Witam ponownie.
Poprzednim razem nie zdążyłam dokończyć swojej wypowiedzi.Dodam ,że mam 55 lat.
Kilka tygodni temu byliśmy z Waldkiem na przyjęciu weselnym.Była tam również moja kuzynka(25 lat) ze swoim chłopakiem Adamem(to jej pierwsza miłość).Jej ukochany to mężczyzna czterdziestoletni-już po dwóch nieudanych małżeństwach. Dosyć wesoły chłopak.Często się ze mną bawił.Gdy bawilismy się wszyscy w pewnym momencie podbiegł do mnie i pocałował.Póżniej gdy bawiłam się z Waldkiem podchodził i ,,odbijał" mnie do tańca .Na koniec zabawy gdy już byłam w szatni przyszedł razem z kuzynką-rozmawialiśmy.Objełam go i pocałowałam.Waldek to widział przez okno bo już czekał na mnie na zewnątrz.Gdy wyszłam -dosyć ostro zwrócił mi uwagę-czy aby nie za daleko sie posunęłam.Widziałam ,że jest bardzo zdenerwowany.
Po dwóch tygodniach byliśmy na przyjęciu u rodziców tejże kuzynki.Był też Adam.Pomagałam w kuchni-nagle zjawił się Adam z kuzynką i pocałował mnie.Jak się póżniej okazało kuzynka poinformowała o tym fakcie Waldka-mówiąc mu ,że Adam nie wytrzymał i musiał wycałować ciotkę.
Waldek dusił to w sobie kilka dni aż w końcu mi wygarnął,--.że to ja swoim zachowaniem prowkuje tego,, bawidamka,typowego imprezowicza o niskiej kulturze ......itd" do takiego zachowania.Określił ,że zachowuje się jak pospolita sikorka i że mu nie odpowiada takie zachowanie i ,że napewno mojej kuzynce też to nie pasuje. Ale przecież ona nic mi nie mówiła o tym.Waldek zaznaczył kategorycznie, ze mam pochamować jego zapędy a jeżeli tego nie zrobię to on to zrobi nie bacząc na sytuację i miejsce.
Naprawdę nie wiem co zrobić-obawiam się ,że Waldek zrobi niepotrzebnie awanturę nawet w obecności znajomych.
Podobne tematy
Niepotrzebnie
![]()
Oj Kobity
, Kobity
.
Przecież to normalne, że każdy Was może całować
, a Wy nikomu tego nie zabraniacie
.
Ciekawe cobyś powiedziała, gdyby jakaś 30-stka non-stop całowała Twojego chopa.
Oczywiście nie miałabyś nic przeciwko
.
Niepotrzebnie? Jaka baba daje się całować innemu chłopu co chwile co to za brednie wypisujesz. i jeszcze pytasz czy cos z tym nie tak. Jasne że nie tak. stań sobie obok siebie i przyjrzyj się temu co robicie. Zabawa zabawą a rozsądek powinien być.
Rozumiem że moje zachowanie jest niebardzo odpowiednie,zdaję z tego sprawę,że gdyby tak postępował Waldek byłabym napewno niepocieszona.
Jak sądzicie czy będzie dobre jak po prostu powiem Adamowi aby zaprzestał swoich zapędów- czy wprost dać mu w pysk. Czy nie urażę tym swojej kuzynki?.
Dać w pysk ? ![]()
Przesada. Wówczas sobie też powinnaś. Przecież do tej pory zgadzałaś się na takie zachowanie Adama, jak dla mnie to i prowokowałaś. Wydaje mi się, że to Ci się podoba, dowartościowuje Ciebie?
Twój partner i kuzynka nie są zadowoleni z Waszego zachowania, więc przestańcie okazywać sobie takie czułości. Powiedź to wprost, że uważasz to nie na miejscu. Wystarczy jak przywitacie się jak z innymi ludźmi.
