Witam... jestem z moim chlopakiem 1,5 roku... Kocham go strasznie, jest dla mnie niemal idealny...uwielbiam z nim spędzac kazda chwile...jednak po alkoholu zmienia sie nie do poznania... Trzaska drzwiami, wyzywa mnie od najgorszych, wymysla jakies historie, ktore nie maja zadnego poparcia w rzeczywistosci... kiedys nawet mną potrząsnął...boje sie go w takich chwilach, naprawdę, a wiem ze tak nie powinno być!!! probowalam z nim juz kiedys rozmawiac na ten temat, przyznam bylo inaczej, ale ostatnio znow wszystko zaczęlo się od nowa...jeju, to jest takie trudne, wiem, ze powinnam z tym skonczyc, ale nie potrafie. nie wyobrazam sobie juz zycia bez niego, ale on sie juz chyba nie zmieni, prawda? chcialabym pamietac tylko mile chwile spedzone z nim, niestety tak nie jest. nie mam sie komu wyzalic, staram sie ukryc przed rodziną, ze placze, nie chce zeby wiedzieli co sie tak naprawdę dzieje...wiem, ze pewnie wiekszosc z was pomysli sobie, ze jestem idiotką?jak moge trwac w takim chorym zwiazku. Ale na trzezwo jest calkowicie inny. Ciagle mam nadzieje, ze zrozumie co jest dla niego najwazniejsze, ze bedzie sie ograniczac. Nie wiem co robić...
Podobne tematy
Z takim facetem nie ma co siedziec , bo sie nie zmieni niestety póki nie straci , jesli wogole doceni , uwazam ze powinnas to skonczyc z tego wzgledu np jak bys z nim zaszla w ciaze a On po pijaku wyzywał by sie na dziecku ,. ? wtedy te dziecko mialoby nie zbyt ciekawe dzieciństwo
wlasnie takiej odpowiedzi się spodziewałam. Ja juz od dawna zdaję sobie sprawę z tego, ze byloby to chyba najlepsze wyjscie. Jednak...to tak boli, bo go naprawdę kocham, ale nie potrafię zrozumiec, nie potrafię...dlaczego dostaje takich atakow agresji...
dzis wlasnie mialo to miejsce, ucieklam od niego...ciagle dzwoni, tak bardzo chcialabym zeby się zmienil...ale kiedy mysle o tej sytuacji to lzy naplywaja mi do oczu
jesli bardzo go kochasz zaproponuj wizyte w aa jakąś terapie jesli on również cię kocha tak mocno to bedzie chciał spróbowac wyjść z alkoholizmu znam przypadki że się udało chodze na grupe dla wspóuzależnionych a jeśli nie to uciekaj od niego bo cię zniszczy
wlasnie jak mu cos wspominam, to zawsze jest urazony, jak w ogole moge mu mowic cos takiego, przeciez on nie ma z tym problemu... chyba muszę sie odciąc od niego na jakis czas, moze dojdzie do jakiegos wniosku
wlasnie jak mu cos wspominam, to zawsze jest urazony, jak w ogole moge mu mowic cos takiego, przeciez on nie ma z tym problemu... chyba muszę sie odciąc od niego na jakis czas, moze dojdzie do jakiegos wniosku
Skoro uwaza,że nie ma z tym problemu to może nie pamięta ja się do Ciebie odnosi po pijaku. Proponuję nagrać go ja ma taki pijacki atak i puścić mu jak będzie trzeżwy i wówczas wrocić do tematu podjęcia leczenia. Może on myśli,że wcale tak żle się nie odnosi. Niech posłucha na trzeżwo to się ocknie a jak nie no cóż... z alkoholikiem przyszłości nie będziesz miała.
właśnie nagraj i udowodnij ja obecnie też zbieram takie dowody
ale czy to mozliwe zeby tak nic kompletnie nie pamiętać? kiedys jak mu o tym mowilam, juz jak byl trzezwy, to wlasnie mowil, ze nie pamięta. Ale wydaje mi sie, ze tylko dlatego tak powiedzial, bo bylo mu glupio.
chyba zrobie, tak jak mi radzicie, w sumie nie mam nic do stracenia
Wejdź na stronę AA - wszystkiego się dowiesz. Uzależniony nigdy sam z siebie nie przyzna, że jest uzależniony.. potrzebna jest terapia i pomoc osoby trzeciej/fachowca.
Mam również problem z chłopakiem alkoholikiem, ale on agresywny nigdy nie jest. W żadnym wypadku jeszcze nie podniósł na mnie ręki, ani nie wyzywał.
Nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Twój chłopak się zmieni, ale ja mogę powiedzieć, że bez pomocy specjalisty na pewno się nie zmieni, bo mój chłopak przez 3 lata będąc w związku ze mną się nie zmienił, dlatego postawię mu ultimatum, albo zacznie się leczyć, albo mnie straci. Jak wybierze leczenie, to znaczy, że mnie kocha. Radzę Ci zrobić to samo, bo bez leczenia nic się nie polepszy. A jak się nie zgodzi to zostaw go w cholerę tak jak ja to zrobię jeśli nie podejmie się leczenia.
Jeśli chcesz, to podaj gg i porozmawiamy o tym, bo widzę, że mamy wspólny problem.h
11 2013-01-13 08:19:13 Ostatnio edytowany przez Agajaga (2013-01-13 08:35:35)
ale czy to mozliwe zeby tak nic kompletnie nie pamiętać? kiedys jak mu o tym mowilam, juz jak byl trzezwy, to wlasnie mowil, ze nie pamięta. Ale wydaje mi sie, ze tylko dlatego tak powiedzial, bo bylo mu glupio.
chyba zrobie, tak jak mi radzicie, w sumie nie mam nic do stracenia
Mówiąc,ze nie pamięta miałam na myśli,że nie zdaje sobie sprawy z tego jak to wygląda rzeczywiście. Pijany człowiek wszystko widzi inaczej. Pijanemu wydaje się,że nie jest taki pijany jak w rzeczywistości. Nie wiem czy ten przykład,który podam będzie odpowiedni ale chodzi o to,że pijany człowiek naprawdę nie potrafi ocenić swojego zachowania. Oto przykład...Pijany kierowca myśli,ze nad wszystkim panuje i ma bystry umysł a na trzeżwo jak włoży alkogogle zdaje sobie sprawę,że absolutnie nie potrafi w takim stanie nic zrobić. Jemu się wydaje,że jak krzyknie to cichutko,że jak wyzwie to wcale nie tak strasznie jak Ty mu to opisujesz nastepnego dnia dlatego też nagraj go i powiedz,że boisz się go jak jest taki. Myślę,że po czymś takim powinien zastanowić się nad leczeniem. BEZ LECZENIA SIĘ NIE OBEJDZIE!!! Nie musi to być jakaś drastyczna terapia bo nie wiadomo jak glęboko w to wsiąknął ale to już zabawa dla terapeuty nie dla Ciebie. Nie radziłabym gdybym nic na tet temat nie wiedziała. Ratuj go ale pamiętaj Ty jesteś najważniejsza bo nikt Ci zdrowia nie wróci jak je stracisz. Trzymaj się cieplutko. ,,Jestem z Tobą'' I nikt nie myśli,że jesteś idiotką tak jak napisałaś w poście. Ja Cię doskonale rozumiem i też chciałabym ratować chłopaka i szukałabym pomocy. Napewno bym go nie zostawiła nie próbując mu pomóc.
Jeśli chodzi o leczenia to powinnaś pójść do ośrodka leczenia uzależnień w swoim mieście i porozmawiać o tej sytuacji z psychologiem-teraputą. Uwierz mi oni Ci podpowiedzą jak namówić chłopaka na wizytę i leczenie. Chociaż to wydaje się być nie realne oni mają swoje sposoby na to. Gwarantuję,że jak zrobisz pierwszy krok to póżniej pójdzie z górki. Nie czekaj jednak z tym zbyt dlugo ponieważ ta choroba jaką jest alkoholizm lubi się pogłębiać i nie zna granic. Granicą dla tej choroby jest jedynie totalne dno w którym znajduje się człowiek po wieloletnim piciu lub w najgorszym wypadku śmierć. Nie próbuj z tym walczć sama i nie kryj tego przed rodziną. Powodzenia
12 2013-01-13 12:06:42 Ostatnio edytowany przez An1a (2013-01-13 12:08:33)
Z doświadczenia wiem, że najłatwiej namówić na terapię osobę znajdującą się aktualnie w fazie ostrego kaca i dochodzenia do siebie po ostrej popijawie; poczucia winy, potrzeby naprawy itd.
Ewentualnie groźby utraty pracy i wymaganego zaświadczenia o podjęciu terapii.
Z doświadczenia wiem, że najłatwiej namówić na terapię osobę znajdującą się aktualnie w fazie ostrego kaca i dochodzenia do siebie po ostrej popijawie; poczucia winy, potrzeby naprawy itd.
