netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Pozwolić odejść czy walczyć?

49 odpowiedzi6 508 wyświetleńzałożony przez kasiowata, 25.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Pozwolić odejść czy walczyć?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 50 ]

1 Ostatnio edytowany przez kasiowata (2012-09-25 19:27:40)

Temat: Pozwolić odejść czy walczyć?

No to witam , jestem tu nowa i myślę , że się tu odnajde wink. Mam 18 lat , od ponad roku jestem ze swoim chłopakiem.
Od dłuższego czasu , strasznie źle układa się pomiędzy mną a nim. W sumie źle już było po 3 miesiącach związku , ale dawaliśmy radę. Teraz ani on a ni ja nie dajemy sobie rady... Wszystko się psuje , JA zniszczyłam go swoim zachowaniem , tak , że potrafi mnie bez powodu uderzyć w buzie czy krzyknąc lub zrobić wojne bez powodu. Najgorsze jest to , że głownym powodem kłotni , jest moje dziecinne zachowanie , nie umiem sobie ze soba poradzić , potrafie raz byc miła i wgl a min pózniej potrafie być wściekła i rzucać sie o byle co , mam wiele twarzy i nie potrafie sie tego pozbyć , najbardziej to przeszkadza mojemu chłopakowi. Dał mi pewne zasady , głownie słuchanie go bo on ma racje , nie  rzucanie sie o byle co , nie pisanie do niego jak sobie nie życzy i wgl.. Teraz jest takim Bogiem , czasami jest to nie do zniesienia .. ale cóż. Wiem , że chce dobrze. Ostatnio zrobił straszna wojne , rodem z jakiegoś dramatu , strasznie to wyglądało .. Płacz , bicie sie , teraz mam sinaiaki. Chciała mu tylko udowodnić , ze mi na nim strasznie zalezy , mimo tego całego gowna ktore mu robie.. Zagroził , że jak sie nie poprawie to mnie zdradzi , albo zerwie siłą , bo nie daje sobie rady i ma dość ... Dziewczyny . Strasznie mi na nim zalezy i go kocham , przywiązałam sie do niego , ale nie potrafie ogarnąc siebie .. tego co mu robie. Powiedzcie , co mam zrobić? Jak mu udowodnić , że mi na nim zalezy i ze go kocham? Jak przestać być takim dzieciakiem , rzozpieszczonym bachorem? Naprawde nie wiem co mam ze sobą robić , jak walczyć o niego .. pomożcie. Pewnie pwoiecie ze mam 18 lat i znajde sobie innego.. ale czuje , ze to ten , tylko musze o niego walczyć i to JA musze sie poprawić , ale nie umiem.. nie wiem jak...

Przepraszam , ze takie pogmatwane , mam strasznie dużo do napisania jeszcze , ale to już musicie wy mnie pytać co chcecie wiedziec , bo strasznie by to wyglądało w jednym tekście.

Dziękuje.

edit*

zapomniałam dopisać , że po strasznej kłotni jaka powoduje JA , potrafimy chwile po niej ,gadać jak by niczego nie było , nie wiem czemu tak jest.

2

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Wiesz Kasiowata, jeśli faktycznie chcesz dorosnąc i się 'ogarnąc' to bd się to wiązało z zostawieniem tego 'faceta'. Zauważ w końcu, że on Tobą manipuluje. Na dodatek uderzył Cię i grozi, że Cię zdradzi. Kto normalny robi takie rzeczy? Musisz sobie uświadomic, że on Cie nie kocha i że 'związek' z nim bd tylko cierpieniem. Wiem, że Ci się wydaję, że bez niego sobie nie poradzisz, zostaniesz sama i że jeśli się zmienisz bd lepiej, ale nie bd. Uwierz mi, bo przeżyłam to i jeszcze więcej.

3

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?
elodia napisał/a:

Wiesz Kasiowata, jeśli faktycznie chcesz dorosnąc i się 'ogarnąc' to bd się to wiązało z zostawieniem tego 'faceta'. Zauważ w końcu, że on Tobą manipuluje. Na dodatek uderzył Cię i grozi, że Cię zdradzi. Kto normalny robi takie rzeczy? Musisz sobie uświadomic, że on Cie nie kocha i że 'związek' z nim bd tylko cierpieniem. Wiem, że Ci się wydaję, że bez niego sobie nie poradzisz, zostaniesz sama i że jeśli się zmienisz bd lepiej, ale nie bd. Uwierz mi, bo przeżyłam to i jeszcze więcej.

Ale wsyztsko to co on mi robi , to moja wina , ja go tak zniszczyłam swoim zachowaniem , kłamstawami , przeszłoscią.. Powiedział mi że nie kocha , ale pare godzin po tym odpowiedział na moje kocham Cie tak jak zawsze..

4

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Tak... mnie też tak mówił, aż w końcu sama w to uwierzyła. Oczywiście to bzdury były. Może napisz, co niby takiego robisz strasznego, że on się zachowuje jak najgorsza świnia. Pozwól to obiektywniej ocenic.

5

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?
elodia napisał/a:

Tak... mnie też tak mówił, aż w końcu sama w to uwierzyła. Oczywiście to bzdury były. Może napisz, co niby takiego robisz strasznego, że on się zachowuje jak najgorsza świnia. Pozwól to obiektywniej ocenic.

Moja przeszłość dużo namieszała , ale to bardziej w życiu erotycznym . Ciagłe kłamstwa ( miałam nie palić paliłam , nie pić mipłam itd) , złamane obietnice , nie dotrzymane słowa. Zdarzyło mi się wysłać swoje prawie nagie zdjecia innemu chlopakowi , wtedy była masakra. Zniszczyłam mu dla niego najważniejsze święta  urodziny , bo zrobilam mu klotnie nie pamietam o co , ale pol dnia sie do siebie nie odzywalismy. Nie umiem zachowć sie jak nalezy , czyli potrafie sie smiac podczas powaznej klotni , co jest zalosne . Nie umiem przepraszać , bo dla mnie jedno przepraszam zalatwi wszytsko. i Nie umiem mu udpowodnic ze chce sie zmienic.

6

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Masz 18 lat i już żyjesz w patologicznym związku. Masz tego świadomość? A co najdziwniejsze chcesz to kontynuować i twierdzisz, ze to jest to. Wiem, ze istnieją osoby, które lubią ostra jazdę, dostać po pysku od czasu do czasu i tym podobne "urozmaicenia". Ale żeby przypisywać cala winę sobie? Co za desperacja. Przeczytaj sobie kilka (naście) razy to co sama napisałaś, bo mi nawet nie chce się tłumaczyć jak krowie na miedzy czegoś co jest oczywiste.

7

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Ach tak. Czyli Twoje wybuchy złości spowodowane są Twoją niedojrzałością, ale za to jego są już całkowicie uzasadnione? No proszę Cię... On znalazł powód, żeby Cie sobie podporządkować. Oczywiście wysyłanie innemu swojego prawie nagiego zdjęcia jest głupotą, strojenie fochów jest dziecinne, ale czy upoważnia kogoś do bicia? Nigdy. Btw uważasz, że podczas kłótni trzeba na siebie krzyczec? Lepiej jest sie smiac, to rozładowuje napiecie.

