Witam, z chłopakiem nie jestem 2 miesiące, zostawił mnie twierdząc, że coś sie wypaliło. Po rozstaniu nie dzwoniłam, nie pisałam, o nic nie prosiłam, jakbym zapadła się dla niego pod ziemie. Ostatnio jednak napisał smsa z życzeniami urodzinowymi, taki zwykły - z grzeczności odpisałam. Za jakiś czas wysłał pustego smsa potem znowu kolejny i znowu - nie pisałam nic, z mojej strony jest kompletna cisza.Pisze do moich znajomych, co u mnie słychać, jak ja sie czuję, jak pracuję i takie tam. Z plotek wiem, że będąc jeszcze ze mną oficjalnie, spotykał sie już z inną, mnie tego nigdy nie potwierdził, choć pytałam. Wczoraj wychodząc z pracy na szybie znalazłam róże - 5 róż i żadnej karteczki. Wiem, ze to od niego, bo przyznał się jednemu z moich kolegów z pracy. Próbuje o nim zapomnieć, ułożyć sobie na nowo życie, a on nagle się znowu zaczyna w nim pojawiać, po co? Wiem, że ma wyrzuty sumienia, że zakończył nasz związek (mojemu bratu to mówił). Czyżby zaczynało go tylko sumienie gryźć, że postąpił tak a nie inaczej? Co Wy o tym sądzicie?
Podobne tematy
Cóż... to COŚ, CO NIE WYPALIŁO to mogła być właśnie ta inna dziewczyna, z którą mu nie wyszło i próbuje Ciebie odzyskać ![]()
Jeśli go kochasz - daj mu szansę, spotkaj raz, drugi i sprawdź jaki jest. Jesteś mądrzejsza niż wtedy, wyczujesz fałsz.
Chlopak zobaczyk ze sobie radzisz bez niego,ze go nie prosilas o spotkanie,o szanse dla.zwiazku. I mysle ze zastanawia sie czemu tak jest,dodatkowo moglo mu nie wyjsc z tamta kobieta i robi male kroczki,bada teren bo chce powrotu a juz napewno szuka.pretekstu zebys sie odezwala.
No właśnie tak też myślałam, że mogło mu z tamtą nie wyjść i teraz może czeka, że wrócę do niego jak on zacznie mi dawać jakieś sygnały. Ale powiedzcie po co? Planowaliśmy ślub, wspólne życie i mnie zostawił, a teraz myśli, że może ot tak sobie wracać do mnie kiedy mu się podoba? Czy może jednak mieć zwykłe wyrzuty sumienia, że zerwał? Jak już zaczyna się wszystko kręcić swoim torem, to on daje o sobie znak życia.... a zaraz po zerwaniu kompletna cisza, nic...
Może rzeczywiście dostał kosza od tej innej. A może to było tylko zauroczenie i przeminęło z wiatrem..? Trudno powiedzieć. Piszesz, że życie zaczyna się toczyć swoim torem. Jesteś szczęśliwa bez niego ?
Jeśli tak to ja bym nic nie robiła, jak chce niech sam znajdzie z Tobą kontakt i pogadacie. Tak bez zobowiązań.
Jak go kochasz nadal to daj mu szanse się wykazac, wyjaśnić sytuację.
W tej chwili jedno co mogę powiedzieć co do niego czuję - to złość! Skrzywdził mnie okropnie, nieprzespane noce, L4 w pracy bo nie funkcjonowałam normalnie, tabletki na uspokojenie. Moje życie wtedy runęło jak domek z kart, w jednej chwili przekreślił wszystko co nas łączyło. Teraz jest lepiej (nie mówię że idealnie) ale staram się spotykać ze znajomymi, nie siedzieć tylko w domu, chodzę na siłownię dla własnej satysfakcji - staram się żyć normalnie. A tu nagle takie sygnały? echhh...
Zuzia lepiej rozejrzyj się za kimś innym. Myśl o nim jak o facecie, który Cię zdradził.
Zuzia -- idź swoją drogą, dbaj o własne szczęście, nigdy nie rezygnuj z pracy, bądź niezależna. Jeśli ten chłopak będzie z Tobą, albo jakiś inny to przynajmniej będziesz wiedziała, że związek łączy miłość a nie pienią?ze czy niezależność.
Pisze do moich znajomych[b/], co u mnie słychać, jak ja sie czuję, jak pracuję i takie tam. [b]Z plotek wiem, że będąc jeszcze ze mną oficjalnie, spotykał sie już z inną, mnie tego nigdy nie potwierdził, choć pytałam. Wczoraj wychodząc z pracy na szybie znalazłam róże - 5 róż i żadnej karteczki. Wiem, ze to od niego, bo przyznał się jednemu z moich kolegów z pracy. Próbuje o nim zapomnieć, ułożyć sobie na nowo życie, a on nagle się znowu zaczyna w nim pojawiać, po co? Wiem, że ma wyrzuty sumienia, że zakończył nasz związek (mojemu bratu to mówił). Czyżby zaczynało go tylko sumienie gryźć, że postąpił tak a nie inaczej? Co Wy o tym sądzicie?
