netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Frajer?

71 odpowiedzi14 249 wyświetleńzałożony przez goomis, 29.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

1

Temat: Frajer?

Witam,

Opowiem moją historię ponieważ od dłuższego czasu czuję się wykorzystywany, jak frajer.
Z moją dziewczyną znamy się od paru lat. Ja pracuję na platformie wiertniczej a ona ma własną działalność. Mój schemat pracy polega na wyjazdach co 4 tygodnie na 4 tygodnie. Mamy dwie córki: półtoraroczną i półroczną.
Jej działalność prowadzili tak naprawdę rodzice. Jednak nie potrafili tego robić dobrze i firma posiada bardzo dużo długów, tak na ok 100 tys zł. Nie mają oni z czego tego spłacić, komornik zajął im mieszkanie ostatnio, zostanie zlicytowane (mieszkanie było zapisane na moja dziewczynę). Moja dziewczyna miała również drugie mieszkanie, które kupiła na kredyt zanim się poznaliśmy. Przez dłuższy czas było ono wynajmowane, niestety moja dziewczyna nie przywiązywała wagi do najemcy, do czasu aż przyszło wezwanie ze spółdzielni do spłaty 9500zł zaległego czynszu. Oczywiście spółdzielnia mieszkaniowa groziła sądem, nikt nie miał pieniędzy aby zapłacić takiej kwoty, więc ja to zrobiłem:/
Moja dziewczyna, kiedy postanowiliśmy założyć rodzinę, twierdziła że jej rodzinna firma nigdy nie będzie miała wpływu na nasze życie. Że będzie jej zapewniać przychód około 2000 zł miesięcznie. Ja mam bardzo wysoką pensję w swojej pracy dlatego jakoś szczególnie nie przykładałem uwagi do jej sytuacji finansowej. Bardzo szybko po zajściu mojej dziewczyny w ciążę okazało się, że ta firma nie ma żadnych przychodów, nie ma z niej żadnych pieniędzy. No ale przy moich dochodach i jej ciąży nie wypadało mi nawet pytać o pieniądze na dom od niej. W międzyczasie wierzyciele wezwali komornika, który zaczął zabierać ich majątek na poczet długów. Nawet zasiłek macierzyński był w części konfiskowany. Chciałem porozmawiać o tej całej sytuacji z moją dziewczyną, która była pare miesięcy po porodzie, jednak okazało się że jest w drugiej ciąży. W tym czasie już totalnie za wszystko ja płaciłem a moja dziewczyna zupełnie straciła zainteresowanie domowym budżetem, kupując co jej było potrzebne (proszę źle nie zrozumieć: brak oszczędzania to nie to samo co rozrzutność a ona rozrzutna nie jest). W czasie kiedy ja pracowałem na platformie zawsze u nas w domu była jej matka (przez cały okres mojej nieobecności), która miała pomagać przy dziecku, bo moja dziewczyna niby nie dawała sobie rady. Dziwne to było muszę przyznać, gdyż kiedy ja byłem w domu potrafiłem się świetnie zająć dzieckiem bez niczyjej pomocy nawet kilka dni np. kiedy moja dziewczyna rodziła drugie dziecko.
Teraz mamy już dwójkę maluchów, które uwielbiam nad życie, którymi świetnie się zajmuję będąc w domu, planuje budowę domu, robię zakupy, sprzątam, kąpie dzieciaki, często prasuje, ogólnie wykonuje bardzo dużo czynności bo mam dużo czasu. Moja dziewczyna w czasie kiedy mnie nie ma oczywiście nie daje rady i jej mama musi jej pomagać. Denerwuje mnie, że nie może lub nie chce załatwić prostej rzeczy w urzędzie czy na mieście. Wyzwaniem jest dla niej pójście do bankomatu 3 km od domu (dobry samochód do dyspozycji 24 na dobę) Ogólnie ostatnio tracę resztki nadzieji. Ona nic nie potrafi zrobić/załatwić. Problemem jest pojście do supermarketu 500m od wejścia do mieszkania. Jest jak taka ciepła klucha. Co więcej poprosiła mnie ostatnio ze łzami w oczach, abym pożyczył jej rodzicom 10 tys zł na "odbicie się od dna". Mimo, że wiedziałem, że to praktycznie stracone pieniądze, pożyczyłem im, bez jakiegoś logicznego i racjonalnego powodu.
Nasze życie seksualne praktycznie nie istnieje, jak to zwykle bywa w związkach z małymi dziećmi, jednak jakoś swoje potrzeby sam zaspokajam. Tylko ciągle mam taką myśl, że gdybym miał pracę jak inni ludzie w polsce, gdybym zarabiał 4-5 tys zl co miesiąc to nasz związek nie przetrwałby nawet miesiąca, bo zagryźlibyśmy się te rzeczy, które ja płacę na co dzień już z przyzwyczajenia tj kredyt na moje mieszkanie 2500zl, czynsz 800, prąd 180, kredyt na jej mieszkanie 800zl (bo nie ma teraz najemcy), czynsz i spłata zadłużenia 1000, plus ponoszę 100% kosztów jej utrzymania oraz moich dzieci, do tego dochodzi jeszcze auto, zakupy, telefony itp.
Czy uważacie że ja przesadzam z tym wszystkim? Ja czuje coraz mocniej, że jestem wykorzystywany jak frajer...

2

Odp: Frajer?

zalezy ci na niej i na dzieciach i ich utrzymujesz ok. z tym ze ona z niczym sobie nie radzi to musisz sie zastanowic czy brales ja taka niezaradna czy dopiero teraz taka sie zrobila. moze ma jakies problemy o ktorych nie wiesz. moze jej brakuje ciebie na codzien i z tym nie daje rady. uwierz mi ze nie jest latwo byc matka dwojki malych dzieci. ty przyjezdzasz co jakis czas a potem wyjezdzasz i masz swoje zycie. ona zostaje. jest roznica miedzy przyjazdem na kilka tygodni i zajmowaniem sie dziecmi a byciem z dziecmi ciagle. jezeli byla inna kiedys to mozliwe ze popada w przygnebienie. a co do jej rodzicow to juz musisz zapytac swojego sumienia czy chcesz im pomagac. powiem jeszcze jedno. zastanowilo mnie dlaczego nie wezmiecie slubu? zwlaszcza ze zaczynasz sie czuc jak frajer. i jesli ta dzialalnosc jeszcze istnieje to postaw sprawe jasno ze bedziesz splacal ale niech przepisza ja na was. a jak nie to kiedy pozyczasz tak duze sumy pieniedzy to rob to u notariusza. na razie masz dobra prace ale zycie potrafi zaskakiwac i musisz byc przygotowany ze moze nie zawsze bedzie dobry zarobek, dobre zdrowie.

3

Odp: Frajer?

Ślub miał być kiedyś ale z przyczyn obiektywnych go nie było ale będzie w 2013.
Natomiast pożyczanie pieniędzy ludziom - bankrutom z komornikiem na karku u notariusza to tylko strata pieniędzy na taksę notarialną...

4

Odp: Frajer?

Mi się wydaje, że Twoja dziewczyna choruje na agorafobię, to lęk przed wychodzeniem z domu (zwłaszcza samemu), chory długo sam nie wie, że jest na to chory aż po jakimś czasie panikuje przed wyjściem z domu. Ona wcale może nie być "ciepłą kluchą". No i jak mówisz, nie zostaje w domu sama z dzieckiem (pewnie boi się bez Ciebie spać albo boi się chodzić do sklepu sama z dzieckiem jak Ciebie nie ma) tylko pomaga jej mama (swoją drogą, dlaczego nigdy nie zapytałeś z troską dlaczego sama sobie nie radzi, nie licząc nie wyrabiania się?). Widocznie ma jakąś nerwicę lękową, bądź depresję poporodową.
Nigdy nie wyciągaj takich wniosków jak "jestem frajerem", bo nie wiesz o co na prawdę chodzi. Może ona nie ma w Tobie oparcia, poczucia bezpieczeństwa w sensie, że trudno z Tobą porozmawiać o problemach, zwierzyć się. Sam widzisz, że o swoich myślach jej nie powiesz. Bo? Dopóki nie odbyjecie poważnej, ale życzliwej rozmowy, nigdy dobrze nie będzie.

Druga sprawa... Czy Ty kiedykolwiek rozmawiałeś z dziewczyną o tym co Cię męczy? Jeśli nie rozmawiacie o wydatkach bieżących i planowanych, o finansach rodziny to co to za związek i rodzina? Może ona nie zaczyna tematu, bo czuje i boi się co o niej myślisz, dlatego powinieneś na spokojnie porozmawiać z partnerką.
Życzę powodzenia. wink

5

Odp: Frajer?

Może przybliżę ci jak wyglądają poważne rozmowy z nią na przykładzie jej byłego najemcy:
[ja] Rozliczyłaś Z** ze spółdzielnią i z nami?
[ona] Tak. Wszystko w porządku i na czas.
3 miesiące później: JEBUT przedsądowe wezwanie do natychmiastowej zapłaty zaległego czynszu.

6 Ostatnio edytowany przez miodowyblond (2012-10-29 08:01:52)

Odp: Frajer?

Ona się Ciebie boi (strach przed powiedzeniem Ci o problemach, pewnie w środku bije się z myślami i lękiem), ma depresję (niewiele ją interesuje, może interesować się tylko rzeczami błahymi), ma nerwicę lękową (strach przed samotnością przez 4 tygodnie jak wyjeżdżasz), ma agorafobię (strach przed pójściem do sklepu obok, przed pójściem i pojechaniem do bankomatu. Przed pójściem do urzędu). Zamiast się denerwować na nią i na skutki jej zachowania to zacznij się martwić, bo nie dzieje się z nią nic dobrego. Przede wszystkim zaprowadź ją do psychologa, ale na spokojnie, ona teraz potrzebuje miłości, a nie nerwów. Możesz jej wyjaśnić, dlaczego myślisz, że powinna tam pójść, że się martwisz. Mówiąc w ten sposób zapewnisz ją, że nie odejdziesz. Pamiętaj, że to dobra kobieta, a rodzina to bycie na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie. Jak ona zacznie walczyć z chorobą dzięki lekarzowi to zobaczysz znaczną poprawę.
Ja wiem co mówię. Sama miałam to co prawdopodobnie ma ona i dzięki temu, że narzeczony był życzliwy, miły, wyrozumiały, spokojny i nie był zły na sytuację i moje zachowanie, wyszłam prawie całkiem z choroby i teraz zakładam firmę. Rok temu nie zostałam sama w domu ani na 30 minut, a o wyjściu przed klatkę nie było nawet mowy. Uspokój się i spróbuj rozwiązać waszą sytuację.

Poza tym dobra rada - jak ją pytasz o coś poważnego, np. O firmę, rozliczenie, uczucia, zdrowie to ciągnij ją za język, pytaj czy na pewno, powiedz żeby nie bała się powiedzieć, przytul i pytaj z uśmiechem czy na pewno. Wiem, że to męczące, ale na razie to jedyna opcja, żeby wyciągnąć z niej prawdę.

7

Odp: Frajer?

No dziękuję za szybką diagnozę 4 różnych chorób psychicznych. Zapewne trafną.

8

Odp: Frajer?

Wiesz co, teraz to się nie dziwię, że między wami dzieje się źle. Pokazałeś, że nie potrafisz rozmawiać z drugim człowiekiem. Szczerze to szkoda mi Twojej dziewczyny, bo dobrym facetem dla niej to Ty nie jesteś, a pieniądze to nie wszystko. Zatraciłeś się w nich, uważasz, że jesteś taki dobry i święty, no i w ogóle partnerka robi z Ciebie frajera. Chciałeś pomocy, chciałeś wiedzieć czy przesadzasz to dałam Ci odpowiedź. Pytając na forum musisz się liczyć z tym, że jeśli ktoś z boku widzi, że robisz coś źle to Ci to powie. Nikt Cię po głowie głaskać nie będzie. Nie chcesz słuchać rad (i różnych możliwych wariantów, dlaczego ona może się tak zachowywać) to radź sobie sam.