8 Ostatnio edytowany przez kasiowata (2012-09-25 19:48:28)

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?
Kobra99 napisał/a:

Masz 18 lat i już żyjesz w patologicznym związku. Masz tego świadomość? A co najdziwniejsze chcesz to kontynuować i twierdzisz, ze to jest to. Wiem, ze istnieją osoby, które lubią ostra jazdę, dostać po pysku od czasu do czasu i tym podobne "urozmaicenia". Ale żeby przypisywać cala winę sobie? Co za desperacja. Przeczytaj sobie kilka (naście) razy to co sama napisałaś, bo mi nawet nie chce się tłumaczyć jak krowie na miedzy czegoś co jest oczywiste.

Ja wiem .. Mama mi nawet mowi , ze to co sie dzieje jest chore i że nie powinnam całej winy zwalać na siebie. le jak tylko jemu sie sprzeciwie , to robi straszną kłotnie..

elodia napisał/a:

Ach tak. Czyli Twoje wybuchy złości spowodowane są Twoją niedojrzałością, ale za to jego są już całkowicie uzasadnione? No proszę Cię... On znalazł powód, żeby Cie sobie podporządkować. Oczywiście wysyłanie innemu swojego prawie nagiego zdjęcia jest głupotą, strojenie fochów jest dziecinne, ale czy upoważnia kogoś do bicia? Nigdy. Btw uważasz, że podczas kłótni trzeba na siebie krzyczec? Lepiej jest sie smiac, to rozładowuje napiecie.

Powiedzialam mu to samo , powiedzial ze te klotnie i wszytsko co sie dzieje to moja wina i ze go prowokuje . A gdy smieje sie podczas klotni to kolejny pretekst do "wojny"

9

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Dlatego przejrzyj na oczy i pognaj chama, gdzie pieprz rośnie.

10 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2012-09-25 19:52:23)

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Miej swój honor dziewczyno i trochę własnego zdania. Wszystko Ci się da wmówić. Masz racje w jednym, ze jesteś dziecinna, a dzieci w związki nie wkraczają. Przynajmniej nie powinny.

11 Ostatnio edytowany przez kasiowata (2012-09-25 19:52:19)

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?
elodia napisał/a:

Dlatego przejrzyj na oczy i pognaj chama, gdzie pieprz rośnie.

Dla niego ja jestem chamem . Ale najgorsze jest to , że JA wiecznie nie mam racji  a on ma i to boli , bo on nigdy nie spowokowal mnie do klotni .. tylko ja ja zaczynalam a konczylo sie jak konczylo , a chcialabym to zmienic i pokazać mu ze mam , tylko nie umiem.

Kobra99 napisał/a:

Miej swój honor dziewczyno i trochę własnego zdania. Wszystko Ci się da wmówić. Masz racje w jednym, ze jesteś dziecinna, a dzieci w związki nie wkraczają.

Własnie ta dziecinnośc chciałąbym w sobie zmienić..

12

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Tobie się nie da przetłumaczyc, że on Tobą manipuluje. Jak chcesz, ale pakujesz się w gówno.

13

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?
elodia napisał/a:

Tobie się nie da przetłumaczyc, że on Tobą manipuluje. Jak chcesz, ale pakujesz się w gówno.

Własnie chce zwalczyć tą manipulacje tym , że sie zmienie. Tylko nie potrafie..

14

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?
kasiowata napisał/a:
elodia napisał/a:

Dlatego przejrzyj na oczy i pognaj chama, gdzie pieprz rośnie.

Dla niego ja jestem chamem . Ale najgorsze jest to , że JA wiecznie nie mam racji  a on ma i to boli , bo on nigdy nie spowokowal mnie do klotni .. tylko ja ja zaczynalam a konczylo sie jak konczylo , a chcialabym to zmienic i pokazać mu ze mam , tylko nie umiem.

Kobra99 napisał/a:

Miej swój honor dziewczyno i trochę własnego zdania. Wszystko Ci się da wmówić. Masz racje w jednym, ze jesteś dziecinna, a dzieci w związki nie wkraczają.

Własnie ta dziecinnośc chciałąbym w sobie zmienić..

Pewnie nie raz Cie sprowokował do kłótni, tylko nawet tego nie zauważyłaś.... Nawet nie musi się wysilać, żeby Toba manipulować, podajesz się mu na tacy.

15

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?
Kobra99 napisał/a:
kasiowata napisał/a:
elodia napisał/a:

Dlatego przejrzyj na oczy i pognaj chama, gdzie pieprz rośnie.

Dla niego ja jestem chamem . Ale najgorsze jest to , że JA wiecznie nie mam racji  a on ma i to boli , bo on nigdy nie spowokowal mnie do klotni .. tylko ja ja zaczynalam a konczylo sie jak konczylo , a chcialabym to zmienic i pokazać mu ze mam , tylko nie umiem.

Kobra99 napisał/a:

Miej swój honor dziewczyno i trochę własnego zdania. Wszystko Ci się da wmówić. Masz racje w jednym, ze jesteś dziecinna, a dzieci w związki nie wkraczają.

Własnie ta dziecinnośc chciałąbym w sobie zmienić..

Pewnie nie raz Cie sprowokował do kłótni, tylko nawet tego nie zauważyłaś.... Nawet nie musi się wysilać, żeby Toba manipulować, podajesz się mu na tacy.

To co ja mam zrobić ZE SOBĄ , od czego zacząć , jak z nim rozmawiać?

16

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?
kasiowata napisał/a:
Kobra99 napisał/a:
kasiowata napisał/a:
elodia napisał/a:

Dlatego przejrzyj na oczy i pognaj chama, gdzie pieprz rośnie.

Dla niego ja jestem chamem . Ale najgorsze jest to , że JA wiecznie nie mam racji  a on ma i to boli , bo on nigdy nie spowokowal mnie do klotni .. tylko ja ja zaczynalam a konczylo sie jak konczylo , a chcialabym to zmienic i pokazać mu ze mam , tylko nie umiem.


Własnie ta dziecinnośc chciałąbym w sobie zmienić..

Pewnie nie raz Cie sprowokował do kłótni, tylko nawet tego nie zauważyłaś.... Nawet nie musi się wysilać, żeby Toba manipulować, podajesz się mu na tacy.

To co ja mam zrobić ZE SOBĄ , od czego zacząć , jak z nim rozmawiać?

Nie rozmawiac tylko zostawic... Ja chodziłam dla byłego jak w zegarku. Zachowywałam sie tak jak chciał. I tak znalazłpowod, zeby uderzyc, ponizyc itp Niczego nie zwlaczysz swoja zmiana zachowania, zrozum i nie powtarzaj moich bledow. Jedyne wyjscie to odejsc. I nie myśl, ze to milosc zycia,bo milosc zycia na Ciebie reki nie podniesie. Ja znalazłam faceta, który jest przewspaniały, niesamowicie pomocny dobry, łagodny i kochając. Wystarczy się otrząsnąc.

