metlik w głowie :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

Temat: metlik w głowie :(

hej. jestem magda mam 22 lata i mam 4letniego syna. ojciec mojego syna zdradzil mnie z mlodsza ode mnie i sie z nim rozstalam. kilka mscy temu poznalam faceta z ktorym jestem juz ok 11 mscy, jednak przez ten czas 2 razy wyladowalam w szpitalu bo mialam polamane rece oczywiscie w innym czasie.... wiele razy odchodzilam od niego i msc temu tak samo... staral sie 1 tydz byl romantyczny, pokazal swoja milosc i kolejny raz mnie zaslepil sad przez 11 mscy traktowal mnie jak "smiecia","popychadlo" i "dziwke" przynajmiej ja sie tak czulam, choc nie przyznaje ze bylam "aniolkiem", jednak kiedy go poznawalam powiedzialam mu na wejsciu moje wszystkie wady i zalety choc wad bylo o wiele mniej, zrobilam to zeby sie potem nie rozczarowal a sam zgrywal osobe ktora nie jest. chcial zebym zaryzykowala, bo on jest inny i nie pozaluje, ale stalo sie inaczej, zaluje calych 11 mscy, bo on sie przede mna nie otworzyl... ostatni raz msc temu jak odeszlam znow slyszalam te wszystkie mile slowa,widzialam starania i od kilkunastu dni znow wlacza mu sie cwaniak. kocham go ale caly czas tylko placze i nie potrafie mu zaufac... w ciagu tych 11 mscy od samego poczatku zrobil wiele rzeczy ktore sprawily mi wielki bol, tzn. klepal w tylek moja kolezanke na moich oczach, podrywal inne laski na dyskotece i ja to widzialam, umawial sie z inna na piwo a potem on sie temu wyrzekal, jednak ja dowiedzialam sie o tym z jego poczty bo chyba zapomnial skasowac, jednak najbardziej bolaly mnie 2 rzeczy.
1. kiedy lezelismy sobie w lozku wieczorem i mielismy juz isc spac to on wyjechal mi z tekstem "zdradzilem cie" po czym po dluzszej chwili twierdzil ze zartuje i ze chcial sprawdzic moja reakcje
2. kiedy siedzielismy sobie w kuchni, chcial zebym siadla mu na kolanach wtedy odgarnial mi wlosy z twarzy i w pewnym momencie pomylil moje imie z imieniem swojej bylej zony.
nie mam z kim o tym porozmawiac, jestem zamknieta w sobie i caly czas mam obawy i mysli ze on mnie zdradza i caly czas robi ze mnie idiotke wmawiajac mi ze nic nie robi :'( kocham go, ale nie umiem zaufac, nie wiem co mam robic....
boje sie samotnosci ale z drugiej str kiedy z nim nie bylam to potrafilam sie usmiechac i byc wesola, kiedy z nim jestem to tylko placze. pomozcie mi, nie wiem jak postapic, nie wiem kompletnie co mam ze soba zrobic :'(

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: metlik w głowie :(

jak to czytam, nasuwa mi się na myśl tylko jedno: DZIEWCZYNO, UCIEKAJ JAK NAJDALEJ OD NIEGO!

Jesteś jeszcze bardzo młoda, masz przed sobą całe życie. Masz dziecko, ale to niczego nie skreśla. To jest Twoje największe szczęście, jeżeli jeszcze się wahasz pomyśl właśnie o nim. Nieszczęśliwa matka = nieszczęśliwe dziecko...

3

Odp: metlik w głowie :(

Właściwie, jaki bym wątek nie czytał, powtarza się ta sama recepta na wszystkie problemy:

DZIEWCZYNO, UCIEKAJ OD NIEGO.

JESTEŚ WARTOŚCIOWA... MŁODA... PORADZISZ SOBIE....

Katarynka, czy może likarstwo, jak mówiła Pippilotta Langstrumpf?

Może od razu wszystkie Panie pouciekają profilaktycznie od swoich mężów, partnerów, konkubentów, narzeczonych. Zróbmy jedną wielką masową produkcję superfilmową wszechczasów: UCIEKAJĄCE MATKI, ŻONY i KOCHANKI...

Maisia90, obawy i myśli natrętne to nie jest rzeczywistość, ale może być przyczyna spełnienia się obaw. Nerwice można leczyć. Ale najlepiej leczyć swoje choroby, a nie cudze.

