Witam. Postanowiłam tu napisać ponieważ potrzebuje rady, jestem na skraju załamania
Mam 26 lat i mieszkam z dziadkiem i z matką. Nie mogę już psychicznie tu wytrzymać ale nie mam wyjścia. Szukam pracy i nie mogę nic znaleźć a nie jestem wybredna. Poprostu to jest koszmar co się dzieje w tym domu. Ale tak było od zawsze, codzienne kłótnie i awantury. Jak miałam 15 lat mój ojciec się powiesił ponieważ nie mógł wytrzymać atmosfery w domu, Wcześniej mieszkała z nami babka ( matka, mojej matki ) to babka zawsze prowokowała kłotnie, musiała znaleść jakiś pretekst bo jak nie było awantury to była chora, chodziła i szukała byle co. 2 lata temu babka zmarła. Teraz matka przejeła jej działania. Matka potrafi przypier... się o wszystko, o to że buty nie tak postawione w przedpokoju, o to że szklanka nie tak stoi, jak gotuję zupe to przychodzi i awantura że nie ten garnek wzięłam itd. wymieniac można długo. Dziadek natomiast do tej pory był w miare spokojny ale gdy matka zaczyna się na mnie drzeć, on też wkracza i mi wypomina że używam prąd bo siedze przy kompie. Mam faceta, on kupuje jedzenie i opłaca mi internet i wynajmuje pokój, nie jest w stanie wziąźć mnie do siebie i opłacac za mnie pokoju, to jest zrozumiałe. Ja codziennie wysyłą cv, obeszłam już wszystkie możliwe miejsca pracy i nic
moje życie to jedna, wielka porażka. Ostatnio zaczęłam częściej pić, znam troche różnych ludzi z dzielnicy więc zawsze napić sie można ale ja nie chce takiego życia. Coraz częściej myślę że jedyne wyjście z tej sytuacji jest skończyć ze sobą, bo dla mnie nie ma już ratunku. Przez to wszystko jestem coraz bardziej znerwicowana, najpierw babka a teraz matka i nawet dziadek
mój ojciec to zrobił, już dawno się nie męczy. Chyba pora dołączyć do niego.... Jeżeli ktoś ma dla mnie jakieś inne rady, proszę. Napewno wysłucham. Pozdrawiam
Podobne tematy
cholerny czas ci sie trafil, musisz przecierpiec i przemeczyc. na razie nie klocic sie tylko rozmawiac z rodzicami, w dowod tego chodz co dzien z cv niech widza ze sie starasz. odgarnij smutki i nie zalamuj. nie ty pierwsza, ja tez bylam bezrobotna. i tez nie bylo gdzie. teraz dodatkowo mam male dziecko wiec nie wiem kto by siedzial z nim po godzinach np 17-18. dziadki by pomogli, ale do jasnej choinki beda sie wcinac i denerwowac tak, ze juz mialam wyrywanie mi dziecka z rąk i przegrzewanie. więc....
chodz codzien nawet po 2 razy w tyg w te same miejsca, pracodawcy cie zobacza to moze zainteresuja sie toba.
Może przestań pić, skoro masz na to picie pieniądze, to może jak się dorzucisz do wynajmu u swojego chłopaka, to będziesz mogła zamieszkać z nim?
5 2012-10-26 12:51:07 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2012-10-26 12:52:02)
Sprawa nr 1: nie napisałaś, czy jesteś zarejestrowana jako osoba bezrobotna i jakie masz wykształcenie.
Jeśli jeszcze nie byłaś w urzędzie pracy, zrób to jak najprędzej.
Sprawa 2: Jeżeli nie chcesz, by sytuacja trwała, MUSISZ znaleźć pracę i się wyprowadzić. Innego wyjścia nie masz.
Dopóki mieszkasz pod dachem matki i dziadka, musisz tolerować ich zachowanie, ponieważ utrzymują Cię.
Skarżenie się na ich ''humory'' nic nie da w Twojej sytuacji.
Czy naprawdę nie masz nikogo poza chłopakiem, kto mógłby Ci jakoś pomóc...?
P.S Może zamiast chlać, zacznij odkładać te pieniądze na mieszkanie...?