17

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?
elodia napisał/a:
kasiowata napisał/a:
Kobra99 napisał/a:

Pewnie nie raz Cie sprowokował do kłótni, tylko nawet tego nie zauważyłaś.... Nawet nie musi się wysilać, żeby Toba manipulować, podajesz się mu na tacy.

To co ja mam zrobić ZE SOBĄ , od czego zacząć , jak z nim rozmawiać?

Nie rozmawiac tylko zostawic... Ja chodziłam dla byłego jak w zegarku. Zachowywałam sie tak jak chciał. I tak znalazłpowod, zeby uderzyc, ponizyc itp Niczego nie zwlaczysz swoja zmiana zachowania, zrozum i nie powtarzaj moich bledow. Jedyne wyjscie to odejsc. I nie myśl, ze to milosc zycia,bo milosc zycia na Ciebie reki nie podniesie. Ja znalazłam faceta, który jest przewspaniały, niesamowicie pomocny dobry, łagodny i kochając. Wystarczy się otrząsnąc.

Zobaczymy co dalej bedzie, dla mnie narazie najwazniejsze jest to , zebym przestala byc jak dziecko .

18

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Przestaniesz dopiero, gdy go zostawisz ;]

19

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?
elodia napisał/a:

Przestaniesz dopiero, gdy go zostawisz ;]

Być może . Tylko jak teraz do niego dotrzeć , jak mu uświadomić , że on nie jest taki święty , chociaż często ma racje?

ps. on mowił że gdy juz mnie uderzyl i jak mialam strasznego siniaka , to strasznie go to podobno "boalo" wierzyc mu?

20

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Matko święta. Facet Cie leje, Ty mówisz, że chcesz wydorosec, a jedyne co Cie zastanawia to to, czy było mu przykro, gdy Cie lał? Każdy tutaj powieCi to samo.Odejrz od niego, nie tlumacz mu nic bo to nie ma sensu. Ale Ty tylko czekasz naporade w stylu' jesli bd troche łagodniejsza, nauczysz sie opanowywac on na pewno tez bdlepszy...bla blabla'. Uczepisz sie tego, a on bd sie cieszył, żesobie Ciebie owinął wokół palca i może robic co chce.

21 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-09-27 18:42:21)

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Tez mu wulgaryzm i powiedz, ze Cie to bolało. Zobaczymy, czy Ci uwierzy.
Mam dziwne wrażenie, ze do Ciebie nic  nie  dociera.

22

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?
elodia napisał/a:

Matko święta. Facet Cie leje, Ty mówisz, że chcesz wydorosec, a jedyne co Cie zastanawia to to, czy było mu przykro, gdy Cie lał? Każdy tutaj powieCi to samo.Odejrz od niego, nie tlumacz mu nic bo to nie ma sensu. Ale Ty tylko czekasz naporade w stylu' jesli bd troche łagodniejsza, nauczysz sie opanowywac on na pewno tez bdlepszy...bla blabla'. Uczepisz sie tego, a on bd sie cieszył, żesobie Ciebie owinął wokół palca i może robic co chce.

Chce mu to myslenie wybić w głowy , chce zeby przestał być akim jakim jest , żeby chociaz inna dziewczyna miała lepiej...

23

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?
Kobra99 napisał/a:

Tez mu wpier...l i powiedz, ze Cie to bolało. Zobaczymy, czy Ci uwierzy.
Mam dziwne wrażenie, ze do Ciebie nic  nie  dociera.

Myslę, ze nikt by tego lepiej nie ujął smile

24

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?
elodia napisał/a:
Kobra99 napisał/a:

Tez mu wpier...l i powiedz, ze Cie to bolało. Zobaczymy, czy Ci uwierzy.
Mam dziwne wrażenie, ze do Ciebie nic  nie  dociera.

Myslę, ze nikt by tego lepiej nie ujął smile

Dla mnie najwazniejsze jest ogarnięcie teraz całej sprawy ,zeby jakoś z nim jeszcze gadac , zeby przynajmniej rozstać sie normalnie.. bez zgrzytów. a Moze nawet jak ogarne to sie jakos ulozy , ale watpie..

25

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?
kasiowata napisał/a:
elodia napisał/a:

Wiesz Kasiowata, jeśli faktycznie chcesz dorosnąc i się 'ogarnąc' to bd się to wiązało z zostawieniem tego 'faceta'. Zauważ w końcu, że on Tobą manipuluje. Na dodatek uderzył Cię i grozi, że Cię zdradzi. Kto normalny robi takie rzeczy? Musisz sobie uświadomic, że on Cie nie kocha i że 'związek' z nim bd tylko cierpieniem. Wiem, że Ci się wydaję, że bez niego sobie nie poradzisz, zostaniesz sama i że jeśli się zmienisz bd lepiej, ale nie bd. Uwierz mi, bo przeżyłam to i jeszcze więcej.

Ale wsyztsko to co on mi robi , to moja wina , ja go tak zniszczyłam swoim zachowaniem , kłamstawami , przeszłoscią.. Powiedział mi że nie kocha , ale pare godzin po tym odpowiedział na moje kocham Cie tak jak zawsze..

1.Obwinianie siebie za jego czyny to nic mądrego!! Nie zależnie od tego co Ty byś nie zrobiła on nie miał prawa Cię uderzć. Skoro tak robi po roku bycia razem to co bedzie dalej? Teraz grozi zdradą to co bedzie dalej? Chcesz żyć złudzeniami że on sie zmieni gdy Ty sie zmienisz? Fakt może sie zmieni ale szansa na to jest minimalna. Sięga wręcz zeru.
2.Zastanów sie czy taki facet jest Ciebie wart?
3.A może skoro Ty zachowujesz się dziecinnie to jeszcze nie dorosłaś do poważnego związku? Warto rozważysz wszelkie aspekty. Siądź i na spokojnie zastanow sie co Ty robisz źle i co on. Poszukaj przyczyny wszystkiego a rozwikłasz zagadkę.
Powodzenia!

26

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Może i popełniłaś pewne błędy, zrobiłaś jakieś głupstwa, ale Twojemu, hm..., partnerowi(??!!) nie daje to ŻADNEGO prawa do tego, by Cię uderzyć. ŻA-DNE-GO!!
Poczytaj sobie wątki babeczek, które były bite za to, że zrobiły coś, co nie podobało się mężowi/partnerowi. Nie wyszło im to na dobre. Chce Cię zostawić? Droga wolna, wie, gdzie są drzwi. Dajesz sobą manipulować, zbierasz cięgi za rzeczy, które niekoniecznie były Twoją winą. Obudź się, ten związek nie ma szans. Chyba że chcesz być bita za każdą rzecz, która się wielce księciuniowi nie spodobała.

