netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

63 odpowiedzi8 637 wyświetleńzałożony przez rudziks_13, 03.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 64 ]

1 Ostatnio edytowany przez rudziks_13 (2012-12-03 20:33:32)

Temat: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Jestem tu pierwszy raz, założyłam profil, bo już sama nie wiem czy tak świruje czy może faktycznie jest coś nie tak.

Mam 21 lat, mój chłopak też, jesteśmy razem 3,5 roku, znamy się jeszcze z liceum. On jest/był facetem z rodzaju tych, którzy wymierają. Wrażliwy, szalenie pomocny, czuły, szczery, przyjacielski, wspierający itd. Nie od razu, ale zakochałam się po uszy, on też. Ale jest kilka spraw, które ostatnio strasznie mnie męczą, na tyle, że myślę bardzo poważnie o rozstaniu.

Zawsze sprawiały mi przykrość jego wyjazdy beze mnie (ostatnio jak podliczyłam to wyszło nawet, że więcej wyjeżdżał beze mnie niż ze mną). Wyjazdy zazwyczaj z kumplami, które opierały sie na chlaniu itd. Znam jego kolegów i sama czasem się dziwię jak to jest, że się kumplują, bo zawsze uważałam, że do siebie nie pasują;p Wyjazdy na deskę w zimę, na integracje na studiach, na działkę, jakaś tam wycieczka do Berlina itd. Ja na te wyjazdy nie jeździłam, bo nie mogłam. Od jakiegoś czasu moja sytuacja finansowa i rodzinna jest po prostu katastrofą. Na te 3 lata tak naprawdę raz szczerze go poprosiłam, żeby nie jechał (typowy integracyjny wyjazd z chlaniem do oporu i nicnierobieniem), bo nie mam kasy i jest mi przykro. Pojechał. Wiedział też przy każdym wyjeździe, że sprawia mi ogromną przykrość jadąc beze mnie. A jest mi przykro, ponieważ uważam, że fajnie jest odkrywać świat i spędzać te najfajniejsze chwile razem (bez niego nie byłyby najfajniejsze), poza tym źle mi, kiedy ja siedzę w domu, bo nie mogłam jechać a on po prostu się świetnie bawi. Nie chodzi tu o to, że mu nie ufam, że boję się o zdradę czy cos, nic z tych rzeczy. Po prostu o zwykłą solidarność, empatię, chęć przeżycia czegoś razem, zrozumienie i wsparcie. No i jakoś tak przez te 3 lata to było...

W tym roku jego planem był wyjazd za granicę do pracy na 1,5-2 miesiące, a potem we wrzesniu wyjazd na wymianę studencką na Tajwan do lutego. Oczywiście nie zapytał mnie co o tym myślę i jak się z tym czuję... W końcu wyszło tak, że ja również pojechałam z nim do tej Norwegii co dla mnie wiązało się z rzuceniem pracy i sporem ryzykiem (musiałam tam zarobić na szkołę, a po powrocie znaleźć pracę). Generalnie taki podróżnik chyba z niego jest. Postanowiłam, że pojadę do tej zagranicznej pracy, zrobię jakiś krok w jego stronę (bo wczesniej nie ukladalo nam sie najlepiej), skoro razem to na pewno się uda. Oczywiście jeśli chodzi o wyjazd na Tajwan nie miałam kompletnie nic do powiedzenia. W Norwegii jeśli chodzi o nas jako parę, było cudownie idealnie, spisaliśmy się świetnie.

Od samego początku wyjazd na Tajwan mi się nie podobał, bo ja po porostu się nie nadaję do takich rzeczy, i siła związku nie ma tu nic do rzeczy. Poza tym jestem teraz w totalnym szambie jeśli chodzi o rodzinę, pracę i pieniądzę i trwa to już naprawdę dłuższy czas. Bardzo go potrzebowałam i potrzebuję w tym wszystkim, bo samej mi ciężko. On wiedział o tym wszystkim od początku, mówiłam mu o tym otwarcie. Mimo wszystko zdecydował się pojechać. Nigdy nie zabroniłam mu, nie postawiłam mu ultimatum, bo wiem, że to jego marzenie, nie chciałam żeby potem do końca życia miał do mnie żal. Ale szczerze mówiąc byłam pewna, że sam zdecyduje, że nie może mnie samej tu zostawić w takiej sytuacji, że przecież może jechać np. za rok. Jak widać się przeliczyłam, bo nie ma go teraz przy mnie. Jestem raczej sobą skrytą, tak naprawdę chyba tylko on wiedział co siedzi mi w głowie i co czuję, jak mi źle w tym wszystkim.

W międzyczasie padały słowa: "dzieci, mieszkanie, żona, przyszłość, starość, najważniejsza, na zawsze" itd. , więc zakładam, że traktował mnie poważnie.

Przed wyjazdem na Tajwan ustaliliśmy pewne rzeczy (związane przede wszystkim z tym, że bardzo boję się tego jego wyjazdu): będziemy się umawiać na konkretną godzinę, będziemy coś robić razem na odległość, nie chodzimy na imprezy, nie pijemy (o co on naprawdę bardzo się ze mną kłócił- cholernie mnie tym zaskoczył, dlatego upierałam się przy tym żeby nie pić). Zadna z tych rzeczy z jego strony nie została wykonana... Chlernie mi na tym zalezało, żeby mieć chociaż odrobinkę stabilności, jakiegoś poczucia bezpieczeństwa. Nie potrafił (nie chciał?) zrobić dla mnie takich pierdół wiedząc ile mnie kosztuje ten jego wyjazd.

Wiadomo: Tajwan- totalna egzotyka, ciepło, piękne dziewczyny, w pobliżu Filipiny i inne rajskie miejsca. I bynajmniej wymiana studencka naprawdę nie polega na NAUCE. Wypłakałam przy nim chyba hektolitry łez. Bo: cięzko mi tu samej, potrzebuję jego ciepła, żeby złapał mnie za rękę, przytulił, otarł łzę, bo ja nie wyobrażam sobie takiego wyjazdu bez niego (nie chodzi tu o czas, tylko o przezycia, poznanych ludzi i miejsca), jest mi przykro, że chce przeżywać to wszystko beze mnie... tym bardziej, że wiem jakie to ważne dla niego.

Po tych wylanych tonach łez, on totalnie nie pytając jak mi z tym będzie pojechał na jedną rajską wyspę koło Tajwany a potem na Filipiny. Dla mnie jakis totalny kosmos, miejsca, które do końca życia będę oglądała tylko na zdjęciach. I podczas gdy ja marznę w domu, bo matka nie ma na ogrzewanie, albo zaraz moga mi wyłączyć prąd on lezy pod palmą nad lazurową wodą... Ja uważam, że to nie jest fair.

Kiedy juz nawet powiedział, że ok nigdzie juz nie pojadę bez Ciebie, po kilku dnich oczywiście wyszło w rozmowie, że chce lecieć do Hong Kongu... W dniu kiedy byłam totalnie rozklejona, kolejny raz wałkowaliśmy temat naszego związku on wypalił z takim czymś. Ja na to przez łzy" Ale jak to? Dlaczeog ty chcesz tam jechac?. Patrząc mi prosto w zapłakane oczy, widząc w jakim jestem stanie odpowiedział "Bo chcę zobaczyć to miasto". Powiedziałam mu wtedy, że nie chcę go znać, żeby się więcej nie odzywał. Nawet nie odzdwonił kiedy się rozłączyłam, na drugi dzien poleciał na Filipiny i świetnie się bawił w międzyczasie zadzwonił kilka razy i napisał, że doleciał i jest cały.

Myślałam, że facet, który marnuje kolejną swoją szansę, który traci kobietę, z którą rzekomo chcę być całe życie zasypie mnie tysiącem telefonów i smsów, maili, czegokolwiek. A on właściwie nic.

W tym wszystkim jest dość istotna sprawa pieniędzy. Na początku jak sie spotykaliśmy, właściwie naprawdę w moim domu sie powodziło. Potem wszystko bardzo szybko się zmieniło. On jest chłopakiem, który pochodzi z dobrego domu z bardzo z bardzo dobrze sytuowanymi rodzicami. Na początku znajomości zrobił na mnie ogromne wrażenie tym, że mimo tych pięniedzy w ogóle tego nie wykorzystywał, nie dawał tego po sobie poznać ani odczuc, ot normalny chłopak. Ktos powie, przeciez pieniądze nie maja nic wspólnego z miłością. Otóż mają: wyjazdy, na które ja nie mam kasy, on jeździ kilka razy do roku; obecny wyjazd na Twajwan, Filipiny itd-dla mnie coś niewyobrażalnego, wiadomo ciuchy, dosyc snobistyczna rodzina, nie musi sie ograniczać z niczym, wyjazd do pracy do Norwegii był dla niego tylko przygodą i zabawą.

Oczywiście jest w tym wszystkim taka pewna doza mojej zazdrości, bo ja musiałam zrezygnować z wymarzonego kierunku na rzecz innego zaocznego, bo musiałam iśc do pracy, nie mogę realizować swoich pasji, a przy okazji ostatnio to już naprawdę wszystko co może to się wali.

Kiedy mu powiedziałam o tym jak głupio się przy nim czuję z powodu tych pieniędzy, wyjazdów itd on odpowiedział "no Ty też musisz mnie zrozumieć". Jasne rozumiem, że łatwo wydaje się pieniążki rodziców i nie patrzy na innych...


Co o tym myślicie? Czy ja za duzo wymagam? Wydaje mi się, że dojrzały partnerski związek opiera się na byciu RAZEM. Na zrozumieniu, wspieraniu, solidarności. A ja czuje, że nie mogę na niego liczyć. Fakt ostatnio pomógł mi pożyczając mi duże pięniadzę na dosyc pilne probemy z zębem. Dla niego kliknięcie i przesłaniu kilku tys to nie problem. Tylko, że ja nie tego od niego oczekuję. Naprawdę pieniądze są ostatnią rzeczą jakiej od niego chciałam,  nie lubię być uzalezniona od kogos, pozyczac, nie lubię kiedy płaci za mnie zbyt często i zbyt dużo.

Mam wrażenie, że albo on sie bardzo zmienił podczas tego wyjazdu, albo dopiero ten wyjazd pokazał mi jaki jest naprawdę. A może to ja jestem ta zła, która chce mu wszystko zabrać od życia? W każdym razie czuję się przy nim, jak kupa gówna, którą się odsuwa jak się nie podoba.

Pomóżcie, bo nie wiem co mam o tym myśleć.

2

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Dla mnie miłość jest wtedy, kiedy cieszy nas szczęście drugiej osoby, a Ty co robisz? Do akcji uruchomiłaś cały arsenał łez, manipulacji, fochów, szantażów emocjonalnych, zakazów z dupy (zakaz imprez, alkoholu, zwiedzania) byle tylko mu uprzykrzyć ten wyjazd. Bo jak on śmie bawić się bez Ciebie, nie? Powinien w ramach solidarności przyodziać pokutny worek i siedzieć grzecznie na tyłku?

Na Twoim miejscu czułabym zazdrość, ale dla mnie byłoby to dodatkową motywacją, żeby albo więcej pracować, podnosić kwalifikacje i szukać lepszej pracy, a przy tym żeby znaleźć swój sposób spędzania wolnego czasu. A naprawdę, nie potrzeba grubej kasy i Tajwanu, żeby świetnie spędzać czas, nawet bez chłopaka przy boku.

Dodam jeszcze coś- zachowując się tak jak obecnie sprawiasz wrażenie zazdrosnej, sfrustrowanej, fochującej pannicy. Innymi słowy, jeśli dalej tak będziesz postępować, to nie zdziw się, że ten chłopak tego nie wytrzyma.

3 Ostatnio edytowany przez Elede (2012-12-03 12:39:38)

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Busiu, coś mi się tu nie zgadza. Pewnie, cieszy  mnie szczęście mojej połówki, ale też chyba mam prawo oczekiwać wsparcia w nieszczęściu? Autorka pisze, że chłopak jest wrażliwy i wspierający, hmm, no ja jakoś tej wrażliwości i wsparcia tu nie widzę. Choć post jest długi, to prezentuje tylko mały wycinek ich związku - no ale sorry, gdybym ja była w czarnej d... a mój luby jeździł po świecie dobrze się bawiąc - nie byłyby długo mym lubym.

