Witam wszystkich. Mam pewien problem z moim 31 letnim mężem ktory chce miec drugie dziecko. Mamy jedna córeczkę ktora ma dwa latka. Jak ona była malutka to ja sie nia zajmowałam przez calutki rok. Zrezygnowałam z mojej dobrej i ulubinnej pracy żeby zająć sie dzieckiem żeby mało matkę przy sobie jak kazał moj maż. A ojca? Moj mąż pracował przez ten rok kiedy ja sie zajmowałam mała. Nie mogłam narzekać bo jak wracał do domu to sie córka zajmował a ja mogłam iść na zakupy na piwo z koleżankami itp. Tylko że ja jestem pracoholikiem i trudno mi było siedzieć na dupie i nic nie robic tylko sprzątać prac gotować zajmować sie dzieckiem. Gadałam z nim o tym że chce wrócić do pracy a dzieckiem mogłaby zająć sie moja czy jego mama. Ale on sie uparł że nie i koniec. Byłam w totalnej furii. Teraz moj mąż chce miec drugie dziecko. Wiem że to wygląda egoistycznie ale ja nie chce tego dziecka bo ja chce iść do pracy. Mam dosyc siedzenia na dupie w domu. Jak mu to mowie to on mi że jestem egoistka i że ma mnie dosyć. Ja jego też mam dosyc już. Nie wiem co robić. Ja do niego przemówić. Jego argumentem żeby miec drugie dziecko jest to żeby nasza córeczka miała rodzenstwoi. Mam dopiero 30 lat a on chce miec teraz to dziecko. Mnie moja mama urodziła jak miała 38 lat i żyje. Nie wiem jak mu to wytłumaczyć. On jest taki nachalny na seks. Poradzicie co robić. Dziekuje i pozdrawiam. ![]()
1 2012-10-20 14:47:17 Ostatnio edytowany przez katy360flover (2012-10-20 14:49:37)
Podobne tematy
pytanie czy chcesz w ogóle mieć drugie dziecko? jeśli tak to w sumie jak urodzisz np za niecały rok (w ciązy 9 miesiecy
),odchowasz trochę i wrócisz do pracy oczywiście jeśli będziesz miała gdzie wracać
no i tu dochodzi też kwestia przedszkola/żłobka lub niani dla dwójki dzieci
z drugiej strony gdybyś chciała mieć to 2 dziecko za dajmy na to 5 lat,będzie Ci się chciało znowu grzebać w pieluchach,zupkach itd,no i rezygnować z pracy na jakiś czas?
owiem Ci jeszcze że mój pierwszy syn był przez prawie 10 lat jedynakiem,nie decydowałam się na drugie dziecko bo zawsze coś,gdyby nie wpadka której nie żałuję nie miałabym drugiego synka,dziś już sobie nie wyobrażam żeby mój pierwszy syn był jedynakiem ![]()
więc jeśli juz dzieci nie chcesz miec to powiedz to mężowi,a jeśli chcesz porozmawiajcie i dojdzcie do porozumienia czy lepiej juz mieć 2 dziecko czy za jakiś czas
"Wiem że to wygląda egoistycznie ale ja nie chce tego dziecka bo ja chce iść do pracy."- jak dla mnie to on wykazuje się egoizmem. W końcu dziecko rodzisz Ty, Ty znosisz zarówno poród, połóg jak i zmieniasz swoje życie. Czy Twój mąż w ogóle bierze pod uwagę to, czego TY chcesz?Co CIEBIE uszczęśliwi? Czy myśli tylko o sobie?
Ja czułabym się ....niebezpiecznie z takim facetem jak Twój... ![]()
4 2012-10-20 16:34:08 Ostatnio edytowany przez katy360flover (2012-10-20 16:46:20)
Pyta sie czy ja chce mieć to dziecko. Ale ja odpowiadam że nie chce to sie już zaczyna. Czemu,brzydzisz sie mnie,nasze dziecko musi mieć rodzeństwo itp. On sie bardzo zmienił. To nie jest już facet ktorego ja poznałam. Zmienił sie jak zacza sie częściej z jego matka spotykać. Ona i jej mąż twierdza że to kobieta ma sie słuchac męża i że kobieta ma rodzic dzieci a nie robic karierę jako doktor (sami maja 7 dzieci). Oni sa dziwni. Powoli sie zastanawiam co bedzie dalej z moim mężem...
aha..... czyli: nieodcięta pępowina? Tak to mniej więcej rozumiem, z tego co piszesz. I co z tym zrobisz?? ps. Mnie by ochota na seks odeszła całkowicie.
