Kobietki!
tak siedze zastanawiam się...może ja jestem zbyt wymagająca albo mam zbyt wypaczone i wyimaginowane podejście do związków....czy wy tak jak ja twierdzicie ze bez chemii i pociągu fizycznego nie da sie zbudować związku? cholera juz sama nie wiem... poznałam faceta - mądry , myślący wreszcie, ogarnięty odpowiedzialny...mamy wiele wspólnego, w wielu sprawach się zgadzamy i w ogóle świetnie sie nam rozmawia... wiem ze mu się bardzo podobam.. ale ja chyba nie czuję tego samego.... lubię z nim rozmawiać ale nie ma chemii!! zero chemii nawet jak mnie całuję to mam w głowie myśl " no odklej sie wreszcie" te jego pocałunki nie sprawiają mi żadnej przyjemności... nie mam ochoty na jakiekolwiek zbliżenia fizyczne , zwykle było tak ze jak całowałam sie z facetem czułam dreszczyk emocji, podniecenie i nachodziła ochota na cos więcej...a tu nic!!chłopak zaprasza mnie znów na randkę a ja sie migam brakiem czasu tak naprawdę nie mam ochoty sie z nim widzieć... może znaczenie ma fakt ze ostatnio rozstałam sie z jednym ( w prawdzie nic do niego nie czułam ale jednak miałam kogoś ) i po prostu to za szybko na nowa znajomosc? a może ja za dużo wymagam i po to zeby stworzyć udany związek wcale nie musi byc chemii?! boje się ze cos przegapię.... ze właśnie przez brak chemii stracę szansę na zdrowy normalny związek z wartościowym facetem....Byłam w poważnym związku przez półtora roku... była chemia przez cały ten okres... byłam szczęśliwa...myślałam o nim tęskniłam chciałam zeby mnie dotykał całował przytulał... boję się ze juz tego nie poczuję nigdy więcej
1 2010-02-24 15:29:11 Ostatnio edytowany przez Desire1987 (2010-02-24 15:41:42)
Podobne tematy
Wiesz, bez chemii nie warto się wiązać. Może warto poczekać na tego kogos z kim zaiskrzy. Bo być z kims tylko po to, zeby kogoś mieć to jak dla mnie bezsensu. Ale ja jestem idealistką, więc to już zalezy tylko od Ciebie.
jeśli nie ma chwmii to też nie ma sensu;)
Jeżeli nie ma tego "czegoś" to będziesz się męczyć. Tak jak napisałaś o pocałunku.
Z jednej strony myślę, że warto dać szansę, ale ma się co zmuszać.
5 2010-02-24 16:09:16 Ostatnio edytowany przez Kami90 (2010-02-24 16:10:56)
Desire, ja miałam tak samo... ja byłam z facetem 2 lata, ciągle chemia pociąg przyjemność, po rozstaniu strasznie tęsknie, bo nadal to czuje on już raczej nie... bo ma nowa, a do innych już poczuć tego samego nie umiem, czasami chwila fascynacji a potem czar pryska i koniec, nie chce nie mogę nie potrafię, nie podoba mi się, nie mam ochoty się kleić a jestem przylepna strasznie...
Był jeszcze jeden facet byliśmy znajomymi ale przez miesiąc trochę się zapędziliśmy, wprawdzie nie czuła tak wielkiej chemii jak do byłego ale jak mnie całował czy przytulał czułam się dobrze, mimo ze nie umiałam mu patrzeć w oczy jak temu jednemu...(ale on niczego nie chce ten znajomy, nie szuka sobie dziewczyny więc koniec)
może po prostu to nie nasz czas, i jeszcze znajdzie się "pan właściwy" też na pewno nie będzie już tych wielkich fajerwerków jak wcześniej ale mniejsze powinny być i jeszcze będą ![]()
czyli normalna jestem? i wszytego ze mną ok?:) ![]()
na towygląda, bije od Ciebie normalnością ;D
Jesteś jak najbardziej normalna, po prostu, trzeba czasu, dziś nawet moje koleżanki się mnie pytały czy też tak mam, jak my właśnie, identyko sytuacje się pytały ![]()
to mnie troche pocieszyliscie....w takim razie pozostaje czekac...na chemie magie i te wszytskie wspanialosci w ktore pomalu przestaje wierzyc
wierzyć trzeba, cierpliwość popłaca, mam nadzieję, bo bycie samej zaczyna mi się mocno nudzić i drażnić ![]()
Desire,a może po prostu nie 'wyleczyłaś' się z poprzedniego związku?
Ja tak miałam,że zaczęłam się spotykać z facetami,niby ok,ale jednak ciągnęło
mnie do ex i z każdych nowych związków nic nie wychodziło.
A poza tym,jeżeli już teraz czujesz,że nie ma między Wami chemii,to daj sobie
spokój.
Facet musi mieć 'to coś', czym przyciągnie mnie do siebie.
Z własnego doświadczenia powiem Ci,że do mojego obecnego partnera coś mnie
od początku przyciągało.Pragnęłam kolejnego spotkania,jego dotyku,uśmiechu....
i tak jest do tej pory.A jesteśmy razem prawie 2 lata.