Zależy też jak rudziks podchodzi do swojej sytuacji. Trudno być ciągle radosnym i szczebiączącym, gdy nie ma się na podstwowe życiowe potrzeby, ale musi być równowaga między próbami radzenia sobie a oczekiwaniem wsparcia i pomocy. Autorka musi sobie odpowiedzieć, czy może nie za dużo oczekuje od chłopaka, czy jest bardzo 'uwieszona' na nim, czy ma np. przyjaciółki, jakieś pasje, czy hobby, czy raczej nie ma swojego życia i oczekuje, że on będzie światłem i szczęściem jej życia, wykraczając poza zdrowe relacje i wsparcie.

Wiadomo, nie można przesadzać w żadną stronę - rudziks być może za bardzo chce kontrolować chłopaka (patrz: zakaz picia - no przecież nie jest dzieckiem, a jeśli ma zadatki na alkoholika, no to hmm...), ale on chyba nie dojrzał do poważnego związku. Pewnie, jest młody, kiedy ma jeździć i się bawić, kłopoty dziewczyny może go przerosły, ale przecież wtedy też poznaje się charakter drugiego, nie jak jest miło i fajnie. Można chyba wypracować jakiś kompromis?  Jechać na wyjazd w góry, gdzieś pod namiot, za małe pieniądze?Zastanowiło mnie zdanie, że więcej jeździ bez niej niż z nim.

Duża różnica w standardzie życia to duży problem. A on w dodatku wydaje kasę rodziców. Moim zdaniem ich drogi powoli się rozchodzą, autorka musi przejść szybki kurs dojrzewania, a on się bawi i fruwa beztrosko.

Odpowiadając na pytanie (mając te dane jakie mamy:) - nie wydaje mi się, żebyś wymagała za dużo, skoro nie czujesz jego wsparcia. Przecież on mógłby jakoś ograniczyć te wyjazdy albo przynajmniej dążyć do tego, żeby jeździć razem, robić coś wspólnie. W związku musi być 'ja', 'ty' i my'. Jak dla mnie, za mało u nich tego elementu wspólnego.

4

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Niepojęte. Chłoptaś się bawi, ok. Ale gdzie z jego strony jest miłość?

Psa się nie zostawia samego, a co dopiero dziewczyny. Ty nie masz na ogrzewanie, on się bawi, nie zauważa Twoich potrzeb. Nie mówię, że ma Ciebie utrzymywać, ale moim zdaniem, gdyby kochał, to by jeździł na mniej imprez i mniej wydawał na wódkę, raczej zaprosiłby Ciebie i TOBIE WYJAZD SFINANSOWAŁ.

Szkoda czasu.

5

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

a ja po części popieram zdanie busiu. Przeczytałam autorko Twojego posta dokładnie dwa razy i doszłam do wniosku że za bardzo jesteś uczepiona swojego chłopaka. Może na początku znajomości spędzaliście razem każdą wolną chwilę i zbytnio się do tego przyzwyczaiłaś, myślałaś że zawsze tak będzie. Odniosłam też wrażenie że żyjesz życiem Artura. Mianowicie nie masz żadnych swoich zainteresowań, innych znajomych z którymi mogłabyś spędzić czas, żadnej pasji, której mogłabyś poświęcić wolny czas, a tylko siedzisz w domu i cały czas się zamartwiasz, myślisz o swoim chłopaku, co robi, z kim jest, czy się świetnie bawi podczas gdy Ty musisz zmagać się z szarą rzeczywistością. To wygląda tak, jakby on był całym Twoim światem a poza nim nic już nie masz do roboty. Związek w moim odczuciu, nie polega na tym żeby komuś czegoś zabraniać, wymuszać na nim obietnice, zakazywać picia alkoholu, bo Tobie jest przykro. Ja nie czułabym się dobrze z osobą która próbowałaby mnie zmienić jak również płaczem, fochami i frustracją wymuszała różna rzeczy. Oczywiście będąc na Twoim miejscu i nie mając pieniędzy na wyjazdy też bym pozazdrościła chłopakowi że ma możliwość pozwiedzania świata, ale tak jak mówi busiu, zmotywowałoby mnie to do działania. Z pewnością nie siedziałabym na tyłku i nie użalała nad sobą jak to on ma dobrze a ja nie. On na pewno wie jaką masz sytuację w domu, że krucho z pieniędzmi itd, ale co on może na to poradzić? Wysłuchać, porozmawiać, powiedzieć że będzie dobrze. Przecież nie jest w stanie zmienić tej sytuacji, sama musisz robić cos w tym kierunku. Jeśli nie czujesz z jego strony wsparcia to otwarcie mu o tym powiedz. Bo być może on nie domyśla się co czujesz. Poza tym to, że masz ciężką sytuację nie zobowiązuje go do tego żeby nigdzie nie jechać, nie wyjść na spotkanie ze znajomymi. Wydaje mi się że Ty byś chciala żeby cały swój wolny czas poświęcił Tobie...

6 Ostatnio edytowany przez Okruszka (2012-12-03 14:58:51)

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Nie widzę tutaj żadnej winy autorki... Prawda jest taka, że dziewczyny łatwiej i szybciej angażują się w związek i podchodzą do niego poważnie a mężczyźni często nie. Szczególnie ci młodzi, którym bardzo zależy na podróżowaniu, przygodach, doświadczeniu, korzystają z życia ile się da. Dziewczyna dla nich jest często dodatkiem, bardzo często, jak się okazuje - niewygodnym. cherry_dance a Ty jak w takim układzie rozumiesz związek? Zgadzam się, że należy mieć swoją przestrzeń w związku i dbać o siebie samego. Ale wyraz "związek", zazwyczaj oznacza coś budowanego wspólnie. Jeżeli byłabym facetem zakochanym w dziewczynie, to nie jechałabym egoistycznie na wakacje, bo by mi serce pękło, że moja ukochana została w domu z problemami. Żadne palmy ani lazurowe morza nie wynagrodziłyby mi rozłąki. Zrobiłabym wszystko, aby była szczęśliwa. I szkoda by mi było czasu spędzonego bez niej. Ja tak rozumiem związek i miłość. A nie na zasadzie "każdy sobie"... Poza tym, doskonale rozumiem, bo sama swego czasu umartwiałam się nad moim ukochanym. Bo ja chciałam abyśmy byli razem, a on gonił za swoimi pasjami. Chociaż sama miałam zainteresowania, to siłą rzeczy nie mogłam się skupić,bo mi zależało. Dlatego autorko zastanów się dobrze nad tym. Pamiętaj, że czułe słówka "będziemy razem/rodzina/dzieci"... To taki standard. Raczej powinnaś patrzeć na czyny. A w tym przypadku czynów nie ma.

Bardzo modne w tych czasach jest mówienie: Facet podróżuje, olewa Cię, a Ty siedzisz i się zamartwiasz? Ogarnij się, wyjdź do znajomych, nie musisz mu zazdrościć, pokaż, że i Ty jesteś ciekawą osobą...

Co to jest? Dla mnie wyścig szczurów: kto jest lepszy i ciekawszy. Stawanie z facetem w jakichś zawodach?

Jeżeli ja nie lubię (przykładowo) sportów, to nie mam zamiaru ich uprawiać, bo mój facet to robi. A jeżeli mnie interesuje literatura, a mój facet jedzie na obóz przetrwania a ja się umartwiam... To trochę drogi nam się rozjeżdżają i może pora rozejrzeć się za kimś, kto będzie w pełni nas rozumiał? Owszem, są pary, gdzie ona jedzie nad morze, a on na wspinaczkę. Są ludzie, którym jest tak dobrze. Ale w przypadku autorki widzę, że dla niej związek oznacza RAZEM.

7

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Okruszka zgadzam się z tobą. Autorko Ty chyba inaczej postrzegasz wasz związek, jesteś bardziej zaangażowana emocjonalnie i chcesz poważnego związku. On raczej traktuje Cię jako jakieś dopełnienie wolnego czasu. To że mówi kocham, zależy mi czy co tam jeszcze innego to tak naprawdę nie musi nic znaczyć. Powiedzieć można wszystko, a ważne są czyny. Wasze drogi idą w zupełnie innym kierunku.

8

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?
Okruszka napisał/a:

cherry_dance a Ty jak w takim układzie rozumiesz związek?

oczywiście że ważne jest budowanie wspólnej więzi, przebywanie razem ale każdy musi też mieć swoją przestrzeń, realizować marzenia. Gdyby mój chłopak chciał wyjechać na wymianę studencką zagranicę, to przecież nie zabroniłabym mu, nie zaczęłabym płakać i mówić że sobie bez niego nie poradzę, żeby nie wyjeżdżał bo mi przykro. Bez przesady. To kiedy ma jechać? Jak będzie mieć 30 parę lat i dzieci? Autorce jest ciężko i ja to rozumiem, ale na prawdę mam wrażenie że żyje życiem swojego chłopaka. Przecież nie jest na pewno tak, że jak ona opowiada o swoich problemach to on to zupełnie olewa, nie interesuje się. A to że jest daleko, wcale nie oznacza, że mniej się przejmuje tym wszystkim. I związek nie polega na tym żeby WSZYSTKO robić razem.

9

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Gdyby Twój chłopak szanował Cię, a Ty byś się czuła bezpiecznie, to mając do niego zaufanie pozwoliłabyś mu na wyjazd. I to jest ok. Aczkolwiek, wiem jak wyglądają wymiany studenckie z doświadczenia swojego i innych, więc ja bym chyba stawiała opór... No ale to inny temat smile.
Autorka, moim zdaniem, zakochała się w człowieku, którego chciałaby mieć u swojego boku, ale on tym człowiekiem nie jest. Mało tego, obawiam się, że ona go nie zmieni. On ją nawet nieświadomie tłamsi, ona traci poczucie swojej wartości. Jak ma się cieszyć "szczęściem swojego partnera", jeżeli on sprawia jej tylko przykrość. Absolutnie nie dziwię się, że mu nawet czasem zazdrości. Chciałaby pretendować do jego stanu ducha, nie mieć problemów, z którymi boryka się ona, ale z tym człowiekiem nie da rady bo on nie ma zamiaru jej w tym pomóc! Nie dziwię się, że mu zabrania. Nie dlatego, bo jest egoistką, czy wbiła mu szpony w ciało, żeby go zatrzymać. Kocha człowieka, który wydaje jej się tym wymarzonym i nie jest w stanie przemówić sobie do rozumu, że to nie ten człowiek, którego chce!
Dla mnie to jest naturalne podejście. Tak mają osoby, które bardzo by chciały kochać, ale nie dostają niczego w zamian od drugiej osoby.

Droga autorko. Będę niestety (jak zwykle) radykalna. Wiedz, że jesteś w stanie przenosić góry. Bo każdy z nas może, tylko musisz uwierzyć w to, że jesteś cudowną osobą o dobrym sercu, potrafiącym kochać... Ale nie tego człowieka!
Zacznij od nowa. Zajmij się sobą, nauką, pracą... Najprawdopodobniej będzie Ci bardzo ciężko. Ale wiedz, że nie jesteś sama. Poczytaj różne wątki na tym forum. Jak dziewczyny walczą ze swoimi słabościami, jak zmierzają się z własnym "ja". Jeżeli osiągniesz szczęście z samą sobą, to obiecuję Ci, ze znajdziesz kogoś, kto nie pozwoli, abyś kiedykolwiek płakała!!! Wiem, że to taka demagogia... Ale jest prawdziwa!

