netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

34 odpowiedzi4 659 wyświetleńzałożony przez BabaOsiadła, 17.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

1

Temat: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

Co sądzicie, Drogie Panie, o sytuacji, w której kobieta mająca ciężko chore dziecko świadomie decyduje się na kolejną ciążę po to, by zyskać idealnego dawcę, np. szpiku? Paskudne wyrachowanie? Czy może uważacie, że nie cofnęłybyście się przed niczym, gdyby to miało uratować życie Waszej pociechy? Zapraszam do dyskusji.

2

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

mam nadzieję że nigdy nie będę w takiej sytuacji,ale gdybym musiał pewnie zdecydowałabym się na takie coś,jednak tu liczy się tez czas,a 9 miesięcy czasem to za długo

3

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

Myślę, że brakuje nam pokory wobec praw natury. Przyzwyczailiśmy się do myślenia, że świat nam ulega, natura poddaje się woli człowieka. Natura wymyśliła ból, a człowiek wymyślił tabletkę na ból. W świecie zwierząt liczebność potomstwa jest adekwatna do warunków w których żyją, ludzie mają aborcję, sztuczne zapłodnieni, domy dziecka, itd.

Jako matka pewnie zrobiłabym co w mojej mocy, by uratować / ochronić przed bólem dziecko, ale nie wiem, czy wszystko, czy każdą terapię, nie wiem czy podjęłabym decyzję, by wegetowało w łóżku przyszpilone aparaturą, tylko po to, by żyło.
Raczej nie zgodziłabym się, by kolejne dziecko było magazynem części zamiennych, aby zostało zrobione dla nowej nerki, ale nie widzę nic nie moralnego w dzieleniu się np. krwią, czy szpikiem, które się odtwarzają.
Trochę na tym polegają więzi rodzinne - czasem ty pomagasz bratu, a czasem siostra tobie pomaga i nie ma w tym nic niezwykłego.

4

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

Zapytałam kiedyś mamy, czy gdybym zachorowała na jakaś straszną chorobę i lekarz poradziłby jej, że rodzeństwo mogłoby mnie uratować, zdecydowałaby się na drugą ciążę. Odpowiedziała, że bez wahania by to zrobiła.

5

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

Niedawno skonczylam "My sister's keeper" i mimo tego ze taka sytuacja byla opisana ze roznych stron (dziecka 1, dziecka 2, matki, ojca).. to i tak mnie to jakos nie przekonuje. Ja bym sie chyba na to nie zdecydowala. Tak jak Averyl probowalabym na wszelkie sposoby ratowac dziecko, ale nie "produkowalabym" nowego, zeby byl jak czesci zamienne do pierwszego.

6

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

W takich sprawach mądrze się rozprawia i zaklina jak nas to nie dotyczy. Ja też miałam wiele poglądów na temat ciąży, ratowania płodu itp, które zweryfikowała ciąża wysokiego ryzyka. I to chyba jest kolejny temat, w którym łatwo być mądrym hipotetycznie.

7

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

Nie widzę tu śladu wyrachowania. Ani czegoś nieetycznego. Z tego co się orientuję - w Polsce nie korzysta się z dzieci jako bazy "części zamiennych". Najczęstszą sytuacją, gdzie rodzeństwo może uratować życie brata czy siostry jest konieczność przeszczepu szpiku. Taki zabieg nie zagraża dawcy. Nikt nie płodzi przecież drugiego dziecka, żeby wyciąć mu serce... Jedynym zagrożeniem, jakie widzę w tej sytuacji jest to, że drugie dziecko może czuć się gorsze kiedy się dowie, że zostało powołane na świat, żeby uratować starsze rodzeństwo. Ale czy musi o tym wiedzieć? Nie sądzę, żeby rodzice mniej je kochali, nawet, jeśli bez choroby starszego dziecka nigdy by się na to kolejne nie zdecydowali.

