netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

52 odpowiedzi51 332 wyświetleniazałożony przez wertedhel, 23.12.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 53 ]

1

Temat: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Witam.

Cóż, sytuacja jest dość nietypowa, ale gdzie szukać nadziei czy rady co robić w mojej sytuacji, jeśli nie u kobiet.

Miesiąc temu rozpadł się mój trwający niecałe 5 lat związek. Ot tak, dowiedziałem się od kobiety mojego życia, że już mnie nie kocha i nie widzi dla nas przyszłości. Wytknęła mi wiele rzeczy, o których nie chcę pisać, ale podkreślam, że nie chodziło ani o zdrady, ani o brak szacunku czy czegokolwiek tego typu. Po prostu mówiła raczej o detalach. Prosiłem, błagałem, zaklinałem że to drobiazgi, że to wszystko zmienię, żeby dała nam ostatnią szansę. Ona jednak nie chciała o tym słyszeć. Kiedy się rozstawaliśmy, dokumentnie się rozkleiłem, zacząłem płakać jak nigdy. Wtedy powiedziała, żeby zmienił co mam zmienić i zobaczymy...

Cóż, wziąłem więc to za dobrą wróżbę, zrobiłem wszystko co mogłem w ciągu tygodnia i pojechałem do niej z kwiatami, pewien ze wszystko będzie dobrze. Okazało się, że nie... Powiedziała, że potrzebuje więcej czasu...

Czekałem więc... Rozmawialiśmy, wymienialiśmy smsy, kontakt się utrzymywał. Nie ukrywam, że szukałem tego kontaktu, ale ona też go nie unikała. Kilkakrotnie próbowałem ją przekonywać, że wart spróbować. Często wyglądało to pewnie na desperację. Z drugiej strony, jak nie odzywałem się 1 dzień i przestałem odpisywać na jej smsy, to zapytała się czy się obraziłem. W końcu po 3-4 tygodniach temat powrócił. Znowu nie odzywałem się jeden dzień i jak później rozmawialiśmy to zapytała czy kogoś mam. Odpowiedziałem, że oczywiście nie, przecież kocham tylko ją i po prostu daję jej czas, o który prosiła. Spotkaliśmy się wtedy i powiedziała mi, że ona nie potrzebowała wcale czasu, że wie że do mnie nie wróci i wiedziała to od początku...

Cóż, powiedziała mi także, że z kimś się spotyka. Z człowiekiem stanowiącym kompletne przeciwieństwo mnie... Zwariowałem wówczas, szalałem jak ranne zwierze, biłem się z myślami. W końcu poprosiłem o spotkanie, żeby wyjaśniła mi o co chodzi. Zapewniła, że nie zdradzała mnie wcześniej, a że i to to nic poważnego... Wierze jej i ufam, i wiem że nie kłamie.

Nie zmienia to jednak faktu, że się o nią boję i martwię. I tu myślę popełniłem największy błąd. W rozmowie z nią znowu wyznałem jej jak bardzo ją kocham, jak pragnę wszystko zmienić i że tamten facet nie jest dla niej. Żeby go zostawiła, żeby było jak dawniej... To było parę dni temu...

Do dzisiaj minął już niecały miesiąc od dnia w którym mnie zostawiła. Wiem, że jej mama która nigdy mnie nie lubiła, teraz nagle zmieniła zdanie i naciska ją na to żeby do mnie wróciła.

Ostatnio widzieliśmy się i rozmawialiśmy kilka dni temu. Przeprosiłem ją za to co robiłem źle od czasu jak mnie zostawiła. Za to, że naciskałem, często pytałem co robi przez co czuła, że próbuję ją kontrolować, że gadałem na tamtego faceta, etc. Poprosiłem bym mi to wszystko wybaczyła, że już tak nie będę, że to dlatego że ją tak mocno kocham i że moje życie wymyka mi się z rąk. Robiłem to bo miotałem się, panikowałem co zrobić, żeby do mnie wróciła. Cóż, obiecałem że z takim zachowaniem koniec.

Nie wiem co ma dalej robić. Kocham ją, co tu dużo mówić całym sercem. Dla niej zrobiłbym wszystko. Za to, żeby spędziła ze mną chociaż miesiąc, oddałbym resztę mojego życia. Jest dla mnie wszystkim... Powietrzem... Bez niej nie potrafię żyć, funkcjonować. Jestem obecnie na samym dnie... Sam nie wiem jak udaje mi się wstawać co rano i przetrwać kolejne dni... Nie sypiam, nie jem... Nie wiem jak długu jeszcze będę wstanie tak żyć...

Wiecie zawsze o nią dbałem, chciałem żeby miała wszystko. Zawsze kiedy mnie potrzebowała byłem przy niej, nigdy jej nie zawiodłem. Uchylałem jej nieba na tyle na ile potrafiłem...

Dlatego zwracam się do Was z pytaniem. Jakie są szanse na to, że Ona do mnie wróci... Że zatęskni, poczuje że to jednak to... Jak długo mam żyć marzeniami, że znowu będziemy razem.. Co dalej robić... Nie wiem...

2

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

cierpisz tak jak kobieta.. nie jesz, płaczesz..nie sypiasz, to niemożliwe ...

powiem tak - nie oddychasz ? to nieprawda, można żyć bez powietrza, ja i wiele innych osób jestesmy tego przykładem, da się normalnie funkcjonować , choć na początku wydaje się, że nie ..

czy popełniłeś błąd ? myslę, że nie, zgłupiałeś jak ona postanowiła odejść, zachowywałeś się może mało rozsądnie, nie wiem..  co miałeś robić ? świat się zawalił i chciałeś go ratować..

ja wszystkim radzę, żeby w takie sytuacji, zostawili tę ukochaną osobę z jej decyzją sad

nie ma sensu nakłaniać ją i prosić, aby zmienila zdanie, bo nigdy nie bedzie to jej decyzja, samodzielna, ona sama musi zrozumieć, zatęsknić i wrócić,

czy czekać ? widzisz jak mój chłopak odszedł, to nie czekałam, gdy to do mnie dotarło,... tzn tak myslałam, ze nie czekałam, po ponad miesiącu zrozumiałam, że jednak czekam i chyba dalej mam nadzieję, taką cichą, jednak ona powoli umiera,

pozdrawiam smile

3

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

niemożliwe... hmmm, widzisz a jednak tak jest...

wiesz, do tego wszystkiego dochodzi jeszcze strach o nią... bo wiem, ze facetowi z którym się spotyka chodzi tylko o jedno... jak większości facetów... i wiem ze ją skrzywdzi i strasznie mnie to boli. Ta świadomość, że ona będzie przez niego cierpieć...

4

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

widzisz to jej decyzja, ale normalne, ze sie martwisz.. jak on ją zrani, to ona może wtedy wrócić do Ciebie, z podkulonym ogonem, tylko czy ty tego chcesz .. wiem, że chcesz ponad wszystko tylko widzisz ona wróci bo np to bedzie tak, że z tamtym jej nie wyjdzie i zrozumie, że kocha ciebie..

no i widzisz, też nie powinno tak być, no nie ? jesli wróci, to dlatego, ze cię kocha , nie dlatego, ze jej z nim nie wyszło... musisz być wtedy zraniony i ona musi odbudowac twoje zaufanie...

to może byc też tak, ze jesteście ze sobą długo, wkrada sie się znużenie, a tu nagle pojawia sie ktoś nowy i fascynacja, zauroczenie,a ponieważ jesteście w związku nieformalnym, to jest jej łatwiej go skończyć..i zacząc z kimś innym...


na razie jednak nie jesteście razem i musisz zająć się sobą, spróbowac nie mysleć o niej , odciąć się , skupić na czymś innym i nie być nachalnym wobec niej, nie błagaj

5

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

To jej problem i jej sprawa jesli ją skrzywdzi, nie mozna zakochać się na zyczenie i jesli Twoja dziewczyna tak powiedziała to mimo Twojego cierpienia, bólu i łez, musisz pozwolic jej odejść, to JEJ decyzja i musisz to uszanować, chcesz czy nie. Znam ten ból, rozpacz, strach na poczatku i to że nie mozna się z tym pogodzic. Ale dla własnego dobra musisz przyjąc to do świadomości i tak zostawić, nie odzywać się, nie pisać tęsknych smsów, jeśli ona zrozumie że znaczysz dla niej więcej niż myslała to wróci, jesli tego nie zrozumie i nie chce z Tobą utrzymywać żadnego kontaktu, to uwierz mi że choćbyś stawał na rzęsach nic nie zrobisz. Daj jej czas i zajmij się sobą, do tej pory żyłeś jej sprawami i była dla Ciebie centrum świata, stad Twoja wewnętrzna pustka i lęk. Czy nie masz jakiś swoich pasji, zainteresowań, które zostawiłeś? Musisz się czymś zając aby tak nie wariować i stale nie mysleć. To banał ale tylko czas jest lekarstwem na wszystko, trzymaj się.

6

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

tylko gdyby nie te pieprzone Święta ...

do kilku rzeczy pewnie wrócę, zacznę nowe...

maxi - masz rację, ale świadomość tej bezsilności zabija.
Kaja - wiem, że pewnie nic nie byłoby tak jak wcześniej. były momenty przez ten miesiąc, że pragnąłem jej nienawidzić. Mówiłem sobie "nie pozwolę jej wrócić, bo nie zniosę świadomości tego co robiła w międzyczasie". Teraz wiem, że się okłamywałem. Że tak, pozwolę jej wrócić, nawet jeśli później znów mnie zostawi, nawet jeśli będę często cierpiał z jej powodu. Pozwolę, bo moja miłość do niej jest silniejsza. Pragnę tego, bo ją kocham.

7 Ostatnio edytowany przez martyna2010 (2010-12-23 23:53:11)

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Przykro mi, ale wydaje mi się, że dziewczyna już do Ciebie nie wróci. Przynajmniej nieprędko.
Po czym to wywnioskowałam?  Już wyjaśniam.
Jeśli kogoś kochasz, to jesteś z nim, pomimo niewielkich błędów, które ta druga osoba popełnia.
Nie szukasz pretekstu, żeby skończyć związek, tylko rozmawiasz z partnerem co Ci się nie podoba, i co wypadałoby zmienić w danym zachowaniu.

