Witam,nie wiem już gdzie szukać rady i pomocy,więc opisuję pokrótce tutaj swoją historię.
Jestem jedynaczką,studiuję w miescie oddalonym prawie 400km od domu.Jestem dzieckiem alkoholika.Kocham mojego tatę,ale on doprowadził mnie i mamę do ogromnie zszarganych nerwów,stanów lękowych,poddepresyjnych i wiecznie negatywnego widzenia przyszlości.Moja matka jest na skraju wycieńczenia psychicznego-widzę jak z dnia na dzień,z miesiąca na miesiąc podupada psychicznie.Od kiedy pamiętam ojciec pił - z przerwami wiekszymi lub mniejszymi,ale zawsze do picia powracał.Pamietam wiele awantur,ojciec był zawsze agresywny po alkoholu.Pamiętam wiele prób ratowania ojca ze szponów nałogu.W domu nigdy się nie przelewalo ,ojciec pracował,był jednym żywicielem rodziny.Mama nie mogła znalezc pracy,ale trzymała i zreszta nadal trzyma caly dom w ryzach już chyba tylko resztkami sił.Ojciec na prace zawsze narzekał,wiecznie mu coś nieodpowiadało,chociaż biorąc pod uwagę środowisko i miejsce w ktorym mieszkamy,to była na prawde dobra i stała praca,na ktorej ojciec sie znał.W koncu 40lat w zawodzie robi swoje.Jednak z czasem ojca pozycja w pracy była zagrożonaprzez alkohol,przebył dwa odwyki i dwa razy był na esperalu.Nie pomogło.W końcu stracił pracę.Gdyby nie to,że znowu się "zaszył" pewnie by już nie żył.Zapiłby się na śmierć.Jest człowiekiem o bardzo słabej psychice,jednak żadne przebyte terapie nie pomogły i nic sie nie zmienilo ani w jego mysleniu ani w jego postepowaniu.Po zwolnieniu ojciec przez rok szukal pracy,ale niestety na marne,gdyż ciężko znaleźć pracę facetowi w wieku 60lat przez lata doświadczonego juz pracą fizyczną,tym bardziej w tamtych rejonach,gdzie skala bezrobocia jest przeogromna.Miała być praca po nowym roku-pewniak,który znowu nie wypalił.Ojciec znowu sie załamał.Wiem,że znowu wrocil do picia.Brakuje pieniędzy.Ja jestem poza domem,nie wiem jak dlugo uda mi się utrzymać na studiach za swoje oszczednosci,na ktore pracuje co sezon wakacyjny.Nie wiem co zrobić,jak im pomóc,wiem,że studia to moja jedyna lokata zyciowa i nie moge z nich zrezygnowac.Wiem,że finansowo jestem zdana tylko na siebie.Wiem,co się dzieje w domu,chce wyciagnac chociaz mamę z tego bagna,bo ona tam nie ma zycia,ale nie wiem jak.Czy można jeszcze jakoś pomóc mojemu ojcu?Wiele razy z nim rozmawiałam,wylałam wiele łez,ale zawsze było tak samo.Ojciec swoim piciem zrujnował zdrowie psychiczne nas wszystkich i dodatkowo swoje zdrowie fizyczne.Mam wrażenie,że teraz jeśli nie znajdzie pracy i nie zobaczy poprawy finansowej to wpadnie w ciąg alkoholowy jak jeden z wielu sprzed lat nie tak dawnych,ale już z niego nie wyjdzie i stanie sie najgorsze.
Trudno streścić lata trwania w takim bałaganie w kilku zdaniach,ale mam nadzieje ze ta historia jest w miare spójna.Bardzo prosze o jakies rady,wskazówki,cokolwiek,wszelkie opinie beda dla mnie niezwykle cenne.
Podobne tematy
Miętowa, poszukaj w mieście, w którym studiujesz poradni uzależnień. W takich poradniach jest oferta dla rodzin alkoholików, czyli dla współuzależnionych. Czasem też dla doroslych dzieci (DDA). Potrzebujesz wiedzy o problemie, który dotknął Twoją rodzinę. Potrzebujesz też pomocy w rezygnacji z brania odpowiedzialności za nią. Twój tata jest uzależniony. Piszesz, że terapia nic nie dała. Terapia nic nie da, jeśli pacjent nic z niej nie chce wziąć. Bo terapia to nie tabletka i nie zastrzyk, który działa bez względu na to, czy sie to pacjentowi podoba, czy nie. W terapię alkoholizmu trzeba się zaangażować osobiście, a to jest możliwe, gdy się ma motywację do niepicia.