8

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

Vinnga, a jak dziecko się nie zgodzi? Zdaje się, że z tym szpikiem to nie tak hop siup, to dość trudny i bardzo bolesny zabieg. Albo nie zgodzi się żyć z jedną nerką, jednym płucem czy co tam chcemy mu wyciąć. W końcu ma własną wolę i swoje zdanie.

9

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie
Vian napisał/a:

Vinnga, a jak dziecko się nie zgodzi? Zdaje się, że z tym szpikiem to nie tak hop siup, to dość trudny i bardzo bolesny zabieg. Albo nie zgodzi się żyć z jedną nerką, jednym płucem czy co tam chcemy mu wyciąć. W końcu ma własną wolę i swoje zdanie.

Podpisuję się pod tym. Bolesny zabieg, do tego pewnie mnóstwo godzin, dni, a w sumie może i tygodni spędzonych w szpitalu. I nikt nie pyta dziecka, czy ma ochotę być dawcą, czy ma ochotę cierpieć ten ból i podejmować wiele wyrzeczeń.

vinnga polecam obejrzeć film "Bez mojej zgody", ekranizacja powieści, o której ktoś tutaj wcześniej wspomniał.

10

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

tak ale tu chyba głównie chodzi o szpik,dla nerki czy płuca nie urodziła bym 2 dziecka aby ratowac to pierwsze,jaki w tym sens na starcie je okaleczyć?

11

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

Ja miałam na myśli tylko szpik. A płuca przeszczepia się od żyjących dawców? Na pewno można nerkę lub fragment wątroby, ale nie wiem czy od małego dziecka?

W przypadku szpiku nie miałabym cienia wątpliwości. Wiem, że dziecko o tym nie decyduje. Dlatego nie zdecydowałabym się na okaleczenie go. Ale na coś, co dla drugiego dziecka nie jest zagrożeniem a pierwsze może uratować - jak najbardziej. Cena krótkotrwałego bólu to bardzo niska cena za życie.

Niestety, nie zawsze drugie dziecko może być dawcą szpiku.

12

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

Wiem, że dziecko o tym nie decyduje.

Jeśli mu pozwolisz, to zdecyduje.
Ja sobie nie wyobrażam, żeby zadecydować za moje dziecko, że ma oddać szpik.
Wcale bym się też nie dziwiła, gdyby po czymś takim dziecko miało spore pretensje i żal do rodziców/a, nawet wiele lat później. Ja bym pewnie miała.

13

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie
Averyl napisał/a:

Myślę, że brakuje nam pokory wobec praw natury. Przyzwyczailiśmy się do myślenia, że świat nam ulega, natura poddaje się woli człowieka. Natura wymyśliła ból, a człowiek wymyślił tabletkę na ból. W świecie zwierząt liczebność potomstwa jest adekwatna do warunków w których żyją, ludzie mają aborcję, sztuczne zapłodnieni, domy dziecka, itd.

Jako matka pewnie zrobiłabym co w mojej mocy, by uratować / ochronić przed bólem dziecko, ale nie wiem, czy wszystko, czy każdą terapię, nie wiem czy podjęłabym decyzję, by wegetowało w łóżku przyszpilone aparaturą, tylko po to, by żyło.
Raczej nie zgodziłabym się, by kolejne dziecko było magazynem części zamiennych, aby zostało zrobione dla nowej nerki, ale nie widzę nic nie moralnego w dzieleniu się np. krwią, czy szpikiem, które się odtwarzają.
Trochę na tym polegają więzi rodzinne - czasem ty pomagasz bratu, a czasem siostra tobie pomaga i nie ma w tym nic niezwykłego.

Tak, lecz my jesteśmy homo sapiens czyli człowiek myślący i dlatego wymyśliliśmy tabletki od bólu głowy itd .
Ratujemy życie różnymi sposobami , budujemy domy, drogi itd.