27 Ostatnio edytowany przez zyfika (2012-09-26 00:27:54)

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

No ok, jestes dziecinna, ale masz do tego prawo. Masz dopiero 18 lat, masz prawo do robienia głupot i uczenia się na własnych błędach.
Po pierwsze to nie pozwól nigdy nikomu zniszczyć w sobie Twojego wewnetrznego dziecka. To dziecko powinno pozostać w Tobie przez całe życie, nawet jak będziesz 90-letnia babcią. Twoja reakcja śmiechu jest prawidłowa. Kłopot  w tym, że nikt Cię nie nauczył asertywności...i teraz możesz nauczyć się jej sama....im szybciej to zrobisz, tym lepiej dla Ciebie, bo możesz uniknąć wielu przykrych i bolesnych doświadczeń....ale jeśli wolisz, możesz też je przeżyć, człowiek uczy sie na błędach. 18-latka nie musi wiedzieć tego, co wie 30-latka.
Ale jeśli  chcesz skorzystać z rady 30-latki, to ....wiesz może powiem Ci coś zaskakującego, ale nie doradzam Ci żebyś go natychmiast kopnęła w d.....Myślę, że powinnaś przeżyć to złe doświadczenie, zobaczyc jak to jest na własnej skórze tak dobitnie , żeby sie nauczyć i więcej nie pakowac w takie związki.

Myślę, że w tej chwili nie posłuchasz powyższych  rad, że powinnaś go zostawic natychmiast, bo facet Tobą manipuluje.  Jesteś już za bardzo zmanipulowana przez niego, a jednocześnie za mało jeszcze dał Ci popalić żebyś to zrozumiała.
Ale możesz ten związek potraktować jako  przykre doświadczenie, które ma Cie czegoś nauczyć.

Ja na Twoim miejscu bym faceta zmanipulowała, owinęła sobie wokół palca, sprawiła żeby pocierpiał, błagał mnie i prosił, a następnie kopnęła w d.......za karę, za to co Ci zrobił. Ale to ja, kobieta znająca swoja wartość, która tez kiedyś dostała mocno w kość od faceta, dostała lekcję życia i stała się silna jak skała.

Ty jeszcze tego nie potrafisz,....ale nauczysz się ;-)

Powodzenia.

28

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Calkiem szczerze zastanawiam sie jak sie wychowuje dziewczyne, by ta dostajac w twarz od chlopaka jeszcze uwazala, ze to jej wina. Przeciez ten brak poczucia wlasnej wartosci, asertywnosci musi byc wyniesiony z domu.

Trudno mi uwierzyc, ze to na serio ktos pisze.

29

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Swanen, bardzo możliwe, że z domu. Może ojciec jest despotą, może jest agresywny (niekoniecznie fizycznie), może matka jest uległa i zawsze przyznaje rację ojcu?  Niekoniecznie musi dochodzić do rękoczynów, ale być może dziewczyna dostala w domu taki wzorzec, że mężczyzna ma zawsze rację?

30 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-09-26 18:19:46)

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Skarbie, kto kocha nie bije - chyba, że druga osoba lubi być bita (np. klaps podczas seksu).

Pakujesz się w straszne kłopoty. Dobrze że napisałaś tutaj. Jesteś do niego bardzo przywiązana - wywołał u Ciebie syndrom sztokholmski. On jest cudowny i wspaniały, Ty nigdy nie masz racji, więc go słuchaj a on Cię poprowadzi. W maliny Cię poprowadzi, kochanie. Bo on nie radzi sobie ze swoimi emocjami. Powinien się leczyć. A TY będziesz bezpieczna, gdy on będzie się trzymał daleko od Ciebie.

Jeśli masz jakieś siniaki idź do lekarza sądowego na obdukcję. Potem na policję i zgłoś, że on Cię pobił. I koniecznie idź do psychologa. Chodzi o Twoje całe życie.

Jesteś silniejsza i rozsądniejsza od niego, zapewniam Cię.

Dlaczego chcesz złożyć w ofierze swoje życie? Nie rób tego. Nie będzie za to nagrody ani nieba. Będzie piekło. Dla Ciebie, a jeśli przytrafią się dziec i, to jeszcze dla nich. Jeśli chcesz go czegokolwiek nauczyć, to wiedz, że najlepszą lekcją będzie gdy go zostawisz. Jak bardzo musisz, to do niego napisz, że kto kocha nie bije i żeby wychował siebie, nauczył się panować nad emocjami a nie brał się za tresowanie Ciebie.

Nie rób z niego Pana, nie bądź jego suką. Proszę. Pomóż innym kobietom pokazując draniowi, że tak się kobiet nie traktuje.

31

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

cytat z wczorajszego postu:
Chce mu to myślenie wybić w głowy , chce żeby przestał być takim jakim jest , żeby chociaż inna dziewczyna miała lepiej..
Boże widzisz i nie grzmisz!
Ty chcesz go wychować dla innej? Chcesz zabawić się w jego rodziców, którzy są za jego wychowanie odpowiedzialni?
Dziewczyno zaledwie osiemnastoletnia...... stań przed lustrem i powiedz sobie, że taka głupia jaką z siebie robisz, to przecież nie jesteś. Jeśli kogoś kochasz, to masz także prawo do tego samego.
Kata, łobuza, chama, prostaka...... nawet nie kop w dupę, bo szkoda Twojej nogi i nie pluj, bo szkoda Twojej śliny.
Ty go ze swojego życia i telefonu po prostu usuń.

32

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?
kasiowata napisał/a:

No to witam , jestem tu nowa i myślę , że się tu odnajde wink. Mam 18 lat , od ponad roku jestem ze swoim chłopakiem.
Od dłuższego czasu , strasznie źle układa się pomiędzy mną a nim. W sumie źle już było po 3 miesiącach związku , ale dawaliśmy radę. Teraz ani on a ni ja nie dajemy sobie rady... Wszystko się psuje , JA zniszczyłam go swoim zachowaniem , tak , że potrafi mnie bez powodu uderzyć w buzie czy krzyknąc lub zrobić wojne bez powodu. Najgorsze jest to , że głownym powodem kłotni , jest moje dziecinne zachowanie , nie umiem sobie ze soba poradzić , potrafie raz byc miła i wgl a min pózniej potrafie być wściekła i rzucać sie o byle co , mam wiele twarzy i nie potrafie sie tego pozbyć , najbardziej to przeszkadza mojemu chłopakowi. Dał mi pewne zasady , głownie słuchanie go bo on ma racje , nie  rzucanie sie o byle co , nie pisanie do niego jak sobie nie życzy i wgl.. Teraz jest takim Bogiem , czasami jest to nie do zniesienia .. ale cóż. Wiem , że chce dobrze. Ostatnio zrobił straszna wojne , rodem z jakiegoś dramatu , strasznie to wyglądało .. Płacz , bicie sie , teraz mam sinaiaki. Chciała mu tylko udowodnić , ze mi na nim strasznie zalezy , mimo tego całego gowna ktore mu robie.. Zagroził , że jak sie nie poprawie to mnie zdradzi , albo zerwie siłą , bo nie daje sobie rady i ma dość ... Dziewczyny . Strasznie mi na nim zalezy i go kocham , przywiązałam sie do niego , ale nie potrafie ogarnąc siebie .. tego co mu robie. Powiedzcie , co mam zrobić? Jak mu udowodnić , że mi na nim zalezy i ze go kocham? Jak przestać być takim dzieciakiem , rzozpieszczonym bachorem? Naprawde nie wiem co mam ze sobą robić , jak walczyć o niego .. pomożcie. Pewnie pwoiecie ze mam 18 lat i znajde sobie innego.. ale czuje , ze to ten , tylko musze o niego walczyć i to JA musze sie poprawić , ale nie umiem.. nie wiem jak...