A powiedzcie , czy mężczyźni podobnie analizują tą sprawę ?
Czy jest im zupełnie wszystko jedno - jest chemia między kobietą czy jej nie ma - wszystko jedno byleby było co prze....ć ![]()
Z pewnością zalezy to od faceta i jego wyobraźni , ale intryguje mnie jak oni na to patrzą
13 2010-02-24 22:19:14 Ostatnio edytowany przez Desire1987 (2010-02-24 22:26:27)
Amelia sama nie wiem do konca w grudniu minal rok od rozstania.....powracam do wspomnien bo to byla moja pierwsza powazna milosc...bylo mi dobrze chcialam z nim zalozyc rodzine okazal sie niedojrzaly bardzo i teraz jak go widze nie czuje juz w sumie nic...ale wspomnienia wracaja..
.no tez jestem ciekawa jak na to faceci patrza:)
Hm, myślę że jeśli nie ma chemii w związku, to prędzej czy później, spotkasz kogoś gdzie ta chemia się pojawi, i wtedy będzie mogło się stać coś czego pewnie nie chciałabyś zrobic temu pierwszemu, o którym pisałaś
To chyba chyba na pewno
nie ma sensu...
A wracać do przeszłości tez nie najlepiej.
Szukaj szczęścia, dalej, masz otwarte drzwi, więc korzystaj póki możesz:)
napewno bez pociagu fizycznego nei da sie zwiazku zbudowac, jak dla mnie kobieta nie musi wrecznie powinna byc seks bomba poprostu musze ja fizycznie akceptowac
Ja ostatnio byłam w takiej samej sytuacji. Odeszłam. Tak szybko jak tylko się dało. Nie mogłabym się zmuszać do spotykania z kimś,a co dopiero do zbliżeń. Z czasem zaczęłoby cie to po prostu obrzydzać i byś znienawidziła siebie i jego. PO co ranić fajnego chłopaka, lepiej odejść i niech znajdzie sobie inną, a Ty widać musisz jeszcze poczekać, albo to nie był ten i już.
Uważam, że jeśli miałabyś tkwić w związku to chociaż kilka tych motyli powinno się pojawić w brzuchu chociażby przy całowaniu...a jak tak nic nie było...nie nie, to by się nie udało.
no i ja tez "odeszłam" właśnie...napisałam mu ze nie chce żeby był "zapchaj dziura" bo czuje ze właśnie tak by to było skoro rozstałam sie z facetem kilka dni temu i zaraz zaczęłam sie z nim spotykać...nie jestem w stanie wykrzesać z siebie żadnych uczyć wyższych w chwili obecnej a on sie nakręca wiec nie chce go ranic i robic złudnych nadziei , tekst "zostańmy przyjaciółmi" darowałam sobie - nie ma go w moim słowniku:D to zbyt banalne hehe chłopak jest mądry i ogarnięty więc mam nadzieje ze zrozumie i będziemy sie czasem widywać jako kolega i koleżanka:)
A powiedzcie , czy mężczyźni podobnie analizują tą sprawę ?
Czy jest im zupełnie wszystko jedno - jest chemia między kobietą czy jej nie ma - wszystko jedno byleby było co prze....ć
Z pewnością zalezy to od faceta i jego wyobraźni , ale intryguje mnie jak oni na to patrzą
Oczywiście, ze nie jest im obojętne... Tylko, że prawdopodobnie u nich łatwiej chemię wywołać ![]()
Desire, jeśli zupełnie nie pociaga Cię fizycznie to po co w ogóle się z nim całujesz? Dajesz facetowi nadzieję bez sensu... Jak mu to potem wytłumaczysz? Sorry, całowałam się z tobą, ale mnie odrzucało???
Jeśli chociaż trochę by ci się podobał to byłaby nadzieja, że spodoba się bardziej... A tak to jak dla mnie nadziei nie ma... Trzeba było od razu zrobić sobie z niego przyjaciela skoro się tak dobrze rozumiecie zamiast robić krok dalej...
czesc . Bez chemii nie ma pożądania a bez niego seks jest przykry i smutny. Wiem coś o tym. Wiele lat plakalam w poduszkę z tego powodu . Moj mąż jest dobrym człowiekiem ale juz dlużej nie wytrzymam, czasem po prostu się brzydzę bliskości z nim. Nie radze nikomu zeby się tak wpakował jak ja. Małzeństwo z boku patrząc ok a ja właśnie myślę o rozwodzie. Tylko ciekawe czy znajde kogoś kto na mnie podziała. Miałam kiedyś związek gdzie nawet seks nie był może najlepszy ale sprawiał mi przyjemność i chcialam go bez przerwy. Bez przerwy podniecało mnie samo myślenie o tym facecie, o jego pocalunkach i bliskości- nie wyszlo z nim. Mam jednak juz porownanie. Jesli nie ma iskry - nie zaczynac bo potem zycie boli
uuu Bajka to faktycznie nieciekawa sytuacja jak tak...a czy między wami zawsze tak było?? czy na początku waszego małżeństwa bądz znajomości chemia była?:> dobrze ze mis ie udało jakoś z tego wyplątać...
