netkobietyWszystkie działy
Związek na odległość, miłość przez internet

związek na odległość a siła przetrwania

9 odpowiedzi3 175 wyświetleńzałożony przez Ziutka, 09.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » związek na odległość a siła przetrwania

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: związek na odległość a siła przetrwania

Witam wszystkich.Z moim mężczyzną jesteśmy razem 3 lata.Oboje mieszkamy w Polsce i nie było by nic w tym dziwnego gdyby nie fakt że znowu w dwóch odleglych miastach.Ja mieszkałam u niego ale niestety nie przez jego charakter ale przez problemy jego ojca z alkoholem wynioslam sie do swojego miasta.Żyliśmy osobno przez 9 miesięcy i on do mnie przyjeżdżal .Snuliśmy plany na przyszlość i pod jego wpływem kolejny raz przenioslam sie do niego.Jednak moje mieszkanie tam zakończylo sie po pół roku i znowu przez tatusia.Myślalam ze bede na tyle silna aby zakończyć ten związek ale niestety nie umiem bez niego żyć.Więc dalej piszemy eski,gadamy godzinami i on przyjeżdza co jakiś czas .Ja prosilam zeby sie przeniósł do mojego miasta ale on nie chce argumentując to pracą(stała), mieszkaniem(3 pokoje).Zastanawia mnie to czy taki uklad ma sens bo ja umialam rzucić wszystko (prace tez) i wyjechać do niego a on sie ciągle miga.Kochane kobitki napiszcie mi obiektywnie co z czymś takim zrobić.Dla mnie to nie jest normalne,że ja moge sie poświęcać a on nie tlumacząc to ze tam ma warunki do życia dla nas a tu nie.To chyba czysty egoizm?

2

Odp: związek na odległość a siła przetrwania

Witam !!   Pomóżcie mi !.Mój chłopak mieszka w holandii na stałe,a ja w polsce.Na początku naszej znajomosci mieszkał w PL.ubiegał sie za mna ,starał,dosłownie stawał na głowie o moje wzgledy,nie dostrzegałam tego.Gdy odpuscił,to wyjechał,mieliśmy kontakt,lecz stopniowo zanikał,gdy na portalu zobaczyłam jego zdjecia z nia,chciałam zawalczyc o niego.Udało sie przyjerzdzał do Pl spotykalismy sie lecz nie byliśmy w związku,nie trwało to długo,wrócił do tamtej,skrzywdził mnie tym,próbowałam zapomniec o nim,nie dało sie było cięzko,ale doszłam do siebie i żyłam własnym życiem.Po roku czasu wyjechałam do pracy do Holandii,dowiedział sie o tym od mojej przyjacółki,nie kazałam jej zdradzac mojego pobytu a dzieliło nas zaledwie 30 km,po prostu jadąc tam obiecałam sobie ,że sie z nim nie spotkam.Pewnego dnia gdy wróciłam z pracy weszłam na portal i zobaczyłam wiadomosc od niego,wspomnienia wróciły,ale starałam sie byc silna i nie zmięknąć.Wyjasniał,ze nie jest z tamta,ze zatruła mu życie,jest innym człowiekiem,pisalismy tylko przez miesiac,pisałam mu że pójde za rozumem,a nie za sercem.Wrócilam do Pl po dwóch miesiącach przyjechał,spotkaliśmy sie ,wyjaśniliśmy,pogadaliśmy i od tamtego czasu jesteśmy razem,związek na odległość,przyjerzdzał raz na miesiąć i co raz bardziej pragneliśmy siebie .Nadeszły wakacje dla niego nawet żóciłam prace tylko po to by być z nim ,pojechalasmy nad morze i wyjechałam do niego ,bbylam u niego ponad dwa miesiące,tak naprawde to dopiero wtedy sie poznaliśmy,jacy jestesmy na codzien,czego pragniemy,jak jest w życiu codziennym a nie na urlopie,co każda  minute spędzilismy razem.zapisałam sie z nim  do szkoły na nauke holenderskiego,ale musiałam wrócic do Pl by skończyc prawo jazdy,i znowu na odległosc.Tak bardzo go kocham,pragne go,nie wyobrażm sobie życia bez niego,daję z siebie wszystko a nawet wiecej oddałam mu całe moje serce.On mnie też kocha wiem o tym i to bardzo,razem przeżywamy rozłąke,lecz on ma inne myśli ode mnie ,mówi mi że jest niezdecydowany i nie wie dlaczego tak jest,rozmawiamy dużo o tym,czasem  jest pewien swoich uczuc,czase nie ,to go trapi,że nie wie skąd te myśli,ja mu pomóc nie umiem,tylko płacze na sama myśł,ze go strace.Mówi,że nie chce mnie zranić,ale tymi słowami mnie rani.Mam 22lata to jest moja pierwsza miłosc i ta jedyna dla mnie,on jest starszy ode mnie o rok. Nie wiem dlaczego go trapią te myśłi,juz nie umiem sobie z tym por
adzić..

