netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

brak weny, brak celu

27 odpowiedzi5 090 wyświetleńzałożony przez rebber, 15.11.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » brak weny, brak celu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1 Ostatnio edytowany przez rebber (2012-11-16 00:58:04)

Temat: brak weny, brak celu

cześć Wam.
Powinienem napisać długą historię opowiadającą o początkach i skutkach mojego problemu, powinienem to zrobić teraz dla czytelnika, żeby uprzyjemnić mu lekturę. No bo kto by czytał o moich problemach dla mnie, musi mieć coś w zamian.

W tych 2 zdaniach zawiera się diagnoza mojego błędnego myślotoku, na którym już dawno się złapałem, dawno zdiagnozowałem, dawno zrozumiałem jego przyczyny, dawno nauczyłem się zachowywać w przeciwny do niego sposób.
Szkoda tylko, że to mi wcale nie pomogło.
W tym momencie, o godzinie 17:02 czuję pogardę do samego siebie, ponieważ czuję się lepszy od żalenia się w internecie na to że czuję pogardę do samego siebie, ponieważ czuję się lepszy... i tak codziennie.
Średnio jedna, dwie sytuacje dziennie wprawiają mnie w tego typu błędne koło. Dzieje się to na poziomie emocjonalnym, orientuję się i potrafię przestać dopiero kiedy przełożę to na język logiczny, tak jak zrobiłem to przed chwilą. Generalnie, można to skrócić do takiego cyklu:

Obserwuję że jestem gorszy w jakiejś dziedzinie od zaobserwowanej osoby, wyobrażenia, ideologii (zapalnik). Wyobrażam sobie, jak wspaniale było by dedykować swoje życie danym emocjom, danemu stylowi, tak by życie układało się według niego. Chwilę potem następuje wartościowanie go, oceniam czy warto, bym poświęcał temu swoje życie. Wywołuje to we mnie nieprzyjemną myśl o swojej osobie. Próbuję być lepszy. Poświęcam czas i wysiłek, jednak nigdy nie jestem w stanie zaangażować się emocjonalnie z przyjemnością - jedyną emocją (z przebłyskami początkowej wizji) kierującą tym jest u mnie strach przed pozostaniem pustym w emocje. Wiadomo, że strach nie jest świetną motywacją, raczej wolelibyśmy gonić coś niż przed czymś uciekać. Z tego względu może i opanuję jakąś czynność, pasję bardzo dobrze, jednak nigdy nie czerpię z tego pełnej satysfakcji.
Dotyczy to każdego przedsięwzięcia w moim życiu. Jedyną drogą do emocjonalnej satysfakcji z jakiejś czynności jest robienie tego neutralnie względem siebie, nieświadomie, tak jak pisanie tego tekstu - zaangażowałem się w to i ta czynność stała się żywa, przyjemna. Oczywiście teraz zaobserwowałem to i postrzegam pisanie jej jako dyscyplinę. Natychmiast przywołują mi się na myśl lepsze dzieła od tego, natychmiast myślę o tym, by zrobić to lepiej. Pieprzony perfekcjonizm. Oczywiście nie wychodzi to perfekcyjnie od razu więc pozostaję w miernocie. Teraz nienawidzę swojej mierności. W akcie obrony wartościuję; "czy żalenie się w internecie jest czynnością, której dopracowaniu warto poświęcić kawałek życia?". Gdyby odpowiedź brzmiała tak, tak jak to było w przypadku tworzenia muzyki, matematyki, fingerboardingu, narciarstwa, kolarstwa, scenopisarstwa, programowania - poświęciłbym go. Właściwie to tylko z tworzeniem muzyki i tekstów mam problem, reszta przychodziła bezmyślnie dobrze. Skasowałbym zdanie w którym wymieniam dziedziny, ponieważ jest bezużyteczne, jednak pomyślawszy, że może pomoże ono przybliżyć mój problem a potem zdawszy sobie sprawę, że to tak naprawdę wymówka do pochwalenia się osiągnięciami (nie, nie powiedziałem, że jakieś są, teraz zakładacie, że są. Jest to prawdą tylko dla kilku z nich) zostawię je. Tak, jestem narcyzem.