Od nidawna jestem zarejestrowana na portalu chociaż, często tu zaglądam.Przecztałam z uwagą Twoje wypowiedzi. Zorjętowałam się , że jesteśmy w podobnym wieku.Otóż byłam z mężczyzną, którego bardzo kochałam.Wiem,że dla niego byłam wszystkim. Po kilku latach utwierdziło mnie to, że przecież on jest- i nie może odemnie odejść. Byłam pewna do tego stopnia, że zaczełam trochę flirtować z innymi mężczyznami (to długa historia). Z czasem mojego partnera zaczęło to denerwować-wielokrotnie zwracał mi uwagę, bywały nawet awantury z tego tytułu(innych nie bywało).
Aż na pewnej imprezie, na której czułam się wspaniale-po prostu czułam się jak,,królowa towarzystwa"-mój ukochany po prostu ODSZEDŁ.Było to dla mnie szokiem.Nie mogłam w to uwierzyć.
Dopiero teraz po kilku miesiącach zrozumiałam jaka byłam głupia i lekkomyślna.Przyjaciółek też zostało niewiele,wiadomo-każda broni swego związku-a ja mogłam być zagrożeniem dla ich związku-znali mój charakter skłonny do flirtów.
Zainteresowała mnie Twoja histiria a może raczej sposób postępowania bo jest podobny do mojego zachowania.
Mogę Ci powiedzieć z całą stanowczością, że postępujesz bardzo głupio i nieodpowiedzialnie po prostu niszczysz kogoś kogo kochasz. Stąpasz po cienkim lodzie. Pamiętaj urok osobisty i powodzenie szybko miną a będąc sama nie wszyscy co Cię podrywają zechcą się z Tobą wiązać. Bo dla niektórych (w większości) to tylko flirt.
Postępujesz dziecinnie zatem odsyłam Cię do lektury znanej chyba wszystkim bajki o rybaku i złotej rybce-bardzo pouczające.
A może Cię ten związek już znudził i sama chcesz aby on właśnie odszedł od Ciebie.
Rzadko tu zaglądam ze względu na ograniczony dostęp do komputera. Z uwagą przyjęłam wypowiedż Brygidamila1. Chcę dodać, że w żadnym wypadku nie chcę rozstania z Waldkiem. Zrozumiałym jest dla mnie, że moje postępowanie odbiega od właściwego, ale ja tylko chciałam aby on stał się trochę zazdrosny. Myślę,że w większości nas kobiet to tkwi. W naszym związku nie jest już tak jak było z początku.Postanowiłam zrewidować swoje postępowanie.
Pozozstał tylko problem z moim wyjazdem integracyjnym ( opisałam to pod innym tytułem i nie zostało to przyjęte pod dyskusję-po prostu nie jestem tu jeszcze obeznana ),który mam za kilka dni.Naswietlę w skrócie. Z pracy organizowany jest wyjazd integracyjny do hotelu w innym mieście. Zaznaczam , że z Waldkiem pracujemy w tej samej firmie ale w innych działach.Wyjazd jest tylko dla naszego działu. Zapisałam się z koleżanką-tylko my dwie (przyznaje , że to była moja inicjatywa ).Waldek gdy się o tym dowiedział dał mi wyraźnie do zrozumienia , że nie jest z tego zadowolony . Twierdz, że najpierw przed zapisem powinnam zapytać o jego zdanie. Sama już nie wiem czy jechać czy to sobie odpuścić.
Po ostanich twoich wybrykach na pewno bymsobie odpuścił wyjazd .
Jak mozna miec pretensje do kobiety,ze mezczyzna ja całuje? To jakis absurd.I jescze jechac po niej jaby co najmniej jakis straszny grzech popelniła.A Waldek jak ma taka gadana to niech panu całusnemu powie co o nim mysli i jakie ma zdanie na temat jego bawienia dam ,a nie wyzywa sie na Tobie autorko postu.Ciekawe czy bylby taki odwazny ![]()
Wyjazd jest tylko dla naszego działu. Zapisałam się z koleżanką-tylko my dwie (przyznaje , że to była moja inicjatywa ).Waldek gdy się o tym dowiedział dał mi wyraźnie do zrozumienia , że nie jest z tego zadowolony . Twierdz, że najpierw przed zapisem powinnam zapytać o jego zdanie. Sama już nie wiem czy jechać czy to sobie odpuścić.