9

Odp: Frajer?

Masz do czynienia z leniem i hubą drzewną za razem do tego bez większych ambicji.
Ponieważ masz już z nią dzieci i pewnie kochasz tą swoją "jemiołę" to należy po prostu najzwyczajniej w świecie zacząć od niej wymagać działań ! Nie ma że ona nie pojedzie do urzędu, że czegoś nie dopilnuje, niech sobie ma mamę do pomocy,ale niech coś wnosi do waszego WSPÓLNEGO życia a nie tylko dzieci rodzi.

Wygląda na to,że robisz dużo, ona niestety za nic poważnie się nie bierze i nawet nie myśli żeby stanowić jakieś wsparcie dla Ciebie. Wygoda, wygoda i jeszcze raz wygoda !
Tak naprawdę źle kombinujesz-czujesz się wykorzystywany,a powinieneś się czuć jak gracz który ma wszystkie asy w rękawie.
Ty masz pieniądze, Ty ją utrzymujesz, Ty dajesz na dzieci, Ty spłacasz długi jej i jej rodziny ,a ta siedzi i we wszystkim niezbędna jej pomoc !
Skoro dokładasz się do wielu rzeczy to zacznij się w to wtrącać - np. Chcę żebyś znalazła najemców na mieszkanie, nie zamierzam płacić wiecznie tych kredytów.
Dodatkowo zacznij się interesować skutecznym zabezpieczeniem,bo wygląda na to,że kolejne ciążę mają zapewnić Twojej partnerce Twoją miłość i wieczne utrzymanie,a dodatkowo sprytnie odsunąć wszelkie wymagania, które mógłbyś jej postawić.

10

Odp: Frajer?

Miodowyblond, mam wrażenie, że ciut za daleko wybiegłaś z wnioskami smile

Dziewczyna na pewno ma jakieś problemy, ale nie wydaje mi się, że od razu należy im nadawać medyczną nazwę. I nie sądzę, żeby od razu 4 różne choroby/zaburzenia ją dopadły. Nie dziwie się więc sceptycyzmowi autora.

Ale ja (jestem przecież kobietą smile ) widzę w Twoich wypowiedziach kilka trafnych spostrzeżeń. Myślę, że możesz być blisko prawdy w kwestii braku rozmów, braku poczucia bezpieczeństwa, oparcia i...strachu przed partnerem.

Goomis, po lekturze Twoich postów można odnieść wrażenie, że jesteś konkretnym, twardym, zdecydowanym facetem. Niestety, tacy mężczyźni często mają podobny problem w związku - zbyt dominują i zupełnie "zagłuszają" swoją drugą połówkę. Ty zarabiasz, umiesz zająć się dziećmi, umiesz wszystko załatwić, radzisz sobie ze swoimi obowiązkami. Trudno więc Ci przyjąć do wiadomości, że ktoś, kto siedzi od x czasu w domu z małymi dziećmi żyje w zupełnie innym świecie. Ten świat kręci się wolniej, są w nim inne wartości. Ty tego innego świata nie rozumiesz - wpadasz do domu na 4 tygodnie, nadajesz mu właściwy dla siebie rozpęd i nie przychodzi Ci do głowy, żeby zatrzymać się i wsłuchać uważnie w sytuację. Twoja partnerka nie musi być ciepłą kluchą. Ona po prostu jest inna niż Ty. Szczególnie teraz, kiedy jej świat ograniczył się do domu i dzieci. Jest zapewne dużo delikatniejsza, spokojniejsza, wolniejsza (jeśli rozumiesz co mam na myśli)

Przytoczony przez Ciebie przykład rozmowy dla mnie prowadzi do dwóch wniosków:
1. ona faktycznie boi się powiedzieć prawdę. Zapewne boi się Twojej reakcji. Nie napisałeś jak reagujesz na tego typu newsy, wiec nie wiem, jaka ta reakcja jest, ale Twoja dziewczyna woli jak najdłużej mydlić Ci oczy niż zmierzyć się z ową reakcją
2. jeśli Wasze rozmowy faktycznie tak wyglądają to nie są to rozmowy. To przypomina raczej rozliczenie.

To co z dużym prawdopodobieństwem dręczy psychikę Twojej dziewczyny to przygnębienie. Ona zapewne świetnie daje sobie radę z dwójką dzieci. Zaprasza matkę raczej z powodu samotności. Jeśli kobieta nie jest typem skrajnej Matki Polki to siedzenie całymi dniami z dziećmi wykańcza ją psychicznie. Kolokwialnie mówiąc - nie ma do kogo gęby otworzyć. Do tego dochodzi poczucie samotności spowodowane Twoją pracą. Rozumiem, że Twoja praca to jedna z lepszych decyzji w Waszej sytuacji, ale obawiam się, że w żaden sposób o tym nie rozmawiacie. Nie chcesz słuchać o tym, że jej Ciebie brakuje na codzień, możliwe, że ona nie chce o tym mówić (z obawy przed ostrą reakcją, wyśmianiem lub wypominaniem). Wiesz, ona może mieć dokładnie takie samo odczucie jak Ty - że wszystko jest wyłącznie na jej głowie...

Spiętrzenie tych różnych czynników powoduje przygnębienie, które z czasem rośnie. Może z pogranicza depresji, może nawet to już depresja? I to może być prawdziwą przyczyną tego, że jej się nie chce nic załatwiać ani wychodzić z domu - ani lenistwo, ani ciepłe kluchy, ani nieumiejętność załatwienia czegokolwiek.

Co można zrobić? Zacząć rozmawiać. Ale nie na zasadzie wymiany informacji, oskarżeń, wyrzutów. Spróbuj nauczyć się jej słuchać. Zadbaj o właściwa atmosferę rozmowy, idealnie byłoby, gdybyście podrzucili dzieciaki teściom i wyjechali gdzieś chociażby na 2-3 dni. Kiedy kobieta czuje, że drugiej osobie naprawdę zależy na zrozumieniu jej stanowiska - zaczyna mówić. Kiedy czuje, że druga osoba chce wyłącznie ją krytykować i "naprawiać" - milczy jak grób. No, z czasem zamiast milczenia zaczyna wrzeszczeć, zrzędzić i narzekać.

11

Odp: Frajer?
miodowyblond napisał/a:

Może ona nie ma w Tobie oparcia, poczucia bezpieczeństwa w sensie, że trudno z Tobą porozmawiać o problemach, zwierzyć się. Sam widzisz, że o swoich myślach jej nie powiesz. Bo? Dopóki nie odbyjecie poważnej, ale życzliwej rozmowy, nigdy dobrze nie będzie.

No nie mogę.... jak nie ma oparcia w facecie który wszystko wziął na klatę łącznie z problemami jej rodziców ?

goomis - zacznij od niej wymagać - jak coś zapłaciła ma być pieczątka z banku, nawet dla własnego spokoju ja tak wciąż robię. Wspieraj ją, pochwal jak coś się udaje, ale nie siedź i nie czekaj aż ona zrzuci na Ciebie wszystko.
Co do pomocy mamy - może jest nieogarnięta, 2małych dzieci- no jest co robić, niech jej pomaga,zresztą przynajmniej nie będzie sama, pogada z matką, kawę wypiją,  ale niech "jemioła" też coś robi ze sobą !Znam babeczki które mając dzieci leca do niani, potem do pracy, ogarniają dom i wszystko na błysk.

12

Odp: Frajer?

Anecznik, masz sporo racji, ale hubę często hoduje się na własne życzenie postawą "ja wiem lepiej" i "ja zrobię lepiej". Na własnym przykładzie: jako samotna, pracująca matka kilkuletniego dziecka bardzo się starałam wszystko ze sobą pogodzić. W moim odczuciu wychodziło mi to nieźle. Ale zdarzało się zapomnieć o jakiejś wizycie u lekarza, gdzieś się spóźnić, czegoś nie załatwić, wysłać dziecko do przedszkola w polarku zamiast zimowej kurtce bo spadł śnieg a ja jeszcze nie zdążyłam owej kurtki kupić. Nic nie umykało uwadze mojej mamy i siostry, więc często spotykałam się z krytyką, że "nie taki lekarz", "trzeba było prywatnie", "dlaczego jeszcze nie kupiłam tych nowych butów małej" i milion innych przykładów. A potem zaczęły załatwiać różne rzeczy za mnie. Więc dziecko miało już we wrześniu buty zimowe zakupione, dostawałam listę laryngologów obdzwonionych przez siostrę, przypominanie o uroczystościach w przedszkolu... Normalnie jakbym jakaś niedorobiona była. Na początku z tym walczyłam (co z tego, że kupiłam te nieszczęsne buty w ostatniej chwili, skoro je kupiłam, co z tego, że o zebraniu w przedszkolu przypominałam sobie w dniu zebrania, skoro na nim byłam?). Później uznałam, że w sumie to WYGODNE. Więc po co mam walczyć o własną niewygodę? I się dostosowałam...

Możliwe, że podobnie jest w przypadku opisywanej tu "niedorobionej" partnerki autora...

13

Odp: Frajer?

Yhym... Nie jest dobrym facetem ? Stara się jak może... Jeździ na platformy żeby zarobić na utrzymanie jej i PRAKTYCZNIE jej rodziców. Jak przyjeżdża to pomaga w obowiązkach domowych... Sorry ale nie oceniajmy faceta po paru wypowiedziach i po tym jak zachowuje się jego dziewczyna...
Czemu to facet zawsze jet zły ?
Nie siedzimy w ich związku żeby ich oceniać, ale może dziewczynie jest tak wygodnie ?
A z tymi chorobami to nie przesadzajmy... Być może i choruje, a być może to jest zwykłe lenistwo...

14

Odp: Frajer?

I.S. - a kto tu napisał, że facet jest zły???

15

Odp: Frajer?

No kocham ją. Daje mi ciepłe życie i dzieciaki. Taka rodzinę jak z filmów. Tylko czasem w życiu pojawiają się problemy z którymi ona nie daje sobie zupełnie rady. Ostatnio mało z czym daje sobie radę.. jeśli chodzi o moje reakcje na różne rzeczy które mi komunikuje to czasem jasny szlag mnie trafi, to prawda, ale bez używania słów powszechnie uznawanych za wulgarne ani tym bardziej jakiejś przemocy. Czasem po prostu idę pojeździć na motorze, wyzyje się, wracam i próbuje znaleźć wyjście z sytuacji która jest. Myślę że to nie jest dobry pomysł aby stawiać warunki tylko dlatego że ja zarabiam a ona nie. To nie był by uczciwe ani tym bardziej partnerskie.

16

Odp: Frajer?

smile big_smile smile
no to nie wiem jak Ci pomóc - wymagań jej nie chcesz stawiać, uznać jej za osobę z depresją też nie chcesz - widać chcesz mieć ten problem, może czujesz się ważny przy jej niezaradności....

Nie stawiaj warunków bo Ty zarabiasz, tylko bo Ty za wszystko odpowiadasz, chodzi o całokształt jej działań i bezmyślności (jej i jej rodzinki).

Ale jak chcesz jej komfort zapewniać to proszę bardzo smile smile

17

Odp: Frajer?