Prawda jest taka, że człowiek rezygnuje z picia wtedy, gdy KOSZTY picia są większe niż KOSZTY abstynencji. I nie chodzi tylko o finanse. Twój tata nie ponosi tych kosztów. Nadal wszyscy się o niego troszczą.
Co możesz zrobić dla mamy? Możesz zaprowadzić ją na jej własną terapię w terapeutycznej grupie dla współuzależnionych.
Co możesz zrobić dla siebie? Za nic na świecie nie rezygnować z nauki. To Twoja przepustka do innego życia.
I przyjmij do wiadomości, ze nie uratujesz nikogo wbrew jego woli.
To przykre co powiem, ale to, że mama trwa w tej wyniszczającej dla niej sytuacji to JEJ DECYZJA. To co jest teraz, to konsekwencja chowania głowy w piasek przez wiele minionych lat.
Wiem co mówię, bo sama jestem córką alkoholika.
Nie wiem co można jeszcze zrobić dla Twojego ojca. To mogą Ci podpowiedzieć fachowcy w poradni uzależnień.
Wiem natomiast, ze ratunkiem dla Ciebie jest emocjonalny dystans do rodziny i życie swoim życiem. Poleganie na sobie. Myślenie o SOBIE. Troska o SIEBIE. Patrzenie w przyszłość. Tego też Cię nauczą fachowcy w poradni. Tylko tam idź!
mareno7,niezwykle dziękuję Ci za tę porady i na pewno z nich skorzystam,a przynajmniej spróbuję...
Miętowa, poszukaj w mieście, w którym studiujesz poradni uzależnień. W takich poradniach jest oferta dla rodzin alkoholików, czyli dla współuzależnionych. Czasem też dla doroslych dzieci (DDA). Potrzebujesz wiedzy o problemie, który dotknął Twoją rodzinę. Potrzebujesz też pomocy w rezygnacji z brania odpowiedzialności za nią. Twój tata jest uzależniony. Piszesz, że terapia nic nie dała. Terapia nic nie da, jeśli pacjent nic z niej nie chce wziąć. Bo terapia to nie tabletka i nie zastrzyk, który działa bez względu na to, czy sie to pacjentowi podoba, czy nie. W terapię alkoholizmu trzeba się zaangażować osobiście, a to jest możliwe, gdy się ma motywację do niepicia.
Prawda jest taka, że człowiek rezygnuje z picia wtedy, gdy KOSZTY picia są większe niż KOSZTY abstynencji. I nie chodzi tylko o finanse. Twój tata nie ponosi tych kosztów. Nadal wszyscy się o niego troszczą.Co możesz zrobić dla mamy? Możesz zaprowadzić ją na jej własną terapię w terapeutycznej grupie dla współuzależnionych.
Co możesz zrobić dla siebie? Za nic na świecie nie rezygnować z nauki. To Twoja przepustka do innego życia.
I przyjmij do wiadomości, ze nie uratujesz nikogo wbrew jego woli.
To przykre co powiem, ale to, że mama trwa w tej wyniszczającej dla niej sytuacji to JEJ DECYZJA. To co jest teraz, to konsekwencja chowania głowy w piasek przez wiele minionych lat.
Wiem co mówię, bo sama jestem córką alkoholika.Nie wiem co można jeszcze zrobić dla Twojego ojca. To mogą Ci podpowiedzieć fachowcy w poradni uzależnień.
Wiem natomiast, ze ratunkiem dla Ciebie jest emocjonalny dystans do rodziny i życie swoim życiem. Poleganie na sobie. Myślenie o SOBIE. Troska o SIEBIE. Patrzenie w przyszłość. Tego też Cię nauczą fachowcy w poradni. Tylko tam idź!