Dziecko to wspólna decyzja, skoro Twój mąż naciska na dziecko mimo Twojego sprzeciwu, sam jest egoistą ![]()
Zrobisz jak uważasz, ale ja sądzę że nie powinnaś na siłę poddawać się presji, a potem być nieszczęśliwa.
....też się obawiam Autorko, że jeśli ulegniesz, za nie długo zobaczymy Cię- ale w innym, już mniej optymistycznym dziale forum.
aha to takie but
to jak zdecydujesz sie na drugie,później nastąpi mowa o trzecim,czwartym itd
kobieta wcale nie ma sie słuchac męża,widze że Twoja teściowa to taka jak moja służąca i nic więcej,aha no i ma sie liczyć ze zdaniem teścia nawet jak on nie ma racji
jak nie pogadasz poważnie z mężem,słabo widzę wasze wspólne dalsze życie
...ja również....
Ostatnio czytałam coś (nie pamiętam czy jakiś artykuł czy post czy co to było) ale kobieta była w podobnej sytuacji. I zrobiła tak:
Powiedziała, że owszem urodzi dziecko, ale zaraz po urodzeniu ona wraca do pracy a mąż zamiast do pracy zajmuje się niemowlakiem i domem. Pomogło - mąż powiedział że poczeka parę lat.
Aczkolwiek nie wiem czy w Twojej sytuacji by się potoczyło po Twojej myśli jeżeli jeszcze swoje 3 grosze dorzuca teściowa... A jeśli ustąpisz to potem stanie się to regułą i będziesz musiała się podporządkować Twojemu mężczyźnie...
...i ja tu widzę, że problemem nr 1 jest nieodcięta pępowina. Twój mąż jest jeszcze synem swojej mamy, kieruje się jej opinią- i od Ciebie również wymaga poddaństwa. Nie pozwól na to. Nie chcę za jakiś czas czytać Cię w innym, bardziej niefajnym wątku.....
Dodam też że jak byłam w ciąży z moja córka to moja ukochana teściowa wydała sie na męża o to czemu to dziecko tak późno?(byliśmy rok po ślubie). Oni sie pokłócili i to tak ostro. Nie odzywali sie do siebie. Wtedy mąż jeszcze był normalny. Mineło dwa lata aż tu jakies 3 miesiące temu dzwoni szwagier do męża z tekstem:mama miała zawał. Przyjedź do szpitala. Zawał był na 100% udawany. Ale moj mąż leci jak bocian do Afryki. I co sie okazało? Że ja miałam rację. Zrobiła to specjalnie żeby go zobaczyć i mu nagadac. Czasami mam uczucie jakby ona chciała nas rozdzielić skłocic. Mam jej dosyć!
Bo całkiem mozliwe, że tak jest!!
Im szybciej udacie sie na terapię małżeńską, tym lepiej. Twój mąż jest mentalnie zaszczuty: między młotem a kowadłem. I na tobie/ na was się to odbija. I odbije jeszcze.
terapia?mowy nie ma . jakis tydzień temu proponowałam to myslicie że sie zgodził. Powiedział że on nie będzie robił z siebie idioty. Idiota on zawsze był. Mam ich wszystkich dosyć. Postawie wszystko jasno. Albo przestanie sie kontaktowac z jego matka albo składam papiery rozwodowe.
katy360flover,
a gdyby Twój mąż nie był pod wpływem matki, gdyby ograniczył z nią kontakt i skupił się na Was- byłabyś gotowa z nim dalej być?
katy360flover,
a gdyby Twój mąż nie był pod wpływem matki, gdyby ograniczył z nią kontakt i skupił się na Was- byłabyś gotowa z nim dalej być?
hmmmm... Napewno nie ograniczył tylko zerwał na zawsze. Musiałby też sie zmienić. Musiałby wrócić tamten facet ktorego poznałam 6 lat temu.
Katy, to może faktycznie najpierw terapia małżeńska? Możesz mu postawić warunek, że albo terapia albo się rozstajecie... zawsze przy pomocy specjalisty, będzie łatwiej przekonać go o rujnującym Wasze życie wpływie teściowej...
... porozmawiajcie o tym szczerze. szkoda by kolejna teściowa rozbiła kolejne małżeństwo....
... porozmawiajcie o tym szczerze. szkoda by kolejna teściowa rozbiła kolejne małżeństwo....