Teraz zastanów się. Gdyby Cię kochała, starałaby się naprawić ten związek a nie skreślać go za Twoje niewielkie przewinienia. Rozmawiałaby dużo z Tobą, mówiłaby co chciałaby abyś zmienił. Ale ona zdecydowała się jednak zakończyć ten związek.

Płakałeś, prosiłeś o szanse - być może nie chciała abyś tak bardzo cierpiał i dlatego powiedziała, że potrzebuje czasu, dając Ci tym samym złudną nadzieję, że coś jeszcze może być. Tak naprawdę od samego początku wiedziała, że nie wróci do Ciebie, dlatego nie wiem po co robiła Ci nadzieję. Może myślała, że jak oddalicie się od siebie na jakiś czas, to Ci przejdzie, a może przez ten czas zastanawiała się jak delikatnie powiedzieć Ci, że nic już między Wami nie będzie,abyś nie cierpiał za bardzo. To wie tylko ona.

Jeśli ją kochasz, pozwól jej odejść. Wiem, że łatwo się mówi, jednak wydaje mi się, że nic więcej nie możesz już zrobić. Ona jasno Ci powiedziała,że nie chce z Tobą być, i spotyka się z kimś innym.

Przepraszam, że Ci to napisałam. Wiem, że wolałbyś usłyszeć, że jest zupełnie inaczej-ona Cię kocha, z nikim sie nie spotyka, wróci do Ciebie. Ja Ci napisałam jak to wygląda z mojego punktu widzenia.

Rozstania bolą, bolały i zawsze będą boleć. I tu nie ma znacznia płeć - każdy to bardzo przeżywa.
I to nieprawda, że nie potrafisz bez niej żyć. Potrafisz. Uwierz w to. Za jakiś czas - wcale nie mówię, że nastąpi to prędko, ale kiedyś  na pewno- zapomnisz o niej. Może nie tyle zapomnisz, co wspomnienie o niej nie będzie już Cię przyprawiać o szybsze bicie serca. Poznasz jeszcze wielu wspaniałych ludzi w swoim życiu.

A teraz tylko i wyłącznie od Ciebie zależy jak będzie wyglądać Twoje życie bez niej. Możesz zamknąć się w domu i być na dnie. A możesz skupić się na sobie, na swoich zainteresowaniach. Spotykaj się z przyjaciółmi, poświęć duzo czasu swoim zainteresowaniom, naucz cieszyć się z życia. I nie szukaj z nią kontaktu, bo to będzie boleć jeszcze bardziej. Skup się na sobie.
Pozdrawiam gorąco wink

8 Ostatnio edytowany przez wertedhel (2010-12-24 00:05:21)

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

żeby oddać jej sprawiedliwość... mówiła, co powinienem zmienić, a ja... tak naprawdę chyba nie spodziewałem się, że mogłaby mnie zostawić... myślałem, że mam czas żeby te rzeczy pozmieniać... czasu mi jednak zabrakło...

tak naprawdę wiem, że spieprzyłem wszystko co było do spieprzenia, bo poczułem się zbyt pewnie. Myślałem sobie, "to że czasem jestem nieogolony przecież nie może decydować o tym czy mnie kocha czy nie". Myliłem się, teraz to wiem.

9

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

przeczytałeś już siłę przyciągania ?? jak nie to przeczytaj

10

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

jestem mężatką miałam wakacyjną przygode i się zakochałam, a on z dnia na dzień mnie zostawił chociaż dzień wcześniej mówił że jestem tylko jego że jestem jedną na milion

11

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

wertedhel - wspolczuje, jak teraz sytuacja wyglada bo pewnie nie mniej bolesnie niz wczesniej, rzuc okiem na moj post, mi mowe odebralo jak sie dowiedzialem, ze sie moja spotyka .. z kobieta - tu obawy o skrzywdzenie inaczej wygladaja, bo tamtej sie zycie tez nie ulozylo i ma dosc udawania z mezem ze jest dobrze ... poczytaj i odezwij sie .. wiem, ze nie ma co porownywac, ale czuje sie podobnie ...

12

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

czas chyba na ciąg dalszy mojej historii...

Święta minęły, na szczęście bo dłuższych bym już nie zniósł...

W wigilię zadzwoniłem z życzeniami, miło nam się rozmawiało, nie poruszyliśmy tematu rozstania, było ok. Myślałem sobie, "daję radę". Później przyszedł kryzys. Zrobił się świąteczny nastrój i znowu Ona stanęła mi przed oczami, znowu płacz i zgrzytanie zębów. I wtedy zdarzyła się rzecz, która daje nadzieję a w rezultacie kończy się fatalnie. Ona kilkukrotnie dzwoniła, czego nie zauważyłem. Jak się zorientowałem, to aż serce we mnie podskoczyło. Oddzwoniłem i w słuchawce usłyszałem jej głos, kochany ciepły głos, do tego nabrzmiały jakimiś emocjami. Może nie mocno, ale pobrzmiewały w nim nuty tęsknoty i może niezdecydowania? Powiedziała, że chciała zapytać jak się trzymam, co u mnie. Zrobiło mi się miło. Pomyślałem sobie, że może jeszcze nie wykreśliła mnie ze swojego życia, myśli o mnie w wigilię, więc może jest szansa...

Kupiłem jej mały drobiazg na Święta, płytkę z muzyką, nic wielkiego ale chciałem dać jej do zrozumienia, że o niej myślę i pamiętam co lubi... Postanowiłem zawieźć ten prezent w nocy jak cała rodzina pojedzie już na pasterkę, napisałem jej o tym żeby nie było niedomówień. Jak powiedziałem, tak zrobiłem. Tuż przed pasterką podjechałem pod jej dom, wszedłem na teren, żeby zostawić paczkę na ganku i wtedy Ona otworzyła mi drzwi... Myśli zaczęły galopować... Pytam się "jak to, nie pojechałaś z rodziną na pasterkę". A ona z coraz szerszym uśmiechem odpowiada, że nie... Wiecie już co pomyślałem... Że Bóg wysłuchał moich próśb i właśnie zdarza się cud... Ale nie, Boga nie ma, a cud się nie zdarzył... Czekała na "niego", żeby z nim pojechać na pasterkę... Pierwszy raz w życiu nie ze swoją rodziną, tylko z nim, z którym podobno to nic poważnego...  Jak się dowiedziałem, zostawiłem prezent i wybiegłem stamtąd. Pojechałem wściekły i świadomy tego, że po raz kolejny zrobiłem z siebie idiotę, że zwyczajnie się wygłupiłem... Jakieś 10-15 minut po północy ponownie byłem pod jej domem. Nie wiem, chyba czułem, że jeszcze będzie... Była, jakby czekała na mnie... Powiedziała, że napisała mu, że ma nie przyjeżdżać po nią... Powiedziała, mi że chyba musi wszystko sama przemyśleć... Zawiozłem ją do rodziny na pasterkę. Po drodze chwilę gadaliśmy... Poprosiłem, żeby nie odzywała się do mnie, jeżeli nie chce być ze mną szczera, bo później kończy się to dla mnie tylko podwójnym cierpieniem... Prosiłem, żeby mi tego oszczędziła... tak się rozstaliśmy...

Następnego dnia (wczoraj) dostałem rano smsa od niej. Jakby nigdy nic. Takiego jak za dawnych czasów. Oczywiście bez czułości czy buziaków, ale takiego, wiecie jakiego... Odpisałem, i tak wymieniliśmy ich trochę, aż w pewnym momencie po prostu przestała pisać... napisałem jeszcze coś wieczorem i znowu bez odpowiedzi. Nie ukrywam, że napisałem też rano i do teraz znowu cisza...

O co chodzi? Bo ja nic nie rozumiem. Ona szuka kontaktu, pisze, etc. Jak się nie odzywam przez nawet krótki czas to ona odzywa się sama. A później robi taki numer, podchodzi bliżej a następnie bez ostrzeżenia zrywa kontakt. Dla mnie to wygląda, jakby nie mogła się zdecydować czego chce, a ja nie wiem co mam robić... czy żywić się nadzieją i czekać... czy zrobić jakiś krok, żeby nie stracić momentu...

Co ja mam o tym wszystkim myśleć?

...

Tak bardzo chciałbym stanąć na przeciwko Niej i spontanicznie wziąć ją w ramiona i pocałować... Nawet jeśli miałby to być koniec wszystkiego...

13

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Dodam coś jeszcze...

Powiedziała mi, że przegapiliśmy moment kiedy mieliśmy się pobrać... Że kiedyś bardzo pragnęła być moją żoną i że mnie kochała... I że gdybyśmy byli małżeństwem to bardziej by się starała i by mnie kochała i byłoby wszystko dobrze...

Ja sobie myślę, że nic by to nie zmieniło, tylko tyle, że doszedłby rozwód...

Ale zbaczam z tego co chcę powiedzieć...

Pragnę pójść do jubilera, kupić pierścionek z brylantem, który wybierałem od tak dawna, pojechać do niej, uklęknąć przed nią i poprosić o rękę...

ale to chyba nie ma sensu...

14

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

wertedhel- naprawdę wierzysz w to co powiedziała- że gdyby była twoją żoną to bardziej by sie starała i cię kochała..?
To nieprawda . Jeżeli kochasz naprawdę , nie ma znaczenia obrączka na palcu.
To jakieś głupie wytłumaczenie...sory ..ale to moje zdanie..

Wybacz ale mam wrażenie jakby się Tobą bawiła...zbliża się do ciebie a potem...odsuwa...to okropne...ciągle na nomo masz nadzieję iż wszystko się ułoży...
moim zdaniem...przez dłuższy czas nie oddzywaj się do Niej, nie odpisuj, nie pisz...
Mam wrażenie jakby zostawiała sobie otwartą furtkę do waszego wspólnego życia. gdyby z tamtym jej nie wyszło.

