Cześc i czołem.
Czytając problemy innych osób na tym forum, mam wrażenie, że przesadzam. W środku jakoś mnie jednak rozsadza i potrzebuję o tym napisać, poradzić się.
Historia uogólniając przedstawia się tak, że znamy się rok. Początkowo on bardzo zabiegał o tą znajomość, a ja traktowałam ją jako przelotną, nie myślałam, że kiedykolwiek cokolwiek. Kontakt urwał nam się na pól roku- to ja dałam sobie z tym spokój, czułam, że nie byłam w stanie się w to bardzo zaangażować w tamtym okresie swojego życia ( gdzieś cały czas nie mogłam pozbierać się po poprzednim rozstaniu, nie chciałam go skrzywdzić, ani tym bardziej go wykorzystywać, zeby zapomnieć).
Gdy już wiedziałam, że wszystko jest za mną, rozdziały zostały pozamykane, udało nam się odnowić znajomość. Nie mieliśmy nikogo w między czasie, wiem tylko, że on w tym czasie 'zapychał' sobie czas różnymi zajęciami, chyba trochę spodobało mu się takie życie ( jego poprzednia kobieta bardzo go ograniczała, aż po 5 latach związku zostawiła go dla jego przyjaciela).
Wiem, ze ta przerwa w naszej znajomości nie podziałała na nas dobrze. Był bardzo ostrożny, niemniej widziałam w nim wielką chęć odnowienia kontaktu (smsy, telefony, spotkania). Wiedziałam, że musze dużo dać od siebie, pokazać ze mi zalezy.
Ostatnio, jesteśmy jeszcze bliżej. Jest między nami silna więź fizyczna, ale ja pewnych rzeczy nie jestem w stanie zrobić, jesli nie jestem pewna. A nie jestem- uczuć z jego strony.
Jak wczesniej pisałam, jeszcze miesiąc temu widziałam jak mu zależało, a teraz mam wrażenie, że jakby mniej. Przestał się odzywać z taką częstotliwością, kiedy widzimy się jest fajnie. Nie wiem, co z tym zrobić, rozmawialiśmy o tym. Stwierdził, że mamy czas, on sie nie chce spieszyć. Uwierzcie mi, ja nie chce niewiadomo jakich obietnic. Chciałabym chyba tylko usłyszeć/ przeczytać ze jestem dla niego ważna( otwarcie nigdy nie zostało to tak powiedziane). A może przesadzam? Może powinnam brać pod uwagę to, że się o mnie troszczy, robi mi kakao- które uwielbiam? Może zbyt dużo oczekuje? Jednak z drugiej strony, nie wiem kim dla niego jestem. Brakuje mi słow.
Co powinnam robić? Starać się dalej, po swojemu? ( nie wiem, jak on chce zebym się starała- jest bardzo zamknięty). Zacisnąć zeby i liczyć na to, że niedługo pojawi się jakaś deklaracja? Czy odpuścić i poczekać, aż sam się odezwie?
M.