Nie wiem czy piszę we właściwym wątku, jeśli nie to przepraszam. Otóż mój problem polega na tym, że nie wiem co począć dalej. Za pół roku wychodzę za mąż, w dużym domu gdzie mieszkają moi rodzice i siostra dostaliśmy od rodziców pokój kuchnię i łazienkę. Wszystko ładnie wykończone, brakuje tylko mebli w kuchni i glazury w łazience. I tu zaczyna się problem. W łazience należy połączyć również przewody elektryczne. Wynajęliśmy więc elektryka fachowca, żeby jutro to zrobił, wiemy że instalacja jest zrobiona źle, prąd płynie nie w tych żyłach itp. Oczywiście z najwyższą delikatnością wytłumaczyliśmy ojcu, bo mam nie ma nic przeciwko, że wynajmujemy elektryka, żeby on nie musiał się z tym męczyć, notabene on układał przewody w domu, jest samoukiem. Rozpętała się dzika awantura bo on nie pozwala. Wrzeszczy, wyzywa, wyklina... Nie wytrzymałam w przypływie furii po 4 godzinach awantury wylałam na niego kubek mocno ciepłej herbaty (było to przed godziną w trakcie kolacji). Rzucił się w pogoń za mną i gdyby nie mama pewnie pobił by mnie. Jestem roztrzęsiona, nie wiem co robić dalej. Za wszystko płaci mój narzeczony, bo mnie nie stać, mam niską pensję, za to opłacam szkołę, paliwo, telefon, internet i udało mi się odłożyć, ale tylko tysiąc złotych :-(. Wszystko do tej łazienki mamy, kran glazurę, terakotę, meble nawet ręczniki... Dodam, że jestem współwłaścicielką tego domu, siostra druga właścicielka cieszy się tego, że ulepszamy i coś robimy, mama też. Moglibyśmy zaciągnąć kredyt i kupić mieszkanie, ale ja marzę o tym by dokończyć naukę, tak bym mogła pracować w zawodzie. Mam jeszcze dużo działek i już wystawiłam je do sprzedaży ale nikt nie chce kupić. Możemy wynająć, ale wtedy nie wystarczy nam na opłacanie dwóch czesnych i czynszu...
Mój tata został zakwalifikowany przez lekarza wojskowego jako osoba z zaburzeniami umysłowymi, nie wykonywał rozkazów bo to on jest panem, a nie dowódca i o mało go nie zastrzelił. To było gdy szedł do wojska czyli z 50 lat temu, ale uważam, że nie pozostaje to obojętne dla dzisiejszych sytuacji.
Jestem załamana, nie wiem co mam zrobić. Proszę spójrzcie na chłodno i doradźcie mi co najlepiej byłoby w tej sytuacji zrobić.
1 2012-12-30 23:51:45 Ostatnio edytowany przez Undique (2012-12-30 23:55:48)
Podobne tematy
Undigue nawet nie powinnas sie zastanawiac......lepiej zyj skromnie,ale u siebie!!!!Ja na Twoim miejscu wzielabym nogi za pas i poszabym precz z domu rodzinnego,bo zobaczysz co bedzie dziac sie po Waszym slubie....mlodzi zawsze powinni zyc osobno!!!!Twoj ojciec bedzie zawsze myslal,ze mieszkasz u niego,a nie u siebie,bedzi zyl waszym zyciem ,poczytaj sobie o toksycznych rodzicach!Ja juz jestem tesciowa ,babcia,ale wiem,ze mlodzi powinni zyc "u siebie" i odwiedzac rodzicow wtedy kiedy beda miec na to ochote! ![]()
Po raz kolejny dostaję taką samą odpowiedź... Bo to chyba słuszna odpowiedź. Żal mi tylko tych pięciu lat studiów. Gdybym wybrała inny zawód ten magister pewnie zakończyłby moją edukację i miałabym zawód w ręku , a tak to jakby skończyć liceum a matury nie zdać związane ręce. Wszystko przez te wstrętne pieniądze. Łudziłam, się że skoro jestem właścicielką to łożymy już pieniądze w swoje. Jednak są chyba w życiu rzeczy ważniejsze niż wygoda. Straszne, że na ludzką głupotę nie ma leku. Chcieliśmy być z nimi pomagać im, po prostu wieść spokojne i szczęśliwe życie. Jestem taka naiwna. Tak bardzo mi wstyd przed nim i jego rodziną, świat mi się na chwilę zawalił.
Nie radziłabym żyć w tak toksycznym klimacie. Tworzenie nowej rodziny wychodzi najlepiej gdy jest się z dala od wpływów rodziców - szczególnie toksycznych.
Dla Ciebie też i Twojego zdrowia będzie lepiej żyć z dala. To co piszesz o wylewaniu na ojca kubka z herbatą brzmi potwornie. Rozumiem awanturę i nerwy, ale to gruba przesada.
Wrzuc na luz i wynieś się stamtąd.