10 Ostatnio edytowany przez cherry_dance (2012-12-03 17:06:07)

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?
Okruszka napisał/a:

Gdyby Twój chłopak szanował Cię, a Ty byś się czuła bezpiecznie, to mając do niego zaufanie pozwoliłabyś mu na wyjazd. I to jest ok. Aczkolwiek, wiem jak wyglądają wymiany studenckie z doświadczenia swojego i innych, więc ja bym chyba stawiała opór... No ale to inny temat smile.

ale autorka nigdzie nie pisze że nie ma zaufania do swojego chłopaka. Wręcz przeciwnie:

rudziks_13 napisał/a:

Nie chodzi tu o to, że mu nie ufam, że boję się o zdradę czy cos, nic z tych rzeczy.

chociaż to fakt, że on nie liczy się za bardzo z jej zdaniem bo jak sama napisała, nie spytał jej o zdanie jak planował wyjazd na Tajwan. Jakoś wcześniej mi ten fragment umknął. W związku jednak tak istotne kwestie powinno się omawiać z drugą połówką i jakoś dojść do kompromisu. A może on myśli że skoro jest wolnym człowiekiem to nie musi Cię pytać o zdanie w żadnej sprawie?

11

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Przykro mi to mówić, ale z tego, co napisałaś wynika jednoznacznie, że chłopak bagatelizuje Twoje problemy. Zero empatii, zero wsparcia. Dla mnie taki związek nie miałby sensu. Nie mówię, że ma Cię utrzymywać, choć otoczenie Cię opieką - również finansową - w tak trudnych chwilach byłoby dla mnie bardziej naturalne niż świetna zabawa na Tajwanie. Nie chodzi o to, że ma nie podróżować - ale tak, jak ktoś już tu napisał - skoro może pozwolić sobie na tak daleką i egzotyczną wyprawę, to mógłby też pojechać bliżej i na krócej, ale z Tobą.

Łatwo jest mówić o zakładaniu rodziny, ale jego postawa weryfikuje te słowa. Bo czy tak traktuje się kobietę, która ma zostać żoną? Tak jak napisała przed chwilą cherry_dance - tak ważne sprawy, jak półroczny wyjazd na drugi koniec świata, raczej konsultuje się z osobą, z którą chce się spędzić resztę życia... Dla mnie koleś jest po prostu rozpieszczonym szczeniakiem.

12

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Jejciu a ja już naprawdę sie bałam, że coś jest nie tak ze mna. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że powinnam go wspierać i cieszyć się jego szczęściem. Kto powiedział, że tak nie jest? Ale czy on w takim razie nie powinien też dzielić ze mną mojego smutku?

Wydaje mi się, że związek nie polega na chodzeni do kina co piątek kiedy fajnie miło i przyjemnie. Ale przedewszystkim na wspieraniu się w cięzkich chwilach.

Co do mojej frustracji, manipulacji (?!): każdy człowiek chyba ma prawo być trochę poirytowany taką sytuacją. Manipulacja? nigdy! powiedziałam mu co mnie i gryzie i się poryczałam, to jest manipulacja? Nie mogę mu powiedzieć co czuję?

I nie jest tak, że nie mam własnego życia. Ok, może nie latam co tydzień na imprezę a co drugi dzień na zakupy z kumpelami, bo, ani nie mam na to środków, ani mnie to nie jara. Naprawde nie leże cały dzien na łóżku i nie wpatruje się w jego zdjęcie... Mam szkołę, pracę, rodzinę, rysuję, ostatnio intensywnie szkolę swój angielski. 3 lata temu faktycznie mogłam być bardziej radosna i interesująca, bo robiłam to co kochałam, miałam wspaniałe plany na przyszłość, życie szybko to wszystko zweryfikowało i musiałam nauczyć żyć się inaczej. On dokładnie wszystko wie o mojej sytuacji.

Ja naprawdę niczego mu nie zabroniłam: napisałam, że oboje to ustaliliśmy, niczego na nim nie wymusiłam. Co do alkoholu, to mam swoje pewne uprzedzenia, które każą mi to mieć pod kontrolą (i to nie z jego powodu mam z tym problem, ale o tym też wie). Poza tym czy to tak wiele, zrezygnować z piwa i imprez na 4 miesiące? Ja mogę.

Wiem, że ten wyjazd na wymianę to naprawdę Jego marzenie, nigdy bym mu tego nie zabroniła. Po prostu uważam, że wyjechał w najmniej odpowiednim momencie. On wiedząc o tym, mam wrażnie, że nie robi nic żeby jakoś było mi lepiej.

No właśnie te czyny skłaniają mnie do poważnego zastanowienia się nad tym... Bo już nie raz mówił, że to wszystko zmieni, że nie chce mnie w ten sposób ranić, po czym koeljny raz robi to samo. Byłabym w stanie wiele mu wybaczyć, gdyby to była jednorazowa sytuacja
(bo nie wiedział, że mnie zrani, nie zastanowił się czy cokolwiek), ale kiedy takie rzeczy powtarzają się cały czas to jest dla mnie brak szacunku i kłamstwo prosto w oczy.

Może gdybym była dla niego s.ką od samego początku to by tak nie było;p? A tak to się przyzwyczaił, żę zawsze wszystko może i teraz nie ma rady;p

Czy ja mogę naprawdę wymagać od niego czegoś takiego? Ja nie wyobrażam sobie odwrotnej sytuacji, serce by mi pękło na tych Filipinach czy gdziekolwiek indziej. Tylko kobiety tak mają?

13

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?
rudziks_13 napisał/a:

Jejciu a ja już naprawdę sie bałam, że coś jest nie tak ze mna. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że powinnam go wspierać i cieszyć się jego szczęściem. Kto powiedział, że tak nie jest? Ale czy on w takim razie nie powinien też dzielić ze mną mojego smutku?

Wydaje mi się, że związek nie polega na chodzeni do kina co piątek kiedy fajnie miło i przyjemnie. Ale przedewszystkim na wspieraniu się w cięzkich chwilach.

Jasne, że trzeba się wspierać w "słabszych chwilach". Tylko że jeśli sytuacja się nie poprawia (a sama napisałaś, że trwa to już "dłuższy" czas), to wtedy można poczuć się zmęczonym i zapragnąć ucieczki. Bo to już nie jest "cięższa chwila", ale "cięższe życie". Musisz zrozumieć, że swoim obecnym zachowaniem po prostu odpychasz go od siebie. Rozumiem, że nie masz łatwo, ale w pewnym momencie jego cierpliwość i zrozumienie się skończy, bo nikt nie ma ochoty wracać do wiecznie smutnej, zmęczonej, fochującej dziewczyny.

rudziks_13 napisał/a:

Co do mojej frustracji, manipulacji (?!): każdy człowiek chyba ma prawo być trochę poirytowany taką sytuacją. Manipulacja? nigdy! powiedziałam mu co mnie i gryzie i się poryczałam, to jest manipulacja? Nie mogę mu powiedzieć co czuję?

Manipulacja "nigdy"? A to?

rudziks_13 napisał/a:

Kiedy juz nawet powiedział, że ok nigdzie juz nie pojadę bez Ciebie, po kilku dnich oczywiście wyszło w rozmowie, że chce lecieć do Hong Kongu... W dniu kiedy byłam totalnie rozklejona, kolejny raz wałkowaliśmy temat naszego związku on wypalił z takim czymś. Ja na to przez łzy" Ale jak to? Dlaczeog ty chcesz tam jechac?. Patrząc mi prosto w zapłakane oczy, widząc w jakim jestem stanie odpowiedział "Bo chcę zobaczyć to miasto". Powiedziałam mu wtedy, że nie chcę go znać, żeby się więcej nie odzywał. Nawet nie odzdwonił kiedy się rozłączyłam, na drugi dzien poleciał na Filipiny i świetnie się bawił w międzyczasie zadzwonił kilka razy i napisał, że doleciał i jest cały.
Myślałam, że facet, który marnuje kolejną swoją szansę, który traci kobietę, z którą rzekomo chcę być całe życie zasypie mnie tysiącem telefonów i smsów, maili, czegokolwiek. A on właściwie nic.

No przecież to jest typowo babska, brudna manipulacja. Powiedziałaś że ma się więcej nie odzywać, a on, o zgrozo, posłuchał się Ciebie i się nie odezwał. Dlaczego właściwie miał się odezwać? Żeby znowu się kajać, kłaść uszy po sobie i żałować wyjazdu? Ja też bym dała spokój, bo już miałabym dosyć.

rudziks_13 napisał/a:

Ja naprawdę niczego mu nie zabroniłam: napisałam, że oboje to ustaliliśmy, niczego na nim nie wymusiłam. Co do alkoholu, to mam swoje pewne uprzedzenia, które każą mi to mieć pod kontrolą (i to nie z jego powodu mam z tym problem, ale o tym też wie). Poza tym czy to tak wiele, zrezygnować z piwa i imprez na 4 miesiące? Ja mogę.

Możesz, bo Tobie na tym nie zależy. Skoro nie on jest powodem TWOJEGO problemu z alkoholem, to tym bardziej nie rozumiem, dlaczego on ma dostawać baty za Twoje lęki. Jeśli nie radzisz sobie ze swoimi "uprzedzeniami" to powinnaś udać się do specjalisty, a nie zmuszać otoczenie, by dostosowało się do Ciebie.

rudziks_13 napisał/a:

Wiem, że ten wyjazd na wymianę to naprawdę Jego marzenie, nigdy bym mu tego nie zabroniła. Po prostu uważam, że wyjechał w najmniej odpowiednim momencie. On wiedząc o tym, mam wrażnie, że nie robi nic żeby jakoś było mi lepiej.

Właśnie- jego marzenie. Niby wielkodusznie nie zabroniłaś mu jechać, ale zabroniłaś mu wszystkiego innego- zwiedzania, zabawy, a przy tym robisz mu awantury przez telefon. Mam wrażenie, że byłabyś zadowolona dopiero wtedy, gdyby on zamknął się w jakiejś tajwańskiej piwnicy z telefonem w ręku, ewentualnie zapakował się w najbliższy  samolot do Polski.

rudziks_13 napisał/a:

Czy ja mogę naprawdę wymagać od niego czegoś takiego? Ja nie wyobrażam sobie odwrotnej sytuacji, serce by mi pękło na tych Filipinach czy gdziekolwiek indziej. Tylko kobiety tak mają?

Moim zdaniem już za późno na jakieś wymagania. On już pojechał, a Ty tu wściekasz się z zazdrości, i choćby nieświadomie, starasz się mu uprzykrzyć ten wyjazd. Moim zdaniem Wasze drogi całkowicie się rozmijają nie tylko z powodu Tajwanu. Skoro jesteś taka niezadowolona i ten związek tak Cię unieszczęśliwia, to po co właściwie w nim tkwisz? Skoro Twoim zdaniem on bagatelizuje Twoje problemy, nie wspiera Cię, to dlaczego z nim jesteś? Zaraz powiesz pewnie, że go kochasz, ale właściwie za co można go kochać, skoro jest aż tak niedobry dla Ciebie?

14

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

nie moge zrozumiec, dleczego nie polecieliscie razem na Filipiny??????????????  za duza przepasc finansowa miedzzy wami...przeciez oddany , wrazliwy chlopak  nie zostawilby ukochanej, co za problem wylozyc pieniazki, jak sa tak dobrze sytuowani???  latwo sie wydaje ppieniadze rodzicow, dla mnie to egoista, bufon i malo wart chlopak....zaraz bedzie, ze nie jestes utrzymanka i bleble, ale cos mi tu nie gra.....

15

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Chłopak realizuje swoje potrzeby a Ty jesteś częścią jego realizacji.
Mnie osobiście nie odpowiadała by rola "dopełniacza" u boku partnera.

16 Ostatnio edytowany przez BabaOsiadła (2012-12-04 22:29:03)

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Nie chodzi o bycie utrzymanką, ale o to, że chłopak podróżuje za pieniądze rodziców. A rodzice te pieniądze zdobywają ciężką pracą i niekoniecznie muszą mieć ochotę sponsorować dziewczynę syna. Chłopak może nie mieć zbyt dużo do gadania w tej kwestii.