3

Odp: związek na odległość a siła przetrwania

Ziutka,poświęcenie to  ładnie z twojej strony,wiem cos o tym,pokazujesz mu ze bardzo ci na nim zależy.Jesli jestes zakochana to nie rezygnuj z tego,na początku jest cięzko,ale pożnie słonce świeci.Może powinniscie oboje szczerze porozmawiac co dalej......??   Powiedz mu ze jestes w stanie wyjechac do niego ale na twoich warunkach,ze zamieszkacie razem ale w innym mieszkaniu i bez ojca.Pielęgnujcie tą miłosc bo warto,a tym że sie staracie to udowadniacie sobie ,ze wam na sobie zależy...

4

Odp: związek na odległość a siła przetrwania

Ziutka a jakie Twój mężczyzna ma szansę na znalezienie pracy w Twoim mieście? Jak zostanie bez pracy, to wasza miłość może mocno oslabnąć. Nie rozumiem tego, że ma 3 pokojowe mieszkanie a Ty nie możesz mieszkać z nim z powodu ojca. Czy ojciec z nim mieszka?

5

Odp: związek na odległość a siła przetrwania

właśnie mieszka i jest alkoholikiem przepija wszystko a za nasze żyje.To trudne aby spokojnie patrzeć jak ktoś marnuje twoją prace i prowadzi pasożytniczy tryb życia.A co do pracy to w moim mieście jest jej najwięcej bo mieszkam w Wawie:)A mój facet nie chce tego zrozumiec ze wszystko sie da trzeba tylko chcieć.

6

Odp: związek na odległość a siła przetrwania

Teraz to już mam prawie jasną sprawe.Wczoraj dlugo rozmawialiśmy i mój mężczyzna oznajmił mi ,ze na wynajmowanie mieszkania go nie stać i jest to nie rozsądne itd.Owszem dalej chce abyśmy byli razem ale u niego a ja sie na to nie zgodze bo to mieszkanie z tatą było przyczyną wielu kłotni i nie porozumień.Nie mam już do tego siły i nie wiem jak go przekonać i co zrobić .Naprawde jest nam ciężko (on tez mówi ze cierpi,ze jestem całym jego światem ,itd).Jakich mam użyć argumentów.Ponoć prawdziwa miłość zdarza sie tylko raz a dla nas to taka jest.Prosze poradzcie mi ja sama juz wyczerpalam wszystkie swoje pomysły:(

