Żona chce odejść, walczyć czy się poddać - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Strony 1 2 3 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 335 ]

1 Ostatnio edytowany przez Maciej74 (2012-01-04 11:51:34)

Temat: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Witam,
ponieważ znalazłem wiele dobrych i mądrych opinii oraz sugestii przy róznych tematach, chciałbym się podzielić swoim.

Jesteśmy ze sobą od 14 lat, natomiast w związku małżeńskim od 6 lat. Mamy 3 letniego cudownego synka .
2 lata temu przeprowadziliśmy się z zagranicy do Polski. Modelowo - żona znalazła pracę, dziecko poszło do żlobka, zaczeliśmy szukać swojego gniazdka, po roku remontu domu zamieszkalismy 2 miesiące temu. W między czasie miałem poważną kontuzję.
Z mojej perspektywy szczególnie ostatnie 2 lata, były dla Nas bardzo nieudane. Pośpiech, duzo problemów, szukanie idealnego dzieciństwa dla dziecka, nowe prace, remont domu (oh te kłótnie z ekipami remontowymi...), brak czasu i szacunku dla siebie.

Mamy obydwoje trudne, ciężkie charaktery, wychowalismy sie w rodzinach kłócących, gdzie był alkohol prawie dniem powszednim. Ale się spotkaliśmy, dużo razem przeszliśmy i też dużo osiągneliśmy. Pierwsze lata, byliśmy absolutnie zakochani po uszy. Wspieraliśmy się na obczyżnie, ja bardzo mocno motywowałem żonę do nauki, szukania pracy, rozwijania się - co też miało miejsce. Razem planowaliśmy inwestycje, podróże, wyjazdy, weekendy w różnych miejscach. Biedy też nie klepiemy...

Żeby nie było cukierkowo, mieliśmy małe i duże kłótnie, duży kryzys 8 lat temu, kiedy żona mnie zdradziła. Dla uzupełnienia, byłem jej pierwszym facetem...Niestety, 2 miesiące temu (czując wczesniej ciszę przed burzą-zwalałem to na końcówke remontu...) oznajmiła mi, że już ze mną nie chce być, wypominając mi prawie cały zwiazek, wszystkie złe chwilę i rany, a szczególnie średni seks, brak całowania i namietności. Oraz, że mając 35 lat chciałaby poznać jeszcze uniesienia, mieć pełną wolność i motylki w brzuchu...

W pewnym sensie trochę winy jest po mojej stronie, ponieważ nie jestem typem człowiaka super całującego i adorującego 24h na dobę, ale mam (co moja zona też podkreśla) inne mocne strony, jak zaradność, dobre serce i wrażliwość. Też żona próbowała 6 miesięcy temu ratować związek poprzez terapię, czy też plany do 1 urlopu bez dziecka samemu. Niestety odrzucałem to z braku naprawdę czasu, ale również męskiego ego. Jak to ja na tarepię? Daję sobie świetnie rade sam....

Ale też po nitce do kłębka dowiedziałem się, że poznała kolegę z pracy i sie zakochała.... Facet ma 2 chorych dzieci, od których podczas trwającego romansu z moją żoną odszedł. Wyprowadził się z domu...Niestety widząc oszukiwanie żony, ukratkiem pisane mejle, ustawiane spotkania pękł we mnie obraz kobiety, która była kiedyś świetną osobą, matki, która de facto współrozbiła 1 związek (kolegi z pracy) i jest na dobrej drodze do rozbicia 2.

Trochę innych faktów, widząc raz moja reakcję po przeczytanych romansowych mejlach (wiem, wiem nie szpieguje się innych, ale chyba każdy to robi w takiej sytuacji-)), gdzie powiedziałem, ze mam dość, wychodzę z domu- po rozmowie do 2 w nocy - obiecywała, ze kończy oraz że nie chce tracić co ma i mnie w pewnym sensie kocha, ale tego 2 też. Oraz, że teraz ona chce o mnie walczyc itd, itp.Po pracy, gdzie kolegę od romansu widzi codziennie, widziałem znów zobojetnienie, zimność, wrogość.

Na Wigilii znowu obietnica podjęcia walki, terapii małżeńskiej i prośba, bym ją kochał mocno. Też jest tutaj ważny wątek, walcząc o związek, znalazłem przed Wigilią żonę kolegi od romansu i jej, niestety nieświadomej, przedstawiłem całą sytuację. Oprócz pieknych podziękowań zostałem uświadomiony, że piękne mejle i wiersze do żony, perspekywy jego wspaniałości to obłuda, ponieważ podczas trwania swojego związku nie raz flirtował i miał romans. Podsumowując, jego żona oceniła go jako faceta z emocjami 18 latka, nie interesującego się domem,  oprócz tego, że dla dzieci jest ok. A propos nie chce mieć z nim nic wspólnego...

Przedstawiłem fakty swojej żonie, mając nadzieję, że to potraktuje poważnie, niestety będąc juz w innej drużynie pobiegła po świętach do kolegi od romansu i mu powiedziała o moim spotkaniu z jego żoną (mimo, że prosiłem bardzo, żeby to zostało między nami...). Oczywiście każdy ma prawo do obrony i żona mu cały czas wierzy, że jest inaczej, niż inni malują...Kolega też ma na nią duzy wpływ, wiele rzeczy z nim konsultuje, ba nawet pokazała mu moje zwierzenia, mejle, czy też list...

Mimo, że nie ma dymu bez ognia i romans był odbezpieczeniem całej sytuacji, walczę o związek, o dziecko, o miłość żony...
Sytuacja jest straszna, nowy dom bez duszy, cichy, przerywany monosylabami między nami....Żona argumentuje, że to nie chodzi też, że jest ktos 3, ale to czy my razem możemy byc szczęśliwi (aczkolwiek wydaje mi się jakby nie było kolegi od romansu, szanse na uratowanie związku byłyby wieksze...). Nie wierzy w moja zmianę, a propos chodzę na terapię, wyciszyłem się, brak poddenerwowania podczas remontu i całego stresu z ostatniego czasu minął......Koncentruję się w 100% na dziecku (tak terapeutka poleciła-)) i jest mi dobrze. Oprócz tego, że zwiazek mi się rozpada i nic nie moge zrobić, bo czekam na decyzję (kolejną) żony, która ma nastąpić podczas weekendu, gdzie jedzie sama i chce sprawy przemyśleć w spokoju...

Bardzo mi żle na duszy, widzę że pewien, moim zdaniem, fajny etap życia ucieka. Boje się o dziecko, o samotność, o pustkę na duszy...Zadaję sobie pytanie, czy system wartosci u mojej żony padł w gruzach, czy możemy wyjść na prostą, przy zmianie pewnych zachowań? mamy też dziecko, prawie wszystko by nie mieć problemów....

pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

twoja postawa ich jednoczy... Ona nie zobaczy go takim jest naprawdę dopóki ich związek nie wejdzie na normalne, codzienne tory... teraz są dla siebie wsparciem... ale dopiero codzienne życie i problemy zweryfikują ich wielką miłość
Im bardzie próbujesz ją odciagać tym bardziej ona ślepo szuka u niego wsparacia...
Widzisz swoje błędy i pracujesz nad nimi... czas pokaże czy przyniesie to efekt, jeżeli nie to może z następną partnerką stworzysz zdrowy, szczęśliwy związek

3

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Nie brzmi to optymistycznie. Nie jestem gotowy na rozstanie, na rezygnację z marzeń...A gotowy na kompromisy i nową definicję związku, ale wydaje się być za póżno. Czyli sugerujesz, że nie powinienem pokazywać mojego zdecydowania?Jestem za ratowaniem związku, choć wiem, że nie mam wpływu na sytuację...pozostaje tylko czekać?

4 Ostatnio edytowany przez invisible (2012-01-04 13:45:34)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:

Nie brzmi to optymistycznie. Nie jestem gotowy na rozstanie, na rezygnację z marzeń...A gotowy na kompromisy i nową definicję związku, ale wydaje się być za póżno. Czyli sugerujesz, że nie powinienem pokazywać mojego zdecydowania?Jestem za ratowaniem związku, choć wiem, że nie mam wpływu na sytuację...pozostaje tylko czekać?

po 1. Zona powinna znac dokladnie wszystkie deklaracje zmian jakie masz zamiar przeprowadzic na wlasnej osobie jak i na waszym zwiazku
po 2. Stanowczo zona musi znac i miec swiadomosc tego co traci, nie wolno dawac przyzwolenia na slowa "kocham obu"- czy w Twoim pojeciu milosci mozna kochac dwie partnerki? jesli tak to prosze ominac ten punkt.
po 3. Czekanie w moim odczuciu nawet jesli zalagodzi sprawe- zona zakonczy romans, to jest spora szansa, że bez jakby kary za to co sie stalo- przyprawi rogi po raz kolejny.
Chocbym nie wiem jak cierpiala po wieloletnim zwiazku, zobowiazaniach, wspolnym zyciu- musze miec swoje zasady i trzymac sie ich, nie dopuszczac by ktos je zlamal, nie pozwalac sobie na pomiatanie uczuciami. Partner wiedzialby, że ja nie bede tolerowac czegos takiego, nie bede obnizac poprzeczki i moze mnie stracic bezpowrotnie. Jakby wazne jest przejecie tej paleczki aby czula ze to Ty mozesz odejsc, zadecydowac. Przeciez ta sytuacja Cie krzywdzi, wiec nie tlum w sobie emocji, pokaz co czujesz na prawde.

Zastanawiam sie rowniez nad tą kwestią, tak pieknie opisane relacje, silna zazylosc, WSPOLNE STARANIA, odebrac to mozna jak: "ona miala prawo sie zagubic raz czy dwa razy, bo przeciez na przestrzeni tylu lat bylo cudownie, ONA sie starala, wiec dwa male romansiki mozna darowac" a teraz dokladnie odwracajac role ONA dostaje przyzwolenie na myslenie: "mam prawo do romansu, tyle lat sie staralam, tyle lat wspolnego zycia wiec moze mi sie zdarzyc raz czy dwa wdac sie w romans, on musi mi wybaczyc". To ciekawa kwestia do przemyslenia-> pokazuje jak to moze dzialac na partnerow.

