Witam,
Opowiem moją historię ponieważ od dłuższego czasu czuję się wykorzystywany, jak frajer.
Z moją dziewczyną znamy się od paru lat. Ja pracuję na platformie wiertniczej a ona ma własną działalność. Mój schemat pracy polega na wyjazdach co 4 tygodnie na 4 tygodnie. Mamy dwie córki: półtoraroczną i półroczną.
Jej działalność prowadzili tak naprawdę rodzice. Jednak nie potrafili tego robić dobrze i firma posiada bardzo dużo długów, tak na ok 100 tys zł. Nie mają oni z czego tego spłacić, komornik zajął im mieszkanie ostatnio, zostanie zlicytowane (mieszkanie było zapisane na moja dziewczynę). Moja dziewczyna miała również drugie mieszkanie, które kupiła na kredyt zanim się poznaliśmy. Przez dłuższy czas było ono wynajmowane, niestety moja dziewczyna nie przywiązywała wagi do najemcy, do czasu aż przyszło wezwanie ze spółdzielni do spłaty 9500zł zaległego czynszu. Oczywiście spółdzielnia mieszkaniowa groziła sądem, nikt nie miał pieniędzy aby zapłacić takiej kwoty, więc ja to zrobiłem:/
Moja dziewczyna, kiedy postanowiliśmy założyć rodzinę, twierdziła że jej rodzinna firma nigdy nie będzie miała wpływu na nasze życie. Że będzie jej zapewniać przychód około 2000 zł miesięcznie. Ja mam bardzo wysoką pensję w swojej pracy dlatego jakoś szczególnie nie przykładałem uwagi do jej sytuacji finansowej. Bardzo szybko po zajściu mojej dziewczyny w ciążę okazało się, że ta firma nie ma żadnych przychodów, nie ma z niej żadnych pieniędzy. No ale przy moich dochodach i jej ciąży nie wypadało mi nawet pytać o pieniądze na dom od niej. W międzyczasie wierzyciele wezwali komornika, który zaczął zabierać ich majątek na poczet długów. Nawet zasiłek macierzyński był w części konfiskowany. Chciałem porozmawiać o tej całej sytuacji z moją dziewczyną, która była pare miesięcy po porodzie, jednak okazało się że jest w drugiej ciąży. W tym czasie już totalnie za wszystko ja płaciłem a moja dziewczyna zupełnie straciła zainteresowanie domowym budżetem, kupując co jej było potrzebne (proszę źle nie zrozumieć: brak oszczędzania to nie to samo co rozrzutność a ona rozrzutna nie jest). W czasie kiedy ja pracowałem na platformie zawsze u nas w domu była jej matka (przez cały okres mojej nieobecności), która miała pomagać przy dziecku, bo moja dziewczyna niby nie dawała sobie rady. Dziwne to było muszę przyznać, gdyż kiedy ja byłem w domu potrafiłem się świetnie zająć dzieckiem bez niczyjej pomocy nawet kilka dni np. kiedy moja dziewczyna rodziła drugie dziecko.
Teraz mamy już dwójkę maluchów, które uwielbiam nad życie, którymi świetnie się zajmuję będąc w domu, planuje budowę domu, robię zakupy, sprzątam, kąpie dzieciaki, często prasuje, ogólnie wykonuje bardzo dużo czynności bo mam dużo czasu. Moja dziewczyna w czasie kiedy mnie nie ma oczywiście nie daje rady i jej mama musi jej pomagać. Denerwuje mnie, że nie może lub nie chce załatwić prostej rzeczy w urzędzie czy na mieście. Wyzwaniem jest dla niej pójście do bankomatu 3 km od domu (dobry samochód do dyspozycji 24 na dobę) Ogólnie ostatnio tracę resztki nadzieji. Ona nic nie potrafi zrobić/załatwić. Problemem jest pojście do supermarketu 500m od wejścia do mieszkania. Jest jak taka ciepła klucha. Co więcej poprosiła mnie ostatnio ze łzami w oczach, abym pożyczył jej rodzicom 10 tys zł na "odbicie się od dna". Mimo, że wiedziałem, że to praktycznie stracone pieniądze, pożyczyłem im, bez jakiegoś logicznego i racjonalnego powodu.
Nasze życie seksualne praktycznie nie istnieje, jak to zwykle bywa w związkach z małymi dziećmi, jednak jakoś swoje potrzeby sam zaspokajam. Tylko ciągle mam taką myśl, że gdybym miał pracę jak inni ludzie w polsce, gdybym zarabiał 4-5 tys zl co miesiąc to nasz związek nie przetrwałby nawet miesiąca, bo zagryźlibyśmy się te rzeczy, które ja płacę na co dzień już z przyzwyczajenia tj kredyt na moje mieszkanie 2500zl, czynsz 800, prąd 180, kredyt na jej mieszkanie 800zl (bo nie ma teraz najemcy), czynsz i spłata zadłużenia 1000, plus ponoszę 100% kosztów jej utrzymania oraz moich dzieci, do tego dochodzi jeszcze auto, zakupy, telefony itp.
Czy uważacie że ja przesadzam z tym wszystkim? Ja czuje coraz mocniej, że jestem wykorzystywany jak frajer...