15

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

A ja napiszę z perspektywy kobiety, która jest w sytuacji bardzo podobnej, do Twojej ukochanej, mam nadzieję, że w jakiś sposób Ci pomogę. Sama jestem z nowym facetem, własciwie nie wiem dlaczego, fascynacja dawno minela, a zostala jedynie dziwna milosc do bylego, który od roku dzien w dzien nieustannie gości w moim zyciu. Nie pomogła zmiana numeru, zmiana adresu, ani tez maila. Zawsze jakoś znalazł drogę, żeby się ze mną skontaktować. I po tym okresie, kiedy zupełnie nie reagowałam na jego prośby, żale, błagania o powrót, coś we mnie pękło. Pomyśl, gdyby ona nie brała pod uwagę powrotu do Ciebie, nie dawałaby Ci nadziei, że zobaczy, czy się zmienisz, nie pisałaby smsów, bo ma przecież niby nowe super życie, w którym pozornie nie ma dla Ciebie miejsca. A uwierz, że jeśli przestałbyś się odzywać, to zaczęłaby za tym tęsknić.Ona sama nie wie czego chce, nie wie,albo się boi zrezygnować z tego, co teraz ma. Nie wiem  dlaczego się rozstaliście, ale skoro nie z powodu zdrady, czy innych świństw, których ja doświadczyłam, to będziecie razem. Ja np dniami ciągle rozpamiętuję. Wszystko mi się z nim kojarzy. Od wyjścia do sklepu, po nazwy ulic i gotowanie obiadów. I wtedy chcę wrócić, jakd o nikogo innego. Nocą natomiast nie mogę spać, bo pamiętam te gorsze chwile, które najchętniej wymazałabym z pamięci. Wytłumacz mi proszę, dlaczego ktoś, kto krzywdzi, rani, kłamie i oszukuje tak bardzo się stara i chce wrócić, opowiada o zmianach i wielkich planach, ktos kogo kocham, a komu nigdy nie zaufam, czy warto komuś takiemu uwierzyć? I rzucić to spokojne życie, życie u boku kogoś nowego, kto miał być lekiem na całe zło, zupełnym przeciwieństwem i tym wszystkim jest,z małym szczegółem, kogo nie kocham.I jak można powiedzieć takiemu człowiekowi, że się go nie kocha? Chyba jestem nie z tej gliny. Swoją drogą, podziwiam Cię, że mimo tego wszystkiego, potrafisz się o nią bać. Życzę Ci szczęścia !!!

16

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Ona najnormalniej w świecie nie wie co robić, z jakiegoś powodu boi się do Ciebie wrócić, ale nie martw się, wróci, jeśli kocha, rzuci to wszystko i wróci, bo będąc z nim, myśli o Tobie, spotyka się, bo tak trzeba, bo tak sobie kiedyś wymyśliła, że tak będzie lepiej więc się tego trzyma. Przyjdzie słabszy dzień i się złamie,nie bój się o to. Może wie, że namotała, chciałaby to skończyć, ale nie ma odwagi? Ty jej w tym nie możesz pomóc. Nie ma bardziej skomplikowanej rzeczy ponad kobietę, ale takie nasze niestety uroki. Pozdrawiam

17

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Powodzenia Ci życzę:)

18

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Wertedhel w tej sprawie możemy podać sobie ręce. Ze mną zerwała ok 1,5 miesiąca temu z podobnych powodów. Byliśmy prawie 3 lata. Żadna zdrada czy kłamstwa.  Ja nie odzywałem się przez jakiś czas to sama napisała sms co robie, co slychac.... po kliku dniach ja napisałem sms to juz nie odpowiedziała. Odważyłem się w jej urodziny pojechać osobiście, było fajnie jak za starych czasów, nawet na noc pozwoliła zostać. Sama zaproponowała nawet żebym przyjechał do niej na dwa dni, przed świętami. No i byłem, było świetnie...ale co z tego usłyszałem od niej coś w tym stylu ,  że pasujemy do siebie, ale na razie musi zostać tak jak jest, powiedziała, że jak by nie tęskniła to by mnie u niej nie było, a i powiedziała jeszcze coś w tym stylu, "że nie skreśla mnie na zawsze". Kurcze te dwa dni dały mi taka siłę i poczucie, że faktycznie mogę ją odzyskać. Ale w święta już znowu odczuwałem dystans z jej strony, nie chciała się spotkać, że nie ma czasu itd.. jak się dowiedziałem w 1 dzień świąt impreze w domu organizowała... heh fajnie ;/ nawet nic nie wypomniała. Te klika dni u niej naprawdę dały mi sporą nadzieję, która gdzieś mi znowu ucieka.
dzisiaj do niej zadzwoniłem również nie chciała się spotkać, zapytałem czy sylwestra spędzimy razem to powiedziała, że jedzie gdzieś z koleżankami. I znowu dzisiaj poczułem się jak 1,5 miesiąca temu heh ;/ Kocham ją na maxa, nie było jeszcze godziny abym o niej nie myślał. Ciężko mi się funkcjonuje w ciągu dnia. Jest dla mnie całym światem. Robiłem teraz dla niej wszytsko co mogłem. A ja w tego sylwestra chciałem się jej oświadczyć, jeszcze nie dawno razem pierścionki wybieraliśmy ... sad najlepsze, że takie drobne rzeczy jak przytulenie czy pocałunek dawały mi bardzo dużo siłę do życia i do tego aby walczyć o Nią ... a teraz nawet jej zobaczyć nie mogę ;/ Po ostatnim telefonie napisałem tylko sms w którym zapytałem czy jestem jeszcze dla Niej kimś ważnym...nie odpisała nic jeszcze. Wiem jest teraz sama, może wszytsko, ale serducho moje boli i to bardzo, boję się ze szybko kogoś za mnie znajdzie. Nie ważne nawet jak by mnie mogła teraz zwyzywać ja i tak nie czuł bym do niej żadnej nienawiści tak to uczucie jest silne. Wiem, że ona może swobodnie sobie funkcjonować teraz, imprezować ze znajomymi, a mi zostaje cały czas ten ból....i nadzieja ....

19

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Trudno odgadnąć co myśli Twoja dziewczyna. Wg mnie zachowuje się tak jakby już zdecydowała, że z Tobą nie będzie. Wie, że nie wróći, że nie chce z Tobą być, a z drugiej strony wciąż coś do Ciebie czuje i ciągle się waha. Pewnie twoje zachowanie, to jak próbujesz ją odzyskać powoduje w niej mętlik. I z jednej storny nie chce z Tobą być, a zdrugiej wciąż próbuje Cię przy sobie zatrzymać, nie pozwala Ci odejść.

To co do Ciebie czuje nie musi być miłością, ale jest to też silne uczucie bliskości. Trudno mi cokolwiek wymiślić, bo nie wiem tak naprawdę nic o Waszym związku, o tym jak było itp.

Możliwe, że odeszła nie dlatego, że Cię już nie kocha, ale dlatego, że nowy facet daje jej możliwść doświadczyć czegoś nowego. Może było tak, że jej w Waszym związku brakowało czegoś dla niej istotnego i ona nie umie sobie wyobrazić, że Ty jednak mógłbyś jej to dać, bo za bardzo dobrze Cię zna i nie potrafi uwierzyć, że mógłbyś się zmienić. Wie jaki jesteś i wie co możesz jej dać, a czego nie. Wie jak to jest być z Tobą, wie dobrze jak jest być z Tobą szczęśliwą i to może być dla Ciebie na plus. Ale z drugiej strony właśnie dlatego, że Cie zna nie potrafi sobie wyobrazić, że między Wami mogłoby być inaczej niż było, a ona potrzebuje tej zmiany. I ten nowy facet daje jej nadzieję, że z nim osiągnie to czego pragnie. Oczywiście nie jest tego pewna, ale łatwiej jej uwierzyć, że  z kimś nowym doświadczy tego co chce, niż że Ty mógłbyś się zmienić. I możliwe, że się waha bo wciąż darzy Cię uczuciami, ale z drugiej strony może wierzy, że z tym nowym ma większą szansę na spełnienie.

Podobno mówiła, że wg niej przegapiliście ten dobry czas, ślub itp. Możliwe, że był czas kiedy naprawdę pragnęła i marzyła aby być Twoją żoną, może pragnęła jakiejś poważnej deklaracji z Twojej strony, Twojej konkretnej decyzji i się nie doczekała. Może wbrew temu co myśłisz mie miała pewności Twoich uczuć. Nie wiem jak wyglądał Wasz związek, ale może z jej perspektywy on był inny niż Ty o tym myśłisz. Ty piszesz, że się starałeś, troszczyłeś, że szanowałeś. Może i tak było, ale najwyraźniej czegoś zabrakło... Nie wiem jakie ona miala zarzuty odnośnie Ciebie. Nie wiem co wymieniła jako te drobiazgi, które to powinieneś był zmienić? Może to o czym mówiła faktycznie to były bzdety, które na koniec podała jako pretekst aby zerwać. A może to jednak nie były drobiazgi?
Może to, że poznała tego nowego dało jej do myślenia, że jendak nie czuje się w Waszym związku spełniona, może to dało jej odwagę aby to zakończyć. A może się zakochała w nim - ale wtedy chyba tak by się nie kręciła w kółko?

Wydaje się ona być sama strasznie skołowana, niepwena. Może powinniście się spotkać i bardzo szczerze pogadać. Szczerze nawet jeśłi miałoby to zaboleć. Szczerze nawet jeśłi to miałaby być Wasza ostatnia rozmowa, czyli nawet jełśi to już jest koniec. Pogadajcie o Waszym zwiazku, o tym co było. I co spowodowało, że dzisiaj jesteście w takim miejscu? Co można zmienić i czego się nie da zmienić? Co ona naprawdę czuje do Ciebie?
Jesteście niby już osobno, ale tak naprawdę wciąż jakby razem dlatego zasługujecie na to aby szczerze się rozmówić.

20

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Rozmawialiśmy już szczerze na ten temat. Jej głównym, o ile nie jedynym argumentem jest to, że mnie nie kocha. Powiedziała nawet, że wie, że byłbym świetnym mężem, troskliwym i dobrym etc. ale nie chce być z kimś kogo nie kocha. Po prostu, kochała mnie ale już nie kocha. Tyle.

Ja od ponad roku chciałem się oświadczyć, ale ona ciągle mi mówiła "nie oświadczaj mi się teraz", a ja głupi jej posłuchałem.

.......

Napisała wczoraj rano. Znowu jakby nigdy nic... Nie odpisałem, nie odzywam się. Może faktycznie to coś da, ale boję się. Panicznie się boję, że to się raz na zawsze skończy. Poza tym nie wiem co mam jej powiedzieć jak się wreszcie odezwę... Jak wytłumaczyć to, że milczałem...