Ewentualnie groźby utraty pracy i wymaganego zaświadczenia o podjęciu terapii.
Namówić może i tak, ale kac przejdzie a wraz z nim wyrzuty sumienia i poczucie winy. Z tymi nagraniami to sie zgadzam, to może naświetlić mu nieco jak rzeczywiście wygląda jego zachowanie. Natomiast warto sie zastanowić nad przyczyną...czy on pije często? Czy ma z tym problem w sensie częstotliwości picia czy może pije sporadycznie, ale gdy jest pod wpływem to traci kontrolę? Jeśli nie jest jeszcze uzależniony, tzn ze po prostu ma bardzo niską tolerancję na alkohol i niestety jakies bardzo głęboko ukryte frustracje. Być może w jego przypadku nie sam alkohol jest problemem, lecz to co się z nim dzieje tak ogólnie...uważam, że na pewno powinien sie zgłosić na terapię i zacząć pracować nad swoimi wewnętrznymi napięciami. Jeśli tego nie zrobi, to może sie zdarzyć tak, że nawet gdy nie będzie pił, to i tak jego agresja zacznie sie przebijac przez warste tzw. normalności. Nagromadzone emocje muszą w końcu znaleźć ujście...
14 2013-01-13 12:43:19 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-01-13 13:37:44)
Własnie nie pije często. Jak spotka się z kolegami, wtedy nie obejdzie się bez alkoholu. A wiadomo, ze nie zawsze jest na to czas. Ale kiedy już np. napije się z nimi w piatek, to trwa to do niedzieli, chyba, ze jestem przez ten czas z nim i ze tak powiem kontroluje to co robi...;/ ja wiem, ze najlepszym wyjsciem zapewne byłaby terapia, ale nie wydaje mi się, zebym zdołała go do niej namowić. Moze postawic mu ultimatum? potrzebuje kogos przy kim bede czula się bezpiecznie, a nie faceta, którego ciagle bede musiala pilnować i zastanawiac się czy czasem znow się nie napił i nie bedzie z tego powodu kolejnej awantury...
Dodam jeszcze, ze okolo 3 lata temu zmarła mu matka, ojciec takze nie zyje juz od bardzo dawna. Podobno po jej smierci moj chlopak sie zalamal i to wtedy zaczelo sie jego picie. Kiedy poznał mnie, wszyscy mowili, ze sie zmienil. I tak najwyrazniej było, bo nie pil, tylko podczas jakiejs imprezy. Zawsze powtarzal mi, ze to ja jestem dla niego najwazniejsza, ze tylko dzieki mnie jego zycie ma jakis sens. Dlatego muszę coś zrobić. Ale podkreslam, ze nie pije cały czas... ale jak zacznie, to trudno mu to zakonczyc na jednym wyjsciu z kolegami...dawniej, kiedy wracal pijany ignorowalam go i to działało, zazwyczaj kładł się spać i był spokoj, ale teraz juz nie potrafie, bo jestem na niego taka wsciekla, juz tyle razy rozmawialismy na ten temat, a nic się nie zmienia
Chwilko,
Twój chłopak pije, a TY zastanawiasz się nad tym, jak go z tego wyciągnąć; mało tego, jego picie ukrywasz przed najbliższymi. Oboje, moim zdaniem, potrzebujecie terapii, gdyż on ma cechy osoby uzależnionej, Ty - współuzależnionej.
Chwilko,
Twój chłopak pije, a TY zastanawiasz się nad tym, jak go z tego wyciągnąć; mało tego, jego picie ukrywasz przed najbliższymi. Oboje, moim zdaniem, potrzebujecie terapii, gdyż on ma cechy osoby uzależnionej, Ty - współuzależnionej.
Dokładnie tak. Nie ma się już nad czym zastanawiać.
