em, gdzie jest mu łatwiej nawiązać kontakt ze mną i nie musi sie peszyc tak bardzo jak na żywo) i to nic za bardzo nie dało... Odpisał mi raz i potem juz nie kontynuował rozmowy a miał taka okazje... Mało tego... Widzę ze ode mnie ucieka, stara sie by mnie nie spotkać i uniknąć ze mną kontaktu... Czemu on ucieka? Mam wrażenie ze go odstraszam, ze sie mnie boi a przecież nie ma czego, ja nie gryze
Gdy kobieta przejmie inicjatywę i sama zagada? Kiedyś, przy okazji bym jej za to serdecznie podziękował. Ale skoro sama rozpoczęłaś rozmowę ? przez sms [czyli jakoś zdobyłaś jego numer, co samo w sobie zapewne nie jest trudne, ale sama chęć się liczy], to powinno mu dać coś do myślenia. To facet powiniem zabiegać o kobietę, zwłaszcza, jak ta mu daje takie oczywiste sygnały. Ok, czasem nie potrafimy tych sygnałów odczytać, ale tutaj ma znaki wielkie jak na autostradzie.
Zrób jak uważasz. Jak Ci się chce, spróbuj raz jeszcze, ale ja na Twoim miejscu bym sobie dał spokój. Nie wyręczaj go w ewentualnym zdobywaniu Ciebie.
Gdy kobieta przejmie inicjatywę i sama zagada? Kiedyś, przy okazji bym jej za to serdecznie podziękował. Ale skoro sama rozpoczęłaś rozmowę ? przez sms [czyli jakoś zdobyłaś jego numer, co samo w sobie zapewne nie jest trudne, ale sama chęć się liczy], to powinno mu dać coś do myślenia. To facet powiniem zabiegać o kobietę, zwłaszcza, jak ta mu daje takie oczywiste sygnały. Ok, czasem nie potrafimy tych sygnałów odczytać, ale tutaj ma znaki wielkie jak na autostradzie.
Zrób jak uważasz. Jak Ci się chce, spróbuj raz jeszcze, ale ja na Twoim miejscu bym sobie dał spokój. Nie wyręczaj go w ewentualnym zdobywaniu Ciebie.
Ja mam do niego numer i on też ma mój numer
a on ma mój numer, bo kiedyś mnie o niego poprosił, bo w jakiejś sytuacji miał mi po prostu dać znać i musiał się ze mną jakoś skontaktować. Widzę, że twardo stoisz przy zasadzie, że to mężczyzna powinien zrobić pierwszy krok do kobiety... Nie oszukujmy się
mamy XXI wiek i teraz nie ma znaczenia kto pierwszy przejmie inicjatywę. Właśnie martwi mnie to, że on jest zaślepiony (jak inni faceci) i nie widzi tego, że jestem nim zainteresowana... Albo może udaje, że nie widzi? Teraz jest na etapie takim, że próbuje mi pokazać, że jestem mu obojętna. Wydaje mi się, że raczej udaje, niż żeby naprawdę mnie unikał. To da się zauważyć.
Nie, nie stoje przy zasadzie, że pierwszy krok należy do faceta. Wręcz odwrotnie, uważam, że jak kobieta go wykona, to usprawnia całą sytuację. Mówię tylko, że skoro Ty sama dałaś mu znaki i napisałaś pierwsza, to teraz ruch leży po jego stronie. Jak pisał Tuwim: "Kobieta nie goni za mężczyną, bo kto widział, żeby pułapka goniła mysz". Skoro jest nie kumaty, to może na wart Twojej uwagi? Widzi widzi, ale nie wiem dlaczego tak się zachowuje. Kolejna rzecz, facet może pokazać, że kobieta jest mu obojętna ale po pewnym czasie zabiegania o nią, a nie w takim wypadku.
Nie, nie stoje przy zasadzie, że pierwszy krok należy do faceta. Wręcz odwrotnie, uważam, że jak kobieta go wykona, to usprawnia całą sytuację. Mówię tylko, że skoro Ty sama dałaś mu znaki i napisałaś pierwsza, to teraz ruch leży po jego stronie. Jak pisał Tuwim: "Kobieta nie goni za mężczyną, bo kto widział, żeby pułapka goniła mysz". Skoro jest nie kumaty, to może na wart Twojej uwagi? Widzi widzi, ale nie wiem dlaczego tak się zachowuje. Kolejna rzecz, facet może pokazać, że kobieta jest mu obojętna ale po pewnym czasie zabiegania o nią, a nie w takim wypadku.
