Czy spotkałyście się z sytuacją, że facet po długoletnim związku odszedł... zerwał w kłótni.. po miesiącu powiedział, że najprawdopodobniej on nic nie czuje. Po dwóch miesiącach doszło miedzy nami do sytuacji, w której zrobił mi przeogromne nadzieje. Naobiecywał pod wpływem alkoholu (pił, ale oceniłam go na człowieka świadomie myślącego po kilku latach spędzonych razem)... po czym po kilku dniach się wycofał i powiedział, że to koniec definitywny, mówiąc, że tego nie czuje... i od tamtego czasu nie mamy kontaktu (jakoś od miesiąca). Czy jest szansa, że on coś zrozumie? Że coś z tego co obiecywał tamtego dnia było prawdą? i że w końcu napisze do mnie skruszony i powie, że popełnił życiowy błąd i chce wrócić? Często żałują i wracają?
ps. ja już zrobiłam wszystko, walczyłam, płaszczyłam się... i to nic nie dało:( więc co mogę jeszcze zrobić?
Podobne tematy
...Czy jest szansa, że on coś zrozumie?..
Co konkretnie miałby zrozumieć?
..Często żałują i wracają?...
Różnie, ale to Ty powinnaś wiedzieć najlepiej, jakie są szanse w Twoim przypadku.
Statystyka nie zadziała - jeśli nawet istnieje.
Nikt też nic mądrego na Twój przypadek nie wymyśli - poza biciem piany.
no właśnie nie wiem:( to ja od 2 lat o ten związek dbałam za dwóch... Tęsknię za nim i ciężko mi jest bez niego. a co ma zrozumieć? no właśnie to, że nie może beze mnie żyć. Czy jest możliwe, że jest po prostu niedojrzały? Czy jak ktoś mówi, że tego nie czuje, tzn. że uczucie się już wypaliło i on zdania nie zmieni?
Szczerze wątpie.. jestem w takiej samej sytuacji, czekam juz 4 miesiące a on zamiast wrócic gdy proponuje spotkac totalnie mnie olewa albo nie odpisuje.
Nie ma sensu ładować się w związek z ex partnerem. Ruszaj z życiem do przodu
Mój ex mi za każdym razem odpisywał jak pisałam, teraz już milczę i od prawie miesiąca nie mamy kontaktu. Eh tyle, że miesiąc temu zrobił mi takie nadzieje, po czym się wycofał:( i to był długi związek.
Czy spotkałyście się z sytuacją, że facet po długoletnim związku odszedł... zerwał w kłótni..
mnóstwo jest takich sytuacji. Z reguły tak się właśnie kończy związek.
po miesiącu powiedział, że najprawdopodobniej on nic nie czuje. Po dwóch miesiącach doszło miedzy nami do sytuacji, w której zrobił mi przeogromne nadzieje. Naobiecywał pod wpływem alkoholu (pił, ale oceniłam go na człowieka świadomie myślącego po kilku latach spędzonych razem)... po czym po kilku dniach się wycofał i powiedział, że to koniec definitywny, mówiąc, że tego nie czuje...
Miał chwilę słabości, może był spragniony kontaktu cielesnego, co wcale nie oznacza, że chciał powrotu.
Nie patrz na to co BYŁO kiedyś, co mówił POD WPŁYWEM alkoholu. Popatrz co się dzieje TERAZ
i od tamtego czasu nie mamy kontaktu (jakoś od miesiąca).
ps. ja już zrobiłam wszystko, walczyłam, płaszczyłam się... i to nic nie dało
więc co mogę jeszcze zrobić?
poczekać. aż mu przejdzie. Albo Tobie. Przemyśl tylko, skąd ta kłótnia, o co i po co? Może stało się coś, po czym nie ma już sensu tego ciągnąć. Skoro twierdzi, że uczucie się wypaliło, to może to usłysz? Tzn. przyjmij do wiadomości.
czesc dziewczyny !
jestem tutaj nowa ale bardzo potrzebuje jakiegos wsparcia i pomocy .. Bylam z moim facetem 4 lata to byl niesamowicie burzliwy zwiazek .. ciagle sie rozstawalismy i wracalismy do siebie. On jest okropnie uparty, zawziety i czasami mam go dość ale jego brak po prostu doprowadza mnie do szału. Fakt, że zawsze wraca daje mi nadzieje na to, że bedziemy jeszcze razem, ale tym razem mysle ze to na prawde koniec. Jak myslicie ? W ogole nie moge spac, a jak już zasne to mam koszmary i budze sie jeszcze bardziej zmeczona niz poszłam spac. Wiem, ze to pewnie troche toksyczny zwiazek, ale zadne z nas nie moze zyc bez drugiego .. Czy wy tez tak kiedys mialyscie ?
