elodia napisał/a:1.Obwinianie siebie za jego czyny to nic mądrego!! Nie zależnie od tego co Ty byś nie zrobiła on nie miał prawa Cię uderzć. Skoro tak robi po roku bycia razem to co bedzie dalej? Teraz grozi zdradą to co bedzie dalej? Chcesz żyć złudzeniami że on sie zmieni gdy Ty sie zmienisz? Fakt może sie zmieni ale szansa na to jest minimalna. Sięga wręcz zeru.
2.Zastanów sie czy taki facet jest Ciebie wart?
3.A może skoro Ty zachowujesz się dziecinnie to jeszcze nie dorosłaś do poważnego związku? Warto rozważysz wszelkie aspekty. Siądź i na spokojnie zastanow sie co Ty robisz źle i co on. Poszukaj przyczyny wszystkiego a rozwikłasz zagadkę.
Powodzenia!
Ja jestem od paru misiecy utwierdzona w przekonaniu , że wszystko to co sie dzieje jest przeze mnie . Dużo nad tym myślałam ciągle myśle ze to wszystko to moja win i ja mu zniszczyłam życie. Dziękuje 
igla16 napisał/a:Może i popełniłaś pewne błędy, zrobiłaś jakieś głupstwa, ale Twojemu, hm..., partnerowi(??!!) nie daje to ŻADNEGO prawa do tego, by Cię uderzyć. ŻA-DNE-GO!!
Poczytaj sobie wątki babeczek, które były bite za to, że zrobiły coś, co nie podobało się mężowi/partnerowi. Nie wyszło im to na dobre. Chce Cię zostawić? Droga wolna, wie, gdzie są drzwi. Dajesz sobą manipulować, zbierasz cięgi za rzeczy, które niekoniecznie były Twoją winą. Obudź się, ten związek nie ma szans. Chyba że chcesz być bita za każdą rzecz, która się wielce księciuniowi nie spodobała.
Mówiłam mu to samo , powiedział że to ja go prowokuje i , że to wszystko co sie dzieje to moja wina , a sobie nie da nic powiedziec , bo gówniara nie będzie mu pyskować i jak coś mi nie pasuje , to że sie zegnamy.
zyfika napisał/a:No ok, jestes dziecinna, ale masz do tego prawo. Masz dopiero 18 lat, masz prawo do robienia głupot i uczenia się na własnych błędach.
Po pierwsze to nie pozwól nigdy nikomu zniszczyć w sobie Twojego wewnetrznego dziecka. To dziecko powinno pozostać w Tobie przez całe życie, nawet jak będziesz 90-letnia babcią. Twoja reakcja śmiechu jest prawidłowa. Kłopot w tym, że nikt Cię nie nauczył asertywności...i teraz możesz nauczyć się jej sama....im szybciej to zrobisz, tym lepiej dla Ciebie, bo możesz uniknąć wielu przykrych i bolesnych doświadczeń....ale jeśli wolisz, możesz też je przeżyć, człowiek uczy sie na błędach. 18-latka nie musi wiedzieć tego, co wie 30-latka.
Ale jeśli chcesz skorzystać z rady 30-latki, to ....wiesz może powiem Ci coś zaskakującego, ale nie doradzam Ci żebyś go natychmiast kopnęła w d.....Myślę, że powinnaś przeżyć to złe doświadczenie, zobaczyc jak to jest na własnej skórze tak dobitnie , żeby sie nauczyć i więcej nie pakowac w takie związki.
Myślę, że w tej chwili nie posłuchasz powyższych rad, że powinnaś go zostawic natychmiast, bo facet Tobą manipuluje. Jesteś już za bardzo zmanipulowana przez niego, a jednocześnie za mało jeszcze dał Ci popalić żebyś to zrozumiała.
Ale możesz ten związek potraktować jako przykre doświadczenie, które ma Cie czegoś nauczyć.
Ja na Twoim miejscu bym faceta zmanipulowała, owinęła sobie wokół palca, sprawiła żeby pocierpiał, błagał mnie i prosił, a następnie kopnęła w d.......za karę, za to co Ci zrobił. Ale to ja, kobieta znająca swoja wartość, która tez kiedyś dostała mocno w kość od faceta, dostała lekcję życia i stała się silna jak skała.
Ty jeszcze tego nie potrafisz,....ale nauczysz się ;-)
Powodzenia.
Właśnie , chciałabym se w końcu czegoś nauczyć , żeby przynajmniej siebie zmienić , skoro dla związku juz nie ma szans.
Nie potrafie sobie kogoś owinąć wokół palca , nigdy nie umiałam . Szara myszka ze mnie , nic nigdy nie potrafiłam zrobić sama i teraz jest jak jest. Dziękuje 
Swanen napisał/a:Calkiem szczerze zastanawiam sie jak sie wychowuje dziewczyne, by ta dostajac w twarz od chlopaka jeszcze uwazala, ze to jej wina. Przeciez ten brak poczucia wlasnej wartosci, asertywnosci musi byc wyniesiony z domu.
Trudno mi uwierzyc, ze to na serio ktos pisze.