?Nie oczekuj, a przyjdzie samo?

5 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-01-04 14:03:36)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

"(...)prawie wszystko by nie miec problemow??"

Wy MACIE problemy. Nie zauwazyles, ze zdrada JEST problemem??
Przepraszam, ze tak ostro, ale taka jest prawda. Kobieta , ktora kocha nie zdradza. Mezczyzna , ktory kocha nie zdradza. Prosta prawda.

Z tego , co piszesz,wnioskuje , ze chyba sie wypalilo .

Druga sprawa jest, ze Twoja zona chyba rzucila sie w cos , co tez nie ma przyszlosci( ale to inna bajka).

Co mozesz zrobic? jezeli chcesz to ratowac , to walcz o WAS , o Wasz zwiazek, pomin tego faceta , nie mysl o nim , nie wspominaj go przy niej. Skup sie na WAS,macie przeciez cos , co was laczy, wspolny czas, przezycia, na pewno jest cos , czego oboje nie zalujecie.
Sprobuj to obudzic.

jestem w ciaglym stawaniu sie

6 Ostatnio edytowany przez semiramida (2012-01-04 16:04:20)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Ty zrobiłeś i tak bardzo dużo, żeby ratować Wasz związek...sam podjąłeś terapię, która nauczyła Cie nowego spojrzenia..ale czy to wystarczy Twojej żonie? decyzja zależy od niej..

mieliście trudny okres w Waszym życiu, ale to nie usprawiedliwia jej postępowania...wydaje mi się, że zabrakło rozmowy na pewnym etapie...poszukała kogoś, kto wydał jej się bratnią duszą na tamte trudne chwile, ale z Twoich postów wynika, że ten kolega od romansu prędzej czy później ją skrzywdzi, a ona wtedy wróci do Ciebie z podkulonym ogonem i będzie prosić o wybaczenie...czy tak było za pierwszym razem? Ty po raz kolejny dasz się omotać, bo boisz się o dziecko, o samotność, o pustkę w duszy...a za kilka lat sytuacja się powtórzy....kobieta, która mówi, że chciałaby poczuć "motylki w brzuchu" i podejmuje konkretne działania nie licząc się z uczuciami innych (męża, dziecka), nie zmieni się..będzie takich wrażeń poszukiwać dalej...czy chcesz być tym, które całe życie będzie wybaczał? syn też będzie widział, jak jego mamusia przyprawia rogi tatusiowi, a ten i tak wybacza..myślisz, że to się nie odbije kiedyś na jego relacjach z kobietami?

7

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:

Nie brzmi to optymistycznie. Nie jestem gotowy na rozstanie, na rezygnację z marzeń...A gotowy na kompromisy i nową definicję związku, ale wydaje się być za póżno. Czyli sugerujesz, że nie powinienem pokazywać mojego zdecydowania?Jestem za ratowaniem związku, choć wiem, że nie mam wpływu na sytuację...pozostaje tylko czekać?

Zdecydowanie zdecydowanie tak! Ale jak powiedzialy dziewczyny nie za wszelką cenę - Ty tez masz uczucia, ktorymi teraz ona pomiata bo wie, że Tobie zależy, a Ona już jest zaangażowana z nim... i czegokolwiek byś nie zrobił Ona jest już jedna nogą z nim...
Ty masz jej pokazać, że się zmieniłeś, a Ona ma Ciebie zobaczyć w innym świetle... ale ciężka sprawa, bo nowe ją nęci, a szansa, że u was sie poprawi mglista

A patrząc z twojej strony... dasz radę wybaczyć i żyć normalnie? Nie będzie to do was wracało? Wiem, że teraz działasz pod wpływem emocji i impulsu, ale czy to wystarczy na dłuższą metę... ja bym nie umiała żyć ze świadomością, że zdradziłam i partner mi nie ufa, i nie umiałabym życ z kimś kto mnie zdradził...
dlatego zastanów się czy to nie będzie piekłem dla was wszystkich... a dla dziecka w szczegolności

8

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Moja rada-musicie od siebie odpocząć i dać sobie na przemyślenie trochę czasu, nie namawiaj, nie zmuszaj , to musi być jej decyzja. Weź synka na miesiąc gdzieś (jak masz gdzie) i zostaw ją samą z tym wszystkim. Jak się stęskni to będzie wiedziała czego chce

Najlepiej jest milczeć

9

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Dziękuję za wszystkie wpisy. Jedno sprostowanie w co chciałbym wierzyć-) Żona mówi, że oprócz namietności , pocałunków i pieknych spotkań nie było nic między nimi....
Obecnie się mocno pilnuje, nie wychodzi wieczorami pod przykrywka różnych okazji, nie piszę setek mejli. Zresztą do końca nie wiadomo...

Troche bronię żony, bo wiem, że lubi byc adorowana i jest łasa na pochwały i miłe słówka. Trochę tego zabrakło z mojej strony, zabrakło namiętności, wariactwa związku.
Nobody is perfect, a mi i jej pewnych rzeczy brakowało. Nie wiem, ja widzę zalety, a wady przykrywam pod dywan. A moja żona wypomina mi rzeczy, które z mojej perspektywy były błahe...
Jest to jej decyzja, ale jak wiecie w głowie jest kłębek, myśli latają, człowiek chce ratować, patrzec na dobre rzeczy...
Każda pozytywna informacja wzbudza u mnie nadzieje, wiem, że się zona mocno się zastanawia a ja wierząc w związek, chcę jej pomoc. Przy okazji zachowuje się jak słoń w składzie porcelany-)

10

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:

Dziękuję za wszystkie wpisy. Jedno sprostowanie w co chciałbym wierzyć-) Żona mówi, że oprócz namietności , pocałunków i pieknych spotkań nie było nic między nimi....
Obecnie się mocno pilnuje, nie wychodzi wieczorami pod przykrywka różnych okazji, nie piszę setek mejli. Zresztą do końca nie wiadomo...

Troche bronię żony, bo wiem, że lubi byc adorowana i jest łasa na pochwały i miłe słówka. Trochę tego zabrakło z mojej strony, zabrakło namiętności, wariactwa związku.
Nobody is perfect, a mi i jej pewnych rzeczy brakowało. Nie wiem, ja widzę zalety, a wady przykrywam pod dywan. A moja żona wypomina mi rzeczy, które z mojej perspektywy były błahe...
Jest to jej decyzja, ale jak wiecie w głowie jest kłębek, myśli latają, człowiek chce ratować, patrzec na dobre rzeczy...
Każda pozytywna informacja wzbudza u mnie nadzieje, wiem, że się zona mocno się zastanawia a ja wierząc w związek, chcę jej pomoc. Przy okazji zachowuje się jak słoń w składzie porcelany-)

widac kochasz ja jeszcze?
Albo nie kochasz i chcesz ratowac nie WAS , a po prostu zwiazek ?

ZDAJ sobie sam przed soba sprawe, co czujesz, co JEST. Ale co jest naprawde.
To trudna praca

jestem w ciaglym stawaniu sie

11

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

dlatego wybaczyć mogę, zapomnieć ciężko. Ale może przy wyprostowaniu i nowej definicji związku uda się? Dziecko Nas łączy, czy nie warto w szacunku i pewnej akceptacji żyć dla dziecka? jest taką radością dla mnie, nie wyobrażam sobie, aby nie widzieć go codziennie rano i wieczorem, bym przy nim zawsze był.

Żona 6 miesięcy temu proponowała mi 2 dziecko, odmówiłem mówiąc jestem zmęczony remontem, nie teraz... głupi byłem-)
Jako mała osoba, w cięzkim domu marzyłem o własnym domie, rodzinie, dzieciach- a teraz wszystko się wali...

12

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
pomaranczowa 1 napisał/a:
Maciej74 napisał/a:

Dziękuję za wszystkie wpisy. Jedno sprostowanie w co chciałbym wierzyć-) Żona mówi, że oprócz namietności , pocałunków i pieknych spotkań nie było nic między nimi....
Obecnie się mocno pilnuje, nie wychodzi wieczorami pod przykrywka różnych okazji, nie piszę setek mejli. Zresztą do końca nie wiadomo...

Troche bronię żony, bo wiem, że lubi byc adorowana i jest łasa na pochwały i miłe słówka. Trochę tego zabrakło z mojej strony, zabrakło namiętności, wariactwa związku.
Nobody is perfect, a mi i jej pewnych rzeczy brakowało. Nie wiem, ja widzę zalety, a wady przykrywam pod dywan. A moja żona wypomina mi rzeczy, które z mojej perspektywy były błahe...
Jest to jej decyzja, ale jak wiecie w głowie jest kłębek, myśli latają, człowiek chce ratować, patrzec na dobre rzeczy...
Każda pozytywna informacja wzbudza u mnie nadzieje, wiem, że się zona mocno się zastanawia a ja wierząc w związek, chcę jej pomoc. Przy okazji zachowuje się jak słoń w składzie porcelany-)

widac kochasz ja jeszcze?
Albo nie kochasz i chcesz ratowac nie WAS , a po prostu zwiazek ?

ZDAJ sobie sam przed soba sprawe, co czujesz, co JEST. Ale co jest naprawde.
To trudna praca

Obydwie rzeczy Nas i związek.
Choć żona w tej zimności i obojętnosci oddala się mocno ode mnie...
Potrzebny był może taki wstrząs, takie oczyszczenie i mocna refleksja, która mi uświadomiła jak ważną i cenna osobą jesteś w moim życiu. I nie wstydzę się łez i płaczu, bo sam widzę, że mam wysoki poziom wrażliwości i to mnie bardzo cieszy-trochę o tym zapomniałem-)

13 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-01-04 16:51:06)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:

dlatego wybaczyć mogę, zapomnieć ciężko. Ale może przy wyprostowaniu i nowej definicji związku uda się? Dziecko Nas łączy, czy nie warto w szacunku i pewnej akceptacji żyć dla dziecka?

dla Dziecka mowisz...
hmmm...
a wiesz co moze najlepszego zrobic mezczyzna dla swojego dziecka , Maciej 74 ?

