netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

38 odpowiedzi22 928 wyświetleńzałożony przez Tango dla dwojga, 31.07.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 ]

1

Temat: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Mam dość nietypowe pytanie: takie właśnie jak w tytule.

Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Moja żona zdradziła mnie ze swoim kolegą z pracy. Oboje mają problemy w małżeństwie.
Romans trwał kilka miesięcy.
Związek się wydaje, (u Niej) dochodzi niemal do rozwodu, ale wtedy dowiaduje się i jego żona i on kończy romans.

My również decydujemy się ratować małżeństwo.
I...jest super. Naprawdę.
Cała sytuacja Nas bardzo zbliżyła, bo Ona i ja chyba coś zrozumieliśmy.


Natomiast - oni wciąż razem pracują i siłą rzeczy utrzymują kontakt. Więcej, jedną z przyczyn tego romansu było to, iż oba małżeństwa (jego i Jej) przeżywały kryzys i o ile u Niej się naprawiło, u niego nie i moja żona czasem często służy mu jako spowiednik...

Zaufać żonie czy zażądać zmiany pracy (akurat taki zawód, że raczej nie powinno być problemu mimo kryzysu)

Pozwalając na to okazuję zaufanie czy jestem totalnym idiotą pozwalającym na zabawę zapałkami przy zbiorniku benzyny?

2

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Kilka miesięcy romansu.....
To znaczy, że mocno w tym czasie odpłynęła.
Motylki w brzuchu mocno roztrzepotane.

Kryzysy w obu małzeństwach ?
to już nieistotne, czy są czy ich nie ma.
Są oni.
Biedni, z zakazaną miłością która w nich rozgorzała.

Zerwanie, zupełne ich kontaktów to jedyny sposób na przekonanie się że zerwali, skończyli romans.
Lubisz adrenalinę, lubisz bawić się z granatem z rozbrojonym zapalnikiem ?

3

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

No ja to bym tego nie przeżył, żeby własna żona, która zdradziła, jeszcze z kochankiem na moich oczach się zadawała? Nie. Zbyt dużo wtedy emocji i stressu. Wolałbym wyjechać do Australii i skoczyć do wody z rekinami.

4

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Na wątku kobiety na zakręcie dyskutowalysmy wczoraj co " jest przegieciem". Które oznacza ze ja złe sie czuje w jakieś sytuacji. A druga strona mówi. To przecież nie jest to co sie tobie wydaje. Przecież nie robię nic złego. Przecież taki jestem. Przecież to normalne tylko ty jestes przewrazliwiony...

Przyszło nam do głowy ze najważniejsze jest to, co czujemy w tej sytuacji.
Tango. Nie racjonalizuj tego. Nie przyjmuj założeń ze zapalnik. Granat. Bomba. Frajerstwo.
Dla większości czytelników tego forum nieracjonalne jest ze nie wywaliles zony z domu jak stała...
Zrobiłeś po swojemu. Teraz. Tez tak zrób.
Odpowiedz na pytanie. Jak ty sie z tym czujesz. Co czujesz gdy wychodzi do pracy. Co czujesz gdy wraca. Czy sie boisz? Ze powie. Mam z nim kontakt i uswiadomilismy sobie ze nie potrafimy bez siebie żyć?? Czy czujesz sie bezpiecznie bo zblizyloscie sie do zony. I czujesz sie bezpiecznie dlatego bo wiesz---- dzisiaj juz wiesz. I ona wie. Ze każde kolejne przekroczenie granic zaufania i lojalności oznacza koniec?
Odpowiedz sobie- jak ty sie z tym czujesz. Czego potrzebujesz.

5

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?
Tango dla dwojga napisał/a:

Mam dość nietypowe pytanie: takie właśnie jak w tytule.

Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Moja żona zdradziła mnie ze swoim kolegą z pracy. Oboje mają problemy w małżeństwie.
Romans trwał kilka miesięcy.
Związek się wydaje, (u Niej) dochodzi niemal do rozwodu, ale wtedy dowiaduje się i jego żona i on kończy romans.

My również decydujemy się ratować małżeństwo.
I...jest super. Naprawdę.
Cała sytuacja Nas bardzo zbliżyła, bo Ona i ja chyba coś zrozumieliśmy.


Natomiast - oni wciąż razem pracują i siłą rzeczy utrzymują kontakt. Więcej, jedną z przyczyn tego romansu było to, iż oba małżeństwa (jego i Jej) przeżywały kryzys i o ile u Niej się naprawiło, u niego nie i moja żona czasem często służy mu jako spowiednik...

Zaufać żonie czy zażądać zmiany pracy (akurat taki zawód, że raczej nie powinno być problemu mimo kryzysu)

Pozwalając na to okazuję zaufanie czy jestem totalnym idiotą pozwalającym na zabawę zapałkami przy zbiorniku benzyny?

Gdybyśmy doszli oboje do wniosku, że trzeba ratować małżeństwo to pierwszym krokiem byłaby zmiana pracy i całkowite zerwanie kontaktów z tym kolesiem. Twoja żona jeśli Cię kocha i jej na Tobie zależy sama powinna unkać podejrzanych sytuacji, które mogą wzbudzać w Tobie podejrzenia.

6

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Dla mnie ten temat to kompletna abstrakcja. Oczywiście rozumie ,że mąż kochający zbyt bardzo jest w stanie zmieść wiele ale są granice. Żona utrzymywała wielomiesięczny romans który pewnie by się nie skończył gdyby kochankowi nie zaczął się sypać grunt pod nogami. Zdradziła raz nie dostając żadnej kary. Unikając konsekwencji swoich czynów wcześniej czy później dopuści się zdrady kolejny raz. Co da zmiana pracy ? nic. Jesli będzie tęskniła za kochankiem to zrobi wszystko żeby móc go widywać.