Nie przeczytałam dokładnie wszystkich odpowiedzi, więc jeśli coś powtórze to z góry przepraszam. Przeczytałam jednak Twój problem i chce wyrazić Ci swoją opinię. Pierwsza sprawa jest taka, że nie powinnaś się starać ukrywać tego co przeżywasz, bo ja też długi czas popełniałam ten błąd. Chciałam, żeby mój chłopak w oczach moich rodziców był idealny, a to wcale nie jest sposobem na nic. Nie wiem jak się przedstawiają Twoje stosunki z mamą, ale pamiętaj że to jest osoba, która zawsze chce dla Ciebie dobra. Ja zawsze obawiałam się że jeśli moja mama będzie znała te złe strony mojego chłopaka (choć nie są one takie, jak w Twoim przypadku) to bedzie mnie od niego odciągała, że będzie mi doradzała, żebym z nim nie była, ale tak nie było, bo wie że jestem przy nim szczęśliwa. Druga sprawa jest taka, że Ty w głębi siebie musisz się poważnie zastanowić, czy chcesz takiego związku. Często jest właśnie tak, że przysłaniamy sobie obraz tego rzeczywistego związku, tymi dobrymi chwilami, których tak naprawde jest niewiele, ale są w stanie zasłonić te złe chwile, bo są tak silne. Przede wszystkim musisz sama przeanalizować jakie są szanse na zmiany, na polepszenie sytuacji, bo to jest najważniejsze. Nie znam dokładnie Twojego związku, dlatego ciężko udzilać konkretnych porad, choć i tak jest to taka dziedzina, gdzie te decyzje powinno się podejmować samemu. Pozdrawiam i życzę dużo szczęścia i sił.
18 2013-01-13 22:55:54 Ostatnio edytowany przez Złośnica88 (2013-01-13 23:25:13)
odpowiedź jest tylko jedna... UCIEKAJ!
Nie pozwól by Twoje serce było o krok przez rozumem jak w moim przypadku!
Tak, alkohol to problem! Kochana nie chce Ci matkować ani mądrzyć się po prostu przerabiam to właśnie i powiem Ci że z czasem jest gorzej i wcale nie łatwiej... A zwłaszcza gdy przyjdzie i czas na dzieciaczki... Potem musisz znosić upokorzenia i dodatkowo dbać by dziecko miało dobry start pomimo patologii... Nikt nie zasłużył na zaszufladkowanie ale niestety większość alko-lubiących się po prostu nie zmienia- niestety...
moja droga ja jestem w małżeństwie 13lat od 5 lat mój mąż nadużywa alkoholu walczę od 3 lat aby szedł się leczyć ale bez skutku jest teraz już tragicznie i wierz mi z każdym rokiem jest coraz gorzej dla takiego człowieka jeżeli sam nie zrozumie że to co robi jest złe nie ma ratunku mój mąż jak jest trzeżwy to jest super ale tych chwil jest już coraz mniej mam z nim dwoje dzieci i teraz ja też jestem na etapie czy mam odejść a jak się ma dzieci to o wiele to trudne bo zawsze ma się jakieś poczucie winy ale ja pomału do tego dojrzewam i wiem że to muszę zrobić bo będzie jeszcze gorzej więc proszę cię trzymaj się od niego z daleka bo nie warto miłość w takich sytuacjach szybko się wypala zostaje żal i nienawiść obie strony robią się dla siebie obce i nie ma co zwlekać bo naprawdę nie warto
ja też tłumaczyłam sobie że go kocham chodz był moją pierwsza miłością ale uczucie gdzieś się zagubiło a raczej utopiło w alkoholu nie rób błędu od którego jeszcze możesz uciec póki czas bo potem jest bardzo ciężko a jeszcze jak są dzieci
Dodam jeszcze, że 1,5 roku, jak na związek to nie jest długo, dlatego masz duże szanse żeby się z tym uporać. Ludzie po kilkunastu latach się rozchodzą i dają rade. Czasami warto się zastanowić czy pomęczyć się kilka miesięcy po rozstaniu i żyć dalej spokojnie i szczęśliwie, czy męczyć się całe życie mydląc sobie oczy nadzieją.
Chciałabym żeby to było takie proste, odchodze, nic nie boli i juz;) Niestety, głupia ciagle mam nadzieje, ze sie zmieni, ze nie jest uzalezniony, choc pewnie jest, ze bedzie inaczej. Nie wiem juz nawet czy vbardziej boje sie rozstania z nim, czy tego, ze bede sama...
nie wiem w jakim jesteś wieku ale wiem że nikt jak nie chce to nie jest sam ja też tego się boję ale wiesz cuda się zdarzają
Myślę, że każdy podejmując decyzje o rozstaniu ma obawy. Jak nie takie to inne. Nikt nie chce byc sam. Moim zdaniem bez względu na wiek jesteśmy w stanie zawsze znaleźć tą drugą połówkę. Chyba bardziej się boisz tego rozstania, bo to jednak jest przywiązanie do tej danej osoby, czy to jest 20 lat związku czy rok. Jednak jak to się mówi czas leczy rany. Najważniejsze to być twardym i trzymać się podejmowanych decyzji.
