Witam,
Mam problem z nieśmiałością i niską samooceną. Od zawsze tak było. Przez to nie mam przyjaciół ani znajomych. Zastanawiam się czy w ogóle jest możliwe polubienie takiej osoby jak ja. Czuję, że w ogóle nie zasługuję na nic dobrego. Moja samoocena i wiara w siebie coraz bardziej podupada. A może wy macie jakieś sposoby jak podwyższyć samoocenę?
Czasem myślę, że nic nie znaczę, jest tylu innych wspaniałych ludzi, z którymi można przyjemnie spędzić czas. A ja co mogę zaoferować komuś, milczenie, bo nawet boję się odezwać.
Podobne tematy
Wydaje mi się, że największym Twym wrogiem jesteś Ty sama. Patrzysz na siebie srogo, negatywnie oceniając całą siebie.
Co możesz zrobić?
1. zmienić kierunek swej uwagi: z siebie na innych
2. przestać porównywać siebie z kimkolwiek innym
3. sporządzić uczciwą listę swych zalet
4. przestać grać rolę nieudacznika życiowego
5. polubić siebie
Przypominam Ci o powiedzeniu "Mowa jest srebrem, a milczenie złotem".
Powodzenia ![]()
Aksa nie smutaj. Po prostu musisz siebie polubić. Ja też nie cieszę się sympatią innych ludzi, ale olewam to. Po głębszych przemyśleniach i marudzeniach doszłam do wniosku, że i tak nie trzeba mi ich towarzystwa, taki ze mnie sobek, ale ma to też swoisty urok osobisty
A zauważyłam, że dzięki takiemu podejściu może nie mam wielu więcej przyjaciół, ale za to znajomych już tak. Ponadto nie oceniaj siebie tak surowo. Myślisz, że ludzie tylko czekają na jakieś potknięcia drugiego człowieka i od razu myślą sobie "o ta to jest nieśmiała i beznadziejna"? Wyluzuj. Po prostu przełam się i zacznij z innymi gadać nawet o przysłowiowej "dupie marynie", a jeśli uznają Cię za jakaś dziwną/nudną/śmieszną to czy sądzisz, że oni wszyscy są mega fascynujący i odważni? Niektórzy po prostu ładnie ściemniają. Głowa do góry! Wystarczy tylko raz się przełamać. Potem poleci.
też miałam identyczny problem ale przełamałam sie i napisałam do kilku ludzi na forum którzy potrafili rozwiązać mój problem ten i inne.Uwierz w siebie i żyj pełnią życia. pozdrawiam
Wydaje mi się, że największym Twym wrogiem jesteś Ty sama. Patrzysz na siebie srogo, negatywnie oceniając całą siebie.
Co możesz zrobić?
1. zmienić kierunek swej uwagi: z siebie na innych
2. przestać porównywać siebie z kimkolwiek innym
3. sporządzić uczciwą listę swych zalet
4. przestać grać rolę nieudacznika życiowego
5. polubić siebie
Bardzo dobra rada ! Do tego trochę uśmiechu, doceń życie i to co masz, a nie rób problemu z tego czego nie masz !
Myślisz ,że inni mają tabuny przyjaciół ?Może dzieci w podstawówce, bo w dorosłym życiu 2-3 bliskie zaufane osoby to już coś!
Każdy może znaleźć swoje grono-ludzi którzy myślą i czują podobnie i z którymi można się porozumieć.Trzeba tylko szukać.Jednym jest łatwiej innym nieco trudniej,ale kazdy może mieć przyjaciół.
Może jest ktoś kto chciałby Twojej obecności, dobrego słowa, pomocy .... ? może zacznij od kogoś takiego, zaangażuj się w coś....!
6 2012-10-10 15:43:11 Ostatnio edytowany przez ilusss (2012-10-10 15:44:25)
Każdy ma jakieś problemy, kompleksy, które najczęściej sami sobi wynajdujemu i wmawiamy. Spójrz na siebie łaskowym okiem, postaraj się polubić siebie a wtedy na pewno inni też Ciępolubią! Poszukaj w sobie pozytywnych cech i na nich się skupiaj!