Takie małzeństwo jest jak tykająca bomba, niby jeszcze nie wybuchła i jest póki co bezpiecznie ale kiedyś sytuacja się powtórzy i pozostawi po sobie zgliszcza

7 Ostatnio edytowany przez Tango dla dwojga (2013-07-31 10:09:46)

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Czytam wszystkie głosy.

I rzeczywiście rozumiem wszystkie te mówiące że to szaleństwo. Bo...w sumie chyba takim jest.

Natomiast - nie wiem ile osób z wypowiadających próbowało / próbuje odbudować swój związek po czymś takim. (no i nie zapominajmy, że każdy jest inny: ma inne doświadczenia, stopień wrażliwości, inne były powody zdrady - przecież trzeba pamiętać o tym, że aby do niej doszło już wcześniej coś musiało nie grać, więc ta druga strona też powinna się zastanowić co  było nie tak)
My przeprowadziliśmy naprawdę poważną analizę naszego związku. I sami i z psychologiem również. Wiemy co nie działało - w obie strony i wydaje mi się (ok, zrozumiem, gdy ktoś napisze - no właśnie: wydaje Ci się tylko wink że naprawdę wszystko sobie wyjaśniliśmy, że jest bardzo dobrze i...jakkolwiek by to nie zabrzmiało: że możemy sobie znów ufać.

I to jest właśnie to słowo klucz w tym wszystkim. No nie jesteśmy już dzieciakami, prawda? Zakochanymi nastolatkami, tylko mamy pewien bagaż doświadczeń, dziecko, kupę fajnych wspomnień (i trochę niefajnych - bo co tu kryć, gdyby wszystko było fajnie to zdrady by nie było, tak?).
I decyzja którą podjęliśmy - że próbujemy znów, nie była podjęta ot, tak sobie, z dnia na dzień.

Natomiast właśnie jeśli coś ma z tego być - to właśnie zaufanie jest w tym wszystkim kluczowym elementem.
Bo jeśli zdecydowaliśmy się na wspólne bycie razem - nie dlatego (może inaczej -nie tylko dlatego) że mamy dziecko i wspólny dom, ale dlatego, że tego chcemy, bo jednak coś do siebie czujemy, bo jesteśmy na tyle dorośli, by rozumieć, że jest się nie tylko na dobre, ale i na złe i wydaje nam się że mamy dość siły i dojrzałości, by sobie z tym poradzić: to jeśli ma to nie być tylko związek pro-forma, dla dziecka, tylko taki prawdziwy: musi (!) w nim być zaufanie.

Ok, wiadomo, że pewne rzeczy nigdy nie będą już takie same. Bo jednak coś zostaje. Ale - cholera, albo ma się w sobie siłę by wybaczyć, albo się próbuje, albo rzeczywiście się kocha albo...to nie miałoby sensu. Tak myślę przynajmniej.
Bo być z kimś komu się nie ufa? Bać się cały czas własnego (czy też Jej) cienia? Każdego Jej wyjścia, ruchu?
Miłość to zaufanie. To bezpieczeństwo. To nie tylko porywy serca i szaleństwa na plaży.
(zwłaszcza że z wiekiem ten ostatni element będzie tracił na znaczeniu wink

Dlatego: tak, jakkolwiek naiwnie po tym wszystkim by to nie brzmiało - ufam Jej.

Natomiast - po prostu interesuje mnie Wasze zdanie, bo chciałbym wiedzieć jak duża, Waszym zdaniem, jest szansa iż może dojść do nawrotu takiego romansu.
Bo rozróżnijmy zaufanie od naiwności wink

I to nie chodzi o to nawet, że Ona chciałaby tego celowo: ale po prostu w trakcie rozmowy jakieś przypadkowe słowo, dotyk, muśnięcie, (zresztą, co ja będę się rozpisywał - jesteśmy tu wszyscy dorośli i wiecie, że krew nie woda, zwłaszcza że coś ich kiedyś łączyło) i może się stać coś czego będą (lub nie - tu głosik dla tych, którzy uważają że jestem naiwny wink żałować.
Bo drugi raz zdrady na pewno bym nie wybaczył.

Ale właśnie chodzi o szanse na taki przypadkowy...hmmm, nazwijmy to, kontakt wink między nimi.

Więc - zakazać czy zaufać?

Ps: Odrzućmy wątek urażonego męskiego ego czy dumy, bo to coś zupełnie innego: bo powtarzam, jeśli dochodzi do zdrady, to znaczy że coś było już wcześniej nie tak i ja rzeczywiście, również poczuwam się do winy, bo również (wcześniej) nawaliłem. Nie że zdradziłem, o co to to nie, ale nie byłem idealnym mężem, a na pewno mogłem być lepszym.
Więc - nie reaguję jak dzieciak w piaskownicy: zabrali mi moje grabki, to się obrażam i idę sobie.

Rozważam, analizuję, myślę. I właśnie dlatego, że wyszło mi / nam, że jednak coś jeszcze jest, ba że wręcz tego czegoś między nami jest całkiem sporo, to próbujemy znów. Bo My jesteśmy ważniejsi niż dumy i egoizmy.

I - nie jest tak, że jestem z Nią, bo tak bardzo Ją kocham, że jestem wręcz uzależniony. Tak, kocham Ją, ale...jestem w 100% przekonany, że świetnie dałbym sobie radę poza związkiem. Był moment, gdy podjęliśmy decyzję o rozwodzie (gdy się dowiedziałem o Jej romansie) i po pewnym czasie zacząłem się z kimś spotykać. I - było naprawdę świetnie. Celowo nie poszliśmy do łóżka - by nie przekroczyć pewnej granicy bez odwrotu (?), ale wiem już, że to nie jest tak, że koniecznie muszę być z moją żoną. Bo po rozwodzie też jest życie.

Więc - jesteśmy razem, bo tego chcemy, nie bo musimy. Zdając sobie sprawę z alternatyw świadomie wybraliśmy próbę bycia znów razem. Taka różnica.