Moja mama była bita , poniżana itd. częste kótnie w domu , mama tacie wybaczała i wybaczała , kłótnie owszem , zdarzają sie , ale bez przykrych "sladow" , moze to przez to.
zyfika napisał/a:Swanen, bardzo możliwe, że z domu. Może ojciec jest despotą, może jest agresywny (niekoniecznie fizycznie), może matka jest uległa i zawsze przyznaje rację ojcu? Niekoniecznie musi dochodzić do rękoczynów, ale być może dziewczyna dostala w domu taki wzorzec, że mężczyzna ma zawsze rację?
Tak , mój tata jest agresywny , fizycznie też ( na szczescie już tego nie okazuje tak bardzo) i owszem , moja mama ulegała , ale nigdy chyba nie obwiniała sie za to wszystko co robił. Chociaż i tak tata nad uważa ze to mamy wina i w ogóle.
Artemida napisał/a:Skarbie, kto kocha nie bije - chyba, że druga osoba lubi być bita (np. klaps podczas seksu).
Pakujesz się w straszne kłopoty. Dobrze że napisałaś tutaj. Jesteś do niego bardzo przywiązana - wywołał u Ciebie syndrom sztokholmski. On jest cudowny i wspaniały, Ty nigdy nie masz racji, więc go słuchaj a on Cię poprowadzi. W maliny Cię poprowadzi, kochanie. Bo on nie radzi sobie ze sowimi emocjami. Powinien się leczyć. A TY będziesz bezpieczna, gdy on będzie się trzymał daleko od Ciebie.
Jeśli masz jakieś siniaki idź do lekarza sądowego na obdukcję. Potem na policję i zgłoś, że on Cię pobił. I koniecznie idź do psychologa. Chodzi o Twoje całe życie.
Jesteś silniejsza i rozsądniejsza od niego, zapewniam Cię.
Owszem , na dobrą sprawe mimo tego co mi zorbił jak mnie zeszmacił , nadal nie wyobrażam sobie bez niego życia , wiem , że to chore , ale jak wyobrazam sobie siebie z innym , to masakra. Powiedziałąm mu ze powinien sie leczyć , wyśmiał mnie. Nie chce sie pakować w sądy , nie potrzebne mi to. Ja wiem , że pewnie tak jest , ale jakbym mu tak powiedziała , to by mnie wyśmiał i to by był kolejny powod do strasznej kłótni..
cisza to ja napisał/a:Boże widzisz i nie grzmisz!
Ty chcesz go wychować dla innej? Chcesz zabawić się w jego rodziców, którzy są za jego wychowanie odpowiedzialni?
Dziewczyno zaledwie osiemnastoletnia...... stań przed lustrem i powiedz sobie, że taka głupia jaką z siebie robisz, to przecież nie jesteś. Jeśli kogoś kochasz, to masz także prawo do tego samego.
Kata, łobuza, chama, prostaka...... nawet nie kop w dupę, bo szkoda Twojej nogi i nie pluj, bo szkoda Twojej śliny.
Ty go ze swojego życia i telefonu po prostu usuń.
Nie wiem naprawde co mam robić , bo nie chce odchodzić. Chce to jakos uratować , bo mam za dużo wulgaryzm wspomnień , a to mój pierwszy chłopak.
weronika198510 napisał/a:Hej kochana nie wiadomo jaka by byla klotnia i nie wazne kto ja zaczal FACET NIE MA PRAWA UDERZYC KOBIETY!!zapamietaj to sobie.I tak powiem ci ze jestes bardzo mloda i spotkasz tylu facetow ze hej..dobrych czulych i szanujacych kobiete.A nie tego co masz co on ci daje idlaczego cala wine bierzesz na siebie on jest swiety??Pozniej co bedzie posiniaczona chcesz chodzic itd wiesz ile ja razy kochalam dzis mam27 lati smieje sie za co i kogo kochalam...moja kolezanka tez tak miala chodzili ze soba i juz ja bil-a teraz jest masakra i tylko dziecko cierpi..odradzam ci ta znajomosc bo tym swoim glupim gadaniem ze cie zdradzi albo cos tam tylko w kompleksy cie wpedzi.Uciekaj poki masz cala buzie
Ale on jest , czuły i miły jak jesteśmy pogodzeni i to nawet OD RAZU po strasznej kłotni , że nie odzywamy sie do siebie przez ponad tydzień .Kompleksy mam , a i o niego jestem strasznie zazdrosna.
Dziękuje kochane za wypowiedzi 
Powiedzie mi jak mam sie zachowac jak sie z nim spotkam , jak go przeprosić , żeby już mieć świety spokoj i żeby sie nie rzucał ? Bo uwierzcie mi , wole go porządnie przeprosić ( ale nie umiem i tu prosiłabym o jakiekolwiek rady) , nauczyć sie tej asertywności i mieć spokoj, niż brnąć w kłótnie , zeby potem były siniaki i płacz.. I powiedzicie jak ma mam z takim czlowiekiem rozmawiać , żeby go nie wkurzyć..?
DZIĘKUJE 