Do wczoraj miałem kobietę (X). Ponad połtora roku trwał ten związek. Związek bardzo dramatyczny oparty na miłości tzw toksycznej. Poznaliśmy się jednak dużo wcześniej, kiedy byłem w swoim pierwszym związku. Byliśmy dobrym koleżeństwem (X). Lubiłem Ją za jej charakter. Nie dała nigdy sobie wejść na głowę, walczyła o swoje a przy tym pomagając innym (kiedy miała możliwość, bo bywała leniem .
Po pewnym czasie od rozstania z moją pierwsza dziewczyną miałem z nią krótki romans, ale obawiając się, że nic z tego może nie wyjść (nie widziałem zaangażowania) wróciłem do swojej byłej (nie powiedziałem jej o tym od razu, zacząłem jej unikać - byłem rozdarty, ale muszę przyznać, że zachowałem się jak tchórz), która co prawda mnie zostawiła, ale bardzo chciała, żebym wrócil i żebyśmy zaczęli od nowa. Nie okazało się to dobrym rozwiązaniem, bo nie mogłem wybaczyć mojej pierwszej, że mnie zostawiła - byłem zimny. Doprawiła mi rogi i jeszcze ją na tym nakryłem.
Po tym zdarzeniu przechodziłem totalną załamkę byłem zły zarówno na swoją pierwszą dziewczynę (Y) za to co zrobiła, jak i na siebie, że sam do tego doprowadziłem swoim idiotycznym, przeczącym moim zasadom wyborem. Na dodatek skrzywdziłem inną dziewczynę (X).
Bardzo chciałem spróbować jeszcze raz z Nią (X), ale jak sie okazało ona już w miedzy czasie kogoś znalazła nowego. Uważała, że nie chce być tą drugą, tą alternatywą. Po tygodniu zadzwoniła, że zewała z chłopakiem i żebym jej drugi raz już nigdy nie skrzywdził. Byłem w kropce - zarówno szczęśliwy, że będę z Nią i smutny, że ktoś inny został skrzywdzony.
Pierwsze miesiące były wspaniałe. Padło pytanie o porno, obaj przyznaliśmy się do oglądania. Ustaliliśmy jednak, że nie bedziemy tego robić.
Później zaczęło się psuć. Była bardzo zazdrosna, uważała, że nadal czuję coś do swojej byłej. Zapewniałem ją, że tak nie jest, ale ją nadal to męczyło. Po kilku miesiącach zamieszkaliśmy razem. Później miałem bardzo dziwny sen zaraz po nim otrzymałem sms od swojej byłej (że mnie kocha, nie może zapomnieć, że jej w bardzo złym stanie psychicznym). Postanowiłem z nią porozmawiać a w zasadzie upewnić się czy wszystko jest ok. Spotkałem się z nia na zajutrz z rana w galerii handlowej. Porozmawialiśmy chwilę, chciała tylko, żebyśmy mówili sobie cześć gdy się widzimy, bo w końcu przezyliśmy ze sobą 3 lata. Na drugi dzień powiedziałem o tym spotkaniu swojej obecnej wtedy dziewczynie, była bardzo zła, zrobiła mi wielką awanturę, mówiła, że ją nadal kocham, że jestem kłamcą - poleciało kilka epiterów. Po kilku miesiącach była napisała sms na który odpisałem po jednym dniu zbywająco a na nastepnego nie odpisałem w ogóle. Nie powiedziałem o tym mojej ówczesnej dziweczynie z obawy o kolejną niepotrzebną awanturę.
Było pełno nieporozumień, ona reagowała bardzo gwałtownie poddając się emocjom. Pakowała się, rozpakowywała się i na odwrót mi kazała się pakować itd. Taki proceder zdarzał się często. Z czasem sam stałem sie agresywny podczas kłutni. Po godzinnym jej monologu unosiłem głos, była walka na wyzwiska. Wtedy pokorniała troche. Na drugi dzień jednak była zgoda.