Dlatego sie zastanawiam czy to jest niesmialosc czy może juz brak zainteresowania.. Nie chce sobie go odpuszczac bo za bardzo mi na nim zależy
a wydaje mi sie ze jak mam tak czekać na krok z jego strony to mogę sie niedoczekac
no niestety musze uzbroić sie w cierpliwość
9 2013-01-24 21:22:57 Ostatnio edytowany przez lina098 (2013-01-24 21:23:45)
Jak to sie dzieje ze na dwóch pierwszych spotkaniach dosłownie N A C H A L N I E sie na mnie patrzył a na trzecim spotkaniu próbował pokazać mi swą obojętność
oczywisicie przy tych spotkaniach nie byliśmy sami, tylko z grupka ludzi
I co, tak będziesz wykonywać każdy pierwszy krok, a on będzie czekał, aż bedzie mu podane? Nie lataj za nim bez końca. Jak nie chce czy jakkolwiek to nazwiemy, jego strata. Co on ma takiego, że Ci tak na nim zależy?
I co, tak będziesz wykonywać każdy pierwszy krok, a on będzie czekał, aż bedzie mu podane? Nie lataj za nim bez końca. Jak nie chce czy jakkolwiek to nazwiemy, jego strata. Co on ma takiego, że Ci tak na nim zależy?
Nie wiem
zwyczajnie sie zauroczylam.. Nic na to nie poradzę, może zdobył moja sympatie poprzez to wpatrywanie sie we mnie, może tez dlatego ze dostałam miedzy innymi od niego 100 czerwonych róż na urodziny... Nie wiem, sama nie potrafie odpowiedzieć na to pytanie. Musze czekać... Bo nie chce byc nachalna
lina98 -- dałaś mu do zrozumienia co chciałaś.. teraz czekaj -- masz rację; ale jeśli jest nieśmiały, to jego kontakt może być tylko taki, że znowu się będzie na Ciebie zza rogu za plecami gapił
Może być nieśmiały ale są pewne granice... Granica jest wtedy kiedy sytuacja się odwróci... Czyli, że ty myślisz, że Ty się Jemu podobasz dlatego pod pretekstem jego nieśmiałości będziesz próbowała zwracać jego uwagę częściej niż to potrzebne. Trzeba sobie powiedzieć stop- facet może być nieśmiały, ale jeżeli serio zależy mu na kobiecie to jestem pewna, że potrafi przeciwstawić się nieśmiałości ![]()
Poza tym jest druga strona medalu- Faceci uwielbiają się wykazywać, "zdobywać" - przez to, że raczej ty będziesz się wychylać odbierasz mu możliwość wykazywania się, pokazywania się Tobie od najlepszej strony, by "zdobyć" Cię
To działa nawet jak jest mega super nieśmiały.
No i ostatnie- jeżeli boi się, że palnie coś głupiego- to nie tyle jest nieśmiały ile niepewny siebie - takim to może rzeczywiście trzeba pomóc i uświadomić w zamiarach i chęciach obopólnych, ale jeżeli piszesz, że oszczędnie skorzystał z tego, że do niego napisałaś... To serio nie wiem o co tu może chodzić... Gapiostwo?Nieśmiałość totalna?Brak zainteresowania?
Odnosnie tematu to chciałam zadać pytanie czy facet po trzydziestce też może być nieśmiały do tego stopnia że nie potrafi zagadnać kobiety którą obserwuje wzrokowo?
Tak sobie czytam ten temat i w pełni oddaje moje obecną sytuację. Pracuję w dość dużej firmie już kilkanaście lat, i pewnego dnia spojrzałam na jednego kolegę no i trafiło mnie. Nigdy w życiu nie zwróciłabym na niego uwagi aż tu jednego dnia serce mi mocniej zabiło. Wymyśliłyśmy z koleżanką intrygę dzięki której on dowiedział się od niej, że ja kiedyś stwierdziłam, że jest fajnym chłopakiem i jesli on chce ona(moja koleżanka) może mu dac mój numer. Oczywiście nie zgłosił się ale od tego momentu ciągle spogląda. DO tego wydaje mi się że powiedział swoim dwóm najbliższym kolegom bo oni również mi się przyglądają. Na pewno wiem, że jest mega nieśmiały, przechodząc koło mnie denerwuje sie i robi się czerwony, ale kątem oka spogląda. A ja coraz bardziej się nakręcam. Jego kolega podrzucił mi jego numer telefonu z radą, że właśnie potrzebuje on dziewczyny która weznie sprawy w swoje ręce. I w sumie pewnie już nie raz bym się odważyła, jednak nie jestem typowa pięknością i mam tu i uwadzie troszke za duzo kilogramów. Przez co ciągle mam poczucie że mogę się ośmieszyć w jego oczach. Nie wiem co robic. Nakrecam się coraz bardziej i chciałabym napisac ale po pierwsze nie wiem co a po drugie boję się ośmieszenia. Co robic ? Jest typem człowieka który nie rozmawia praktycznie w ogole z dziewczynami, rozmawiając z koleżanką niesamowicie sie zaczerwienił i chciał prawie uciekac, na zdanie że ja stwierdziłam że jest fajnym chłopakiem zapytał tylko czy moje koleżanka robi sobie z niego żarty i tylko tyle. Wsród swoich bliskich kolegów rozmawia normalnie. Z tego co wiem nie miał nigdy dziewczyny a ma 31 lat. Zresztą ja tez nigdy nikogo nie miałam...wiec dopiero nie jestem doświadczona. Co mam robic pomóżcie doradźcie bo zwariuje....