Goomis, problem zawsze leży po obu stronach. Ponieważ to Ty prosisz tu o radę, więc Ty zrób pierwszy krok ku poprawie sytuacji. A pierwszym krokiem jest szczera rozmowa, ale taka w atmosferze życzliwości, ciepła, zrozumienie. Żadnych kazań, wykładów, umoralnień. Krok 2,3, 4........99 to szczera rozmowa w atmosferze jak wyżej.

18

Odp: Frajer?

Ok,
Ale szczere rozmowy już były, doszukiwanie się przyczyn błędów, pomoc z mojej strony była w całej tej sytuacji i... Działało jakiś czas. Niedawno zaplanowaliśmy datę slubu, chciałem pozałatwiać różnorakie papierki i okazało się że nauki przedmałżeńskie odbywają się w czasie kiedy mnie nie ma a kolejny termin jest już za późno. Więc powiedziałem jej aby sama chodziła na te nauki, jednak odpowiedziała, po dłuższej dyskusji, że nie będzie tak, że ona będzie chodzić sama a ja sobie przyjade na gotowe i nic nie będe musiał zrobić. Trochę przykre to było, gdyż na to wesele załatwiam salę, zespół, alkohol... właściwie to wszystko załatwiam; ona musi tylko suknie ślubną zorganizować i zaproszenia jakieś z allegro.
Depresji też nie ma bo to bardzo pozytywna, uśmiechnięta na co dzień osoba jest.
Może to i jest zwykłe lenistwo.

19

Odp: Frajer?

Kolejny wątek obrotnego faceta, który pracuje i domem się zajmuje....i który za moment będzie "winny", swoich problemów, bo zaraz mu niektórzy udowodnią jakim to kiepskim partnerem nie jest, bo "zagłusza", "nie słucha", "źle ukierunkowuje swoje działania" itp.

Problemem jest tutaj solidarność jajników. Wystrzegacie się jak ognia oceny innej kobiety, ale jednocześnie same pierwsze oceniacie (i to bardzo szybko) mężczyzn w podobnych wątkach założonych przez kobiety.


Prawda jest taka, że trafiła mu się mameja życiowa z budyniowym uśmiechem....i raczej tego nie zmieni. Ona i jej rodzice będą generować długi, a on będzie na nie pracować. Matka mojej byłej narzeczonej też tak robiła. Co tylko pojawiał się wątek wyjścia z długów, wyprowadzki i mojego z nią samodzielnego życia, to za chwilę się okazywało, że jej matka jakichś długów narobiła. Bo to kredycik, bo to czegoś nie płaciła itp. Mimo, że nie jesteśmy już razem od jakiegoś czasu i ona ma kolejnego partnera, z którym (a jakże) wiąże przyszłość (a zaczęła z nim być w miesiąc po naszym zerwaniu - lol), to ciągle mieszka z mamą. Bo nie jest w stanie się wyprowadzić, bo jej mamy nie będzie stać na wszystkie opłaty.

Mam wrażenie, że to taki mechanizm, w którym dominującą rolę odgrywa strach i niska samoocena. Bo taka osoba myśli, że złapała Pana Boga za nogi i (nie zawsze świadomie) boi się, że straci tą osobę więc generuje dodatkowe zobowiązania (finansowe bardzo często), aby ta osobę utrzymać przy sobie.

20

Odp: Frajer?

goomis, może jej zachowanie to nic innego jak depresja poporodowa... zwłaszcza, że Ty masz taką a nie inną pracę. Jest dość mała różnica między dziećmi. Spróbuj pokazać ją psychologowi.
Myślę, że wtedy wiele rzeczy może się wyjaśnić w jej postępowaniu...

21

Odp: Frajer?

Tak Yoghurt, ten wątek jest bardzo podobny do wątku do którego pijesz. Dlatego przyjęłam w nim takie samo stanowisko. Ale jak już pragniesz mi udowodnić zasłonięcie mózgu jajnikami to wskaż, proszę, moją wypowiedź, gdzie najeżdżam na faceta w analogicznej, odwróconej sytuacji? Najlepiej na priv, bo tu zrobimy off-top i będę zmuszona Cię upomnieć tongue Za stanowisko i wypowiedzi innych nie ponoszę odpowiedzialności i proszę mnie do żadnej szufladki nie pakować, bo mnie wtedy klaustrofobiczna histeria dopada.

Goomis, to akurat spokojnie mogłeś jej wypomnieć i wyliczyć smile Aczkolwiek, z drugiej strony, te nauki to jednak jest sprawa, w której brać udział powinni oboje przyszli małżonkowie...
Przygotowania do ślubu to dobra okazja, żeby skłonić ją do działania. Ale Ty już wszystko zrobiłeś smile A próbowaliście się jakoś dzielić sprawami do załatwienia (nie tylko w kontekście ślubu)? Taki ustalony przez obie strony podział obowiązków?

22 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-10-29 13:30:24)

Odp: Frajer?

Są dzieci, Ty dużo zarabiasz. Narzeczona choć zdrowa dziećmi się nie zajmie, bo musi być pomoc. Ok, rozumiem! Ale skoro ma pomoc, to sprawy domowe niestety trzeba wziąć i załatwiać. W tym sensie narzeczona wygląda na lenia. Zakładam, że jest zdrowa psychicznie i fizycznie.

Po drugie -- jak się z nią ożenisz, to automatycznie zaczniesz spłacać długi. Pewnie długi twojej narzeczonej, rodziców. Przyjdzie do Ciebie komornik i będziesz udowadniał, które rzeczy sa twoim odrębnym majątkiem. Wniosek jest taki -- odkładamy ślub na parę lat. Możecie razem żyć, ale bez ślubu. Ona żyje w twoim majątku, bo sama razem ze swoimi rodzicami zbankrutowała. Zatem płyniecie przez życie na twojej łódce, której nikt Wam nie zabierze, bo jesteś rozsądny facet. Dla świetego spokoju możesz też utrzymywać rodziców narzeczonej, ale ich długów bym nie spłacał -- niech zbankrutują, niech im komornik wszyskto zabierze. Ty kup mieszkanie (swoje, mieszkanie) i niech tam żyją do końca życia. Jeśli już bardzo chcecie ślub, to niech będzie rozdzielność majątkowa. Tylko po co wtedy ślub?

Po trzecie -- nie daj sobie wmówić, że jesteś "frajerem". Zrobiłeś dzieci, więc zapewnij im super życie. Narzeczona choć leniwa/niezorganizowana/niesystematyczna, to wciąż jest ich matką. Kto nimi lepiej się zajmie jak nie matka? Nie martw się że nie oszczędza -- nie przewalczysz tego. Jednak kontroluj sytuację, abyś nie zbankrutował. W najgorszym wypadku, gdy całe to towarzystwo bankrutujące zacznie podskakiwać, to idź w pierony, ale dawaj im dużo kasy na utrzymanie dzieci. Są dzieci i o to wszystko zmienia. To twoje dzieci, twoja odpowiedzialność.

Jak chcesz to pisz na maila aby pogadać. Też dużo zarabiam, też żona jak musi z dziećmi zostać, to jest koniec świata, też nie oszczędzamy, też nie płaci rachunków, odłączają media, pisma od komorników. Znam te sprawy. smile Głowa do góry. Nie jesteś frajerem, tylko dobrze zarabiającym fachowcem, który dba o rodzinę niekoniecznie tak przedsiębiorczą jak sobie wymarzyłeś. Ja jestem szczęśliwy i ty też możesz być.

Ja bym budowy domu nie planował. Chyba, że to bedzie twój pałac, gdzie zaprosisz narzeczoną z jej rodzicami, a jak nie zaprosisz to lament, płacz, ewentualnie awantury do tego Cię zmobilizują.

23

Odp: Frajer?

Niestety, ale to trochę egoistyczne z Twojej strony.
To mężczyzna powinien utrzymywać dom i rodzinę, a jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi to facet dopóki się nie przekona, nie wie jakie to jest ciężkie i męczące.

24 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-10-29 13:56:58)

Odp: Frajer?

Ona urodziła dwoje dzieci rok po roku! Czy wiesz, że ciąża wyczerpuje? Ty sobie radzisz boś silny chłop. Dla mężczyzny wzięcie w jedną rękę wózka, na drugą dziecka, nie jest wyczynem, dla kobiety często jest nierealne.

Cudownie jest być z dziećmi w domu i nie mieć trosk materialnych. Ale bardzo smutno, gdy ukochany mąż musi znikać na miesiąc. A gdy się jest wyłącznie z dziećmi, można dostać kota.

Utrzymywanie jej rodziców nie jest Twoim obowiązkiem, tu faktycznie przeginają - sami nawywijali, powinni sami swoje problemy rozwiązać. Ale jeśli ona potrzebuje pomocy w domu, to lepiej gdy ma mamę niż obcą - której musiałbyś zapłacić. Jeśli możesz potraktuj matkę jak płatną nianię. Policz ile by kosztowało płacenie niani i odlicz od zadłużeń tyle. Tak dla siebie, w pamięci. Zobaczysz, że nie jesteś frajerem, tylko bierzesz odpowiedzialność za swoją rodzinę.

Nie wiem jak Twoja narzeczona, ale ja, choć bardzo lubiłam swoją pracę, gdy miałam dzieci wcale nie chciałam się zajmować niczym innym - ani pracą, ani sprawami urzędowymi. Dlaczego Ty nie załatwisz, skoro w domu jesteś aż 4 tygodnie i jesteś sprawny, szybki? Hunzowie żyją bardzo długo, ale pierwsze lata życia są ze swoimi matkami, które nie zajmują się niczym innym, tylko najmłodszym dzieckiem. 2 lata dziewczynką, 3 lata chłopcem. Oczekiwanie, że mając dwa maleństwa w domu, kobieta będzie zorganizowana, zadba o wynajmy, pobiega po urzędach, bez pomocy zadba o dzieci, jest wygórowanym wymaganiem.

Ona jeszcze nie zregenerowała się po pierwszym dziecku, a już zaszła w ciążę. Teraz ledwo skończył się połóg. Jakie ciepłe kluchy?

Wcześniej miała bawić jedno, w ciąży być z drugim sama? Matka musiała jej pomóc. Uruchom wyobraźnię. Jak nie nosić maleńkiego dziecka, które nie umie chodzić? A jak nosić 8 kg będąc w ciąży? Miała poronić albo urodzić wcześniaka, żeby pokazać jaka jest dzielna?

Nie porównuj kobiety do siebie. Ty dajesz radę? Super, cieszymy się wszyscy. A dziecko byś umiał urodzić?

Mamy inne organizmy, jesteśmy do czego innego przeznaczeni. Porównywanie siły (fizycznej zawsze, psychicznej często) jest jakbyś się z nią siłował na rękę, zauważał z dumą, że wygrywasz i wyciągał wniosek, że ona jest za słaba. Po co to robić?

goomis napisał/a:

W tym czasie już totalnie za wszystko ja płaciłem a moja dziewczyna zupełnie straciła zainteresowanie domowym budżetem, kupując co jej było potrzebne (proszę źle nie zrozumieć: brak oszczędzania to nie to samo co rozrzutność a ona rozrzutna nie jest).

Straciła zainteresowanie... Znaczy powinna w ciąży i z dzieckiem przy piersi iść do pracy? Gdy Ty zarabiasz wystarczająco, żeby mogła BYĆ Z DZIEĆMI W DOMU? Piszesz że nie jest rozrzutna - to chyba dobrze. Brak oszczędzania... Hm... Co masz na myśli? Gdybym była mężczyzną, chciałabym dać swojej kobiecie i dzieciom to co najlepsze.  Ty tak nie chcesz?

goomis napisał/a:

W czasie kiedy ja pracowałem na platformie zawsze u nas w domu była jej matka (przez cały okres mojej nieobecności), która miała pomagać przy dziecku, bo moja dziewczyna niby nie dawała sobie rady.