14

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

hmm... ciężki temat.... nie wiem jakbym postąpiła. W trudnych sytuacjach rodzice są pewnie gotowi na wszystko by ratować swoje dziecko.
Mi osobiście byłoby przykro gdybym kiedyś się dowiedziała, że rodzice "zrobili mnie" nie dlatego że poprostu się kochali tylko dlatego że potrzebowali mnie. Oczywiście pomogłabym swojemu rodzeństwu jakby tego potrzebowali ale życzyłabym sobie żeby to była moja świadoma decyzja.

Zresztą jeśli rodzice mają chore dziecko to jaką mają pewność że to drugie będzie zdrowe, że nie będzie obciążone tą samą wadą?

15

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

Mam problemy z ogarnieciem sensu takiego postepowania z punktu widzenia ram czasowych....
Okazuje sie ze nasze juz istniejace dziecko potrzebuje przeszczepu. Obojetnie czego to w tym momencie nie istotne.
Decydujemy sie na drugie...

Teraz tak.
1. Nie ma gwarancji ze brat czy siostra bedzie mozliwym dawca. Rozne sa w zyciu sytuacje, nie tylko grupa krwi decyduje.
2. Ktos kto potrzebuje przeszczepu zazwyczaj nie ma duzo czasu. Zalezy od tego jak powazna jest sytuacja. Ale okolo 3-4 lata. 9 mcy ciazy...potem dziecko sie rodzi. Teraz tak, nie jestem przekonana czy  jakikolwiek zdrowy na rozsadku lekarz pobieralby cokolwiek od nowowordka. Raczej nie. Wiec co, czeka sie kilka lat az ten czlowiek dorosnie?
3. Organ 3-4 letniego dziecka jest rozmiarowo nieprzystosowany do podtrzymania funkcji zyciowych doroslego czlowieka. Wyjatkiem moga byc szpik i watroba (watrobe mozna tylko czesc przeszczepic bo ten organ posiada zdolnosci regenerujace) Ale nerka juz na przyklad 3 latka jest po prostu za mala dla doroslego czlowieka. Ok nawet jesli nie dorosly a np nastolatek to nadal to zbyt maly organ.

...wiec ja sie zapytam... Gdzie tu sens i gdzie logika?

Tworzy sie czlowieka ktorego organow i tak nie mozna uzyc (oki, to nie jest do konca poprawne stwierdzenie ale inaczej sie nie da)

i w koncu...

3latek nie rozumie konsekwencji podejmowanych decyzji. Nie tego typu decyzji. Bo co mamusia sie zapyta "chcesz uratowac braciszka?" Kazde dziecko powie ze tak. Ale nie mozna w oczach prawa traktowac tego jakos swiadomie podjeta decyzje. Nadal przed operacja malych dzieci to RODZICE wyrazaja na nia zgode. To by bylo jak dla mnie nieetyczne rodzic kolejne dziecko i wykorzystujac brak jego umiejetnosci poprawnej oceny sytuacji sklonic do "podjecia" tego typu decyzji.
Kazda transplanatacja jest ryzykiem zarowno dla dawcy jak i dla biorcy. Kilkulatek skazany na przykladowo zycie bez organu ma z zalozenia mniejsze szanse w razie jakichkolwiek problemow z samym soba.

Ktos mowi ze przeciez takie dziecko nie musi wiedziec ze zostalo poczete w celu uratowania brata czy siostry. A jak taki fakt ukryc?? Przeciez zycie po przeszczepie sie diametralnie zmienia. Uratowana osoba i tak musi przyjmowac leki zapobiegajace odrzuceniu organu, osoba ktora organ oddala...coz nie ma organu smile A to w jakichkolwiek badaniach wyjdzie.. smile
Wiec co grac durnia? Och nie nie no jasne ze urodzilismy cie bo cie kochamy a ta nereczka akurat byla potrzebna wiec coz...