8 Ostatnio edytowany przez PaulinaZ (2013-07-31 10:10:08)

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Ufasz, czyli nie obawiasz się, że jak u Was znowu się cos posypie, to nie poszuka pocieszenia u tamtego? Bo wiesz, kryzys kryzysem i odporność na zdradę odpornością (swoją drogą podziwiam - mówisz, że romans żony wiele Was nauczył...) ale jeśli żona znowu będzie w chwili słabości, a i on z kryzysu nie wyszedł to sam wiesz... Czy to zupełnie wykluczasz?

A co na to tamta druga żona? Dobrze się czuje, z tym, że byli kochanowie sa teraz powiernikami?...

PS
Widzę, że masz wszystko mocno wykalkulowane - dobro naszego związku przeważa nad tym, że żona mnie zdradzała miesiącami - czy Ty ją w ogóle kochasz? Bo brzmisz jakby dzielenie się nią przez tyle czasu (jak grabkami) było czymś naturalnym.

9

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

A co Twoja żona o tym myśli/mówi?

10 Ostatnio edytowany przez kenobi (2013-07-31 10:14:18)

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Tango dla dwojga!

Gdyby moja żona mnie zdradziła, a potem bylibyśmy ze sobą i dalej chcieli ze sobą żyć, to absolutnie nie robiłbym dla niej klatki, ale wciąż dał jej totalną wolność. W szczególności do tego, aby z kochankiem dalej rozmawiała, aby dalej razem pracowali. Nawet bym się zgodził, aby z nim gdzieś szła... np. na kawę, na imprezę. Dlaczego? Dlatego, że jeśli zmieni pracę, to może trafi na nowego kochanka, nowy romans, nowa zdrada, czyli takie działanie nic nie pomoże -- jak ma zdradzić to i tak zdradzi. Nie zabrniłbym jej wychodzenia, bo to ją tylko unieszczęśliwi.

Dla mnie najważniejsza byłaby relacja ja-żona. Czy ona dalej chce ze mną żyć? Czy jestem dla niej ważny? Czy mogę na niej polegać? Czy wciąż uważam, że oboje chcemy się ze sobą "zestarzeć"? Chodzi o uczucia, o relację Ty-żona, o to kim dla siebie jesteście.

Koniecznie przeczytaj keywords: "katarzynamiller kup kwiaty kochance męża pdf"

11

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Paulino, N4VV, Kenobi.

Kiedy Wy pisaliście - pisałem i ja, więc częściowo już odpowiedziałem na Wasze pytania.

PZ.
Oczywiście, że się boję. Nie że cały czas, ale oczywiście, że przecież każdy jest odrobinę zazdrosny.
Natomiast - wszak nawet w "nie-zdradzonym" związku pewien stopień zazdrości (?), lęku, obawy o zachowania partnera jest chyba naturalnym stanem.
Wiesz, nie może być tak (a przynajmniej tak uważam), że po prostu pozwolę by te lęki mnie pozjadały.
Bo wtedy - po co taki związek? By Ją cały czas kontrolować? Albo, nie wiem, być cały czas na jakichś pigułkach uspokajających?

N4.
To jest właśnie jeden z elementów tego, że jest znacznie lepiej. To że rozmawiamy praktycznie o wszystkim. Dużo. Czasem żartujemy, że tak naprawdę dopiero ta zdrada zrobiła z nas przyjaciół w końcu wink
Więc - rozumie moje obawy i w razie gdybym Ją o to poprosił, byłaby w stanie zerwać wszelkie kontakty.

K.
No więc chyba myślimy podobnie.
Przecież jak będzie chciała (czy ja będę chciał) to i tak zdradzi i tak. Jak nie z nim, to z kimś innym.
Więc - kontrolowanie mija się chyba z celem, bo numerek można zaliczyć i w 5 minut jak ochota jest...
Szczerze? Relacje między nami są chyba najlepsze odkąd się poznaliśmy.
Wiem że to zabrzmi jak szaleństwo dla niektórych, ale chyba jest lepiej niż wtedy nawet gdy podejmowaliśmy decyzję o byciu razem czy ślubie.
Ok, może jestem naiwny, może życie to zweryfikuje, ale do diaska, ryzyko jest zawsze. Może mnie za chwilę uderzyć jakiś samochód, mogę dostać raka za kilka lat, a przecież nie mam też gwarancji, że ewentualny nowy związek też nie okazałby się pomyłką.

Więc - jeśli tyle już przeszliśmy, jeśli (twierdzimy wink że się kochamy, że chcemy razem być - to czemu nie?

Tylko po prostu ciekawość - czy to, że mają ze sobą kontakt zwiększa ryzyko czy nie?

12

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Ryzyko zwiększa - TAK. Ona już go zna, było jej z nim na tyle dobrze, że przez dłuższy czas tkwili w romansie. Masz zaufanie i uważasz, że jak będzie chciała zdradzić to zdradzi - to też prawda.

Mi się wydaje, że dla kochanka Twojej żony ona wciąż może być kimś bardzo ważnym - zwierza jej się, szuka rady... To trochę jak przyjaźń... A ja wychodzę z założenia, że przyjaźnie międzypłciowe są bardzo rzado spotykane. Szczególnie, że jego małżeństwo raczej sie wali..?

Co mówi on, jego żona? Masz relacje od żony z tych zwierzeń?
Ona czuje się naturalnie przyjaźniąc się z byłym kochankiem...?

13

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Po pierwsze nie daj sobie wmówić, że żona stukała się z kolegą z pracy tylko dlatego, że mieliście problemy w małżeństwie. Zachowała się jak zwykły k.....szon, gdy ja zaswędzi to musi kogoś znalesć żeby ktoś dopomógł. Tago zachowania nic nie tłumaczy!!! Specjalnie mówie ostrym jezykiem, bo widze dajesz sie jej banalnie ustawiac.