Widzę, że mnóstwo z Was, Dziewczyny, nadal tkwi w toksycznym wzorze związku "poświęcę się dla ciebie, porzucę wszystkich znajomych, będę z tobą spędzać 24 h na dobę i tego samego wymagam od ciebie" yikes

Autorka manipuluje, histeryzuje, zabrania chłopakowi podróży i zabawy, a jak już chłopak gdzieś pojedzie, to ona usiłuje kontrolować go na odległość "masz meldować się codziennie o 16.00, nie wolno ci chodzić na imprezy, nie wolno ci pić alkoholu"... Nic dziwnego, że on przestał z nią uzgadniać swoje wyjazdy. Wy byście chciały cieszyć się miesiącami na spotkanie z przyjaciółką, a potem usłyszeć od chłopaka "masz do mnie pisać smsy, o każdą minutę spóźnienia strzelę focha, no i nie waż się tańczyć ani pić"? yikes

Zrobiłyście z niego samolubnego potwora i niedojrzałego do związku egoistę, a żadna z Was nie zwróciła uwagi na to, że:

-znamy tylko wersję zdarzeń Autorki
-chłopak jest, jak ona sama opisała "wrażliwy, szalenie pomocny, czuły, szczery, przyjacielski, wspierający"
-pieniędzy też jej nie skąpi - mogła na niego liczyć gdy brakowało jej pieniędzy na stomatologa

Autorka pięknie pisze o wsparciu i empatii, ale tak naprawdę jest toksyczną osobą, która chciałaby, żeby inni nie mieli w życiu fajnie, skoro ona ma źle "on leży na plaży, a ja marznę w mieszkaniu". Mężczyzny potrzebuje do tego, by siedział przy niej 24 h na dobę, ocierając jej łzy i trzymając za rączkę. Jest zazdrosna: "piękne dziewczyny w ciepłych krajach", choć parę linijek wyżej twierdziła, że ufa chłopakowi i nie boi się zdrady. Ma problem z alkoholem (widocznie ktoś jej bliski jest/był alkoholikiem) i z tego powodu terroryzuje otoczenie "jak chcesz ze mną być, to nie pij!", nie rozumiejąc, że to jest tylko jej problem i nikt się nie musi dostosowywać do jej koszmarów z przeszłości/teraźniejszości. Zadaje dziwaczne pytania: "Ale jak to, dlaczego, po co ty chcesz jechać do Hong-Kongu?", jakby była małym dzieckiem i nie rozumiała, że można ot tak, po prostu, chcieć zobaczyć świat, nie mając żadnych złych intencji.

Żal mi tego chłopaka, naprawdę...

17

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

dla mnie to egoista, bufon i malo wart chlopak

To, że lepiej się komuś w życiu powiodło to od razu takie określenia (a dokładniej- jego rodzicom)? Skąd wiesz, jaki on jest naprawdę. Znasz tylko punkt widzenia dziewczyny. Nie masz prawa tak oceniać chłopaka, że on może sobie na więcej pozwolić.

To co- miałby rezygnować z przyjemności dlatego, że dziewczyna pochodzi z mniej zamożnej rodziny? No bez przesady, to jest śmieszne.

Choć uważam (bez obrazy), że osoba mniej zamożna nie pasuje do osoby bardziej zamożnej. Jak widzimy na tym przykładzie- facet (zakładamy tu teoretycznie) nic złego nie robi, nie puszcza się na lewo i prawo, jest wierny ale że miał okazję na wymianę studentów za granicę to wyjechał a dziewczyna żyje w stresie, jemu zazdrości itp. Jakoś nie widzę przyszłości dla tego związku.

18

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

masz racje nie widze przyszlosci dla tego zwiazku.....mam 2=ch synow i tez jezdza na zagraniczne wyjazdy, ale nie musieli wybierac czy dziewczyne wziac czy zostawic....jak kocham dziecko swoje to jego dziewczyne akceptuje i sponsoruje....nigdy nie mialam takiej blokady...tylko syn....

19 Ostatnio edytowany przez Teo (2012-12-04 22:46:59)

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

busiu i Baba Osiadła zawarły w swoich postach kwintesencję problemów Autorki. Zgadzam się z nimi w 100 %.

Piszesz rudziks_13, że masz prace, znajomych, szkołę, zainteresowania. Jesteś odpowiedzialna i się realizujesz. Innymi słowy jesteś DOROSŁA, a dorosłość polega na rozwiązywaniu WŁASNYCH problemów. Przykro mi, że jest Ci ciężko, bywa. To, że chłopak jest lepiej sytuowany nie jest ani jego winą, ani zasługą i ma się kajać, bo korzysta z tego bogactwa?!
Przestań się miotać i zazdrościć. Tak, pojechał. Tak, realizuje się. Tak, nie stać Cię na to. Nie, nie jest jego obowiązkiem warować przy Tobie 24/7, bo Ciebie nie stać.
Krzyczysz, płaczesz, manipulujesz, jak ładnie zauważyła busiu. Morze łez wylewasz i zatruwasz chłopakowi życie na wakacjach. Bo Ty masz ciężko to on też niech ma! Przestań.

20

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Ja na miejscu autorki tez byłabym rozżalona, to chyba normalne, a on kochana dzwoni do Ciebie opowiadac jak jest szczesliwy jak piekne to miasta. I z tego co piszesz Wasz zwiazek nie ma przyszlosci, potrzebujesz kogos kto Cie bedzie wspierał, kasa to nie wszytsko ale bardzo wiele, bo nie mając jej nie mozesz sobie pozwolic nawet na kino, nie mozesz powiedziec, kochanie ja Cie zapraszam. Mialam kiedys takiego gagatka ktory obiecywal wiele, a bujał sie po całej Europie znajomosc nasza trwała jakies 4 mce. Nie jestes z nim z przyzwyczajenia? Z tego co piszesz to wasz zwiazek nie istnieje, pomysl czy to on jest Ciebie godzien, ale nie okazuj we wszytskim zazdrosci. Bo zawiscią tez powiało... Zycz mu szczecia a Ty idz przez zycie najlepiej jak potrafisz.. ON nie zrozumie jak to jest nie miec kasy.

21

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

jesteście młodzi, myślę że zapędziłaś się w swoich oczekiwaniach, wymaganiach. z jednej strony piszesz, że to wymierający gatunek a zaraz potem jaki to fagas na utrzymaniu rodziców/ wg ciebie jeśli ty nie zasłużyłaś na łatwiejsze życie to on też nie powinien z niego korzystać/ to nie jego wina że tobie powodzi się słabiej, chcesz by poczówał się do odpowiedzialności za ciebie, moim zdaniem to błąd. mimo różnicy w tzw. stopie życiowej  bardzo mu się spodobałaś, on nie ma kompleksów ty/wybacz za szczeroś/nie możesz o nich zapomnieć. jeśli one będą miały nad tobą przewagę to nie tylko stracisz chłopaka/tego, czy innego/ale też zatracisz siebie. poszukaj w tej sytuacji dobrej choćby, maleńkiej pozytywnej stronki. może ta sytuacja wzmocnia cię życiowo, może stajesz się bardziej odporna na porażki, może dzięki temu dowiadujesz się więcej o sobie, o życiu. stawiaj sobie na początku trudnej sytuacji malutkie cele, takie do zdobycia, ciesz się z osiągania ich, a zobaczysz że za jakiś czas/długi, krótki, nie wiem/ poczujesz wiatr w żaglach. trzymam kciuki, decyzja co dalej/ musi być tylko twoja.

22

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

A ja mysle ze tu nie chodzi o kase czy jej brak. Tylko o wsparcie i jego brak. Jasne, cieszyc sie ze on jezdzi, jasne cwierkac z nim o abstrakcyjnych dla has Filipinach, jasne powtarzac ze to cudownie i wspaniale i w ogole miod malina... A potem odlozyc sluchawke i w samotnosci sobie plakac w katku bo stres zwalajacy nam sie na glowe jest nie do udzwigniecia w pojedynke...
No ale grunt to cieszyc sie szczesciem faceta, nie?
Zwiazek to nie deklaracje ale czas spedzany razem. To wspolne przezycia, chwile, marzenia... Jesli jedno buja sie po swiecie a drugie siedzi na miejscu nie dlatego ze chce ale bo musi to co to za zwiazek?
Uwazam ze trzeba nakreslic granice. Jesli faceta czesciej nie ma niz jest to szkoda czasu. Bo pozniej jak dojda dzieci I inne zobowiazania to co zrobic? Nadal usmiechac sie I "cieszyc szczesciem cudzym"? Dla mnie to troche jak zjadanie odpadkow z panskiego stolu. A ja uwazam ze mozna miec wiecej...
Jesli ktos nie ma czasu/nie chce pochylic sie razem ze mna nad moim problemem to fora ze dwora. Znajde takiego co tak zrobi.

23

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?
rudziks_13 napisał/a:

Co o tym myślicie? Czy ja za duzo wymagam? Wydaje mi się, że dojrzały partnerski związek opiera się na byciu RAZEM. Na zrozumieniu, wspieraniu, solidarności. A ja czuje, że nie mogę na niego liczyć.

Masz rację, dojrzały związek polega na tym, że dwoje ludzi się nawzajem wspiera i pomaga oraz jest ze sobą w ciężkich chwilach.  Z twojego opisu wyłania się rozpieszczony chłopiec, nie mężczyzna, który nie dojrzał i jeszcze długo nie dojrzeje do związku, który ty chciałabyś mieć.  Fajnie, że ma pasję, ale jeżeli nie może podróżować z tobą, bo cię na to nie stać, a nie jesteście jeszcze na takim etapie, żeby on płacił za ciebie, bo on jest na garnuszku rodziców, to powinniście ustalić, czy ty godzisz się na te jego częste egzotyczne wojaże. Jeżeli nie (a na to wygląda), to macie problem, bo on musi wybrać, co jest dla niego ważniejsze. Oczywiście on chce mieć i ciebie i swoje wyjazdy, ale skoro ciebie to boli, to musisz ty zdecydować za niego - zacisnąć zęby i pozwolić mu wyjeżdżać, czy zakończyć związek. Ja na twoim miejscu dałabym sobie z nim spokój, bo dla mnie facet musi być oparciem, a pasje najlepiej jest dzielić we dwoje.

24

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?
BabaOsiadła napisał/a:

Nie chodzi o bycie utrzymanką, ale o to, że chłopak podróżuje za pieniądze rodziców. A rodzice te pieniądze zdobywają ciężką pracą i niekoniecznie muszą mieć ochotę sponsorować dziewczynę syna. Chłopak może nie mieć zbyt dużo do gadania w tej kwestii.

No właśnie. Jest dorosły a jednocześnie nie jest dorosły bo siedzi w kieszeni rodziców. Skoro nie jest dojrzały na tyle, żeby sam zarobić na swe pasje, to nie jest też dojrzały do POWAŻNEGO związku.  Owszem, może mieć dziewczynę, spotykać się, chodzić na randki (coś jak w liceum) ale nie ma co liczyć na budowanie czegoś więcej, dopóki się nie usamodzielni. Jeżeli jakaś dziewczyna świadoma tego się na to zgodzi to ok, ale trzeba to jasno powiedzieć, a nie sadzić farmazony o rodzinie i dzieciach.

25

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Chłopak ma 21 lat. Kiedy ma podróżować, bawić się, zwiedzać i uczyć jeśli nie teraz? Bardzo możliwe, że traktuje swoją dziewczynę poważnie i teraz korzysta z życia, żeby potem z mniejszym żalem dać się zamknąć w klatce, którą ona dla niego przygotowuje.
Wymiana studencka, egzotyczna podróż - to okazje, które nie nadarzają się każdego roku. Po zakończeniu studiów już na wymianę studencką na pewno nie pojedzie. Więc nie widzę nic dziwnego w tym, że chłopak chce młodość wykorzystać.

Postawa autorki jest wg mnie toksyczna. Chyba najlepiej opisała to Busiu. Jej jest źle, więc jemu też powinno być źle. Tylko dlaczego chłopak ma się dostosować (co oznacza pewną degradację, zejście niżej na drabinie możliwości i korzystania z życia)? Dlaczego to autorka nie może się zmobilizować, żeby do jego stylu życia się zbliżyć?