Wiodę strasznie smutne życie jak na narcyza. Przez ostatnie tygodnie codziennie wracam ze szkoły, przeglądam internet, ewentualnie chwilę się uczę i idę spać. Jak jest hajs, palę dżointy, ale zwykle nie ma więc spokojnie. Myślę myśli pokroju tych teraz a ponieważ myślenie ich jest jedną z nielicznych czynności, które przychodzą neutralnie, jestem w tym dobry i sprawia to że czuję się w jakiś sposób żywy. Ten post jest dużo dłuższy niż na początku miał być, fajnie tak poopowiadać.

Teraz przypominam sobie co wypisywałem. Definitywnie ochłonąłem już, to mogę stwierdzić. Czuję się lepszy od siebie piszącego ten sam post 20 minut temu. Wracam do tamtego myślotoku big_smile
Haha. Ciekawe czy ktoś dotąd dotrwał.
Haha. Pół godziny temu miałem depresję.
Haha. Jutro do niej wrócę.

Jestem zmęczony. Zmęczyłem się myśleniem. Lepiej pójdę do łóżka, pooglądam bezmyślnie jakieś seriale i zasnę.


...tylko że moje życie towarzyskie na tym cierpi! na tym myśleniu! wyobrażacie sobie prowadzenie rozmowy kiedy cały czas w głowie mam taki ciąg przyczynowo skutkowy? taką samoświadomość? to jest straszne! Kiedyś nawet mi nie stanął przy pannie, bo zamiast nią, zajęty byłem analizowaniem swoich myśli. A nie mogę przestać, bo sama chęć przestania jest analizowaniem. Myśleć o tym, żeby nie myśleć, to też myśleć. wulgaryzm pomóżcie mi, stać mnie na dużo więcej niż to co robię ze swoim życiem teraz!

2

Odp: brak weny, brak celu

rebber a jakiś lekarz zaczynający się nazwą od psych- widział Cię już?

3

Odp: brak weny, brak celu

Terapia zajęciowa.

Psycholog może by pomógł, nie wiem. Ale z pewnością pomoże robienie czegoś konkretnego. Szczególnie sprzątanie. Ale może być gotowanie, szydełkowanie, nakrywanie do stołu, malowanie (także  ścian po prostu), rąbanie drzewa...

Poszukaj potrzebującej starszej pani i pomagaj (gdybyś nie miał nic kompletnie do roboty w domu). Zrób zakupy, umyj okna, wyprowadź psa. Za free, jeśli nie ma kasy. Tylko, na miłość boską, nie poświęcaj się! Rób to dla siebie - żeby mieć zajęcie: pracę fizyczną.

A, właśnie. Masz porządek w szufladzie? Jak to w której? W każdej! I w każdej szafie.

4

Odp: brak weny, brak celu

Boże święty.
Inteligentny facet, a marudzi jak rozwścieczona ladacznica.

Znajdź sobie jakieś zajęcie, to po pierwsze.
Polecam schroniska dla zwierząt bądź wolontariat w hospicjum - nauczysz się tam doceniać siebie i zalety swojego życia. Przestaniesz też marudzić. Na zarobek nie licz.


Połaź trochę na forum i poczytaj. Ludzie mają PRAWDZIWE problemy, np. przemoc, rozwody, choroby, zgony, nałogi. To są problemy.
Twój należy do tych wyimaginowanych, czyt. ''sam nie wiem, o co mi chodzi, ale tak jakoś nie miałem do czego innego się przyczepić''.

Wydaje mi się, że szukasz na siłę problemu w sobie. Ja nic tam nie widzę, serio.

Jeśli masz wątpliwości, przejdź się do psychologa, na pewno nic nie stracisz na tej wizycie.

5

Odp: brak weny, brak celu

Nie uważam, że należy ignorować problemy ze znalezieniem celu w życiu a skupiać się na tym co przyziemne np. brak pieniędzy, bo Autor MA PRAWDZIWY PROBLEM! I ten problem może spowodować, że zaprzepaści i przegra swoje życie.
Tutaj widzę rebber, że nie możesz ruszyć z miejsca, coś Cię blokuje i kropka. Jestes tego świadom, chciałbyś coś zmienić, ale ilekroć chcesz się odbić od dna i coś zrobić, spadasz z powrotem. Więc naturalne, że nie widzisz już dla siebie żadnych szans. Jednak szansa jest i możesz jesczze swoje życie, nastawienie do niego zmienić całkowicie- zacznij od wizyty u psychoterapeuty. Im szybciej, tym lepiej.