Tango dla dwojga napisał/a:

Pozwalając na to okazuję zaufanie czy jestem totalnym idiotą pozwalającym na zabawę zapałkami przy zbiorniku benzyny?

Zdecydowanie to drugie.

14

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?
adamajkis napisał/a:

Po pierwsze nie daj sobie wmówić, że żona stukała się z kolegą z pracy tylko dlatego, że mieliście problemy w małżeństwie. Zachowała się jak zwykły k.....szon, gdy ja zaswędzi to musi kogoś znalesć żeby ktoś dopomógł. Tago zachowania nic nie tłumaczy!!! Specjalnie mówie ostrym jezykiem, bo widze dajesz sie jej banalnie ustawiac.

Tango dla dwojga napisał/a:

Pozwalając na to okazuję zaufanie czy jestem totalnym idiotą pozwalającym na zabawę zapałkami przy zbiorniku benzyny?

Zdecydowanie to drugie.

odpowiedz na Twoje pytanie, zależy równiez od tego jak przepracowaliscie temat jej zdrady.
Jeżeli ustawiliście współodpowiedzialnośc za jej samodzielną decyzję, o oszukiwaniu Ciebie, to zdecydowanie bawisz się zapałkami.
Pisałeś ze wina jest 50/50 bo Ty... długo byleś poza domem.
To nie jest dobry prognostyk na rozwiązanie problemu.
Następnym razem 50/50 winy bo... Ty nie nie zakręciłeś tubki z pastą do żebów... powód taki i czy inny się znajdzie.
To żona powinna zrozumiec, że to była jej samodzielna decyzja, na kilkadziesiąt różnych innych sposobów zareagowania wybrała właśnie ten...
Jeżeli nie przegadaliście tematu, żona nie przyjęła na siebie calkowitej winy, nie zaczęła pracować nad sobą, nad swoimi myślami, swoimi zachowaniami...
Przecież powodem skończenia romansu była decyzja o porzuceniu jej prszez kochanka.
To nie ona zdecydowała, ale kochanek.
Co jeżeli kochanek zmieni decyzję ?

Parafrazując, Twoje pytanie brzmi :
"zamietliśmy problem pod dywan, czy przy sprzątaniu wyjdzie na zewnątrz ?"

15

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Przecież jak będzie chciała (czy ja będę chciał) to i tak zdradzi i tak. Jak nie z nim, to z kimś innym.
Więc - kontrolowanie mija się chyba z celem, bo numerek można zaliczyć i w 5 minut jak ochota jest...

Dokładnie. Twoja żona zdradziła nie dlatego, że w małżeństwie było źle, ale dlatego że tak CHCIAŁA. Taką podjęła decyzję, aby być szczęśliwszą. Zdrada to nie twoja wina. Zdrada być może nie ma nic wspólnego z małżeństwem -- po prostu nie bała się stracić małżeństwa, więc zdradziła.

Tylko po prostu ciekawość - czy to, że mają ze sobą kontakt zwiększa ryzyko czy nie?
Szczerze? Relacje między nami są chyba najlepsze odkąd się poznaliśmy.

Zwiększa o tyle, że oni się już znają i jak tylko zechcą to zdradzi ponownie. Ale jak ma z nim kontakt, a relacje Ty-żona są ok, to czym się martwisz? Ma najlepszą okazję do zdrady i nie zdradza, to chyba jest dobrze, prawda?


Wiem że to zabrzmi jak szaleństwo dla niektórych, ale chyba jest lepiej niż wtedy nawet gdy podejmowaliśmy decyzję o byciu razem czy ślubie.

Zdrada może dużo wyczyścić, a w szczególności pokazać, że wcale z innym nie jest fajnie i jednak mąż+żona to najlepszy duet aby iść przez życie.


Ok, może jestem naiwny, może życie to zweryfikuje, ale do diaska, ryzyko jest zawsze. .... a przecież nie mam też gwarancji, że ewentualny nowy związek też nie okazałby się pomyłką.

Nie jesteś naiwny, ale masz nacisk społeczny, że jesteś rogaczem, który dał się zrobić "w konia", bo nie wystawiłeś walizek za drzwi. Ktoś mógłby powiedzieć, że jesteś mięczak, frajer. Tym więcej będą krzyczeć jeśli za kilka lat znowu będziecie mieli kryzys i ona znowu zdradzi.

Wg mnie jednak robisz dobrze -- tak jak Ci serce i intuicja mówią. Zatem nie kombinuj jak ją ograniczać czy śledzić -- dbajcie o Wasz związek i będzie super.

Zresztą zdrada to nie zbrodnia... kwestia podejścia do tematu.

Więc - jeśli tyle już przeszliśmy, jeśli (twierdzimy wink że się kochamy, że chcemy razem być - to czemu nie?

16

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Pozwole sobie nie zgodzić się z przedmówcą. Po zdradzie w małżeństwie było wspaniale, bo Ty czułeś oczyszczenie, że jednak taki zły nie jestes, bo zona wróciła i zrobiła wszystko żebyś był doceniony. Żona prawdopodobnie uspokoiła swoje sumienie i dała się porwać fali uniesienia. Taka przyjemnosć odwrotności zdrady, tym razem z mężem. smile
Duzym błędem będzie przejście tak łatwo przez tą sprawę. Żona musi wiedzieć, że gdy sie to powtórzy, a znając życie jest tego duże prawdopodobieństwo, nie zakończy sie to falą uniesień i przyjemności z mężem.
Fala przyjemniści przeminie, a problemy małżeńskie mogą zostać nie rozwiązane i żona znowu zamiast popracować razem nad trwałością małżeństwa. Zrobi to co podpowie jej natura, pójścia po najmniejszej linii oporu.

