netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy jestem winna, że mój mąż mnie zdradził? Boję się...

14 odpowiedzi5 643 wyświetleniazałożony przez ZakręconaBeata, 20.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy jestem winna, że mój mąż mnie zdradził? Boję się...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1 Ostatnio edytowany przez ZakręconaBeata (2015-04-20 20:31:15)

Temat: Czy jestem winna, że mój mąż mnie zdradził? Boję się...

Witam.

Nie wiem, właściwie, od czego zacząć...
O zdradzie męża dowiedziałam się 2 miesiące temu, ale od początku.

Między nami było zupełnie różnie, dawniej.
Gdy pojawiło się dziecko, a właściwie moja ciąża, postanowiłam zaufać jego obietnicom znowu. Nie brnęlam w to ślepo - sama nie wyobrażałam sobie życia bez niego oraz że moje dziecko będzie miało rozbitą rodzinę. Postanowiliśmy spróbować od początku, zostawiając przeszłość za sobą. Dziecko ma dziś 16 miesięcy, po ślubie jesteśmy 18 miesięcy.
Mąż wyjechał za granicę za pracą, oraz by spłacić swoje długi, które narobił z własnej głupoty w czasie, kiedy się rozstaliśmy prawie 3 lata temu.
Przyjeżdżał do mnie na parę dni w miesiącu, także więc odległość - takie mam wrażenie - zdystansowała nas do siebie i sprawiła, że między nami było lepiej.
Dziecko sama praktycznie wychowałam do tej pory.
We wrześniu wyjechałam do męża za granicę, pełna obaw, lecz jednak z nadzieją w sercu, że będzie dobrze, że w końcu koniec samotności (wyjeżdżał od 2011 roku), że rodzina będzie w komplecie. Myślałam: albo się nam uda, albo rozstaniemy się godnie, ale w poczuciu, że spróbowaliśmy dla dziecka zostać rodziną. Ja, nie ukrywam, kocham męża i darzę go szacunkiem, może nie tak mocno, jak niegdyś, może nie tak jak powinno być, ale jednak.

Gdy wyjechałam zaczął się koszmar, którego preludium doświadczyłam przed ciążą. Mąż codziennie, sukcesywnie mnie niszczył. Nie miał już oporów, nie było z nami rodziny, ani znajomych. Wiedział, że ma mnie w szachu. Po miesiącu przestaliśmy współżyć. Ja już nie byłam w stanie, czułam się jakby mnie ktoś gwałcił, i to za moim przywoleniem, bo fizycznie się nie broniłam, więc w moim mniemaniu było to jeszcze gorsze. Rozmawiałam, prosiłam, pisałam listy, krzyczałam i tak w kółko, powtarzając mu, że nie może mnie nie szanować przez cały dzień, a  wieczorem na zmęczonej i obrażanej  wymuszać seks. Mój mąż miał na to jedną odpowiedź: będzie łóżko, będzie dobrze. Jednak tak nie było!