W takim stanie umysłu za każdym razem będzie tak samo, będziesz miała te same obawy i te same myśli.

A zaglądanie do cudzej poczty to pewna droga do potęgowanie obaw i lęków.

BÓG jest wzorem mądrości: mnóstwo dzieci, żadnych alimentów, żadnej żony i żadnej teściowej. Objawia się wybranym, rozmawia z nielicznymi i wpuszcza do swoich wielu mieszkań kogo chce.  I dzięki tej Bożej Mądrości niektóre dzieci darzą Go Zaufaniem, Uwielbieniem i Miłością. Pozostali próbują rzucać kamieniami Panu Bogu w okna i trafiają kulą w płot swojego własnego ograniczenia.

4

Odp: metlik w głowie :(
Animus napisał/a:

Maisia90, obawy i myśli natrętne to nie jest rzeczywistość, ale może być przyczyna spełnienia się obaw. Nerwice można leczyć. Ale najlepiej leczyć swoje choroby, a nie cudze.

W takim stanie umysłu za każdym razem będzie tak samo, będziesz miała te same obawy i te same myśli.

Zgadzam się, wina nie leży nigdy po jednej stronie, ale nie wydaje mi się, żeby najlepszym miejscem na leczenie swoich frustracji i nerwicy było 'u boku' mężczyzny, który jest jednym z ich źródeł. Może powinna z nim porozmawiać? Na pewno mężczyzna traktujący w ten sposób kobietę jest pierwszym chętnym do spokojnych rozmów i polubownych rozwiązań.

Nie do końca zrozumiałam kwestię tych wizyt w szpitalu - czy to była jego 'zasługa'? Nie chciałam się jednoznacznie na ten temat wypowiadać, bo nie jestem pewna, ale jeżeli miał wkład w te połamane ręce, to to jest idealne środowisko dla 4 letniego malucha, prawda Animus?

5

Odp: metlik w głowie :(

1 razem kiedy mialam zlamana reke to bylo na rocznicy slubu jego rodziow, popilismy i ja bylam ubrana wg mnie jak "zakonnica" a na parkiecie tanczyly laski w miniwkach a on sie za nimi rozgladal.. wkurzylam sie i zrobilam mu jazde bo to dla mnie nie bylo mile tym bardziej kiedy on wiedzial od samego poczatku o moich kompleksach (brak biustu) a one byly chodzace lalki... wtedy pod koniec imprezy chcialam z nim porozmawiac i wyjsnic ale w swoich slowach strasznie mnie sprowokowal i uderzylam go w twarz po czym on mnie odepchnal i upadlam na chodnik i zlamalam reke. on wtedy tak poprostu odszedl... kiedy krzyczalam i prosilam zeby mi pomogl bo mam zlamana reke to on stwierdzil ze kantuje i mnie olal. po czasie dopiero wzial mnie do swojej matki i potem pojechal ze mna do szpitala. ja poprostu nienawidze siebie za to ze jestem taka naiwna a jego za to ze nie byl ze mna szczery od poczatku poznania tylko dopiero niedawno jak go zostawlam zaczal sie starac ale to tez juz sie skonczylo, bo znow wraca do osoby ktora byl przez 11 mscy. wiem ze jestem glupia, jestem osoba ktora szybko sie przywiazuje, ale boje sie samotnosci, bo dla wiekszosci facetow takie jak ja to sa "nieuzyteczne" badz widza tylko "tylek" (zabawe)... kocham go, wiele rzeczy mu wybaczylam ale juz dluzej nie potrafie i nie raz probowalam z nim rozmawiac ale on potrafi odbijac tylko pileczke w druga str i przez to poprostu nie potrafimy dojsc do porozumienia. moze i jestem mloda ale mam straszne kompleksy nawet kiedy wychodze z nim na miasto i widze jak patrzy na inne to mnie nerwice bierze, bo on temu zaprzecza a moje oczy wszystko widza i kiedy mu o tym mowie to on pali glupa i mowi ze mi sie wydaje. a kiedy tak na nie patrzy to ja patrze razem z nim i wyszukuje rzeczy ktorych ja nie mam ze tak na mnie patrzy. juz sama nie wiem co mam robic :'(

6

Odp: metlik w głowie :(

Nie, nie jesteś głupia, jak na moje oko po prostu potrzebujesz pomocy. Jednak w tej sytuacji osobą, która najlepiej Tobie pomoże będziesz Ty sama - potrzebujesz wyleczyć swoje kompleksy, uwierzyć w swoją wartość, ale na pewno nie pomoże Ci w tym Twój facet, wręcz przeciwnie. Boisz się samotności, bo nie wierzysz w siebie. Uwierz, bo dotychczasowa niesamowicie negatywnie może odbić się na Twoim dziecku.