17

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

poczytaj sobie jak się kończą historie w których po zdradzie szybko wrócono do upragnionej "normalności"

18

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Ryzyko jest o tyle duże, że - jak już sporo osób zauważyło - Twoja żona kochała się z tym mężczyzną nie raz i nie dwa, było im ze sobą wspaniale i mają z tamtego okresu bardzo miłe wspomnienia. Może się wydarzyć, iż powrócą do tego, co "miłe", kiedy w związku jednego z nich znów pojawią się zgrzyty. Ponadto miej świadomość tego, iż Twoja ślubna szanuje tego faceta bardziej od Ciebie. Choćby mówiła Ci, jaki jesteś wspaniały i cudowny facet, jego zawsze będzie darzyła większym szacunkiem - w końcu nie jego robiła na boku przez kilka ładnych miesięcy.

Zdrada żony nie jest Twoją winą. Skoro w małżeństwie nie działo się najlepiej, rozsądna żona powinna wziąć Cię za rękę, usiąść i przeprowadzić bardzo poważną i oczyszczającą rozmowę. Nawet przed obliczem psychologa - gdyby naprawdę chciała ratować to małżeństwo.
Poszła jednak na łatwiznę, rozkraczyła nogi przed kolegą "powiernikiem i doradcą" i cieszyła się każdą chwilą spędzoną z nim, nie myśląc o tym, jak czuje się mężczyzna, któremu przysięgała miłość, wierność i UCZCIWOŚĆ małżeńską.
To jej wybór. Nie Twój. Tobie przecież też nie było w tej relacji dobrze... a jednak nie zdradziłeś.

Dobrze, że podeszliście do tematu rozsądnie. Chcesz rozpocząć z żoną nowe, lepsze życie. Wobec tego zostawcie za sobą to, co złe. W tym jej przyjaciela, który ją posuwał.

Twierdzisz, że wybaczyłeś i pogodziłeś się z tym, przeszedłeś na tym do porządku dziennego - w porządku, to się ceni. Istnieje jednak ryzyko, że to tylko chwilowa euforia spowodowana nagłym ociepleniem relacji z żoną, którego tak bardzo oboje potrzebowaliście.
Nie możesz wykluczyć tego, że za jakiś czas, gdy powrócicie do onej "normalności", gdy znów zaczniecie się kłócić o rzeczy mniej lub bardziej poważne, możesz zacząć to żonie wypominać i czuć się podwójnie zraniony.
Wszak zdajesz sobie chyba sprawę z tego, że choć teraz znów jest dobrze, nie będzie tak kolorowo przez całe życie... a wtedy byle sprzeczka może wyprowadzić Cię z równowagi, gdy przypomni Ci się to, jak bardzo Cię upokorzyła.

Pomyśl nad tym.

Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci dużo siły.

19 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-08-01 07:53:45)

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

No cóż to i ja się wypowiem w tym temacie.
Dla mnie zdrada kończy wszystko, tym bardziej zdrada trwająca jakiś czas.
Jeżeli coś w małżeństwie jest nie tak, to się rozmawia a nie ucieka w ramiona kochanka.
Nigdy nie dotknąłbym żony wiedząć, że bzykała się z innym.
Dlaczego.
Dlatego, że on ją dotykał, że ją splamił.
Jestem samcem i jako samiec nie toleruje innych samców.
Ale tak na marginesie to jeżeli żona szuka, szukała wrażeń na boku to co to za partnerka.
Gdzie zaufanie, gdzie miłość i oddanie w takim związku.
A jak zdradzacz/ka zdradzi raz to zrobi to jeszcze raz :-(

20

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?
Tango dla dwojga napisał/a:

....
N4.
To jest właśnie jeden z elementów tego, że jest znacznie lepiej. To że rozmawiamy praktycznie o wszystkim. Dużo. Czasem żartujemy, że tak naprawdę dopiero ta zdrada zrobiła z nas przyjaciół w końcu wink
Więc - rozumie moje obawy i w razie gdybym Ją o to poprosił, byłaby w stanie zerwać wszelkie kontakty....

Wobec tego postąpił bym jak napisał kenobi.

21

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Patrząc od jej strony to wydaje mi się, że dla niej zwyczajnie bycie z nim (nawet koleżeńskie) jest ważniejsze niż Twój spokój i odzyskanie zaufania. Dziwne, że oczekuje, że to ty podejmiesz decyzje "czy powinna zerwać kontakt z tamtym gostkiem?"

22

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Tango. Ja żyje po zdradzie.
I powiem ci jedno.
Trafnie zauwazyles ze drugiej zdrady nie wybaczysz. Tego jestes pewien.
Więc pozwól jej wybrać.
Bo jeśli ma czegoś nie robic tylko dlatego bo boi sie bo jej nie każesz bo sie dowiesz- to po co ci taki związek???
Więc ona ma wiedzieć gdzie ty ustalają granice.
I jeśli je przekroczy to przekroczy dla siebie. Sama. Z własnej woli i dlatego bo nie jest kobieta dla ciebie.
Ja tak uważam.
Jeśli moj mąż zrobi cos cO podważy moje zaufanie. Naruszy lojalność. Odejdę.
Finito

23

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Ona ma cie gdzieś. To jest po prostu straszne jak kobieta może robic coś tak podłego drugiej osobie ale z drugiej strony pamietaj że Ty na to pozwalasz. Ja na takich ludzi mam worek który nazywam "SOCJOPATA- kierunek Mozambik". Generalnie jednak rozumiem że kiedy sie jest "W" traci się rozumum, racjonalizm i percepcje postrzegania rzeczywistości. Też tak miewałam z ludzmi tego pokroju co twoja szanowna małżonka. Dopiero kiedy czlowiek stanie z boku, wyizoluje sie troche, zdystansuje lub rozstanie "ogar" przychodzi po miesiącu, dwóch... Różnie. Ważne ze szukasz pomocy, rozmawiasz z ludzmi na forum, pomagajac sobie tym samym. To juz swiadczy ze zaczyznasz myslec racjonalniej. O jakim my zaufaniu mówimy? Osoby wymagajace zaufania to zazwyczaj osoby ktorym najmniej powinnismy ufać. Gdzie się rodza tacy ludzie? Koszmar. Zdrada powinna konczyc wszytsko definitywnie i ostatecznie. To jest po prostu obleśne do granic możliwości.