21

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Poza tym jeszcze jedna sprawa.
Może jestem uprzedzony i zazdrosny, może to co napiszę wynika własnie z tego.
Nie rozumiem, co on może jej dać czego ja nie mogłem poza pieniędzmi i brakiem szacunku... sad
Troszkę o nim wiem, kim jest, jak ją traktuje, etc. i nie wierzę, po prostu nie wierzę, że moja ukochana związała się z kimś takim i dlaczego...

22 Ostatnio edytowany przez Lusia85 (2010-12-28 11:22:39)

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

wertedhel , MałaMi25 napisała wiele słusznych rzeczy , gdyby jej tak dobrze było z tym nowym to by nie kontaktowała się z Tobą . Może faktycznie chce żebyś się jej oświadczył . Byliście ze sobą 5 lat, może Ona faktycznie czekała na Twoje oświadczyny ale nie potrafiła Ci tego powiedzieć , a to że Ty tego nie zrobiłeś odczytała jako Twoją niechęć do zawarcia formalnego związku . Zawsze możesz zaryzykować jeszcze z kupnem tego pierścionka , jak się okaże że nie o to chodziło to zawsze można go oddać a Ty przynajmniej będziesz miał spokojniejsze sumienie wiedząc że zrobiłeś wszystko co należało.
Nie chce Ci robić nadziei , bo samej jako kobiecie jest mi ciężko zrozumieć Jej zachowanie . Nie wiem czy się z Tobą bawi czy faktycznie czeka na jakiś Twój ruch , nie wiem nie znam Jej . Ja na przykład jak kończyłam poprzedni związek do wysłałam smsa do mojego ex że chce z nim porozmawiać , gdy nie było na to żadnego odzewu uznałam sprawę za zamkniętą i zaczełam nowy zwiazek nie bawiłam się z żadne podchody , pisanie , dzwonienie - po prostu zerwałam kontakt i tyle.

23

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Boję się tylko tego, że takim wistem, jeżeli to nie o to chodzi:
1. wygłupię się po raz kolejny
2. odsunę ją jeszcze  bardziej, gdyż uzna mnie za wariata
3. zerwie kontakt całkowicie, bo będzie się bała, że błędnie odczytuję jej emocje

Jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała:
podczas którejś rozmowy powiedziała mi, że jej matka strasznie ją naciska na to, aby do mnie wróciła, mimo iż zawsze była temu związkowi przeciwna. Na zakończenie powiedziała, że wie, że jeśli teraz by za mnie wyszła, to byłaby nieszczęśliwa.

24

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Przepraszam że o to zapytam ale ile Ona ma lat ???

25 Ostatnio edytowany przez wertedhel (2010-12-28 11:29:38)

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

-

26

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

No to teraz to już wogóle nic nie rozumie. Musisz to w końcu z Nią wyjaśnić raz na zawsze , ja jestm rok starsza od Twojej dziewczyny ale jakby mi moja mama kazała wrócić do byłego mimo że kocham tego z którym jestem obecnie to nigdy bym jej nie posłuchała , a tym bardziej nie pisała bym do niego smsów ani nie dzwoniła. Ona nie może się tak bawić Twoimi uczuciami bez końca bo cośtam... Masz prawo wiedzieć na czym stoisz i albo jesteście razem i pracujecie nad tym związkiem albo się rozchodzicie , zrywacie kontakt i każde żyje swoim życiem .

27

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Wiesz, jestem prawie pewien, że Ona nie kocha tego nowego... To tylko zwykła fascynacja i tyle... No i właśnie, o co chodzi???

28

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

O co chodzi to tylko chyba Ona sama wie (a może nawet nie wie)... Może odczekaj parę dni i spróbuj może jeszcze z tym pierścionkiem . Nie wiem jak Ona sobie wyobrażała oświadczyny , gdzie by chciała żeby do tego doszło - to już musisz sam zdecydować , czy ma to być niespodzianka czy uroczyście itp. Jeśli faktycznie zależało jej na Twojej deklaracji to Ją przyjmie jeśli nie to przynajmniej będziesz miał jasną sytuację . Warto żebyś z Nią porozmawiał spokojnie i na poważnie . Powiedz że chcesz w końcu wyjaśnić o co chodzi i że chcesz ostatniego spotkania które zadecyduje co dalej . Cóż więcej moge Ci doradzić , sama nie wiem bo nie bardzo potrafię to zrozumieć . Ale może Ty spróbuj w końcu sam wiesz jak to wszystko między wami wyglądało , co było źle co dobrze , o czym Ci mówiła , czego pragneła ...

29

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?
Lusia85 napisał/a:

sam wiesz jak to wszystko między wami wyglądało , co było źle co dobrze , o czym Ci mówiła , czego pragneła ...

Zawsze tak mi się wydawało, ale teraz to wszystko runęło i sam już niczego nie jestem pewien...

30

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Najchętniej to bym Ci chłopie wylała kubeł zimnej wody na głowę , tak na otrzeźwienie smile Daj odpuścić trochę emocjom (wiem to nie takie łatwe) i pomyśl o co mogło pujść , od kiedy zaczeło się coś psuć , będąc 5 lat z drugą osobą to się już trochę o niej wie ...

31

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

myślałem i myślałem...

powody:
1. nie kocham Cie
2. nie dbasz o siebie

32 Ostatnio edytowany przez Lusia85 (2010-12-28 15:32:14)

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Ten drugi punkt to nijak do mnie nie przemawia - mój facet nieraz i tydzień się nie goli i jakoś mi to nie przeszkadza (no ale może to ja jestem jakaś dziwna).
Skoro mówi że Cie nie kocha to ,za przeproszeniem,  po cholerę dzwoni.
Ech , ciężko coś doradzić ale na pewno musisz z Nią sobie wszystko raz na zawsze wytłumaczyć i podjąć decyzję co dalej . Nie możesz tak cały czas robić sobie nadziei to znów ją tracić bo się człowieku psychicznie wykończysz.

33

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

wiesz, gdybym się nie mył tongue

Rozmawialiśmy, kręcimy się w kółko.

No właśnie, tak jak mówisz. Skoro mamy być tylko kumplami to co ją obchodzi co robię? To wszystko do siebie nijak nie pasuje. Wiec albo ona sama nie wie czego chce, albo chciałaby wrócić ale jej głupio, albo faktycznie jest wszystko tak jak mówi, i ma jakieś rozdwojenie jaźni. Jedna część jej chce tego a druga nie.

Nie rozumiem.

Kocham ją i nie rozumiem.

34 Ostatnio edytowany przez Lusia85 (2010-12-28 15:53:23)

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?
wertedhel napisał/a:

wiesz, gdybym się nie mył tongue

Oj tam , ja np. lubię zapach mojego faceta jak jest trochę przypocony big_smile

Weź z Nią porozmawiaja , powiedź Jej od razu że to wasza ostatnia rozmowa i że ma się zdecydować bo Ty masz dość takiego bawienia się , mów to bez emocji żeby widziała że sprawa jest poważna. Jeżeli będzie chciała czasu na przemyślenia to daj jej najwyżej godzinę , dwie . Najlepiej żebyście spotkali się w jakimś innym miejscu niż jej dom.
Powiedź że chcesz to wyjaśnić raz na zawsze bo nie wiesz o co jej chodzi.

35

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

wiesz tylko co Lusia, ja się panicznie takiej rozmowy boję. Bo jak ustalimy, że to definitywny koniec, to później będę sobie wyrzucał, że może trzeba było na dłużej odpuścić. Na razie nie odzywam się, zobaczymy. Myślę, że po Nowym Roku przyjdzie czas na rozmowę, chociaż najchętniej bym się Jej 1 stycznia oświadczył... smile

36

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

no to mi powie, to co już mówiła. Chodzi o to, że mnie nie kocha i teraz nie chce ze mną być. I jeszcze, że mam nie szukać w jej smsach drugiego dna. Ale one kurde nie mają drugiego dna, tu jest problem. Że ona mówi jedno, robi drugie. Słowa nie współgrają z czynami. Więc w sumie rozmowa teraz chyba nic nowego nie wniesie.

37

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Jeszcze jedno, możemy przeskoczyć na maila? będzie wygodniej. Jeśli nie masz nic przeciwko temu, to napisz do mnie. Mój mail jest widoczny. Pozdrawiam

38

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?
wertedhel napisał/a:

wiesz tylko co Lusia, ja się panicznie takiej rozmowy boję. Bo jak ustalimy, że to definitywny koniec, to później będę sobie wyrzucał, że może trzeba było na dłużej odpuścić. Na razie nie odzywam się, zobaczymy. Myślę, że po Nowym Roku przyjdzie czas na rozmowę, chociaż najchętniej bym się Jej 1 stycznia oświadczył... smile

Po pierwsze primo : nie ma się co bać takiej rozmowy , bo inaczej to nigdy nic się nie dowiesz , a i taka rozmowa nie jest gwarancją że dowiesz się coś więcej niż wiesz teraz
Po drugie primo : sam pomyśl, jak długo chcesz tkwić w takim zaweieszniu i niepewności
Po trzecie primo : no to oświadc się jej 1 stycznia , a co będzie dalej ....będziesz wiedział od razu lub ...  czas pokaże

39

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

wertedhel
uważam że jeżeli Cię nie kocha - to dobrze że nie jesteście razem , na siłę nie da się z kimś być.
I wiesz co? tak w sumie to Ona zachowałą się dojrzale..wiele ludzi jest ze sobą chodz nie kochają drugiej ososby- tylko ze strachu przed samotnością czy z przyzwyczajenia.

Piszesz , ze żałujesz iż sie jej nie oświadczyłeś...gdyby zaręczyny czy ślub gwarantował wieczną miłość- nie byłoby rozwodów...