Poza tym...jaka kobieta SWIADOMIE skaze swoje male dziecko na testy, leki, bolesne operacje? Ktora kobieta swiadomie rodzi dzieci zeby je potam wykorzystac jako dawcow??

16

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

u noworodka chodzi głównie o krew pępowinową to ona jest potrzebna

17

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

Nie wyobrazacie sobie ,co znaczy chore dziecko, a co dopiero dziecko ktore potrzebuje np przeszczepu szpiku...ja jestem za  ratunkiem  dla pierwszego dziecka jesli to jest jego jedyna szansa.A czy Wy najblizsi dalibyscie swoje organy waszym chorym najblizszym,czy ratowalibyscie ich,czy patrzylibyscie na ich powolna smierc? Ja  jesli tylko moglabym to uratowalabym zycie moim najblizszym.Napatrzylam sie na powolna smierc dziecka,ktore od poczatku zycia nie mialo szansy na zycie,a jednak zylo i jesli moglabym to oddalabym zycie swoje, za zycie dziecka!!!!!!

18

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie
lena812 napisał/a:

u noworodka chodzi głównie o krew pępowinową to ona jest potrzebna

Właśnie to miałam na myśli zabierając się za napisanie pierwszego postu w tym wątku, ale myśl mi uciekła i uczepiłam się szpiku smile

Urodzenie drugiego dziecka w celu ratowania pierwszego ma sens i brak przeciwwskazań etycznych (dla mnie) właśnie w przypadku konieczności wykorzystania komórek macierzystych.

19

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie
Kryst54 napisał/a:

Nie wyobrazacie sobie ,co znaczy chore dziecko, a co dopiero dziecko ktore potrzebuje np przeszczepu szpiku...ja jestem za  ratunkiem  dla pierwszego dziecka jesli to jest jego jedyna szansa.A czy Wy najblizsi dalibyscie swoje organy waszym chorym najblizszym,czy ratowalibyscie ich,czy patrzylibyscie na ich powolna smierc? Ja  jesli tylko moglabym to uratowalabym zycie moim najblizszym.Napatrzylam sie na powolna smierc dziecka,ktore od poczatku zycia nie mialo szansy na zycie,a jednak zylo i jesli moglabym to oddalabym zycie swoje, za zycie dziecka!!!!!!

Bardzo ładny post, tylko trochę mało w temacie, bo to co robisz ze swoim ciałem to jedno, a to co robisz z ciałami swoich dzieci, to całkiem co innego. Tak samo jak co innego samej zadecydować, że oddam szpik, a co innego, kiedy ktoś - nawet matka - decyduje o tym za nas.

20

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

Vian, kiedy dzieci są małe - to rodzice za nie decydują. Jest to normalne i tak powinno być. Rodzice powinni wybierać decyzję, która jest dobra. Na rodziców spadają też konsekwencje tej decyzji.
Kierując się Twoją logiką - rodzice nie powinni się zgadzać na żadne operacje swoich dzieci, dopóki one same nie będą mogły świadomie podjąć decyzji czy chcą żyć z chorym sercem czy np. podjąć ryzykowny krok w kierunku jego leczenia?

21 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-01-19 00:36:32)

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

Sadie, uważam podobnie. Trudno mówić hipotetycznie, zrobiłabym co mogę, by ratować chore dziecko, ale urodzenie drugiego tylko po to, by ratować życie pierwszego jest dla mnie jak na razie nie do ogarnięcia. Oglądałam "Bez mojej zgody", oczywiście szkoda mi było też matki, ale córki również, bo ona miała prawo decydować o sobie, a chciano ją zmusić, by pomagała siostrze w ten sposób, co i tak bardzo nie pomagało, a jej organizm był coraz bardziej wyczerpany. Może czasem nie warto jednak tak postępować, nie robić czegoś kosztem drugiej osoby, nieważne czy dziecka. Nie chciałabym skrzywdzić drugiego człowieka, zwłaszcza małego i bezbronnego, więc nie potrafię sobie tego wyobrazić, urodzić drugie dziecko, gdy jedno chore- jak najbardziej, ale by powołać nowe życie, życie, o które będę dbać, a nie wykorzystywać, by robiło coś, za co kiedyś może nie tylko znienawidzić, ale też czuć się gorsze.