W grudniu pojechałam z dzieckiem i naszym samochodem na lawecie, który zepsuł mąż i zaniedbał. Mąż został sam na 2 dni, jak się dowiedziałam, już zaczął pisać z NIĄ, swoją znajomą na FB. Już pod choinkę nie dostałam żadnego prezentu, on ode mnie owszem. Chodził naburmuszony, zły, że kupuję w końcu dziecku rzeczy, zabawki. O wszystko zresztą miał pretensje, a zwłaszcza o pieniądze, które wydaję wg niego "jak tylko są, to wymyślam, żeby tylko coś kupić". Uwierzcie mi, nie jestem zakupoholiczką, odkąd z nim jestem chodzę i wyglądam jak dziad, rzuciłam się na sklepy gdy przyjechaliśmy na święta bo dostaliśmy zaległe pieniądze na dziecko, więc je wykorzystałam na dziecko, w małym procencie, reszta poszła na naprawę samochodu, grube tysiące.
W międzyczasie dopuściłam się haniebnego czynu jakim jest sprawdzanie komórki mojego męża, ponieważ ja i mama zauważyłyśmy, że z kimś ciągle pisze, i to nawet do późna. Nawet jej to pisał, że my się czepiamy go i wypytujemy... Udało mi się część tych wiadomości przejrzeć, reszta była sukcesywnie wykasowywana. Pod koniec grudnia mąż zaczął gadać, że da mi pieniądze z państwa na dziecko - te rodzinne i żebym nie podawała go o alimenty, bo tamtego rodzinnego na dziecko jest więcej, więc mi się to bardziej opłaci I gdy zacznę z nim walkę i pozwę go o alimenty, to stracę. Byłam w szoku. Po nowym roku mieliśmy poważną rozmowę, mama popilnowała nam dziecka, a ja powiedziałam otwarcie, że jeżeli tak będzie dalej wypisywał z nią, to  z nami koniec. Zaznaczyłam, że może mieć koleżanki i znajome, może z nimi rozmawiać, ale nie ciągle i do 2 w nocy tak, że następnego dnia jest nieprzytomny, pokłada się po kanapach i nie ma siły by mi pomóc, opiekować się dzieckiem, chodzi zaspany i popełnia błędy. Ponadto - wszystko mu powiedziałam, albo będzie z tym porządek, albo z nami koniec. Miałam dosyć jego przyjaciółki wiecznie wtrącającej się, tego że w znajomych ma dziewczynę, z którą przed małżeństwem mnie zdradził (całowali się tylko - tyle wiem) i kontaktuje się z nią. Zarządałam szacunku. Parę dni później wyjechał do naszego domu, do pracy, ja musiałam zostać z dzieckiem, bo samochód był w naprawie a i wózek dziecka oddany do naprawy na gwarancję. Jak się później miało okazać, już kochanka miała z nim jechać do naszego domu wtedy, ale rezygnuje, przyjeżdża parę dni później busem, za nasze pieniądze. Przez tydzień mieszka w naszym domu, je, śpi, kąpie się... wszędzie tam gdzie ja, za moje pieniądze, za dziecka, za męża... Szwenda się po domu do późnego popołudnia, bo mąż w tym czasie chodzi do pracy.
W sumie u mamy spędziłam 2 miesiące, z walizką spakowaną na 2 tygodnie. Jeździłam wiele razy po samochód z dzieckiem na drugi koniec miasta, bez wózka, z rozwaloną kurtką.
W końcu! Samochód odebrany, mąż przyjeżdża na walentynki. Daję mu prezent i kartkę, on zaskoczony, w walentynki nie ma go 4 godziny, bo pojechał za granicę (mieszkamy blisko granicy), by wybrał pieniądze, kupuje mi prezent. Załatwia sąsiadkę, by wieczorem zabrać mnie do pubu. Jest miło, całujemy się, jednak nie śpimy, wyczuwam w nim dystans. 15go jedziemy do innej miejscowości, do jego rodziny. Mamy już wracać, idę jeszcze na siku. Wracam, a tam zastaję JĄ. Przy naszym samochodzie, dziecku, przy nim. Przedstawia nas sobie. Zachowuję się jak gbur - przez samochód rzucam zdawkowe "cześć", wkurwiona, że przez takiego bazyla się kłócimy. No i co ona tu robi? A mąż chciał przez całą wizytę wyjść gdzieś, a to do sklepu, a to tu, a to tam. Zatrzymuję go, irytuje mnie, że ciągle gdzieś chce latać, wychodzić jak zwykle i przychodzić, teraz wiem, czemu... Tłumaczę: zostań, razem wszyscy wyjdziemy.