Przepraszam , ze takie pogmatwane , mam strasznie dużo do napisania jeszcze , ale to już musicie wy mnie pytać co chcecie wiedziec , bo strasznie by to wyglądało w jednym tekście.

Dziękuje.

edit*

zapomniałam dopisać , że po strasznej kłotni jaka powoduje JA , potrafimy chwile po niej ,gadać jak by niczego nie było , nie wiem czemu tak jest.

Hej kochana nie wiadomo jaka by byla klotnia i nie wazne kto ja zaczal FACET NIE MA PRAWA UDERZYC KOBIETY!!zapamietaj to sobie.I tak powiem ci ze jestes bardzo mloda i spotkasz tylu facetow ze hej..dobrych czulych i szanujacych kobiete.A nie tego co masz co on ci daje idlaczego cala wine bierzesz na siebie on jest swiety??Pozniej co bedzie posiniaczona chcesz chodzic itd wiesz ile ja razy kochalam dzis mam27 lati smieje sie za co i kogo kochalam...moja kolezanka tez tak miala chodzili ze soba i juz ja bil-a teraz jest masakra i tylko dziecko cierpi..odradzam ci ta znajomosc bo tym swoim glupim gadaniem ze cie zdradzi albo cos tam tylko w kompleksy cie wpedzi.Uciekaj poki masz cala buzie

33 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-09-27 18:45:17)

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?
elodia napisał/a:

1.Obwinianie siebie za jego czyny to nic mądrego!! Nie zależnie od tego co Ty byś nie zrobiła on nie miał prawa Cię uderzć. Skoro tak robi po roku bycia razem to co bedzie dalej? Teraz grozi zdradą to co bedzie dalej? Chcesz żyć złudzeniami że on sie zmieni gdy Ty sie zmienisz? Fakt może sie zmieni ale szansa na to jest minimalna. Sięga wręcz zeru.
2.Zastanów sie czy taki facet jest Ciebie wart?
3.A może skoro Ty zachowujesz się dziecinnie to jeszcze nie dorosłaś do poważnego związku? Warto rozważysz wszelkie aspekty. Siądź i na spokojnie zastanow sie co Ty robisz źle i co on. Poszukaj przyczyny wszystkiego a rozwikłasz zagadkę.
Powodzenia!

Ja jestem od paru misiecy utwierdzona w przekonaniu , że wszystko to co sie dzieje jest przeze mnie . Dużo nad tym myślałam  ciągle myśle ze to wszystko to moja win i ja mu zniszczyłam życie. Dziękuje wink

igla16 napisał/a:

Może i popełniłaś pewne błędy, zrobiłaś jakieś głupstwa, ale Twojemu, hm..., partnerowi(??!!) nie daje to ŻADNEGO prawa do tego, by Cię uderzyć. ŻA-DNE-GO!!
Poczytaj sobie wątki babeczek, które były bite za to, że zrobiły coś, co nie podobało się mężowi/partnerowi. Nie wyszło im to na dobre. Chce Cię zostawić? Droga wolna, wie, gdzie są drzwi. Dajesz sobą manipulować, zbierasz cięgi za rzeczy, które niekoniecznie były Twoją winą. Obudź się, ten związek nie ma szans. Chyba że chcesz być bita za każdą rzecz, która się wielce księciuniowi nie spodobała.

Mówiłam mu to samo , powiedział że to ja go prowokuje i , że to wszystko co sie dzieje to moja wina , a sobie nie da nic powiedziec , bo gówniara nie będzie mu pyskować i jak coś mi nie pasuje , to że sie zegnamy.

zyfika napisał/a:

No ok, jestes dziecinna, ale masz do tego prawo. Masz dopiero 18 lat, masz prawo do robienia głupot i uczenia się na własnych błędach.
Po pierwsze to nie pozwól nigdy nikomu zniszczyć w sobie Twojego wewnetrznego dziecka. To dziecko powinno pozostać w Tobie przez całe życie, nawet jak będziesz 90-letnia babcią. Twoja reakcja śmiechu jest prawidłowa. Kłopot  w tym, że nikt Cię nie nauczył asertywności...i teraz możesz nauczyć się jej sama....im szybciej to zrobisz, tym lepiej dla Ciebie, bo możesz uniknąć wielu przykrych i bolesnych doświadczeń....ale jeśli wolisz, możesz też je przeżyć, człowiek uczy sie na błędach. 18-latka nie musi wiedzieć tego, co wie 30-latka.
Ale jeśli  chcesz skorzystać z rady 30-latki, to ....wiesz może powiem Ci coś zaskakującego, ale nie doradzam Ci żebyś go natychmiast kopnęła w d.....Myślę, że powinnaś przeżyć to złe doświadczenie, zobaczyc jak to jest na własnej skórze tak dobitnie , żeby sie nauczyć i więcej nie pakowac w takie związki.

Myślę, że w tej chwili nie posłuchasz powyższych  rad, że powinnaś go zostawic natychmiast, bo facet Tobą manipuluje.  Jesteś już za bardzo zmanipulowana przez niego, a jednocześnie za mało jeszcze dał Ci popalić żebyś to zrozumiała.
Ale możesz ten związek potraktować jako  przykre doświadczenie, które ma Cie czegoś nauczyć.

Ja na Twoim miejscu bym faceta zmanipulowała, owinęła sobie wokół palca, sprawiła żeby pocierpiał, błagał mnie i prosił, a następnie kopnęła w d.......za karę, za to co Ci zrobił. Ale to ja, kobieta znająca swoja wartość, która tez kiedyś dostała mocno w kość od faceta, dostała lekcję życia i stała się silna jak skała.

Ty jeszcze tego nie potrafisz,....ale nauczysz się ;-)

Powodzenia.

Właśnie , chciałabym se w końcu czegoś nauczyć , żeby przynajmniej siebie zmienić , skoro dla związku juz nie ma szans.
Nie potrafie sobie kogoś owinąć wokół palca , nigdy nie umiałam . Szara myszka ze mnie , nic nigdy nie potrafiłam zrobić sama i teraz jest jak jest. Dziękuje wink

Swanen napisał/a:

Calkiem szczerze zastanawiam sie jak sie wychowuje dziewczyne, by ta dostajac w twarz od chlopaka jeszcze uwazala, ze to jej wina. Przeciez ten brak poczucia wlasnej wartosci, asertywnosci musi byc wyniesiony z domu.

Trudno mi uwierzyc, ze to na serio ktos pisze.

