Witam,
Chciałabym poczytać Waszych rad, może któraś z Was miała ten sam problem, a na pewno jest taka osoba. Mam w rodzinie osobę, która od jakiegoś czasu jest chora psychicznie. Tak Nam zatruwa życie, nie możemy zaciągnąć jej do lekarza, aby się leczyła. Mieszka ona ze swoją już starszą ,schorowaną mamą. Ztruwa jej życie , nie pomaga, jej mama ma osteoporoze, jest przygarbiona ,nie może dzwigać ciężarów, a ona jej w niczym nie pomaga ,nawet zakupy są nie zrobione. Od zawsze miała bardzo trudny charakter, uparta, nieżyczliwa dla innych, egoistka. Wyzywa Nas,że jej kradniemy z domu, że jesteśmy chorzy ,że wszyscy ją wyzywają od k... itp.. W ogóle jakieś głosy do niej przemawiają, nasze głosy, bo nic nie mówimy ,a ona: I co na mnie gadasz i ze złością. Oczy ma takie dzikie. Co zrobić by zaciągnąć ją do lekarza?? Ona nigdy w życiu sama się nie da... Zatruje Nas wszystkich, a matkę już pewnie niedługo....
Proszę o rady. Z góry dziękuję
Podobne tematy
Może wystąpcie do sądu o ubezwłasnowolnienie jej. Może wtedy przeprowadzą jakieś badania psychiatryczne i skierują gdzie trzeba?
Zawiadom odpowiednie organy, np. skontaktuj się ze szpitalem psychiatrycznym i poinformuj ich o przypuszczalnej chorobie psychicznej, np. schizofrenii. Zainteresują się, pobadają, sprawdzą, przepiszą leki i jeśli okaże się niegroźna to ją wypuszczą od razu do domu, oczywiście z warunkiem brania leków i wizyt kontrolnych. Mi się wydaje, że to może być początek schizofrenii, lekkiej, bo lekkiej, ale to się powinno leczyć "za wczasu". Na razie tylko odpowiada na pytania, które słyszy w głowie (a niby od Was), ale kto wie co będzie za pół roku.
4 2012-10-25 01:25:06 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2012-10-25 13:48:44)
Zawiadom odpowiednie organy, np. skontaktuj się ze szpitalem psychiatrycznym i poinformuj ich o przypuszczalnej chorobie psychicznej, np. schizofrenii. Zainteresują się, pobadają, sprawdzą, przepiszą leki i jeśli okaże się niegroźna to ją wypuszczą od razu do domu, oczywiście z warunkiem brania leków i wizyt kontrolnych. Mi się wydaje, że to może być początek schizofrenii, lekkiej, bo lekkiej, ale to się powinno leczyć "za wczasu". Na razie tylko odpowiada na pytania, które słyszy w głowie (a niby od Was), ale kto wie co będzie za pół roku.
W życiu czegoś śmieszniejszego nie czytałam. Skontaktować ze szpitalem?? Chyba nie wiesz, o czym piszesz.
Po pierwsze nie w każdym mieście jest szpital psychiatryczny. Najczęściej jest jeden/ dwa na województwo (nie wiem jak to jest na Mazowszu).
Po drugie ten cytat:
Zainteresują się, pobadają, sprawdzą, przepiszą leki i jeśli okaże się niegroźna to ją wypuszczą od razu do domu, oczywiście z warunkiem brania leków i wizyt kontrolnych.
dokumentnie potwierdza, że nie znasz lub nie miałaś do czynienia z osobą chorą psychicznie, ponieważ jakby każdy szpital psychiatryczny "zainteresował się" każdym człowiekiem, u którego rodzina zauważa zaburzenia, to mielibyśmy jeszcze bardziej przepełnione szpitale. Abstrahując od tego- jest to niemożliwe, żeby lekarze "zajęli" się każdym z podejrzeniami choroby psychicznej. Poza tym nie wiem, czy wiesz, ale chorego psychicznie nikt nie przymusi do zażywania leków. Poza tym, żeby u kogoś stwierdzić zaburzenia psychiczne, trzeba tą osobę zostawić na obserwacji w szpitalu, niezależnie czy jest groźna, czy nie.