A co Ty własnoscia Waldka Jesteś.
Wiesz tak si? sklada ?e kojatrze Wasza historie z innego foruim.
Odpowiadajac przedmowczyni - no, nie jest wlasnoscia Waldka, ale czy to znaczy ?e bedac z nim w zwiazku moze przygarniac wszystkich adoratorow ? No chyba ?eby si? umowili na zwiazek otwarty. Ale tak nie jest. Z tego co pisal Waldek to nie pierwsze Twoje podobne zachowanie.
Zamiast odpowiadac Na Twoje pytanie zadam Ci pytanie. Jakbys si? czula gdyby Twój partner na zabawie tanczyl tylko z inna , potyem ja calowal ( na oczach wszystkich znajomych) ?
Potem, rozmawail z nia poufale na innym przyjeciu w kchni ? Z tego co pisal Waldek, nawet kuzynka byla tym zaniepokojona iZwrocila mu uwage. Wiec to nie by?o tylko jego odczucie, ale równie? partnerki Adama.
To nie tylko tak ?e Adam Ciebie adorowal, pocalowal. Ty mu na to pozwolilas, spodobalo Ci si?, nie myslalas wtedy jak czuje si? Waldek. Wazniejszy dla Ciebie byl flirt z Adamem.
Na tamtym forum ocena Twojego zachowania byla jednoznaczna I zdradza Ciebie, daj sobie z nia spokoj, nie wiadomo jaki Ci numer wykreci innym razem, nie szanuje Ciebie.!yly te? podejrzenia co robisz kiedy On nie widzi skoro na jego oczach posuwasz si? tak daleko. Mysle ?e duzo pracy przed Toba je?eli Ci zalezy na tym zwiazku. Pracy nad odpudowa zaufania do Ciebie...
Odpowiadajac przedmowczyni - no, nie jest wlasnoscia Waldka, ale czy to znaczy ?e bedac z nim w zwiazku moze przygarniac wszystkich adoratorow ? No chyba ?eby si? umowili na zwiazek otwarty. Ale tak nie jest.
Moje pytanie dotyczyły watku wyjazdy na szkolenie.
Pytanie zadałm autorce watku:) A poza tym skad wiesz jaki zwiazek tworza,mowiła ci o tym Krywald?
Nie wydaje mi sie zeby potrzebowała adwokatów.:)
krywald
Nic złego nie zrobiłas.Pretensje powinny byc skierowane do pana całusnego.Na imprezie moge bawic sie z kazdym ,nie jestem wlasnoscia.Mam prawo do podejmowania decyzji wzgledem wyjazdów.A pan waldek ma raczej problem ze soba ,a próbuje w pedzic w poczucie winy swoja partnerke,kaze jej sie tłumaczyc jak małemu dziecku.Jestes wolnym człowiekiem.
Gdzieś wyczytałam na forum-czyli nie są to moje słowa.....,Pękam ze śmiechu z rogaczy, którzy puszczają swoje żony na spotkania integracyjne-tam tylko seks i alkohol....byłem widzałem...". To nie znaczy , że tam tak jest dosłownie ale jakaś prawda w tym musi być.Twój partner stracił do Ciebie zaufanie(tak sama twierdzisz) więc możesz być przekonana , że będzie tak myślał jak w cytacie.Musisz głeboko to przemyśleć.
15 2013-01-30 23:37:35 Ostatnio edytowany przez Andy1234 (2013-01-30 23:42:36)
krywald
Nic złego nie zrobiłas.Pretensje powinny byc skierowane do pana całusnego.Na imprezie moge bawic sie z kazdym ,nie jestem wlasnoscia.Mam prawo do podejmowania decyzji wzgledem wyjazdów.A pan waldek ma raczej problem ze soba ,a próbuje w pedzic w poczucie winy swoja partnerke,kaze jej sie tłumaczyc jak małemu dziecku.Jestes wolnym człowiekiem.
hm, czyli jak facet całuje kobietę to jest ona bezwolnym narzedziem w jego ręku ?
tak wynika z Twojej wypowiedzi.
