Witajcie
Spotykam się z pewną kobietą około 2 miesięcy. Spotykamy się raz na tydzień, spędzając ze sobą po 8 - 9 godzin. Zachowujemy sie już praktycznie jak para - przytulamy się całujemy (choć bardzo delikatnie), leżymy obok siebie, objęci, załatwiamy jakieś sprawy, gotujemy obiad wspólnie itp. Nie kochaliśmy się jeszcze. Ona jednak ciągle zachowuje dość przesadny moim zdaniem dystans. Nie lubi się całować - ledwo muskamy sie ustami. Nie lubi obejmować sie przy ludziach, np na przystanku chciałbym objąć ją w pasie ale nie ma na to ochoty więc stoimy obok siebie. Dziwi mnie też fakt, że zawsze do niej trzeba się odezwac jako pierwszy, sama bardzo rzadko sie odzywa i jeśli już to z pretensjami czemu sie nie odzywam. A mi trochę głupio jest ciągle zabiegać o jej względy skoro ona nie zabiega o moje prawie wcale. Z jednej strony rozmiem - jej były związek był nieudany a seks przyszedł za szybko więc teraz pragnei zwolnic i wymaga czasu. Ale z drugiej strony ta sytuacja jest trochę przesadzona. Co mam zrobić, bo drażni mnie to trochę? Może mógłbym jakoś podsycić płomień namiętności między nami? Póki co idę jej na rękę i robię tak jak ona chce, a także nie nalegam na seks i pocałunki, choć tych drugich bardzo mi już brakuje, i wogóle czułości.
Pozdrawiam