Studia można przerwać na rok i w tym czasie na przykład uzbierać na czesne. Pracy można poszukać innej, która byłaby lepiej płatna, a zamiast kredytu można coś wynająć na rok czy dwa dopóki nie ukończysz studiów. Wszystko po kolei - przecież masz czas. A najważniejszy jest spokój psychiczny, bo żyjąc w takim klimacie zwyczajnie nabawisz się ciężkiej nerwicy
Wstyd mysle ze to naturalne w takiej sytuacji , moja rodzina tez nie jest taka jak wszystkie wiec rozumiem Cie juz pod tym wzgledem , ale tak naprawde to nie Ty powinnas sie wstydzic. Naprawde!
Uwazam ze jesli narzeczony Cie kocha to napewno bedzie Cie wspieral a po drugie mysle ze musisz zastanowic sie razem z nim , podjac razem jakas decyzje , bo to bedzie Wasze zycie i to wlasnie Wy bedziecie mierzyc sie razem z przeciwnosciami , trudnymi decyzjami jak rowniez z Twoim tata.
Skoro Autorka jest współwłaścicielką domu to ma prawo tam być, a inni mogą ją cmoknąć. A co do ojca ugadać sie z mamą i siostrą i zamknąć wariata, ot problem rozwiązany. Ludzie, dlaczego Wy macie jakiekolwiek skrupuły wobec psychopatów? Dlaczego wszystkim doradzacie, żeby nadstawili drugi policzek i rezygnowali z tego co im sie należy?
Ja bym ojca wysłała do szpitala psychiatrycznego, albo postarała się pozbyć z domu.
Moze Twoj ojciec jest apodyktyczny i z tad ta jego mania,to nie jest takie proste,bo w Polskim prawie nikt nikogo nie zmusi do leczenia,a tym bardziej chorego psychicznie......sa tylko wyjatki kiedy zagraza sobie i otoczeniu!
Witam, bardzo dziękuję za zainteresowanie.
Chciałabym zacząć go leczyć, już dawno powinniśmy zrobić to wszyscy razem. Niestety moja mama całkowicie się mu poddała i chodzi pod dyktando, siostra jest samotna mnóstwo pracuje i w domu ma tylko sypialnię. Nikt nie jest tym zainteresowany oprócz mnie i tracę już siły. Mogłabym się wyprowadzić, ale to oznacza dla mnie, że nie skończę studiów i nie zdobędę uprawnień do wykonywania zawodu czyli jeszcze około 3 lat nauki. Nie będzie nas stać, żeby wynająć lub zaciągnąć kredyt i uczyć się. Trzeba będzie zrezygnować. To najbardziej mnie przeraża, wiem, że nie można mieć w życiu wszystkiego, ale ja tak strasznie chciałabym skończyć te studia i wykonywać swój zawód. Przez jednego człowieka mamy przekreślić swoje plany na przyszłość i żyć już cały czas w ubóstwie, bo co mnie czeka i jego jeśli nie dokończymy uprawnień. Obydwoje mamy takie zawody, że magister właściwie niczego nie daje.
Dali mi i siostrze dom i kilka hektarów, ale tylko dlatego żeby dostać rentę. Przez to ja nie mogę otrzymywać nawet stypendium choć mam wyniki, które jak najbardziej mnie kwalifikują, nie mogę pójść na staż, ale jak potrzebuję skorzystać z tego co dostałam to nadal nie mogę, bo robi mi takie awantury, jak ta którą opisałam. Na dzień dzisiejszy nie odzywam się do niego tylko wtedy kiedy muszę bezwzględnie powiedzieć słowo. Jest mi tak lepiej. Całkowicie przestałam się go bać i wymyśliłam, że niestety będę wzywać policję jeśli będzie kontynuował swoje wybryki. Nie dodałam, że zamierzamy tam mieszkać tylko przejściowo, nie dłużej niż 5 lat. Po ślubie zaczynamy załatwiać formalności związane z pozwoleniem na budowę. To mieszkanie tutaj jest nam potrzebne na tak krótko i nie chcemy mieszkać za darmo, nasza pomoc finansowa znacznie ulży rodzicom. Boże dlaczego na głupotę nie ma leku.
Chyba przechodzę lekkie załamanie nerwowe. Przepraszam, że tak marudzę.
Moge jeszcze dodac ze jesli bedziesz wzywala non stop policje to po pewnym czasie podobno musi zaplacic kare a jesli nie bedzie tego robil to nawet za znecanie sie moze isc do wiezienia, w bardzo podobny sposob moja sasiadka wsadzila syna do wiezienia, teraz chodzi wyluzowana , jemu skomulowalo sie wszystko - czyli ze tyle razy interweniowala policja , nie wyjdzie wczeniej niz przez trzy lata. Wiec moze to jest nie glupi kierunek do rozwiazania spr , bo tez tak bys nie moze ze ma takie loty .... tak bynajmiej mi sie wydaje.
Dziękuję Wam wszystkim, że odpisujecie i staracie się mi pomóc. Bardzo wiele dla mnie to znaczy.