Po trzecie- ta osoba nie jest ubezwłasnowolniona. Ubezwłasnowolnić można kogoś, u kogo jest wykryta choroba, zaburzenia, które nie pozwalają funkcjonować w społeczeństwie. Żeby osobę ubezwłasnowolnić, trzeba przed sądem wykazać poprzez dokumentację medyczną, opinie lekarzy i świadków, że ta osoba nie potrafiłaby sama decydować o sobie. No i ta osoba też ma coś do powiedzenia w tej sprawie.
Prawda jest taka, że jeżeli dobrowolnie nie zacznie się leczyć, to zaciągnąć do lekarza na siłę się nie da. Dopiero jeżeli zacznie zachowywać się w sposób zagrażający życiu lub zdrowiu innych, to można zawiadomić policję, pogotowie. A i tak te służby niechętnie interweniują w takich przypadkach.
I nie są to czcze wywody osoby, która gdzieś to zasłyszała, wyczytała. Wiem, znam, przeżyłam. Mam ojca chorego na schizofrenię.
Nie mieszkał z nami, ale mam z nim kontakt, mieszka w moim mieście. Aktualnie przebywa w szpitalu. Miesiąc temu dokładnie tam trafił. Do jego mieszkania przybyła policja, pogotowie i straż. To się zdarzyło po raz kolejny. Procedura zawsze jest taka sama. I wiem, że te służby niechętnie przyjęły to zgłoszenie, mimo że policji jest bardzo dobrze znany i wiedzą, że jest chory.
Mejeczka, wiem, co przeżywasz. Niestety, żyjemy w kraju, w którym osobą chorą psychicznie władze, szpital zajmują się wtedy, gdy zdemoluje komuś doszczętnie mieszkanie, zabije najbliższe osoby twierdząc, że to predatorzy lub mówiąc, że ich oczy jakoś dziwnie się jarzyły oraz, gdy osoba sama sobie coś zrobi(to tylko przykłady, niestety miały one miejsce w rzeczywistości). W innych wypadkach rodziny są pozostawione same sobie.
Ona chodziła do psychiatry, z podejrzeniem nerwicy, aby uzyskać świadczenie reh. z innych powodów. Myślałam też nad tym ,aby udać się do tej właśnie pani psychiatry , do której chodziła. Może ona by mi powiedziała co zrobić z tym wszystkim... Wiem, że jest tak, dopóki osoba nie stanowi zagrożenia nie można jej na siłę zaciągnąć do lekarza... Tak się boję o babcię, boję się że tak jej zatruje życie , że umrze, ma bardzo wysokie ciśnienie dochodzi do 220/100 i nie chce spadać mimo podawanych leków. Myśleliśmy nawet, aby babcie wziąć do Nas, ale mamy małe mieszkanie. Nie wiem co kompletnie robić, jeszcze kilka miesięcy temu zaczęło się od dziwnych oskarżeń na obcych , a teraz już doszło do tego ,że my jesteśmy oskarżani o wiele rzeczy...
Ona chodziła do psychiatry, z podejrzeniem nerwicy, aby uzyskać świadczenie reh. z innych powodów. Myślałam też nad tym ,aby udać się do tej właśnie pani psychiatry , do której chodziła. Może ona by mi powiedziała co zrobić z tym wszystkim... Wiem, że jest tak, dopóki osoba nie stanowi zagrożenia nie można jej na siłę zaciągnąć do lekarza... Tak się boję o babcię, boję się że tak jej zatruje życie , że umrze, ma bardzo wysokie ciśnienie dochodzi do 220/100 i nie chce spadać mimo podawanych leków. Myśleliśmy nawet, aby babcie wziąć do Nas, ale mamy małe mieszkanie. Nie wiem co kompletnie robić, jeszcze kilka miesięcy temu zaczęło się od dziwnych oskarżeń na obcych , a teraz już doszło do tego ,że my jesteśmy oskarżani o wiele rzeczy...