na pewno nie snuć intryg i manipulowac, by sie do niego dobrac...
na pewno nie snuć intryg i manipulowac, by sie do niego dobrac...
Wiesz może to troszkę dziwnie zabrzmiało. Moim zamiarem nie było w żaden sposób manipulować nim. Po prostu chciałam żeby się o mnie dowiedział. Mam bardzo utrudniony kontakt z nim i w sumie to była jedyna okazja. Oczywiście nie mam zamiaru snuć żadnych intryg bo to nie jest w moim stylu. Wole gdy wszystko dzieje się naturalnie spokojnie. Nie chce aby odczuł że jest do czegoś zmuszany, to by było bez sensu...
nie wiem, raczej to kobiety nie lubią wiedzieć, że są podrywane... juz sam fakt tego, że wiesz, że on jest nieśmiały powinien dac Ci +100 do mocy i działania...
nie wiem, raczej to kobiety nie lubią wiedzieć, że są podrywane... juz sam fakt tego, że wiesz, że on jest nieśmiały powinien dac Ci +100 do mocy i działania...
bardzo motywujące są te słowa ![]()
dzisiaj dość często go widziałam, gdy ja na niego spojrzałam zrobił się mega czerwony i bardzo sie denerwował. Ale kurde i mnie to nie omineło. Nie zauważyłam go i gdy dostrzegłam ręce zaczęły mi sie trząść i momentalnie zrobiło gorąco. Tragedia te podchody zaczynają mnie męczyć ![]()
Odważyłam się i wysłałam dwa smsy... Zero odpowiedzi... czyli wszystko jasne.
a on wie że to Ty na 100%?
Intryga jak romanse ze szkoły
Tylko kiedyś się karteczki rzucało a nie smsy.
Jeżeli robi się czerwony, to możesz go zjeść całego.
Sam bogiem odwagi i śmiałości nie jestem i tryby w głowie mi się zaczynają zacinać tylko wtedy gdy dziewczyna robi na mnie wrażenie.
Przy dziewczynie która mi się nie podoba, zero zakłóceń. Rozmowa jak z siostrą.
a on wie że to Ty na 100%?
nie wiem czy wie że to ja, zresztą jakie to ma znaczenie, nie odpisał i tyle dla mnie wszystko jasne.
Napisałam:
?
"Cześć, co słychać ?"
a po godzinie: "Nie odpisujesz nieznajomym?
"
Zakładam, że jeśli nie ma mojego z numeru to z czystej ciekawości coś odpisałby, a jeśli ma i nie odpisał widocznie jest niezainteresowany. Czas sobie odpuścić bo to się robi żałosne.
Ja bym powiedział, że żałosne z obu stron. Jeśli nie wie, że to Ty, to i nie wie co traci (jeżeli miałby Cie na oku, a nie umiał podejść).
Może nie ma kasy na koncie, może nie uznaje takich rozmów. Opcji jest mnóstwo. Nieśmiali ludzie (a szczególnie mężczyźni) telefonów nie używają do gadania 24/24 o pogodzie, tylko do załatwiania konkretnych spraw.
Byc może masz racje... i co ? Co ja mam w takim razie zrobić. Najszybciej było by podejść i zagadać, ale samo napisanie smsa było dla mnie mega stresujące i denerwowałam się przez cały dzień, a co dopiero kontakt bezpośredni. Zabolało mnie to bo myślałam ze odpisze cokolwiek... Nie wiem co mam robić, zapomnieć ?
Nie wiem, ja jestem też stresującym sie człowiekiem, ale podejmuje działania. Ryzyk fizyk, przyznaj sie że to Ty, zapomnij, albo czekaj do śmierci aż on Cie zauważy. Jesli cos nie wychodzi po mojej mysli to obracam to w żart i sie dalej nie przejmuje. Jakis sposob na siebie trzeba znaleźć, albo cierpieć.