Kochac jego matke

bez milosci ani rusz

jestem w ciaglym stawaniu sie

14 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-01-04 16:53:43)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
Maciej74 napisał/a:

Dziękuję za wszystkie wpisy. Jedno sprostowanie w co chciałbym wierzyć-) Żona mówi, że oprócz namietności , pocałunków i pieknych spotkań nie było nic między nimi....
Obecnie się mocno pilnuje, nie wychodzi wieczorami pod przykrywka różnych okazji, nie piszę setek mejli. Zresztą do końca nie wiadomo...

Troche bronię żony, bo wiem, że lubi byc adorowana i jest łasa na pochwały i miłe słówka. Trochę tego zabrakło z mojej strony, zabrakło namiętności, wariactwa związku.
Nobody is perfect, a mi i jej pewnych rzeczy brakowało. Nie wiem, ja widzę zalety, a wady przykrywam pod dywan. A moja żona wypomina mi rzeczy, które z mojej perspektywy były błahe...
Jest to jej decyzja, ale jak wiecie w głowie jest kłębek, myśli latają, człowiek chce ratować, patrzec na dobre rzeczy...
Każda pozytywna informacja wzbudza u mnie nadzieje, wiem, że się zona mocno się zastanawia a ja wierząc w związek, chcę jej pomoc. Przy okazji zachowuje się jak słoń w składzie porcelany-)

widac kochasz ja jeszcze?
Albo nie kochasz i chcesz ratowac nie WAS , a po prostu zwiazek ?

ZDAJ sobie sam przed soba sprawe, co czujesz, co JEST. Ale co jest naprawde.
To trudna praca

Obydwie rzeczy Nas i związek.
Choć żona w tej zimności i obojętnosci oddala się mocno ode mnie...
Potrzebny był może taki wstrząs, takie oczyszczenie i mocna refleksja, która mi uświadomiła jak ważną i cenna osobą jesteś w moim życiu. I nie wstydzę się łez i płaczu, bo sam widzę, że mam wysoki poziom wrażliwości i to mnie bardzo cieszy-trochę o tym zapomniałem-)

Moze jest tak, jak mowisz...
Tylko Ty to wiesz. Ludzie przezywaja kryzysy w zwiazkach-to normalne. Sa lepsze i gorsze dni, miesiace, okresy. I to tez swego rodzaju sprawdzian- takie "badanie statusu" ;-)))

Dowiadujemy sie na czym stoimy.

jestem w ciaglym stawaniu sie

15 Ostatnio edytowany przez semiramida (2012-01-04 17:13:07)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:

Troche bronię żony, bo wiem, że lubi byc adorowana i jest łasa na pochwały i miłe słówka

Maćku, a która kobieta nie lubi? i nie każda szuka takiej adoracji u innego mężczyzny...to nie jest usprawiedliwienie

Maciej74 napisał/a:

Żona 6 miesięcy temu proponowała mi 2 dziecko, odmówiłem mówiąc jestem zmęczony remontem, nie teraz... głupi byłem-)

masz już syna...wiesz, że oprócz radości jest to obowiązek..decyzja o dziecku powinna być wspólna..nie można decydować się na nie, bo chce tego druga strona

Maciej74 napisał/a:

nie warto w szacunku i pewnej akceptacji żyć dla dziecka?

bez emocjonalnego zaangażowania cięzko stworzyć udany związek...udaje się to nielicznym...i na pewno mniej wrażliwym...w takim związku oddalać będziecie się jeszcze bardziej..

16

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Niektórzy to mają dziwaczne podejście - jedną zdradę wybaczył drugą chce wybaczyć. To pewnie i czwartą, i piątą... Cóż, jak ktoś się sam nie szanuje, to nikt go szanował nie będzie.

17

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Vuk napisał/a:

Niektórzy to mają dziwaczne podejście - jedną zdradę wybaczył drugą chce wybaczyć. To pewnie i czwartą, i piątą... Cóż, jak ktoś się sam nie szanuje, to nikt go szanował nie będzie.

Ja osobiście wybaczałem wszystko. Uważam, że kiedy kocham prawdziwie - a kocham prawdziwie - to obce są mi gierki i podchody. Okazuję co czuję zawsze, bez względu na okoliczności. Tak, wiem - to głupie. Głupie, bo trafiłem na osobę, która nie potrafiła tego docenić. Czy coś straciłem? Nie sądzę - kochając nic się nie traci :-) To, że kochałem bez wzajemności - trudno. Tylko głupiec kocha licząc na wzajemność ;-)

Nie to jest ważne, co ze mną zrobiono, lecz to, co ja sam zrobiłem z tym, co ze mną zrobiono.

18

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

ale autor wątku nigdzie nie napisał, że kocha żonę

19

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Tak kocham, inaczej niż 14 lat temu, ale kocham. Czasami mocniej, czasami słabiej, ale kocham...

20

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Walczyć skoro jest o co smile
Nie gołosłowiem. Przekonać, że jest o co i że warto. Piszesz, że korzystasz z pomocy psychologa - poproś, niech Ci pomoże, podpowie JAK to osiągnąć. Może namów żonę na wspólną terapię?

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

21

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
pomaranczowa 1 napisał/a:

"(...)prawie wszystko by nie miec problemow??"

Wy MACIE problemy. Nie zauwazyles, ze zdrada JEST problemem??
Przepraszam, ze tak ostro, ale taka jest prawda. Kobieta , ktora kocha nie zdradza. Mezczyzna , ktory kocha nie zdradza. Prosta prawda.

Z tego , co piszesz,wnioskuje , ze chyba sie wypalilo .

Druga sprawa jest, ze Twoja zona chyba rzucila sie w cos , co tez nie ma przyszlosci( ale to inna bajka).

Co mozesz zrobic? jezeli chcesz to ratowac , to walcz o WAS , o Wasz zwiazek, pomin tego faceta , nie mysl o nim , nie wspominaj go przy niej. Skup sie na WAS,macie przeciez cos , co was laczy, wspolny czas, przezycia, na pewno jest cos , czego oboje nie zalujecie.
Sprobuj to obudzic.

Walczę o Nas, walczę. Nie tylko wprowadzając miłą atmosferę do związku, ale również sugerując pewne rozwiązania, światełka w tunelu. No i pokazując co Nas łaczyło, ciąża, poród, dziecko, wychowanie to te wartości na któtych buduję fajne przeżycia.
Na razie na NIC. Żona chce w spokoju na weekend, sama podjąć decyzję dla siebie samej. Rozumiem. Ale wiesz, nic nie mogę już zrobić, nie mam dużego wpływu na decyzję....

22 Ostatnio edytowany przez Maciej74 (2012-01-05 13:16:42)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Anhedonia napisał/a:

Walczyć skoro jest o co smile
Nie gołosłowiem. Przekonać, że jest o co i że warto. Piszesz, że korzystasz z pomocy psychologa - poproś, niech Ci pomoże, podpowie JAK to osiągnąć. Może namów żonę na wspólną terapię?

Oczywiscie proponowałem terapię....niestety argumentacja jest,że to nic nie pomoże, że nie chcę. Szczerze? kolega od romansu rzucił z hukiem terapię ze swoją zoną, gdzie wg żony terapeuci byli zachwyceni postepem. Rzucił dla mojej żony....
W sumie, nie mam pojęcia jakie są warunki konieczne (oprócz tego,że 2 strony muszą chcieć), by terapia zakończyła się sukcesem...
Psycholog mówi, że muszę dać czas żonie, to jej decyzja. A więc czekam do niedzieli na wyrok-(

23

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
semiramida napisał/a:
Maciej74 napisał/a:

Troche bronię żony, bo wiem, że lubi byc adorowana i jest łasa na pochwały i miłe słówka

Maćku, a która kobieta nie lubi? i nie każda szuka takiej adoracji u innego mężczyzny...to nie jest usprawiedliwienie

Maciej74 napisał/a:

Żona 6 miesięcy temu proponowała mi 2 dziecko, odmówiłem mówiąc jestem zmęczony remontem, nie teraz... głupi byłem-)

masz już syna...wiesz, że oprócz radości jest to obowiązek..decyzja o dziecku powinna być wspólna..nie można decydować się na nie, bo chce tego druga strona

Maciej74 napisał/a:

nie warto w szacunku i pewnej akceptacji żyć dla dziecka?

bez emocjonalnego zaangażowania cięzko stworzyć udany związek...udaje się to nielicznym...i na pewno mniej wrażliwym...w takim związku oddalać będziecie się jeszcze bardziej..

Ok co to jest emocjonalne zaangażowanie? Wspeiramy się, myśleliśmy o sobie, o swoich potrzebach do września i wszystko legło w gruzach...

24

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
pomaranczowa 1 napisał/a:
Maciej74 napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

widac kochasz ja jeszcze?
Albo nie kochasz i chcesz ratowac nie WAS , a po prostu zwiazek ?

ZDAJ sobie sam przed soba sprawe, co czujesz, co JEST. Ale co jest naprawde.
To trudna praca

Obydwie rzeczy Nas i związek.
Choć żona w tej zimności i obojętnosci oddala się mocno ode mnie...
Potrzebny był może taki wstrząs, takie oczyszczenie i mocna refleksja, która mi uświadomiła jak ważną i cenna osobą jesteś w moim życiu. I nie wstydzę się łez i płaczu, bo sam widzę, że mam wysoki poziom wrażliwości i to mnie bardzo cieszy-trochę o tym zapomniałem-)

Moze jest tak, jak mowisz...
Tylko Ty to wiesz. Ludzie przezywaja kryzysy w zwiazkach-to normalne. Sa lepsze i gorsze dni, miesiace, okresy. I to tez swego rodzaju sprawdzian- takie "badanie statusu" ;-)))

Dowiadujemy sie na czym stoimy.

Słusznie, czy to jest kryzys małżeński, czy nasza podróż dobiegła końca? Każdy mówi, że zmienijąc zachowania, postawę można uratować zwiazek, ale widząć inne wartości i zasady już jest gorzej....

25

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

"(...)prawie wszystko by nie miec problemow??"