Zawsze możesz próbować. Może faktycznie, przejdź się do psychiatry, u którego się leczyła. A nóż widelec coś Ci doradzi.
Aczkolwiek także znajoma mamy ma brata chorego psychicznie i podobnie, jak ta osoba, rodzicom nie dawał żyć. Kilka ładnych lat to trwało, zanim wzięli go do szpitala. On się raz leczył, a raz nie. Również oskarżał rodziców i inne osoby o niestworzone rzeczy.
Bo z moim ojcem jest tak, że on jest agresywny. I często napad choroby zaczynał się od agresji, przemocy. Kończyło się zawsze na tym, że barykadował się we własnym mieszkaniu, i wciskał się dosłownie w jakieś dziwne miejsca, stanowiąc zagrożenie dla siebie i mieszkańców całego bloku. Miesiąc temu przez to, że wcisnął się między rury, cały blok nie miał wody, prądu, gaz tez odcięli. Burmistrz wydając pozwolenie na wykup mieszkania w piwnicy bloku, gdzie kiedyś była kotłownia, nie przypuszczał, że kupi je osoba, która ma poważną chorobę psychiczną.
Ona chodziła do psychiatry, z podejrzeniem nerwicy, aby uzyskać świadczenie reh. z innych powodów. Myślałam też nad tym ,aby udać się do tej właśnie pani psychiatry , do której chodziła. Może ona by mi powiedziała co zrobić z tym wszystkim... Wiem, że jest tak, dopóki osoba nie stanowi zagrożenia nie można jej na siłę zaciągnąć do lekarza... Tak się boję o babcię, boję się że tak jej zatruje życie , że umrze, ma bardzo wysokie ciśnienie dochodzi do 220/100 i nie chce spadać mimo podawanych leków. Myśleliśmy nawet, aby babcie wziąć do Nas, ale mamy małe mieszkanie. Nie wiem co kompletnie robić, jeszcze kilka miesięcy temu zaczęło się od dziwnych oskarżeń na obcych , a teraz już doszło do tego ,że my jesteśmy oskarżani o wiele rzeczy...
Myślę, ze to dobry pomysł, żebyś się skontaktowała z jej psychiatrą i zapytała co robić.
Przważnie każda osoba chora psychicznie nie chce jechać do szpitala nie chce się leczyć. wg. niej wszyscy sa chorzy, ale nie ona. To co piszesz wskazuje na schizofremię ( może to być poczatek choroby), ale już trzeba reagować. W tej sytuacji należy zgłosić się z tą osobą do lekarza psychiatry - jeśli nie zechce brać leków ( bo na pewno zatrują ) to wtedy szpital psychiatryczny. Jeśli osoba się nie zgodzi na leczenie ( a na pewno się nie zgodzi ) wtedy szpital występuje do Sądu Rejonowego o zgodę na leczenie. Po 6 tygodniach obserwacji i leczenia taka osoba już może funkcjonować ( oczywiście pobierając leki wg, wskazówek lekarza ). Takie osoby wychodza ze szpitala, przez jakiś czas biorą leki i prawidłowo fukcjonują w środowisku ( uczą się, pracują ). W dzisiejszym zwariowanym świecie jest coraz wiecej chorób psychicznych, która sięga nawet lekarzy, adwokatów, polityków, urzędników itd. Powodem takiej choroby może być modny teraz, a raczej coraz częście występujący mobing w pracy, " wyścig szczurów " itd. Lekarz psychiatra to jest taki sam lekarz jak każdy inny, dlatego trzeba udać się do niegi o pomoc. Gwarantuję, że pomoże. Ale jednak ktoś z rodziny musi zauważyć ten problem i we właściwym czasie zaareagować, pomóc - nie pytać o zgodę osoby chorej, lecz tak podejść, aby się zgodziła. np. że potzeba przedłużyć papiery w ZUS, czy coś tam podobnego.To na pewno jest trudne zadanie, ale możliwe.