a ile minęło od rozstania? i czy macie teraz ze sobą kontakt? i ile wcześniejsze rozstania trwały?
rozstalismy sie 4 dni temu .. w ogole sie do siebie nie odzywamy tylko jest taki problem ze on oddal moj telefon do naprawy i powiedzial ze mi go odda a ja mam jego pieniadze na lokacie ktore chcialam mu oddac.. jest zmuszony do mnie napisac zeby dac mi telefon ale ja nie potrafie byc jego kolezanka a przy rozstaniu powiedzial ze juz tylko to mi zostaje .. wszesniejsze rozstania tez trwaly mniej wiecej tydzien albo nawet nie .. ostatnim razem jak zerwalam to po 2 dniach prosil mnie na kolanach zebym wrocila a teraz sam mnie zostawil bo powiedzial ze mam wiecznie pretensje i to nie ma sensu ..
4 dni, to jest nic;p u mnie niedługo będą 3 pełne miesiące i będzie leciał 4... a i tak mówią, że to mały czas. Jakby nie patrzeć, sama powiedziałaś, że się męczyłaś, więc po co chcesz to ciągnąć? Myślę, że z tygodniowym rozstaniem nic się nie zmieni w tym związku, będą ciągłe powroty. Albo raz i porządnie i może ewentualnie coś zrozumiecie, że nie możecie bez siebie żyć (nie 4 dni zerwania, tylko długi okres czasu) i wtedy na zawsze razem, a jak nie to nara. a kogo wina w tym związku? co on takiego robił, że czepiałaś się?
wiem ze 4 dni to nic ale nie rozumiem jego zachowania najpierw prosi mnie na kolanach zebym worcila a po miesiacu mowi ze to nie ma sensu .. szczerze mowiac to na prawde sie staral przez ten miesiac i w ogole robil duzo zebym byla zadowolona ale po tym wsyztskim co juz przeszlismy jakos nie potrafilam i o wszystko sie czepialam .. moze i sie meczylam ale szczerze mowiac wole sie z nim meczyc niz miec kogos innego .. To jest moja pierwsza milosc i nei wyobrazam sobie bez niego zycia..
doskonale Ciebie rozumiem z tą pierwszą miłością i w ogóle. Ty masz 21 lat z tego co na profilu widać, a on? może nie dojrzał? Albo poznał kogoś innego?
on ma 23.. wydaje mi sie ze pewnie nie dojrzal .. szczerze mowiac to nie poznal bo po pierwsze jego najlepszy przyjaciel juz sie ozenil drugi jego kolega poza swoja dziewczyna nie widzi swiata a jego kolezanki.. sa tylko do tego zeby popisac pare smsow i to wszystko, jeszcze na odchodne potrafil mi powiedziec ze jestem dla niego najwazniejsza osoba w zyciu tylko skoro tak to dlaczego mnie zostawil .. mam wsyztskiego dosc albo nie spie albo budze sie z koszmarami .. A u Ciebie jak to wygladalo ?
wiesz co ja usłyszałam, że jestem idealna. I ma świadomość, że może już takiej nie spotka... a jednak najprawdopodobniej wypaliło się coś, związek ponad pięcioletni... nie zależało już jemu tak jak kiedyś, nie starał się tak. I o takie pierdoły były już kłótnie, że szkoda gadać. Ja stawałam na głowie, by było dobrze... A jednak mija już 3 miesiąc od kiedy nie jesteśmy razem, pisałam na początku, ze kilka razy mięliśmy ze sobą kontakt. a Teraz od miesiąca zero kontaktu, jego zainteresowania moją osobą... i z tego co wiem, to się bawi w najlepsze. Był zawsze skryty, tłumił emocje, więc może nie pokazuje, że mu źle... ale wątpię...
Obydwoje nie dojrzeliscie do zwiazku. Ani on, ani Ty. Jakby bylo tak jak mowisz, nie czepialabys sie o wszystko;) bys dorosle podeszla do tematu, nie rozstawalibyscie sie co chwila. Nie szukaj Kochana winy tylko w nim, bo obydwoje ciezko pracowaliscie na to, zeby w koncu doszlo do rozstania.
Ja na Twoim miejscu dalabym sobie spokoj. Jestem niewiele starsza od Ciebie, ale juz sie nauczylam, ze czasami lepiej jest byc samej, niz meczyc sie w toksycznym zwiazku.. I niszczyc siebie nawzajem. Bo to jest takie wyniszczanie.