Ja mimo wszystko po wielu przemyśleniach również nie boję się ryzykować. Najdziwniejsze jest to, że w kontaktach z facetami którzy mi się nie podobają nie mam żadnego problemu, potrafię każdego zgadać, ale jak tylko coś czuje to jest tragedia... Nie wiem co zrobię może sytuacja sama się jakoś ułoży, nie wiem... W każdym bądź razie dziękuję za rady, z ust mężczyzny były one tym bardziej dla mnie cenne. ![]()
Nie z ust, a z klawiatury ![]()
Człowiek boi się odrzucenia, jeśli coś czuje do kogoś lub ktoś się mu podoba. Po prostu trzeba sie pogodzić z tym, że odrzucenie jest czymś normalnym i nieuniknionym. Jeśli cierpimy, to tylko przez to, że sie przejmujemy np że nikogo nie znajdziemy kto będzie działał na nas podobnie.
A to tylko złe przepowiednie, które sie nie spełnią, jeśli nie będziemy negatywnie myśleć. Dlatego lepiej zawsze coś robić i nawet ponieść porażkę.
Człowiek boi się odrzucenia, jeśli coś czuje do kogoś lub ktoś się mu podoba. Po prostu trzeba sie pogodzić z tym, że odrzucenie jest czymś normalnym i nieuniknionym. Jeśli cierpimy, to tylko przez to, że sie przejmujemy np że nikogo nie znajdziemy kto będzie działał na nas podobnie.
A to tylko złe przepowiednie, które sie nie spełnią, jeśli nie będziemy negatywnie myśleć. Dlatego lepiej zawsze coś robić i nawet ponieść porażkę.
Masz całkowitą rację ![]()
Pola nie podrywaj mnie już ![]()
Pola nie podrywaj mnie już
To to jest podryw? A to nie wiedziałam, przepraszam
![]()
Hej podbudowałeś mnie wczorajsza wypowiedzią. Dzisiaj w pracy widziałam go bardzo często i myślę że jest jeszcze szansa. Pomyślałam sobie że może napisze list i dam mu go osobiście gdzie opisze całą zaistniałą sytuacje.. jak ja to widzę i po części dlaczego chciałabym go bliżej poznać ? Tylko nie wiem czy to dobra forma?
Każdy inaczej odbiera takie formy kontaktu. Jeden uzna za urocze, drugi za romantyczne, a trzeci za dziecinne. Nie wiadomo jaki on jest, ale najważniejsze byś postępowała zgodnie z własną wolą i własnym "ja". Jeśli nie doceni, to jego strata. Ty się starasz, a nie tylko wymagasz adoracji i spełnienia zachcianek, więc Twoje działania powinny Cie i tak dowartościowywać.
34 2014-04-14 20:27:01 Ostatnio edytowany przez missfree (2014-04-14 20:28:12)
No właśnie boje się tej opcji dziecinna ale myślę, że jest on na tyle dorosłym człowiekiem, że tego tak nie odbierze. Tym bardziej, że forma listu jest dość szczera i bezpośrednia. Nie wyznaje mu uczuć bezpośrednio, pisze jedynie że jestem zainteresowana poznaniem go bliżej, oczywiście nie zakładam żadnego związku pisze, że może z tego wyniknąć piękna przyjaźń, fajne koleżeństwo lub zupełnie nic. Pisze również o tym, że jest to dla mnie niezwykle odważna decyzja i świadoma swoich uczuć nie chce pozostać w stanie niespełnienia, że nie spróbowałam. Na samym końcu oczywiście dodaje, że jeśli nie jest zainteresowany niech da mi znać a ja usunę się na zawsze z jego życia bez żadnego problemu. Chce żeby poczuł się komfortowo i nieprzymuszony do niczego. Jego koleżanka stwierdziła dzisiaj że on potrzebuje żeby ktoś niem wreszcie potrząsł...
A Ty jesteś w stanie nim wstrząsnąć, jeśli nie potrafisz sobą?
I jak chcesz usuwać sie z jego zycia, jesli w nim nie jestes
?
A Ty jesteś w stanie nim wstrząsnąć, jeśli nie potrafisz sobą?
I jak chcesz usuwać sie z jego zycia, jesli w nim nie jestes?
a to ze się odważam nie jest moim wstrząsem ?? hmm no masz racje wymiana spojrzeń to nie uczestnictwo w czyimś życiu.
uważam, że wstrząs to coś więcej niż jednorazowe "przełamanie bariery".