Za to "niby" chyba bym Ci przywaliła, gdybyś był moim facetem.

goomis napisał/a:

Dziwne to było muszę przyznać, gdyż kiedy ja byłem w domu potrafiłem się świetnie zająć dzieckiem bez niczyjej pomocy nawet kilka dni

A miesiąc? Załatwiając przy tym inne sprawy, mając pocięte krocze i obolałe brodawki?

goomis napisał/a:

płacę na codzień już z przyzwyczajenia tj kredyt na moje mieszkanie 2500zl, czynsz 800, prąd 180, kredyt na jej mieszkanie 800zl (bo nie ma teraz najemcy), czynsz i spłata zadłużenia 1000, plus ponoszę 100% kosztów jej utrzymania oraz moich dzieci, do tego dochodzi jeszcze auto, zakupy, telefony itp.
Czy uważacie że ja przesadzam z tym wszystkim? Ja czuje coraz mocniej, że jestem wykorzystywany jak frajer...

Wyprali Ci mózg idioci gadający o równouprawnieniu. Gdybyś powiedział przy moim Kochanym, że czujesz się wykorzystywany, bo utrzymujesz rodzinę i spłacasz kredyty, chyba by Cię wyśmiał (choć normalnie z nikogo się nie śmieje). Kto powinien utrzymywać Twoje dzieci i ich matkę pół roku po porodzie? No kto?

25

Odp: Frajer?

Ja  bym sie ze slubem wstrzymala, wlasnie ze wzgledu na dlugi, rowniez jej rodzicow.

Co zas do frazy -zaklecia 'szczerze porozmawiaj', to czy naprawde jest to rozwiazanie w tej sytuacji? Czy szczera rozmowa zmieni te hube w odpowiedzialnego czlowieka? Czy ona stala sie huba podczas tego krotkiego zwiazku? Watpie. No i jeszcze, jesli dobrze zrozumialam, to wystepuje tu wprowadzenie w blad a brak odpowiedzialnosci chyba jest w jej rodzinie typowy (rodzice).

26

Odp: Frajer?

Podejrzewam, że nie chcesz spłacać długów swojej kobiety oraz jej rodziców. Jeśli tak jest, a jestem niemalże pewna, że tak jest, powiedz jej o tym. Ustal pewne granice, powiedz, co czujesz, ale spokojnie. Te granice są bardzo ważne, bo jeszcze trochę, jak już dzieci pójdą do przedszkola, ona pracować nie będzie, nic nie załatwi, ale pieniążki na spłatę długów chętnie weźmie.
Popieram sam22 w tym, co pisze. Zastanów się czy chcesz to robić, ślub też lepiej byłoby przełożyć. A obowiązkami podzielić się po równo, bo nie Ty tylko będziesz go brał, również ona. Ja rozumiem, siedzi w domu z dwójką dzieci, nie wszystko da się zrobić. Ale podzwonić można, z domu da się niektóre rzeczy załatwić.

Wypisz sobie na kartce, co Ci przeszkadza, co jest ok. Przemyśl jak możesz z nią na ten temat pogadać i przedstaw jej to wszystko. Niech się dowie o Twoich odczuciach, lękach itp.

27

Odp: Frajer?
miodowyblond napisał/a:

Mi się wydaje, że Twoja dziewczyna choruje na agorafobię...

Przeczytawszy Twoją historię i to powyżej,naszła mnie przeogromna chęć napisania tylko jednego ...Twoja dziewczyna choruje na wygodnictwo itede itepe.
Uprzedziła mnie w tym anecznik big_smile tym zdaniem....

Masz do czynienia z leniem i hubą drzewną za razem do tego bez większych ambicji.

Jak to zdanie do Vinnga...

hubę często hoduje się na własne życzenie postawą "ja wiem lepiej" i "ja zrobię lepiej".

Sam musisz postanowić co w sobie zmienić, co by wpłynęło na zmianę jej postępowania/zachowania.
Powiem ci ,że jestem podobna w tym co napisała Vinnga ale daleko mi do tego aby we wszystkim wyręczać partnera w tym co uważam iż jest w stanie a nawet w jego obowiązku zrobić/pamiętać bez udziału mojej osoby.
Nie wyobrażam sobie również ponoszenia konsekwencji ....Twojej żony niekonsekwencji w kwestii finansowych.
Ja rozumiem żona- mąż -wsparcie -pomoc ale nie tolerowanie czegoś co jest ewidentnym nadużyciem z jej strony.
Przegina Kobieta zbyt lekkim podejściem do sprawy.
Praca na platformie to nie lekka praca....pomyślała Twoja żona co by się stało gdyby nie daj Boże się stało....?
Kto wówczas założy za rodziców pieniążki? Kto wspomoże kto zapłaci,załatwi podstawi pod nos?

28

Odp: Frajer?
klaudia24y napisał/a:

Niestety, ale to trochę egoistyczne z Twojej strony.
To mężczyzna powinien utrzymywać dom i rodzinę, a jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi to facet dopóki się nie przekona, nie wie jakie to jest ciężkie i męczące.

BZDURA NA RESORACH!!

Artemida napisał/a:

Oczekiwanie, że mając dwa maleństwa w domu, kobieta będzie zorganizowana, zadba o wynajmy, pobiega po urzędach, bez pomocy zadba o dzieci, jest wygórowanym wymaganiem.

Zapominasz, że jej matka jest dostępna 24/dobę, więc wygospodarowanie 1 godziny parę razy w miesiącu to za dużo? Nie da się wszystkiego załatwić kiedy jestem w domu. Po prostu.
Poza tym nie znoszę wyrwanych zdań z kontekstu pokomentowanych wedle uznania.

29

Odp: Frajer?

dla mnie to zwykle lenistwo, moim zdaniem trzeba podzielic obowiazki, czym zajmuje sie ja a czym ona i tyle!
niech sama wypisze czym ona bedzie sie zajmowac, np obiad czy sprzatanie mieszkania, ty sprawy urzedowe i zadbanie o auto i tak po rowno wszystko podzielic...
mi sie to niemiesci w glowie jak ciagnac tak z faceta!

owszem ja tez nie pracuje, pewnie nie jedni mowia ze "ciagne" z mezem, tez mamy na celu budowe domu, mamy dwoje malych dzieci, ale gdy maz pracowal 9h i urodzilo sie drugie dziecko to bylam sama choc ledwo zylam po urodzeniu ponad 4kg...
zrobilam sama chrzciny gdzie 3miesieczne dziecko bylo na rekach a 3latka miala 100pytan...
sama zajmowalam sie domem, sprzatanie gotowanie, placenie rachunkow, to wszytsko robilam ja, pewnie ze bylam zmeczona dla tego w weekend maz wstawal w nocy do dzieci i mialam wiecej wolnego w niedziele (np obiad na dwa dni, wiec maz podgrzewal i zmywal a ja lezalam:))
ponad pol roku maz byl zagranica, przyjezdzal na 4dni co miesiac i bylam sama!! jak przyjezdzal to pralam, prasowalam i znow pakowalam w torbe ubrania i dokupywalam prowiant. do obowiazkow domowych doszlo jeszcze prowadzenie jeszcze jego firmy i se poradzilam
teraz dzieci maja 3 i 6lat, nadal siedze w domu, maz jest w kraju pracuje 19h/24h w domu tylko spi i jest w niedziele, a ja niby tylko siedze w domu a poza tym to prowadzam dziecko do szkoly, sprzatam, gotuje planuje kase i do tego zajmuje sie sprzedaza czesci i sciaganiem aut z mezem...

powiecie ze sie chwale...pewnie tak!
ale chcem pokazac ze da sie a jestem gowniara i powiannam rozlozyc rece i powiedzec "mamo, mezu daj..."
mysle ze to kwestia charakteru a trzymanie sie ciebie kolego jest wygadne, w koncu zapewnisz swojej kobiecie wszystko, ona nei musi sie marwtic o splaty i cokolwiek

mysle ze na poczatek powineines odwolac slub dopuki ona sie troche niezdyscyplinuje, gdy jestes owszem odciazyc ja ale jak cie nei ma niech radzi sobie!
poza tym, zobowiaz ja do znalezienia lokaturow na mieszkanie, zawsze to jakas dodatkowa kasa, ktora niech bedzie jej i jak chce ratowac rodzicow to niech oddaje ta kase...

przykro mi ze tak zaradny facet trafil na tak leniwa kobiete
a dziewczynei gratuluje ze jest taka chytra i uwiazala odpowiedzialnego faceta dzieci i teraz bedzie z niego doic bez wysilku

30

Odp: Frajer?

Wreszcie jakaś osoba z doświadczeniem - syla 135 - moje uznanie !
I "niby siedzi w domu",a tak naprawdę ogarnia SAMA masę spraw - wczytaj się goomis !Porównaj ze swoją "jemiołą" tudzież "hubą" !

Ja bym w życiu nie zarzuciła takiej kobiecie, że na kimś pasożytuje - uzupełnia się z praca męża i dba o to o co każda mama zadba najlepiej - o swoją rodzinę i dodatkowo biznes !
Aha, zaskakujące,że depersja poporodowa jej nie dopadła ,mąż wpadał jak gość do domu i dała radę !

31

Odp: Frajer?

vinnga - nie chodzi mi akurat o ciebie, ale kierunek rozmowy. To zaczyna być normą. Czemu w podobnym kierunku nie idą rozmowy jeśli to kobieta zgłasza podobny problem?

Wtedy tematy wyglądają inaczej. Padają jednoznaczne wypowiedzi, że znalazła sobie lenia, że musi znaleźć "prawdziwego mężczyznę", który doceni, pomoże, którego wkład w związek będzie  - przynajmniej - proporcjonalny, bo jej facet jest niegospodarny, niezaradny życiowo i w ogóle żeby sobie darowała i znalazła innego.

Odnoszę wrażenie, że trochę niektórzy przesadzają z wymaganiami i na siłę wręcz chcą przypisać rolę zarówno mężczyzny jak i kobiety facetowi. Taki facet ma nie tylko i świetnie zarabiać i prosperować pieniądzem, ale ma też zajmować się dziećmi i domem i rozwiązywać sytuacje sporne/kryzysowe w związku. A co z kobietą? Ona wystarczy, że jest, że urodzi, że zadba o siebie? No nie - to za mało. Uwzględniając różnice płci i ról w związku, to skoro od faceta wymaga się, aby na rodzinę zarobił, to od kobiety - analogicznie - powinno się wymagać, aby zatroszczyła się domem skoro nie pracuje. A jeśli pracuje, to obowiązki powinny być dzielone sprawiedliwie (acz nie znaczy to po równo, tylko wedle możliwości i predyspozycji).