Za 2 dni wyjeżdżamy za granicę, do naszego domu. Kłótnie trwają, o wszystko i o nic, pretensje jego i zarzucanie mnie gównem, tak, że słońca nie widziałam. Po przyjeździe kochamy się, bez zabezpieczenia.
Na następny dzień, zupełnie przypadkiem, włączam laptopa męża, gdyż mój jest gdzieś w torbach, w reklamówkach, a dużo tego, nie zdążyłam się rozpakować do końca. Laptop się włącza, siostra puszcza strzałkę, dzwonię do niej. Na pulpicie pojawia się Skype, a tam od razu rozmowy z nią... od dołu, od końca, buźki, zapewnienia o miłości itd... Przewijam i rozmawiając z siostrą, wpadam w płacz... Myślałam, że to żart, okrutny, przebrzydły, świat mi runął. Siostra każe mi wszystko skopiować i przesłać. Ja pozwalam sobie wszystko przeczytać dopiero 1.5 miesiąca później w całości.
Myślę, co robić, w końcu wszystko rozwiązuje się samo: mąż przychodzi z pracy, chce mi dać buzi, ja się uchylam. Idzie za mną do kuchni, z pretensjami, że jak to, co ja znowu odpier...m. Odpowiadam: bo kochasz inną kobietę. Prawdy z jego ust nie dowiem się już ani razu, w całości, kłamie, jak tylko może, omija prawdę i się mota. Wybiera mnie i dziecko: rodzinę. Ona deklaruje, że nie będzie się z nim kontaktować, przeprasza. Zerwał z nią nie przy mnie, lecz kiedy go nie było w domu.
Po 1.5 mies. W końcu przyjeżdża po mnie i dziecko mój tata. Mogę odetchnąć. Zaczyna się mój koszmar... Burza uczuć, gniew, nienawiść, tęsknota, wszystko na raz i każde osobno - spala mnie, mam uczucia paniki, duszności, nie mogę spać itd. Jest mi bardzo niedobrze, idę w środę do gin, zbadać się, bo on z nią też bez zabezpieczenia... zbiera mi się na wymioty.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że mój mąż raz wypisuje, że bardzo żałuje, tego co zrobił i jaki jest samotny (pisze tylko o swoim bólu), a drugi raz, jak np. wczoraj wyzywa mnie. Twierdzi, że ze mną nie da się żyć, że zdradził mnie, bo brakowało mu ciepła i miłości, a także seksu. Ale mnie też tego brakowało i o tym z nim usiłowałam rozmawiać. Nie jestem zimną rybą, chciałam chodzić z nim na terapię, ale się opierał, byliśmy zaledwie parę razy, ale to wiele, wiele miesięcy wcześniej. Nie robi nic, by mi udowodnić, że wybrał nas. Z kochanką naliczyłam 4 kontakty o których wiem, ostatnio rozmawialiśmy przez godzinę, że ona się z nim kontaktowała, bo chce mnie na policję podać. Podobno ktoś w necie znalazł jakąś informację o niej. I wyssło, że to ja niby na nią napisałam. Kolejna afera wybuchla, gdyż moja siostra napisała do jej rodziców na FB, co ich córka zrobiła... też wszystko odbiło się na mnie. Wyżył się. Nie daje mi spokoju, obwinia o zdradę, poniża i wyzywa, pisze, że nigdy sobie nikogo nie znajdę, że nikt ze mną nie zechce być że nienawidzi mnie za to i za to... Potem jest miły i pyta o dziecko. Gdy nie odpisuję, bo nie chcę pozwolić, by mnie bardziej wdeptał w ziemię, oskarża mnie o granie dzieckiem i utrudnianie kontaktu. Mam dość, jestem na skraju, rodzina radzi, bym się odcięła, nie pisała, zablokowała, ja jednak boję się jego reakcji, oskarżeń. Do maja ma się wyprowadzić z naszego mieszkania, ja muszę wrócić za granicę, do chirurga i z dzieckiem na szczepienie. Ociąga się z tym jednak, inni mi mówią, że on się nie wyprowadzi. Dziecko idzie do żłobka od sierpnia, a on ciągle nie może sobie znaleźć odpowiedniego mieszkania. Boję się go totalnie olać, bo ja języka nie znam, bo mamy jeszcze pewne sprawy do załatwienia.

Jeszcze tylko dodam, że po tym, jak się dowiedziałam wielokrotnie usiłował mnie zaciągnąć do łóżka, dobierał się do mnie w bardzo brutalny sposób, zwłaszcza przy dziecku, bo wiedział, że ja nie chcę by dziecko widziało przepychanki, słyszało kłótnie, chociaż niestety, ale tak się stało i teraz jest znerwicowane. Ponadto proponował mi, byśmy jednak mieszkali razem, że w mieszkaniu 3 pokojowym nie będziemy się widzieć nawet. Ja jednak tego nie chcę. Totalna bzdura. A plan wobec mnie miał taki, że ja miałam iść sprzątać, dziecko do żłobka na 9 godzin zapisał, a kochance miał załatwić pracę na produkcji. O to sprzątanie się ciągle kłóciliśmy, ja chciałam iść najpierw do szkoły językowej. Prosił kochankę o rok czasu, na poukładanie wszystkich spraw. Teraz się tego wypiera, jak zresztą wielu rzeczy w naszym życiu, że tak nie zrobił, nie powiedział... Przed jej przyjazdem kupił też parę rzeczy do domu, m.in. sztućce, z których ona zjadła pierwsza, a o których kupnie mówiłam od paru lat.