40 Ostatnio edytowany przez Wika (2010-12-28 22:13:51)

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Wertedhel- przypominasz mi, mojego byłego, tylko z tą różnicą, że on od samego początku wiedział, że go nie kocham. Był (pewnie, dalej jest), wspaniałym mężczyzną, i mimo to, nie potrafiłam się w nim zakochać. Próbowałam, bardzo się starałam poczuć to piękne uczucie, jednak - nie umiałam, choć wiedziałam, że jest w stanie poświęcić wszystko, abym tylko z Nim była. Każdego dnia, uświadamiałam sobie, że ten związek nie ma sensu, jednak - widząc jego starania, piękny blask w oczach, jego szczęście - dalej w nim trwałam. Z czasem, mi się oświadczył - przekonywał, że ślub wszystko odmieni, żebym dała mu jeszcze trochę czasu ale wtedy nie potrafiłam całkowicie zrezygnować z własnego szczęścia. Odeszłam, słysząc, że nie mam serca, że odrzucam szczęście, którego mi później zabraknie. Po miesiącu, spotkaliśmy się na pewnej uroczystości (wspólni znajomi). Twierdził, że wciąż mnie kocha, etc. Szanuję go, darzę szczerą sympatią - nawet sobie nie wyobrażasz, jak mi było ciężko odpowiedzieć, że nie potrafię go pokochać. Po kilku miesiącach, zakochałam się, w pewnym mężczyźnie, któremu zabrakło  zdecydowania, a może świadomości, że trafił na szczerą miłość - dałam mu mnóstwo czasu, szkoda, że nie potrafił tego docenić. Rozżalona wyznałam, że nie chce z Nim tworzyć wspólnej przyszłości - wiem, że źle postąpiłam, jednak - nad miłością nie powinno się zastanawiać. Może kiedyś to zrozumie. ...ale, cieszę się, że pojawił się w moim życiu - dał mi mnóstwo pięknych chwil smile.
Z czasem się odkocham - nie ma nic gorszego, od nieodwzajemnionej miłości.

Nie lubię gdybać, ale może rzeczywiście Twoja była czeka na pierścionek. Czasami, ciężko zrozumieć kobiety wink. Jednak, czy powinna mówić, że Cię nie kocha? smile Szczera - konkretna rozmowa, powinna Wam obojgu uświadomić, czego tak naprawdę pragniecie smile. Życzę, powodzenia.

Pozdrawiam.

41

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

ech jestem w całkiem podobnej sytuacji... hmm

42

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Nie chcę Cię martwić ale jeśłi ona upiera się, że Cię nie kocha i uważa, iż wiążąc się z Tobą na stałe nie byłaby szczęśliwa to raczej nic już z tego nie będzie. I na Twoim miejscu dałabym sobie spokój. I jeśłi ona nagle zdziwiona by spytała czemu się nie odzywasz do niej to na Twoim miejscu był jej odpisała: "to chyba oczywiste dlaczego..." , "jestem żywym swtorzeniem, mam uczucia i mam też swoją wytrzymałość".

Najwyraźniej ona nie umie tego zakończyć, bo się do Ciebie przyzwyczaiła, bo Cię bardzo dobrze zna, bo w jakimś sensie stałeś się jej przyjacielem przez te lata jednak to nie wystarcza aby stworzyć związek. Pewnie nie jesteś jej obojętny, pewnie Cię lubi, może nawet i coś czuje, ale to nie miłość. Czyli jesteś jej bliski ale najwyraźniej coś w waszym związku się wydarzyło dla niej złego, co powoduje, że ona już Cię nie kocha i nawet może nie chce Cię pokochać bo się obawia, że nie bedziecie w przyszłości szczęsliwi. Możliwe, że przez ten czas bycia z Tobą, poprzez te wspólne doświadczenia w końcu dostrzegła kim jest oraz jaka jest, dojrzła do tego aby świadomie móc sie określić wobec życia i Ty i Twoje uczucie to niestety nie jej bajka.

Mozliwe, że dla niej to rozstanie też nie jest łatwe, dlatego tak się miota. Ale może uważa, iż jest to słuszne rozwiązanie. Może chciałaby to zakończyć bezboleśnie dla Ciebie, dlatego utrzymuje z Tobą kontakt abyś nie czuł się całkiem odtrącony, jednak daje to odwrotny efekt bo Ty wciąż masz nadzieję.
Może ona nie chce już z Tobą być, ale chciałaby abyście jednak pozostali przyjaciółmi.

Jeśłi zaś Ty nie potrafisz być tylko jej przyjacielem, zabija Cię to i wykańcza to lepiej zakończyć to całkiem i urwać kontakt. Możesz jej oczywiście wyjaśnić dlaczego chcesz urwać kontakt, czy też ją uprzedzić o swoich zamiarach, wówczas zostawisz sobie lekko uchyloną furtkę jakby co...

Możesz też spróbować ją od nowa, od początku zdobyć, zaczynając od pozycji "przyjaciel". Mozesz też trochę się od niej odsunąć, abyś nie był w stosunku do niej nachalny, natarczywy. I po pewnym okresie zdobyć się na ten pierścionek! Tym posunięciem ryzykujesz, ale jeśłi to już naprawdę jest konic to czym szybciej się z tym pogodzisz tym lepiej dla Ciebie.

43

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Jeżeli mogę coś wtrącić. Należę do chyba innego typu ludzi, bo gdyby ktoś mi powiedział ,że mnie nie kocha, to oczywista oczywistość,że sprawa "się rypła". Nie ma czego szukać. Wyobrażasz sobie życie z tą osobą? Sorry, ale to są już jej manipulacje. Trzeba to jakoś przeżyć . Rozstać się . Jak możesz być z kimś kto powiedział ,że Cię nie kocha. Łaski bez. Jak ktoś powiedział : " tego kwiatu pół światu". Warto szukać miłości prawdziwej uwierz,że warto. Nawet jak się długo szuka. Wtedy myśli jednakie słowa jednakie jeden oddech wtedy wiesz, że żyjesz pełnią życia, wiesz ,że ten drugi zrobi dla Ciebie wszystko tak jak Ty dla niego. Życzę Ci tego bo jesteś wrażliwym mężczyzną.

44

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

hmm w 100% zgadzam się z postem "złamanej". Gdy ktoś na koniec mówi "nie kocham, to koniec" to tak już jest. ja wiem, że nie jest łatwo się z tym pogodzić, żyć dalej. wiem bo sama to przeszłam, ale zrozum że im szybciej się otrząśniesz, zaczniesz żyć pełnią życia to szybciej Twoje życie ułoży się na nowo. kto wiem, może gdy ona zobaczy że radzisz sobie bez niej, że trzymasz się dobrze wtedy zobaczy co straciła? póki co to ona jak dla mnie zachowuje się jak pies ogrodnika nie chce być z Tobą ale też nie chce byś znalazł sobie kogoś innego i ułożył życie bez niej. pomyśl nad tym i zacznij myśleć o sobie.
do tego dodam, że często 5 lat związku to już za dużo... jeśli po takim czasie związek się rozpada to coś musiało być nie tak, być może całkowity brak miłości z jej strony?
pozdrawiam

45

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Wertedhel pomyśl przez chwilę. Czy będziesz szczęśliwy z kobietą, która Ciebie nie kocha ? Która Ci to powiedziała wprost, a później bawiła się Twoimi uczuciami, zwodziła, dawała nadzieję, chociaż wiedziała jak to przeżywasz, że ją kochasz (napisałeś, że od początku wiedziała, że czasu nie potrzebuje i że wiedziała, ze nie będzie z Tobą). Powiedziała Ci też, że będzie też nieszczęśliwa z Tobą. Czy wyobrażałeś sobie jak będzie taki związek wyglądał ? Byłbyś szczęśliwy z taką osobą ? Ja na Twoim miejscu zostawiłabym ją. Dość już się naprosiłeś. Ona wie co czujesz i co z tego. Ją to nie obchodzi. Przykro mi, to brutalna rzeczywistość, ale tak jest. Niestety wiem to z autopsji. Co z tego, że ja kochałam. Musiałam odejść, bo tak się nie da żyć. Wtedy żyje się obok kogoś, nie z kimś. Nie stajemy się częścią życia, świata tej osoby... Zastanów się lepiej. Ten ból, który teraz odczuwasz, da się przezwyciężyć.