Wiesz, ja do niego siły już nie mam. Bo jak z nim rozmamiałam tak szczerze to on zawsze puszczał furie i wychodził nie wiadomo gdzie...
Po tym , co napisałaś, uważam, że powinnaś mu szczerze powiedzieć: Albo terapia, albo rozwód- musisz wybrać.
Po tym , co napisałaś, uważam, że powinnaś mu szczerze powiedzieć: Albo terapia, albo rozwód- musisz wybrać.
to będzie trudne bo przekonać go na terapię to hardkorem trzeba być. A rozwodem go narazie postrasze. Powiem że mam dosc wpieprzania die jego matki w nasze życie i że niech sie dobrze zastanowi. Oby to cos dało bo Go strasznie kocham. Dzisiaj z Nim pogadam a jutro zdam Wam raport.
"Oby to cos dało bo Go strasznie kocham." -- i to jest ważne w tej całej historii!! Powiedz mu to i..... podejmijcie decyzję RAZEM.
Chcesz postraszyć rozwodem?
Ta broń jest obosieczna. Bo jeśli masz zostać w jego oczach wiarygodną osobą, jeśli ma liczyć się z Twoim zdaniem, to... Rozwiedziesz się, gdy on nie spełni Twych oczekiwań?
24 2012-10-20 21:29:26 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2012-10-20 21:36:28)
Również będę czekała na wynik tej rozmowy, bo miło zobaczyć kogoś kto chce zawalczyć o swój związek pomimo sporych problemów. Trzymam kciuki bardzo mocno ![]()
p.s.
Chociaż straszenie rozwodem, to faktycznie dość drastyczny sposób walki o związek...no ale skoro nie ma innej opcji, to mam tylko nadzieję że pomimo swej drastyczności, ten sposób przyniesie jakieś skutki.
Uważam, że decyzja o dziecku powinna byc wspólna, aczkolwiek bardziej wszystko zależy do kobiety, ponieważ to jej życie zmienia się o 180 stopni.
No bo co niby zmienia się w życiu faceta, gdy pojawia się dziecko? Na pewno te zmiany są mniej drastyczne niż u kobiety.
Kobieta 'siedzi' w domu, nie chodzi do pracy, już nie wspomnę o całym trudzie ciąży, porodu itd.
A strasząc rozwodem nic nie wskórasz według mnie.
katy360flover! Czy chcesz mieć drugie dziecko? Odpowiedz sobie na to pytanie? Jeśli chcesz to moim zdaniem lepiej teraz niż za 8 lat.
Chesz pracować? Ok! W takim razie niech mąż weźmie połowę obowiązków. Masz rację -- musisz mieć swoje życie a nie tylko dzieci.
Moja żona wybrała inaczej. Mamy trójkę dzieci, a ona chce z nimi być w domu, więc jest łatwiej. Ale chciałbym, aby gdy dzieci staną się samodzielne miała dobra pracę lub zajęcie.
Wtam z powrotem. Nigdy nie przepuszczałabym że będzie to tak trudna rozmowa. Gadalismy przez całą noc. Niektore z Was pisały że straszenie rozwodem do drastyczny sposob na ratowanie małżeństwa ale za to jaki skuteczny. Postawiłam sprawę jasno albo idziemy na terapie albo bierzemy rozwod. Ja on usłyszał słowo rozwod to sie na mnie spojrzał jak na ducha jakiegos. Wszystko sobie wyjasnilismy choc to nie było łatwe. Przeprosił,dał kwiaty (nie wiem skąd je miał). Ale i tak jeszcze przed nami trudny okres. Dzięki wszystkim osobom ktore tutaj ze mną były. Oby wszystko było dalej ok. A co do dziecka to ustaliliśmy że może za 2 miesiące sie bedziemy starać ![]()
Czyli jednak wyszło na jego
W każdym razie: powodzenia!! I naprawdę zachęcam do wielu otwartych rozmów ![]()
Gdyby nie sprawy finansowe w dzisiejszych czasach to uważam, że najlepszy model rodziny jest zgodny z niemieckim 3 x K.
Podłączę się do tematu z punktu widzenia faceta. akurat tak się składa że ja mam podobny problem tylko jestem ten drugi jak Twój mąż i według mnie straszenie rozwodem na dłuższą metę nic nie da. Ja mam nawet myśli że jak nie z moją żona to będzie inna która da mi potomka dla faceta dziecko jest bardzo ważne. Na długo nie da się oszukiwać siebie.