6

Odp: brak weny, brak celu

Strasznie podoba mi się ten post, bo rzeczywiście brzmisz inteligentnie. Nie będę się wymądrzać i posługiwać specjalistyczną terminologią, ale na Twoim miejscu poszłabym do psychologa, pogadała z kimś o tym.

7 Ostatnio edytowany przez rebber (2012-11-16 00:53:54)

Odp: brak weny, brak celu

panowie i panie, dziękuję za wsparcie, miło poczytać, miło podbudować wiarę w ludzi. Na chwilę w to uwierzę, zapominając, że wy też czerpiecie pewnego rodzaju satysfakcję z czytania cudzych borykań (ah, piękny moralny dylemat egoistycznego altruizmu - czy ludzie pomagają dla innych, czy dla ulepszenia siebie? Moim zdaniem dwa w 1, to wystarczy.)

Widzę, że powtarza się prefix psycho, aczkolwiek wcale mnie to nie martwi. Puściłem wodze z własnej woli, gdzieś w połowie posta przestałem filtrować, przez co zaczął faktycznie brzmieć trochę psychotycznie i nieokiełznanie. Nie martwcie się jednak, na codzień umiem się kontrolować i panuję nad życiem (nieskromnie powiem, że nawet sprawnie). Zakładajcie, że różne takie zawirowania wywołujące mieszane uczucia to moja prywatna fantazja w którą jak nic innego lubię ubierać i dramatyzować rutynowe życie. O, chyba do tego zaraz wrócę. Och jak fajnie mieć publikę.
Pozwolę sobie zignorować wasze uwagi i sugestie - z wyjątkiem Catwoman (dzięki i brawo : *), o potrzebie wizyty u specjalisty. A to z dwóch względów składających się na jeden wniosek - wszystko, co zapewnić może mi psycholog, zapewnić mogę sobie sam. Po pierwsze i najważniejsze - główną przyczyną wizyty u psychologa jest brak akceptacji problemu. Do psychologów wysyłają bliskich bliscy, kiedy boją się nieznanego zachowania na tyle, że potrzebują je usystematyzować za pośrednictwem poważnych tytułów. Zazwyczaj do psychologów trafiają osoby niemogące się z czymś pogodzić. Pierwszym krokiem każdej terapii jest przyznanie się do problemu.
Dodatkowo, wolę oszczędzić tego rodzinie która zapewniła mi perfekcyjne warunki (może oprócz psychicznych), a 19 latka nie stać na całkowicie prywatną poradę.
Po drugie, od lat fascynują mnie zasady działania świadomości, jej geneza w ewolucji, różne sytuacje. Dawno odnalazłem w nich swoje "problemy", i zastosowałem rozwiązania. Pomagałem ochotniczo i faktycznie potwierdza to w świadomości wartość życia, ciekawe przeżycie. Napisałem w pierwszym poście, że dawno się zdiagnozowałem ; ]

Przypomnę co jest moim problemem (który nie jest i jest "prawdziwym" problemem).

W swoich działaniach bardziej uciekam od niedziałania niż działam.

Działa to tak: Wiem, że mogę wszystko, na dodatek potencjalnie perfekcyjnie. Wiem zatem, że wykonanie wybranej jest tylko formalnością. Kwestia wyboru dziedziny. Wiem więc również, że wykonując ją, nie będzie dziwiło mnie bycie coraz lepszym. Znacie takie zdanie, pewnego niegdyś niewyobrażalnie bogatego człowieka  - "marność, wszystko marność"? No właśnie. Tego się boję.
Jednak łatwiej płaczę się w mercedesie niż na rowerze, więc dążę dalej, do czegokolwiek bym nie dążył. Ale czy to właśnie ma być esencja życia? Mniejsze zło? Nie satysfakcjonuje mnie to.
Na razie jednak wybieram między brnięciem na ślepo a staniem w miejscu. Bardziej uciekam skądś, niż gonię coś.

Drogą dedukcji doszedłem kiedyś do tego że jedyną wartością jaką kiedykolwiek posiadały lub posiadają wszystkie gatunki obecne i wymarłe jest życie. Ściśle - przeżywanie. Czucie się żywym, odnajdywanie się w kontekście. Pasji. Czucie emocji. Starszym czytelnikom przypomnę "gęby" z "Ferdydurke". Jak to czuć, kiedy spodziewam się to poczuć?