Kizia, jeśli ktoś w wieku 21 lat tworzy "poważny" związek oparty na rezygnacji z własnych marzeń w imię poświęcenia dla wspólnej przyszłości to ja się cieszę, że do tej pory nie udało mi się stworzyć żadnego "poważnego" związku...

Chłopak studiuje, rodzice są skłonni go utrzymywać. Dlaczego nie ma prawa myśleć o rodzinie i dzieciach w jakiejś bliżej nieokreślonej przyszłości? Zapewne w planach ma też usamodzielnienie, co nie znaczy, że teraz powinien przywdziać worek pokutny i łączyć się w bólu ze swoją narzekającą od lat druga połówką.

26 Ostatnio edytowany przez vinnga (2012-12-05 13:06:32)

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Chłopak, mąż powinien wspierać druga polówkę w każdej ciężkiej sytuacji, jest to obowiązkiem też każdej żony czy też dziewczyny;) Nie po to dobieramy sie w pary, staramy tworzyć wspólne zycie by później samemu radzić sobie w trudnych chwilach. Jeśli mowa o dłuższych wyjazdach to tylko we dwoje!;) Popieram jak najbardziej samorozwój, ambicje zawodowe ale nie przełożyłabym tego ponad szczęście osobiste i kondycje związku;) Jeśli już którejś z nas zdecydowałoby sie na dłuższy wyjazd, to na pewno miałaby miejsce długa poważna rozmowa. Przede wszystkim nie ma mowy o zaniedbaniu kontaktu! To podstawa, musimy wzajemnie informować sie o problemach, czy też drobnych lub większych radościach;) Później na pewno musielibyśmy sie sobą nacieszyć;) Moze jakiś romantyczny weekend (tylko we dwoje) w jakimś zupełnie nowym dla nas miejscu. Ogólnie rzecz biorąc wspólne kilkudniowe wyjazdy w góry czy tez nad jezioro, bardzo dobrze robią każdej parze;) Takie małe oderwanie od rzeczywistości;)

Wklejanie linków jest zabronione. Post edytowałam. Mod. Vinnga

27 Ostatnio edytowany przez Kizia75 (2012-12-05 13:16:40)

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?
vinnga napisał/a:

Chłopak ma 21 lat. Kiedy ma podróżować, bawić się, zwiedzać i uczyć jeśli nie teraz? Bardzo możliwe, że traktuje swoją dziewczynę poważnie i teraz korzysta z życia, żeby potem z mniejszym żalem dać się zamknąć w klatce, którą ona dla niego przygotowuje.
Wymiana studencka, egzotyczna podróż - to okazje, które nie nadarzają się każdego roku. Po zakończeniu studiów już na wymianę studencką na pewno nie pojedzie. Więc nie widzę nic dziwnego w tym, że chłopak chce młodość wykorzystać.

Zgoda, ale niech w takim razie nie zawraca dziewczynie, która potrzebuje czegoś innego,  głowy. Tak w ogóle to z doświadczenia wiem, że ktoś kto lubi bardzo korzystać z życia, nigdy z tego nie zrezygnuje. Znam też paru facetów, którzy też bardzo chętnie korzystali z pieniędzy rodziców i wiem, jak to uzależnia. W żadnym ze znanych mi przypadków nie skończyło się to dobrze (znaczy ci faceci nigdy się do końca nie uniezależnili od rodziców, co fatalnie wpływa na ich związki).

vinnga napisał/a:

Kizia, jeśli ktoś w wieku 21 lat tworzy "poważny" związek oparty na rezygnacji z własnych marzeń w imię poświęcenia dla wspólnej przyszłości to ja się cieszę, że do tej pory nie udało mi się stworzyć żadnego "poważnego" związku...

A na czym według ciebie polega poważny związek? Pasje pasjami, ale jeżeli druga połowa jest w kłopotach i potrzebuje mojego wsparcia to rzucam wszystko i jestem z nią/nim. Ja też uwielbiam podróże, ale było kilka wyjazdów, na które mój mąż pojechał beze mnie (min. na Kubę i na Jamajkę), ale on wcześniej zadbał o to, żebym miała w czasie jego nieobecności jak najmniej problemów, a po powrocie starał mi się zrekompensować to, że z nim nie byłam smile. Na pewno by nie pojechał, gdybym ja była np. w psychicznym dołku, i wiem, że gdy jeszcze nie byliśmy małżeństwem też by tak zrobił.

vinnga napisał/a:

Chłopak studiuje, rodzice są skłonni go utrzymywać. Dlaczego nie ma prawa myśleć o rodzinie i dzieciach w jakiejś bliżej nieokreślonej przyszłości? Zapewne w planach ma też usamodzielnienie, co nie znaczy, że teraz powinien przywdziać worek pokutny i łączyć się w bólu ze swoją narzekającą od lat druga połówką.

Worka pokutnego nie, ale powinien znaleźć taką dziewczynę, która nie będzie cierpieć z powodu dysproporcji, które między nimi są. Niech korzysta, czemu nie, ale jesli ona jest w ciężkiej sytuacji, walczy o to żeby zdobyć wykształcenie i związać koniec z końcem, to jego "korzystanie z życia"  trochę razi. Skoro ją to boli, bo potrzebuje wsparcia, a jego ciągle nie ma i ma najwyraźniej w d...e jej problemy, to nie widzę sensu dawanie jej rad w stylu "jesteś zaborcza i marudna, daj chłopakowi więcej luzu". Jej zapatrywanie na związek jest inne niż jego, ona chce poważnego i dojrzałego faceta, a jest w związku z chłopcem.

28

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Czemu on ma zrywać? Przecież to ona ma problem. Skoro jej tak źle, bo 21 letni chłopak realizuje swoje plany, cele, podróżuje i się bawi, a ona chce żeby siedział przy niej i płakał razem z nią, to jest coś nie tak.

A może, on wcale nie jest takim potworem? Może on by jej wcale nie zostawił w rzeczywiście trudnej i ciężkej chwili? Jeżeli Autorka ma trudną sytuację w domu, musi pracować i uczyć się zaocznie, to nie jest to stan, który spadł nagle i nagle się skończy. I nic nie da, że on będzie siedział na miejscu, bo sytuacja i tak się nie zmieni.

Co jest tą masakryczną i ciężką sytuacją Autorki, że ona tak ręce załamuje i w depresje popada? Bo mi się wydaje, ze to też trochę przerysowane. I zgadzam się z twierdzeniem, dlaczego to ona ma sie degradowac, dlaczego to ona nie może podciągnąć w górę?

29

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Zdziwiła mnie postawa Twojego faceta. Okej- ma pieniądze, jest chętny do wyjazdów, zwiedzania. Ale gdzie w tym wszystkim Ty? W pierwszych słowach przedstawiłaś go jako ideał, wydaje mi się, że jednak taki nie jest. Skoro miał poważne plany względem Ciebie to powinien pomyśleć, trzepnąć sie raz w tą głupią łepetynę i zrozumieć, że nie jest Ci łatwo kiedy on tak sobie wyjeżdża. Chyba związek polega na partnerstwie, a nie na tym, ze jedna osoba się bawi, a druga siedzi w domu. Według mnie, powinnaś z nim bardzo szczerze i otwarcie porozmawiać, bo on wcale nie liczy się z Twoim zdaniem, tylko ze swoimi przyjemnościami.

30

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?
Teo napisał/a:

Czemu on ma zrywać? Przecież to ona ma problem. Skoro jej tak źle, bo 21 letni chłopak realizuje swoje plany, cele, podróżuje i się bawi, a ona chce żeby siedział przy niej i płakał razem z nią, to jest coś nie tak.

Oczywiście, ona może zerwać i ja bym tak zrobiła. Nie chodzi o to, żeby płakał razem z nią, ale żeby uwzględnił w tych planach czasem i ją skoro traktuje, jak twierdzi, ten związek przyszłościowo.

Teo napisał/a:

Co jest tą masakryczną i ciężką sytuacją Autorki, że ona tak ręce załamuje i w depresje popada? Bo mi się wydaje, ze to też trochę przerysowane. I zgadzam się z twierdzeniem, dlaczego to ona ma sie degradowac, dlaczego to ona nie może podciągnąć w górę?

Co rozumiesz pod "podciagnąć w górę"? Ma zrobić napad na bank? Skoro uczy się i pracuje jednocześnie to raczej kokosów nie ma, a z jej opisu wynika, że raczej ma problem żeby podstawowe rzeczy kupić nie mówiąc o wyjeździe do Tajlandii. Piszesz jakbyś się dzisiaj urodził. Tez przechodziłam przez okres życia (na studiach) gdy bywało, że chodziłam wręcz głodna, pomimo tego, że dorabiałam gdzie i kiedy się dało. W tamtym czasie wyjazdy zagraniczne były poza moim zasięgiem (Erasmusa wtedy jeszcze nie było), więc rozumiem autorkę wątku, że na ten moment ma na głowie inne kłopoty niż to, czy pojechać do Hong Kongu czy na Tajlandię a może na Bali.

31

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Ten wyjazd był jego marzeniem. Rudziks twierdzi, że to rozumie, a jednocześnie chciałaby, żeby okazał swoje uczucia względem niej rezygnując z własnych marzeń. Ja tu nie widzę żadnego rozsądnego argumentu przemawiającego za tym, żeby nie jechał. Co niby miałaby zmienić jego obecność? Czy to sprawi, że sytuacja autorki się poprawi? Jedyna szansa, żeby się poprawiła to gdyby ona sama ten czas wykorzystała najlepiej jak potrafi zamiast skupiać się na kontrolowaniu swojego chłopaka czy aby na pewno nie złamał któregoś z niedorzecznych zakazów.

Owszem, rozmijają im się priorytety. A właściwie wizja związku. Dlaczego uważam, że chłopak jest w porządku a ona nie? Ponieważ jej podejście do związku nie jest właściwe. Niezależnie czy będzie z tym chłopakiem czy z innym - małe są szanse na to, że będzie szczęśliwa. Bo rudziks nie chce mieć partnera - ona potrzebuje rycerza-pocieszyciela, poduszki do wypłakiwania się, kogoś, kto będzie ją trzymał za rączkę 24 h/dobę. I to ma być niby dojrzałe podejście do związku? Związek nie polega na łażeniu wszędzie razem. Rudziks pisze, że chłopak jest troskliwy i ją wspiera. Nie ma natomiast żadnej wzajemności. Bo jej nawet do głowy nie przyjdzie, że ona też powinna go wspierać, np. w realizacji marzeń. Żeby on mógł ją pocieszać w jej nieszczęściach - sam musi być szczęśliwy. A wymiana studencka to nie jest coś, co można sobie przełożyć, odłożyć, zrealizować na emeryturze. Rezygnacja z tego wyjazdu z powodu wyimaginowanych dramatów dziewczyny byłaby głupotą.

32

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Dobra nie chciało mi się czytać postów pozostałych forumowiczów o tym kto ma rację...
Ja uważam, że rację mają dwie strony!
Bo autorka zbyt mocno uzależniła się od swojego chłopaka. Płacze bo ma źle w domu i ma żal, że chłopak przy niej nie siedzi tylko sobie jeździ po świecie. I facet ma rację. Gdyby siedział przy Tobie droga autorko to byście się jeszcze więcej kłócili. Bo jego by to męczyło takie ciągłe: jest źle, jest mi ciężko, jest trudno, jest krucho z kasą, inni mają lepiej itd.
Ale zgadzam się również z tym, że facet nie dorósł do poważnego związku, bo gdy widzi kłopoty, woli się zmyć.
A podsumowując to: nie pasujecie do siebie. I to jest niczyja wina. Po prostu Ty jesteś inna i on jest inny. On Ci nie da nigdy takiego wsparcia jakiego Ty byś chciała, a on nigdy nie będzie szczęśliwy tkwiąc w czyiś kłopotach.
Więc po prostu odejdź od niego, bo osobno będziecie dużo szczęśliwsi.