7

Odp: związek na odległość a siła przetrwania

Właśnie założyłam konto, bo właśnie takiego wątku potrzebowałam i mam nadzieję, że znalazłam jakieś duchowe wsparcie smile Czytając kilka stron podniosłam się na duchu i teraz wiem, że masa ludzi jest w podobnej jak ja sytuacji... Mianowicie: z moją połówką jesteśmy razem prawie pół roku. Niewiele by mówić o związku? Może. Dla mnie jest to JEDYNY i NAJWAŻNIEJSZY. TEN i już! Poznaliśmy się w wakacje w USA. Na początku przyjaźń. Przechodziłam trudny okres, homesick i te sprawy, wspierał mnie. Jest sporo starszy i, co najważniejsze, jest Amerykaninem, nigdy nie wyjeżdżał z kraju. Potem zaczął podchody. Kolacje. Wspólne wieczory. W końcu się odważył wyznać co czuje. Nie powiem, zaskoczyło mnie to. Od razu mu powiedziałam: z tego nic nie bedzie. NIE i JUŻ. Poprosił o szansę. I stało się. Po miesiącu zmiękłam. Od tamtego czasu, do mojego wyjazdu byliśmy nierozłączni. Cudowne chwile. Potem płacz. Miało być max na 2 miesiące, potem miał przylecieć do Polski, jednak nie dostał paszportu, problemy urzędowe. Sprawa raczej prędko się nie wyjaśni. Oczywiście szloch, ja tu już wynajęłam mieszkanie, czekam na Lubego. Wyszło **ujowo. No, ale trza żyć dalej, nie? smile Codziennie gadamy, wspieramy się nawzajem, na prawdę mamy trudne chwile i dzielimy się nimi, jest ciężko czasami. To trwa już 3 miesiące, jeszcze 2x tyle, w połowie czerwca ja tam lecę, bo muszę skończyć tu studia, a bilety są drogie, by tam się wcześniej wybrać i procedura wizowa trochę trwa. Właśnie. Czego mi najbardziej brak? Chociaż 5 minut z nim, na żywo. Jeśli ze swojego doświadczenia mogę coś doradzić Wam Kochani.... Nie ukrywajcie nic. My przed sobą przysięgliśmy, że cokolwiek złego się dzieje, mówimy, nie dusimy w sobie absolutnie. Wolę mu powiedzieć i żeby trochę się pomartwił, niż żebyśmy się potem kłócili, że nie chcę mu czegoś powiedzieć. Jeśli jest szczerość i zaufanie, to jest nadzieja, i palec w d*pę tym, którzy twierdzą, że nasza miłość to nie miłość, aby zalążek. Te pół roku dało nam w kość, nie powiem, ale jesteśmy tak idealnie dopasowani, że potrafimy sprostać nawet głupiej chandrze, PMS i tęsknocie. I pokażemy wszystkim, że damy radę, już robię sklejkę zdjęć ze skajpa smile

A Tobie Ziutka troszkę się dziwię. Miłość to sztuka kompromisów. Miałam podobne problemy z facetami, dopóki nie spotkałam V. I to nie jest tak, że się wcale nie kłócimy. Ale nasze kłótnie zawsze kończą się szczęśliwie. Zawsze obie strony ustępują, poświęcają. Nie mam strachu przed stratą, jeśli to będzie strata to znaczy że to nie była miłość. Ale ja jestem mojego Skarba pewna, tylko, że między nami jest spora różnica wieku, także on już jest określony życiowo, i -jak mówi- jak nie ja to już żadna smile Tylko, że my nie mamy na razie możliwości być razem, jeszcze 6 miesięcy...

8

Odp: związek na odległość a siła przetrwania

Dziewczyny wszystko można przetrwać, nawet taki właśnie związek na odległość. Sama tkwie w taki związku poprzez serwis randkowy i naprawde tysiące kilometrów które nas dzielą, bo on jest obcokrajowcem w pewnym momencie przestają mieć znaczenie.

9

Odp: związek na odległość a siła przetrwania

Tak jest, wręcz taka rozłąka umacnia, potrzeba wtedy bazować nie na kontakcie fizycznym, lecz rozmowie i relacjach jedynie werbalnych. Dochodzi do tego wiele problemów związanych z legalizacją związku i jego przyszłością, jak również ogromna ilość stresu i nerwów- sama jestem teraz na tym etapie i kompletnie nie mam pojęcia za co się  w ogóle zabrać najpierw... sad

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » związek na odległość a siła przetrwania

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026