Choć oczywiście wszystko zależy od przypadku, gdyby to było tak jak pisze vinnga, by skorzystać z komórek macierzystych z pępowiny, to myślę, że tak, ale coś takiego jak w "Bez mojej zgody" to dla mnie niezbyt- choć rozumiem, że takie przypadki pewnie są rzadsze lub bardzo rzadkie i zazwyczaj chodzi jednak o jakiś bezbolesny zabieg- to rozumiem i mogłabym się na to zgodzić, ale to nie byłoby przecież wykorzystywanie, bo jednak bym chciała tego dziecka, nie tylko pod kątem tego. No tak jak pisze vinnga, u nas raczej nie korzysta z dzieci jako części zamiennych, i bardzo dobrze. Jednak hipotetycznie taka sytuacja jak w filmie wzbudziła we mnie wiele emocji: różnych, ale nie chciałabym, by taka sytuacja u nas się pojawiła.

22

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie
vinnga napisał/a:

Vian, kiedy dzieci są małe - to rodzice za nie decydują. Jest to normalne i tak powinno być. Rodzice powinni wybierać decyzję, która jest dobra. Na rodziców spadają też konsekwencje tej decyzji.
Kierując się Twoją logiką - rodzice nie powinni się zgadzać na żadne operacje swoich dzieci, dopóki one same nie będą mogły świadomie podjąć decyzji czy chcą żyć z chorym sercem czy np. podjąć ryzykowny krok w kierunku jego leczenia?

"Małe" wg prawa to znaczy do 18 roku życia, co nie znaczy, że kiedy mają np. 12 czy 14 lat nie są w stanie ocenić swojej sytuacji. Ba - nawet za całkiem małe, np. 7-letnie dzieci nie powinno się podejmować o nich decyzji OT TAK, bez wyjaśnienia im, dlaczego, bez skonsultowania się z nimi. Dzieci to nie są jakieś DEBILE, co nie są w stanie ogarnąć najprostszych rzeczy.

A co do konsekwencji to generalnie masz rację, tylko niech potem rodzice nie płaczą, jeśli tą konsekwencją będzie żal dziecka do rodzica, poczucie krzywdy, niechęć, złość, czy - jak w jakimś tam filmie - pozew do sądu.

23

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie
vinnga napisał/a:

Vian, kiedy dzieci są małe - to rodzice za nie decydują. Jest to normalne i tak powinno być. Rodzice powinni wybierać decyzję, która jest dobra. Na rodziców spadają też konsekwencje tej decyzji.
Kierując się Twoją logiką - rodzice nie powinni się zgadzać na żadne operacje swoich dzieci, dopóki one same nie będą mogły świadomie podjąć decyzji czy chcą żyć z chorym sercem czy np. podjąć ryzykowny krok w kierunku jego leczenia?

Ale jest roznica miedzy podjeciem decyzji o operacji, ktora ma uratowac zycie, a o operacji, ktora trwale oslabi jedno dziecko, zeby uratowac drugie.
No i jesli mowa tylko o krwi pepowinowej to cala reszta przeszczepow nie ma sensu.
Powtorze...a co z ramami czasowymi?
A co z ryzykiem dla tego nowonarodzonego dziecka?

Nie, jakos nie widze sposobu na to zeby usprawiedliwic powolanie na swiat czlowieka w celach pozyczenia sobie jego organow, krwi czy innych takich. Bo jesli chodzi o krew to sa transfuzje od dawcow.