Wy MACIE problemy. Nie zauwazyles, ze zdrada JEST problemem??
Przepraszam, ze tak ostro, ale taka jest prawda. Kobieta , ktora kocha nie zdradza. Mezczyzna , ktory kocha nie zdradza. Prosta prawda.

Z tego , co piszesz,wnioskuje , ze chyba sie wypalilo .

Druga sprawa jest, ze Twoja zona chyba rzucila sie w cos , co tez nie ma przyszlosci( ale to inna bajka).

Co mozesz zrobic? jezeli chcesz to ratowac , to walcz o WAS , o Wasz zwiazek, pomin tego faceta , nie mysl o nim , nie wspominaj go przy niej. Skup sie na WAS,macie przeciez cos , co was laczy, wspolny czas, przezycia, na pewno jest cos , czego oboje nie zalujecie.
Sprobuj to obudzic.

Walczę o Nas, walczę. Nie tylko wprowadzając miłą atmosferę do związku, ale również sugerując pewne rozwiązania, światełka w tunelu. No i pokazując co Nas łaczyło, ciąża, poród, dziecko, wychowanie to te wartości na któtych buduję fajne przeżycia.
Na razie na NIC. Żona chce w spokoju na weekend, sama podjąć decyzję dla siebie samej. Rozumiem. Ale wiesz, nic nie mogę już zrobić, nie mam dużego wpływu na decyzję....

daj jej ten weekend !
daj jej ten czas
daj jej podjac samodzielnie decyzje.

Jezeli zdecyduje , ze odchodzi i bedzie tego pewna, nic nie mozesz zrobic.
Nikogo nie zatrzymamy przy sobie sila.
Zwiazek zyje z "chcenia" .
Wszystkie inne formy to tylko atrapy.

jestem w ciaglym stawaniu sie

26

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Tendre77 napisał/a:
Maciej74 napisał/a:

Nie brzmi to optymistycznie. Nie jestem gotowy na rozstanie, na rezygnację z marzeń...A gotowy na kompromisy i nową definicję związku, ale wydaje się być za póżno. Czyli sugerujesz, że nie powinienem pokazywać mojego zdecydowania?Jestem za ratowaniem związku, choć wiem, że nie mam wpływu na sytuację...pozostaje tylko czekać?

Zdecydowanie zdecydowanie tak! Ale jak powiedzialy dziewczyny nie za wszelką cenę - Ty tez masz uczucia, ktorymi teraz ona pomiata bo wie, że Tobie zależy, a Ona już jest zaangażowana z nim... i czegokolwiek byś nie zrobił Ona jest już jedna nogą z nim...
Ty masz jej pokazać, że się zmieniłeś, a Ona ma Ciebie zobaczyć w innym świetle... ale ciężka sprawa, bo nowe ją nęci, a szansa, że u was sie poprawi mglista

A patrząc z twojej strony... dasz radę wybaczyć i żyć normalnie? Nie będzie to do was wracało? Wiem, że teraz działasz pod wpływem emocji i impulsu, ale czy to wystarczy na dłuższą metę... ja bym nie umiała żyć ze świadomością, że zdradziłam i partner mi nie ufa, i nie umiałabym życ z kimś kto mnie zdradził...
dlatego zastanów się czy to nie będzie piekłem dla was wszystkich... a dla dziecka w szczegolności

Dlatego wybaczyć mogę, zapomnieć ciężko. Żona mówi,że zdrada była ale tylko emocjonalna, a nie fizyczna...Może lepiej nie wiedzieć i nie znać prawdy...
Ale może przy wyprostowaniu i nowej definicji związku uda się? Dziecko Nas łączy, czy nie warto w szacunku i pewnej akceptacji żyć dla dziecka? jest taką radością dla mnie, nie wyobrażam sobie, aby nie widzieć go codziennie rano i wieczorem, bym przy nim zawsze był.

27

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
pomaranczowa 1 napisał/a:
Maciej74 napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

Wy MACIE problemy. Nie zauwazyles, ze zdrada JEST problemem??
Przepraszam, ze tak ostro, ale taka jest prawda. Kobieta , ktora kocha nie zdradza. Mezczyzna , ktory kocha nie zdradza. Prosta prawda.

Z tego , co piszesz,wnioskuje , ze chyba sie wypalilo .

Druga sprawa jest, ze Twoja zona chyba rzucila sie w cos , co tez nie ma przyszlosci( ale to inna bajka).

Co mozesz zrobic? jezeli chcesz to ratowac , to walcz o WAS , o Wasz zwiazek, pomin tego faceta , nie mysl o nim , nie wspominaj go przy niej. Skup sie na WAS,macie przeciez cos , co was laczy, wspolny czas, przezycia, na pewno jest cos , czego oboje nie zalujecie.
Sprobuj to obudzic.

Walczę o Nas, walczę. Nie tylko wprowadzając miłą atmosferę do związku, ale również sugerując pewne rozwiązania, światełka w tunelu. No i pokazując co Nas łaczyło, ciąża, poród, dziecko, wychowanie to te wartości na któtych buduję fajne przeżycia.
Na razie na NIC. Żona chce w spokoju na weekend, sama podjąć decyzję dla siebie samej. Rozumiem. Ale wiesz, nic nie mogę już zrobić, nie mam dużego wpływu na decyzję....

daj jej ten weekend !
daj jej ten czas
daj jej podjac samodzielnie decyzje.

Jezeli zdecyduje , ze odchodzi i bedzie tego pewna, nic nie mozesz zrobic.
Nikogo nie zatrzymamy przy sobie sila.
Zwiazek zyje z "chcenia" .
Wszystkie inne formy to tylko atrapy.

Tak daję ten weekend, nie ma sprawy (aczkolwiek obawa jest, że weekend nie będzie sam...-( ale w sumie nie ma wyjścia...)

niech będzie scenariusz,że odchodzi...mam bez problemu dać rozwód, gdzie nie jestem przekonany sam sobie do decyzji i pójścia ta drogą??

28

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
Maciej74 napisał/a:

Walczę o Nas, walczę. Nie tylko wprowadzając miłą atmosferę do związku, ale również sugerując pewne rozwiązania, światełka w tunelu. No i pokazując co Nas łaczyło, ciąża, poród, dziecko, wychowanie to te wartości na któtych buduję fajne przeżycia.
Na razie na NIC. Żona chce w spokoju na weekend, sama podjąć decyzję dla siebie samej. Rozumiem. Ale wiesz, nic nie mogę już zrobić, nie mam dużego wpływu na decyzję....

daj jej ten weekend !
daj jej ten czas
daj jej podjac samodzielnie decyzje.

Jezeli zdecyduje , ze odchodzi i bedzie tego pewna, nic nie mozesz zrobic.
Nikogo nie zatrzymamy przy sobie sila.
Zwiazek zyje z "chcenia" .
Wszystkie inne formy to tylko atrapy.

Tak daję ten weekend, nie ma sprawy (aczkolwiek obawa jest, że weekend nie będzie sam...-( ale w sumie nie ma wyjścia...)

niech będzie scenariusz,że odchodzi...mam bez problemu dać rozwód, gdzie nie jestem przekonany sam sobie do decyzji i pójścia ta drogą??

Nie odpowiem Ci na to pytanie.
Nikt rozsadny na nie nie odpowie. TY SAM musisz wiedziec czy jeszcze ratowac Was czy nie.

Wiesz , czasami gubimy sie ...pomyslales o tym ??
Moze Ona wlasnie w takim zagubieniu jest teraz? Moze potrzebuje Twojej...ehm ...jakby to powiedziec... reki ? Teraz ? Takiego pokazania , ze to cos, co nazywa sie WY jeszcze istnieje, egzystuje , nie umarlo?

jestem w ciaglym stawaniu sie

29 Ostatnio edytowany przez semiramida (2012-01-05 14:39:10)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:

Żona mówi,że zdrada była ale tylko emocjonalna, a nie fizyczna

ona mówi TYLKO emocjonalna? i tu teraz pojawia się problem postrzegania zdrady...po zdradzie emocjonalnej wcale nie łatwiej ratować związek...przecież ona z nim pracuje...nie odetnie się od niego..trudno uwierzyć, że widząc go w pracy nie będzie odczuwała żadnych emocji..póki ona nie wymaże go z pamięci, póki ona nie zapomni, będzie mieć bardzo trudno cokolwiek zacząć od nowa..

Maciej74 napisał/a:

Ale może przy wyprostowaniu i nowej definicji związku uda się?

oczywiście, że takie rzeczy się udają, ale obie strony musza tego bardzo mocno chcieć...Twoja żona jest na dobrej drodze do zniszczenia dwóch związków..daj jej czas, jeśli będzie potrzebowała to i więcej niż do weekendu, aby i ona na spokojnie poukładała sobie wszystko w głowie

30

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
semiramida napisał/a:
Maciej74 napisał/a:

Żona mówi,że zdrada była ale tylko emocjonalna, a nie fizyczna

ona mówi TYLKO emocjonalna? i tu teraz pojawia się problem postrzegania zdrady...po zdradzie emocjonalnej wcale nie łatwiej ratować związek...przecież ona z nim pracuje...nie odetnie się od niego..trudno uwierzyć, że widząc go w pracy nie będzie odczuwała żadnych emocji..póki ona nie wymaże go z pamięci, póki ona nie zapomni, będzie mieć bardzo trudno cokolwiek zacząć od nowa..

Wydaje mi się, ze jakieś konsekwencje powinny byc i niestety musi zwolnić się z pracy i tu jest problem, bo ma wysoko kwalifikowane stanowisko, z dobrymi perspektywami oraz niezłą pensją. Ale jeżeli będzie chciała ratować związek to musi odejść z pracy, jakas konsekwencja musi być....
Kolega od romqansu został wystawiony za drzwi, jego żona absolutnie nie chce go (2 romans, wiele flirtów...), więc nie ma juz nic do stracenia i mocno prze na zonę-ciagłe telefony, prezenciki....Człowiek z zazdrości obgryza paznokcie-)

Maciej74 napisał/a:

Ale może przy wyprostowaniu i nowej definicji związku uda się?

oczywiście, że takie rzeczy się udają, ale obie strony musza tego bardzo mocno chcieć...Twoja żona jest na dobrej drodze do zniszczenia dwóch związków..daj jej czas, jeśli będzie potrzebowała to i więcej niż do weekendu, aby i ona na spokojnie poukładała sobie wszystko w głowie

Zgadzam się, ale ciągle myślę czy wszystko uczyniłem, by zwiekszyć szanse udanego powrotu i zjednoczenia się ponownie. Postawmy sprawę jasno, bez kolegi z pracy, uważam że szanse byłyby wieksze...