Niby wiem, co mam robić, ale wiecie co? Ja się go naprawdę boję.
Czeka mnie niepewna przyszłość za granicą, nie wiem jak to będzie i czy będzie, do kraju wrócić za bardzo nie mam jak i gdzie i też mam problem z pracą tutaj.

2

Odp: Czy jestem winna, że mój mąż mnie zdradził? Boję się...

Nie nie jesteś. Problemy zawsze sa a zdrada jest opacznie rozumianym sposobem postepowania, który tylko problemy poglebia. Zdrady winny jest tylko zdradzający ale związek/maleznstwo może mieć swoje problemy mniejsze lub większe i te poważne. Za te problemy często odpowiaja oboje partnerzy nawet przez sam fakt bagatelizowania i niedostrzegania ich, czy niechęć rozwiazywania ich. Zrozumienie tego ma kolosalne znaczenie w momencie prob naprawy związku gdzie pracować musza oboje tak samo silnie. Natomiast zwalanie winy za zdrade przez zdradzającego na osobe zdradzona jest jedynie mechanizmem psychicznej manipulacji i checia dominacji. Jest klasycznym przerzucaniem winy na druga osobe. Takiemu postepowaniu należy twardo i stale mowic nie, a zdrade nazywać po imieniu zdrada. Zdradzajacy niestety nie rozumie bolu zdradzonego i tylko swoja postawa można mu to probowac uswiadomic.

3

Odp: Czy jestem winna, że mój mąż mnie zdradził? Boję się...

Zrobiłaś masę błędów, pozwalając traktować się przedmiotowo, ale nie dziwię Ci się, jesteśmy głupkami w miłości.

Strasznie dużo cierpienia, strasznie dużo bólu, cynizmu z jego strony. Odejdź. Zacznij knuć chytry plan, zbieraj dowody zdrady, spokojnie, powoli - nie spiesz się, uśpij jego czujność i złóż pozew o rozwód. Dowiedz się, jaką pomoc możesz uzyskać od państwa, w którym obecnie jesteś. Jeśli jesteś w UK, możesz mu nieźle narobić koło pióra i pomogą Ci. Dostaniesz mieszkanie i pomogą Ci stanąć na nogi.

Ten związek niszczy Cię, bo on nie ma do Ciebie za grosz szacunku i możesz sobie go żądać ile wlezie. To jest jakaś masakra, jakieś zgliszcza. Uciekaj. Jeśli masz do kogo wrócić do PL, zrób to.

Piszesz, że nie wyobrażasz sobie życia bez niego - rozumiem, że to odnosiło się do momentu, który opisywałaś na początku postu?

Twoje dziecko nie powinno patrzeć na takie sceny, na takie traktowanie matki, drugiego człowieka w ogóle.

Nie będę wylewać wiadra pomyj na Twojego męża, ale uwierz mi, że jeśli się od niego uwolnisz, pewnego dnia odetchniesz piersią i stwierdzisz, że to była dobra decyzja.

Strasznie mi przykro, żaden człowiek nie zasłużył, aby go tak traktować, deptać. Bu.

4

Odp: Czy jestem winna, że mój mąż mnie zdradził? Boję się...

Witam.

Boisz się Go bo Cię bije, bo straszy, że odbierze Ci Dziecko?

5 Ostatnio edytowany przez ZakręconaBeata (2015-04-20 21:43:55)

Odp: Czy jestem winna, że mój mąż mnie zdradził? Boję się...

