Witam ,
pd ponad roku spotykam sie z chlopakiem . oboje mieszkamy za granica . tutaj sie poznalismy . od poczatku spotykalismy sie i rozmawialismy o wszystkim . poprostu jak przyjaciele...
wiedzialam co dzieje sie w jego malzenstwie i takie tam ...po dluzszym czasie stwierdzil ze odejdzie od niej bo nie mogl podjac decyzji a ja mu w niej pomoglam...do pewnego czasu bylo okej, czulam ze jest blisko mnie i ze mna , po okolo 3miesiacach ...sygnaly byly inne ,i od tamtej pory jego kontaktowanie sie z zona stalo sie nagminne...nie sa po rozwodzie ! i ten temat jest bardzo ciezki dla niego....! niewiem co mam robic i myslec...mieszkamy razem , wynajmujemy mieszkanie i na wszystko skladamy sie ....lecz widze ze niemysli o rozwodzie bo uwaza ze to nic nie zmieni...do domu do polski jezdzi rzadko bo nie ma innej mozliwosci ....
Podobne tematy
Po pierwsze to dlaczego napisałaś w tytule , że to była żona skoro nie są po rozwodzie. Po drugie to naprawdę straszne , że Twój facet nagminnie kontaktuje się ze swoją własną żoną. Masz nie lada problem.
A może po prostu była żona wcale nie wie że jest była...
sorki , on tak caly czas mowi i mi tak zostalo,
twierdzi ze do niej nie wroci , ze jest ze mna ,razem spimy i takie tam . pokazal mi telefon i jego dzwonienie to co 2 dni,
najgorsze ze on nie mysli o rozwodzie .............
Ja uważam , że to że nie myśli o rozwodzie wcale nie jest najgorsze , bo jest szansa że uda im się uratować małżeństwo. Najgorsze jest to , że gdyby chciał pogodzić się z żoną to nie będzie to takie łatwe , bo coś kiedyś Ci naobiecywał i tak łatwo mu nie odpuścisz. Nie przyszło Ci do głowy , że może stwierdził że jednak to nie Ty jesteś kobietą jego życia ?
Albo obie jesteście kobietami jego życia...Czy ona o Tobie wie?
tak ona wie o mnie i na samym poczatku pisala do mnie rozne rzeczy......
kiedys mu powiedzial ze wiem ze nie jestem jego kobieta zycia ....nie potwierdzil i nie zaprzeczyl....
ja tez mam dziecko w pl i jestem po rozwodzie ......a czas ucieka ....
tak zgadzam sie ze naobiecwal mi i ciezko mu z tego wyjsc....skoro ani ja ani jego zona nie jest jego kobieta do konca zycia ,wiec lepiej miec rozwod i swiety spokoj? nie tak?
Dla niego rozwód dużo by zmienił...musiałby płacić alimenty.
A tak Ty jesteś tutaj(pod ręką), zona w pl(może jej naściemniać jaki to był głupi i przeprasza)... idealne rozwiązanie... po co komu rozwód...
A ja myślę , że facet nie chce się definitywnie rozstać z żoną bo najwyraźniej jeszcze coś do niej czuje. A że faceci z natury wygodni są , to Ty jesteś dla niego kochanką w łóżku , kucharką w kuchni , sprzątaczką w mieszkaniu itd. , a co najważniejsze nie jest na obczyźnie sam.
a to prawda raz widzialam ze napisal jej ze to jego wina ze odszedl od rodziny i zostawil ja sama, to prawda ma mnie pod reka ...to po co mi mowi ze chce ukladac ze mna przyszlosc
dlatego szukam dobrego rozwiazania , jak go zaskoczyc ? jak z nim porozmawiac , o rozwodzie i co dalej? bo chce sciagnac corke do siebie
kase jej placi....co miesiac
14 2013-01-11 22:24:39 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-01-11 22:27:33)
a to prawda raz widzialam ze napisal jej ze to jego wina ze odszedl od rodziny i zostawil ja sama, to prawda ma mnie pod reka ...to po co mi mowi ze chce ukladac ze mna przyszlosc
Żebyś nie odeszła i go nie zostawiła, bo musiałby szukać kolejnej "do układania sobie przyszłości"... Kochaniutka...nie czytałas wątków na tym forum...jakie sa podstawowe teksty kochanków? "Żona zła, nienormalna, oziebła, juz od dawna z nia sie nie kochał, łączy ich tylko dziecko...składa pozew o rozwód, bo już dłużej nie może..." i takie tam brednie a Ty "jestes kobieta jego życia, z Tobą poznał co to miłość, tylko z Toba chce spędzic resztę swojego zycia"... Normalnie klasyka gatunku...
Mówi Ci to co chcesz usłyszeć , i dla tego właśnie ma Cię cały czas pod ręką. Gdyby Ci powiedział , że na nic więcej nie możesz liczyć to pewnie nie chciała byś z nim być , i kto by mu wtedy usługiwał ?
to prawda , mialam juz zwiazek gdzie mezczyzna z gory okreslil ze tylko przyjaciele i nie mysli o odejsciu od zony ...byl tak zwany uklad ,do pewnego momentu .....wiem ze nie odszedl od niej i tego nie zrobi ,powiedzial mi to prosto w oczy ze za duzo by stracil....
a z tym co jestem , wszystko mozliwe ze mnie oszukuje i cos do niej czuje ,po prostu juz sama nic nie rozumie , czuje ze kocha mnie ,jest za mna ....
ponad pol roku temu przespali sie niby jak to napisala ostatni raz........jak to widzialm czulam sie okropnie zdradzona i ponizona
Po co wdajesz się w związki z żonatymi facetami ? Nie lepiej poszukać , czy poczekać na takiego który swoje sprawy ma poukładane od początku do końca ? W ten sposób oszczędzisz sobie cierpień i rozczarowań.
zgadzam sie z toba.
dla mnie sprawa jest jasna od poczatku, chce miec was dwie w garsci,
z zona zaczelo sie psuc, wiadomo codziennosc a tu zjawilas sie ty, cos swierzego, nowego wiec zostawil pare lat przeszlosci i poswiecil sie tobie, ale mieszkajac z toba okazalo sie tu tez jest codziennosc, poza tym cos jeszcze cos od niego chcesz a on nie moze zrezygnowac z wyjscia ewakuacyjnego, w koncu z zona to juz wie jak jest a nie rozwodzac sie z nia to daje jej nadzieje i kontakt sie utrzymuje i tak p..i zycie tobie i dla zony!
chcesz byc z kims kto ci zasugerowal ze nie jestes ta jedyna? kobieta jego zycia??
tym bardziej ze mowisz ze masz dziecko, tez chcesz powaznie ulozyc zycie ale tu nie ma szans!
on napewno niechce byc ojczymem, mam wrazenie ze jest nastawiony tylko na przyjemnosci
nie marnuj czasu