31 Ostatnio edytowany przez Maciej74 (2012-01-05 17:45:44)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
pomaranczowa 1 napisał/a:
Maciej74 napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

daj jej ten weekend !
daj jej ten czas
daj jej podjac samodzielnie decyzje.

Jezeli zdecyduje , ze odchodzi i bedzie tego pewna, nic nie mozesz zrobic.
Nikogo nie zatrzymamy przy sobie sila.
Zwiazek zyje z "chcenia" .
Wszystkie inne formy to tylko atrapy.

Tak daję ten weekend, nie ma sprawy (aczkolwiek obawa jest, że weekend nie będzie sam...-( ale w sumie nie ma wyjścia...)

niech będzie scenariusz,że odchodzi...mam bez problemu dać rozwód, gdzie nie jestem przekonany sam sobie do decyzji i pójścia ta drogą??

Nie odpowiem Ci na to pytanie.
Nikt rozsadny na nie nie odpowie. TY SAM musisz wiedziec czy jeszcze ratowac Was czy nie.

Wiesz , czasami gubimy sie ...pomyslales o tym ??
Moze Ona wlasnie w takim zagubieniu jest teraz? Moze potrzebuje Twojej...ehm ...jakby to powiedziec... reki ? Teraz ? Takiego pokazania , ze to cos, co nazywa sie WY jeszcze istnieje, egzystuje , nie umarlo?

szczerze robię to od 6 tygodni, walczę jak lew....nie wiem co mogę jeszcze zrobic oprócz powyzszych rzeczy co pisałem... na pewno wie żona, że jestem za ratowaniem zwiazku i pokazałem gotowość wybaczenia i zaczęcia od nowa....

32

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
Maciej74 napisał/a:

Tak daję ten weekend, nie ma sprawy (aczkolwiek obawa jest, że weekend nie będzie sam...-( ale w sumie nie ma wyjścia...)

niech będzie scenariusz,że odchodzi...mam bez problemu dać rozwód, gdzie nie jestem przekonany sam sobie do decyzji i pójścia ta drogą??

Nie odpowiem Ci na to pytanie.
Nikt rozsadny na nie nie odpowie. TY SAM musisz wiedziec czy jeszcze ratowac Was czy nie.

Wiesz , czasami gubimy sie ...pomyslales o tym ??
Moze Ona wlasnie w takim zagubieniu jest teraz? Moze potrzebuje Twojej...ehm ...jakby to powiedziec... reki ? Teraz ? Takiego pokazania , ze to cos, co nazywa sie WY jeszcze istnieje, egzystuje , nie umarlo?

szczerze robię to od 6 tygodni, walczę jak lew....nie wiem co mogę jeszcze zrobic oprócz powyzszych rzeczy co pisałem... na pewno wie żona, że jestem za ratowaniem zwiazku i pokazałem gotowość wybaczenia i zaczęcia od nowa....

Najbardziej boli, że 2 razy deklarowała chęć walki, odcięcia się od kolegi od romansu....Weekend to 3 podejście....To jest troche upokarzające i nie fair...

33

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

daj jej ten weekend !
daj jej ten czas
daj jej podjac samodzielnie decyzje.

Jezeli zdecyduje , ze odchodzi i bedzie tego pewna, nic nie mozesz zrobic.
Nikogo nie zatrzymamy przy sobie sila.
Zwiazek zyje z "chcenia" .
Wszystkie inne formy to tylko atrapy.

Tak daję ten weekend, nie ma sprawy (aczkolwiek obawa jest, że weekend nie będzie sam...-( ale w sumie nie ma wyjścia...)

niech będzie scenariusz,że odchodzi...mam bez problemu dać rozwód, gdzie nie jestem przekonany sam sobie do decyzji i pójścia ta drogą??

Jeżeli zapadnie decyzja o rozstaniu to wtedy będziesz miał szansę w sądzie przedstawić swoje racje.
Nikt Cię nie zmusi do wygłaszania kłamstw w sądzie. Sąd wręcz zażąda od Ciebie określenia swoich uczuć w stosunku do żony i przedstawienia swojego zdania co do rozstania. Powiesz co czujesz i co o tym myślisz, takie twoje prawo. A sąd podejmie najlepszą dla RODZINY decyzję. Winny rozpadu związku (zdrady udowodnionej) nie otrzyma rozwodu bez zgody strony niewinnej. Chyba, że ta teoretycznie niewinna też ma coś na sumieniu - wtedy są przesłanki do orzeczenia rozwodu z winy OBU stron.

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

34

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Anhedonia napisał/a:
Maciej74 napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

daj jej ten weekend !
daj jej ten czas
daj jej podjac samodzielnie decyzje.

Jezeli zdecyduje , ze odchodzi i bedzie tego pewna, nic nie mozesz zrobic.
Nikogo nie zatrzymamy przy sobie sila.
Zwiazek zyje z "chcenia" .
Wszystkie inne formy to tylko atrapy.

Tak daję ten weekend, nie ma sprawy (aczkolwiek obawa jest, że weekend nie będzie sam...-( ale w sumie nie ma wyjścia...)

niech będzie scenariusz,że odchodzi...mam bez problemu dać rozwód, gdzie nie jestem przekonany sam sobie do decyzji i pójścia ta drogą??

Jeżeli zapadnie decyzja o rozstaniu to wtedy będziesz miał szansę w sądzie przedstawić swoje racje.
Nikt Cię nie zmusi do wygłaszania kłamstw w sądzie. Sąd wręcz zażąda od Ciebie określenia swoich uczuć w stosunku do żony i przedstawienia swojego zdania co do rozstania. Powiesz co czujesz i co o tym myślisz, takie twoje prawo. A sąd podejmie najlepszą dla RODZINY decyzję. Winny rozpadu związku (zdrady udowodnionej) nie otrzyma rozwodu bez zgody strony niewinnej. Chyba, że ta teoretycznie niewinna też ma coś na sumieniu - wtedy są przesłanki do orzeczenia rozwodu z winy OBU stron.

i tutaj jest sedno sprawy, trzymać partnera na siłę? Chodzić do sądu? Dziecko ma obserwować całą operę mydlaną? Jak 2 strona nie chce, to przecież zony nie zmuszę. I tu było moje kluczowe pytanie kiedy sie poddać..

35

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:
Anhedonia napisał/a:
Maciej74 napisał/a:

Tak daję ten weekend, nie ma sprawy (aczkolwiek obawa jest, że weekend nie będzie sam...-( ale w sumie nie ma wyjścia...)

niech będzie scenariusz,że odchodzi...mam bez problemu dać rozwód, gdzie nie jestem przekonany sam sobie do decyzji i pójścia ta drogą??

Jeżeli zapadnie decyzja o rozstaniu to wtedy będziesz miał szansę w sądzie przedstawić swoje racje.
Nikt Cię nie zmusi do wygłaszania kłamstw w sądzie. Sąd wręcz zażąda od Ciebie określenia swoich uczuć w stosunku do żony i przedstawienia swojego zdania co do rozstania. Powiesz co czujesz i co o tym myślisz, takie twoje prawo. A sąd podejmie najlepszą dla RODZINY decyzję. Winny rozpadu związku (zdrady udowodnionej) nie otrzyma rozwodu bez zgody strony niewinnej. Chyba, że ta teoretycznie niewinna też ma coś na sumieniu - wtedy są przesłanki do orzeczenia rozwodu z winy OBU stron.

i tutaj jest sedno sprawy, trzymać partnera na siłę? Chodzić do sądu? Dziecko ma obserwować całą operę mydlaną? Jak 2 strona nie chce, to przecież zony nie zmuszę. I tu było moje kluczowe pytanie kiedy sie poddać..

Też mi przechodziło przez głowę, by mieć dowody zdrady (nawet tej emocjonalnej...), ale człowiek jest za dobry i nie chce iść zbyt głęboko w takie sprawy. Oczywiście mejle i zeznania żony kolegi od romansu są jednoznaczne-ale z tego co pobieznie się orientuje dla sądu jest ważny raport profesjonalistów, jak agencje detektywistyczne...

36

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:
Maciej74 napisał/a:

...
i tutaj jest sedno sprawy, trzymać partnera na siłę? Chodzić do sądu? Dziecko ma obserwować całą operę mydlaną? Jak 2 strona nie chce, to przecież zony nie zmuszę. I tu było moje kluczowe pytanie kiedy sie poddać..

Też mi przechodziło przez głowę, by mieć dowody zdrady (nawet tej emocjonalnej...), ale człowiek jest za dobry i nie chce iść zbyt głęboko w takie sprawy. Oczywiście mejle i zeznania żony kolegi od romansu są jednoznaczne-ale z tego co pobieznie się orientuje dla sądu jest ważny raport profesjonalistów, jak agencje detektywistyczne...

A co uważasz, że jak zapadnie decyzja o rozstaniu, to obędzie się bez rozwodu???
Dziecko ma 3 lata - do sądu go zwyczajnie nie wpuszczą, więc co niby ma obserwować? Przecież uczestniczenie w sprawie sądowej nie obliguje do chamskiego zachowania w domu.
Pierwsze słyszę by wszyscy w Polsce przy okazji rozwodów posiłkowali się agencjami detektywistycznymi. Niektórych nie stać tongue A ludzie jednak się rozwodzą, chociaż czasami wcale nie chcą. Nie za dużo naoglądałeś się amerykańskich filmów?
Tym chyba nie powinieneś TERAZ się martwić - aczkolwiek zabezpieczyć sobie dowody powinieneś jeśli obawiasz się takiego obrotu sprawy. Jednakowoż jak to zrobić Ci nie podpowiem, jako, że temat był całkiem inny. Powtarzam - spróbuj namówić żonę na wspólną terapię abyś mógł powiedzieć (również w sądzie) - ja zrobiłem WSZYSTKO co w mojej mocy by ratować ten związek. No chyba, że to pic na wodę i mydlenie oczu smile

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

37

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Anhedonia napisał/a:
Maciej74 napisał/a:
Maciej74 napisał/a:

...
i tutaj jest sedno sprawy, trzymać partnera na siłę? Chodzić do sądu? Dziecko ma obserwować całą operę mydlaną? Jak 2 strona nie chce, to przecież zony nie zmuszę. I tu było moje kluczowe pytanie kiedy sie poddać..

