Od czego by tu zacząć?
Wczoraj zmieniłam numer telefonu. I z tego powodu postanowiłam zrobić sobie jaja ze znajomych i chłopaka. Jestem osobą, która ma dystans do siebie i otaczającego świata. A lubię też wkręcać swoich znajomych. Oczywiście, jeżeli są ku temu odpowiednie okoliczności.
Ale do rzeczy- otóż rok temu poznałam kuzynkę mojego chłopaka, bardzo fajna dziewczyna, z którą mogę się pośmiać i porozmawiać poważnie. Odbieramy na tych samych falach, przynajmniej tak mi się wydawało. Do Niej też postanowiłam napisać jako inna osoba.
Po kilku smsach przyznałam się w końcu, że to ja...I teraz żałuję, bo zadzwoniła na mój stary numer i powiedziała, że nie sądziła, że coś takiego zrobię, i że nie przyjedzie do mnie w odwiedziny za tydzień...Zastanawiam się, czy to nie był pretekst, żeby nie przyjeżdżać. Dzieli nas 500 km i taka odległość może przestraszyć, tym bardziej skoro przewoźnikiem jest nasz pkp.
Obie jesteśmy w tym samym wieku, przyjaźnią tego nazwać nie można było, ale bliską znajomością owszem. Kilka razy w życiu moi znajomi też robili sobie ze mnie podobne żarty i zawsze, jak się demaskowali, to śmiałam się razem z nimi. Nie sądziłam, że można się obrazić za takie głupstwo.
Nie lubię osób, które się obrażają. Miałam do czynienia z kilkoma osobami, które w ten sposób próbują szantażować innych. Tak, tak obrażanie się jest pewna formą szantażu emocjonalnego.
Z jednej strony mi głupio, ale z drugiej nie można robić z tego takiej dzieciniady. Przeprosiłam za to, ale odpowiedzi z Jej strony nie było. Chciałabym poznać Waszą opinię ,bo dzisiaj czuję się, jakbym miała moralnego kaca, a z drugiej aż mi się śmiać chce. Nie chciałabym kiedyś być z rodziną męża w "złych stosunkach".