"Nigdy nie dotknąłbym żony wiedząć, że bzykała się z innym.
Dlaczego.
Dlatego, że on ją dotykał, że ją splamił.
Jestem samcem i jako samiec nie toleruje innych samców."

Nie umiałabym dotknąć faceta po czymś takim. Nawet pocałunek i przelotny romans nieskonsumowany by mnie rozwalił. Jestem słaba psychicznie i wiem ,że ciągle bym miała przed oczami projekcje co on z nia robił, co mu sie we mnie nie podobało itp. Predzej czy pozniej by mnie to wykonczylo. Mozna chcec wybaczyć ale nie umieć nawet jak sie kocha. Tym bardziej nie rozumiem kobiet ktore dopuszczaja sie zdrady. Gdzie wyrzuty sumienia? No ale socjopaci ich przeciez nie mają...

24 Ostatnio edytowany przez pati31 (2013-08-01 11:59:36)

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Odzyskanie zaufania po zdradzie , jest przede wszystkim odciecie sie od kochanki(ka),  inaczej nie odzsykasz wolnosci I spokoju wewnetrznego .
Skoro wspolnie postanowiliscie zostac razem i wspolnie starac sie odzyskac rownowage po zdradzie zony , to dlaczego ona ma dalej z nim kontakt i Ty sie na to godzisz?......
Oczywiscie ze jak bedzie chciala to zdradzi Cie ponownie , ale gdzie Ty i Twoj spokoj wewnetrzny , skoro piszesz o tym na forum meczy Cie to w srodku , podswiadomosc daje watpliwosci .

Dla mnie to Twoja zona jest pewna Ciebie do tego stopnia ze dala sobie prawo pogrywac?

Owszem przyjaznie damsko - meskie wsrod dojrzalych ludzi sa mozliwe i daja wiele satysfakcji, ale nie w sytuacji gdzie przyjaciel byl kochankiem , kiedy uprawiali sex , mowili do siebie czule slowka , bo to miedzy ich przyjaznia stoi i w chwili uniesienia wyladuja w lozku tyle w temacie.

25

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?
kenobi napisał/a:

Koniecznie przeczytaj keywords: "katarzynamiller kup kwiaty kochance męża pdf"

Masz może ją w swoim posiadaniu? Mam na myśli w pdf?

26

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?
Michmo napisał/a:

Dla mnie ten temat to kompletna abstrakcja. Oczywiście rozumie ,że mąż kochający zbyt bardzo jest w stanie zmieść wiele ale są granice. Żona utrzymywała wielomiesięczny romans który pewnie by się nie skończył gdyby kochankowi nie zaczął się sypać grunt pod nogami. Zdradziła raz nie dostając żadnej kary. Unikając konsekwencji swoich czynów wcześniej czy później dopuści się zdrady kolejny raz. Co da zmiana pracy ? nic. Jesli będzie tęskniła za kochankiem to zrobi wszystko żeby móc go widywać.

Takie małzeństwo jest jak tykająca bomba, niby jeszcze nie wybuchła i jest póki co bezpiecznie ale kiedyś sytuacja się powtórzy i pozostawi po sobie zgliszcza

Jego decyzja jego sprawa.,wiele kobiet jakoś sobie z takim gościem radzi.

27

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Nie przekreślajcie jego relacji tu nie ma żadnej reguły, przepisu  zmam małżeństwa co po zdradzie od nowa się schodziły.
I nie kłamcie ze niema przyjaźni damko męskiej, dla mnie nie ma np przyjaźni męsko-męskiej ponieważ innych traktuję jak rywali, co najwyżej kumpel a pieści zawsze mam zaciśnięte.
To że bronię praw kobiet nie znaczy że nie jestem w relacji w stosunku do innych mężczyzn alfą.
On ma siłę widzi że ją kocha to czemu mu to odmawiacie, pytaj tylko o byłego.
Tych co znam jak osę rozchodzili to rozchodzili się z klasą w przyjaźni.

28

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?
AdrianDąbrowski napisał/a:

Nie przekreślajcie jego relacji tu nie ma żadnej reguły, przepisu  zmam małżeństwa co po zdradzie od nowa się schodziły.
I nie kłamcie ze niema przyjaźni damko męskiej, dla mnie nie ma np przyjaźni męsko-męskiej ponieważ innych traktuję jak rywali, co najwyżej kumpel a pieści zawsze mam zaciśnięte.
To że bronię praw kobiet nie znaczy że nie jestem w relacji w stosunku do innych mężczyzn alfą.
On ma siłę widzi że ją kocha to czemu mu to odmawiacie, pytaj tylko o byłego.
Tych co znam jak osę rozchodzili to rozchodzili się z klasą w przyjaźni.

Hmm, nie ma przyjaźni męsko-męskiej... powiedz to np. towarzyszom broni w okopach smile wytłumaczą ci dosadnie, że jednak coś takiego istnieje. Twój post utwierdza mnie w przekonaniu, że brakowało ci przykładu ojca w dzieciństwie smile

Ja w przyjażń damsko-męską nie wierzę, bo ta zawsze ma podtekst inny niż przyjaźń rozumiana tradycyjnie, nawet jeśli przyjaciele nie zdają sobie z tego na początku sprawę.

DO AUTORA w odpowiedzi na pytanie zawarte w tytule wątku:

NIE.

Napisałbym coś jeszcze dosadniej i bardziej wulgarnie, ale dali mi do zrozumienia, że nadużywam pewnych zwrotów, powszechnie uznawanych za obelżywe i mnie zbanują. Zresztą, rób co chcesz...