Przez pierwsze kilka miesiecy jest bardzo ciezko, ja Ci nawet nie bede pisac w jaki sposob ja odreagowywalam rozstanie z exem, bo to nic przyjemnego, ani fajnego. Ale w koncu bylam wolna, uwolnilam sie od uczucia do niego, od tesknoty, od checi napisania do niego. Czasami poprostu warto odpuscic i zaczac zyc z sama soba. Nie ma sensu walczyc o cos na sile.
mój z kolei tez jakos specjalnie nigdy sie nie staral.. zawsze to ja budowalam nasz zwiazek i staralam sie zeby to wszystko bylo jak najlepiej .. tyle razy obiecywal mi ze sie zmieni ze juz nawet nie mialam sily tego sluchac ale miesiac temu jak prosil mnie na kolanach sama wiesz jak jest nie mialam serca go od siebie odpychac a teraz.. nie wiem co bedzie a jak za 2 tygodnie bedzie chcial oddac mi telefon to.. nie chce go widziec jezeli bedzie mi juz troche lepiej bo najgorsze sa te pierwsze dni ..
Obydwoje nie dojrzeliscie do zwiazku. Ani on, ani Ty. Jakby bylo tak jak mowisz, nie czepialabys sie o wszystko;) bys dorosle podeszla do tematu, nie rozstawalibyscie sie co chwila. Nie szukaj Kochana winy tylko w nim, bo obydwoje ciezko pracowaliscie na to, zeby w koncu doszlo do rozstania.
Ja na Twoim miejscu dalabym sobie spokoj. Jestem niewiele starsza od Ciebie, ale juz sie nauczylam, ze czasami lepiej jest byc samej, niz meczyc sie w toksycznym zwiazku.. I niszczyc siebie nawzajem. Bo to jest takie wyniszczanie.
Przez pierwsze kilka miesiecy jest bardzo ciezko, ja Ci nawet nie bede pisac w jaki sposob ja odreagowywalam rozstanie z exem, bo to nic przyjemnego, ani fajnego. Ale w koncu bylam wolna, uwolnilam sie od uczucia do niego, od tesknoty, od checi napisania do niego. Czasami poprostu warto odpuscic i zaczac zyc z sama soba. Nie ma sensu walczyc o cos na sile.
Może masz racje, wiem ze wina jest po obu stronach gdybym mialam pewnosc ze on juz nigdy nie wroci to moze jakos bym to wszystko przeszła ale po tylu powrotach to jest najgorsze ze ja nigdy nie wiem kiedy jemu znow odpali i wezmie go na wyznania i powroty ..
hymm czy najgorsze? do mnie w pierwszych dniach nie dochodziło, potem dopiero zaczęłam płakać (po jakiś 2 tyg.)... teraz? mam czasem lepszy dzień, ale zazwyczaj umieram z tęsknoty i nie wiem co ze sobą zrobić. Ludzie proponują - wychodzę, ale jest już tego mało, bo każdy w tym wieku ma już swoje życie, drugie połówki, plany... i tak sobie żyje z dnia na dzień:( kiedyś ja planowałam, a teraz? nie wiem jak ruszyć z dołka, w którym się znalazłam. I to nie jest tak, że ja się zawsze tylko starałam;) on też, ale od jakiś 2 lat coraz mnie i coraz mniej, oczywiście mają przebłyski... Co dawało mi nadzieję, że jednak kocha... Ale skoro już tyle czasu wytrzymuje beze mnie, bez zapytania co u mnie, informatorów też nie ma.
Ja placze codziennie, niestety ale mieszkamy od siebie jakies 5 minut.. wczoraj zobaczylam go w sklepie jak swoi w kolejce i w jednym momencie sie rozplakalam.. wiem ze to dopiero poczatek ale ja tez nie wiem co ze soba zrocib najgorsze wlansie jest to ze wszyscy na okolo kogos maja, planuja a ja.. moj chlopak miesiac temu pytal co chcialabym miec wygrawerowane na zareczynowym pierscionku a ostatnio powiedzial ze jakby ktos kazal mu sie ze mna ozenic nastepnego dnia to by tego nie zrobil.. I jak ja mam go zrozumiec ? ![]()
hymmm powiem Ci, że ja też usłyszałam, że nie wyobraża sobie nas przed ołtarzem.. nie wiem czym to jest spowodowane. Czy tym, że się boją odpowiedzialności, dorosłego życia czy czują wewnętrznie, że to nie to... i byli z nami by mięli dobrze, strach, że lepszej nie znajdą.. nie wyszaleli się. Szczerze pewnie to i to, jednak uważam, ze przeważa to drugie, bo gdyby było inaczej byliby z nami.
moj sie mna bawi i tyle. jest nieodpowiedzialnym gowniarzem i bylam dla niego tylko zabawka.. ale co z tego jak tylko czekam na ten glupi telefon i marze o tym zeby byc w jego ramionach ..