Szczerze...gdybym sie dowiedziala ze zostalam powolana na swiat w celu oddania jakiegos organu to mysle ze nie chcialabym miec nic wspolnego z takim rodzicem. Dzisiaj nereczka jutro serduszko....
Dzieci powinno sie rodzic dla nich samych a nie na czesci zamienne.

24

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

Wiecie, można tak gdybać i gdybać, czy to dobre, czy etyczne, "jak ja bym się czuł, gdybym się dowiedział, że powstałem dla szpiku?", itd.
A życie i tak weryfikuje nasze poglądy i przekonania. Dzisiaj mówię, że to straszne, ale jutro, gdyby nie daj Boże moje dziecko będzie leżało śmiertelnie chore zmienię zdanie, a poglądy pójdą w siną dal.

Teraz piszecie, że to wyrachowanie ze strony rodziców. A gdyby Was to spotkało?

Nie widzę nic złego w tym, że zdesperowani rodzice decydują się na taki krok. Powołują nowe życie, którego nie mają zamiaru zabić, a które żyjąc może pomóc przeżyć starszemu rodzeństwu.

A z drugiej strony, gdyby okazało się, że jednak tamto dziecko umrze, rodzice mają dla kogo żyć.

25

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

Jaga zgadzam się,jak się nie stoi w obliczu z jakąś chorobą to można sobie gdybać

szkoda że pobranie krwi pępowinowej i jej przechowywanie jest drogi,bo gdyby nie było to z pewnością większość z nas przy porodzie kazała ją pobrać i przechowywać na wszelki wypadek,

26

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie
Jaga Baba07 napisał/a:

Wiecie, można tak gdybać i gdybać, czy to dobre, czy etyczne, "jak ja bym się czuł, gdybym się dowiedział, że powstałem dla szpiku?", itd.
A życie i tak weryfikuje nasze poglądy i przekonania. Dzisiaj mówię, że to straszne, ale jutro, gdyby nie daj Boże moje dziecko będzie leżało śmiertelnie chore zmienię zdanie, a poglądy pójdą w siną dal.
.

Pewnie ze zycie weryfikuje wszystko.
Ale sa pewne podstawowe zasady ktore nie podlegaja naginaniu czy kompromisom smile
Jak dla mnie to jest wlasnie jedna z nich. smile

27

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie
Sadie napisał/a:

Pewnie ze zycie weryfikuje wszystko.
Ale sa pewne podstawowe zasady ktore nie podlegaja naginaniu czy kompromisom smile

Jedno zdanie zaprzecza drugiemu wink

Jeżeli rodzice będą kochać to drugie dziecko ( a nie widzę powodu aby nie kochali ), to myślę, że ono nie będzie bardzo rozpatrywać dlaczego pojawiło się na świecie. Przecież rodzice nie staną nagle przed nim i nie powiedzą:
- Słuchaj Kubuś tak naprawdę to nigdy nie chcieliśmy żebyś się urodził, potrzebna nam była tylko twoja krew pępowinowa dla Adasia, mamy nadzieję, że ci to przeszkadza.

Jeżeli nie byłoby innego ratunku dla mojego dziecka, zdecydowałabym się bez wahania na drugie dziecko, na trzecie pewnie też.
Tym bardziej, że pobranie krwi pępowinowej nie stanowi absolutnie żadnego ryzyka dla noworodka.

28

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

Nie, nie zaprzecza. ;P
Moge isc na daleko idace kompromisy ale jest taka baza ktora sie w moim przypadku nei zmienia. Nie ma tu sprzecznosci.
Jedna z takich moich fundamentalnych zasad jest ze dziecka nie rodzi sie, bo MA ONO COS ZROBIC/DO CZEGOS SIE PRZYDAC. Dziecko sie rodzi dla niego samego.

29

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie
Sadie napisał/a:

Dziecko sie rodzi dla niego samego.