Generalnie nie narzekałbym, że mogę wszystko, gdybym mógł. Spodziewając się wszystkiego, nie mogę tworzyć muzy.

Cały temat zacząłem z powodu podanego w temacie - braku weny (chciałem napisać piosenkę). Muzyka opiera się na emocjach i ekspresji odczuć, a nie na dyktowaniu obserwacji takich jak tutaj czytacie. Potem zacząłem rozkminiać co powoduje ów brak, i z braku argumentów przeciw zacząłem to spisywać na Waszym szlachetnym forum. Mam nadzieję, że ciekawie się czytało i dało do myślenia nie tylko mnie - bardzo porządkuje myśli taka notatka, muszę przyznać.

Porządek mam wszędzie. Psycholog powie mi tak jak Wy i ja sam sobie, żebym się czymś zajął. I niczym nowym nie będzie, jeśli znowu się czymś zajmę. To raczej problem natury filozoficznej haha.

Ale kontrast w porównaniu z tamtym postem nie? A oba równie prawdziwe. A wszystko znane i pod kontrolą.

8 Ostatnio edytowany przez rebber (2012-11-16 01:36:14)

Odp: brak weny, brak celu

Cynicznahipo tak marudzę, że nie wie o tym nikt oprócz Was ; ] Internet na szczęście potrafi być anonimowy, gdzie indziej mógłbym publicznie opowiedzieć o swoich troskach, by nikt nie poczuł się za nie odpowiedzialny? Bazowałem na tym, że tutaj nikt nie musi czytać więcej niż sam zechce. Mam nadzieję, że przynajmniej było ciekawie, bo tak jak napisałem w drugim zdaniu tego tematu; kto by czytał o moich problemach dla mnie, przecież musi mieć coś w zamian.

9

Odp: brak weny, brak celu

Chyba nie narzekasz na brak czasu....

10

Odp: brak weny, brak celu

Rebber  a co by się stało gdyby Twoja twórczość nieważne czy w formie zamieszczonego tutaj posta, utworu, wiersza, maila, rozmowy z drugim człowiekiem, nie składała by się z intelektualnych, opartych na doświadczeniu treści? nie niosła by za sobą mądrego przekazu ? byłaby zwyczajna, przeciętna niepoukładana i z błędami???  Co by było gdybyś dopuścił do siebie fakt bycia przeciętnym człowiekiem, fajnym przeciętnym gościem który raz wspina się na wyżyny swoich możliwości jak mu kondycha pozwala a innym razem plecie bzdury albo gada od rzeczy? Co by się wtedy stało?
Perfekcjonizm w mojej ocenie ma swoje dobre strony ale potrafi być prawdziwą udręką dla człowieka, który godzi się jedynie na jedną wersję siebie "siebie wyjątkowego' zapominając o naturalnych dla każdego słabościach i niedociągnięciach. Koncentrując całą swoją uwagę na sobie nic dziwnego, że albo ma się cel do którego z dziwnych przyczyn się nie dąży albo w ogóle ten cel trudno jest odnaleźć, bo ewentualne błędy podknięcia które przy realizacji każdego działania mogą mieć miejsce zaczyna się je traktować jak cios we własny fundament JA i często dla jego ochrony w ogóle nie podejmuje się działania, nie słusznie bo nie jesteśmy w tym świecie wszechmocni , nie wszystko zależy od nas samych gdyby tak było wiele ludzi żyło by teraz szczęśliwych w swoich rodzinach byliby w stanie przeciwstawić się np konfliktom zbrojnym, jesteśmy maleńką cząstką całości i czasem warto sobie o tym przypomnieć żeby nabrać pokory do samego siebie żeby trochę poigrać z tą wszechmocą i poczuciem wyjątkowości smile żeby sobie narysować taką "skazę" na sobie, bo to w końcu takie skazy są solidną dawką życiowej wiedzy, przynajmniej w moim przypadku;-p życzę powodzenia!