A może właśnie powinnaś go kopnąć w dupę? nie wypisuj do niego, nie dzwoń... a jak będzie chciał wrócić to nie rób tego. Niech się bardziej postara, a jak po tygodniu zrezygnuje to nie wchodź w to, bo za miesiąc znowu Ciebie zostawi. Ja zastanawiałam się czy czasem on się mną nie bawi, ale to nie jest ten typ człowieka, przynajmniej tak mi się wydaje. Może męczy go, że wszystko razem, plany...
Poza tym, po takim czasie wkrada się rutyna, nuda. Jesteś dla niego przewidywalna, zna Twój ruch, wie że co by nie zrobił jesteś za nim. I tak na niego czekasz, wrócisz do niego. On jest o tym w 100% przekonany. Nuda nuda nuda, dla nie dojrzałego człowieka tym bardziej, który szuka przygód. Koleżanki są atrakcyjniejsze, zabawniejsze.. każdy kogo pozna, bo to nowość. A Ty? Przyjeżdża do Ciebie.. ciągle to samo... Nie myślałaś o tym? Ale jak to jest prawdziwe uczucie to prędzej czy później zatęskni.. choć może już dla niego będzie za późno, bo może Ty już zdążysz się ogarnąć i powiesz "spadaj kotku, miałeś swój czas".. W każdym związku jest nuda, rutyna, ale każdy dojrzały człowiek przeciwdziała temu, próbuje coś zrobić by było inaczej, a nie dojrzały, któremu nie zależy "odkłada zabawki na półkę"...
Oczywiscie na pewno masz duzo racji o tej nudzie i rutynie. Fakt jak wracal do mnie to zaczynalo sie jego staranie ale tak jak powiedzialas 5 minut i po staraniu sie .. Dokladnie nowa kolezanka jest dopoki sie na niej nie przejedzie.. tylko nie wiem czy jestem w stanie powiedziec mu "spadaj kotku" bo nawet jezeli tak mowilam i bylam niedostepna to pozniej i tak do niego wrocilam..
później tzn. po jakim czasie?
później tzn. po jakim czasie?
chociazby taka sytuacja jaka byla miesiac temu chodzil na kolanach prosil blagal mowil ze sie zmieni powiedzialam ze daje mu pol roku i jezeli zobacze ze sie zmienil to do niego wroce a jezeli nie to nie i co z tego jak pozniej juz zaczelam go traktowac normalnie tak jak zwykle to bywalo.. teraz wiem i widze ze to moj blad. po prostu jestem cholernie przewidywalna..
No właśnie i on już wiedział, że nie musi się starać. A po miesiącu odszedł, bo? pokłóciliście się? i odszedł z byle powodu??
No właśnie i on już wiedział, że nie musi się starać. A po miesiącu odszedł, bo? pokłóciliście się? i odszedł z byle powodu??
nie wiem dlaczego odszedł powiedzial mi ze ma dosc ciaglych pretensji i tego ze ciagle mi sie cos nie podoba potem mi powiedzial ze jestem dla niego najwazniejsza w zyciu ale nasz zwiazek nie ma sensu bo nie da sie juz tego wszystkiego naprawic.. widzial jak placze przytulal mnie i w ogole a jak zapytalam czy mnie kocha powiedzial ze nie wie a miesiac wczesniej byl o tym tak bardzo przekonany ...
![]()
a o co dokładnie miałaś pretensje? o co się czepiałaś?
Nic nie rób bo nie warto! Po co ci facet który sam nie wie czego chce?
Kiedyś wiedział, może faktycznie zagubił się? Przytłoczyło go wszystko? Ja, moja miłość?
a o co dokładnie miałaś pretensje? o co się czepiałaś?
Hm ja sie potrafie nawet czepiac o to ze cos nie tak polozyl jak trzeba.. ale np tez o to ze nie mowil mi pierwszy ze mnie kocha tylko w tych podbramkowych sytuacjach kiedy odchodzil .. o to ze w smsie potrafil napisac zwykle "co tam slychac" po prostu ubogi w okazywanie uczuc .. o to glownie
Kiedyś wiedział, może faktycznie zagubił się? Przytłoczyło go wszystko? Ja, moja miłość?
ok zagubil sie ale co ja mam sie kolejny raz plaszczyc i prosic zeby wrocil ? jesli zrobie to pierwsza to on nigdy nie bedzie mnie szanowal ..
to było akurat do Róża;p Wiesz co nie! Musisz mu pokazać, że potrafisz żyć bez niego, że to nie koniec świata. Skoro ostatnio Ciebie błagał.. a pytanie był wtedy trzeźwy?