33

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?
vinnga napisał/a:

Owszem, rozmijają im się priorytety. A właściwie wizja związku.

O to mi właśnie chodzi. Ja też kiedyś dawno temu miałam podobną sytuację. Byłam studentką z małą raczej ilością kasy, mój ówczesny chłopak miał jej znacznie więcej i miał zainteresowania związane z częstymi i dość drogimi wyjazdami (wspinaczka i góry) z tym, że on na to sam już zarabiał. Mnie to jednak nie przeszkadzało bo moja wizja tego związku była taka, że każdy robi to co lubi, spotykamy się bo jest nam dobrze, a co będzie dalej to czas pokaże. Wydawało mi się, że on myśli podobnie, aż tu kiedyś w czerwcu on mi powiedział, że jedzie na kilka dni do miasta z którego pochodzi (300 km od miejsca, gdzie mieszkał wtedy) zrobić sobie zabieg chirurgiczny (nie pamiętam jaki, chyba wycięcie czegoś spod skóry), ja akurat miałam sesję egzaminacyjną, więc życzyłam mu powodzenia i mieliśmy się spotkać za parę dni jak wróci. Tymczasem po wyjściu ze szpitala on do mnie zadzwonił i stwierdził, że zrywa ze mną, bo to nie mieści mu się w głowie, że jego dziewczyna nie przyjechała go nawet odwiedzić w tym szpitalu. No faktycznie, późniejszego chłopaka - mojego obecnego męża,  na pewno bym odwiedziła nawet gdyby było 1000 km do przejechania, ale tamten związek w moim przekonaniu był bardziej "luźny".  Powiem szczerze, byłam trochę zdziwiona (załamana raczej nie), bo sądziłam, że on też traktuje ten związek podobnie jak ja, skoro tak ciągle wyjeżdża z kumplami. Wniosek jest taki, że wizję związku trzeba sobie wzajemnie dobrze naświetlić, bo mogą być nieporozumienia smile.

34

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?
Kizia75 napisał/a:
Teo napisał/a:

Czemu on ma zrywać? Przecież to ona ma problem. Skoro jej tak źle, bo 21 letni chłopak realizuje swoje plany, cele, podróżuje i się bawi, a ona chce żeby siedział przy niej i płakał razem z nią, to jest coś nie tak.

Oczywiście, ona może zerwać i ja bym tak zrobiła. Nie chodzi o to, żeby płakał razem z nią, ale żeby uwzględnił w tych planach czasem i ją skoro traktuje, jak twierdzi, ten związek przyszłościowo.

Na razie to mi się wydaje, ze to Autorka myśli, że chłopak myśli przyszłościowo. On myśli przyszłościowo o swojej przyszłości, to na pewno. On ma 21 lat. Kto powiedział, że to Autorka jest jego jedyna i wybraną? Oświadczył się?


Kizia75 napisał/a:
Teo napisał/a:

Co jest tą masakryczną i ciężką sytuacją Autorki, że ona tak ręce załamuje i w depresje popada? Bo mi się wydaje, ze to też trochę przerysowane. I zgadzam się z twierdzeniem, dlaczego to ona ma sie degradowac, dlaczego to ona nie może podciągnąć w górę?

Co rozumiesz pod "podciagnąć w górę"? Ma zrobić napad na bank? Skoro uczy się i pracuje jednocześnie to raczej kokosów nie ma, a z jej opisu wynika, że raczej ma problem żeby podstawowe rzeczy kupić nie mówiąc o wyjeździe do Tajlandii.

No to skoro nie ma i nie ma możliwości na mienie, to czemu jęczy? Niech się pogodzi z sytuacją i tyle i do przodu. A ja wiem doskonale jak to jest mieć i jak to jest nie mieć. I się wczoraj nie urodziłam smile

35

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Rzuc tego  dzieciaka i znajdz sobie prawdziwego faceta.Jaki gatunek wymierajacy?Nie rozsmieszaj mnie.Facet sie zsachowuje jak rozwydrzony dzieciak,a nie facet.

36

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

tak, my chyba po prostu się nie dopasowaliśmy. On ma szansę dostać coś czego ja pewni nigdy nie będę miała i nie chcę mu w tym przeszkadzać. Od tego może zależeć Jego życie, a ja jestem tylko dziewczyną, z którą może on wcale nie chce być całe życie. Chcę żeby był szczęśliwy, żeby robił to o czym marzył, marzy i będzie marzył. Po prostu ja nie nadaję się do takiego życia i na to nie ma rady.

Doskonale wiem, że mogę bez niego żyć, że sobię poradzę, nie mam problemu z zajęciem się sobą. Jestem zmęczona sytuacją, w której się znalazłam (właściwie nie jest ona zależna ode mnie- ot, życie), ale naprawdę robię wszystko co mogę. Nie leżę cały dzień na łóżku nicnierobiąc, a potem nie marudzę, że nic mi nie wychodzi. Trochę mam niefarta ostatnio, ale nie mogę go tym obarczać. Ja mam teraz najcięższy czas w życiu, a On najlepszy. Myślę, że powinien to wykorzystać, nie mogę brać odpowiedzialności za to.

Naprawdę nigdy niczego mu nie zabroniłam... Żadnego wyjazdu, imprez, zwiedzania. Napisałam, że wspólnie to ustaliliśmy, naprawdę (i to wszystko dotyczyło również mnie).

Może się nigdy nie kochaliśmy? Skoro ja nie potrafię pogodzić się z Jego marzeniami i wyborami? A on nie potrafi być przy mnie, kiedy Go potrzebuję? Skoro oboje nie umiemy się nagiąć dla tej drugiej osoby.

Pewnie mogłabym zacisnąć zęby, ale chyba nie o to tu chodzi... Tak samo On mógłby już nie planować żadnych wyjazdów (chociaż on nie bierze tego pod uwagę), ale całe życie myślałby, że mu to zabrałam i przeze mnie jest nieszczęśliwy.

Ne mogę wymagać od niego tego wszystkiego, skoro sama nie mam mu nic do zaoferowania... Poza paroma kłopotami i łzami. Myślę, że, ani ja, ani On nie jesteśmy do końca w porządku.

Boli mnie tylko to, że byłam Go pewna, że mogę na Niego liczyć (nie, nie na Jego pieniądze). Boli mnie to, że nie potrafi mi powiedzieć, że te wszystkie podróże i pasje są ważniejsze, po prostu. Boli mnie to, że mówił, że nie chce sam już nigdzie jeździć, bo to bez sensu, że chce to wszystko zmienić, że nie chce mnie tak ranić, po czym znowu robił to samo.

Już ch.. z tym wyjazdem, z tym piciem, imprezami. Wiele mogłam mu wybaczyć. Ale po co te wszystkie obietnice skoro nie ma zamiaru ich spełniać.

Naprawdę z całych sił będę trzymała, za Niego kciuki. Mimo wszystko...

37

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Ależ cierpiętnica, ależ wielkoduszna, ocierasz łzę i życzysz mu wspaniałego życia, niech ma! Niech wszyscy zobaczą jaka jesteś cudowna mimo ciężkiego losu i tony problemów. Uśmiechasz się przez łzy i oddajesz mu wolność, pogodzona, żeś nie ta jedyna...

38

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Dokładnie tak.

39

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?
Teo napisał/a:

Ależ cierpiętnica, ależ wielkoduszna, ocierasz łzę i życzysz mu wspaniałego życia, niech ma! Niech wszyscy zobaczą jaka jesteś cudowna mimo ciężkiego losu i tony problemów. Uśmiechasz się przez łzy i oddajesz mu wolność, pogodzona, żeś nie ta jedyna...

Tylko po co ten sarkazm? Gdybym była taka cudowna to pewnie byśmy byli razem. Nie oddaje mu wolności, sam ją 'wziął'. Mój post i cała ta dyskusja chyba miała do czegoś doprowadzić, tak? Do jakiejś decyzji, przemyśleń? W takim razie postanowiłam się tym podzielić. Nie wiem skąd ta złośliwość? Jakbym napisała, żeby spier...., nie będę się użerała z gnojem - też źle prawda?

Wielkoduszna - a dziękuję,
pogodzona- ? jeszcze długo nie

40

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

rudziks_13 z każdego Twojego postu wychodzi jakaś Ty biedna i poszkodowana, to jak mam nie reagować sarkazmem?
Źle, bo pojechał, źle bo zaoczne studia, źle bo trzeba pracować, źle bo mnie nie stać, źle, źle, źle. Ty się w bardzo specyficzny sposób użalasz nad sobą, ale tak to przedstawiasz, żeby się inni też trochę poużalali. No i po co? Powiedz mi, po co?
Ciężko Ci, źle, wsparcia chciałaś otrzymać, to trzeba było napisać, że chcesz się wyżalić, bo nic Ci ostatnio nie wychodzi, chłopak w rozjazdach, wypłata nie na czas i w ogóle beznadzieja z czarną rozpaczą. No i ok! Każdy ma cięższe dni i każdy ma prawo do żali. Ale nie, Ty przedstawiasz się jako tą udręczoną, poszkodowaną, która mimo kłód pod nogami podnosi się i idzie dalej, a on, niewdzięcznik, śmie pieniądze swe wydawać i na erazmusy jeździć zamiast z Tobą siedzieć i wspierać w trudnych chwilach.

Może racja, że źle zrobił, że nie dotrzymał obietnic, ale kto o zdrowych zmysłach każe takie składać i kto o zdrowych zmysłach będzie się ich trzymał na wymianie studenckiej! To jest równoznaczne z tym jakbyś mu zakazała sikać przez 3 dni! No nie da się. Może się zgodził dla świętego spokoju, żebyś już mu nie płakała, że jedzie. Pojechał i nie widział Twojej udręki i ruszył w tango. Źle, owszem, ale no... bądźmy realistami.
Przestań być ciągle udręczona i zacznij czerpać z życia najmniejsze przyjemności. Jakież będzie jego zaskoczenie, kiedy wróci, a Ty w skowronkach zapytasz jak było, a potem nie pozwalając mu zbytnio się rozgadać sama zaczniesz nawijać co robiłaś, kogo spotkałaś, jakich sobie zajęć nawymyślałaś i ile masz nowych hobby.

41

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Masz rację.

42

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Rudziks, ja nie do końca się zgadzam z interpretacją Teo, Vinngi, Busiu i kilku innych osób, ale teraz faktycznie troszkę robisz z siebie cierpiętnicę... "Odchodzę, żeby on mógł cieszyć się życiem"? Pomyśl sama...
Kiedy on wraca? w lutym, tak? Spróbuj  - o ile zamierzasz to kontynuować - wtedy z nim pogadać. Masz teraz czas, żeby ochłonąć, żeby dokładnie zastanowić się nad tym, co, jak i kiedy chcesz mu powiedzieć. Postaraj się bez łez, bez emocji, bo faceci źle przyjmują egzaltację, i w większości nie bardzo potrafią na nią reagować.
Może do tego czasu Twoja sytuacja choć troche się poprawi i będziecie mogli pozwolić sobie na wspólny - choćby krótki - wypad?

To wszystko przy założeniu, że Ty troszkę zluzujesz, i przestaniesz przekładać swoje problemy na Wasz związek (co nie znaczy-przestaniesz się zwierzać!), a on zacznie Cię bardziej wspierać. Małe kroczki w swoją stronę i może coś jeszcze z tego wyjdzie smile

43

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

W takim razie źle sformułowałam posta, miałam co innego na myśli. 'Wina' jest po obu stronach. I oboje 'skorzystamy' na tym rozstaniu. Tyle miałam do przekazania.

Co do mojego 'cierpiętnictwa' - chyba nie to jest tematem wątku, ale godzę się z tym, że wystawiając się na forum publiczne muszę się liczyć z takimi opiniami. Rozumiem, że niepełny obraz sytuacji może wypaczać opinie. Przyjmuje z pokorą.

Poza tym nie potrzebuję użalania się nikogo z forum nade mną (za prostą jestem dziewczyną, żeby z taką zręcznością manipulować obcymi ludźmi), przybyłam tu z nadzieją klarownej, konkretnej opinii i rasy - otrzymałam i jestem bardzo wdzięczna.