46

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Nie ma idealnych małżeństw i niemożliwym ,aby dwoje ludzi miało ten sam punkt widzenia.Kłamstwo skutecznie uśmierca prawdziwą miłość. To pracuje w dwie strony,bo gdy jedna strona stara się być uczciwa ,a druga w kulki sobie leci ,to tym samym niszczy zaufanie i ten fakt powoduje,że druga poszkodowana strona automatycznie traci szacunek do swojej miłości.To może nawet doprowadzić do zdrady.Ja przed swoją żoną cały się odkryłem i wszystko jej powierzyłem,nawet swoje najgłębsze tajemnice. W partnerskim związku obie strony o siebie zabiegają i są aż do bólu wobec siebie uczciwe. Ja bym określił to tak,że facet nie może być w 100% uczciwy wobec kobiety.Ja tak chciałem i na tym tle były nieporozumienia. Nikogo na siłę się do niczego nie zmusi. Moje małżeństwo jakoś trwało i kulało z tymi REANIMOWANYMI kłamstwami. Panie ,nie wiecie jak to cholernie boli. Ja nawet marzyłem,że żona mi powie Paweł jak Cię w tej sprawi okłamałam i to by mi wystarczyło.Odzyskała by u mnie więcej szacunku.Traumę przeżyłem po ślubie ,bo sam musiałem sprzątać mieszkanie , prać ,robić zakupy i gotować. Żona nie była tego nauczona ,czułem się zajeżdżony. Nie dość ,że mam ciężką pracę na morzu,to o wszystkim musiałem myśleć. Ona była wiecznie nieszczęśliwa,bo pracuję na morzu. Sama absolutnie nie zrobiła nic ,aby nam było lepiej. Znam wiele marynarskich małżeństw i żyją normalnie. Ja miałem względem jej piękne marzenia,bo sam marzyłem o pięknym domu i rodzinie.Nie zawsze w życiu wszystko układa się tak, jakby się chciało,tym bardziej ,że nie ma się PARTNERA ,który by jakoś mnie psychicznie wspierał w naszych postanowieniach ,bo do CHOLERY JASNEJ JEST SIĘ Z KIMŚ NA DOBRE I NA ZŁE. Ciężko jest samemu wszystko dźwigać,przy kimś kto z założenia jest NIESZCZĘŚLIWY. Ja nawet żonę zmuszałem i wspierałem ,aby zrobiła prawko.To była potworna walka z upartą osobą,której to własna rodzina wmówiła jej,że NIE UMIE I NIE POTRAFI. To taki jeden z wielu przykładów z walką z jej oporem. Oczywiście ,ze te prawko zrobiła i nawet tego nie żałowała,a wręcz ją to podbudowało psychicznie. Bardzo chcieliśmy mieć dzieci.Jest wiele małżeństw borykających się z tym problemem,ale mimo wszystko ze sobą żyją. W to wszystko włączyła się teściowa,która ją podburzała przeciwko mnie. JA po każdym rejsie musiałem wszystko prostować,bo dopiero gdzieś tak po tygodniu zaczynała myśleć własnym rozumem.Potem jechałem znowu w rejs i potem znowu to samo.  Moje wyniki i usg moich jąder wpadło w ręce teściowej,która postanowiła rozbić nasze małżeństwo. Była też silna presja na budowę domu i o to ,abym porzucił nasze jedyne źródłem dochodu. Niemożliwym jest realizowanie czegokolwiek bez pieniążków tak więc praca jest obowiązkiem każdego mężczyzny. Ja potem już pod jej presją pracowałem tylko przez cztery miesiące w roku i reszte osiem siedzieliśmy razem w mieszkaniu. Przy tak krótkich okresach czasu niemożliwym jest zaoszczędzenie jakichś logicznych pieniążków na DOM i to bez żadnego wsparcia.Moja żona była bezrobotną przez całe małżeństwo, owszem miała jakieś starze,ale generalnie szukała tak pracy ,aby jej nie dostać.Na tle budowy domu miałem awantury spowodowane presją mojej teściowej.Działka był ,uzbroiłem ją w wszelkie media, kupiłem projekt i dostałem pozwolenie. Ja potrzebowałem więcej czasu na realizację tego marzenia,aby bez pożyczek w banku to robić. Chciałem zrobić jeszcze jeden kontrakt ,aby bez stresu ,że nam zabraknie na życie .Są trudne czasy ,bo dzisiaj można mieć pracę ,a następnego dnia można ją stracić.Jestem rozważnym człowiekiem.Mieliśmy gdzie mieszkać...Ambicje teściowej były ważniejsze.Nawet byłem upokorzony przez jaj matkę. Żona oznajmiła mi ,że jej matka mówi jej ,że NIE BĘDZIE ZAGLĄDAĆ JEJ MĘŻOWI W ROZPOREK ,ABY SPRAWDZIĆ CZY MĄŻ MA PŁODNEGO PENISA.Były inne upokorzenia na klatce mojego bloku.Są różne wyniki , a ostatni wskazywał ,ze mogę być ojcem i problem może tkwić u żony...tu detali nie będę zdradzać.-No cóż,wyrocznią była jej mama i jej zazdrosna siostra.Któregoś razu wróciłem z rejsu i po trzech dniach obecności w domu ,ode mnie odeszła. Powodów było milion na przykład ,że jej na czas obiadu nie ugotowałem ,czy nie pokroiłem sałatki. Ja był zmęczony rejsem, bo przed powrotem do domu miałem 24-godzinny pilotaż i potem załadunek statku potem lot do kraju.Zniknęła z mojego życia na trzy miesiące. W tym czasie bardzo się upokarzałem jeżdżąc do jej miejsca pracy,proszą aby wróciła ,w zamian słyszałem ,"-wsadź sobie w Dupę słowo kocham", -"nie przychodź tu więcej bo mi wstyd przynosisz."Owszem codziennie rano byłem w katedrze na mszy świętej i się modliłem za żonę.Dawałem na mszę i w zamian od niej słyszałem,że zachowuję się jak idiota.Potem w kancelarii adwokackiej i tam adwokat oznajmił mi ,że "-Pan jest wyjściem awaryjny,bo zona chce sobie ułożyć życie z innym panem, a jak jej nie wyjdzie to w sytuacji awaryjnej wróci do pana." Wiecie co , i tak było,bo byłem tym wyjściem awaryjnym, po trzech miesiącach przyszła do mnie i na prawdę nie wiedziałem z jakiego powodu.Potem słyszałem ,że wszystkiego bardzo żałuje i że po rejsie do siebie wrócimy.Pojechałem w rejs i w czasie rejsu były miłe maile i telefony ,zacząłem wierzyć ,że do siebie wrócimy.Potem gdy jej mama wróciła z wczasów ,to zaczęła się paskudna korespondencja ,która miała mnie na celu pogrążyć psychicznie,aby nie daj boże coś sobie złego zrobił. To jak najgorszy koszmar,wypisywała straszne głupoty, opluwając moją rodzinę i przyjaciół i nasze marzenia. Wtedy całkowicie przestałem wierzyć ,że do mnie wróci.. Wydaje mi się że autorem tych maili była jej mama i siostra.Po rejsie miała być sprawa. Kontaktowałem się z adwokatem i on doradził mi ,abym się z żoną do sprawy nie kontaktował,bo sobie narobię kłopotów. Oczywiście ,że żona pisała maile abym z nią porozmawiał o zgodnym rozstaniu i podziałem majątku.Potem ,że jestem okrutny i podły itp...itd... Nie dałem się sprowokować.Wiecie cooo , na sprawie się przekonałem co moja małżonka jest warta,bo na sprawie powiedziała sędzinie ,że chce sobie ułożyć życie z innym mężczyzną...Potem bardzo bolesna wyprowadzka ,jej matka mówiła ,że zmarnowałem jej życie... i zachowywała się całkiem normalnie ,a zona podczas wyprowadzki robiła mi awanturę. Znajomi mówili mi,że na moim miejscu nie wpuszczali by kogoś takiego do mieszkania ,tylko postawili jej rzeczy przed drzwiami.Mimo wszystko miałem nadzieję ,że jeszcze do siebie wrócimy,ale bezmiar głupoty był przeogromny,bo to były różne wymuszenia pieniędzy i różnego rodzaju groźby ,że jak się pokarzę w okolicy ,to coś może mi się stać.Miałem potem romans z inną panią i w tym momencie był przeogromny lament z jej strony,ale ja już w tym wszystkim zacząłem się gubić ,bo nie byłem pewien czy jej w ogóle zaufać.Kropeczką nas "i" był pozew do sądu metropolitalnego. Następny przejaw olbrzymiej głupoty sterowany za przewodnictwem teściowej.Ja naprawdę oczekiwałem  miłego maila ,typu kochany wróćmy do siebie i naprawmy wszystko i to by w zupełności wystarczyło,to taki mały drobny sygnał. To już trzy lata minęły od rozstania i przez dwa lata byłem sam,bo nie chciałem popełnić tych samych błędów. Owszem w jakimś tam sensie jeszcze kocham żonę i jest mi cholernie przykro, no cóż ?? Rzeki kijem się nie zawróci , tamtego świata nie jestem w stanie naprawić.Nawet proboszcz mi powiedział ,że żona sama musi zrozumieć swoje błędy i wtedy jest szansa na powrót. Jestem dwa lata samotny i poznałem panią od siebie starszą o dwa lata. W jej towarzystwie czuję się dobrze i jestem zrelaksowany . Nie sypiam z tą panią, po prostu jest mi z nią dobrze. Zdałem sobie sprawę ,że ja miałem zamiast żony "UCIĄŻLIWĄ KULĘ U NOGI". Teraz pracuję normalnie i ze spokojem i nie muszę się już więcej STRESOWAĆ. Nawet sporo mi pieniążków przybyło i to dużo więcej niż w trakcie całego małżeństwa. Bez stresu mnie stać na kupno jakiegokolwiek domu. Tam gdzie obecnie mieszka żona ,to krąży plotka ,że znalazłem sobie kochankę i dlatego ode mnie odeszła żona. Tego świata nie zmienię choćbym chciał. Ja słyszałem ,że moja eks teraz wszystkiego żałuje i że jest bardzo nieszczęśliwa i to tak naprawdę...bo odsunęła się od niej mama i siostra,które ją przeciw mnie judziły . Życie samo weryfikuje i każdemu daje to na co sobie zasłużył....

47 Ostatnio edytowany przez flogger (2013-11-17 21:51:09)

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Z uwagą przeczytałem posty w tym temacie bo też borykam się z problemem zapomnienia o byłej i robienia sobie nadziei że może uda sie jeszcze wrócić do siebie. Sam związek trwał prawie 2 lata i do sielanek nie należał chociaż było sporo miłych chwil, miłych słówek nawet jakieś plany na przyszłość, mimo że mówiła że kocha to czułem że coś jest nie tak bo traktowała mnie często jakby na dystans tzn. pokazywała że inne nieraz błache sprawy są ważniejsze od nas od naszego spotkania czy innych wspólnych spraw. Wogóle jest egoistką nie potrafi współczuć i uważa że tylko ona ma problemy w życiu a inni nie mają albo ją to nie obchodzi. Mimo tego jednak ją kocham i to bardzo, mogła liczyc na mają pomoc w różnych sprawach także i na finansową, sam raczej nie mogłem na jej pomoc nawet w drobnych sprawach liczyć zawsze miała jakąś wymówkę także nawet jej o nic nie prosiłem. Wogóle nawet nie kryła się z tym że chce rządzić w związku i nie da siebie ustawiać. Dla mnie jeśli jest uczucie między dwojgiem ludzi zawsze można się dogadać pójść na kompromis ale po czasie widząc takie jej podejście też potrafiłem sie uprzeć przy swoim i dla zasady pokazać że nie ustąpię chociaż w końcu i tak ustępowałem. Jej jednak sie to nie podobało wolała mnie wsadzic pod pantofel.Skończyło sie na tym że chciała coś odemnie a ja zaproponowałem żeby sprawe trochę inaczej rozwiązac tak żeby efekt końcowy i cel został osiągnięty, ale nie ona oczywiście chciała na swoim postawić i efekt był taki że zakończyła wszystko. Kilka dni po końcu wysłałem do niej sms żeby wrócić do siebie ale nie naciskałem w nim, odpowiedzi się nie doczekałem a mija juz 3 tydzień, więcej już nie próbowałem żadnego kontaktu. Właściwie to sam nie wiem czy dobrze się nie stało że związek się rozpadł bo zbyt dobrze się w nim nie czułem - nie jako partner a bardziej jako spełniacz wymagań i zapełnienie wolnego czasu, wiedziałem że w jakiejś ciężkiej chwili nie mogę liczyć na jej pomoc czy nawet współczucie, dobre słowo. Ale wiadomo serce nie sługa dalej kocha i liczę że ona się odezwie że przemyśli wszystko i zrozumie że sama też do końca dobrze nie postępowała. Tak jak pisałem poszło o zwykły upór, nie było żadnych zdrad czy innych poważnych rzeczy, ja uznaję zasadę że będąc z kimś nie robi się skoków w bok i na ile ja poznałem też miała takie zdanie za co ją ceniłem. Dodam że nie mieszkaliśmy ze sobą.
Wogóle drogie Panie mam do was pytanie bo naczytałem sie ostatnio różnych rad na portalach typu jak poderwać kobietę i jak postępować w związku. Prawie wszędzie piszą tam żeby nie uzewnętrzniac swoich uczuć żeby tak robić w związku aby to kobiecie bardziej zależało, jak dla mnie to taka ciągła zimna wojna demonstracja sił czy już nie może być tak żeby związek opierał się poza miłościa oczywiście, na wzajemnym zaufaniu gdzie każda ze stron sama wie co może a czego nie powinna robić, żeby żadna ze stron nie wchodziła na głowę tej drugiej ?  Czy na prawde nie można pokazać kobiecie jak bardzo zależy na niej bo wejdzie na głowę ? Ja bardzo się udzielałem w związku przynajmniej na początku dopóki nie zobaczyłem że na niej to nie robi większego wrażenia i odbiera to tak jakby musialo być , a teraz widzę że to chyba był błąd z mojej strony. Najgorsze jest to że zbliżam się do 40-stki i najlepsze lata właściwie uciekły. Gdzie wy jesteście porządne normalne kobiety które potrafią docenić to że facet was kocha ?