Właśnie dlatego należy mu zapewnić wszystko, czego będzie potrzebować.
Skoro pierwsze choruje, a rodzice mogą sobie zdrowotnie pozwolić na kolejnego potomka, który pomoże w sytuacji beznadziejnej, to warto powołać na świat kolejne dziecię.

Nie wyobrażam sobie, by nie było ono kochane. Dziecko powołane na świat, jako nadzieja na zdrowie starszego rodzeństwa. Moim zdaniem to bardzo zacny argument za kolejną ciążą.
Szczególnie w czasach, gdy rodzi się, aby zaspokoić tak niskie potrzeby jak: dopasowanie do środowiska, święty spokój najbliższych, szukanie recepty na własną samotność.

30

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie
Anik38 napisał/a:
Sadie napisał/a:

Pewnie ze zycie weryfikuje wszystko.
Ale sa pewne podstawowe zasady ktore nie podlegaja naginaniu czy kompromisom smile

Jedno zdanie zaprzecza drugiemu wink

Jeżeli rodzice będą kochać to drugie dziecko ( a nie widzę powodu aby nie kochali ), to myślę, że ono nie będzie bardzo rozpatrywać dlaczego pojawiło się na świecie. Przecież rodzice nie staną nagle przed nim i nie powiedzą:
- Słuchaj Kubuś tak naprawdę to nigdy nie chcieliśmy żebyś się urodził, potrzebna nam była tylko twoja krew pępowinowa dla Adasia, mamy nadzieję, że ci to przeszkadza.

Jeżeli nie byłoby innego ratunku dla mojego dziecka, zdecydowałabym się bez wahania na drugie dziecko, na trzecie pewnie też.
Tym bardziej, że pobranie krwi pępowinowej nie stanowi absolutnie żadnego ryzyka dla noworodka.

No krew pępowina to jeszcze można zrozumieć, ale nie wiem czy mówiłabyś podobnie, gdybyś obejrzała film "Bez mojej zgody" (oglądałaś?). U nas w Polsce chyba nie ma takich sytuacji, ale większość pisząc w tym temacie ma pewnie na myśli podobne sytuacje jak w filmie.

31

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie
dorota.f napisał/a:
Sadie napisał/a:

Dziecko sie rodzi dla niego samego.

Właśnie dlatego należy mu zapewnić wszystko, czego będzie potrzebować.
Skoro pierwsze choruje, a rodzice mogą sobie zdrowotnie pozwolić na kolejnego potomka, który pomoże w sytuacji beznadziejnej, to warto powołać na świat kolejne dziecię.

Nie wyobrażam sobie, by nie było ono kochane. Dziecko powołane na świat, jako nadzieja na zdrowie starszego rodzeństwa. Moim zdaniem to bardzo zacny argument za kolejną ciążą.
Szczególnie w czasach, gdy rodzi się, aby zaspokoić tak niskie potrzeby jak: dopasowanie do środowiska, święty spokój najbliższych, szukanie recepty na własną samotność.

A co jesli to drugie dziecko tez jest na cos chore i tez potrzebuje przeszczepu czy czegokolwiek? Robimy trzecie?
A kiedy nalezy w takiej sytuacji przestac? Albo co jesli to drugie dziecko nie moze byc dawca? Robimy trzecie bo a nuz widelec do trzech razy sztuka i tym razem sie uda? smile Czy ktos daje gwarancje na to ze to drugie dziecko bedzie odpowiednim dawca? Gdzie sie taka gwarancje zdobywa?

32

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie
Anik38 napisał/a:

- Słuchaj Kubuś tak naprawdę to nigdy nie chcieliśmy żebyś się urodził, potrzebna nam była tylko twoja krew pępowinowa dla Adasia, mamy nadzieję, że ci to przeszkadza.