Mieszkasz w jakimś większym mieście, ew blisko jakiegoś większego miasta? Rozejrzyj się za poradnią zdrowia psychicznego - każda z nich powinna zatrudniać psychologa, spróbuj się z nim umówić, porozmawiać. Może kontakt z taką osobą pomoże Ci sobie z tym wszystkim poradzić. smile

7

Odp: metlik w głowie :(
ciekawaświata napisał/a:
Animus napisał/a:

Maisia90, obawy i myśli natrętne to nie jest rzeczywistość, ale może być przyczyna spełnienia się obaw. Nerwice można leczyć. Ale najlepiej leczyć swoje choroby, a nie cudze.

W takim stanie umysłu za każdym razem będzie tak samo, będziesz miała te same obawy i te same myśli.

Zgadzam się, wina nie leży nigdy po jednej stronie, ale nie wydaje mi się, żeby najlepszym miejscem na leczenie swoich frustracji i nerwicy było 'u boku' mężczyzny, który jest jednym z ich źródeł. Może powinna z nim porozmawiać? Na pewno mężczyzna traktujący w ten sposób kobietę jest pierwszym chętnym do spokojnych rozmów i polubownych rozwiązań.

Nie do końca zrozumiałam kwestię tych wizyt w szpitalu - czy to była jego 'zasługa'? Nie chciałam się jednoznacznie na ten temat wypowiadać, bo nie jestem pewna, ale jeżeli miał wkład w te połamane ręce, to to jest idealne środowisko dla 4 letniego malucha, prawda Animus?

"Jazda" to bardzo mało mówiące o Twoim zachowaniu pojęcie. A dla 4-letniego "malucha" widok tej "jazdy" nie jest pewnie bardziej gorszący od widoku Matki po wypiciu alkoholu, rzucającej się na Ojca. Aspekt wychowawczy może tu ujawniać się w paradoksie: nie wolno  mojego Ojca bezkarnie atakować, bo to potem się kończy złamaniem. (Proszę o potraktowanie tego akapitu z przymrużeniem oka).

Zatrzymam się przy kompleksach i braku biustu. Jeśli Mężczyzna wybiera Kobietę z małym biustem, to najpewniej taki biust mu się podoba. Patrzenie na inne Kobiety z dużymi biustami wcale nie musi wzbudzać w nim pragnień, a patrzeć może myśląc "E, takie mi się nie podobają".

Złożę tu osobiste wyznanie: moja Wybranka miała i ma zawsze idealny biust. Kiedyś był większy i taki był dla mnie idealny, a teraz ma mniejszy i dokładnie taki jest idealny. Przecież nie chodzi o wielkość, ale o to, co dla kogo pociągające, kochane i najpiękniejsze na świecie.

Ale agresja może każdy ideał sprowadzić do poważnego braku i wcale nie będzie to brak biustu, ale brak zainteresowania.

BÓG jest wzorem mądrości: mnóstwo dzieci, żadnych alimentów, żadnej żony i żadnej teściowej. Objawia się wybranym, rozmawia z nielicznymi i wpuszcza do swoich wielu mieszkań kogo chce.  I dzięki tej Bożej Mądrości niektóre dzieci darzą Go Zaufaniem, Uwielbieniem i Miłością. Pozostali próbują rzucać kamieniami Panu Bogu w okna i trafiają kulą w płot swojego własnego ograniczenia.

8

Odp: metlik w głowie :(

Jak na mój gust, Ty potrzebujesz psychologa, żeby poradzić sobie sama ze sobą, bo prawdopodobnie wiele z jego zdrad jest Twoim wymysłem.

Ale musiał Ci też dać do tego powód, więc on też nie jest bez winy. Jemu jest po prostu wygodnie i już.

9

Odp: metlik w głowie :(

Autorko zgłos sie po pomoc do poradni p/działania przemocy,jestes ofiara agersora.
Ratuj siebie o swojego synka.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018