Po ponad roku związku zdecydowaliśmy sie wyjechać za granicę razem na dwa miesiące w celach zarobkowych (miałem kilka obaw i swoich spraw takich jak obrona pracy mgr, ale ona nie chciała mnie zostawiać samego z obwy, że ją zdradzę - wynikało to z jej wielkiej zazdrości). Zamieszkaliśmy u jej siostry, po miesiącu pobytu odkryła u mnie na dysku kilka filmów pornograficzych. Była bardzo załamana, wpadła w furię wyrzuciła mnie z mieszkania, bez pieniędzy mówiąc, że zniszczy mi życie, wszystkim o tym powie, że jestem kłamcą i oglądam pornole. Dałem się jej pobić, upokorzyć przyjmując na klatę wyzwiska jakich nie słyszy się na codzień. Może dla niektórych zachowałem się jak ciota, ale tak chciałem wyrazić swoją skruchę, bo porno było tak jakby moim wstydliwym nawykiem, którego nie mogłem się pozbyć. Nie traktuje tego jako zdradę, ale uważam tego za normalną rzecz. Moja owczesną dziewczyna porównywała to jednak do zwyczajnej zdrady. Mówiła, że zdradziłem ją z ku*** więc ona teraz puści się z pierwszym lepszym. Gdy się wyżyła i troche uspokoiła pytała o wszystko. Sprawdziła wszystkie moje maile, sms, połaczenia telefoniczne. Znalazła na którymś mailu jakaś starą wiadomość sprzed 3 lat ze zdjęcem mojej byłej. Uważała, że magazynowałem to świadomie. Pytała czy z nią piszę. Wtedy powiedziałem jej o tych sms, które od niej dostałem, że na jeden odpisałem zbywająco a na drugi nie. Takie upokorzenia jakich doznałem, to głowa mała. Nie chce się tutaj użalać nad sobą, ale ona uważała, że tylko ona jest ofiarą. Wywaliła mnie z tego mieszkania bez pieniędzy, powiedziała, że to co do tej pory zarobiłem ona zabiera. Była dość późna godzina poszedłem na nogach w strone lotniska, z nadzieją, że coś wyżebram i wrócę jakoś do domu. Po niecałej godzinie marszu zadzwoniła, że mam sie zatrzymać, że da mi pieniądze na bilet. Oczywiście wręczając mi karte bankomatowa awanturowała i wypominała mi nadal. Po wymianie zdań wróciła na mieszkanie a ja przekimałem pół nocy na jakimś boisku a poźniej na klatce schodowej.
Wróciłem na mieszkanie, pogodzilismy się obiecałem jej, że nie bedę oglądał filmów.
Sprawdzanie poczty, historii odwiedzanych stron itp było regularne.
Dzien przed moją obroną pracy magisterskiej, kiedy sie uczyłem, zrobiła mi kolejną awanturę, byłem tak zestresowany, że nie mogłem się skupic i poszedłem spać. Na obrone pojechaliśmy razem i.. na 10 minut przed wejściem do sali oskarżała mnie, że oglądnałem się za jakąś kobietą która przechodziła w szpilkach. Ku*** no powtarzałam sobie materiał, a stukanie szpilek mnie rozpraszało. I to, że za 10 minut wchodze sie bronić ja nie powstrzymało przed nawrzucaniem mi.
Przez kolejne 3 miesiące, gdy byliśmy razem kłutnia była prawie codziennie. Jej pakowanie i rozpakowywanie się też. Miałem problemy nerwicowe. Ostatnio na tydzień pojechała do rodziny i w tym czasie poddałem sie i obejrzałem urywek porno (byłem zły na siebie, ale założyłem, że to sie nie zdarzyło, bo ona też nie jest w stosunku do mnie "fer"). Przez tydzień kłamałem jej w oczy, że nic nie ogladałem i póżniej się przyznałem. Wysłuchałem przez dwie godziny najgorszych epitetów pod moim adresem, zarządała pieniedzy co zarobiłem za granicą w ramach rekompensaty. Noc spedziła w hotelu za który oddałem jej pieniądze i wyjechała... Kocham Ją, rozumiem (bo miała w dzieciństwie traumatyczne przezycia rodzinne), ale mam juz dość. Dawałem sie poniżać, bo miałem wyrzuty sumienia - przez porno, że okłamałem...