36 2013-06-30 18:03:54 Ostatnio edytowany przez gen (2013-06-30 18:04:53)
Kornelia, napisałaś to w pierwszym wpisie: "Czy jest szansa, że on coś zrozumie? Że coś z tego co obiecywał tamtego dnia było prawdą? i że w końcu napisze do mnie skruszony i powie, że popełnił życiowy błąd i chce wrócić? Często żałują i wracają? "
to czego Ty chcesz - powrotu faceta, czy skruszonego psa???, bo jeśli tego drugiego, to daruj sobie od razu - nawet jak tak gostek zrobi, to i tak jego w kiblu spuścisz - bo się ukoił... i naraz stwierdzisz - cholera, to nie to... i wątpię, że "się pogubił", raczej o coś wqrwił...
to było akurat do Róża;p Wiesz co nie! Musisz mu pokazać, że potrafisz żyć bez niego, że to nie koniec świata. Skoro ostatnio Ciebie błagał.. a pytanie był wtedy trzeźwy?
trzeźwy...
38 2013-06-30 18:16:11 Ostatnio edytowany przez Kornelia1234 (2013-06-30 18:17:49)
do gen--> chce mojego ukochanego, to nie ja zawiniłam, uwierz, że stawałam na głowie by było dobrze. Ok zawsze wina jest po obu stronach, ale jednak zawsze kogoś jest większa. Chce, żeby wrócił, bo go kocham...
Poza tym czemu wątpisz, że się pogubił? tylko właśnie wkur***?
39 2013-06-30 18:24:00 Ostatnio edytowany przez gen (2013-06-30 18:36:28)
do gen--> chce mojego ukochanego, to nie ja zawiniłam, uwierz, że stawałam na głowie by było dobrze. Ok zawsze wina jest po obu stronach, ale jednak zawsze kogoś jest większa. Chce, żeby wrócił, bo go kocham...
z całym szacunkiem, ale kobiety czasami, mniej lub bardziej świadomie potrafią tak dowalić do pieca, że facetowi mózg się gotuje i para uszami idzie... ale ja, ja tak niechcący... może było nie stawać na głowie???" niby Ty chcesz - fajnie, ale wszystko w jego głowie... a Ty klucza nie masz... pomyśl co "zwaliłaś", bo normalny/przeciętny facet, to raczej cieszy się z tego co ma - tacy minimaliści z nas...
40 2013-06-30 18:33:34 Ostatnio edytowany przez Kornelia1234 (2013-06-30 18:34:56)
nie wątpię, że potrafimy;p jak to kobiety;) no, ale żeby zrywać? Jeśli by kochał to by już zatęsknił, a skoro tak nie jest.. nie wiem. Zawsze wiedział, że jestem na wyciągnięcie ręki...
To co sugerujesz Gen?
nie wątpię, że potrafimy;p jak to kobiety;) no, ale żeby zrywać? Jeśli by kochał to by już zatęsknił, a skoro tak nie jest.. nie wiem. Zawsze wiedział, że jestem na wyciągnięcie ręki...
To co sugerujesz Gen?
a co znaczy - jeśliby kochał???, to ma być jego, czy Twoja definicja "kochania"... a może tęskni???, ale jeszcze dumę ma... a bywają faceci, dla których coś to znaczy... umów się na piwo i zwyczajnie zapytaj - warum - bez scen, płaczu i tego całego gówna... proste pytanie, prosta odpowiedź...
42 2013-06-30 18:45:54 Ostatnio edytowany przez Kornelia1234 (2013-06-30 18:49:00)
pytałam..
a poza tym jaka duma? Kurczę to on zerwał, więc jeszcze miałby być dumny nawet jeśliby tęsknił? Halo.. dziwne trochę. Kumam jeśli ja bym zerwała i chciała wrócić to on mógłby unieść się dumą (nawet jeśli by kochał), a tak? nie rozumiem..
pytałam..
musiałaś źle pytać, chyba były łzy, szloch i te bzdety, które nas zwyczajnie deprymują/wqrwiają...
haha a o co miałabym zapytać? no powiem Ci szczerze, że były;p dobry jesteś, rozgryzłeś mnie;p przecież mówię, że wszystko już zrobiłam, łącznie z tym, że pokazałam jak bardzo mi źle bez niego...
haha a o co miałabym zapytać? no powiem Ci szczerze, że były;p dobry jesteś, rozgryzłeś mnie;p przecież mówię, że wszystko już zrobiłam, łącznie z tym, że pokazałam jak bardzo mi źle bez niego...
