Piszę, bo chcę się wygadać...
Forum zabrało, a zarazem dało mi wiele...
Kiedyś opisałam na forum historię jednego wątku w moim życiu...
Dziś mam wszystko... Może inaczej... Odzyskałam wszystko...
Mam rodzinę, przyjaciół, znajomych, pracę...
Czemu, więc są chwile, że czuje się samotna?
Mam mętlik w głowie i czasem chciałabym z kimś porozmawiać...
Ale nie chcę nikomu zawracać głowy swoimi wątpliwościami.
Mam przyjaciółkę... Oj, burzliwa i długa jest nasza znajomość...
Wie dużo o mnie, i to jest jej atutem, a czasem przywarą.
Ludzie uważali, że jestem ideałem, więc jeśli coś złego zrobiłam, to oczywiście jej wina...
A to bzdura... Każdy jest kowalem swojego losu...
Zawiodłam ją ostatnio... Trochę się poróżniłyśmy...
Choć teraz wszystko wraca do normy, to nie chcę jej zawracać głowy.
Po za tym to co czuje... Jest głupie... i powinnam się z tego jak najszybciej wyleczyć...
Jak zapomnieć??? Jak uciec przed miłością???
Nauczyłam się żyć dniem dzisiejszym...
Nie myśleć, co będzie dalej...
Szukam ukojenia w pracy i w realizacji swoich marzeń.
Mam też osobę, która wiele mi wybaczyła.
Jest dużym oparciem, wiele jej zawdzięczam.
Czasem daje mi w kość, mim to uczę się akceptować jego przywary...
W każdym związku są lepsze i gorsze chwile (dni)...
Uczę się go na nowo, co dzień od nowa... Uczę się go kochać...
Choć ma wiele wad i czasem za jego nie czułość, kazałabym mu iść w p....,
zasługuje na miłość (każdy człowiek na nią zasługuje)...
ale czasem są chwile, że nie daję sobie rady...
To wraca jak bumerang...