Zacznę od tego, że dzieli nas +/- 1300 km.
Poznaliśmy się na portalu internetowym, po 2miesiącach intensywnej znajomości, przyleciał do Polski- zwiedzać miasto. Ale jak się później okazało, przyleciał, aby mnie poznać. Było miło, chociaż były to tylka 3 dni. I tak znajomość trwa... Po kolejnych 2 miesiącach on znów przyleciał- tym razem do mnie, nie zwiedzać miasto. Znów było miło.
On - ewidentnie był(?) mną oczarowany
Ja - broniłam się przed tym uczuciem. Dla mnie była to zwykła znajomość, nie widziałam przyszłości w tym związku.
On - mnie namawiał, przekonywał, obecywał-że będziemy widzieć się przynajmniej(!) raz w miesiącu, tzn. np. jakiś tydzień u mnie, bądź u niego.
Jak jest teraz? - Ja się zakochałam. A On- coraz bardziej oddala się ode mnie.
Od jakiś 2tygodni nie zainteresował się tym, co ja robię, jak spędzam czas... Wczoraj zapytał mnie "co zazwyczaj robie?" I to właśnie boli mnie najbradziej.
Planowaliśmy spotkać się w ten weekend- niestety mam szkołę- wiem, że jest mu smutno. Umówiliśmy się zaraz po świetach, wszystko pięknie. Ale!!! Dzisiaj napisał mi, że jest to trudne,aby utrzymac związek na odległość- aczkolwiek, gdy chciałam z nim porozmawiać, przestał się odzywać.
Jest to o tyle dziwna sytuacja, bo nagle on nie utrzymuje kontaktu ze mną, a jedynie odpisuje mi na wiadomości... Ja mogę bardzo dużo pisać, a on jedynie "tak, nie, rozumiem, jestem zajęty pracą, itp."
NIE MAM ZIELONEGO POJĘCIA JAK SPĘDZA SWOJE WIECZORY(od niedzieli) BO NAJZWYCZAJNIEJ W ŻYCIU NIE MAM SPOSOBNOŚCI GO ZAPYTAĆ- gdy wraca do domu, a wraca po 20- pisze, że ogląda tv, ale to jest jego ostatnia wiadomośc do rana.
(On ma swoją firme, ja studiuje w weekendy- to jest główny problem, dlaczego teraz nie możemy się spotkać.)
Nie wiem, czy dalej starać się w jakiś sposób utrzymać ten "związek", czy zostawić to tak jak, jest i jak on przestać się interesować? -Tylko, że każdej nocy płaczę, bo nie umiem sobie z tym poradzić. Nie wiem na czym stoję, niby jesteśmy umówienia, ale czuję, że jest nie tak, jak być powinno.
Czy byłyście w podobnej sytuacji? Co Wy, byście zrobiły na moim miejscu?
Może powinnam była sobie go odpuścić i o ile jest to możliwe wymazać go z pamięci?