38 2014-04-15 18:09:56 Ostatnio edytowany przez missfree (2014-04-15 18:26:21)
wkurzyłam się i zrobiłam zupełnie co innego, napisałam do niego smsa że chce jutro pogadać po pracy, wóz albo przewóz, nie odpisał wcale ale i tego nie oczekiwałam zobaczymy czy jutro się pojawi jeśli nie to wszystko będzie jasne. A jak ja tą ewentualną rozmowę przeżyje to nie wiem mam 8 godzin na zastanowienie się w pracy, zobaczymy. Mijemy nadzieje ze sie pojawi...
A może masz zły numer telefonu?
kurde nie wiem, telefon dostałam od pewnego gościa jego starszego kolegi. Jedyną możliwością jest że mógł sam się pomylić pisząc go ale nie sądzę. Zobaczymy jutro...
Byłam wczoraj zdenerwowana niesamowicie ale i pełna nadziei.. no właśnie nadziei... Stałam tam sama 15 minut i pojechałam do domu... niestety nie zjawił się... Oj zabolało. Ale cóż można było to przewidzieć. Człowiek zauroczony widzi rzeczy które chce widzieć.
Ta cała sytuacja jest mega dziwna, niby wszystko się wyjaśniło bo się nie pojawił. Ale od początku tej historii niema z jego strony żadnego ruchu. Zero odzewu na smsy mimo, że numer potwierdziła mi już druga osoba. Za to jest wzmożone obserwowanie. Wręcz ogląda się za mną i przygląda, moja koleżanka go kilka razy na tym załapała. Dziwne, gość mnie wystawił więc powinien chyba z zasady tak olać że wręcz omijać szerokim łukiem. A jest odwrotnie przez te dwa dni widuje go częściej niż przez poprzedni tydzień... Kurde nie rozumiem co jest.. I jeszcze jedno pytanie czemu nie odpisał.. Czy tak trudno napisać "sorry nie jesteś w moim typie" cokolwiek taka cisza dobija ale pozostawia cień nadziei...
Zadzwoń do niego najlepiej z zastrzeżonego numeru - jak odbierze to się przedstaw i zapytaj czy to prawda, że jutro w firmie ma się odbyć jakieś ważne wydarzenie, a ty nie masz się w co ubrać... Może w ten sposób uda ci się z nim porozmawiać, bo widzę, że bardzo lubisz utrudniać sobie życie.
![]()
Raczej niema twojego nr więc skąd może wiedzieć, że to Ty piszesz? Może myśli, że ktoś sobie jaja robi, a skoro jest nieśmiały, to w życiu ani nie odpisze, ani nie przyjdzie na spotkanie z "nieznajomą" osobą. Podejdź do niego normalnie i zagadaj o czymś. Z drugiej strony zastanów się czy chciałabyś mieć "mężczyznę" który jest tak bardzo nieśmiały, żeby na smsy nawet nie odpisywać.
Raczej niema twojego nr więc skąd może wiedzieć, że to Ty piszesz? Może myśli, że ktoś sobie jaja robi, a skoro jest nieśmiały, to w życiu ani nie odpisze, ani nie przyjdzie na spotkanie z "nieznajomą" osobą. Podejdź do niego normalnie i zagadaj o czymś. Z drugiej strony zastanów się czy chciałabyś mieć "mężczyznę" który jest tak bardzo nieśmiały, żeby na smsy nawet nie odpisywać.
No raczej nie ma, takiego smsa mu wysłałam:
"Hej pomyślałam sobie że może pogadamy jutro po pracy, Nie chcę pozostać na etapie spojrzeń, wiec wole zaryzykować niż żałować że nie spróbowałam Wiec jesli chcesz mnie bliżej poznać i pogadać czekam jutro po pracy na parkingu z przodu. Jeśli cie nie będzie zrozumiem i zakończę ten temat. Odwagi ja tez będę ciężko wystraszona
Pozdrawiam ...."
Czy na takiego smsa nie można odpisać cokolwiek ?
Nie wiem czy bym chciała, zadłużyłam się tak poważnie, że aż się sama sobie dziwie. A teraz okropnie boli bo po raz pierwszy w życiu tak się odważyłam nabrałam pewności siebie a tu dupa. I no kurde czuje się fatalnie...
Dobrze Cię rozumiem, bo też jestem w podobnej sytuacji - niby się patrzy, pytał się o mnie i nic, tyle.