48

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Cześć, wiem że pewnie wiele tu takich postów ale to naprawdę dla mnie ważne zostawiła mnie moja dziewczyna która bardzo kocham i nikt nie potrafi mi tego wytłumaczyc i pomóc z tym. Trochę się rozpisałem za co przepraszam na wstepie ale chciałem jak najdokładniej wszystko opisac. Sytuacja wyglada tak poznaliśmy sie ponad 2 lata temu we wrzesniu powedziala mi ze już wtedy jej sie spodobałem z wyglądu i charkteru. Pisaliśmy dużo ale nie traktowałem tego jak podrywanie. Bardzo miło mi sie z nia pisało, nie spotykalismy sie bo ja studiowalem w innym miescie. Powiedziała że w grudniu jak pisaliśmy ze soba to myślała o tym że fajnie by było pójść ze mną na sylwestra kiedys. W lutym była już z chłopakiem który chciał z nią byc a ona traktowala go jak przyjaciela i myślala że tak musi być i chciała spróbowac cos do niego poczuc. Też byli z innych miast i spotykali sie rzadko. Po pól roku z nim uprawiala pierwszy raz seks jak pierwszy raz do niej przyjechal. Powiedziała że zrobiła to bo myślała ze wtedy cos do niego poczuje i cos to zmieni nic nie czula i poplakala sie po tym wszystkim bo to nic nie zmienilo. W sumie zdziwiło mnie to że tak odrazu przeszli do sedna jak nic nie czula do niego ale mniejsza o to bolało mnie to jak już bylismy i mi o tym powiedziała ale kocham ja tak ze poradzilem sobie z tym. Jak wiedzialem ze kogos ma to jakos tak przestalem z nia pisac a na treningach jak wracalem do siebie do miasta jakos tak staralem sie podswiadomie ja omijac. Powiedziala mi ze jak z nim byla to tesknila za mna i czasem chciala napisac. Byli juz prawie 2 lata ja napisalem ze wracam do sportu i kiedy maja trening ona byla akurat u niego, jak mi pozniej powiedziala to najchetniej odrazu by przyjechala do mnie. Jak spala z nim to nigdy nie bylo jej dobrze i jak wtdy napisalem do niej i jak spala z nim wtedy to myślala o mnie. Wrocila spotykalismy sie na treningach rozmawialismy juz normalnie duzo zartowalismy. Zaczelismy sie spotykac w gronie znajomych z klubu na piwku ale ona nie pila. Ktoregos razu nie wyszlo nam spotkanie w wiekszym gronie to napisalem co z nim to zaproponowala piwo ja chetnie poszedlem wtedy wlasnie pocałowalismy sie pierwszy raz i odprowadzilem ja do domu przed pocalunkiem powiedziala zebym tak nie robil bo bardzo tego chce a nie moze. Powiedziala mi pozniej ze ten pocalunek byl tym pierwszym wyjatkowym ze byl inny niz cala reszta. Spotykalismy sie od tego momentu tak czesto jak było to możliwe bo studiuje mniej wiecej co 2 tyg. Bardzo długo rozmawialiśmy ze soba przez telefon bywało po 6-8h. W tym okresie raz pocałowałem sie z dziewczyna na studiach i raz spotkałem sie z jedna u mnie w miescie ale nic nie było. Po tych długich rozmowach i spotkaniach stwierdziłem że coś do niej czuje i że jest wyjatkowa i że ja kocham. Wróciłem zapytałem ja czy chciała by ze mna byc to zatkało ja i odpowiedziała ze tak. Wszystko było idealne dzwoniliśmy do siebie na dobranoc na dzien dobry. Jak przyjeżdzałem to spotykaliśmy sie codziennie. Zaczeliśmy ze sobą sypiać ja sie nie spieszyłem z tym bo uważałem że mamy na to czas ale sama można powiedziec zaprosiła mnie do siebie pierwszy raz. Było jej ze mna cudownie mowiła ze z nim nigdy nie było jej nawet dobrze ze sie zamykała a ze mna dochodziła i tak naprawde to ja jestem jej pierwszym. Spedziliśmy razm sylwestra upiła sie opiekowałem sie nia zawsze gdy mnie potrzebowala byłem z nia widziałem ze jest ze mna szczesliwa i jest jej dobrze mi tez było, byłem szcześliwy. Mówiła mi że jestem jej ideałem i wiem że tak było. Ona dla mnie też była najlepsza na świecie i nie chciałbym nikogo innego. Pewnego dnia dowiedziala sie ze jak sie spotykalismy spotkalem sie z inna i sie strasznie wkurzyla ze chciala sobie zrobic krzywde ja bylem wtedy wlasnie na studiach, juz powiedziala mi ze z nami koniec ale porozmawialem z nia i nastepnego dnia wrocilem powiedzialem jej o wszystkim o tamtej co sie calowalem na studiach i innych moich sekretach. Pierwsze dni były ciezkie płakała ale jak sie jej pytałem czy bedziesz szczesliwsza beze mnie i jezeli tak to Cie zostawie to mowila ze mnie kocha i chce bysmy byli razem. Wszystko juz sie ułozylo było bardzo dobrze pozniej po 2 tyg musialem pojechac na miesac na zgrupowanie bardzo tesknilem za nia ona za mna tez pisala ze nie chce mnie stracic ze jestem jej marzeniem. Wczesniej juz obiecalismy sobie ze jezeli cos kiedys by sie psulo to mamy sobie to mowic bo to co miedzy nami jest jest zbyt piekne zeby to mielibysmy popsuc. Mielismy mnóstwo planow razem i marzen. Przy niej stalem sie lepszym czlowiekiem zaczolem sie lepiej uczyc, trenowac zaczolem szukac pracy, dawala mi mnostwo szczescia. Bardzo mnie motywowała i dawała wiele energii. Nie imprezowałem nie piłem jak kiedyś ale nie że mi zabraniała ale poprostu chciałem być lepszy żeby było nam lepiej razem. Wrocilem byla bardzo szczesliwa nie moglismy sie od siebie oderwac specjalnie zostalem 2 tyg chociaz powinienem wrocic na uczelnie. W sumie prze te 4 miesiace bycia razem czesto byla chora zapalenie pluc grypa. Pojechalem na uczelnie znowu zachorowala, nie było mnie niecałe 2 tygodnie chodziłem na szkolenie do pracy, nie mieliśmy juz tak dużo czsu na rozmowe bo miała szkole ja te szkolenia i uczelnie ale zawsze porozmawialismy i wymienilismy kilka smsow w ciagu dnia. Wszystko było dobrze pewnego dnia nie chciala rozmawiac ale i tak zadzwonilem chwilke pogadalismy i poszla spac balem sie ze chodzi o nas ale to nie chodzilo o nas jak mi powiedziala nastepnego dnia. Naszło mnie coś w nocy jak zobaczyłem że polubiła 2 smutne utwory i słuchałem w nocy jakiejś zamulajacej muzyki o rozstaniach itp i myślałem o tym że nie możemy sie rozstać że to byłoby straszne. Następnego dnia normalnie pisaliśmy ze sobą wróciem wieczorem ze szkolenia rozmawialiśmy przez telefon jak zwykle co tam ciekawego w ciagu dnia itp. Powiedziałem jej że mam dla mniej niespodziankę i że będę jutro u niej powiedziała że sie cieszy ale nie wie ile bedzie miała dla mnie czasu bo szkoła prawo jazdy treningi powiedziałem że to rozumiem i będzie dobrze. Była smutna zapytałem czemu i czy nie myślała ostatnio o rozstaniu bo nie zachowuje sie jak zwykle. powiedziała mi że dalej mysli o tym że całowałem sie z ta jedna i spotkałem z ta drugą jak sie spotykaliśmy i że ją to dalej mocno boli i że jest coraz gorzej a było już lepiej i że rozmawiała z przyjaciółką i ona jej powiedziała że moze musimy sie rozstać. Powiedziała mi że wtedy to chciała ja zabic ale teraz myśli że przydałaby nam sie przerważeby mogła to spokojnie ułożyć. Na poczatku pytała sie mnie czy możemy zrobić ta przerwe mówiłem jej że bede jutro i porozmawiamy i wszystko bedzie dobrze zeby dała nam czas do jutra, później już nie pytała tylko powiedziała że zrobimy sobie przerwe i że nic tego nie zmieni a na koniec owiedziała mi że nie może być ze mną i już nigdy razem nie będziemy że jest jej bardzo przykro bo mnie kocha jestem najważniejszy ale nie możemy być razem. Nasza rozmowa trwała z 1,5h. Nie sałem praktycznie całą noc. Rano pojechałem do niej spotkaliśmy sie wieczorem przytuliliśmy sie tak jak zawsze i staliśmy tak chyba z 2 minuty mocno mnie przytuliła później poszliśmy objeci jak zawsze na ławke w parku porozmawiać płakaliśmy oboje pytałem dlaczego tak sie stało i że mieliśmy razem o wszystkim sobie mówić i walczyć o to wszystko. Powiedziała mi że nie mówiła mi że dalej ja to boli bo nie chciała mnie smucic a nie lubi jak jestem smutny (a teraz co mi zrobiła?). Powiedziała że za wszelką cene walczyła z tym bo bardzo pragneła byc ze mną ale już nie może i boi sie że kiedys jak bysmy byli razem bałaby sie i martwiła nawet gdybym na 30 min poszedł do pracy. A tak zawsze mówiła mi żebyśmy nie patrzyli co bedzie kiedys. Powiedziała mi że nadal mnie kocha i jestem dla niej najważniejszy ale musi to zmienić i że zawsze bede dla niej ważny i że zawsze będe jej niespełnioną miłościa.. dziwne bardzo dla mnie to. Na koniec siedzieliśmy jeszcze przytuleni na ławce chwile sie pośmialiśmy a raczej ona se starała ta sytuacje poprawic przytulilismy sie, próbowałem ja jeszcze pocałowac ale nie pozwoliła i powiedziała zebym takich zagrywek nie robił, zapytałem czy nie chciała by tego to powiedziała ze tak ale to nie byłoby dobre. Rozstaliśmy sie nie mogłem stamtad odejsc to jeszcze pobiegłem za nia i jeszcze raz przytulilem i pocalowalem w policzek i musialem odejsc. 2 dni później padał deszcz a ja pojechałem rowerem do niej z różami żeby ostatni raz sie spotkać porozmawiać i postarac sie to zmienic powiedziala ze to slodkie ale to nic nie zmieni bo nie chce byc ze mna i mamy inne charaktery i i tak wczesniej czy pozniej bysmy sie rozstali. Tylko własnie takiego mnie pokochała a ja ja i nigdy sie nie kłuciliśmy a ona zawsze sama mówiła żeby cieszyc sie teraz a nie patrzec za daleko a teraz takie argumenty. Pytałem dlaczego tak sie stało ze przecież wie że jest dla mnie najważniejsza i że tylko ja kocham powiedziała że nie chce poprostu już ze mną byc podjeła decyzje i tego nie zmieni. Trzymaliśmy sie za rece nawet pocałowała mnie w dłoń. Próbowała nie płakać mówiąc mi że naprawdę nie chciała mnie skrzywdzić specjalnie. Na koniec przytuliliśmy sie ostatni raz u niej w domu pocałowała mnie w policzek i wyszedłem. Dwa tygodnie później jej były wrzucił na fb stare zdjecie że "zawsze zgrani" z nią które polubła i skomentowała póżniej ona wstawiła mu miłosną piosenkę i podpisała  " i dobrze wiesz gdzie pójdę, a ja wiem że pójdziesz za mną" kilka dni później wstawiła swoje zdjęcie on napisał moja śliczna i wysłał jej buziaka  a ona mu. Nie musze mówić że każda z tych rzeczy mnie wkórwiła a ja jeszcze wszystko sobie tłumaczyłem że robi to specjlnie żebym sie nie zamartwiał i przestał o tym szybciej myśleć. Nie wiem może że chodzi jej o to żebym przez to ja znienawidził i byłoby mi lepiej. Ostatnio rozmawiała z moim kolegą i powiedziała mu że też jest jej źle a jak zapytał o to wszystko to powiedziała że to pozerka. Jej były coś mowił że wrócił do niej ale jak moj kolega jej to powiedział to powiedziała że jest durny i głupi i tak nie jest. Ja tego wszystkiego nie rozumiem bo powiedziała mi że dalej jestem ważny i nie chce żebym cieriał był smutny a robi mi teraz takie rzeczy. Kilka dni temu widzałem sie z nia to tylko podaliśmy sobie ręke i spojrzeli w oczy. Teraz na weekend dowiedziałem się że pojechała do niego na urodziny kolegi, nie moge w to uwierzyć że po miesiącu jak nie jesteśmy już razem ona tak się zachowuje jak nigdy nic a tak było dobrze mnie kochała i wszystko było dla niej najlepsze i wyjątkowe. Jeszcze powiedziała mi że chce żeby wszystko było normalnie miedzy nami, chyba coś ma z głową mówiąc tak a jeźdżac do byłego jej "przyjaciela". Ona mówi że to jej przyjaciel i że nic wiecej a sama mi mówiła że gdyby miał szanse na coś wiecej to by skorzystał a przeciez przyjaciel by nie zrobił wiec nie o to mu chodzi a jeszcze ona wiedzac to wysyła mu piosenki o miłości buziaczki jakby dajac mu znak i nadzieje na cos wiecej a mowi że to tylko przyjaciel i nic wiecej. Jak planowaliśmy żeby przyjechała do mnie to martwiła się ze trener bedzie zły bo na treningu jej nie bedzie a teraz pojechała jakby nic. Wiem że zrobiłem źle ale wtedy jeszcze jej nie kochałem i nie wiedziałem że pokocham,od momentu kiedy ja pokochałem byłem dla niej najlepsza wersja siebie kochała mnie i mówiła że wszystko jest jak w bajce. Wiem że mnie kochała ale było kilka rzeczy które mnie wkurzały i ona o tym wiedziała ale byłem w stanie to wszystko zrozumiec i sobie wytłumaczyc, np to że pisze i rozmawia z byłym że jest jej przyjacielem i że dalej ma z nim zdjecia na fb. Np gdybym ja mial zdjecia z była to bym to usunol i z nia nie rozmawial mimo wszystko. Wiedziała że mnie to denerwuje i wkurza ale nic z tym nie zrobiła. Ja ją na tyle kochałem że byłem w stanie to zrozumiec nie chcialem jej ograniczac i zeby byla szczesliwa bo to co było miedzy nami było ważniejsze od wszystkiego. Mówiła że mnie kocha a ja to wiedziałem ona też wiedziała że ja ja kocham i na koniec jeszcze mi powiedziała że zawsze będzie mnie pamiętać i ze będę dla niej ważny, że mnie kocha ale nie możemy być razem i będę jej niespelniona miłością. Nie rozumiem jak można kogos kochac i zostawic go z takich powodow mówiąc ze się kogos kocha. I że tak po miesiącu się tak zachowuje jadac do jej byłego przyjaciela. Powiedziałem jej ze chyba żeby mi było lepiej musiałbym ja znienawidzic ale nie chcem tak, może ona to robi specjalnie żeby mi ulżyło ale to i tak byłoby okrutne dla drugiej osoby, pewnie tylko mam taka nadzieje a tak naprawde to nie tęskni za mna a ja nie mam dnia żebym o niej nie myślał. Nie rozumiem jak można tak się zmienić i co jest prawdą a co tylko sie wydawało prawdą być. Czemu ona tak się teraz zachowuje, mówi jedno a robi co innego i po co to wszystko miedzy nami było?? Proszę napiszcie co mam o tym myśleć i co zrobić by było jeszcze  między nami dobrze. Dziękuję bardzo za kazda rade i pomoc