Czy uważasz, że to dotyczy tylko pocałunków czy również jeden, dwa lub wiecej kroków dalej ?
Od którego momentu można zacząć mieć pretensje do kobiety również ? ![]()
Dla mnie, każde zachowanie które jest traktowane przez mojego partnera/kę za zdradę - jest zdradą.
To kwestia umówienia sie partnerów.
Dla Waldka takie zachowanie jest najwidoczniej zdradą.
Jeszcze jedno "jesteś wolnym człowiekiem" - TAK, jeżeli jest singlem. Jeżeli jest w związku to, jak sama nazwa wskazuje, jest związana w jakiś sposób z innym człowiekiem. I to od 15 lat....
Z tego pisał Waldi, był jeszcze kuzyn byłego mężą (kilka razy żonaty, ilość kochanek nie do zliczenia), kolega z klasy wieczorowej (w trakcie rozwodu i z dziewczyną na boku) który mówił że ją kocha, jakiś kucharz w Turcji. Zaś sama sprawdza Waldka bardzo dokładnie, kontroluje sms, czas powrotów itp.
Czy Waldek też jest "wolnym człowiekiem" ?
Gdzieś wyczytałam na forum-czyli nie są to moje słowa.....,Pękam ze śmiechu z rogaczy, którzy puszczają swoje żony na spotkania integracyjne-tam tylko seks i alkohol....byłem widzałem...". .
Chyba ta osoba myslała o tym pod swoim kontem.
A mezowie maja prawo tam jezdzic ,pic alkohol,uprawiac seks?
No tak zapomniałamo o tych wspaniałych polskich stereotypach: mezczyzna to samiec,jak zdradza to widocznie babe ma zła.Albo kazda kobieta co sama jezdzi i dom zostawia to baba lekkich obyczajów,rodzine zostawiła i bawic sie pojechała.
A co to znaczy,ze mezowie puszczaja swoje zony? A zona to jakas własnosc jest, czy moze dzieckiem jest co o zgode musi prosic tatusia.
Nie dziwie sie ,ze pozniej rozwody sa.Kiedy dorosła osoba pozbawiana jest wolnosci i własnych wyborów i decyzji.
Czy uważasz, że to dotyczy tylko pocałunków czy również jeden, dwa lub wiecej kroków dalej ?
Od którego momentu można zacząć mieć pretensje do kobiety również ?Dla mnie, każde zachowanie które jest traktowane przez mojego partnera/kę za zdradę - jest zdradą.
To kwestia umówienia sie partnerów.
Dla Waldka takie zachowanie jest najwidoczniej zdradą.Jeszcze jedno "jesteś wolnym człowiekiem" - TAK, jeżeli jest singlem. Jeżeli jest w związku to, jak sama nazwa wskazuje, jest związana w jakiś sposób z innym człowiekiem. I to od 15 lat....
Z tego pisał Waldi, był jeszcze kuzyn byłego mężą (kilka razy żonaty, ilość kochanek nie do zliczenia), kolega z klasy wieczorowej (w trakcie rozwodu i z dziewczyną na boku) który mówił że ją kocha, jakiś kucharz w Turcji. Zaś sama sprawdza Waldka bardzo dokładnie, kontroluje sms, czas powrotów itp.
Czy Waldek też jest "wolnym człowiekiem" ?
Mowa była o pocałunkach do tego sie odniosłam.
Watpie zeby kwestia wolnosci zostala omowiona przez patrnerów.raczej Waldek ustalil granice i to jest jego problem,jak jedzie po kobiecie nie radzac sobie ze swoimi emocjami.
Wolnym jest sie zawsze ,zwiazek czy małzeństwo to nie wiezienie.Przestrzen do zycia jest potrzebna inaczej mozna sie udusic.Mowie tu o wolnosci wyborów ,decyzji i spedzania wolnego czasu i zabawy.Pocałunek w obecnosci wielu osob, nie wykonany przez autorke nie jest zdrada moi zdaniem.Jezeli pan Waldek ma problem z zabawa i dystansem do siebie to niech cos z tym zrobi.Brak zaufania do samego siebie prowadzi do takich sytuacji i nie adekwatnej zazdrosci.