Zasłanianie się ciężarem wychowania dziecka brzmi jak kiepski żart. Moja nastoletnia siostra dorabia obecnie zajmując się dziećmi. Sam byłem glutem jak siostrą się zajmowałem. Karmienie, spacery, zmiany pieluch, mycie, czytanie, zabawy edukacyjne, odgrywanie scenek w przedszkolu itp przerabiałem chodząc jednocześnie do szkoły, ucząc się i mając jeszcze czas dla siebie (choć nie tak dużo, jakbym chciał). Jeśli ktoś temu nie jest w stanie podołać to po prostu jest nieporadną życiową mameją. Jezus, Maria - jak ludzie musieli sobie dawać radę kiedy internet, telefonia komórkowa i transport (publiczny i prywatny) nie były tak rozwinięte? Kiedy wózki dziecięce nie były tak lekkie, funkcjonalne i uniwersalne jak teraz? Kiedy nie można było opłacić rachunków w niemal co drugim sklepie sieciowym? Rachunki to już w ogóle można obecnie zapłacić przez internet w czasie, kiedy w łazience wanna nabiera wodę na kąpiel. Pranie ? Wystarczy wstawić - wysiłek żaden, ale niektórzy robią z tego wyczyn, bo przecież trzeba to jeszcze rozwiesić (10minut roboty - wow). Jedynie czasochłonne i upierdliwe jest prasowanie. Sprzątanie, zmywanie itp - upierdliwe i czasochłonne czasem, ale zawsze można pomyśleć o zmywarce i innych udogodnieniach. Tak czy siak pranie czy odkurzanie to nie są rzeczy, które robi się codziennie i czasu wolnego - wbrew pozorom - ma się sporo. I wiem doskonale o czym mówię, bo w momentach kiedy nie mam pracy i rodzice mnie utrzymują, to właśnie to wszystko robię. I to nie zawsze z realnej potrzeby, ale często dla zabicia nudy. Sam też kilka lat mieszkałem i żyłem na dwa domy i oprócz ogarnięcia swojego lokum, to pomagałem w rodzinnym domu.


Tutaj sytuacja jest stosunkowo prosta. Facet zarabia i jak jest w domu to ogarnia domowe sprawy, a kiedy go nie ma, bo zarabia to partnerka i jej rodzice generują długi czekając na jego powrót.....


Jak widać na przykładzie syla135 da się pogodzić wiele obowiązków. Wystarczy chcieć (bo jak mus, to mus - wszak samo się nie zrobi), a nie szukać wymówek i kolejnych usprawiedliwień dla zwyczajnej nieporadności i lenistwa.

32

Odp: Frajer?

yoghurt007 tak jak piszesz, mus to mus sobie radzic. poza tym,  co dla mnie jest najwazniejsze i co daje sily w chwilach zwatpienia, mysle o tym ze dla tego ze kocham meza musze i przede wszytskim chcem mu pomoc!! on pracuje bardzo duzo godzin wiec jesli mam mozliwosc to musze mu pomoc i licze ze wtedy i on mi pomoze w ta niedziele. zwiazek to parnterstwo a nie ksiezniczka i osial.
nawiasem mowiac, uwielbiam pomagac mezowi nawet w garazu przy lakierowaniu:P  a dla usprawiedliwenia twojej zony powiem ze czuje sie dziwakiem ze robie wszystko w domu czy przy aucie, wiec moze teraz sa takie kobiety-leniuchy.

anecznik dziekuje za uznanie, bardzo mi milo. widzisz ja gdy slysze od ludzi ze moj maz tak ciezko pracuje a ja co siedze w domu(w domysle ze ciagne z niego kase) to mowie zawesze "on ciezko pracuje, po 19h na dobe, tak on pracuje i zarabia a ja jedynie robie cala reszte":) inteligentny zalapie o co chodzi:P

33

Odp: Frajer?

Zwykle tak niestety jest, że zbyt siebie pewny mężczyzna słysząc prawdę o sobie woli to skrytykować i powiedzieć "bzdura" zamiast przyznać się do błędu.


Jeśli potrzebujesz specjalistycznej rady idź do terapeuty. Może on przemówi Ci do rozumu. Jestem jedną z wielu osób, które współczują Twojej żonie.

34

Odp: Frajer?
vinnga napisał/a:

Miodowyblond, mam wrażenie, że ciut za daleko wybiegłaś z wnioskami smile

Dziewczyna na pewno ma jakieś problemy, ale nie wydaje mi się, że od razu należy im nadawać medyczną nazwę. I nie sądzę, żeby od razu 4 różne choroby/zaburzenia ją dopadły. Nie dziwie się więc sceptycyzmowi autora.

To nie są 4 odrębne choroby psychiczne tylko powiązane ze sobą zaburzenia lękowe. Poza tym nie postawiłam diagnozy, napisałam dwa razy, że może tak być: "Sama miałam to co PRAWDOPODOBNIE ma ona"

Chciałam tylko, żeby autor zastanowił się nad tym, że może to być jakiś głębszy problem niż "robi ze mnie frajera". wink

35

Odp: Frajer?
goomis napisał/a:

No kocham ją. Daje mi ciepłe życie i dzieciaki. Taka rodzinę jak z filmów. Tylko czasem w życiu pojawiają się problemy z którymi ona nie daje sobie zupełnie rady. Ostatnio mało z czym daje sobie radę.. jeśli chodzi o moje reakcje na różne rzeczy które mi komunikuje to czasem jasny szlag mnie trafi, to prawda, ale bez używania słów powszechnie uznawanych za wulgarne ani tym bardziej jakiejś przemocy. Czasem po prostu idę pojeździć na motorze, wyzyje się, wracam i próbuje znaleźć wyjście z sytuacji która jest. Myślę że to nie jest dobry pomysł aby stawiać warunki tylko dlatego że ją zarabia m a ona nie. To nie było by uczciwe ani tymnbardziej partnerski

Martwi mnie to, że ona nie daje sobie rady z problemami. Jedyne chyba co możesz zrobić to na siłę od niej wyciągnąć co się z nią dzieje.

36

Odp: Frajer?

A może po prostu ona została tak stworzona przez autora tematu. Przecież on na wszystko płaci, on pracuje, on wymaga, on nie rozumie dlaczego ona taka jest. Może ta kobieta została przyzwyczajona do tego co jest. Na moje ewidentnie brak męża w domu na co dzień i jak widać żadne pieniążki tego nie rekompensują. Autor mówi o sytuacji obcej przeciętnej rodzinie która ma ok.3,5 do 4 tys. na 3,4 osoby, autor mówi o sytuacji w której pieniędzy dużo i każdy się gubi w tym.
Co z tego, że zarabia się tyle, jak nie potrafi opanować własnej kobiety, czy ona trudniejsza niż ciężka i skomplikowana praca?
Brak męskiej silnej ręki, która by uporządkowała co należy.

37

Odp: Frajer?

Remi
cos w tym jest co mowisz, owszem ona moze lezeć sobie i tyle! faktycznie moze trzeba jej dyscypliny, po porstu powiedziec ze potrzebujesz pomocy w tym i w tym, a ona powina robic to i to...
dziwia mnie osoby ktore ja zaluja, a moze to wyrozumialosc z waszej strony....dla mnie to niezrozumiale, ja rozumiem ze mozna byc w gorszej formie, mozna nie miec ochoty dzis sprzatac, mozna nie miec drugu do interesu, ale jest to dorosla osoba i chyba wie ze zycie to nie sa same przyjemnosci i trzeba isc do tego urzedu mimo wszytsko, a jak dzis nie sprzatnelam to jutro to zrobic musowo.

38

Odp: Frajer?

Mieszkacie blisko jej rodziców pewnie... nigdy bym się na to nie zgodził. (przez to zostawiłem swoja pierwszą miłość, tzn. ona mnie zostawiła, bo sie nie zgodziłem zamieszkac w jej rodzinnym mieście, widziałem co robi jej siostra)
To oni ją tak wychowali i myślę, że jej ciągle podpowiadają... To rodzina kredyciarzy, pozyczyc i nie ma później z czego spłacic. Mało się zarabia i zyje się jak hrabia. No ale jest zięciu przecież...

39

Odp: Frajer?

Naprawdę uważacie, że po dwóch ciążach rok po roku i mając półroczne maleństwo kobieta ma obowiązek funkcjonować jak zdrowy, młody mężczyzna?

Sylo droga, jesteś bohaterką jak wiele kobiet. One wszystko robiły i pokazywały jakie są dzielne i jak świetnie sobie radzą. Skutek? Mąż poszukał kochanki.

Ja też byłam dzielna... Zaprawdę, powiadam Ci - nie opłaca się.  Harujesz, jedziesz na rezerwie, ledwo żyjesz i nikt nie pomoże - bo sobie radzisz. Nikt się nie zastanawia jakim kosztem.

Miewałam tak, że ze zmęczenia nie mogłam zasnąć. Mężczyźni mówią: to bzdura, człowiek zmęczony zasypia natychmiast. Kobiety, które mają dzieci zwykle mnie rozumieją, bo tak im się zdarzało - potworne zmęczenie i nie da się usnąć. I krańcowe wyczerpanie, i depresja. A potem mąż, który nie docenia dzielności, tylko nazywa kobietonem (to miała przyjaciółka). I zostawia samą z problemami albo wręcz mnoży problemy.

40

Odp: Frajer?
Szpileczka napisał/a:

uwierz mi ze nie jest latwo byc matka dwojki malych dzieci. ty przyjezdzasz co jakis czas a potem wyjezdzasz i masz swoje zycie. ona zostaje. .

co ty  w ogole bredzisz, ?? A ona jest matką?  ztego co wyczytałem to nie potrafi byc matką nawet jednego dziecka , bo matka musi jej pomagac, wiec czytaj moze ze zrozumieniem nastepnym razem.

41

Odp: Frajer?
Artemida napisał/a:

Naprawdę uważacie, że po dwóch ciążach rok po roku i mając półroczne maleństwo kobieta ma obowiązek funkcjonować jak zdrowy, młody mężczyzna?

To może rodem z nazistowskich Niemiec wprowadzimy medale za urodzenie dziecka? Już pominę fakt, że nasza bohaterka nawet jednym dzieckiem zająć się nie umie bez pomocy swojej matki lub męża.

Sylo droga, jesteś bohaterką jak wiele kobiet. One wszystko robiły i pokazywały jakie są dzielne i jak świetnie sobie radzą. Skutek? Mąż poszukał kochanki.

Bzdura - to nie ma nic do zdrady. Jak ktoś będzie chciał to zdradzi - niezależnie od tego jak dobrze w związku jest.

Ja też byłam dzielna... Zaprawdę, powiadam Ci - nie opłaca się.  Harujesz, jedziesz na rezerwie, ledwo żyjesz i nikt nie pomoże - bo sobie radzisz. Nikt się nie zastanawia jakim kosztem.

I co - poklepać cie po pleckach? Większość ludzi tak zapiernicza i nie płacze tak z tego powodu jak ty. Ani nie robi z siebie męczennika czy bohatera. Ot - normalne życie.

Miewałam tak, że ze zmęczenia nie mogłam zasnąć. Mężczyźni mówią: to bzdura, człowiek zmęczony zasypia natychmiast. Kobiety, które mają dzieci zwykle mnie rozumieją, bo tak im się zdarzało - potworne zmęczenie i nie da się usnąć. I krańcowe wyczerpanie, i depresja.

Jeśli nazywasz to krańcowym wyczerpaniem to ty najwyżej lizałaś lody przez szybkę w tym temacie. Pogadamy jak zaczniesz usypiać na stojąco w komunikacji miejskiej, albo poczekalni u lekarza. Jak zaczną drżeć ci ręce, oczy spuchną, a włosy zaczną wypadać. Jak zaczniesz mieć problemy z oddychaniem, migrenami i bólami serca oraz termoregulacją ciała. To dopiero zaczyna być krańcowe wyczerpanie.

42

Odp: Frajer?

Wiecie co - robi się nieładnie.
Jedni bronią "huby"/"jemioły" uzasadniając trudną sytuacją matek, inni umniejszają tym matkom i twierdzą "że to nic trudnego zająć się dziećmi".
A ja powiem,że "huba"-partnerka autora- NIE jest zapracowaną matką z urobionymi po łokcie rękami, która od rana zapiernicza i ogarnia dom, dzieci i sprawy istotne dla rodziny. Więc na jej przykładzie nie należy oceniać co tez matki robią czy jak im ciężko.
Tej panience byłoby ciężko również w sanatorium z dwiema nianiami.
Nie żałuję jej, bo nie wykazuje takiej pracowitości i chęci pomocy partnerowi jak przytoczona niżej syla135 .