Wiesz mężczyźni są różni, mógł komuś powiedzieć, że mu się podobasz, a teraz myśli, że ktoś sobie jaja robi z Niego. Może myśli, że to niemożliwe, że skąd byś miała jego nr, że na pewno to nie Ty piszesz. Dlatego ja postanowiłam, że nie będę pisać do "mojego" bo nie wiadomo czy odpisze, ja się będę stresować, rozmyślać, przeżywać. Lepiej podejść prosto w twarz i zobaczyć na czym się stoi, zaryzykować i trudno. Tobie też tak polecam. Właściwie nic Ci już nie szkodzi. Podejdź i zapytaj czy doszedł do niego sms. Kto wie może obróci to w żart i powie "Jeju, to od Ciebie. Jakbym wiedział to na pewno bym przyszedł. Nie myślałem, że mógłbym Tobie się podobać" ![]()
Dobrze Cię rozumiem, bo też jestem w podobnej sytuacji - niby się patrzy, pytał się o mnie i nic, tyle.
Wiesz mężczyźni są różni, mógł komuś powiedzieć, że mu się podobasz, a teraz myśli, że ktoś sobie jaja robi z Niego. Może myśli, że to niemożliwe, że skąd byś miała jego nr, że na pewno to nie Ty piszesz. Dlatego ja postanowiłam, że nie będę pisać do "mojego" bo nie wiadomo czy odpisze, ja się będę stresować, rozmyślać, przeżywać. Lepiej podejść prosto w twarz i zobaczyć na czym się stoi, zaryzykować i trudno. Tobie też tak polecam. Właściwie nic Ci już nie szkodzi. Podejdź i zapytaj czy doszedł do niego sms. Kto wie może obróci to w żart i powie "Jeju, to od Ciebie. Jakbym wiedział to na pewno bym przyszedł. Nie myślałem, że mógłbym Tobie się podobać"
A ty podeszłaś ? Nie wiem czuje się tak rozgoryczona i skrzywdzona że chyba nie mam ochoty się dalej dobijać...
skrzywdzona
Chyba sama się skrzywidziłaś. Przecież to wszystko rozgrywa się głównie w twojej głowie ![]()
missfree napisał/a:skrzywdzona
Chyba sama się skrzywidziłaś. Przecież to wszystko rozgrywa się głównie w twojej głowie
W sumie masz racje i i mój umysł również o tym wiedział ale co mam poradzić, że serce ciągnie... Teraz jedynym wyjściem było by podejść i zagadać, chodź sama nie wiem jak mam to zrobić i skąd nabrać odwagi, ale prawdopodobnie nie będę miała okazji bo przez około 6 tygodni będziemy się mijać na zmianie
...
No i chyba wszystko się rozwiązało. Ostatnimi czasy moja znajoma próbowała się do niego dodzwonić w celu sprawdzenia numeru czy aby na pewno to jego, nie odbierał na próżno.. ale i niepotrzebnie. Okazało się że owy numer który miałam był jego, dostał smsy i o wszystkim wiedział. Moja przyjaciółka wściekła się i podeszła dzisiaj do jego najlepszego kolegi i o wszystkim się dowiedziała, że on wie o całej sytuacji, ma już jej dość, sam nie wie co ma zrobić ale co najgorsze koledzy zaczęli się z niego naśmiewać że jakaś dziewczyna się w nim zakochała...i to właśnie koledzy spowodowali że ma mnie w dupie. Moja przyjaciółka była tak wściekła, że powiedziała temu koledze, że chłopak zachował się jak tchórz mógł odpisać cokolwiek ze nie jestem w jego typie, że nie jest zainteresowany tak się nie robi. I że koledzy są teraz a co będzie za kilkadziesiąt lat też będą, a po drugie niech się chłopak cieszy że taka dziewczyna jak ja zwróciła wogole na niego uwagę bo do najpiękniejszych to on nie należy (mega komplement
)... Masakra. Nie sądziłam, że mam do czynienia z takim typem. Straciłam już chyba całkowicie wiarę w facetów. No ja pierdziele 31 lat a gość zwraca uwagę na swoich kolegów... szok. Mam nadzieje, że owy kolega przekaże mu wszystko o czym rozmawiała z nim moja przyjaciółka, niech wie co stracił. I może być tak, że naprawdę mu się podobam bo się przecież ogląda ale opinia kolegów jest tak ważna, że musi to olać. Mam ochotę napisać mu smsa że jest tchórzem bez jaj ignorując dziewczynę, która praktycznie podaje mu się na tacy...i że tak się nie robi, ale moja przyjaciółka twierdzi że zniżę się tylko do jego poziomu...
Mimo wszystko dziękuję wszystkim za rady doprowadziły mnie do wielu odważnych kroków z których jestem dumna. Teraz się tylko pozbieram do kupy i jakoś postaram się życ dalej.