Też mi przechodziło przez głowę, by mieć dowody zdrady (nawet tej emocjonalnej...), ale człowiek jest za dobry i nie chce iść zbyt głęboko w takie sprawy. Oczywiście mejle i zeznania żony kolegi od romansu są jednoznaczne-ale z tego co pobieznie się orientuje dla sądu jest ważny raport profesjonalistów, jak agencje detektywistyczne...

A co uważasz, że jak zapadnie decyzja o rozstaniu, to obędzie się bez rozwodu???
Dziecko ma 3 lata - do sądu go zwyczajnie nie wpuszczą, więc co niby ma obserwować? Przecież uczestniczenie w sprawie sądowej nie obliguje do chamskiego zachowania w domu.
Pierwsze słyszę by wszyscy w Polsce przy okazji rozwodów posiłkowali się agencjami detektywistycznymi. Niektórych nie stać tongue A ludzie jednak się rozwodzą, chociaż czasami wcale nie chcą. Nie za dużo naoglądałeś się amerykańskich filmów?
Tym chyba nie powinieneś TERAZ się martwić - aczkolwiek zabezpieczyć sobie dowody powinieneś jeśli obawiasz się takiego obrotu sprawy. Jednakowoż jak to zrobić Ci nie podpowiem, jako, że temat był całkiem inny. Powtarzam - spróbuj namówić żonę na wspólną terapię abyś mógł powiedzieć (również w sądzie) - ja zrobiłem WSZYSTKO co w mojej mocy by ratować ten związek. No chyba, że to pic na wodę i mydlenie oczu smile

Oczywiscie, ze ja bardzo chce sprobowac terapii, by miec czyste sumienie i powiedziec TAK do konca walczylem o Nas.
Odnosnie zlego obrotu sprawy, to jasne, ze kazdemu przechodza takie mysli przez glowe...Czlowiek w takiej sytuacji mysli o wszystkich scenariuszach....nawet tych najgorszych.

Ja chcę spróbowac i na prawdę jestem zdeterminowany, tylko ile można jak druga strona raz chce, raz nie chce-)
Tak jak było pisane, daję żonie czas...we will see!

38

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:

Tak daję ten weekend, nie ma sprawy (aczkolwiek obawa jest, że weekend nie będzie sam...-( ale w sumie nie ma wyjścia...)

niech będzie scenariusz,że odchodzi...mam bez problemu dać rozwód, gdzie nie jestem przekonany sam sobie do decyzji i pójścia ta drogą??

Jak po weekendzie?

39

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Tendre 77 dzieki za zainteresowanie. rzadka cecha w dzisiejszych czasach....

Przyjechał na weekend przyjaciel ze swoim dzieckiem, byliśmy razem z dziećmi. Troche sie uspokoiłem...

Wczoraj w południe rozmowa, że przemyslała że nie chce być ze mną. Oprócz tego, że zapomniałem języka to sie szczerze załamałem. Była dobrze przygotowana, bo od razu sugerowała plan, że ja sie wyprowadzę lub ona (zanim sprzedamy dom), jeszcze w tym tygodniu, bo żle wplywamy na dziecko. Ale ona z wyprowadzką to gorzej, bo synek bedzie miał niedługo dużą zmianę-przechodzi ze żłobka do przedszkola (300m od domu).
Argumenty, że ma 34 lata i chce jeszcze poznać życie, będąc jej pierwszym chłopakiem chce poznać coś innego. Chce sama o wszystkim decydować...Oczywiście, pare szpilek do mojego altruizmu i zmiany (ciekawa na jak długo...?), iż nie chce mieć już dzieci , że mnie nie kocha. Pytając ją co chce od życia to odpowiada, że nie wie. I pomoze mi z tego wyjść, bo wie jak to dla mnie cięzko. Argument, iż jej koleżanka ( z zagranicy) rozstała się z facetem, mając dziecko i są teraz szczęśliwi, spotykając się razem itp. Nie wiem, jestem chyba zbyt duzym tradycjonalistą....

Świat mi się wczoraj zawalił, wyszedłem z domu. 3h telefonowałem z mamą, przyjacielem i bratem, becząc jak na ścianie płaczu....

Nie wiem co robić, nie wiem. Jedni radzą poddaj się, nie ma sensu, walcz o siebie i o dziecko. Inni absolutnie nie zgadzaj się na opuszczenie domu przez dziecko, walcz do końca i bądz stanowczy.... mam bóle w klatce i uczucie, jakby ktos mi zmarł...

Nie mam siły wziąść się do kupy i robic coś sensownego. Idę dziś na 12 to terapeuty, muszę znależć psychologa, bo sobie z tym nie radzę. Nie mam pojęcia co robić... Nie wyobrażam sobie dzielić synka między nami, gdzie w sumie obydowje mamy pracę i trzeba być w pracy...tata niedzielny? nie mogę też być na zawołanie, bo to chyba istotna rzecz w małżeńswie-podział obowiazków i wsparcie przy wychowaniu dziecka. Brzmi może śmiesznie, ale ma tak wspaniałego synka, że patrząc na zdjęcie płaczę.

Żona zimna, konsekwentna, wpływ rodziców żadny, znajomych i kolegii od romansu ogromny...

40

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:

Nie wiem co robić, nie wiem.

odpuść
o miłość/związek nie można żebrać
albo ktoś chce, albo nie
trzeciej drogi nie ma

Maciej74 napisał/a:

Brzmi może śmiesznie, ale ma tak wspaniałego synka, że patrząc na zdjęcie płaczę.

nie, to normalne, nie ma w tym nic śmiesznego.

Byk jak inne Byki...

41

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

zgadzam się z BOO - płacz, złość się, wylewaj żale na forum - to normalne i bez znaczenia czy robi to mężczyzna czy kobieta - jesteśmy ludżmi i takie ludzkie odruchy pomagaja wrocić do życia...
w tej chwili masz mętlik w głowie i wydaję Ci się, że nic już nie bedzie tak jak kiedyś... ale uwierz, że jeszcze będziesz szczęśliwy, a rodzina to coś więcej niż kobieta i mężczyzna w jednym domu, tu trzeba miłości i zaangażowania, którego w waszym małżeństwie już nie ma... wiem boli
Ale będzie lepiej, a rana się zagoi. Dla synka bądż ojcem, jak najczęściej, kiedy tylko będzie tego chciał i potrzebował... tak niewielu tatusiów pamięta o tym, że rozwód bierze z matką dziecka, a nie z dzieckiem

42

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Tendre77 napisał/a:

zgadzam się z BOO - płacz, złość się, wylewaj żale na forum - to normalne i bez znaczenia czy robi to mężczyzna czy kobieta - jesteśmy ludżmi i takie ludzkie odruchy pomagaja wrocić do życia...
w tej chwili masz mętlik w głowie i wydaję Ci się, że nic już nie bedzie tak jak kiedyś... ale uwierz, że jeszcze będziesz szczęśliwy, a rodzina to coś więcej niż kobieta i mężczyzna w jednym domu, tu trzeba miłości i zaangażowania, którego w waszym małżeństwie już nie ma... wiem boli
Ale będzie lepiej, a rana się zagoi. Dla synka bądż ojcem, jak najczęściej, kiedy tylko będzie tego chciał i potrzebował... tak niewielu tatusiów pamięta o tym, że rozwód bierze z matką dziecka, a nie z dzieckiem

Boję się, że się
nie odnajdę w społeczeństwie,
jak wychowywać będąc samotnym tatą
przychodzić do domu i widzieć pustkę i gołe ściany
boję sie trudnych rozmów o dziecku i o rozwodzie
prawników...


W sumie nie jestem gotowy na to, nie jestem gotowy, więc niech żona realizuje plan...Zastanawiam się czy opóżnić rozwód, by dziecko było dłużej w domu....Zresztą tak łatwo może nie dostać rozwodu...

Wszystkim co daja rady wielkie dzięki. Jest mi cholernie ciężko, cholernie....

43

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:

Boję się, że się
nie odnajdę w społeczeństwie,

spokojnie, ja też tak wszystko widziałem, a właściwie to nie widziałem przed sobą niczego.
JA ! ten twardy  i opanowany gość, z którego znajomi śmiali się czasem w pracy, że jako ostatni na kontynencie dostanę wrzodów żołądka, bo wszystkie problemy po mnie spływają jak po kaczce !
przeszło, ale potrzeba czasu.... niestety.

Maciej74 napisał/a:

jak wychowywać będąc samotnym tatą

zakładasz że żona zostawi ci dziecko ?


Maciej74 napisał/a:

W sumie nie jestem gotowy na to, nie jestem gotowy, więc niech żona realizuje plan...

nikt nie jest gotowy na to, co nas zaskakuje.
na zdradę, na opuszczenie, na chorobę, na śmierć rodzica, na wypadek drogowy, na Smoleńsk.... do tego nie można się przygotować.

Maciej74 napisał/a:

Zastanawiam się czy opóżnić rozwód, by dziecko było dłużej w domu....Zresztą tak łatwo może nie dostać rozwodu...

uwierz mi Maciej, TO NIE MA SENSU !
moja siostra też mi powtarzała: brat, to nie ma sensu !
nie wierzyłem, brnąłem coraz dalej i dalej.
i tylko straciłem wiele miesięcy życia.
teraz to wiem.

TO NIE MA SENSU ! bo nic to nie da, nic to nie zmieni.

trzymaj się ciepło, bo będzie trudno.