49

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Rozstalem sie wczoraj z moją dziewczyną nie widzialem ssiata poza nia ale on jest piekna kobieta i miala wielu kolegow jednak to mnie pokochala ale wszystko zaczelo sie gdy zaczela chodzic na silownie wiedzialem ze to popsuje nasze relacje ale nie moglem jej tego zabronic i tak poznala innych kolesi z jednym z nich specjalnie sie poznala raz zle sie poczula i oczywiscie on odwiózł ja do domu pozniej robila sobie z nim dziwne snapy na tej silce i zaczela sie spotykac z nim z jego kolega i dziewczyna tego kolegi klocilismy sie o to bo bardzo mi sie nie podobalo a dla niej wszystko bylo ok wkoncu wczoraj sie rozstalismy stwierdzila ze kocha mnie ale druga jej czesc chce wolnosci i ze jestem dla niej za dobry nie chce mnie ranic plakala mi w ramie gdy sie rozstawalismy (mi tez lzy stanely w oczach ) poprosila ze gdy napisze to zebym jej odpisal obiecalem ale powiedzialem ze przyjaciółmi nie bedziemy tego samego dna w nocy napisala z zapytaniem jak sie czuje odpowiedzialem ze nie planuje sie wieszac moze byc spokojna odpisala ze jej ulzylo a poznie ze wierzy we mnie zebym sie trzymal i DO USLYSZENIA czy to oznacza ze sie jeszcze odezwie strasznie ja kocham zrobilbym dla niej wszystko ale staralem i walczylem juz tyle razy przez caly nasz zwiazek a teraz nie wiem co robic czekac az sie odezwie czy samemu sie odezwac co robic sad?

50

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

O co Ty chcesz walczyć ?
Odeszła, poczuła wolność, co wybawi się i wróci ?
Gdybyś zawinił, zdradził ją, oszukiwał, itd.
Jednak Ty nic nie zrobiłeś. Po prostu, może się Tobą znudziła.

51 Ostatnio edytowany przez agusia587 (2015-12-28 17:23:11)

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Sorki za ten drugi post, net mi się zawiesił.

52

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Co zrobić aby była do mnie wrocila
Bylismy razem od 24/09/2019r ja mam 21 lat a ona miala 17 ( w tym roku konczy 18). I to byl zwiazek na odległość ( dzielilo nas 300 km) ale mi to nie przeszkadzalo.. i to bylo tak ze 10 czerwca usunęła mnie z fb ale nie napisala że zrywa

53

Odp: Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?
Szymon123488 napisał/a:

Co zrobić aby była do mnie wrocila
Bylismy razem od 24/09/2019r ja mam 21 lat a ona miala 17 ( w tym roku konczy 18). I to byl zwiazek na odległość ( dzielilo nas 300 km) ale mi to nie przeszkadzalo.. i to bylo tak ze 10 czerwca usunęła mnie z fb ale nie napisala że zrywa

A widzieliście się kiedykolwiek na żywo?

Posty [ 53 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zostawiła mnie, czy są szanse, że do mnie wróci...?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026