Moja mama nie miała czasu na depresję, masa obowiązków, sama bez pomocy, od samiuśkiego rana-dzieci, gospodarstwo, wszystkie sprawy urzędowe (rowerem 4km!) a ojciec palcem nie kiwnął bo pracował po 12h.Ale ona CHCIAŁA mieć czyściutki dom, zadbane dzieci i gospodarstwo na medal, i nawet rozumiała ojca który po prostu robił to co mógł by rodzinie zapewnić dobre warunki.
I takie kobiety podziwiam, że rozumieją, że dają tak wiele z siebie, takim mogę współczuć, a nie "hubie" drzewnej żyjącej wygodnie.

syla135  bardzo celna riposta na baranów smile ! Nie daj się nikomu zagryźć - sama wiesz ile dajesz z siebie i Twoja praca to nie 19h, to 24h 7dni w tygodniu!

43

Odp: Frajer?
Artemida napisał/a:

Sylo droga, jesteś bohaterką jak wiele kobiet. One wszystko robiły i pokazywały jakie są dzielne i jak świetnie sobie radzą. Skutek? Mąż poszukał kochanki.

Ja też byłam dzielna... Zaprawdę, powiadam Ci - nie opłaca się.  Harujesz, jedziesz na rezerwie, ledwo żyjesz i nikt nie pomoże - bo sobie radzisz. Nikt się nie zastanawia jakim kosztem.

Co do mężów - nie wszyscy idą do kochanki jak widza wkład żony, za to wielu idzie do kochanki jak tego wkładu nie ma ,a w domu pasożyt czeka tylko na kolejnego żywiciela.

Co do "nie opłaca się" -czyli dziewczyna Goomis'a tak podeszła do sprawy i nawet NIGDY nie zaczęła się tak starać... smile bystra smile
a ja uważam,że opłaca się. Nikt nie pomoże ? Pomogą, bo mają oczy, rodzina wie ile kosztuje mamę utrzymanie wszystkiego w ryzach, dzieci rosną, angażują się, odciążają mamę, z czasem i mąż/ojciec coś więcej da z siebie bo DOCENIA.Bo ma co DOCENIĆ.

44

Odp: Frajer?
delikvent napisał/a:
Szpileczka napisał/a:

uwierz mi ze nie jest latwo byc matka dwojki malych dzieci. ty przyjezdzasz co jakis czas a potem wyjezdzasz i masz swoje zycie. ona zostaje. .

co ty  w ogole bredzisz, ?? A ona jest matką?  ztego co wyczytałem to nie potrafi byc matką nawet jednego dziecka , bo matka musi jej pomagac, wiec czytaj moze ze zrozumieniem nastepnym razem.

autor tekstu napisal dopiero teraz na forum, kiedy ma dwojke dzieci. jak miala pierwsze byla doslownie za chwile z drugim w ciazy. tobie sie wydaje ze urodzenie dziecka to kilka godzin bolu i wielka ulga? czy ty zdajesz sobie sprawe ile miesiecy czasami kobieta musi dochodzic do siebie po porodzie? i psychicznie i fizycznie. czesto kobiety nie mowia o tym tylko udaja twarde i potem wpadaja w depresje. skoro widzial ze nie radzi sobie z jednym po co jej zrobil drugie pod rzad? (moze to byla ich wspolna decyzja, ale moze dziewczyna uwazala ze sobie poradzi. bo to autor ma z tym problem ona nie wiemy)
nie wiemy tez od kiedy autor ma takie dobre zarobki i jaka byla dziewczyna przed urodzeniem dzieci. moze byla jak on sam ja okresla niezaradna zyciowo. w takiej sytuacji nie mozna oczekiwac by sie ktos z dnia na dzien zmienil.
i uwierz mi ze kobiecie jest ciezko kiedy maz na miesiac wyjezdza a potem na miesiac przyjezdza. sa kobiety ktorym to nie przeszkadza ale sa i takie ktore potrzebuja miec mezczyzne na codzien nawet gdyby mial zarabiac mniej. nie twierdze ze trzeba rezygnowac z tak dobrze platnej pracy tylko chce dac do zrozumienia ze jeszcze istnieja kobiety dla ktorych nie licza sie tylko pieniadze. autor pisze ze w Polsce zarabialby 4-5 tysiecy zlotych. wiele kobiet wybraloby te pieniadze i mezczyzne u boku.

45

Odp: Frajer?

sporo tu nie milych slow pod adresem dziewczyny goomisa. niektorzy twierdza ze trzeba byc zaradnym twardy, ze ona len. jednak czy naprawde musimy byc wszyscy tacy silni przebojowi i umiec zalatwic kazda sprawe? nie jestesmy jednakowi i kazdemu z nas potrzeba w zyciu czegos innego by nas motywowalo do ruszenia sie z miejsca. jedni do tego potrzebuja pieniedzy inni uczucia. goomis pisze o pieniadzach, o dzieciach i radzeniu sobie ze sprawami urzedowymi. o uczuciach NIC. a, wspomnial w jednym zdaniu o seksie. moze ona boi sie zajscia w kolejna ciaze, bo wytlumaczenie "jak to zwykle bywa w związkach z małymi dziećmi" mnie nie satysfakcjonuje. utarlo sie ze kobiety nie chca seksu po ciazy, a malo ktory facet pomysli ze to moze byc np. strach przed kolejna ciaza.
ja z tego postu wnioskuje ze pieniadze co niektorym uderzyly do glowy ale na pewno nie tej dziewczynie. goomis piszesz ze dziewczyna z placzem poprosila cie o pozyczke dla rodzicow. moze matka ja podpuszcza a ona jest miedzy mlotem a kowadlem. bo jesli z placzem to wydaje mi sie ze musialo jej byc ciezko ci to powiedziec. sprobuj dawac jej wiecej uczucia. nie oskarzac jej ze czegos nie zrobila. nie wytykajac jej ciagle, ze nie umie sie niczym zajac bo ona moze juz uwierzyla ze nic nie potrafi.

46 Ostatnio edytowany przez syla135 (2012-10-30 11:36:27)

Odp: Frajer?
Artemida napisał/a:

Sylo droga, jesteś bohaterką jak wiele kobiet. One wszystko robiły i pokazywały jakie są dzielne i jak świetnie sobie radzą. Skutek? Mąż poszukał kochanki.
.

no nie wierze w to co czytam:) usmialam sie:)
czuje sie bardzo pewnie w zwiazku, doceniona, kochana a maz nie ma po co zdradzac ma seks codziennie i kazda bliskosc jaka sobie wymysli:)
kolezanko i uwierz mi, nie jest jakos nadywras mi ciezko, owszem sa takie dni, ale maz tez je ma, wiec nawzajem sie wspieramy, idziemy w jedna strone, mamy wspolny cel, wspolna rodzine...
bardzo duzo przeszlismy, jakbysmy mieli sie rozstac to by juz to bylo.
mowisz ze maz bedzie szukal kochanki, a tak samo ja moge se szukac kochanka bo jestem ciagle sama w domu ale po co?? dobrze mi w malznestwie.

co do kobiet ktora urodzila rok po roku dzieci, owszem, ja urodzilam po 3latach ale bylam od narodzin maluszka sama i sobie poradzilam bo musialam, bo chcialam bo jestem taka "zocha samocha"

uwarzam ze tu jest wina autora tekstu taka ze dopuscil do takiej sytulacji, ze zgodzil sie na jej lenistwo, ze nie ma obowiazkow.
tu nie ma spolki, nie ma jednego wspolnego celu jest podzial ona leży on pracuje
chyba nawet rozumiem to ze mama jej pomaga, owszem na pare godzin,czy gdy ma co zalatwic czy chociazby pospac raz na jakis czas gdy np nieprzespala calej nocy gdy zeby szly dla dziecka, ale ogolnie jest dorosla osoba, to jej dzieci a nie tesciowej autora, uwazam ze dziewczyna nie stoi na wlasnych nogach tylko na ogach matki i swego faceta


i nie ma co robić ze mnie bohaterki, uwazam ze to normalne i tak powinno byc

moze przyklad nieralny na terazniejsze czasy, ale moja babcia urodzila 7dzieci, razem z dziadkiem mieli gospodarstwo, gromada dzieci (5 dzieci rodzona rok po roku) i ciagle slysze w uszach to co mi powiedziala "powyżej dwójki dzieci już każde następne nie robi roznicy"

a tak nawiasem mowiac, wszystko jest kwestia organizacji, mimo ze dzis zaprowadzilam juz dziecko do szkoly, odsniezylam, przygotowalam obiad i posprzatalam mieszkanie a takze rozwiesilam pranie to mam czas usiasc na komputerze i popisac z wami(co uwielbiam) zaraz zaczne dalej zasowac ciasto, pakowanie torby bo od jutra ide do pracy na pare dni(pomagam mamie w sklepie) i naprawde znajde czas jeszcze dzis czy jutro pogadac z wami:)

akurat to to moze byc do autora, ze jego kobieta wlasnie nie umie organizowac sobie czasu, a jak bylo u niej w domu??
skas wyniosla taki obraz rodziny

47

Odp: Frajer?

U goomisa jest jak następuje.... Dwoje małych dzieci + dwie osoby dorosłe (narzeczona + narzeczonej matka) + sprawy niezałatwione.  To jest źle.

Do tego są długi i planowany ślub. Też źle.

Rozmowy nic nie dadzą. Goomis musi moim zdaniem, aby nie stracić swojego życia, działać na własną rękę, autonomicznie tak, aby dbać o dobro narzeczonej i dzieci. Stabilizację jednak zapewni tylko rozdzielność majątkowa. Jeśli Goomisa boli, że jego żona nie będzie się czuć bezpiecznie, to niech przeleje jej na konto 100 tys zł i już będzie ok (z tych 100 tys pewnie od razu będzie żona utrzymywać swoich rodziców).

48

Odp: Frajer?

co do kasy to tez jestem pewna ze rozdzielnosc majatkowa i to musowo.
rozumiem ze autor ja kocha, ale czy az tak slepo? dziewczyna sobie nie radzi i niechce nauczyc sie samodzielnosci jak rozumiem, rozmowy nic nie daja, wiec tak jak jest tak bedzie zyc.
ja bym splacila dlugi tesciowej gdybym wiedziala ze jest warto, ze nigdy wiecej nic takiego nie zrobi i bardzo zaluje i stara sie jakos splacac te zadluzenie, a z drugiej strony dlaczego oddawac kase ktora sie ciezko zarobilo i ma sie na nia plan(dom)

to co mowil kolega powyzej jest trafne, zyjecie w gromadzie, ty z dzieczyna dziecmi i tesciami, trudno cos zmienic ulozyc gdy jest jeszcze mamusia....
uwazam ze powianienes porozmawiac ze swoja kobieta o konkretnych zmianach, ze jak nienadejda to papa, ale tego musisz ty byc pewny, czy masz sily byc tak katygoryczny, nie ma sensu mowic cos czego niedotrzymasz.

49

Odp: Frajer?