11 Ostatnio edytowany przez rebber (2012-11-16 13:56:09)

Odp: brak weny, brak celu

Nie, nie narzekam, patrz sobie na mnie z góry ile chcesz, to jest mój etap w życiu poświęcony na planowanie, który doprowadzi do czegoś świetnego, i nie skoro w przyszłości nie będę się go wstydził, więc czemu mam teraz. Jak faza wzrostu wegetatywnego w roślinach, oby big_smile

Perfekcjonizm no faktycznie, masz rację, broń obosieczna, ale ja nie umiem inaczej : p nawet jak przyswajałem sobie tą myśl o złotym środku, to mierność stawała się celem, dziedziną w której trzeba być naj. Muszę wyluzować heh ; p

Okej skończmy zatem mój temat, bo powoli zaczynam czuć winę za Wasze zaangażowanie, nawet pomimo tego, że dobrowolne.

Ostatnie pytanie. Te moje myśli teraz. To dobrze czy źle?

Dzięki za odpowiedzi, trzymajcie się.

12

Odp: brak weny, brak celu

rebber,
może tu znajdziesz wsparcie, wspólny język? : http://www.netkobiety.pl/t45780.html

13

Odp: brak weny, brak celu

Rebber: wydajesz się być neurotykiem. Neurotyzm sam w sobie nie jest zły, ludzie nim "dotknięci" to zazwyczaj osoby inteligentne, wrażliwe, mający bardzo duże ambicje i wymagania wobec siebie.
Czasem jednak można wpaść w pułapkę neurotyzmu. Ja np. w nią wpadłam, co w pewnym momencie doprowadziło mnie do nerwicy.
Weź sobie do serca rady Cytrusowej o przeciętności, czy wywód Catwomen podany w powyższym linku.
To oczywiście nie znaczy, że masz rezygnować z marzeń, czy ambicji, ale nie przywiązuj się też do nich za bardzo.
Ważne jest znalezienie złotego środka w życiu, bo inaczej nasze "ja" zaczyna fiksować i nawet nie będziesz wiedział kiedy zrobi się z tego poważniejszy problem.
Trzymaj się ciepło, idź przez życie odważnie, ale nie daj się zwariować. Szczęście można znaleźć w ulotnych chwilach dnia codziennego, a nie tylko w wyobrażeniach o wielkości.
Pozdrawiam Cię serdecznie!

14

Odp: brak weny, brak celu

O matko, rebber, jak czytam Twoje posty to jakbym częściowo czytała to, co sama pisałam.
Cały czas coś nowego, cały czas mieć zajęcie, tyle tego a we wszystkim w sumie średnio, i myślenie myślenie myślenie. "Nie napiszę opowiadanie bo będzie miało błędy, bo inni piszą lepiej." Taaa.
Przede wszystkim radzę Ci iść do psychologa choćby z NFZ. I nie, on nie powie Ci że masz się wziąć za siebie, tylko przy dobrze prowadonej psychoterapii sam sprawi, że się 'za siebie weźmiesz'.
Ja się wybieram na terapię już chyba 2 miesiąc i nadal nic...
@ Czynicznahipo
Problem jest tak poważny, za jaki uważa go osoba, która go ma. Jasne, że arogancki dupek który ma dom za 2 miliony wkurza, gdy narzeka na ciastko truskawkowe na śniadanie zamiast malinowego, ale nie da się każdego dnia zaczynać dziękując że rodzice żyją, chłopak nie bije i mam co zjeść na śniadanie.
A wolontariat w hospicjum? Myślę, że osoba rozstrojona emocjonalnie może tam bardziej zaszkodzić niż pomóc. Sama rozważałam wolontariat tam, ale nie mam zamiaru rozwiązywać swoich problemów kosztem umierających ludzi. Schronisko dla zwierząt to co innego smile

15

Odp: brak weny, brak celu

Wszystko co piszecie brzmi znajomo. Ja mogłabym się podpisać pod słowami - myślami reebera. Tylko nadal mi w głowie huczy pytanie i co z tego? I co dalej? W swoim życiu zaliczyłam już i psychologów  psychiatrów. Na jakiś czas wychodziłam na prostą, tak mi się zdawało po czym wracam w te obszary myślowe.,

16

Odp: brak weny, brak celu

To wszystko znajomo brzmi- nastoletnie jeczenia, EMO dolowanie; no klasyka.

Nic dziwnego, ze czlowiek nie wie czego chce w zyciu w tak mlodym wieku. Prawie wszyscy tak maja. Wiekszosc jednak nie zamyka sie pokoiku pochlipujac, jacy to oni biedni.

Facet, wez sie za cos, albo naprawde idz do psychologa.