Pan nieszczesliwy czytaj Waldemar ciagle ma problem ,jak nie z kucharzem to innym panem.Raczej powinien poszukac problemu w sobie ,a nie wpedzac w poczucie winy swojej partnerki.A czy Waldek jest wolnym czlowiekiem ,nie wiem?Warto zapytac jego.Ale smiem twierdzic ,ze nie.Sam sobie zabiera wolnosc.
18 2013-01-30 23:55:28 Ostatnio edytowany przez Andy1234 (2013-01-30 23:59:51)
weźcie każdy po kartce A4 i napiszcie co każde z Was uważa za zdradę. Każde zachowanie które wzbudza w drugiej osobie takie uczucie.
Dla jednego może to być intymna rozmowa z osobą spoza związku dla kogoś innego "skok w bok" może byc kwestią - niech ma chwilę przyjemności, co jej bedę żałował.
Dlatego poznajcie Wasze wzajemne oczekiwania.
Piszesz że Waldek stał sie wybuchowy, nerwowy choć przed tymi Twoimi incydentami był wesoły..
Wiesz każdy zdradzony czuje sie jak śmieć, poczucie własnej wartości leci na łeb. Boli zawód który sprawiła druga osoba, zniknęło poczucie zaufania.
Dlatego poznajcie Wasze oczekiwania, zapatrywania i ustalcie coś co będziecie wzajemnie przestrzegać.
malina.m - jesteśmy z innej bajki.
Dla mnie związek to porozumienie się dwoje wzajemnie szanujących się ludzi. Szanujących do tego stopnia siebie, rodzinę którą stworzyli że są w stanie zrezygnować z cząstki "wolności", tak by wzajemnie czuli się w związku dobrze.
Widac dla Ciebie bardziej odpowiedni jest związek "otwarty" w którym każdy robi co mu się żywnie podoba, nie zważając na partnera/partnerkę...
Ot różnorodność ![]()
19 2013-01-31 00:01:27 Ostatnio edytowany przez vinnga (2013-01-31 23:41:46)
Post obraźliwy, nie mający wiele wspólnego z tematem wątku. Mod. Vinnga
malina.m - jesteśmy z innej bajki.
Dla mnie związek to porozumienie się dwoje wzajemnie szanujących się ludzi. Szanujących do tego stopnia siebie, rodzinę którą stworzyli że są w stanie zrezygnować z cząstki "wolności", tak by wzajemnie czuli się w związku dobrze.
Widac dla Ciebie bardziej odpowiedni jest związek "otwarty" w którym każdy robi co mu się żywnie podoba, nie zważając na partnera/partnerkę...
Ot różnorodność
Mozliwe Andy ![]()
Dal mnie zwiazek oznacza ,szczerosc,zaufanie,szacunek i dystans.
Nie jestem zwoleniczka wolnych zwiazków,ale zwiazków z zaufaniem i tego ,ze nie czuje sie jak w wiezieniu.
Nie wyobrazam siebie zebym musiała sie pytac swojego narzeczonego czy mi pozwoli jechac na wyjazd integracyjny z pracy? To samo działa w drugo strone.Kazdy jest dorosły i sam podejmuje decyzji wzgledem swojej oosby.Na pewno ustaliłabym wspolnie zakup samochodu czy mebli do domu ,ale nie to czy moge wyjechac ,zatańczyc czy pojsc na impreze do kolezanki.
W zwiazku z taka zaborczascia partnerów ,która odczytuje w powyzszych postów, wiele zwiazkow sie rozpada ,bo nikt nie jest w stanie wytrzymac ograniczania ich wolnosci.Nie toleruje kłamstwa i zdrady,ale nie jestem chorobliwie zazdrosna partnerka i na szczescie nie mam narzeczonego ,ktory uwiesza sie na mnie za to,ze ktos np facet pocałował mnie w policzkek :
Pozdrawiam ![]()
Dal mnie zwiazek oznacza ,szczerosc,zaufanie,szacunek i dystans.
.....