Rozmowa po Jego powrocie jest raczej nieunikniona, choć ja uważam, że już wszystko sobie wyjaśniliśmy. Może w następnym życiu... wink

44

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

rudziks_13 a ja nie uważam, że robisz z siebie cierpiętnice! Chcesz od niego odejść to to zrób. I nie dla niego, a dla SIEBIE! Bo to Ty się bardziej w tym związku męczysz. Ty potrzebujesz innego faceta. On zły nie jest i Ty też zła nie jesteś! Po prostu się nie dopasowaliście! Wszystko było dobrze do czasu aż nie pojawiły się kłopoty w Twoim życiu. Nagle wielka miłość minęła. Klapki z oczu wam spadły. Ty zobaczyłaś jaki on jest, a on jaka Ty. Ty nie lubisz jak wyjeżdża, bo nie czujesz wsparcia jego i masz do tego prawo, a on nie lubi się martwić i chwyta dzień i też ma do tego prawo! Kochana masz już wiele kłopotów na głowie, więc po co masz jeszcze się martwić swoim związkiem, który nie ma przyszłości? A kto wie, może jak powiesz mu, że odchodzisz to on zrozumie, że ważniejsza jesteś Ty i woli Ciebie nawet z problemami niż życie bez Ciebie?
Nie wiadomo, ale jedno jest pewne: jeżeli masz być nieszczęśliwa w związku to lepiej być już sama.

45

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

To co zamierzasz? chcesz rozstać się teraz, "na odległość", tak?
Może źle sformułowałaś swoje myśli, wiadomo, wszystko jest tu troszkę oderwane od kontekstu, więc łatwo o nieporozumienia.
Nie uważam, ze zawsze, gdy jedna strona w związku czuje się nieszczęśliwa, powinna odejść. Ja byłam przez jakiś czas (około pół roku, może trochę więcej) nieszczęśliwa w swoim związku, ale trwałam, bo wierzyłam, że uda się coś zmienić - i uważam, ze warto było, sama przez ten czas też dużo zrozumiałam. Najgorsze jednak jest to, że nie masz ani wsparcia, ani poczucia bezpieczeństwa z jego strony... i to faktycznie może być solidny powód do zakończenia znajomości... zwłaszcza, jeśli do niego pomimo Twoich tzw. "próśb i gróźb" nic nie trafia.

46

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?
Teo napisał/a:

Ależ cierpiętnica, ależ wielkoduszna, ocierasz łzę i życzysz mu wspaniałego życia, niech ma! Niech wszyscy zobaczą jaka jesteś cudowna mimo ciężkiego losu i tony problemów. Uśmiechasz się przez łzy i oddajesz mu wolność, pogodzona, żeś nie ta jedyna...

Czemu jesteś złośliwa? Rudziks ma rację i myśli bardzo rozsądnie. Ma prawo czuć się rozżalona, skoro chłopak dawał jej nadzieję na coś innego, a potem okazało się, że ma inne priorytety, że to jeszcze nie ten czas.

47

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Piszecie: znajdź sobie innego faceta. Tylko pytanie - jakiego? Jaki powinien być facet, który spełni oczekiwania Rudziks? Czy to aby nie będzie jakaś pierdółka, która będzie mogła zaoferować jej cały swój czas, bo...oprócz tego sam nic innego nie będzie miał? Facet bez pasji, bez zainteresowań, bez własnego życia - którego jedynym celem i marzeniem będzie Rudziks?

Ma chłopaka, który korzysta z życia i umie się nim cieszyć. Ona oczekuje takiego, który razem z nią będzie użalał się nad złym światem. Moim zdaniem łatwiej wyjść z dołka z pomocą optymisty niż innego jęczącego. Głupio tak od razu na starcie skazywać się na pesymistyczne życie.

To, co mnie najbardziej razi w Twoich postach, Rudziks, to nastawienie. Jak można pisać w wieku 21 lat, że Ty masz najgorszy okres w życiu a on najlepszy? Skąd możesz wiedzieć co przyniosą kolejne lata? Piszesz, że jeszcze niedawno byłaś finansowo na bardziej zbliżonym poziomie do niego. To wtedy staliście się parą. Dlaczego teraz masz mu za złe, że nie lezie z Tobą na dno tylko sobie nadal pływa po powierzchni?

Złamane obietnice? Wymuszona obietnica nie jest obietnicą. Ty nawet na odległość próbujesz zrobić, żeby on był jak najmniej szczęśliwy. Tylko dlatego, że Ty szczęśliwa nie jesteś. Innego racjonalnego powodu nie ma.

48

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?
vinnga napisał/a:

Piszecie: znajdź sobie innego faceta. Tylko pytanie - jakiego? Jaki powinien być facet, który spełni oczekiwania Rudziks? Czy to aby nie będzie jakaś pierdółka, która będzie mogła zaoferować jej cały swój czas, bo...oprócz tego sam nic innego nie będzie miał? Facet bez pasji, bez zainteresowań, bez własnego życia - którego jedynym celem i marzeniem będzie Rudziks?

Ma chłopaka, który korzysta z życia i umie się nim cieszyć. Ona oczekuje takiego, który razem z nią będzie użalał się nad złym światem. Moim zdaniem łatwiej wyjść z dołka z pomocą optymisty niż innego jęczącego. Głupio tak od razu na starcie skazywać się na pesymistyczne życie.

To, co mnie najbardziej razi w Twoich postach, Rudziks, to nastawienie. Jak można pisać w wieku 21 lat, że Ty masz najgorszy okres w życiu a on najlepszy? Skąd możesz wiedzieć co przyniosą kolejne lata? Piszesz, że jeszcze niedawno byłaś finansowo na bardziej zbliżonym poziomie do niego. To wtedy staliście się parą. Dlaczego teraz masz mu za złe, że nie lezie z Tobą na dno tylko sobie nadal pływa po powierzchni?

Złamane obietnice? Wymuszona obietnica nie jest obietnicą. Ty nawet na odległość próbujesz zrobić, żeby on był jak najmniej szczęśliwy. Tylko dlatego, że Ty szczęśliwa nie jesteś. Innego racjonalnego powodu nie ma.

Ale czemu tu każdy skupia sie na niej i na jej wadach, a raczej cechach? Jest jaka jest i nam w sumie nic do tego. Ona zapytała czy ma się rozstać z facetem, więc może na tym się skupmy, a nie jeździjmy po autorce. Ona nie prosiła o rady jak się zmienić i czy musi się zmieniać, bo nie musi. Ma taki charakter że potrzebuje aby ktoś ją w tych gorszych chwilach przytulił i był przy niej. Nawet jeżeli ona oczekuje, że facet będzie przy niej warował jak potulny piesek i cierpiał za jej krzywdy to jej sprawa! Znajdzie takiego i będzie chciała bym z takim to ok. Po co to komentować?
Skupmy się na jej pytaniu a nie na niej, bo my jej i tak nie zmienimy.

49 Ostatnio edytowany przez troublemaker (2012-12-06 10:25:49)

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?
rudziks_13 napisał/a:

....Co o tym myślicie? Czy ja za duzo wymagam?....

..... A może to ja jestem ta zła, która chce mu wszystko zabrać od życia?

Wydaje mi się, że dziewczyny skupiły się właśnie na pytaniach autorki.

50

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?
rudziks_13 napisał/a:

Pomóżcie, bo nie wiem co mam o tym myśleć.

Smarkacz i egoista.Bylem z kims takim,zwialem od tego zwiazku ,po co mi ktos kto nie liczy sie z moimi potrzebami i uczuciami.

51

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?
troublemaker napisał/a:
rudziks_13 napisał/a:

....Co o tym myślicie? Czy ja za duzo wymagam?....

..... A może to ja jestem ta zła, która chce mu wszystko zabrać od życia?

Wydaje mi się, że dziewczyny skupiły się właśnie na pytaniach autorki.

Coś w ten deseń.

Autorka chce chłopakowi zabrać wszystko od życia, ponieważ w REZYGNACJI z czegoś szuka potwierdzenia jego uczuć względem niej. A może potwierdzenia uczuć trzeba poszukać w innych zachowaniach?

52

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?
vinnga napisał/a:
troublemaker napisał/a:
rudziks_13 napisał/a:

....Co o tym myślicie? Czy ja za duzo wymagam?....

..... A może to ja jestem ta zła, która chce mu wszystko zabrać od życia?

Wydaje mi się, że dziewczyny skupiły się właśnie na pytaniach autorki.

Coś w ten deseń.

Autorka chce chłopakowi zabrać wszystko od życia, ponieważ w REZYGNACJI z czegoś szuka potwierdzenia jego uczuć względem niej. A może potwierdzenia uczuć trzeba poszukać w innych zachowaniach?

No, ale jeżeli ona nie czuje się z nim szczęśliwa to po co ma szukać miłości w innych jego zachowaniach jak to ją i tak nie uszczęśliwi? Ona chce faceta, który będzie przy niej na dobre i złe i niech sobie takiego szuka, jak ten jej nie pasuje. Proste. Jej to przeszkadza że on lubi korzystać z życia, chciała by go zmienić czyli nie akceptuje go takim jakim jest. Ona może się zmienić, ale czy ta zmiana da jej szczęście, jeśli ona ma taki charakter a nie inny?

53

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Myszeczko, nie spotkałam jeszcze faceta, który by przez lata dał radę wysłuchiwać wszystkich kobiecych żali i cały czas spędzać ze swoją wybranką. W pierwszym okresie zakochania - owszem, wtedy się chce być z drugą osobą 24h/dobę. Ale później każdy facet chciałby trochę pooddychać. I wtedy się okaże, że nie wspiera Rudziks, że go nie ma kiedy ona go potrzebuje, że jak on sobie wyobraża iść bez niej na piwo. Dlatego "najeżdżam" (wg Twoich słów) na autorkę a nie na jej chłopaka. Po prostu wydaje mi się, że ma całkiem ok związek i że następny wcale nie będzie lepszy jeśli dla niej priorytetem będzie to, żeby facet był jej własnością. To takie trochę nieporadne, kiedy do rozwiązania problemów niezbędne jest trzymanie za rączkę. Owszem, to pomaga, ale da się i bez tego. Tym bardziej, ze tutaj chłopak miał naprawdę racjonalny powód, żeby wyjechać i nie było racjonalnego powodu, żeby nie jechał.

54

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Kiedy czytam niektore posty to mam wrazenie ze przespalem jakas totalna zmiane obyczajowosci i standardow,kiedy to sie stalo,dzisiaj w nocy?
Jesli facet nie szanuje potrzeb swojej partnerki,jesli obojetne mu jest z kim i w jaki sposob poznaje swiat,a wspolne poznawanie bardzo wzmacnia i rozwija zwiazek,jesli nie odczuwa pewnej niezrecznosci w mimowolnym manifestowaniu roznicy statusu materialnego,jesli nie widzi ze dziewczyna wiele spraw poswieca dla zwiazku to ten facet jest mezczyzna czy smarkiem z grupy starszakow?

55

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Ale ja się z Tobą zgadzam, bo też uważam, że w każdym związku jest czas na związek i czas na spędzenie czasu z przyjaciółmi. Każdy ale to każdy facet potrzebuje wyjść z kumplami na piwo, trochę sobie po przeklinać, po gadać o motoryzacji, o sporcie itd... Ja bym zwariowała gdyby facet się mnie uczepił. Ale są faceci, którzy by nie wyjechali gdyby ukochana miała problemy. Ja nie krytykuje zachowania jej faceta, ale są różni ludzie i myślę że to nie jest tak, że jej by było z każdym źle. Jej jest źle z obecnym, a to czy będzie zawsze niezadowolona to się okaże. Ja uważam, że jeśli ona ma się męczyć w związku to niech z niego zrezygnuje i niech da mu szanse na partnerkę, której nie będzie przeszkadzało to że lubi podróżować.;)

56

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?
Diabeł Stróż napisał/a:

Jesli facet nie szanuje potrzeb swojej partnerki,jesli obojetne mu jest z kim i w jaki sposob poznaje swiat,a wspolne poznawanie bardzo wzmacnia i rozwija zwiazek,jesli nie odczuwa pewnej niezrecznosci w mimowolnym manifestowaniu roznicy statusu materialnego,jesli nie widzi ze dziewczyna wiele spraw poswieca dla zwiazku to ten facet jest mezczyzna czy smarkiem z grupy starszakow?