29

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Tango dla dwojga. Każdy powinien ponosić konsekwencje tego co robi. Twojej żony nie spotkały żadne przykre konsekwencje w związku z tym miej na uwadze, ze może być powtórka z rozrywki. Moim zdaniem jeśli jej zależy na kontaktach z ex-kochankiem (bez względu na powody) to robi Ciebie w ciula.

30

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Tango zadałeś sobie trud aby wejść na forum i zadać pytanie, oznacza to , że nie czujesz się dobrze z kontaktami swojej żony z ex-kochankiem. Tak to czytam, bez względu na to co piszesz.

Skoro ten fakt wywołuje u Ciebie emocje nieprzyjemne to po co pytać ? Po prostu powiedz żone, że czujesz się z tym źle i nie chcesz aby ten kontakt był. Zobaczysz co ona zrobi i będzie po kłopocie. Nikt nie może pozwolić albo zabronić czegoś drugiej osobie. To jest kwestia szacunku. Jeśli żona Cię szanuje to sama podejmie właściwą decyzję i zerwie kontakt.

31

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Naprawdę ciężka sytuacja.. aż trudno jest mi sobie to wyobrazić. Wydaje mi się, że w tej sytuacji najlepiej byłoby gdyby nie widziała się z nim na co dzień, ale z tego co przeczytałam - pracują w jednej firmie. Ciężko doradzić sad

32

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?
Katta napisał/a:

Naprawdę ciężka sytuacja.. aż trudno jest mi sobie to wyobrazić. Wydaje mi się, że w tej sytuacji najlepiej byłoby gdyby nie widziała się z nim na co dzień, ale z tego co przeczytałam - pracują w jednej firmie. Ciężko doradzić sad

Wcale nie ciężko. Co ważniejsze? Rodzina czy praca?

33 Ostatnio edytowany przez AdrianDąbrowski (2013-08-01 16:39:06)

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?
Doom napisał/a:
AdrianDąbrowski napisał/a:

Nie przekreślajcie jego relacji tu nie ma żadnej reguły, przepisu  zmam małżeństwa co po zdradzie od nowa się schodziły.
I nie kłamcie ze niema przyjaźni damko męskiej, dla mnie nie ma np przyjaźni męsko-męskiej ponieważ innych traktuję jak rywali, co najwyżej kumpel a pieści zawsze mam zaciśnięte.
To że bronię praw kobiet nie znaczy że nie jestem w relacji w stosunku do innych mężczyzn alfą.
On ma siłę widzi że ją kocha to czemu mu to odmawiacie, pytaj tylko o byłego.
Tych co znam jak osę rozchodzili to rozchodzili się z klasą w przyjaźni.

Hmm, nie ma przyjaźni męsko-męskiej... powiedz to np. towarzyszom broni w okopach smile wytłumaczą ci dosadnie, że jednak coś takiego istnieje. Twój post utwierdza mnie w przekonaniu, że brakowało ci przykładu ojca w dzieciństwie smile

To jest współpraca nie przyjaźń, ja mam przyjaciółkę, moja żona ma przyjaciela i 4 jakoś nam się żyje.
Ja mam przyjaciółkę od 15 roku życia!!! ona od 17!!!
Mizoginista rogacz nigdy nie uwierzy w  przyjaźń damko-męską.
Podobne poglądy maił skrajny mizoginista, bigot, kryptogej Oscar Wilde.
Co do końcówki guzik prawda, może zmienił bym zdanie jak miłość ojcowska zmieniła by się w kazirodczą i pedofilską zarazem smile
Zawsze taki byłem to nie ideologia zawsze lepiej dogadywałem się z kobietami, były na pożegnanie pocałunki w policzki, usta(bez języczka).
A militarystom mówię nie jestem pacyfistą więc całkowicie ominąłem wojsko załatwiając na boku żółte papiery. cool

34 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-08-01 16:41:06)

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Tango - ja mam podobną sytuację. A mianowicie Mąż pracuje razem z kochanką. Moim warunkiem możności zostania ze mną był brak jakiegokolwiek kontaktu z tą kobietą. I Mąż na to się zdecydował. Wiem, że poza pracą nie łączy ich nic. W pracy z racji tego, że się widują - rozmawiają by nie mijać się na korytarzu bez słowa. Na początku myślałam, że będzie to sytuacja nie do zaakceptowania ( i przez pewnien czas ciężko mi się z tym żyło - wyobraźnia działała). Dziś nie myślę o tym w ogóle. 

Nie mniej bardzo zainteresowała mnie wypowiedź kenobi - nigdy nie spojrzałam tak jak na to spogląda On. I dało mi to do myślenia smile.

35

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?
AdrianDąbrowski napisał/a:

To jest współpraca nie przyjaźń, ja mam przyjaciółkę, moja żona ma przyjaciela i 4 jakoś nam się żyje.
Ja mam przyjaciółkę od 15 roku życia!!! ona od 17!!!
Mizoginista rogacz nigdy nie uwierzy w  przyjaźń damko-męską.
Podobne poglądy maił skrajny mizoginista, bigot, kryptogej Oscar Wilde.
Co do końcówki guzik prawda, może zmienił bym zdanie jak miłość ojcowska zmieniła by się w kazirodczą i pedofilską zarazem smile
Zawsze taki byłem to nie ideologia zawsze lepiej dogadywałem się z kobietami, były na pożegnanie pocałunki w policzki, usta(bez języczka).
A militarystom mówię nie jestem pacyfistą więc całkowicie ominąłem wojsko załatwiając na boku żółte papiery. cool

Czasami mam wrażenie, że cierpisz na werbalne rozwolnienie, Adrian, by nie powiedzieć - sraczkę. Czujesz przymus mówienia/pisania nawet jeśli to, co z ciebie wyjdzie to kompletny bełkot.