Nie wyobrazam siebie zebym musiała sie pytac swojego narzeczonego czy mi pozwoli jechac na wyjazd integracyjny z pracy? ...
..
.Kazdy jest dorosły i sam podejmuje decyzji wzgledem swojej oosby....Pozdrawiam
No OK, nie jesteś zwolenniczką otwartych związków.
To co opisujesz, taki związek to dla mnie - "jesteśmy razem ale osobno".
- nie ograniczam się, nie zrezygnuję z przyjemności która może zaboleć partnera,
Jeżeli drugiej osobie to odpowieada - to OK.
Ale, kiedy musi funkcjonowac jako rodzina
- to już tak sie nie da
To co opisujesz, taki związek to dla mnie - "jesteśmy razem ale osobno".
- nie ograniczam się, nie zrezygnuję z przyjemności która może zaboleć partnera,Jeżeli drugiej osobie to odpowieada - to OK.
Ale, kiedy musi funkcjonowac jako rodzina
- to już tak sie nie da
Nie mam wplywu na to co moze zabolec partnera ,jesli go nie krzywdze to mam prawo decydowa o tym co chce robic.Jezeli jestem szczera to nie widze powodu zeby mialo zabolec partnera czy meza (bo to dotyczy tez malzenstw ) to ,zechce spedzic czas np z kolezanka i wyjechac z nia na weekend.Oczywiscie dzialato w obydwie strony .Moj partner czy maz moze pojecha z kolega np na ryby.Razem tez spedzamy czas:chodzimy do kina,teatru,na przyjecia.Zapraszamy gosci do siebie,wyjezdzamy na wakacje.Mamy wspolnych znajomych i kazdy znas ma swoich.Kochamy sie i jestesmy szczesliwi.
Czy w tym jest cos złego?
Jezeli moj partner bedzie chcial mnie zdradzic to i tak znajdzie sposob zeby to zrobic i bez mojej kontroli ![]()
"Nie mam wplywu na to co moze zabolec partnera" - naprawdę ?
mam odmienne zdanie. Mamy wpływ poprzez nasze postępowanie.
Jeżeli wiemy co boli partnera ( a powinniśmy to wiedzieć), to decuyzja należy do nas, czy zrobimy coś co go zaboli czy nie.
Krywald już wie ze nocne powroty po imprezie z kolegą ( w dniu imienin jego partnera, kiedy przygotował romantyczną kolację), romansowanie z innym kolegą, całowanie się z facetem kuzynki - to wszystko go boli.
Szczerze mówiąc... mnie też by bolało i dawno dałbym sobie spokój.
Zacytowałam-......,,Pękam ze śmiechu......."-wyczytałam gdzieś taką wypowiedż mężczyzny.Jednak nie znaczy , że to może dotyczyć również obu stron.
W dobrym związku- uważam, że należy przestrzegac pewnych zasad- w przypadku Krywald, nie chodzi tylko o problem samego wyjazdu na spot. integr. ale równiez o inne sprawy, które miały miejsce w jej związku, a które odbiły negatywne piętno na jej partnerze.
Wypowiedzi Malin są naprawdę zaskakujące-uważam , że zbyt pochopnie i z wielką przesadą podchodzi do znaczenia wolności i niewolnictwa. W zdrowym partnerstwie nikt nie ogranicza drugiej osobie spotkań z koleżankami, czy też w innych poczynaniach.
Musi to jednak być w granicach rozsądku i tak aby nie ranić bliskiej sobie osoby.Na tym polega partnerstwo.
Gdy już wchodzi w grę flirtowanie-a w tym przypadku nawet w obecności partnera , którego się kocha-to już zdecydowanie duża przesada.
Mój przypadek był podobny więc wiem , że po wyczerpaniu czyjejś cirpliwości-pozostaje się samemu. Dobry związek wymaga i poświęceń i rezygnacji bycia adorowaną przez przygodnych panów ( dla samego dowartościowania się) w tym przypadku dość wątpliwej reputacji---- to nie ma nic wspólnego z niewolnictwem.
Malin albo jesteś bardzo młoda , albo nie kochałaś naprawdę.