Myślę,że problem znajomości ,przyjaciół powinnaś sobie na początku darować.Jeśli będą mieli się znaleźć ,z pewnością się znajdą.Staraj się odbierać świat nie koniecznie w szarych barwach ,ciesz się z drobnych rzeczy,jeśli masz jakieś pasje -rozwijaj je ,nie trać czasu na zbędne smutki,uwierz w siebie ,głowa do góry ! ![]()
a skąd jesteś ;p ??
Nie martw się
ja też mam ten problem
tylko że akurat z samooceną u mnie nie jest źle bo myślę że jestem ładna nawet ale gorzej mi idą kontakty z ludźmi bo nie potrafię zatrzymać przy sobie człowieka ![]()
Wszyscy pocieszają cię, że będzie dobrze, że musisz podbudawć samoocenę... ALe to bzdura. Jeśli faktycznie nie masz ŻADNYCH przyjaciół, nie odnajdujesz się w towarzystwie, jesteś potwornie zakompleksiona, boisz się odezewać to potrzebujesz specjalitycznej pomocy. Sama sobie nie poradzisz. Być może jest to depresja lękowa, bądź rodzaj jakiejś fobii.. To nie są żarty. Nie wystarczy kupić nowe ciuchy aby się podbudować. Idź do psychologa. To niesamowicie pomaga, tylko musisz znaleźć na prawdę dobrego psychologa, który nakieruje cię na właściwa drogę walki o siebie. Życie umyka a przyjaźń i kontakt z ludźmi jest Ci tak samo potrzebny jak jedzenie czy powiettrze... W samotności będzie coraz gorzej. Zwróć się do specjalisty, znajdź przyczynę.Faktyczną przyczynę a nie tylko domysły, że jesteś gorsza itd...
Niestety muszę zgodzić się z Claire.
Można oczywiście samemu próbować wyjść "do ludzi", lub udawać kogoś kim się nie jest (jak ktoś napisał w jednym z wątków - doprowadzić nawet to udawanie do perfekcji) tylko wynik jest różny. Wszystko zależy od tego czy mówimy o chorobie czy o niskiej samoocenie wynikającej z kompleksów (np młodości), czy pracoholizmu, czy innych uzależnień.
hm.. z tego co zauważyłam coraz więcej ludzi narzeka na samotność / brak przyjaciół - więc w rzeczywistości wcale nie jesteś sama ze swoim problemem.
12 2012-11-20 12:32:03 Ostatnio edytowany przez lunqa89 (2012-11-20 12:33:27)
Też mam podobny problem co Ty aksa. Nie wiem jak z tego wybrnąć.
Od czasów gimnazjum moje znajomości w klasie zaczęły ulegać zmianom
a ja sama zaczęłam odsuwać się od rówieśników. Mam aktualnie chłopaka
gdzie tak naprawdę nie jestem pewna czy to właśnie to.. Dotychczas miałam
jedną najbliższą koleżankę ale ona zaszła w ciąże i teraz ma swoje życie. A ja
zostałam sama. Brakuje mi osoby z którą mogłabym porozmawiać o problemach czy wyjść
gdzieś na zakupy.. Wiem że powinnam otworzyć sie na ludzi ale na jakich i gdzie
ich szukać? Przecież nie będę sama wychodziła do bar?w czy parków
Proponuję wiytę u psychologa. Byłam wczoraj po raz trzeci i widzę ogromną poprawę. Moje samopoczucie jest o wiele lepsze. Nie patrzę już na siebie przez pryzmat tego co mówią i myślą inni. Nie wiem jak długo to potrwa, ale już nie zastanawiam się nad tym co mowią inni patrząc na mnie. Diękuję p. Beatce C.
Proponuję wiytę u psychologa. Byłam wczoraj po raz trzeci i widzę ogromną poprawę. Moje samopoczucie jest o wiele lepsze. Nie patrzę już na siebie przez pryzmat tego co mówią i myślą inni. Nie wiem jak długo to potrwa, ale już nie zastanawiam się nad tym co mowią inni patrząc na mnie. Diękuję p. Beatce C.
A chodzisz na terapie do psychologa prywatnie czy z NFZ?
Pytam, ponieważ słyszałam, że jest to nie lada różnica..
Podbijam... Wie ktoś coś na temat psychologów? Dobrych?