Witam wszystkich,jestem tu nowa więc może napisze o tym co mnie spotkało.Miałam męża ,mam dwoje wspaniałych dzieci.4 miesiące temu mąż się wyprowadził bo ponoć mnie już nie kocha.Nie ma innej.Ja chce żeby wrócił ale on się uparł jak osioł, że nie wróci bo ja się nie zmienię.Co rozmowa to awantura, ja się strasznie poniżam bo nie umiem bez niego żyć.Czy są jakieś sposoby na to aby on chciał wrócić.Ta jego wyprowadzka ma bardzo negatywny wpływ na zachowanie naszej córki , zrobiła się bardzo niegrzeczna i widać gołym okiem że nie radzi sobie z ta sytuacją.Dzieci też bardzo chcą żeby tata wrócił i mówią mu o tym ,proszą go ale on nic nie i koniec. Powiedzcie mi co mam robić.Kompletnie jestem załamana tą sytuacją i bardzo za nim tęsknie i pomimo wszystko nadal go kocham:-(
Podobne tematy
witaj:) ode mnie mąż odszedł też 4 miesiące temu, też mamy dwoje dzieci, tyle że mój odszedł do innej, oczywiście teraz wmawia że to przez mój charakter nie do życia a przedtem wszystko mu pasowało...
A twój jakiś zmian charakteru oczekuje? co mu w Tobie zaczęło przeszkadzać?:(((
witaj:) ode mnie mąż odszedł też 4 miesiące temu, też mamy dwoje dzieci, tyle że mój odszedł do innej, oczywiście teraz wmawia że to przez mój charakter nie do życia a przedtem wszystko mu pasowało...
A twój jakiś zmian charakteru oczekuje? co mu w Tobie zaczęło przeszkadzać?:(((
Hej,
mój ex tez po 6 latach odszedł do innej, i mi wmawiał, ze to prze mój charakter a wcześniej niby wszystko mu pasowało. Jak kogoś sie kocha to takim jakim jest za wady i zalety.
HEJ , WIEM ŻE CI CIĘZKO . U NAS BYŁA IDENTYCZNA SYT. JA MAM 1 DZIECKO. MĄŻ SIĘ WYPROW ROK TEMU PO 6 MIEŚ ZACZĄŁ U NAS REGULARNIE BYWAĆ I SNUĆ Z NAMI PLANY NA PRZYSZLOŚC. A TERAZ W CIĄGU KILKU DNI ZMIENIL ZDANIE , ZE NIE WRÓCI NIE KOCHA ETC. JAK SIĘ OKAZAŁO MA INNĄ W CO NIKT NIE CHCIAŁ UWIERZYĆ . BYLIŚMY W SZOKU. MÓJ MĄZ TO BYŁA OSOBA Z ZASADAMI STATECZNA. MOŻE LEPIEJ NASTAWIĆ SIĘ NA NAJGORSZE , I CIERPLIWIE CZEKAĆ CHOCIAŻ TO BOLI I TYLKO MY I NASZE DZIECI WIEMY JAK BARDZO. NIE PŁACZ PRZY DZIECIACH ,CHOCIAŻ JA TEŻ WYLALAM MORZE ŁEZ,A JEGO NIE NACISKAJ.
FACECI TO ZAKŁAMANI LUDZIE. NIE UMIEJĄ STAWIĆ CZOŁA PROBLEMOM W DOMU A CHOWAJĄ GLOWĘ W PIASEK-RAMIONA INNYCH.
TAM SZUKAJĄ WSPÓŁCZUCIA I NA 5 MIN ZNAJDUJĄ SZCZĘSCIE. TYLKO CIEKAWE KTO NA STARE LATA PODA IM SZKL WODY. BO DZIECI WYPNĄ SIĘ , KOCHANKI NA STARYCH PRYKÓW TEŻ A MY ŻONY ZE SZRAMAMI W SERCU PO MEGA CIOSIĘ ZADANYM PRZEZ NICH, UCZYMU SIĘ BYĆ OBOJĘTNE
No jak to kto poda szklankę wody na starość? słodka kochaneczka w końcu lepsza od nas,zawsze słodka i uśmiechnięta:p
Witam wszystkich,jestem tu nowa więc może napisze o tym co mnie spotkało.Miałam męża ,mam dwoje wspaniałych dzieci.4 miesiące temu mąż się wyprowadził bo ponoć mnie już nie kocha.Nie ma innej.Ja chce żeby wrócił ale on się uparł jak osioł, że nie wróci bo ja się nie zmienię.Co rozmowa to awantura, ja się strasznie poniżam bo nie umiem bez niego żyć.Czy są jakieś sposoby na to aby on chciał wrócić.Ta jego wyprowadzka ma bardzo negatywny wpływ na zachowanie naszej córki , zrobiła się bardzo niegrzeczna i widać gołym okiem że nie radzi sobie z ta sytuacją.Dzieci też bardzo chcą żeby tata wrócił i mówią mu o tym ,proszą go ale on nic nie i koniec. Powiedzcie mi co mam robić.Kompletnie jestem załamana tą sytuacją i bardzo za nim tęsknie i pomimo wszystko nadal go kocham:-(
Bezsilna...