Ile bym dał żeby mieć taka okazje...
52 2014-04-25 13:48:40 Ostatnio edytowany przez ZaubererDE (2014-04-25 13:59:51)
Rozmawiałaś z nim choć raz na żywo? Nie możesz do niego podejść jak go gdzieś zobaczysz? Teraz i tak już karty zostały odkryte, koledzy wiedzą, on wie, koleżanki wiedzą, posypała ci się ta twoja cała smsowa intryga.
Ludzie nie lubią niedokończonych rzeczy. Ty go nie znasz, masz w głowie pewnie idealne wyobrażenia na jego temat wynikające z naiwnego zakochania, które są odpowiedzią na twoje oczekiwania. Przez to zapamiętasz go jako "ideał" i będzie ci to dokuczało długi czas.
Skonfrontuj się z tą sytuacją. Żeby ci choćby odburknął brzydko i pokazał środkowy palec, wtedy ten obraz idealnego partnera się rozleci w twojej głowie i krócej będziesz miała doła.
Nie rozmawiałam z nim nigdy na żywo..
I co podejdę i co mu powiem... chyba nie mam nic mu już do powiedzenia.
Masakra jestem idealnym przykładem ja sobie samemu spier..lic sprawę na całej linii...
54 2014-04-27 21:19:57 Ostatnio edytowany przez missfree (2014-04-27 21:20:48)
Miałam wczoraj dziwną sytuację, wychodziłam z pracy i natknęłam się na niego z kolegami. Nagle jeden z nich coś do niego powiedział (pewnie w stylu "o twoja laska idzie...") i wszyscy zaczęli się oglądać i było słychać tylko oooo i każdy się zaśmiał... Ewidentnie się z niego nabijali a on strzelił buraka i sie nawet nie obejrzał. Ale najdziwniejsze jest w tym wszystkim to, że ja się poczułam jakbym mu wreszcie dowaliła za całą tą sytuacje i nie wiem czemu ale byłam zadowolona, że tak wyszło... :0
Tak sobie pomyślałam, że napiszę co u mnie. Chciałabym bardzo napisać, że coś ruszyło. Ale niestety. Moja przyjaciółka poleciła mi żeby odpuścić, poczekać i dać mu czas, na pewno poczuł się nieco przytłoczony tą sytuacją gdy tak wiele osób mówiło o tym. Więc ja przestałam działać robić cokolwiek w jego stronę, oczywiście nie oznacza to, że unikam go jak ognia, nie. Widzę go codziennie w pracy i za każdym razem gdy się mijamy rzuca mi spojrzenie, kilka razy przyłapałam go na tym jak się ogląda. I tak sobie żyjemy obok siebie... Nie chce już nic działać bo wydaje mi się, że i tak narobiłam już więcej szkody niż pożytku, ale te spojrzenia ciągle są takie nie wyjaśnione...
Koledzy którzy niby się nabijali są dla mnie bardzo mili, mówią mi częściej cześć, dzień dobry z uśmiechem. A on ciągle rzuca spojrzenia...
OK, według mnie od początku dałaś ciała, bo nawet się nie przedstawiłaś w tych smsach. Jakbym takie coś otrzymywała, to zaczęłabym się bać, że mam stalkera ![]()
Tak całkiem serio, trochę dziecinne zagrywki, ale cóż, już za późno na takie gadki. Co Ci pozostaje? Chcesz się tak męczyć i zadręczać myśleniem "o boże, spojrzał na mnie, nienawidzi mnie, czy mu się podobam, co mogłam zrobić, dlaczego nie robię nic...blablabla". Jak znów się będzie patrzył, złap to spojrzenie, podejdź i pogadaj. Zwykłe "cześć, jak Ci wczoraj minął dzień?" albo cokolwiek, pogoda ładna, to czy robił grilla? Będzie najlepiej, bo będzie to NA ŻYWO, a nie jakieś smski.
Zrób to dla własnego spokoju, bo widzę, że wciąż Cię to męczy.
Poza tym nie macie tam jakiegoś wewnętrznego komunikatora firmowego?
Przedstawiłam się w drugim smsie, także wiedział kim jestem i jak wyglądam. Na pewno błędem było wmieszanie w to tyle osób. Ale z drugiej strony gdyby nie moje koleżanki w życiu bym się o nim nic nie dowiedziała. On pracuje na zupełnie innym dziale niż ja i tylko one widziały takie szczegóły choćby jak ma na imię czy ile ma lat.
Pomyślałam sobie że wam napiszę jak cała sprawa się skończyła, nie po to by pokazać, że poszło źle, ale po to by pokazać że w końcu jak się czegoś bardzo pragnie to jest się w stanie zrobić wszystko nawet pokonać swoją nieśmiałość.