Nela, daleki jestem od rozgryzania, dokuczania czy docinania - nie moje klimaty... zastanawiasz się dlaczego???, i co zrobić??? odwróć sytuację - Ty zrywasz - dlaczego??? - udziel sobie odpowiedzi, co zrobić ma facet??? - sama wiesz... piwo zawsze można wypić, ale skoro już rozmawialiście - to tak za miesiąc - minimum... i nie żartuję...
no wlasnie pokazalas ze Ci zle ja tez pokazalam i mamy taki rezultat jaki mamy ...
szczerze to chyba nie potrafię odwrócić tej sytuacji, bo gdybym nie kochała to nie byłabym z facetem ponad 5 lat. Dlatego sobie tłumacze, że on musiał kochać. No dobra, ale on mówił, że on tego nie czuje, oczywiście widząc jaka jestem załamana. Jaki jest sens odzywać się do niego skoro w kółko to ja robiłam do tej pory (po zerwaniu)? Przecież facet też powinien wykazać jaką inicjatywę. Czyż nie? Odezwę się za miesiąc to on pomyśli, że dalej mi nie przeszło i "sikam" za nim...
48 2013-06-30 19:18:20 Ostatnio edytowany przez gen (2013-06-30 19:19:22)
szczerze to chyba nie potrafię odwrócić tej sytuacji, bo gdybym nie kochała to nie byłabym z facetem ponad 5 lat. Dlatego sobie tłumacze, że on musiał kochać. No dobra, ale on mówił, że on tego nie czuje, oczywiście widząc jaka jestem załamana. Jaki jest sens odzywać się do niego skoro w kółko to ja robiłam do tej pory (po zerwaniu)? Przecież facet też powinien wykazać jaką inicjatywę. Czyż nie? Odezwę się za miesiąc to on pomyśli, że dalej mi nie przeszło i "sikam" za nim...
wytrzymaj wpierw ten miesiąc, a piwo, to nie sikanie za nim, a raczej po nim... znaczy, po piwie... wyluzuj, bo jesteś spięta jak gimnazjalista podczas pierwszej wizyty w burdelu... ewentualnie, jak cnota u ginekologa...
jakby nie patrzeć to nie jest prosty temat dla mnie, dlatego się spinam. Chciałabym bardzo by był przy mnie, ale go nie zmuszę. A kontaktu już nie mamy miesiąc.
50 2013-06-30 19:33:42 Ostatnio edytowany przez gen (2013-06-30 19:35:02)
jakby nie patrzeć to nie jest prosty temat dla mnie, dlatego się spinam. Chciałabym bardzo by był przy mnie, ale go nie zmuszę. A kontaktu już nie mamy miesiąc.
Nela, a może zwyczajnie poszło się sadzić??? bywają takie rzeczy w naturze... i czas się z tym pogodzić, nie Ty pierwsza, nie ostatnia... zamknij ten rozdział, i nowy otwórz... czasem tak lepiej jest... wiem że boli, ale takie życie... nie zawsze dostajemy to, czego chcemy...
pierwsza nie ostatnia, jednak to mi nie pomaga, muszę sama się z tym zmierzyć, jakoś uporać się z tym. To naprawdę jest straszne, że włożyłam tyle energii w ten związek, by usłyszeć "koniec". I teraz pytanie do Ciebie. Faceci nie cierpią? Czy po prostu zwyczajnie tego nie pokazują?
pierwsza nie ostatnia, jednak to mi nie pomaga, muszę sama się z tym zmierzyć, jakoś uporać się z tym. To naprawdę jest straszne, że włożyłam tyle energii w ten związek, by usłyszeć "koniec". I teraz pytanie do Ciebie. Faceci nie cierpią? Czy po prostu zwyczajnie tego nie pokazują?
każdy cierpi, tyle, że jest różnica - kopnąć czy zostać kopniętym w dupę... i tu jest cały problem...
Jeśli ci na nim zależy możesz walczyć, ale skoro on nie wykazuje zaangażowania to na co te twoje całe wysiłki ? Bez sensu się męczyć. Rozumiem, kochasz go i to pewno bardzo ale teraz jednak należy włączyć rozum bo naprawdę źle to może się skończyć
54 2013-06-30 19:44:23 Ostatnio edytowany przez Kornelia1234 (2013-06-30 19:49:48)
kurczę tylko jak się pozbyć tych myśli o nim, nadziei, ze może się ogarnie...