Podstawowa sprawa, to robisz wielki błąd poniżając się przed Nim. Ukazujesz Mu to, na co On jest "przewrażliwiony" i tak jak mówisz - uparty jak osioł w swoim postanowieniu.
Jeśli chcesz jakoś na Niego wpłynąć, to po pierwsze skończ z poniżaniem się - robieniem dywanika z siebie brutalnie mówiąc - a po drugie przeczytaj od deski do deski wątek "prawo przyciągania a odzyskanie eks".
Poza tym - jeśli wróci lub wyrazi tego chęć - temat rozstania i całej tego otoczki to dla Ciebie przeszłość, czarna magia... masz w tym temacie amnezję. Tego już nie ma a jeśli On do tego "tematu" będzie wracał - wstajesz i wychodzisz bez słowa.
Ponieważ macie dzieci, to nie inicjuj takiego spotkania w domu przy Nich a jedynie na neutralnym gruncie - restauracja, kawiarnia, ławka w parku.
Tylko w taki sposób możesz pokazać Mu inną, "zmienioną" Ty. Nie poprzez płaszczenie się przed Nim Musi zobaczyć, że Ty nie załamałaś się tym rozstaniem a Jego decyzja była wielką Jego pomyłką, za co poniesie konsekwencje sam dla siebie i na sobie.
Powodzenia...
Kochana bezsilna...
Faceci są ja małpy,nie puszczą jednej gałęzi dopóki nie chwycą drugiej...
Więc śmiem twierdzić że twój mąż jednak ma jakąś inną alternatywę...
Może po prostu bliżej się temu przyglądnij??
Strasznie to smutne, że bierze się ślub i przysięga być ze sobą na dobre i złe, a jest tylko na dobre..
Dziękuje za zainteresowanie moim problemem i słowami otuchy.Wiem że najlepszym wyjściem w tej sytuacji jest zachowanie spokoju,ale strasznie ciężko jest go zachować w tej sytuacji.Ale spróbuje okazać mu swoja obojętność tylko boje się zadziała to na Niego że się pogodziłam z jego stratą a tego nie chce.Chodzę do psychologa ale nie bardzo widzę żeby to coś dawało.Może jakbyśmy się rzadko widywali, to coś by się zmieniło.
To on odszedł, nie możesz się winić, za czyjeś postępowanie. Wiem, że osoby, które kochają winią się, ale nie tędy jednak droga. Jesteś świetną dziewczyną i na pewno to zostanie docenione. Winić można się, za swoje postępki, nie czyjeś. Daj sobie czas, odpocznij, postaraj 1 pozytywną rzecz każdego dnia zrobić. To niewiele, ale dla ciebie może być bardzo ważne.
W tym momencie cierpisz. To minie. I kiedyś będziesz bardzo zadowolona, że uwolniłaś się od toksycznej osoby.
Głowa do góry. Będzie dobrze, zobaczysz.
FACECI TO ZAKŁAMANI LUDZIE. NIE UMIEJĄ STAWIĆ CZOŁA PROBLEMOM W DOMU A CHOWAJĄ GLOWĘ W PIASEK-RAMIONA INNYCH.
TAM SZUKAJĄ WSPÓŁCZUCIA I NA 5 MIN ZNAJDUJĄ SZCZĘSCIE. TYLKO CIEKAWE KTO NA STARE LATA PODA IM SZKL WODY. BO DZIECI WYPNĄ SIĘ , KOCHANKI NA STARYCH PRYKÓW TEŻ A MY ŻONY ZE SZRAMAMI W SERCU PO MEGA CIOSIĘ ZADANYM PRZEZ NICH, UCZYMU SIĘ BYĆ OBOJĘTNE
No to chyba drobna przesada. Dlaczego wszystkich facetów mierzysz jedną miarką? ![]()
SORKI MOZE NIE WSZYSCY SĄ TACY. ALE PORZUCONE KOBIETY TAK UWAŻAJĄ O TYCH CO ICH ZOSTAWILI, I NAWET NIE STAĆ ICH NA POWIEDZENIE PRAWDY. CZY TO TAK DUŻO POWIEDZIEĆ W OCZY NIE KOCHAM , SKORO PRZEZ TEL SZŁO TAK GŁADKO. JEŚLI URAZIŁAM TO SORKI.
Artemida ma rację. Najpierw zbierają się czarne chmury, potem przychodzi burza, a po wszystkim... powietrze jest świeże i pachnie inaczej. Wychodzi słońce i znów chce się żyć. Tak samo jest w miłości. Najpierw przestaje się układać, potem jest burza, a za jakiś czas znowu jest pięknie.