Czy Ty potrzebujesz tych informacji i dodatkowo sama o nie prosisz osoby z Twojego otoczenia?
Jeśli tak, to prościej będzie umówić się na kawę z byłym i wszystko sobie wyjaśnić.
Jeśli natomiast nie chcesz tych wszystkich informacji, to powiedz znajomym, współpracownikom, bratu, że próbujesz na dobre odtruć się po nieudanym związku i nie chcesz więcej informacji o byłym.
Trzeba podjąć decyzję i działać, a nie wisieć w próżni i żyć domysłami oraz historiami, które relacjonowane są przez osoby, które z nim o Tobie rozmawiają.
11 2012-10-19 12:54:13 Ostatnio edytowany przez Agatka (2012-10-19 13:38:28)
Mówiłam wszystkim, że nie chce tych wszystkich rzeczy wiedzieć, ale oni robili to mimo moich próśb, Zresztą mało ważne, bo w środę przyjechał z bukietem kwiatów przeprosić i błagać o przebaczenie. Mówił, ze kocha, że popełnił największy błąd życia zostawiając mnie, że chce aby nasze plany o wspólnym życiu dalej były naszymi planami, że nie wyobraża sobie życia beze mnie, że chce wszystko naprawić........ i mnóstwo innych rzeczy - i tu pojawiło się moje pytanie - co takiego ona miała, że mnie dla niej zostawiłeś? Nie potrafił odpowiedzieć konkretnie, przebąkiwał coś tylko, że to było tylko zauroczenie. Twierdził, ze nie zdradził, nie spał z nią, nie całował - a jednak podjął decyzję o zostawieniu mnie dla niej w czasie planowanie ślubu. Po rozmowie wróciłam do domu a tam pokój pełen kwiatów od niego. Pisze, że żałuje, ze kocha...
Prosi o wybaczenie, klęknął przede mną błagając i drugą sznsę - tylko czego on oczekuje? że przyniesie kwiaty, przeprosi i już do niego wrócę? że zapomniałam co mi zrobił, jak nie dawał znaku życia? Przepraszał moją mamę, że tak postąpił, że żałuje tego najbardziej... Teraz dopiero zaczynam wracać do "żywych", zaczęłam normalnie funkcjonować a tu nagle na mnie takie bum spada.... daje do myślenia i to bardzo
Posty połączyłam, gdyż nie piszemy posta pod postem. Jeśli chcesz coś dopisać to użyj opcji "edytuj".mod. Agatka
Jesli go kochasz i wierzysz w to co mowi i robi to daj mu szanse.Jesli chcesz byc z nim to daj mu szanse.Daj szanse Wam obojga.Moze rzeczywiscie dopiero do niego doszlo ze Ciebie kocha i ze zostawiajac Ciebie popelnil blad.Tylko wyjasnijcie sobie wszystko nim podejmiesz decyzje bo jesli tego nie zrobicie to w przyszlosci moze byc tak ze to co zostalo niewyjasnione zniszczy to co jest miedzy wami.
Troche nie bardzo wierze w to ze byl z inna i sie nie calowal,moze nie spali ze soba ale pocalunki byly napewno.
Zycze Tobie madrej decyzji a to czy bedzie ona dobra czy zla to zweryfikuje przyszlosc.
Nie wiem czy kocham, w tej chwili nie wiem nic, mam taki mętlik w głowie, że to jest aż niewiarygodne. Jedno co czuje to okropna złość! Nikt nigdy w życiu mnie tak nie zawiódł jak on! Nikt mnie tak nie skrzywdził nigdy! Nie potrafię mu wierzyć, nie umiem. Wszystkie te rzeczy, które robi, wydają mi się na pokaz, choć oczywiście mogę się mylić. Wiedziałam, czułam w kościach, że on będzie żałować, ale jednak to zrobił. Mam świadomość, że ludzie uczą się na błędach, jednak czy ja będę w stanie to zapomnieć?
No to poczekaj dwa lata. Zobaczysz jak będzie.
sam22 pisze krótko i mądrze.
Poczytaj na necie/w książkach o dynamice rozstania. Uważnie.
Ty wypełniona krzywdą - on poczuciem winy. Znakomita pożywka dla choroby w przypadku dalszej Waszej relacji.
sam22 wielkie dzięki za radę, bardzo pomogłeś
Ja szukam prawdy od wielu lat, może wielu żyć, bo nie żyje się raz. Jakoś udało mi się przebić przez barierę rodziców, szkoły, kościoła. Nie każdy ma siłę i czas aby tego dokonać. Miłość jest bardzo ważna. Seks też. Na szczęście można sobie zapracować przez ograniczanie zła i czynienie dobra. Czynienie dobra kosztem siebie to jest czyste zło (poświęcanie się).
Dlatego odrzuć negatywne emocje. Otwórz głowę na przyszłość. Dbaj o siebie (to nie egoizm, ale dobro). No i zajrzyj do Desiderata, choć to tylko kropla z wiedzy.