Wcześniej też go nie zamęczałam, ale czasem się odezwałam. Wiem, że już wykorzystałam wszystkie możliwe wyjścia, dlatego całkowicie się odcięłam, postanowiłam sobie, że albo on wykaże się czymś, chociaż by zapytaniem co u mnie albo to na tyle:(
kurczę tylko jak się pozbyć tych myśli o nim, nadziei, ze może się ogarnie...
nie myśleć... i iść na dupy, znaczy, między facetów... i tak będziesz "dzika" i "nie kumata" przez jakiś czas, ale nic mądrzejszego nie wymyślono...
Znaleźć sobie po prostu zajęcie , ja zawsze polecam jakiś sport. A czas pokaże co będzie dalej ... jak wyżej napisano , nic innego nie wymyślono
Kornelia1234 napisał/a:a o co dokładnie miałaś pretensje? o co się czepiałaś?
Hm ja sie potrafie nawet czepiac o to ze cos nie tak polozyl jak trzeba.. ale np tez o to ze nie mowil mi pierwszy ze mnie kocha tylko w tych podbramkowych sytuacjach kiedy odchodzil .. o to ze w smsie potrafil napisac zwykle "co tam slychac" po prostu ubogi w okazywanie uczuc .. o to glownie
A może powinnaś dostrzec jego okazywanie uczuć niewerbalne? Mężczyźni częściej są skłonni wyrażać uczucia niewerbalne niż słowne i to słynne 'kocham Cię' przechodzi w zachowaniach, nie w słowach. ![]()
wiesz co ja usłyszałam, że jestem idealna. I ma świadomość, że może już takiej nie spotka... a jednak najprawdopodobniej wypaliło się coś, związek ponad pięcioletni... nie zależało już jemu tak jak kiedyś, nie starał się tak. I o takie pierdoły były już kłótnie, że szkoda gadać. Ja stawałam na głowie, by było dobrze... A jednak mija już 3 miesiąc od kiedy nie jesteśmy razem, pisałam na początku, ze kilka razy mięliśmy ze sobą kontakt. a Teraz od miesiąca zero kontaktu, jego zainteresowania moją osobą... i z tego co wiem, to się bawi w najlepsze. Był zawsze skryty, tłumił emocje, więc może nie pokazuje, że mu źle... ale wątpię...
A po co miał się starać jak Ty to robiłaś za Was dwoje. Ja nie wiem czemu kobiety myślą, że jak będą wychodzić z siebie i stawać na głowie to facet będzie wniebowzięty. Jak widzisz, że facet się przestaje starać to też odpuszczasz, a nie zaczynasz się bardziej wysilać, bo to niestety nie daje pożądanych efektów.
Wiem że Ci ciężko, bo sama przeżywałam rozstanie po długoletnim związku. I dobrze, że nie odzywasz się. Może zatęskni i wróci po jakimś czasie
Do mnie chłopak chciał wrócić po 7 miesiącach, a z drugim (innym) to wróciliśmy do spotkań po roku. Też wpierw pisałam pierwsza do niego, gdy odpuściłam go sobie totalnie, to po pół roku sam pierwszy napisał.. Więc nadzieja zawsze istnieje kochana ![]()
chciał wrócić po 7 miesiącach i czemu nie jesteście teraz razem? bo pisałaś dalej o drugim, który chciał wrócić po pół roku. i co też się stało z tym drugim? aha i jeszcze jakie powody rozstanie były? bo rozumiem, że to oni zerwali.
chciał wrócić po 7 miesiącach i czemu nie jesteście teraz razem? bo pisałaś dalej o drugim, który chciał wrócić po pół roku. i co też się stało z tym drugim? aha i jeszcze jakie powody rozstanie były? bo rozumiem, że to oni zerwali.
Czemu nie jesteśmy.. dobre pytanie
Brzydko zaczynając: A więc tak, ten pierwszy chłopak porzucił mnie 2 razy. Pierwszy raz, dlatego że mu zawadzałam w spotkaniach z kolegami i paleniu trawy. Potem nagle oczy otworzył jak zobaczył, że mam dużo adoratorów. Wtedy nie wróciłam do niego, bo uważałam, że jest dobrze jak jest. Wróciliśmy do siebie po 15 miesiącach, gdy był w wojsku- był kochany, ale tylko dlatego jak się później okazało, bo koledzy go opuścili. Po wyjściu też było ok do czasu aż koledzy powrócili, ale nic nie mówiłam, bo miałam sama problemy, z którymi musiałam sobie poradzić. Po roku czy dwóch (już dokładnie nie pamiętam) znów ze mną zerwał, a to tylko dlatego, że chciał pojechać z kolegami na wakacje sam, gdyż koledzy byli singlami i on też tak chciał. Super, nie?