Wyobraź sobie, że w ramach, jak to nazwałeś, "współpracy" wielu żołnierzy płci obojga oddawało za siebie wzajemnie życie. A mi głupiemu zawsze wydawało się, że współpraca zakłada obopólną korzyść smile

Teraz do sedna. A ja mam przyjaciela od 7 roku życia (tak sobie współpracujemy już od 26 lat tongue ) Masz przyjaciółkę, to wspaniale! Twoja partnerka-nimfomanka ma zapewne też wielu "przyjaciół" - również uroczo (w zależności od upodobań)! Tylko, dlaczego kogoś, kto ma inne zdanie niż ty nazywasz od razu mizoginistą. Mówisz do szczęśliwego męża i ojca córki (taka dygresja dla lepszego poglądu), nijak zatem etykieta mizoginisty do mnie nie pasuje.

Biednego Oscara zostaw w spokoju, był przede wszystkim biseksualistą i odsiedział w pierdlu swój czas za swoją orientację. Bigot? Przecież, to był libertyn i wzór dla wszystkich dandysów. Dla mnie pisarz ocierający się o geniusz.

Na litość, co mnie obchodzi, w jaki sposób żegnałeś z koleżankami, z języczkiem, w rączkę, w dupeczkę i w co tam jeszcze całowałeś!

Kończąc, ten męczący wywód, zapytam: Skąd wniosek, że jestem militarystą (co za słowo!)? Czy to może stąd, że pozwoliłem sobie na zobrazowanie ci przyjaźni męskiej w sytuacji ekstremalnej, jaką jest wojna w okopach? Co prawda wywodzę się z rodziny o dość silnych tradycjach wojskowych (właściwie większość należała do wielkopolskich struktur AK), ale daleko im było do militarystów...po prostu sytuacja wymuszała (II wojna). O sobie też tak wcześniej nie myślałem. Ach, tak zapomniałbym, byłem harcerzem przez dobrych kilka lat! Tak, to chyba to spaczyło mi psychikę i zamieniło w męską, szowinistyczną i seksistowską bestię smile Muszę koniecznie coś z tym zrobić smile

Co do twoich żółtych papierów. Ja bym się tym nie chwalił na lewo i prawo smile Co raz mniejszą mam przyjemność z prowadzenia polemik z tobą, Adrianie. Cała sytuacja, bowiem wydaje mi się całkowicie niesprawiedliwa, jeśli wiesz o czym mówię.

Pokój z tobą pacyfisto!

36

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Wszyscy próbujecie racjonalnie wyjaśnić to co się stało. Problem w tym, że BARDZO CZĘSTO nie ma racjonalnego wyjaśnienia, ponieważ za wszystkim stoi osoba niezrównoważona psychicznie, z zaburzeniami osobowości. Osobnicy socjopatyczni (czy jak kto woli psychopatyczni) zawsze rozpoczynają nowy związek od uwiedzenia kogoś i celowo wybierają osoby będące w związkach. Daje im to większą satysfakcję z czynienia komuś szkody. Procent takich przypadków jest bardzo wysoki, Ty i Twoja żona mogliście paść ofiarą umyślnie zaplanowanego, skomplikowanego działania, mającego na celu rozbicie Waszego związku. Nigdy nie pozwalaj na dalsze kontakty - Twoja żona nie ma szans na wyjście z tego obronną ręką, jeżeli po drugiej stronie jest osobnik będący mistrzem takich rozgrywek (każdy socjopata), celowo wciągający osoby ze swojego otoczenia w rywalizację, które ZAWSZE ją z nim przegrają. Odwiedź stronę aftermath-surviving-psychopathy.org i przepytaj żonę o szczegóły i porównajcie je z charakterystykami, które tam wymieniono. Zostały tam umieszczone przez najlepszych amerykańskich specjalistów. Jeżeli masz pytania to napisz je w tym wątku, mam duże doświadczenie w w/w temacie.

37

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Jak dla mnie sama praca z byłym kochankiem nie jest głównym problemem ,jednak to co napisałeś o ich relacjach. Jeśli on ja traktuje jak spowiednika to jednak jest między nimi jakaś więź i nie mówmy tu o przyjaźni bo to raczej śmieszne. Obawiała bym się iż gdy pokłócicie się to ona pobiegnie się wyżalić a końcowy efekt już przerabiałeś. Nie musi zmieniać pracy wystarczy że postawi jasną granice co do ich kontaktów koniec rozmów na tematy prywatne. Co do kwestii zaufania to z ludźmi jak z nastolatkami stosuje sie metodę ograniczonego zaufania, nigdy nie można być pewnym drugiego człowieka na 100% i nic w tym złego. Postawienie żonie takiego wymogu jest raczej naturalną konsekwencją jej zachowania niż brakiem zaufania.

38

Odp: Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

My przeprowadziliśmy naprawdę poważną analizę naszego związku. I sami i z psychologiem również. Wiemy co nie działało - w obie strony i wydaje mi się (ok, zrozumiem, gdy ktoś napisze - no właśnie: wydaje Ci się tylko wink że naprawdę wszystko sobie wyjaśniliśmy, że jest bardzo dobrze i...jakkolwiek by to nie zabrzmiało: że możemy sobie znów ufać.


Mi się wydaje, że podstawa to zaufanie, zdaję sobie sprawę, że jest ciężko bo żona to zaufanie częściowo już straciła ...
ale ktoś wcześniej napisał - jak będzie chciała zdradzać nadal to i tak zmiana pracy nic nie da,
możesz po prostu z nią porozmawiać, że ciężko ci znieść świadomość że ma z nim nadal kontakt, żeby spróbowała postawić się na twoim miejscu, może zrozumie ?

A jeśli mogę spytać - czy psycholog dużo dał ?
Jak to mniej więcej wygladało ? Skupiliście się na zdradzie czy na związku ?

Pytam bo niedługo wybieram się z mężem do psychologa i wogóle nie wiem czego się spodziewać,
u nas to on jest winny, ale też chcemy ratować nas

pozdrawiam

Posty [ 39 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy pozwolić żonie na kontakty z ex-kochankiem?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026