17

Odp: brak weny, brak celu

A kto powiedział, że nastoletnie pochlipywanie.......Bardzo łatwo się generalizuje i szufladkuje. Wiele osób postrzega mnie za silną osobę, bo mówię prosto z mostu, bez owijania w bawełnę a jednak rozumiem zagubienie i ambiwalentność myśli.

18

Odp: brak weny, brak celu

Nie mowie o Tobie. Mowie o autorze.

19

Odp: brak weny, brak celu

kimkolwiek autor był, dawno się zmył i nie pokazywał. smile

20

Odp: brak weny, brak celu

Mnie strasznie przygnębia zimowa pora. Cały czas chce mi się spać, chyba przez małą ilość światła. Rano przestawiam budzi po 5 razy, zanim wstanę hmm. Staram się znaleźć sobie cały czas jakieś absorbujące zajęcia i jakoś dotrwać do wiosny. Też tak macie? sad

21

Odp: brak weny, brak celu

Podobnie, ale przeżywam to już od 30 lat więc zdążyłam się przyzwyczaić, lepiej nie będzie przez najbliższe 50 lat smile

22

Odp: brak weny, brak celu

Też przestawiam rano budzik po kilka razy zanim wstanę. Ale tak się dzieje cały rok, nie tylko o tej porze. Bo nienawidzę rannego wstawania. I chyba nigdy się do tego nie przyzwyczaję - jestem sową, nie skowronkiem.

Za zimą też nie przepadam, ale z powodu braku mozliwości korzystania z ogrodu, braku możliwości żeglowania, kajakowania, gorszych warunków drogowych etc.
Za to w zimie mam więcej czasu na czytanie smile

W każdej porze roku są plusy, trzeba je tylko dostrzec, a minusy zaakceptować smile skoro i tak na nie wpływu nie mamy.

23

Odp: brak weny, brak celu
luc napisał/a:

W każdej porze roku są plusy, trzeba je tylko dostrzec, a minusy zaakceptować smile skoro i tak na nie wpływu nie mamy.

Zgadzam się zdecydowanie. Uwielbiam każdą porę roku. Uwielbiam zimą długie wieczory przy kubku herbaty i dobrej lekturze czy ciekawym filmie. A jak fajnie jest wyjść na spacer w mroźny, słoneczny dzień i do tego jak jest jeszcze śnieg - pełna magia. A jesień z kolorowymi liśćmi a potem mgłami, nadciągającymi z oddali. Najmniej to chyba lubię wiosnę, choć ta tylko ta soczysta zieleń. Jak ktoś powiedział - pogoda jest zawsze tylko my czasami jesteśmy nieodpowiednio  ubrani. smile

większym problemem są ludzie wokół nas. Jest tylu toksycznych, nie pozytywnych....

24 Ostatnio edytowany przez rebber (2013-10-26 13:13:42)

Odp: brak weny, brak celu

boże, ale byłem babą prawie rok temu. teraz od prawie roku mam babę i ona wykonuje całe filozofowanie smile
właściwie, to wszystko teraz w życiu podporządkowuję temu, żeby móc z nią dalej być. Nawet uczę się prawie wyłącznie po to smile 20 lat...

pozdrawiam z dużo cieplejszego miejsca niż rok temu!

25

Odp: brak weny, brak celu

Rok temu, tu zgromadzone kobitki miały więcej "jaj" niż Ty, fakt - niemniej wypraszam sobie sformułowanie "baba" w tym kontekście tongue
Można się cieszyć, że BABA odmieniła twój świat, lecz może eleganciej się o niej wyrażając, byś okazał temu faktowi więcej szacunku wink to tak w ramach kontynuacji tej opisanej prze Ciebie nauki?
A że było tak:

rebber napisał/a:

...
W swoich działaniach bardziej uciekam od niedziałania niż działam.

Upieram się przy swoim - nie warto (tylko) narzekać, bo to NIC nie daje - WARTO działać!
Życzę powodzenia we wszelkich działaniach big_smile
Miło, że napisałeś "po latach" o rozwoju swej sytuacji... tak z pożytkiem dla "innych użytkowników szos"

26

Odp: brak weny, brak celu

tomejto tomatou, przepraszam, jesli 'baba' kogos urazila, w kazdym razie dziekuje za zainteresowanie zainteresowanym, jest dobrze wink

27

Odp: brak weny, brak celu

I tak trzymaj - niech będzie najlepiej jak się da smile

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » brak weny, brak celu

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026