Byk jak inne Byki...

44

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Maciej74 twoje obawy są obawami tysiąca kobiet i mężczyzn, którym rozpadają się związki
... oni wszyscy musieli dać radę... w większości są szczęśliwi... Ja wiem, że twój dramat jest tylko twój i musisz przeżyć go na swój sposób...
spokojnie odnajdziesz sie w społeczeństwie, teraz trudno jest Ci wyobrazić to sobie, przecież to jedyne życie jakie znasz, może niezbyt udane ale twoje...

masz rację - to żonie zależy na rozwodzie, więc niech ona składa pozew, nie wiem czy ten facet nie jest powodem waszego rozstania, ale ona się nie przyzna bo nie będzie chciała rozwodu z jej winy. Jej gra to swarzanie jak najdłużej pozorów, by uzyskać dla siebie to co chce...

trudno mi doradzać facetowi, ale prawda jest jedna- staję po stronie osoby krzywdzonej i chcę żebyś wiedział i był gotowy

45

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
BOO napisał/a:
Maciej74 napisał/a:

Boję się, że się
nie odnajdę w społeczeństwie,

spokojnie, ja też tak wszystko widziałem, a właściwie to nie widziałem przed sobą niczego.
JA ! ten twardy  i opanowany gość, z którego znajomi śmiali się czasem w pracy, że jako ostatni na kontynencie dostanę wrzodów żołądka, bo wszystkie problemy po mnie spływają jak po kaczce !
przeszło, ale potrzeba czasu.... niestety.

U mnie to samo, opanowany, twardy facet-) Świat się zawalił w 3 miesiące...

Maciej74 napisał/a:

jak wychowywać będąc samotnym tatą

zakładasz że żona zostawi ci dziecko ?

Nie, ale chciałbym opiekę naprzemienną. i to jest wyzwanie, bo będę wychowywać (czytaj w domu) sam. Teraz dzielimy obowiązki i to funkcjonuje. Raz ja odbiorę ze żłobka, raz ona. Wieczorem dzielimy się również obowiązkami-to miałme na myśli...

Maciej74 napisał/a:

W sumie nie jestem gotowy na to, nie jestem gotowy, więc niech żona realizuje plan...

nikt nie jest gotowy na to, co nas zaskakuje.
na zdradę, na opuszczenie, na chorobę, na śmierć rodzica, na wypadek drogowy, na Smoleńsk.... do tego nie można się przygotować.

Zgadza się, nie jestem gotowy na rozwód. Żona,  by chciała rozwiązać sprawę szybciutko. Mi teraz tylko zależy, by synek był jak najdlużej przy mnie i nie muszę (tak myślę) spinać sie na szybkie załatwienie sprawy...

Maciej74 napisał/a:

Zastanawiam się czy opóżnić rozwód, by dziecko było dłużej w domu....Zresztą tak łatwo może nie dostać rozwodu...

uwierz mi Maciej, TO NIE MA SENSU !
moja siostra też mi powtarzała: brat, to nie ma sensu !
nie wierzyłem, brnąłem coraz dalej i dalej.
i tylko straciłem wiele miesięcy życia.
teraz to wiem.

Masz dzieci?

TO NIE MA SENSU ! bo nic to nie da, nic to nie zmieni.

trzymaj się ciepło, bo będzie trudno.

46

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Tendre77 napisał/a:

Maciej74 twoje obawy są obawami tysiąca kobiet i mężczyzn, którym rozpadają się związki
... oni wszyscy musieli dać radę... w większości są szczęśliwi... Ja wiem, że twój dramat jest tylko twój i musisz przeżyć go na swój sposób...
spokojnie odnajdziesz sie w społeczeństwie, teraz trudno jest Ci wyobrazić to sobie, przecież to jedyne życie jakie znasz, może niezbyt udane ale twoje...

masz rację - to żonie zależy na rozwodzie, więc niech ona składa pozew, nie wiem czy ten facet nie jest powodem waszego rozstania, ale ona się nie przyzna bo nie będzie chciała rozwodu z jej winy. Jej gra to swarzanie jak najdłużej pozorów, by uzyskać dla siebie to co chce...

trudno mi doradzać facetowi, ale prawda jest jedna- staję po stronie osoby krzywdzonej i chcę żebyś wiedział i był gotowy

mam cichą nadzieję, że mojej żonie też nie jest łatwo...

Żona chciała byśmy szybko nie mieszkali razem, ja chcę mieć synka w domu jak najdłużej (jego pokój, zabawki, adres zameldowania, blisko przedszkole do którego niedługo idzie...). Ja się nie wyprowadzę, a rozwód może trwać... nie wiem, czy to dobra droga, ale nie jestem gotowy na szybkie decyzje, poza tym ciągle cierpię i nie mam siły....

Tendre77. moim zdaniem nie mieliśmy zle w małżeństwie. Oczywiście zawsze coś brakowało, ale żona sama stwierdziła, że ogólnie jest ok, dogadujemy się, ale ona chce w starości powiedzieć, że przeżyła życie jak chciała i nic nie żałuje...
Jeżeli nie facet, to uważam, że chociaż powinna spróbować ratować?walczyć?, a nie uciekać przed problami zamiast je rozwiązywać. Więc co innego jak nie facet i jak pisałaś różowe perspektywy, a u nas szanse mgliste na poprawę?...
Poza tym rozwz orzeczeniem winy, oprócz satysfakcji, nie ma jakiś wielkich konsekwencji....
myślę teraz tylko by synek, był jak najbliżej i najczęściej mnie...

47

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Tendre77 napisał/a:

Maciej74 twoje obawy są obawami tysiąca kobiet i mężczyzn, którym rozpadają się związki
... oni wszyscy musieli dać radę... w większości są szczęśliwi... Ja wiem, że twój dramat jest tylko twój i musisz przeżyć go na swój sposób...
spokojnie odnajdziesz sie w społeczeństwie, teraz trudno jest Ci wyobrazić to sobie, przecież to jedyne życie jakie znasz, może niezbyt udane ale twoje...

masz rację - to żonie zależy na rozwodzie, więc niech ona składa pozew, nie wiem czy ten facet nie jest powodem waszego rozstania, ale ona się nie przyzna bo nie będzie chciała rozwodu z jej winy. Jej gra to swarzanie jak najdłużej pozorów, by uzyskać dla siebie to co chce...

trudno mi doradzać facetowi, ale prawda jest jedna- staję po stronie osoby krzywdzonej i chcę żebyś wiedział i był gotowy

dzięki, perspektywa kobiety jest kluczowa dla zrozumienia problemów damsko-męskich, a Twoje stanowisko jest mi bardzo cenne

48

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Maciej74
Powiem tak, miałeś żone, bywało różnie. Dla Ciebie jej pretensje były błahe, mało ważne. Ona jednak czuła inaczej.
Chciała walczyć o Was, Ty nie miałeś na to ochoty, bo świetnie radziłeś sobie sam (oczywiscie w Twoich oczach tak to wyglądało). Chciała drugie dziecko- Ty byłeś zmęczony.
Czy uważasz, że kobieta dlugo wytrzyma taką sytuacje? Wiadomo, że z biegiem lat miłośc do tej drugiej osoby się zmienia i trzeba tak to pielęgnować, żeby w pewnym momencie nie okazało się, że tej miłości juz nie ma. Wygasła. Ty jednak (tak to odebrałam)popadłeś w tzw rutynę. Mam żonę i dziecko, kupiliśmy dom, jest cudnie i będzie tak do późnej starości.
Kobieta potrzebuje od czasu do czasu być adorowana, przez męża. Skoro Ty nie okazywałeś zainteresowania, nie okazywałeś uczuć, Ona znalazła kogoś kto sprawił, że znowu poczuła się szcześliwa i miała tzw motylki w brzuchu.
Jesteś temu winien. Czytając jaki jesteś nieszcześliwy nasuwa mi sie jedna myśl- poczuł, że traci wszystko co miał i nagle zaczyna cierpiec, walczyć bo jest dziecko, bo kocha żone. Trzeba było pomyśleć co sie może wydarzyć zanim żona znalazła sobie przyjaciela, który dał jej to, czego Ty od dawna nie potrafiłeś zrobić. Ona potrzebowała Twojej miłości, czułości, adoracji, wsparcia. Kobiety tak mają. Trzeba o nie walczyć nawet jeśli zostały już zdobyte.
Druga sprawa jest taka, że znalazła sobie nieodpowiedzialnego faceta. Koleś na wstepie pokazał na co go stac. Ma chore dzieci wiec uciekł od odpowiedzialnosci. Po co mu problemy. Skoro odszedł od swojej rodziny w tak powaznej sytuacji to od niej odejdzie chociażby dlatego, że popatrzyła na innego faceta. PALANT i tyle.
Jedno co moge Ci powiedzieć. Walcz o dziecko, postaraj się, aby nie musiało się wyprowadzac z rodzinnego domu. Jeżeli żona chce niech odejdzie. A Ty zostań z małym w domu.
Ja tez mam rodzine- męża i 4 letniego synka i wiem, że zaniedbanie z jednej albo drugiej strony nie wróży nic dobrego na przyszłosć.
Sorry za wykład, ale nie zamierzam się użalać nad Twoim losem.
Niech Twoj przykład bedzie lekcją dla innych.