Też się chętnie wypowiem. Tak ja ty dziewczynki, boję się, że już przy żadnym facecie nie poczuję takich motylków w brzuchu jak przy moim eksie. Nie wiem czy ma na to wpływ fakt, że był moja pierwszą miłością, dlatego tak ciężko mi wyrzucić go z głowy. Męczę się strasznie czasami. Chciałabym juz zamknąć ten etap. Może sa wśród was dziewczyny, które nie wyobrażały sobie życia bez eks, a teraz sa szczęśliwe w nowych związkach i czują tak samo duże, albo i większe motylki w brzuchu do swojego partnera ??
prosze o nadzieję ![]()
no pewnie:) ja jestem przykładem..rozstałam sie po 1.5roku i chcąc nie chcąc troche sie zaangazowałam:) chemia na poczatku była i motylki tez,ale potem jakos to przeszło i zakonczyłam ten zwiazek, męczyłam się,nie pociągał mnie fizycznie, myslalam, że mi przejdzie ale nie przechodziło, seks nie byl przyjemnocia taka jak kiedyś, a jak juz chciał żebym go piesciła oralnie to szukałam wykrętki...nie chciałam...Brrr...
a mojego obecnego chlopaka to najchetniej rozbierała bym od progu;)
Bez chemii nie ma udanego seksu,to męczarnia.
Tylko, że ja jestem w takiej sytuacji, że to on zerwał ze mną czyli jeśli coś przeszło to z jego strony. I dlatego boję się, że już nigdy nie zakocham się tak mocno jak w nim...:(
chemia jest bardzo potrzebna.. wbrew pozorom fizyczność odgrywa bardzo istotną rolę w związku ![]()
Dasire-kiedy poznalam swojego obecnego faceta nie bylo chemii miedzy nami zupelnie!! On przychodzil,spotykalismy sie,ale nie bylo mi w glowie aby sie przytulic a tym bardziej pocalowac!Zewnetrznie w ogole mnie nie pociagal-sredniej postury i wlosy do pasa
on to wyczul i naprawde byl bardzo delikatny-nie narzucal sie ,ale nadal przychodzil,dlugo rozmawialismy,smialismy sie ,On nawiazal super kontakt z moim synem,i bardzo ale to bardzo zaimponowal mi swoja osobowoscia,inteligencja--to jest takie sexi ze szok!!!!!!!Wszystko zaczelo sie od przyjazni,I po 2 mies tak bardzo go pokochalam-nawet niewiem kiedy! I pokochalam go za to jaki jest wewnatrz,za jego charakter,dobroc-nigdy tego nie mialam w zwiazku-on tak bardzo potrafi o mnie dbac i mojego syna!I uwierz mi-mamy taka CHEMIE ze mozemy sie kochac codziennie,;P wkrotce zamieszkamy razem a ja moge powiedziec ze nigdy nie bylam taka szczesliwa!! I ciesze sie ze ze dalam mu szanse a on tak dlugo nie poddawal sie:)) I kto by pomyslal? Dlatego dajcie sobie szanse.I uwierz mi ze to inteligencja jest sexi,i dobre cechy ktore wyplywaja z czlowieka-bo to nigdy sie nie zmieni,a uroda przeminie.Pozdrawiam Cie i zycze powodzenia:)))
chemia jest bardzo potrzebna.. wbrew pozorom fizyczność odgrywa bardzo istotną rolę w związku
Zgadzam się
zwłaszcza na początku musi być to coś, te motylki w brzuchu, natłok myśli, podniecenie. Wiadomo, że z czasem przeradza się to w stabilizację, ale początki jak są kiepskie, to wg mnie nie ma co się w to pakować. Później można tego żałować, że nie skończyło się tego na początku tylko żyło się z nadzieją, która umarła.
Kochane!! temat juz dla mnie nie jest aktualny bo od miesiąca jestem bardzo zakochana - szczęśliwie co najważniejsze:) od pierwszych chwil gdy go zobaczyłam poczułam CHEMIE:) sytuacja którą opisałam w tym wątku juz nie istnieje... przestałam widywać się z tym kolegą... spotkałam swoje szczęście:) żeby było zabawniej to od około roku nasz wspólny kolega próbował nas swatać Jemu mówił " ale mam dla Ciebie fajna dziewczynę " a mi mówił to samo o Nim.... no i faktycznie jak spotkaliśmy się po raz pierwszy pojawiły się iskry...co prawda dzieli nas odległość - 200 km ale to nie problem bo widujemy sie prawie w każdy weekend - mało tego mój skarb lubi robić mi niespodzianki i czasem przyjeżdża niespodziewanie w środku tygodnia żeby pobyć ze mną kilka godzin:)i dalej twierdze ze bez chemii nie ma NIC!! warto było czekać
Nooooo to gratuluję ![]()