Nie mam pojęcia jak to wszytko ogarnąć, żeby w końcu było chociaż spokojnie, żebym nie musiała odchodzić-kocham go (narzeczonego) i nie chcę tego.......
Jestesmy typowa rodzina po przyjściach.....Kiedy poznałam mojego obecnego partnera byłam już po rozwodzie i z synem (były mąż nie jest biologicznym ojcem dziecka), nie byłam najszczęśliwsza na świecie, ale radziłam sobie w życiu i zjawił się On- inteligentny, wysportowany, zawsze uśmiechnięty i mający balsam na moje samotne serce, zawsze mający czas na pogadankę, wrażliwy i najważniejsze nie widział problemu w tym, że mam "przeszłość". Bardzo szybko się zakochałam...choć wcześniej skutecznie opierałam się facetom(bałam się zranienia) w niespełna pół roku zaszłam w ciąże i urodził nam się cudowny synek. I wszystko miałoby być cudownie gdyby nie.....narzeczony, który swoim zachowaniem daje mi do zrozumienia, że najważniejszy dla niego jest tylko młodszy syn. Nie chce brać udziału w życiu starszego, odtrąca go. Potrafi go tylko krytykować (pochwalił go może trzy razy odkąd się znamy),ciągle znajduje powód, żeby dać mu karę, żeby mu nie kupić prezentu, żeby mu nie dać deseru po obiedzie itd. Przez ostatni tydzień w ogóle się do niego nie odzywa i traktuje jak powietrze
istnieje tylko maluszek. Starszy w formie obrony stwierdził, że narzeczony go cyt."klepał po głowie" i on się boi zostać z nim sam. Żadne rozmowy nie pomagają kiedy wspomniałam o psychologu rodzinnym wyszło na to, że ja i syn potrzebujemy pomocy, bo on jest ok i nie będzie chodził do nikogo. Nie rozumie żadnych moich próśb o to, żeby poświęcił starszemu synowi czas albo chociaż niech zakopią topór wojenny i tolerują się nawzajem....doszło do tego,że narzeczony nie chce zostać z synem kiedy potrzebuję np wyjść na godz z domu. Syn bardzo kochał(czas przeszły jest celowy) przybranego tatę, bo bez oporów zaczął do niego tak mówić i wręcz dziecko zabiegało o to, żeby "tata" był zadowolony, uwielbiał z nim spędzać czas i ten stał się dla niego ideałem mężczyzny, było tylko "tata to...., tata tamto...."...........w chwili obecnej nie wiem co syn do niego czuje, na pewno kiedy mu mówię, że zostaną sami we trzech starszy syn już się nie cieszy.......
Bardzo proszę o spojrzenie z obiektywnej strony na tą sytuację, może ja czegoś nie widzę co jest istotne?
1 2012-10-03 18:47:42 Ostatnio edytowany przez koteczek :P (2012-10-03 18:48:17)
Podobne tematy
Witaj. ![]()
Serce się kraje czytając...a co dopiero Tobie, matce dwóch synów, których jednakowo, bardzo kochasz.
Jaka różnica wieku jest między synami?
Twój narzeczony przeszedł jakąś metamorfozę, po przyjściu na świat jego dziecka.
Z czego to może wynikać: trudności w zaakceptowaniu rodziny 2+2, walka o pierwsze miejsce dla jego syna w rodzinie?
Najgorsze to, że zaczyna stosować wobec starszego syna, nie tylko kary psychiczne, ale i fizyczne - "klepie" co oznacza, że bije go po głowie podczas Twojej nieobecności.
Nie piszesz, co konkretnie narzeczony ma do zarzucenia starszemu synowi, na czym polega ich narastający konflikt.
A jak wygląda Wasza sytuacja materialna, pracujesz, pobierasz alimenty na syna?
Może tu wchodzą kwestie finansowe...napisz coś więcej.