49

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:

Poza tym rozwz orzeczeniem winy, oprócz satysfakcji, nie ma jakiś wielkich konsekwencji...

tu sie nie zgodzę, bo orzeczenie winy daje możliwość ubiegania się o alimenty w razie swojej bardzo złej sytuacji życiowej

patrząc na inny aspekt... jako rodzice możecie zapewnić dziecku szczęśliwe dzieciństwo, nie wspólne, ale usmiechniętą mamę i spokojnego tatę...
dużo razem przeszliście, ale twoja żona ma trochę racji - chce byc szczęśliwa i pozwolić tobie także odnaleźć szczęście ... z inną kobietą... nie musicie byc złymi rodzicami po rozwodzie, wrecz przeciwnie możecie stworzyć pozytywne relacje dla waszego dziecka

pamietaj, że życie masz jedno i warto przeżyć je dobrze i szczęśliwie, twój synek zamiast patrzeć na chłód i kłótnie rodziców, może patrzeć na wasze poprawne funkcjonowanie i otworzyć się na inne relacje, a mając takie podstawy będzie mógł w przyszłości zbudować swój szczęśliwy świat i związek...
teraz to jest życie twoje i twojej żony... nie poświęcajcie go na ołtarzu dziecka, bo ono tego nie potrzebuje, nie oczekuje i nie podziękuje wam za to, że męczyliście się w chorym związku dla niego... nie obciążaj go takim bagażem

50

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

nie  zazdroszcze ci  sytuacji sad  jesteś   pod   dachem   z  osoba  która Cie zdradza  ,  i dobrze wiem że nigdy  do konca nie  bedziesz pewny że  jest  to tylko zdrada  emocjonalna Z drugiej strony  nie za bardzo możesz  odejść  od żony  i rozwód  nie jest  dla Ciebie  najlepszym  rozwiązaniem  bo niestety   zostaniesz  sam. Dziecko  które tak  bardzo kochasz  zostanie  z zona  I Ty  osoba najmniej  winna  , walcząca i  kochająca  zostaniesz sam jak  palec   Myśle że  powinieneś zacisnąć zęby  i przeczekac ,  co wycierpisz   to Twoje  Ale tak naprawde   obawiam się że innego wyjścia nie masz sad

51

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
sanders napisał/a:

Maciej74
Powiem tak, miałeś żone, bywało różnie. Dla Ciebie jej pretensje były błahe, mało ważne. Ona jednak czuła inaczej.
Chciała walczyć o Was, Ty nie miałeś na to ochoty, bo świetnie radziłeś sobie sam (oczywiscie w Twoich oczach tak to wyglądało). Chciała drugie dziecko- Ty byłeś zmęczony.
Czy uważasz, że kobieta dlugo wytrzyma taką sytuacje? Wiadomo, że z biegiem lat miłośc do tej drugiej osoby się zmienia i trzeba tak to pielęgnować, żeby w pewnym momencie nie okazało się, że tej miłości juz nie ma. Wygasła. Ty jednak (tak to odebrałam)popadłeś w tzw rutynę. Mam żonę i dziecko, kupiliśmy dom, jest cudnie i będzie tak do późnej starości.
Kobieta potrzebuje od czasu do czasu być adorowana, przez męża. Skoro Ty nie okazywałeś zainteresowania, nie okazywałeś uczuć, Ona znalazła kogoś kto sprawił, że znowu poczuła się szcześliwa i miała tzw motylki w brzuchu.
Jesteś temu winien. Czytając jaki jesteś nieszcześliwy nasuwa mi sie jedna myśl- poczuł, że traci wszystko co miał i nagle zaczyna cierpiec, walczyć bo jest dziecko, bo kocha żone. Trzeba było pomyśleć co sie może wydarzyć zanim żona znalazła sobie przyjaciela, który dał jej to, czego Ty od dawna nie potrafiłeś zrobić. Ona potrzebowała Twojej miłości, czułości, adoracji, wsparcia. Kobiety tak mają. Trzeba o nie walczyć nawet jeśli zostały już zdobyte.
Druga sprawa jest taka, że znalazła sobie nieodpowiedzialnego faceta. Koleś na wstepie pokazał na co go stac. Ma chore dzieci wiec uciekł od odpowiedzialnosci. Po co mu problemy. Skoro odszedł od swojej rodziny w tak powaznej sytuacji to od niej odejdzie chociażby dlatego, że popatrzyła na innego faceta. PALANT i tyle.
Jedno co moge Ci powiedzieć. Walcz o dziecko, postaraj się, aby nie musiało się wyprowadzac z rodzinnego domu. Jeżeli żona chce niech odejdzie. A Ty zostań z małym w domu.
Ja tez mam rodzine- męża i 4 letniego synka i wiem, że zaniedbanie z jednej albo drugiej strony nie wróży nic dobrego na przyszłosć.
Sorry za wykład, ale nie zamierzam się użalać nad Twoim losem.
Niech Twoj przykład bedzie lekcją dla innych.

Pozwolisz, że się w pełni z Toba nie zgodzę. Jeżeli 2 strony, dorzałe osoby po powrocie z zagranicy mają ciężkie 2 lata, ale wspólnie podejmują decyzję o przyjezdzie, żlobku, podejmują ciężką pracę (stolyca-)), decyzję o zakupie i remoncie (1 rok ) domu i przechodzą przez trudny czas, to jest to wspólna decyzja i wspólny problem. I się go rozwiązuje, a nie odwraca na pięcie. Jako facet uwierz mi, trzeba kobietę we wszystkim zadowolić. Kiedyś facet mógł poklnąć, pobić sie w knajpie, szedł na pole lub rabał drewno caly dzień.
Dziś nie może przeklnąc, powinien być mamo-tatą, korekt, zaspokoić potrzeby materialne, wybudować dom i w pracy być wzorcem itp itd. Nie wiem, ale mam wrażenie, że u kobiet jak nie ma adoracji, to jest co innego a to facet nic nie robi, a to nie interesuje się dziećmi, a to pije. Zawsze jest COŚ.
Ale masz rację, faceci niektóre sygnały bagatelizują, a kobiety traktują to jak 2 wojnę światową. i odwrotnie-(
Scenariusz, żona odchodzi ja zostaję z małym jest najlepszy i dziś wieczorem chcę go zakomunikować...Ale wiem,że żona nie odejdzie. Poza tym myśle o spłacie domu i zachowaniu dla synka pokoju. niech to będzie jego dom....

52 Ostatnio edytowany przez Maciej74 (2012-01-10 14:10:38)

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Tendre77 napisał/a:
Maciej74 napisał/a:

Poza tym rozwz orzeczeniem winy, oprócz satysfakcji, nie ma jakiś wielkich konsekwencji...

tu sie nie zgodzę, bo orzeczenie winy daje możliwość ubiegania się o alimenty w razie swojej bardzo złej sytuacji życiowej

patrząc na inny aspekt... jako rodzice możecie zapewnić dziecku szczęśliwe dzieciństwo, nie wspólne, ale usmiechniętą mamę i spokojnego tatę...
dużo razem przeszliście, ale twoja żona ma trochę racji - chce byc szczęśliwa i pozwolić tobie także odnaleźć szczęście ... z inną kobietą... nie musicie byc złymi rodzicami po rozwodzie, wrecz przeciwnie możecie stworzyć pozytywne relacje dla waszego dziecka

pamietaj, że życie masz jedno i warto przeżyć je dobrze i szczęśliwie, twój synek zamiast patrzeć na chłód i kłótnie rodziców, może patrzeć na wasze poprawne funkcjonowanie i otworzyć się na inne relacje, a mając takie podstawy będzie mógł w przyszłości zbudować swój szczęśliwy świat i związek...
teraz to jest życie twoje i twojej żony... nie poświęcajcie go na ołtarzu dziecka, bo ono tego nie potrzebuje, nie oczekuje i nie podziękuje wam za to, że męczyliście się w chorym związku dla niego... nie obciążaj go takim bagażem

Zaczynam już rozumieć, nie ma dla Nas szans. Teraz jestem w fazie koncepcji co dlaej, szybki rozwód, czy długi. Dziecko zostaje na długo w domu czy powoli idzie do mamy...
Na dzien dzisiejszy, nie można tak żyć i żona się wyprowadza, ale dziecko śpi, zostaje w swoim domu, pokoju, łóżku. Ale żona na to nie pójdzie...

53

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

nie  wiem czy przeczytałeś  moją  wiadomość  Ale masz  bardzo małe szanse  , praktycznie żadne     aby w razie rozwodu  dziecko zostalo przy Tobie !!!!

54

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Maciej74 - coś mi się wydaje, że jeżeli chcesz zachować to wszystko o czym piszesz czyli dom dla dziecka a nawet dziecko to nie licz na szybki rozwód. Szybki rozwód jest gdy obie strony rozwodzą się za obopólną zgodą, nie ma dzieci, same dokonają podziału majątku w innej sytuacji a szczególnie gdy jest dziecko rozwód to długi czas.
Druga rzecz jeśli nie ma dowodów zdrady żony nadal mieszkacie razem i jeszcze 2 miesiące temu byliście normalnym małżeństwem to jak dla mnie nie ma tu znamion całkowitego rozpadu pożycia małżeńskiego a co za tym idzie sąd może dać wam czas na powrót do siebie i pogodzenie się i rozwodu tak szybko nie dostaniecie.
Co do pytania zawartego w temacie piszesz walczyć czy poddać się? tylko ja jak do tej pory nie widzę w twoich wpisach żadnej oznaki "walki" o małżeństwo i rodzinę.
Poza tym  piszesz:Boję się, że się
nie odnajdę w społeczeństwie,
jak wychowywać będąc samotnym tatą
przychodzić do domu i widzieć pustkę i gołe ściany
boję sie trudnych rozmów o dziecku i o rozwodzie
prawników... nigdzie nie widzę słów kocham żonę nie wyobrażam sobie życia bez niej, jest wszystkim dla mnie cały czas piszesz o sobie swoim lęku, ojcostwie więc gdzie tu walka o małżeństwo.
Mam wrażenie że ty nie chcesz ratować małżeństwa ty się poddałeś.

55

Odp: Żona chce odejść, walczyć czy się poddać
Maciej74 napisał/a:

[
Zaczynam już rozumieć, nie ma dla Nas szans. Teraz jestem w fazie koncepcji co dlaej, szybki rozwód, czy długi. Dziecko zostaje na długo w domu czy powoli idzie do mamy...
Na dzien dzisiejszy, nie można tak żyć i żona się wyprowadza, ale dziecko śpi, zostaje w swoim domu, pokoju, łóżku. Ale żona na to nie pójdzie...

Co Twoja zona na to?
Rozmawialiscie ?
Jaka jest jej postawa?
Czy to juz zdecydowane?

jestem w ciaglym stawaniu sie

Posty [ 1 do 55 z 335 ]

Strony 1 2 3 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Żona chce odejść, walczyć czy się poddać

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018