Moja mama była bita , poniżana itd. częste kótnie w domu , mama tacie wybaczała i wybaczała , kłótnie owszem , zdarzają sie , ale bez przykrych "sladow" , moze to przez to.

zyfika napisał/a:

Swanen, bardzo możliwe, że z domu. Może ojciec jest despotą, może jest agresywny (niekoniecznie fizycznie), może matka jest uległa i zawsze przyznaje rację ojcu?  Niekoniecznie musi dochodzić do rękoczynów, ale być może dziewczyna dostala w domu taki wzorzec, że mężczyzna ma zawsze rację?

Tak , mój tata jest agresywny , fizycznie też ( na szczescie już tego nie okazuje tak bardzo) i owszem , moja mama ulegała , ale nigdy chyba nie obwiniała sie za to wszystko co robił. Chociaż i tak tata nad uważa ze to mamy wina i w ogóle.

Artemida napisał/a:

Skarbie, kto kocha nie bije - chyba, że druga osoba lubi być bita (np. klaps podczas seksu).

Pakujesz się w straszne kłopoty. Dobrze że napisałaś tutaj. Jesteś do niego bardzo przywiązana - wywołał u Ciebie syndrom sztokholmski. On jest cudowny i wspaniały, Ty nigdy nie masz racji, więc go słuchaj a on Cię poprowadzi. W maliny Cię poprowadzi, kochanie. Bo on nie radzi sobie ze sowimi emocjami. Powinien się leczyć. A TY będziesz bezpieczna, gdy on będzie się trzymał daleko od Ciebie.

Jeśli masz jakieś siniaki idź do lekarza sądowego na obdukcję. Potem na policję i zgłoś, że on Cię pobił. I koniecznie idź do psychologa. Chodzi o Twoje całe życie.

Jesteś silniejsza i rozsądniejsza od niego, zapewniam Cię.

Owszem , na dobrą sprawe mimo tego co mi zorbił jak mnie zeszmacił , nadal nie wyobrażam sobie bez niego życia , wiem , że to chore , ale jak wyobrazam sobie siebie z innym , to masakra. Powiedziałąm mu ze powinien sie leczyć , wyśmiał mnie. Nie chce sie pakować w sądy , nie potrzebne mi to. Ja wiem , że pewnie tak jest , ale jakbym mu tak powiedziała , to by mnie wyśmiał i to by był kolejny powod do strasznej kłótni..

cisza to ja napisał/a:

Boże widzisz i nie grzmisz!
Ty chcesz go wychować dla innej? Chcesz zabawić się w jego rodziców, którzy są za jego wychowanie odpowiedzialni?
Dziewczyno zaledwie osiemnastoletnia...... stań przed lustrem i powiedz sobie, że taka głupia jaką z siebie robisz, to przecież nie jesteś. Jeśli kogoś kochasz, to masz także prawo do tego samego.
Kata, łobuza, chama, prostaka...... nawet nie kop w dupę, bo szkoda Twojej nogi i nie pluj, bo szkoda Twojej śliny.
Ty go ze swojego życia i telefonu po prostu usuń.

Nie wiem naprawde co mam robić , bo nie chce odchodzić. Chce to jakos uratować , bo mam za dużo wulgaryzm wspomnień , a to mój pierwszy chłopak.

weronika198510 napisał/a:

Hej kochana nie wiadomo jaka by byla klotnia i nie wazne kto ja zaczal FACET NIE MA PRAWA UDERZYC KOBIETY!!zapamietaj to sobie.I tak powiem ci ze jestes bardzo mloda i spotkasz tylu facetow ze hej..dobrych czulych i szanujacych kobiete.A nie tego co masz co on ci daje idlaczego cala wine bierzesz na siebie on jest swiety??Pozniej co bedzie posiniaczona chcesz chodzic itd wiesz ile ja razy kochalam dzis mam27 lati smieje sie za co i kogo kochalam...moja kolezanka tez tak miala chodzili ze soba i juz ja bil-a teraz jest masakra i tylko dziecko cierpi..odradzam ci ta znajomosc bo tym swoim glupim gadaniem ze cie zdradzi albo cos tam tylko w kompleksy cie wpedzi.Uciekaj poki masz cala buzie

Ale on jest , czuły i miły jak jesteśmy pogodzeni i to nawet  OD RAZU po strasznej kłotni , że nie odzywamy sie do siebie przez ponad tydzień .Kompleksy mam , a i o niego jestem strasznie zazdrosna.

Dziękuje kochane za wypowiedzi smile

Powiedzie mi jak mam sie zachowac jak sie z nim spotkam , jak go przeprosić , żeby już mieć świety spokoj i żeby sie nie rzucał ? Bo uwierzcie mi , wole go porządnie przeprosić ( ale nie umiem i tu prosiłabym o jakiekolwiek rady)  , nauczyć sie tej asertywności i mieć spokoj, niż brnąć w kłótnie , zeby potem były siniaki i płacz.. I powiedzicie jak ma mam z takim czlowiekiem rozmawiać , żeby go nie wkurzyć..?

DZIĘKUJE smile

34 Ostatnio edytowany przez zyfika (2012-09-26 18:04:16)

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Dziewczyno jedyne co masz teraz zrobić to:

1. Zerwać z nim jeszcze dziś, oznajmiając mu, że jest za cienki dla Ciebie.
2. Delektować sie następnie rozpaczliwymi sms-ami i telefonami, które się zaczną po Twoim zerwaniu. Będzie błagać, prosić i przepraszać itd...Ty masz milczeć i olewać. Gdy zacznie przynosić kwiaty, masz wyrzucac do kosza. Nie reagować na listy miłosne oraz inne gesty dramatyczne z jego strony.

3. Po miesiącu jego rozpaczy i dramatycznych gestów i błagań, łaskawie sie możesz z nim spotkać i udzielić mu audiencji. Możesz użyć nawet tego zwrotu.
4. Po udzielonej audiencji oznajmić, że życzysz mu wszystkiego dobrego i poprosić by więcej się nie kontaktował z Tobą, ponieważ zmieniły się Twoje priorytety i masz inne plany na przyszłość, w których jego nie raczyłas uwzględnić.

5. Odciąć sie od niego calkowicie i nigdy do nie niego wracać, ponieważ nie wraca do sie do faceta, który uderzył kobietę.

no dobitniej i jaśniej juz chyba nie można tego wytłumaczyć.  Czy Ty sobie jaja robisz, czy naprawde nie kumasz, że to ON MA CIEBIE PRZEPRASZAC I BŁAGAĆ NA KOLANACH?

35

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?
zyfika napisał/a:

Dziewczyno jedyne co masz teraz zrobić to:

1. Zerwać z nim jeszcze dziś, oznajmiając mu, że jest za cienki dla Ciebie.
2. Delektować sie następnie rozpaczliwymi sms-ami i telefonami, które się zaczną po Twoim zerwaniu. Będzie błagać, prosić i przepraszać itd...Ty masz milczeć i olewać. Gdy zacznie przynosić kwiaty, masz wyrzucac do kosza. Nie reagować na listy miłosne oraz inne gesty dramatyczne z jego strony.