Otóż po kilku tygodniach rozmyślań postanowiłam skonfrontować się z całą sytuacją i porozmawiać z nim bezpośrednio.
Rozmowę przeprowadziłam wieczorem po jego pracy o 22 zaparkowałam koło jego samochodu, na całe szczęście w tym dniu stanął w takim miejscu że nikt nas nie widział. Wyszłam z samochodu i stałam obok jego. Powiedziałam czesc, on odpowiedział po czym "czy moge ci zajac chwile ?" odpowiedział ze tak wtedy on podszedł do samochodu otworzył tylnie drzwi i schował plecak a ja w tym momencie powiedziałam do niego "mam nadzieje ze mi nie uciekniesz" i uśmiech a on zero odpowiedzi w tym momencie wrzucił plecak do samochodu. No i ja przedstawiałm sie podałam mu reke "To ja jestem X i to ja jestem odpowiedzialna za to całe zamieszanie za co przepraszam" uśmiech on tez mi podał po czym stanoł przy samochodzie bokiem i przez całą rozmowe patrzył albo na moja twarz, dekold albo na ziemie i sie lekko usmiechał na co ja " wiem ze sytuacja jest krempujaca ale musiałam przeprowadzic tą rozmowe, meczy mnie juz cała ta sytuacja a ja nie lubie takich nie wyjasnionych spraw. no i nie będe o nic dopytywać po prostu..." "Bardzo chce cie poznac i sprawisz mi wiele radosci jesli umówisz sie ze mną na kawe albo na spacer co ty na to ?" a on wyraźnie zdenerwowany, ale lekko uśmiechnięty cały czas to na mnie to na ziemie i tylko mówił "no niewiem, no niewiem" widac ze był mega zdenerwowany i sie wahał. A ja do niego że musze tą sprawe w koncu albo zakonczyc albo rozpoczac, pójdziemy sobie na spacer nad zalew pogadamy, przeciez widze co się dzieje, "chyba nie jestem ci obojętna" jak to powiedziałam popatrzył mi w twarz i sie uśmiechnoł ale ciągle powtarzał "no niewiem" cały czas sie zastanawiał jakby chciał a nie chciał, więc ja zapytałam " ale chciałabym znac jakis konkretny termin" i on w tym momencie otworzył drzwi i wsiadł do samochodu myslałam ze chce właczyc muzyke, ja do niego "ja nie gryze" a on do mnie "nie wiem może kiedys" po czym zaczoł zamykac drzwi na co ja w szoku odparałam "ale chyba należy mi sie jakas odpowiedz ? a on zamknoł drzwi i odjechał" stałam tam i własnym oczom nie mogłam uwierzyc, do połowy rozmowy wydawało sie ze bedzie bardzo dobrze, spogladał mi w oczy to w dekold i na ziemie i sie lekko usmiechał, wyraznie był w szoku i chciał jak najszybciej uciec...a ja byłam w tak ciezkim szoku ze dopiero w domu to do mnie dotarło co sie stało. Poczułam sie strasznie
Przez tydzień unikał mnie jak ognia, teraz widze że wraca wszystko do normy i jest śmielszy i znowu obserwuje.
Rozmawiałam z jego przyjacielem o całej tej sytuacji i on mnie trochę pocieszył że Pan X na pewno nie chciał mnie w żaden sposób skrzywdzić jest bardzo nieśmiały nigdy nie miał nikogo i że on nie wie co mi poradzić. Na koniec dodał że zrobiłam wszystko to co mogłam najlepiej a nawet za dużo jak na kobietę.
Najważniejsze w tym wszystkim jest to że się odważyłam to jedyny plus z całej tej sytuacji. Jeszcze kilka miesiecy temu na mysl by mi nie przyszło napisac smsa pierwsza do faceta a tu z biegiem czasu doszłam do czegoś takiego, w moim życiu jest to ogromny przełom. Byłam zdenerwowana ale jak go zobaczyłam wzięłam głęboki wdech i do boju. I teraz jak już ochłonęłam to jestem z tego dumna, jak widać nic mi się nie stało nadal żyje a i czuje się silniejsza, wprawdzie mam trochę zranione serce ale z czasem to przejdzie. Dlatego polecam wam ryzykujcie i nie bójcie sie, chodź jak swoją walkę przegrałam to przynajmniej mam poczucie że zrobiłam wszystko co mogłam i nic sobie nie mogę zarzucić, po prostu trafiłam na ciężki przypadek. Mimo wszystko warto walczyć ! ![]()