Podpisuję się pod każdym słowem autorki, choćbyś nie wiem jak chciała, żeby tato czy mama byli szczęśliwi, nic niestety nie możesz zrobić.Tato zrezygnował, dla niego wygodniej jest pić, niż wychodzić z tego g...a, a mama postanowiła przy nim trwać...to też jej decyzja.Jedyne, co możesz zrobić to zaprowadzić ją na terapię, być może obudzi się w końcu i zobaczy ile zła alkoholizm ojca wam przyniósł.Co do ciebie, nie możesz obwiniać się o tę sytuację, to nie ty jesteś winna temu, że ojciec pije, że mama przy nim jest, ucz się, zdobywaj doświadczenie, bo to jest twoja przepustka do przyszłości.Ja zawsze marzyłam, by być kimś, coś mieć, już na starcie mi się nie udało, nawet w liceum nie było na bilety do szkoły, bo ojciec wszystko przepijał, nigdy nie można było się przeciwstawić, bo obrywało się mamie, proszę zrób to dla siebie, postaw matce takie ultimatum, na pewno będzie szczęśliwsza, kiedy odejdzie.Narysuj jej świat, który nie będzie musiał wyglądać szaro i ponuro, od ciągu do ciągu.....Korzystaj z pomocy psychologa, to jak będzie wyglądało twoje życie nie może przecież zależeć od ojca, tylko od samej ciebie...Powodzenia życzę ![]()
Miętowa, poszukaj w mieście, w którym studiujesz poradni uzależnień. W takich poradniach jest oferta dla rodzin alkoholików, czyli dla współuzależnionych. Czasem też dla doroslych dzieci (DDA). Potrzebujesz wiedzy o problemie, który dotknął Twoją rodzinę. Potrzebujesz też pomocy w rezygnacji z brania odpowiedzialności za nią. Twój tata jest uzależniony. Piszesz, że terapia nic nie dała. Terapia nic nie da, jeśli pacjent nic z niej nie chce wziąć. Bo terapia to nie tabletka i nie zastrzyk, który działa bez względu na to, czy sie to pacjentowi podoba, czy nie. W terapię alkoholizmu trzeba się zaangażować osobiście, a to jest możliwe, gdy się ma motywację do niepicia.
Prawda jest taka, że człowiek rezygnuje z picia wtedy, gdy KOSZTY picia są większe niż KOSZTY abstynencji. I nie chodzi tylko o finanse. Twój tata nie ponosi tych kosztów. Nadal wszyscy się o niego troszczą.Co możesz zrobić dla mamy? Możesz zaprowadzić ją na jej własną terapię w terapeutycznej grupie dla współuzależnionych.
Co możesz zrobić dla siebie? Za nic na świecie nie rezygnować z nauki. To Twoja przepustka do innego życia.
I przyjmij do wiadomości, ze nie uratujesz nikogo wbrew jego woli.
To przykre co powiem, ale to, że mama trwa w tej wyniszczającej dla niej sytuacji to JEJ DECYZJA. To co jest teraz, to konsekwencja chowania głowy w piasek przez wiele minionych lat.
Wiem co mówię, bo sama jestem córką alkoholika.Nie wiem co można jeszcze zrobić dla Twojego ojca. To mogą Ci podpowiedzieć fachowcy w poradni uzależnień.
Wiem natomiast, ze ratunkiem dla Ciebie jest emocjonalny dystans do rodziny i życie swoim życiem. Poleganie na sobie. Myślenie o SOBIE. Troska o SIEBIE. Patrzenie w przyszłość. Tego też Cię nauczą fachowcy w poradni. Tylko tam idź!
Dokładnie, jak najbardziej zgadzam sie z tym co powyzej zostało napisane
Autorko, twoj ojciec zniszczyl psychicznie Ciebie jak i twoja matkę,duzo walczyliscie o to by wyciągnąc go z choroby alkoholowej, niestety wasze checi nie wystarczyly,trzeba tez do tego konsekwencji i checi pacjenta,
Wiec pora zawalczyc o siebie abyscie calkowicie z mamą sie nie zatracic w chorobie ojca,ale miec na uwadze wlasne zycie i zdrowie,bo zbyt bardzo pogrązylyscie sie w tym szambie .Skup sie na sobie wraz z matką, aby jako tako odbudowac swoje poczucie wartosci ,zreszta powyzszy zacytowany wpis jest w zupelnosci trafny