panibaronowa - zaciągnął mnie do Niemiec, w Polsce, nie mam do czego wracać, nie ma mi kto dziecka przypilnować, gdy bedę mieć na popołudniową zmianę, a o znalezieniu nowej pracy też mogę pomarzyć - ciężko o nią w moim mieście. Wolałabym się ustawić i stanąć na nogi tam, póki chociaż dziecko nie dorośnie do tych 3, 4 lat. Już dowiedziałam się, że mogę uzyskać pomoc, jaką, jednak wolałabym się przeprowadzić bliżej Polski, nie mieszkać z nim w jednej miejscowości. Na razie zobaczę, co uda mi się zdziałać, na razie uzyskałam informacje, że przy granicy z PL pomoc jest bardziej rygorystyczna i mi się nie należy.
W moim życiu jest obecny od 13 roku życia, dla niego byłam przyjaciółką, powiernikiem, tracę nie tylko męża, lecz i przyjaciela, towarzysza, długoletnią znajomość. Zdaję jednak sobie sprawę, że tęsknię za wyimaginowaną postacią, lub też za kimś, kim był w przeszłości. Go już nie ma.
Cóż, zamówiłam msze za niego a drugą za jego rodziców, gdyż on tego nie zrobił nigdy. Na szczęście nie mamy ślubu kościelnego.
Wiem, że muszę odejść, wiem, że odzyskam dawną siebie, przynajmniej w części. Już zaczynam odżywać, ostatnio przymierzyłam nawet różowe okulary. Niby głupota, ale byłam tak zahukana, że nic totalnie nie kupowałam, nic nie oglądałam, nic mnie nie cieszyło.

6

Odp: Czy jestem winna, że mój mąż mnie zdradził? Boję się...
Krejzolka82 napisał/a:

Witam.

Boisz się Go bo Cię bije, bo straszy, że odbierze Ci Dziecko?

Nie bije mnie.
Straszy, szantażuje, grozi wyciągnięciem moich tajemnic, mam takich parę, a zwłaszcza jedną, której się bardzo wstydzę.
Każdy niewłaściwy ruch z mojej strony jest srogo wypominany i karany.

7

Odp: Czy jestem winna, że mój mąż mnie zdradził? Boję się...

maniek_z_maniek - dziękuję, za mądrą wypowiedź. Muszę ją przeczytać wiele razy, by "weszła mi do głowy" i została tam już na zawsze, by nie dać sobie wmówić winy.

8

Odp: Czy jestem winna, że mój mąż mnie zdradził? Boję się...
ZakręconaBeata napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Witam.

Boisz się Go bo Cię bije, bo straszy, że odbierze Ci Dziecko?

Nie bije mnie.
Straszy, szantażuje, grozi wyciągnięciem moich tajemnic, mam takich parę, a zwłaszcza jedną, której się bardzo wstydzę.
Każdy niewłaściwy ruch z mojej strony jest srogo wypominany i karany.

A może warto powiedzieć te tajemnice osobom, którym On może zdradzić.
Wiem, że to nie jest łatwe, ale jak ich nie ujawnisz, to zawsze będzie Cię tym szantażowała.

A Ty nie masz nic na Niego(wiem, że nie powinno się "klin klinem" ale w tym wypadku to może być pomocne)?

9

Odp: Czy jestem winna, że mój mąż mnie zdradził? Boję się...

Krejzolka82

Ta osoba jest zbyt mała, by jej o tym powiedzieć... ;-(

Mam na niego haka, kiedyś zadał mi pytanie, czy nie użyję tego nigdy przeciwko niemu, czym mnie zdziwił, gdyż byliśmy razem, a tu on takie pytania zadaje... Jest to hmmm, nie wiem, czy przez to mogą mu zabrać władzę rodzicielską, lub mocno ją ograniczyć...
Ale to są już mega brudy, do których jednak będę chyba musiała się posunąć, gdyż ten człowiek nie da mi spokoju.

10

Odp: Czy jestem winna, że mój mąż mnie zdradził? Boję się...
ZakręconaBeata napisał/a:

Krejzolka82

Ta osoba jest zbyt mała, by jej o tym powiedzieć... ;-(

Mam na niego haka, kiedyś zadał mi pytanie, czy nie użyję tego nigdy przeciwko niemu, czym mnie zdziwił, gdyż byliśmy razem, a tu on takie pytania zadaje... Jest to hmmm, nie wiem, czy przez to mogą mu zabrać władzę rodzicielską, lub mocno ją ograniczyć...
Ale to są już mega brudy, do których jednak będę chyba musiała się posunąć, gdyż ten człowiek nie da mi spokoju.

Ja mogę sobie gdybać, ale może spróbuj pogadać z Nim na spokojnie jakoś daj Mu do zrozumienia, że obydwoje macie "haki" na siebie i dla Was obojga będzie lepiej, żeby nikt się o nich nie dowiedział.

Zaniepokoiłaś mnie tym, że On może stracić lub mieć ograniczoną władzę rodzicielską.