Podłączę się do tematu z punktu widzenia faceta. akurat tak się składa że ja mam podobny problem tylko jestem ten drugi jak Twój mąż i według mnie straszenie rozwodem na dłuższą metę nic nie da. Ja mam nawet myśli że jak nie z moją żona to będzie inna która da mi potomka dla faceta dziecko jest bardzo ważne. Na długo nie da się oszukiwać siebie.
To po cos sie zenil?
Potomka mogla ci rownie dobrze dac jakakolwiek kobieta.
Nie musiales sie w tym celu pobierac. ![]()
pobierałem się z miłości i z niej mamy jedno dziecko . Ale czy to znaczy że nie mam prawa do następnego...?Tak uważasz? Kariera i kasa ważniejsza od dzieci...?
pobierałem się z miłości i z niej mamy jedno dziecko . Ale czy to znaczy że nie mam prawa do następnego...?Tak uważasz? Kariera i kasa ważniejsza od dzieci...?
Jorg, najważniejsze jest to, byście chcieli COŚ RAZEM: nieważne co, ale byście się nie kłócili z tego powodu, czy nie myśleli o rozwodzie.
tak dobrze powiedzieć ...! co możemy chcieć razem ja jestem z dala od domu pracuję za granicą i wydaje mi się że dla żony tylko kasa się liczy może nie do końca ale bardziej niż ja.
Jorg, czytając Twój ostatni post odnosi się wrażenie, że dla Ciebie liczy się tylko twoje widzimisię, nie żona...
Po co Ci to kolejne dziecko, skoro jesteś za granicą, nie możesz brać udziału w jego wychowaniu (pierwszego też nie). Bo wypada mieć więcej dzieci? Bo chcesz mieć dwukrotny oficjalny tytuł ojca? Bo czułbyś się wtedy bardziej męski?
A nie pomyślałeś o tym, że Twoja żona nie ma ochoty kolejny raz przechodzić przez samotne macierzyństwo z wirtualną obecnością męża? Przecież w jej przypadku nie tylko ciąża i poród staną się wyłącznie jej udziałem. Cała opieka nad małym dzieckiem (i nad większym też) spadnie na nią. Dla mnie to logika, nie egoizm.
Jorg, czytając Twój ostatni post odnosi się wrażenie, że dla Ciebie liczy się tylko twoje widzimisię, nie żona...
Po co Ci to kolejne dziecko, skoro jesteś za granicą, nie możesz brać udziału w jego wychowaniu (pierwszego też nie). Bo wypada mieć więcej dzieci? Bo chcesz mieć dwukrotny oficjalny tytuł ojca? Bo czułbyś się wtedy bardziej męski?
A nie pomyślałeś o tym, że Twoja żona nie ma ochoty kolejny raz przechodzić przez samotne macierzyństwo z wirtualną obecnością męża? Przecież w jej przypadku nie tylko ciąża i poród staną się wyłącznie jej udziałem. Cała opieka nad małym dzieckiem (i nad większym też) spadnie na nią. Dla mnie to logika, nie egoizm.
wszystko fajnie opisałaś jednak nie wszystko pasuje do mego życia....!!!! skąd wiesz jak ono wygląda nie jest to tak jak piszesz. Przy pierwszym dziecku akurat byłem przy rodzinie pracowałem wtedy w kraju i do 3 roku życia synka byłem codziennie w domu po pracy...
jorg, ale dlaczego chcesz mieć koniecznie to drugie dziecko?
bo tak czuję , jak mam Wam to wytłumaczyć człowiek się starzeje i później będzie coraz trudniej . Nie jestem zwolennikiem jedynaków w rodzinie chcę aby kiedyś syn też miał rodzinę ( rodzeństwo ) w życiu wtedy jest trochę łatwiej).
jorg nic na siłę! Jeśli zona nie chce, to jedno dziecko powinno Ci wystarczyć. W końcu liczy się jakość, nie ilość.
Jorg, Twoja sytuacja jest bardzo skomplikowana. Tu nie da się jednoznacznie stwierdzić, dlaczego Twoja żona nie chce drugiego dziecka. Ponad 2 lata temu pisałeś, że w Waszym związku się nie układa. Teraz jesteś za granicą. Może Twoja żona jest bliższa decyzji o rozwodzie niż o drugim dziecku? Scenariuszy mogą być miliony.
mam pytanie a ile Ty masz dzieci...?