Pozdrawiam Cię serdecznie. ![]()
Różnica między chłopcami to 7 lat. Co do tych kar fizycznych to nie jestem ich pewna, bo syn ma bujną wyobraźnię i wie, że będę go chronić za wszelka cenę. Co ma do zarzucenia?....a np to, że nie zgasił światła, bo wyszedł z pokoju do łazienki, bo bawi się za głośno klockami lego jak maluszek śpi, zwraca mu uwagę żeby się nie odzywał jak je obiad bo mu przeszkadza clamanie. Sytuacja materialana wyglada bardzo prosto w tej chwili ja utrzymuje rodzine bo narzeczony ma prace ale jest to zlecenie i od miesiaca nie zarobil przyslowiowej zlotowki, jestem na macierzynskim ktory niedlugo sie konczy i nie wiem jak w tych warunkach znajde prace(do poprzedniej nie jestem w stanie wrocic bo byla wyjazdowa). Uwazam jednak ze jego brak srodkow finansowych nie jest powodem do wyzywania sie na dziecku.
To dosyć duża różnica między rodzeństwem.
Przykłady zachowania Twojego syna, które podajesz są bardzo typowe dla jego wieku.
Jeżeli wcześniej narzeczony nie irytował się z tego powodu, a wręcz ich wzajemne relacje były przyjacielskie, to masz faktycznie powód do zmartwień i dociekania przyczyny.
Narzeczony może uznał, że w wieku 7 lat chłopak jest na tyle duży/dojrzały, że należy wymagać już od niego prawidłowego zachowania.
W domu pojawił się nowy, mały człowieczek i to jemu chce teraz poświęcić jak najwięcej czasu i uwagi.
Wasza sytuacja materialna nie przedstawia się najlepiej.
Możesz przez jakiś okres pozostawać bez pracy, na stały dochód narzeczonego też nie ma co liczyć.
A opłaty trzeba zrobić i rodzinę nakarmić.
Pytałam, czy dostajesz na syna alimenty?
Myślę, że ta niestabilność finansowa może też być dodatkową przyczyną jego zdenerwowania, frustracji, - niepewność/niepokój o to, co przyniesie jutro.
Jednakże, jego kłopoty finansowe nie powinny być powodem do wyżywania się na dziecku. To go absolutnie nie usprawiedliwia.
Ale ludzie, na różne sposoby wyładowują swoje emocje.
Ile lat ma narzeczony, a ile lat ma starszy syn? Jak starszy syn się zachowuje wobec maluszka?
Nie pobieram żadnych pieniędzy na starszego, ponieważ tamta znajomość dobrze,że skończyła się tym, że nie utrzymuje z nim kontaktów....
Narzeczony od początku dużo wymagał od starszego syna jednak wiem, że nie bywa tak surowy np kiedy chodzi o chrześniaka (4 lata), który dosłownie wchodzi mu na głowę. Rozumiem, że narzeczony pragnie jak najlepiej dla syna, żeby wyrósł na dobrego człowieka, ale nie kosztem psychiki dziecka, prawda?! Pragnę, żeby obaj mieli dobry kontakt i starszy nigdy nie musiał czuć, że nie jest biologicznym dzieckiem narzeczonego. Nie muszą odrazu bez pamięci się kochać, ale wypadałoby, żeby darzyli sie na tyle szacunkiem aby nie powstawały takie konflikty.
Lydia...... narzeczony ma 28 lat, więc nie jest niedojrzałym podlotkiem a synowie maja odpowiednio 7 lat i 3 miesiące. Chłopcy uwielbiają się razem bawić....starszy wręcz zabiega o to, żeby mógł opiekować się braciszkiem ![]()
Musisz stanowczo porozmawiać z narzeczonym. Jego zachowanie robi krzywde starszemu...to wygląda troche jak tępienie obcych genów w domu...Jak napisała żyworódka podświadoma walka o pierwsze miejsce dla biologicznego syna. Ale naprawde szkoda dziecka, poza tym młodszy wkrótce zacznie wykorzystywać, to że ojciec go faworyzuje ![]()
Masz bardzo trudną sytuację...
Rozumiem, że nie można okazać serca "obcemu" na zawołanie ale wszelkie formy uchybiania są niedopuszczalne. Mógł się zastanowić na samym początku...
Teraz musi nad sobą popracować...co jest cholernie ciężkie. Wiem z autopsji.