Witam,

Jej rodzice mieszkaja 37 km od nas. Jej matka mieszka w moim domu i spi w moim lóżku, kiedy mnie nie ma.
Intercyza - oczywiście, będzie.
Co do załatwiania spraw to chodzi o "zwykłe" rzeczy w urzędzie, jakiś wniosek itp. Nic szczególnie wymagającego. Zazwyczaj sam wypełniam formularze i wysyłam emailem aby zaniosła do okienka - też za trudne.
Zarabiałem dobrze od czasów studiów, od kiedy zaszła w ciąże z pierwszym dzieckiem mam obecne wysokie uposażenie. Fakt, u nas w pracy mówi się, że rzeczy niemożliwe załatwiamy od ręki a na cuda trzeba poczekać do dwóch dni. Tylko pracy do domu nie przynoszę ani rzeczy niemożliwych nie wymagam. Czy to tak na prawdę nie możliwe zajmować się dwójka dzieci samemu i np gdyby moi rodzice raz na parę dni przyszli żeby mogła skoczyć do marketu??

50

Odp: Frajer?

A była taka od początku? Bo jeśli tak, mam wrażenie, że po prostu to jest kwestia wychowania. Dziewczyna się przyzwyczaiła, że nie ma obowiązków w domu, to po co musi robić coś zakładając swoją rodzinę?

51

Odp: Frajer?

A ja jego żonie ani trochę nie współczuje. Bo autor tematu napisał wyraźnie, że próbował nie raz z nią na spokojnie rozmawiać. Ale on za nią problemów nie może rozwiązać!
On może jedynie pomóc! I pomaga. Może faktycznie brakuje w tym związku więcej jego wsparcia, ale ja mu się nie dziwię, bo ile może facet walczyć o to, by kobieta się wzięła za siebie?
Też bym w końcu się poddała. Facet pracuje, więc ona niech domem się zajmie. Pieniądze brać potrafi, ale pretensje ma, że długo go w domu nie ma. Każdy mu radzi by jej pomagał, bo ma depresje. A jemu kto pomaga?
Autorze czy żona Ci mówi jak Cię bardzo kocha? Czy daje Ci do zrozumienia, że Twój wysiłek jest przez nią zauważalny?
Myślę, że nie...
A szkoda, bo facet też jest człowiekiem i tak samo potrzebuje ciepła i miłości.

52

Odp: Frajer?

musisz sie postawic i nie wyreczac jej we wszystkim, w zwiazku trzeba miec swoje zdanie i nie dawac sie wykorzystywac, jednak musisz takze zrozumiec dlaczego Twoja kobieta tak sie zachowuje ale na to tylko Ona moze Ci udzielic odp

53

Odp: Frajer?
goomis napisał/a:

Czy to tak na prawdę nie możliwe zajmować się dwójka dzieci samemu i np gdyby moi rodzice raz na parę dni przyszli żeby mogła skoczyć do marketu??

Przez miesiąc gaworzyć tylko z dziećmi? Dostałabym kota po tygodniu. Moim zdaniem matka mieszka z nią nie z powodu faktycznej potrzeby ale bardziej "dla towarzystwa"

Syla, są kobiety silne (przez niektórych doceniane wdzięczną nazwą "babochłopy") i są kobiety mniej silne, mniej zaradne. Autor ma pod dachem kobietę, która pewnie nie tak dawno fascynowała go swoją delikatnością, więc trudno teraz wymagać, żeby zamieniła się w silną dziewoję, która wszystko trzyma twardą ręką. Syla, bardzo chwalebne jest to, ze tak świetnie sobie ze wszystkim radzisz, ale nie każda kobieta jest z tej gliny ulepiona.

"Postaw się", "stawiaj warunki", "zacznij wymagać" - ludzie są różni. Gdyby mój mężczyzna przyjął taką metodę wychowawczą wobec mnie to szybko miałby w domu wrednego jeżozwierza zamiast jedynie "nic nie umiejącej załatwić" pierdoły. W przypadku kobiet więcej da się załatwić ciepłem, czułością, bliskością emocjonalną.

54

Odp: Frajer?

Twoja dziewczyna to niezaradna i leniwa osoba. Współczuję

55

Odp: Frajer?
vinnga napisał/a:
goomis napisał/a:

Czy to tak na prawdę nie możliwe zajmować się dwójka dzieci samemu i np gdyby moi rodzice raz na parę dni przyszli żeby mogła skoczyć do marketu??

Przez miesiąc gaworzyć tylko z dziećmi? Dostałabym kota po tygodniu. Moim zdaniem matka mieszka z nią nie z powodu faktycznej potrzeby ale bardziej "dla towarzystwa"

Syla, są kobiety silne (przez niektórych doceniane wdzięczną nazwą "babochłopy") i są kobiety mniej silne, mniej zaradne. Autor ma pod dachem kobietę, która pewnie nie tak dawno fascynowała go swoją delikatnością, więc trudno teraz wymagać, żeby zamieniła się w silną dziewoję, która wszystko trzyma twardą ręką. Syla, bardzo chwalebne jest to, ze tak świetnie sobie ze wszystkim radzisz, ale nie każda kobieta jest z tej gliny ulepiona.

"Postaw się", "stawiaj warunki", "zacznij wymagać" - ludzie są różni. Gdyby mój mężczyzna przyjął taką metodę wychowawczą wobec mnie to szybko miałby w domu wrednego jeżozwierza zamiast jedynie "nic nie umiejącej załatwić" pierdoły. W przypadku kobiet więcej da się załatwić ciepłem, czułością, bliskością emocjonalną.

Vinnga podpisuje sie pod twoim tekstem obiema rekami.

56

Odp: Frajer?
Szpileczka napisał/a:
vinnga napisał/a:
goomis napisał/a:

Czy to tak na prawdę nie możliwe zajmować się dwójka dzieci samemu i np gdyby moi rodzice raz na parę dni przyszli żeby mogła skoczyć do marketu??

Przez miesiąc gaworzyć tylko z dziećmi? Dostałabym kota po tygodniu. Moim zdaniem matka mieszka z nią nie z powodu faktycznej potrzeby ale bardziej "dla towarzystwa"

Syla, są kobiety silne (przez niektórych doceniane wdzięczną nazwą "babochłopy") i są kobiety mniej silne, mniej zaradne. Autor ma pod dachem kobietę, która pewnie nie tak dawno fascynowała go swoją delikatnością, więc trudno teraz wymagać, żeby zamieniła się w silną dziewoję, która wszystko trzyma twardą ręką. Syla, bardzo chwalebne jest to, ze tak świetnie sobie ze wszystkim radzisz, ale nie każda kobieta jest z tej gliny ulepiona.

"Postaw się", "stawiaj warunki", "zacznij wymagać" - ludzie są różni. Gdyby mój mężczyzna przyjął taką metodę wychowawczą wobec mnie to szybko miałby w domu wrednego jeżozwierza zamiast jedynie "nic nie umiejącej załatwić" pierdoły. W przypadku kobiet więcej da się załatwić ciepłem, czułością, bliskością emocjonalną.

Vinnga podpisuje sie pod twoim tekstem obiema rekami.

Ja również.
Swoją drogą, rozdzielość majątkówa? Dawniej kobiety też siedziały w domu, opiekowały się dziećmi, a jakoś intercyz nie było. Zrozumiałabym to gdyby jego dziewczyna była jakąś manipulatorką, naciągała autora na pieniądze (wiecie, bawiąc się z koleżankami za jego pieniądze), ale ona jest po prostu niezaradna (powodu nadal autor nie zna, a powinien go poznać od niej). To nie fair, że mowa jest o intercyzie. Z opisu tej dziewczyny wynika, że nie jest wyrachową pustą kobietą, lecz niezaradną do tego wesołą i miłą.
Goomis, weź ją na poważną i szczerą rozmowę, nie kończ jej dopóki Ci nie powie, co się z nią dzieje i dlaczego nie potrafi iść do urzędu. Jak mówiłam wcześniej to może być nerwica lękowa (lub coś podobnego) połączona z lenistwem. My tutaj możemy doradzać, mniej lub bardziej trafnie, na podstawie jakichś doświadczeń i wiedzy, ale nie znamy jej i tylko Ty możesz się dowiedzieć o co jej chodzi, właśnie poprzez rozmowę.

57

Odp: Frajer?

Może jednak psycholog dla tej kobiety będzie rozwiązaniem problemów autora tematu?

Chylę czoła kobietom terminatorom, ale nie każdy jest mierzony tą samą miarą.
Czasem więcej empatii daje pożądane efekty, rozmowa z jej matką i niestety z psychologiem, może karnet do SPA?

Niechęć do robienia czegokolwiek to pierwszy objaw depresji, a nie lenistwa!!! Zacznij działać.
Nie masz ochoty na formalny związek, to go nie zakładaj, ale jej pomóż.
Niestety najbliżsi nie widzą tego co oczywiste. Mówię tu też o jej rodzinie.

58

Odp: Frajer?
goomis napisał/a:

Witam,

Opowiem moją historię ponieważ od dłuższego czasu czuję się wykorzystywany, jak frajer.
Z moją dziewczyną znamy się od paru lat. Ja pracuję na platformie wiertniczej a ona ma własną działalność. Mój schemat pracy polega na wyjazdach co 4 tygodnie na 4 tygodnie. Mamy dwie córki: półtoraroczną i półroczną.
Jej działalność prowadzili tak naprawdę rodzice. Jednak nie potrafili tego robić dobrze i firma posiada bardzo dużo długów, tak na ok 100 tys zł. Nie mają oni z czego tego spłacić, komornik zajął im mieszkanie ostatnio, zostanie zlicytowane (mieszkanie było zapisane na moja dziewczynę). Moja dziewczyna miała również drugie mieszkanie, które kupiła na kredyt zanim się poznaliśmy. Przez dłuższy czas było ono wynajmowane, niestety moja dziewczyna nie przywiązywała wagi do najemcy, do czasu aż przyszło wezwanie ze spółdzielni do spłaty 9500zł zaległego czynszu. Oczywiście spółdzielnia mieszkaniowa groziła sądem, nikt nie miał pieniędzy aby zapłacić takiej kwoty, więc ja to zrobiłem:/
Moja dziewczyna, kiedy postanowiliśmy założyć rodzinę, twierdziła że jej rodzinna firma nigdy nie będzie miała wpływu na nasze życie. Że będzie jej zapewniać przychód około 2000 zł miesięcznie. Ja mam bardzo wysoką pensję w swojej pracy dlatego jakoś szczególnie nie przykładałem uwagi do jej sytuacji finansowej. Bardzo szybko po zajściu mojej dziewczyny w ciążę okazało się, że ta firma nie ma żadnych przychodów, nie ma z niej żadnych pieniędzy. No ale przy moich dochodach i jej ciąży nie wypadało mi nawet pytać o pieniądze na dom od niej. W międzyczasie wierzyciele wezwali komornika, który zaczął zabierać ich majątek na poczet długów. Nawet zasiłek macierzyński był w części konfiskowany. Chciałem porozmawiać o tej całej sytuacji z moją dziewczyną, która była pare miesięcy po porodzie, jednak okazało się że jest w drugiej ciąży. W tym czasie już totalnie za wszystko ja płaciłem a moja dziewczyna zupełnie straciła zainteresowanie domowym budżetem, kupując co jej było potrzebne (proszę źle nie zrozumieć: brak oszczędzania to nie to samo co rozrzutność a ona rozrzutna nie jest). W czasie kiedy ja pracowałem na platformie zawsze u nas w domu była jej matka (przez cały okres mojej nieobecności), która miała pomagać przy dziecku, bo moja dziewczyna niby nie dawała sobie rady. Dziwne to było muszę przyznać, gdyż kiedy ja byłem w domu potrafiłem się świetnie zająć dzieckiem bez niczyjej pomocy nawet kilka dni np. kiedy moja dziewczyna rodziła drugie dziecko.
Teraz mamy już dwójkę maluchów, które uwielbiam nad życie, którymi świetnie się zajmuję będąc w domu, planuje budowę domu, robię zakupy, sprzątam, kąpie dzieciaki, często prasuje, ogólnie wykonuje bardzo dużo czynności bo mam dużo czasu. Moja dziewczyna w czasie kiedy mnie nie ma oczywiście nie daje rady i jej mama musi jej pomagać. Denerwuje mnie, że nie może lub nie chce załatwić prostej rzeczy w urzędzie czy na mieście. Wyzwaniem jest dla niej pójście do bankomatu 3 km od domu (dobry samochód do dyspozycji 24 na dobę) Ogólnie ostatnio tracę resztki nadzieji. Ona nic nie potrafi zrobić/załatwić. Problemem jest pojście do supermarketu 500m od wejścia do mieszkania. Jest jak taka ciepła klucha. Co więcej poprosiła mnie ostatnio ze łzami w oczach, abym pożyczył jej rodzicom 10 tys zł na "odbicie się od dna". Mimo, że wiedziałem, że to praktycznie stracone pieniądze, pożyczyłem im, bez jakiegoś logicznego i racjonalnego powodu.
Nasze życie seksualne praktycznie nie istnieje, jak to zwykle bywa w związkach z małymi dziećmi, jednak jakoś swoje potrzeby sam zaspokajam. Tylko ciągle mam taką myśl, że gdybym miał pracę jak inni ludzie w polsce, gdybym zarabiał 4-5 tys zl co miesiąc to nasz związek nie przetrwałby nawet miesiąca, bo zagryźlibyśmy się te rzeczy, które ja płacę na co dzień już z przyzwyczajenia tj kredyt na moje mieszkanie 2500zl, czynsz 800, prąd 180, kredyt na jej mieszkanie 800zl (bo nie ma teraz najemcy), czynsz i spłata zadłużenia 1000, plus ponoszę 100% kosztów jej utrzymania oraz moich dzieci, do tego dochodzi jeszcze auto, zakupy, telefony itp.
Czy uważacie że ja przesadzam z tym wszystkim? Ja czuje coraz mocniej, że jestem wykorzystywany jak frajer...