Chwilka witaj
Twój chłopak jest prawdopodobmnie uzalezniony od alkoholu .Jezeli Twoje zycie krazy wokól niego i tego czy pije,jak pije i ile pije czy dzisiaj wypije itp itd.To prawdopodobnie jestes wspoluzalezniona.Oczywiscie to sa moje domysły i prosze nie uwazaj,ze stawiam jakies diagnozy.Jednak polecam zwrocic uwage na swoje zachowania.Tak czesto bywa jezeli zyje sie z osoba uzalezniona (od czegokolwiek) Wiem jaka musi byc Ci cięzko ,bo kochasz ,a z drugiej strony nie nawidzisz.Masz dwóch facetów :cudownego jak jest trzezwy i kata jak pije.Nie mozna odejsc od takiej osoby ,chociaz wiem ,ze mnie krzywdzi to nie wyobrazam sobie zycia bez niego... Bol ,ktory rozdziera Cie na mysl o tym ,ze mozge zostac sama jest tak okropny ,ze wole juz znosic wszystko z jego strony i liczyc na to ,ze sie cos zmieni na lepsze.Niz sie nie zmieni na lepsze jezeli nie zastosuje twardej miłosci wobec takiej osoby.Trzeba postawic warunki ,albo cos zrobisz ze soba ,albo odchodze.....Pamietaj alkoholik ,jezeli nim jest -jest dobrym manipulantem ,takze moze Ci obiecywac poprawe kikalset razy ,ale do poki nie postawisz jasnych granic ,nie zmieni sie.Polecam równiez udac sie do poradni dla osób wspoluzaleznionych.,tam otrzymasz zpomoc jak sobie poradzic z taka sutuacja oraz poznasz siebie i swoje zachownia.
Pozdrawiam ![]()
Byłam z facetem, który może i nie upijał się jakoś notorycznie w trupa, ale to codziennie było kilka piw. I w ogóle okazało się szybko, że jedynym godnym uwagi zajęciem dla niego było usiąść i wypić piwo. Oczywiście na jakichkolwiek imprezach zapominał o moim istnieniu, nigdy nie przepraszał za wygadywane po wypiciu bzdury i głupie sytuacje. Co prawda nigdy nie krzyknął na mnie nawet, ale i tak szybko okazało się, że jest totalnym dupkiem i nałogowym kłamcą mającym problem z poczuciem własnej wartości. Ja nie wiem do tej pory jak mogłam się związać z kimś takim i jak musiałam być ślepa. Jak teraz na to patrzę, to wciąż jestem w szoku. W ogóle bojąc się ze mną zerwać mówiąc mi wprost chciał udawać że gdzieś wyjeżdża, potem sama się wkurzyłam i kazałam mu spadać, a potem on chciał (!) wrócić - oczywiście został przegnany na cztery wiatry ![]()
Mimo, że ta porąbana niczym telenowela brazylijska znajomość trwała zaledwie dwa miesiące to nabytej wtedy nieufności i obaw z tytułu różnorakich aspektów bycia w związku nie wyzbędę się jeszcze długo. Na szczęście jestem wreszcie w normalnym i szczęśliwym związku
i teraz dopiero rozumiem jaka to była chora i toksyczna relacja.
Chwilka - lepiej uciekaj zanim Ci się stanie fizyczna i psychiczna krzywda. Nie ma sensu ani przyszłości relacja, gdzie jedna osoba ma za przeproszeniem w d**** że druga przez nią płacze i ma zmartwienia. Niektórzy mówią, że po alkoholu wychodzi na jaw prawdziwa natura człowieka. Co będzie jak on Cię w końcu zacznie bić (skoro wyzywa od najgorszych to do bicia pewnie nie jest daleko)? Dalej będziesz myślała, że może coś da się dla tego związku zrobić?
Nie łudź się, będzie pił więcej i szanował Cię jeszcze mniej. Dobrze wie co robi, nie jest dzieckiem.
Wybacz, że tak prosto z mostu, ale szkoda żebyś skończyła jako kolejna bita do nieprzytomności żona pijaka. Pomyśl, że nie zasługujesz na takie traktowanie.
Faktem jest, że to że związek nie miał najmniejszego sensu dostrzegamy po czasie, jak już się z tego wyplątamy. Niestety trudno nam jest dostrzegać te wszystkie błędy jakie popełniamy w czasie teraźniejszym, zawsze widzimy je za późno.