Po przyjeździe nagle znowu się obudził i ponownie zaczął się koło mnie kręcić aż w końcu ja mu powiedziałam, że już do niego nigdy nie wrócę. I odczepił się jak tylko poznał swoją już obecną żonę.
Co do drugiej znajomości to to była dla mnie największa zagadka w moim życiu. Dziś nawet nie wiem czy on żyje, nie wiem nic
Dobry był z niego człowiek, ale bardzo zamknięty na świat i miłość. Ciężko mi było go rozgryźć. Pierwszy raz to ja kazałam mu się odczepić. Nie miał i nie chciał znaleźć dla mnie czasu. Miał (i pewno nadal ma) pracę, którą bardzo kochał i kolegów, i to mu wystarczyło. Gdy dałam sobie z nim na dobre spokój to on napisał i od tego się powoli zaczęło. Było miło, jednak gdy tylko zaczęliśmy się do siebie coraz mocniej zbliżać to on się zamykał i im bardziej się zbliżaliśmy tym on bardziej się w sobie zamykał. Na końcu wyszło tak (po jakimś roku), że już nie mogłam i się przemogłam, określiłam, a on zamilkł.. Nie wiedziałam przez dłuższy czas, dlaczego tak się stało, co takiego złego zrobiłam aż nie uświadomiono mnie, że to jest chłopak z syndromem piotrusia pana
Fakt długo po nim rany leczyłam i w sumie jeszcze trochę je leczę, ale już wychodzę na prostą, bywam szczęśliwa
No tylko dużo mi pomogli znajomi i rozmowy, za które jestem im bardzo wdzięczna
oraz wyjścia i ćwiczenie fitness na które się zmuszałam..
Tak więc kochana nie łam się, pamiętaj cokolwiek się stanie będzie dobrze
Najlepiej zajmij się czymś, znajdź sobie jakąś pasję, bo nie warto myśleć i się zadręczać. A może wtedy kogoś nowego poznasz, kto okaże się równie sympatyczny i zawróci Ci w głowie
Ja właśnie tak poznałam pewną osobę i jestem ![]()
61 2013-07-01 10:44:10 Ostatnio edytowany przez Kornelia1234 (2013-07-01 21:27:07)
No powiem Ci szczerze, że u nas kłótnie to były w zdecydowanej mierze o kumpli... byli kumple i alkohol... a na szarym końcu ja:( Czego on oczywiście się wypierał i wkurzał się, jednak ja to czułam i widziałam. Ja już go zatrzymywałam, prosiłam o szanse, on.. nigdy nie prosił, nie przepraszał, nie zatrzymał:(
No powiem Ci szczerze, że u nas kłótnie to były w zdecydowanej mierze o kumpli... byli kumple i alkohol... a na szarym końcu ja:( Czego on oczywiście się wypierał i wkurzał się, jednak ja to czułam i widziałam. Ja już go zatrzymywałam, prosiłam o szanse, on.. nigdy nie prosił, nie przepraszał, nie zatrzymał:(
Z kolegami niestety nie wygrasz, ja nawet nie próbowałam, bo nie powiem nawet ich lubiłam
tylko mi przeszkadzało palenie, bo tego jestem przeciwniczką, ale mniejsza już oto..
Kochana dla poprawy humoru polecam książkę: Dlaczego mężczyźni kochają zołzy ;-P
Wiesz co czytałam to i w sumie kiedyś byłam taką zołzą, on za mną latał.. ale z czasem ja w 100% zaangażowałam się i związek mnie pochłoną i nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że w większości związków tak jest... Wszystko jest dobrze dopóki kobieta trzyma dystans... facet wtedy lata za przysłowiowym króliczkiem... otworzyła swoje serduszko i z dnia na dzień jemu coraz mniej zależało i mnie zostawił. A tak jemu wierzyłam... nie odszedł do innej, jeszcze dzisiaj mi się śnił, zresztą każdej nocy mi się śni. Nie odszedł do innej, ale może już dzisiaj jakoś ma, w końcu już trochę czasu minęło. Czuję się rozbita, dzisiaj znowu źle się czuję, zresztą im dalej tym gorzej, a powinno być na odwrót:(
możesz się odezwać na GG ? 4129614
jak sobie z tym wszystkim poradzić? już nie wytrzymuję...