Hej.Nie rozumiem twojej dziewczyny jak nie umiała dać sobie rady z dzieckiem?!(ok początki zawsze są ciężkie) ale codzienność wykonywanych czynności przy dziecku uczą i potem idzie wszystko pogodzić(wiem co piszę mam 2 dzieci).Z tego co piszesz wnioskuje że wcześniej wychodziła z domu robiła zakupy i co nagle trach bo dzieci nie daje sobie rady.Ok nie ma Cię 4 tyg i może być samotna, ale to ją nie usprawiedliwia że nawet wyjść z domu nie może albo załatwić prostej rzeczy w urzędzie.Myslę że w tych relacjach jakie przedstawiasz ma duży udział twoja "teściowa" to ona jej wmówiła a raczej przekonała że nie daje sobie dziewczyna rady i dlatego jak Ty jesteś w domu to wszystko na twojej głowie a jak Cię nie ma to mamusia robi wszystko i tak dziewczyna zatraca się w tym wszystkim.Ogólnie chodzi mi o to że babcia waszych dzieci znalazła doskonały pomysł na życie cudzym kosztem(ale szkoda że twoim).No bo przecież jej córka sobie nie radzi a  Ty co 4 tyg jesteś w domu.Tak ja to widzę i może kogoś to obrazić ale to jest moje zdanie.Zastanów się nad następną pożyczką dla "teściów" bo wydaje mi się że w niedalekiej przyszłości znowu poprosi o nią.Co do twojej dziewczyny porozmawiaj z nią że ok ale tylko Ty całą rodzinę utrzymujesz.Powiedz jej że chcesz wybudować dom dla was a to wymaga dużych środków pieniężnych.Sam wiesz za co ile płacisz i co ile kosztuje.....A teraz zastanów się co będzie na przykład jak będziesz miał wypadek( z całego serca nie życzę Ci tego) i nie ukrywajmy środki jako takowe posiadasz zaczną systematycznie ubywać(liczmy że po pół roku jesteś goły bez kasy),to kto Wam zapewni byt?!  Raczej wątpię w to że nagle przyleci "teściowa" . Pamiętaj to co czujesz i myślisz nie lekceważ.:)

59

Odp: Frajer?
katarzyna7436 napisał/a:

ale codzienność wykonywanych czynności przy dziecku uczą i potem idzie wszystko pogodzić(wiem co piszę mam 2 dzieci).Z tego co piszesz wnioskuje że wcześniej wychodziła z domu robiła zakupy i co nagle trach bo dzieci nie daje sobie rady.Ok nie ma Cię 4 tyg i może być samotna, ale to ją nie usprawiedliwia że nawet wyjść z domu nie może albo załatwić prostej rzeczy w urzędzie.Myslę że w tych relacjach jakie przedstawiasz ma duży udział twoja "teściowa" to ona jej wmówiła a raczej przekonała że nie daje sobie dziewczyna rady i dlatego jak Ty jesteś w domu to wszystko na twojej głowie a jak Cię nie ma to mamusia robi wszystko i tak dziewczyna zatraca się w tym wszystkim.Ogólnie chodzi mi o to że babcia waszych dzieci znalazła doskonały pomysł na życie cudzym kosztem(ale szkoda że twoim).No bo przecież jej córka sobie nie radzi a  Ty co 4 tyg jesteś w domu.Tak ja to widzę i może kogoś to obrazić ale to jest moje zdanie.)

Dokładnie to samo twierdzą moi rodzice...

60

Odp: Frajer?

Zdaje się, że nie przyszedłeś tu pytać o opinię, tylko się utwierdzić w tym co myślisz (pod wpływem swoich rodziców).

Moi teściowie też komentowali - że dlaczego ja jestem tak zmęczona, przecież ona miała 3 dzieci i sobie świetnie radziła, a ja mam 2. Tylko zapomnieli, że ona miała na miejscu 3 siostry, rodziców i teściów i wszyscy pomagali (pamiętali całą masę zdarzeń z dzieciństwa exa), a ja byłam zdana na siebie.

Twój ojciec nie urodził ani jednego dziecka. Mama rodziła rok po roku? I nikt jej nie pomagał? Między moimi jest 2 lata różnicy i uważam, że to za krótko i że to był bardzo wyczerpujący czas - ale ja mam dobrą pamięć.

Fakt, że teściowie nie radzą sobie na rynku i że powinieneś ostrożniej planować finanse, nie robić z nimi interesów i raczej nie pożyczać nie znaczy, że masz swoją dziewczynę do czegokolwiek zmuszać albo coś jej wyrzucać. Jeśli nawet matka jest z nią bardziej dla towarzystwa, to wiedz, że dorosły człowiek potrzebuje kontaktu z dorosłymi, żeby dobrze opiekować się dziećmi.

61

Odp: Frajer?

Dokładnie to samo twierdzą moi rodzice...
Słuchaj nie mam zamiaru Cię pouczać ani umoralniać,ale jeżeli chcesz coś zrobić to może jak idzie załatwić urlop liczmy tak na 3 miesiące.W tym czasie zero "teściowej"(nie licząc odwiedzin tak 1,2 dni w ciągu tyg na 2 h). Pokaż(naucz od nowa) swojej dziewczynie że idzie dać sobie rady z dwójką dzieci i z obowiązkami jakie powinna wykonywać kobieta.Chodzi mi mniej więcej o to że małymi kroczkami wciągaj ją w codzienność dnia.Myślę że dziewczyna w tym czasie (oczywiście przy twojej pomocy)zacznie stawać na nogi i w końcu będzie tą samą dziewczyną co wcześniej.....a potem już będzie z "górki"

Aha jeszcze małe prostkowianko do tych co myślą że jestem mądralińska sama wychowuję dzieci(facet uciekł przy 2 ciąży) i musiałam się ogarnąć bo nie było innego wyjścia .Chociaż mam 4 siostry i rodziców to NIKT ale to NIKT nigdy nie pomógł mi.Oczywiście były i to bardzo dużo takich dni że chciałam wszystko zostawić i iść w cholerę,jak córka chciała do parku a ja bez snu całą noc bo syn ząbkował.Nikt nam matką nie powiedział że macierzyństwo to nie tylko same super chwile ale i takie że po kątach wyjesz z bezradności.......

62

Odp: Frajer?

No dobra ale jak jestem w domu to nie ma problemu. Fakt robota pali mi sie w reku, nie znoszę bezczynności i co mam zrobić, mam zrobione trzy dni naprzód. Problem pojawia się gdy nie ma mnie w domu, bo nagle nie ma tego kogoś kto wszystko załatwia. 3 miesiące urlopu to horrendalne straty finansowe:/ Raczej nie realne przy obecnym układzie.

63

Odp: Frajer?

Kurcze no to lipa.Nie wiem czy twoi rodzice może by trochę pomogli Ci w tym problemie.Chodzi mi o to żeby codziennie tak mniej więcej na 2-3 godz brali wnuczki do siebie.W tym czasie dziewczyna powinna odsapnąć od dzieciaczków i mniej więcej ogarnąć dom z sprawunkami.Inna sprawa pogadaj z teściową czemu twoja dziewczyna tak się zachowuje.Może ona wpłynie na nią jakoś.Powiedz jej że jesteś wdzięczny za pomoc jaką okazuje ale to na dłuższą metę nie może tak wyglądać, w końcu musi się usamodzielnić.....
Trzymam kciuki za Was smile

64

Odp: Frajer?

Wiecie co, tak sobie czytam i dochodzę do strasznych wniosków.

Według niektórych urodzenie dwójki dzieci pod rząd to jest jakiś pikuś- a spróbujcie choćby zagrać w simsy, kiedy trafią się Wam bliźniaki! Matka-sim dostaje niby urlop, ale i tak w kółko chodzi głodna, niewyspana, brudna i niewysikana. Ja miałam okazję przetestować mój "instynkt" solo na młodszym bracie i powiem szczerze, jest to męczące, odmóżdżające, i można dostać kota. Wyjść na zewnątrz, nawet do urzędu czy pocztę, wcale nie jest łatwo z bardzo wielu powodów- wózek jest bardzo ciężko wpakować do autobusów, nie wszędzie są podjazdy, a ludzie mało chętni do noszenia wózków po schodach, jeszcze jak dziecko głodne to piersią nie nakarmisz, bo ludzie się burzą, a jak dzieciak wyje to wszyscy na Ciebie patrzą wilkiem... Mnie to wygląda na skomplikowaną logistycznie eskapadę, a nie spacerek na luzie.

Utrzymywanie kobiety, która przed chwilą urodziła dwoje dzieci to frajerstwo? Zaczynam się zastanawiać, czy rzeczywiście równouprawnienie poszło w dobrym kierunku!

Jasne, że jeśli chodzi o problemy finansowe to zdecydowanie powinieneś zainteresować się intercyzą, choćby dla bezpieczeństwa własnej rodziny. Rodzice Twojej dziewczyny to dorośli ludzie, i jeśli popełnili błędy, to powinni ponieść konsekwencje na własną rękę.

65

Odp: Frajer?

mysle o tej sprawie od dawna i dochodze do takich wnioskow:
to ze radze sobie ja i inne kobiety to fakt, taka ma natura nie znaczy ze twoja pani tez tak ma i sobei poradzi
to ze ona tak ma to po czesci twoja wina bo to tolerujesz, dlaczego nie wymagasz zmian? jak widac rozmowy nic nie daje
to ze taka jej natura, dla mnie ciezka i niezrozumiala i czy nazwiemy to lenistwem czy trudnoscia sytulacji to ona tak ma!
taka jej natura, wiec jesli ja kochasz to tak na 100% a nie czesc ktora ci odpowiada.
ja bym nie mogla kochac kogos takiego, ty ja kochasz, wiec taka jaka jest.
zastanow sie

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026