I znów do was wracam, dalej ten sam problem. Przepraszam, że zatruwam wam tak głowę ale sama nie daje sobie już rady. Mój eks chce do mnie wrócić, powiedział mi otwarcie o tym, że popełnił błąd swojego życia zostawiając mnie, że nie umiał sobie poradzić z własnymi emocjami, że zauroczył się nią, dlatego odszedł ode mnie. Teraz próbuje zrobić wszystko, żeby mnie odzyskać. Przysyła kwiaty do pracy, przywozi je sam, przyjeżdża niespodziewanie, robi niespodzianki, błaga o powrót. Twierdzi, że już nigdy mnie nie zostawi, jak byłam w górach to nawet tam mnie znalazł i przyjechał z bukietem kwiatów, powiedzieć KOCHAM CIĘ . Mnie to wszystko cieszy, widzę jak się stara, ale.... No właśnie jest to ale. Prosiłam go, żeby dał mi czas na przemyślenie wszystkiego, że muszę sobie wszystko poukładać, wytrzymał jeden dzień, dzwoni cały czas. W głowie już nawet poukładał sobie cały obraz naszego wspólnego życia, że się zmieni. Wczoraj nawet zabrałąm go ze sobą do mojego brata, bo chciał bardzo jechać - warunek miał być jeden - bez żadnych dziwnych akcji. I oczywiście jak zaczęłam rozmawiać z bratem o moim remoncie pokoju i łazienki zaczęła się akcja. Wyrzuty, że w moich planach remontu nie ma jego, że nie liczę się z jego zdaniem, a on tak bardzo chce pomóc, i tylko mówił jak mnie kocha, jak zawalił sprawę...a ja miałam tego już dość, pojechałam do brata się odprężyć a zamiast tego miałam lamentowanie i płacz. W trakcie podróży powrotnej oczywiście kłótnia - całą drogę, miałam tego zwyczajnie dość! Oczywiście prośby, żeby się opamiętał, nie pomogły. I każdy temat sprowadzał się do tego, że tak bardzo mnie kocha i tak bardzo się boi, że będzie tylko tak jak ja chcę, mnie natomiast w ogóle nie słuchał, co mu mówiłam. Kocham go bardzo mocno i bardzo mi zależy na nim, ale takim zachowaniem oddale mnie od siebie z każdym dniem. Ja mu to wszystko powiedziałam, wszystko co mi leży na sercu. Poprosiłam go o czas, a dziś z samego rana już był u mnie, przeprosić za swoje zachowanie. Proszę pomóżcie mi ![]()
Może jestem niedowiarkiem ale nie wierzę w teksty - zauroczenie, nic między nami nie było, nie wiem jak to się stało. Na pewno żałuje że był idiotą i Ciebie zostawił ale jaką masz gwarancję że już nigdy tego nie zrobi?
Właśnie nie mam żadnej gwarancji, oprócz jego słów i zapewnień... jak zaufać? jak o tym wszystkim nie myśleć? jeszcze to jego zachowanie dobija mnie totalnie
Dałam szansę.
Dałam mu szansę na naprawe wszystkiego, bo przecież każdy mógł sie zagubić.
Jak to wygląda dziś?
Planujemy ślub - poraz drugi.
A mnie coraz bardziej ogarnia irytacja.
Wewnętrznie czuję się okropnie, czuję jak zbity pies. Tak sobie myślę, że jestem chyba jakaś nienormalna.
Wrócił, kocham go, niby jest dobrze - ale to jest niby.
Miał mieć czas dla mnie, czy to tak dużo? oboje pracujemy na zmiany, widujemy się może dwa dni w tygodniu.
Okropnie się z tym czuję.
Nie oczekuję codziennych przyjazdów, bo 30 km to trochę jest, jednak czuję się odstawiona na drugi tor.
Chyba za szybko wszystko sie potoczyło.
Zerwanie, powrót, plany na ślub. To chyba ze mną jest problem. Są dni kiedy nie myślę wogóle co się stało, jak się czułam gdy odszedł, jednak są dni, kiedy to mnie przerasta - a wtedy przeważnie nie ma go przy mnie.
Pisałam do niego,że źle się z tym czuję, nie przyjechał a tak tego oczekiwałam.
Czy ja za wiele od niego wymagam?
Chcę tylko jego uwagi, chcę czuć się kochana - jak kiedyś.
Obiecywał wiele rzeczy, stara sie, jednak wygląda to trochę na słomiany zapał.
Przed powrotem wyjaśniliśmy sobie wszystko, od a do z. Wiezrzyłam i dalej wierzę, że może się wszystko ułożyć.
Nakreślę od razu, że nie ograniczam go, spotyka się ze znajomymi, wychodzi z domu, staram mu sie ufać, choć jest naprawdę ciężko po tym wszystkim.
Czy ja jestem jakaś nienormalna? Co robić, żeby wszystko było dobrze?
Czy kobiety zostawione tak właśnie się czują? czy nam tak ciężko po tym wszystkim zaufać?
Proszę o pomoc