3. Po miesiącu jego rozpaczy i dramatycznych gestów i błagań, łaskawie sie możesz z nim spotkać i udzielić mu audiencji. Możesz użyć nawet tego zwrotu.
4. Po udzielonej audiencji oznajmić, że życzysz mu wszystkiego dobrego i poprosić by więcej się nie kontaktował z Tobą, ponieważ zmieniły się Twoje priorytety i masz inne plany na przyszłość, w których jego nie raczyłas uwzględnić.

5. Odciąć sie od niego calkowicie i nigdy do nie niego wracać, ponieważ nie wraca do sie do faceta, który uderzył kobietę.

no dobitniej i jaśniej juz chyba nie można tego wytłumaczyć.  Czy Ty sobie jaja robisz, czy naprawde nie kumasz, że to ON MA CIEBIE PRZEPRASZAC I BŁAGAĆ NA KOLANACH?

Błagam , prosze i pzepraszam , on tego nie robi. a pprzepraszac przeprasza tylko jak uderzy. On powiedział , że z z nami koniec i to ja błagałam jego żeby pzrestał taki być i żeby dał nam sznase i to ja mu obiecałam ze sie zmienie , nie licze na to , że z jego strony usłysze przepraszam za to. Bo nadal jestem przekonana ze to ja zniszczyłam mu zycie.

36

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Autorka to zbyt ciężki przypadek jak dla mnie, ja się poddaje.

37

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?
Kobra99 napisał/a:

Autorka to zbyt ciężki przypadek jak dla mnie, ja się poddaje.

Kazdy mi mówi , że jestem trudna .. Przywykłam , ale dziękuje za chęć pomocy.

38

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Nie ma takiego sposobu. Czy nie czytałaś? Oni się nie zmieniają na życzenie swoich kobiet.

Posłuchaj uważnie. On Cię nie kocha. Chcesz się z nim pogodzić - musiałabyś zostać jego suką, bez własnego zdania, karną, posłuszną. To zresztą wystarczy na krótko. Jak Cię już wyrzeźbi według swojego widzimisię, pójdzie do innej. Takiej, która ma własną wolę i nie pozwoli sobą pomiatać. Takiej, która raczej umrze z tęsknoty, niż się podporządkuje chamowi. Gdybyś była taka właśnie - zdecydowana, mocna, konkretna - nie mógłby Ci się oprzeć i nie odważyłby się uderzyć Ciebie.

Jeszcze nie rozumiesz? Ostatnich gryzą psy. Słaba kobieta, kobieta, która nie zmusza do szanowania siebie i sama siebie nie szanuje, nie jest atrakcyjna.

Znam kobiety piękne i zaradne i źle traktowane przez mężczyzn. Znam brzydule, niewykształcone, które mają cudownych, zakochanych po uszy mężczyzn. Zaczyna się od szanowania siebie.

39

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Ja chyba też zaczynam się poddawać, ale że upór mi mówi, że jednak nie do końca chcę, to napiszę jeszcze raz. Z E R W I J  Z  N I M. Masz złe w wzorce w domu, to fakt, ale możesz się od tego uwolnić. I radzę Ci, żebyś to zrobiła jak najszybciej, bo Cię zniszczy i zostawi. Za co pewnie będziesz obwiniała siebie, oczywiście. Chcesz być lana, proszę bardzo, ale pretensje będziesz mogła mieć tylko do siebie, kiedy to wylądujesz w szpitalu. I to nieźle poharatana. Chcesz tego? Jesteś młoda, masz życie przed sobą. Po co masz sobie je niszczyć? Dla jakiegoś bezmózga, który Cię uderzy, bo zrobisz coś źle, co mu nie będzie pasowało? W normalnych, zdrowych związkach rozmawia się, a nie używa kończyn do rozwiązywania spraw. Proste.

40 Ostatnio edytowany przez zyfika (2012-09-26 23:19:05)

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Kobieto, jeszcze raz od poczatku: masz zastosować ten sam mechanizm, który on stosuje w stosunku do Ciebie, rozumiesz? On manipuluje, a Ty teraz masz doskonała okazję żeby na tym króliku doswiadczalnym przetestować jak to działa. Masz mu powiedzieć, że jest cienki i możesz dodać, że jest do niczego w łózku.  Jak go olejesz, to on z zacznie za Toba biegać i przepraszać, rozumiesz? Będzie chcial Ci udowodnić, że jest wspaniały i ze nie masz racji. Nie ma bata, żeby tak nie było. To jest 100% pewne. Tylko pamietaj, że to będzie do czasu aż zmiekniesz, bo jego już nie zmienisz. Zatem nie możesz zmieknąć, tylko po przeprowadzonym doświadczeniu , masz go zostawic stesknionego i zerwać na zawsze.

No więc masz podane jak na tacy, co masz zrobić. Masz teraz okazję, żeby się tego nauczyć.

Szkoda żebys później takie testy robiła na swoim nowym, wartościowym facecie.  Teraz masz doskonała okazję żeby sie nauczyć byc asertywną.

Jeśli nie chcesz testować, to zerwij od razu. Ale ja bym mu dała najpierw popalić, bo zasłużył.

PS. Skoro on zerwał, to musisz najpierw go zmusić do tego żeby zacząl za Tobą biegać więc, napisz do niego sms: Przemyślałam wszystko i chcę żebyśmy sie definitywnie rozstali. Proszę żebyś się ze mna więcej nie kontaktował.

41 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-09-27 18:38:15)

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

To już zaszło za daleko. Napisalam mu przemowe, wszystko co mysle.. Powiedzialam ze sznuje to ze nie chce ze mna gadac,  a on mi na to ze zobaczymu się we wtorek lub czwartek, nic mu nie obiecalam ze dam mu spokój.  I odpisalam mu na to, ze mu nic nie obiecywalam,  i zapytalam czemu nie mozemy sie zobaczyc w weekend. Napisal ze mnie nienawidzi, ze jestem oszustem,  ze dal mi szanse potem ze moze nie obiecalam ale "szmat**"  nie mm go oklamywac, bo mi zniszczy zycie,  ze wulgaryzm mnie to ma ma obchodzic
czemu nie mozemy. I mam sie wulgaryzm . Potem dopisal ze jak odpisze na to co napisze teraz to koniecze n. Ze nie miewa czasu dla ludzi ktorzy go wulgaryzm  na kazdym kroku. Napisal ze myslal ze tamto napisalam serio.. A to bylo serio. Tylko ja sie boje co teraz zrobi. Jak napisze znowu, albo jak zadzwonie.. Nie chce zeby on to konczyl? Ile mam czekac? Do tego wtorku? Ja nie wytrzymam tyle.. Co mam zrobić?

42

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Co masz robić?

Stosować się do zasad zawartych w Regulaminie Forum, czyli między innymi nie używać wulgaryzmów, stosować zasady pisowni polskiej.


Proszę, przeczytaj uważnie Regulamin Forum.

Moderatorka Wielokropek

43

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Pisałam to z telefonu , i byłam tak wściekła , ze pisałam wszystko co mi do głowy przyjdzie.

44 Ostatnio edytowany przez Aik (2012-09-27 19:31:24)

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Pamiętaj "niewolnik" nie ma własnej woli robi co "Pan" każe.