A co jeśli dziewczyna nie szanuje potrzeb swojego faceta?
Może on chętnie by pojeździł z nią, ale nie ma takiej możliwości (nie każdy rodzic jest chętny do sponsorowania wyjazdów dziewczynie swojego syna)? Napisała przecież, że wyjeżdżali też razem.
W jaki sposób on ma nie manifestować różnicy statusu materialnego? Jedząc kanapki z pasztetem i wybierając się z nią do lumpeksu, żeby sobie kupić spodnie? W każdym jego normalnym zachowaniu będą widoczne różnice statusu materialnego.
A cóż takiego ona poświęciła dla związku?

57

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Rudziks, uważam, że Twoje pretensje są zrozumiałe, ale pewnie bardziej wynikają z braku zaufania (gdybyście byli pewni siebie nawzajem, to żadne obietnice nie byłyby konieczne) i ze świadomości, że te podróże będą się powtarzać, niż z zachowania chłopaka. Znam jedną wydawało się udaną parę, która się rozpadła właśnie przez taką wymianę, jednak nie ze strony chłopaka, który wyjechał, a dziewczyny, która w Polsce znalazła sobie innego. Zatem ryzykują obie strony i obie strony powinny się na to godzić. Dlatego skoro nie tak sobie wyobrażasz związek to raczej nic z tego nie będzie, bo on ma prawo spełniać marzenia.
Sama wyjechałam raz zagranicę (co prawda tylko na parę tygodni) z grupą młodych ludzi, nie pytając mojego chłopaka o zdanie i to w czasie kiedy nam się niespecjalnie układało. Jednak mimo to chciałam, żeby wiedział mniej więcej co się ze mną dzieje, a w głowie miałam myśl, że ewentualna krótka wakacyjna znajomość może rozwalić coś, co razem budowaliśmy długi czas.
Według mnie problemem u was jest kwestia relacji jaką macie w związku a nie niespełnianych obietnic...

58

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?
vinnga napisał/a:

A co jeśli dziewczyna nie szanuje potrzeb swojego faceta?
Może on chętnie by pojeździł z nią, ale nie ma takiej możliwości (nie każdy rodzic jest chętny do sponsorowania wyjazdów dziewczynie swojego syna)? Napisała przecież, że wyjeżdżali też razem.
W jaki sposób on ma nie manifestować różnicy statusu materialnego? Jedząc kanapki z pasztetem i wybierając się z nią do lumpeksu, żeby sobie kupić spodnie? W każdym jego normalnym zachowaniu będą widoczne różnice statusu materialnego.
A cóż takiego ona poświęciła dla związku?

Ona dla zwiazku rzucila prace ,a to dzis nie jest blachostka, poza tym w imie utrzymania tego dziwnego czegos co dla mnie zwiazkiem jest tylko z nazwy trwa w ukladzie ktory jej nie zapewnia podstawowych potrzeb- w skrocie kazdy, kazda chce sie czuc najwazniejszy dla partnera, jesli sie tak nie czuje to taki uklad nie ma kompletnie ani sensu,ani perspektyw.Dziewczyna ma klopoty finasowe,w pracy,jakies rodzinne,mowi ze jest w dolku a baleciarz baluje ,bo jak subtelnie jej wytlumaczyl -wyjezdza bo chce zobaczyc to miasto.Z takim podejsciem jak chce po boku puknac panienke to ja puknie bo chce i juz ,pewnie nie jest autorce watku przyjemnie czytac takie brutalne stwierdzenia ale takie ja tu widze realia.Wszystko mozna byle z umiarem,ja mu nie kaze zrec sucha bule,ale kiedy jego dziewczyna z trudem wiaze koniec z koncem to jego ciagle wyjazdy to juz nie dysonans tylko katastrofa.Mezczyzna poki nie czuje sie odpowiedzialny za partnerke wogole nie jest mezczyzna tylko gowniarzem, dojrzalosc do zwiazku przychodzi z  czasem ale tez nie zawsze i nie kazdemu.Ten dzentelmen sie po prostu nie wyszumial, przystopuje wtedy kiedy porzadnie mu sie wody w uszy naleje.Gdyby dziewczyna go zostawila to nie tylko zrobi sensowna rzecz dla siebie,ale i dla niego,moze dzieki temu chlopczyk dorosnie do tego co jest dla doroslych, poki co on sie tylko bawi.

59

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?
vinnga napisał/a:

I wtedy się okaże, że nie wspiera Rudziks, że go nie ma kiedy ona go potrzebuje, że jak on sobie wyobraża iść bez niej na piwo. Dlatego "najeżdżam" (wg Twoich słów) na autorkę a nie na jej chłopaka. Po prostu wydaje mi się, że ma całkiem ok związek i że następny wcale nie będzie lepszy jeśli dla niej priorytetem będzie to, żeby facet był jej własnością.

Ja czytając opowieść Rudziks wcale nie odniosłam wrażenia, że przeszkadza jej pojedyncze wyjście na piwo czy wyjazd od czasu do czasu. Napisała, że godziła się na to, ale wyjazdy zrobiły się częstsze i dłuższe a na dodatek w ostatnim czasie zbiegło się to z jej kłopotami (nie sprecyzowała jakimi) i nie odczuła by jej sytuacja w jakikolwiek sposób wpłynęła na nastawienie jej chłopaka do wyjazdów. Przez to ona czuje brak wsparcia i zrozumienia, czemu się wcale nie dziwię. Myślę, że przesadzasz i niesprawiedliwie oceniasz Rudziks.

60

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Rudziks napisała tak:

rudziks_13 napisał/a:

Zawsze sprawiały mi przykrość jego wyjazdy beze mnie

rudziks_13 napisał/a:

Poza tym jestem teraz w totalnym szambie jeśli chodzi o rodzinę, pracę i pieniądzę i trwa to już naprawdę dłuższy czas.

Rudziks zawsze nie podobały się wyjazdy jej chłopaka, nie tylko w ostatnim czasie. A jej "ciężka sytuacja" trwa już "dłuższy czas", więc te wyjazdy nie mają tak naprawdę związku z jej problemami. Jej po prostu nie podoba się, że chłopak jeździ i bawi się bez niej.

Myślę, że nie dostrzegacie tej części Rudzkis, która chce za wszelką cenę kontrolować całą sytuację. Ona czuje, że chłopak nie jest jej całkowicie podporządkowany, robi po swojemu, "łamie obietnice", więc używa wszelkich metod, by udowodnić sobie, że tę władzę ma. Te kłótnie przez telefon, łzy, to miał być sposób na sprawdzenie, czy chłopak się złamie i podda się jej życzeniom.

Moim zdaniem, wnioskując na podstawie tych postów, Rudzkis jest DDA.

61

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?
Diabeł Stróż napisał/a:

Ona dla zwiazku rzucila prace ,a to dzis nie jest blachostka,

Co?! Gdzieś Ty to wyczytał?

Diabeł Stróż napisał/a:

poza tym w imie utrzymania tego dziwnego czegos co dla mnie zwiazkiem jest tylko z nazwy trwa w ukladzie ktory jej nie zapewnia podstawowych potrzeb- w skrocie kazdy, kazda chce sie czuc najwazniejszy dla partnera, jesli sie tak nie czuje to taki uklad nie ma kompletnie ani sensu,ani perspektyw.

Ale przecież on jej nie daje odczuć, że ona jest mu kulą u nogi. Dzwoni do niej, pisze, pisze, że dotarł na dane miejsce i jest cały i zdrowy, czy tak robi ktoś, kto ma uczucia drugiej osoby kompletnie w d??


Diabeł Stróż napisał/a:

Dziewczyna ma klopoty finasowe,w pracy,jakies rodzinne,mowi ze jest w dolku a baleciarz baluje ,bo jak subtelnie jej wytlumaczyl -wyjezdza bo chce zobaczyc to miasto.

Ma kłopoty, ale przecież nie z jego winy. I widać, że nie czytałeś dokładnie, ponieważ on nie wyjechał ot tak, tylko na WYMIANĘ STUDENCKĄ pojechał, a to nie są wakacje w Egipcie, które jak nie w ten to w przyszły rok można obskoczyć.
A słynne miasto to o Hong Kong chodziło, ze będą już tam na miejscu pojechał ze znajomymi na zwiedzanie, a Rudziks nie mogła tego pojąć, że on w ogóle coś zwiedzać chce i nie siedzi zamknięty w 4 ścianach.

Diabeł Stróż napisał/a:

Wszystko mozna byle z umiarem,ja mu nie kaze zrec sucha bule,ale kiedy jego dziewczyna z trudem wiaze koniec z koncem to jego ciagle wyjazdy to juz nie dysonans tylko katastrofa.

Czyli ma siedzieć z nią i nic nie robić, na wymianę nie jechać i czekać cierpliwie aż jej się polepszy?

Diabeł Stróż napisał/a:

Mezczyzna poki nie czuje sie odpowiedzialny za partnerke wogole nie jest mezczyzna tylko gowniarzem, dojrzalosc do zwiazku przychodzi z  czasem ale tez nie zawsze i nie kazdemu.Ten dzentelmen sie po prostu nie wyszumial, przystopuje wtedy kiedy porzadnie mu sie wody w uszy naleje.Gdyby dziewczyna go zostawila to nie tylko zrobi sensowna rzecz dla siebie,ale i dla niego,moze dzieki temu chlopczyk dorosnie do tego co jest dla doroslych, poki co on sie tylko bawi.

Chłopak ma 21 lat, a piszesz jakby miał 40, żonę i 3 dzieci na utrzymaniu i zamiast tyrać na rodzinę to on sobie poleciał z kumplami na wakacje... Tak, wszystko ma swoje miejsce i swój czas. Człowiek młody to ma korzystać z życia i łapać każdą okazję jaka mu się natrafi, bo potem może jej nie być. I czemu ma mu się w uszy wody nalać? Jakby on coś złego robił.

62

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?
Teo napisał/a:
Diabeł Stróż napisał/a:

Ona dla zwiazku rzucila prace ,a to dzis nie jest blachostka,

Co?! Gdzieś Ty to wyczytał?[

To przeczytaj jeszcze raz uwaznie.Nie chce mi sie dyskutowac punkt po punkcie bo nie o to chodzi.Dziewczyna jest wrazliwa ,delikatna,i jest w zwiazku ktory nie spelnia jej elementarnych potrzeb.Kwestia indywidualna,ja nie jestem ani mloda ani kobieta tylko zupelnie dorosly facet i dla mnie jej potrzeby sa oczywiste,moze to kwestia srodowiska ,wychowania,wzorcow,moze  ja tradycjonalista jestem,ale nie mam pojecia po co temu chlopakowi zwiazek jesli olewa potrzeby  partnerki i prowadzi zycie singla.Pisze wogole w tym watku bo bylem w zwiazku w ktorym doszlo do bardzo powaznego,krytycznego wrecz konfliktu z powodu czestych wyjazdow mojej partnerki,i nie byly to wyjazdy dla kaprysu tylko glownie sluzbowe.Nie kazdy jest to w  stanie zaakceptowac i tyle,a jesli ten chlopak nie ma najwyrazniej instynktow opiekunczych wobec partnerki to wlasciwie jaka jest rola mezczyzny w zwiazku.Kazdy zwiazek wiaze sie z pewnymi ograniczeniami,wszystko mozna ale z umiarem,po prostu ja tutaj nie widze woli faceta do ustalenia zlotego srodka.

63

Odp: wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Problem polega na tym, że on wcale nie prowadzi życia singla, tylko normalnego młodego człowieka.

Posty [ 64 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » wyjazdy, pięniądze, styl życia, uczucia, być czy nie być?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026