11

Odp: Czy jestem winna, że mój mąż mnie zdradził? Boję się...
Krejzolka82 napisał/a:
ZakręconaBeata napisał/a:

Krejzolka82

Ta osoba jest zbyt mała, by jej o tym powiedzieć... ;-(

Mam na niego haka, kiedyś zadał mi pytanie, czy nie użyję tego nigdy przeciwko niemu, czym mnie zdziwił, gdyż byliśmy razem, a tu on takie pytania zadaje... Jest to hmmm, nie wiem, czy przez to mogą mu zabrać władzę rodzicielską, lub mocno ją ograniczyć...
Ale to są już mega brudy, do których jednak będę chyba musiała się posunąć, gdyż ten człowiek nie da mi spokoju.

Ja mogę sobie gdybać, ale może spróbuj pogadać z Nim na spokojnie jakoś daj Mu do zrozumienia, że obydwoje macie "haki" na siebie i dla Was obojga będzie lepiej, żeby nikt się o nich nie dowiedział.

Zaniepokoiłaś mnie tym, że On może stracić lub mieć ograniczoną władzę rodzicielską.

Już były prośby z mojej strony, w jego stronę, by mi dał spokój, by już po mnie nie jeździł. Byśmy nie szli na noże. Ale on jest rozchwiany emocjonalnie, raz jest ok miły, by za pare godzin lub na drugi dzień na mnie warczeć.

I co ja mogę powiedzieć o swoim mężu? Załamał się parę razy, 2 razy na tyle, by znaleźć się w szpitalu psychiatrycznym, zastanawiam się, czy to wystarczający powód, by odebrać mu dziecko. Boję się, że może stać się nieobliczalny.

12

Odp: Czy jestem winna, że mój mąż mnie zdradził? Boję się...
ZakręconaBeata napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:
ZakręconaBeata napisał/a:

Krejzolka82

Ta osoba jest zbyt mała, by jej o tym powiedzieć... ;-(

Mam na niego haka, kiedyś zadał mi pytanie, czy nie użyję tego nigdy przeciwko niemu, czym mnie zdziwił, gdyż byliśmy razem, a tu on takie pytania zadaje... Jest to hmmm, nie wiem, czy przez to mogą mu zabrać władzę rodzicielską, lub mocno ją ograniczyć...
Ale to są już mega brudy, do których jednak będę chyba musiała się posunąć, gdyż ten człowiek nie da mi spokoju.

Ja mogę sobie gdybać, ale może spróbuj pogadać z Nim na spokojnie jakoś daj Mu do zrozumienia, że obydwoje macie "haki" na siebie i dla Was obojga będzie lepiej, żeby nikt się o nich nie dowiedział.

Zaniepokoiłaś mnie tym, że On może stracić lub mieć ograniczoną władzę rodzicielską.

Już były prośby z mojej strony, w jego stronę, by mi dał spokój, by już po mnie nie jeździł. Byśmy nie szli na noże. Ale on jest rozchwiany emocjonalnie, raz jest ok miły, by za pare godzin lub na drugi dzień na mnie warczeć.

I co ja mogę powiedzieć o swoim mężu? Załamał się parę razy, 2 razy na tyle, by znaleźć się w szpitalu psychiatrycznym, zastanawiam się, czy to wystarczający powód, by odebrać mu dziecko. Boję się, że może stać się nieobliczalny.

Poszukaj może wsparcia w jakieś poradni?
Może idź pogadaj z jakimś psychiatrą, może coś sensownego Ci poradzi.

P.S. Mi nie chodziło, żebyś pisała tutaj, jakiego masz "haka" na męża. Po prostu skasuj to o swoim mężu.

13

Odp: Czy jestem winna, że mój mąż mnie zdradził? Boję się...

jejku dziewczyno zostaw go!!!!!!!!

14

Odp: Czy jestem winna, że mój mąż mnie zdradził? Boję się...

Chcę go zostawić, lecz boję się, że zniszczy mi życie. Nie wiem, co zrobić, by przestał mnie kontrolować, wypisywać, zastraszać, szanstażować.

15

Odp: Czy jestem winna, że mój mąż mnie zdradził? Boję się...

Boga sie boj a nie jakichs pierdol

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy jestem winna, że mój mąż mnie zdradził? Boję się...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026