Stosuj się do tej zasady, a na pewno on będzie zadowolony, ale nie oznacza to że za chwilę Cie nie zdradzi lub kopnie w tyłek. Przeczytałem Twoje wszystkie wypowiedzi i moim zdaniem to jest to czego pragniesz (co nie oznacza że jest to słuszne, ale to Twoje życie)


Tak na marginesie Ty nie szukasz rady odejść czy zostać, tylko jak dać sobą bardziej poniewierać.

45

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Witam wszystkich serdecznie. Właśnie się zalogowałam, choć od dłuższego czasu czytam te dyskusje. Mam pewien temat. Ponad 6 lat żyłą w związku, w którym mój były partner nie szanował ani mnie, ani mojej córki (mam 37 lat i córkę z pierwszego związku, on też jest po rozwodzie i ma córkę, która mieszka od niego w odległości 200 km). Odeszłam od niego bo miałam dość poniżania, tortur psychicznych, lekceważenia i udowadniania, że nic nie znaczę, bo liczy się tylko była żona, ich córka i ich potrzeby.
Doszło do tego, że pił codziennie, rano trzeźwiał, aby pójść do sklepu po zapasy alkoholu na wieczór, gasił nam światła, nie pozwalał się myć w wodzie z bojlera - miałam grzać wodę na gazie w garnkach. To tak w kilku zdaniach, co jest dosłownie kroplą w morzu tego, co przeżyłam, łącznie z dwukrotnym pobiciem. Kochałam go, i myślę, że dalej nie jest mi obojętny, jednak nie zrobił niczego, abym do niego wróciła. Udowodnił mi że jestem dla niego nikim i teraz jest szczęśliwy bo jest freeman. Jestem od ponad pół roku na antydepresantach, uczęszczam na terapię do psychologa i leczę się z tej toksycznej miłości. Powiedzcie mi drogie Panie - jak długo i ile jeszcze czasu musi upłynąć, abym zapomniała o nim i poszła na przód? Dodam, że on nie chce mieć ze mną nic wspólnego, a ja przez długi czas zabiegałam o kontakt z nim. Pomóżcie, bo już mi słów, nerwów i sił brak na to wszystko. Jak ja mam go z głowy wyrzucić!

Mia

46

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Mia jak masz go wyrzucić z głowy?  Bardzo łatwo.  Zmienic myślenie, przestac myślec o nim i zacząc myśleć o sobie. Zmienić swoje życie. Zmień wszystko, absolutnie wszystko, co tylko można: przemeblowanie w domu,zmiana sposobu odżywiania,  zmiana codzienncyh nawyków, zmiany w planie dnia, zmiany w hobby, zmiana pracy, a kończąc na zmianie swojego wyglądu. Zacznij robić nowe rzeczy. Zmień wszystko o 180 stopni i zacznij nowe życie.To jest takie proste!!!!

47

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Do  obu pań :,wyjście z toksycznego związku nie jest proste,jest cięzkim procesem,ale warto przez niego przejść,warto odbudować szacunek do samej siebie,i śmiało iść przez życie.Mia zanim poznałaś swojego partnera ,przecież żyłaś byłaś szczęśliwa,więc i teraz dasz rade,czas czas i czas...jak masz o nim zapomnieć,w chwili słabości ,gdy ogarnie Cie tęsknota, po prostu przypominaj sobie te złe rzeczy ,które Ci wyrządził.Pomyśl to jest tylko jakiś facet,i to przez niego niszczysz swoje zdrowie?dziewczyno nie warto a to ze nie chciał wrócić to jeszcze kiedys w myślach mu za to podziękujesz.Kasiowata jak czytam to co piszesz,to po prostu nie wierze jak dziewczyna może nie mieć godności ,honoru po prostu żadnej swojej wartosci,żadna miłość nie tłumaczy tego ,co dajesz robić temu chłopakowi ze sobą.Po prostu należaCi sie duze oklaski,ciekawe co on musi zrobić czy powiedzieć żebyś w końcu stwierdziła ze to nie jest chłopak dla Ciebie.Podejrzewam ze jesteś tak zdesperowana ze gdyby ubił Cie do nieprzytomności,to i tak jak byś sie przebudziła to kulawa bo kulawa ale poleciałabyś za nim go przepraszać.Masakra taki młody i piękny masz wiek a niszczysz go na największego w świecie skurwilela.Sory ,ale on pisze do Ciebie i zwraca sie jak do jakiegoś głowna.Nie potrafie po prostu zrozumieć jak mozna siebie tak dać traktować.A może tą miłosć do niego przelejesz na miłość do samej siebie,bo zachowujesz sie tak jakbyś sie nienawidziła!Dziewczyno masz jakąś obsesje na jego punkcie olej żesz go,on Cie juz dobrze traktował nie będzie.A Ty po dłuższym czasie nie bedziesz szczesliwą 18 stolatką,tylko starganą przez życie babcią,chcesz nabawić sie nerwicy??takie traktowanie przez takie osoby jak Twój chłopak do tego prowadzą.Ciesz sie życiem i z niego korzystaj to jest najpiękniejszy ,modzienczy Twój wiek,poznawaj ludzi baw sie ,a nie uganiaj sie za nim.Masz duzy problem a co najgorsze Ty go nie widzisz tylko nadal chcesz w to brnąc,dla kilku fajnych chwil,dla sexu który trwa ułamek czasu chcesz cały czas być nikim?

48

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?
zyfika napisał/a:

Mia jak masz go wyrzucić z głowy?  Bardzo łatwo.  Zmienic myślenie, przestac myślec o nim i zacząc myśleć o sobie. Zmienić swoje życie. Zmień wszystko, absolutnie wszystko, co tylko można: przemeblowanie w domu,zmiana sposobu odżywiania,  zmiana codzienncyh nawyków, zmiany w planie dnia, zmiany w hobby, zmiana pracy, a kończąc na zmianie swojego wyglądu. Zacznij robić nowe rzeczy. Zmień wszystko o 180 stopni i zacznij nowe życie.To jest takie proste!!!!

No tak, tylko to nie takie proste. Facet uderzał do mnie jak byłam nastolatką, a ja go brzydko powiedziawszy spuszczałam jak najdalej od siebie. Dopiero po prawie 15 latach, kiedy był w trakcie rozwodu przypomniał sobie o mnie w chwilach, kiedy przeżywałam rozwód ze swoim byłym mężem. Myślałam, że to ten jedyny na całe życie! A on mnie tak potraktował. Nie miałam udane =go małzeństwa a on dał mi cień nadziei - nadziei na inne życie. I ładnie za to oberwałam. Dziękuję za słowa otuchy, cieszę się, że tu jestem. Staram się zmienić wszystko, ale to nie takie proste, kiedy myśli wracają, wspomnienia te dobre wymazuję, zostawiam złe chwile, ale co z tego kiedy tęsknota za złudzeniem jest...

49

Odp: Pozwolić odejść czy walczyć?

Żyjesz?

Posty [ 50 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Pozwolić odejść czy walczyć?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026