.....że ci to NIE przeszkadza .....

uciekło mi słówko nie

33

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie
truskaweczka19 napisał/a:
Anik38 napisał/a:
Sadie napisał/a:

Pewnie ze zycie weryfikuje wszystko.
Ale sa pewne podstawowe zasady ktore nie podlegaja naginaniu czy kompromisom smile

Jedno zdanie zaprzecza drugiemu wink

Jeżeli rodzice będą kochać to drugie dziecko ( a nie widzę powodu aby nie kochali ), to myślę, że ono nie będzie bardzo rozpatrywać dlaczego pojawiło się na świecie. Przecież rodzice nie staną nagle przed nim i nie powiedzą:
- Słuchaj Kubuś tak naprawdę to nigdy nie chcieliśmy żebyś się urodził, potrzebna nam była tylko twoja krew pępowinowa dla Adasia, mamy nadzieję, że ci to nie przeszkadza.

Jeżeli nie byłoby innego ratunku dla mojego dziecka, zdecydowałabym się bez wahania na drugie dziecko, na trzecie pewnie też.
Tym bardziej, że pobranie krwi pępowinowej nie stanowi absolutnie żadnego ryzyka dla noworodka.

No krew pępowina to jeszcze można zrozumieć, ale nie wiem czy mówiłabyś podobnie, gdybyś obejrzała film "Bez mojej zgody" (oglądałaś?). U nas w Polsce chyba nie ma takich sytuacji, ale większość pisząc w tym temacie ma pewnie na myśli podobne sytuacje jak w filmie.

Nie, nie oglądałam, możesz mi streścić w kilku zdaniach.

Dla krwi pępowinowej na pewno urodziłabym drugie dziecko. Przeszczepy narządów to inna sprawa, zresztą wątpię czy np. nerka noworodka byłaby ratunkiem dla kilkuletniego dziecka, nie znam się.

Na pewno nie urodziłabym dziecka po to żeby zabrać mu nerkę dla drugiego, za duże ryzyko, i w takiej sytuacji owszem wydaje mi się to mało etyczne decydować za tak małe dziecko i narażać jego zdrowie czy życie.

Istnieją banki krwi pępowinowej, to opcja nieco kosztowna i trochę na wyrost.

Nie wiem jak jest w Polsce ale ja urodziłam moje dzieci w kraju, gdzie nie można oddać do takiego banku krwi swoich dzieci.
Mogłam urodzić w odpowiedniej klinice , gdzie zabierali krew pępowinową do banku w innym kraju, tylko taka możliwość kosztowała kilka dobrych tysięcy euro.

Była za to możliwość oddania krwi pępowinowej na zasadach dawcy, i to właśnie zrobiłam, mam nadzieję, że jakiemuś dziecku ta krew pomogła lub kiedyś pomoże.

34

Odp: Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie
Sadie napisał/a:

A co jesli to drugie dziecko tez jest na cos chore i tez potrzebuje przeszczepu czy czegokolwiek? Robimy trzecie?
A kiedy nalezy w takiej sytuacji przestac? Albo co jesli to drugie dziecko nie moze byc dawca? Robimy trzecie bo a nuz widelec do trzech razy sztuka i tym razem sie uda? smile Czy ktos daje gwarancje na to ze to drugie dziecko bedzie odpowiednim dawca? Gdzie sie taka gwarancje zdobywa?

To się nazywa dogłębna analiza problemu. Prawdziwa baba tongue
Na szczęście tematem jest "drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego", więc nie będę gdybać nad następnymi, coby nie rozmywać tematu.

Tu chodzi o decyzję o zwiększeniu szans na zdrowie dziecka. Nikt jednak gwarancji nie ma, czy to pomoże. Nie jest to jednak argument za tym, żeby w ogóle nie próbować.

Masz możliwość, ale nie próbujesz. Pomyśl sobie, jakie po takim zaniechaniu mogłabyś mieć dylematy i pytania.

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Drugie dziecko ratunkiem dla pierwszego - Wasze opinie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026