jestem z chłopakiem ok 3,5 roku zaręczyliśmy się 2 miesiące temu, czas który bylisy razem był jak bajka, wszystko idealnie owszem były kłótnie itd ale nie ma par idealnych. on spokojny czuły zawsze wyciągający pierwszy dłoń po kłótni poprostu czułam że mnie strasznie kocha itd. Nagle taka sytuacja przezd weselem koleżanki grill na którego nie chciałam iść, bo chciałam odsapnąc po pracy i przygotować się do wesela, ale dałąm się na mówić bo go kocham, tam alkohol i chłopak tochę wypił, potem rano fryzjer i żeby na mnie nie czekać 2 godz znów ten kolega co wcześniej alkohol na wesele pędzliśmy bo on jak zwykle nie zdążył się wykąpać ,na weselu zmęczony mało co ze mną tańczył ciągle wychodził na papierosa a ja sama zostawałąm, w końcu już nie mogłam tego znieśc bo o papierosy kłócimy się już ok rok a on ciągle więcej pali, i na tym weselu kiedy kolejny raz wyszłam do niego na podwórko miarka się przebrała poprostu tak się zdenerwowałam że ciągle zostaję sama na sali że nie bawimy się przez niego dobrze że oddałam mu pierścionek zaręczynowy, w hotelu strasznnie go zbiłam czego teraz bardzo żałuję ale poprpstu nazbierało sę we mnie tyle złości za te wszystkie sytuacje i wstyd jaki mi robił, zę nie wytrzymałam, chciałam go udobruchac ale powiedział,że to koniec. doszła do tego jeszcze sytuacjaże zmarł mó brat i prosiłam chłopaka aby był przy mnie ale zachował się jak najgorszy ham, pierwszy raz podczas tych prawie 4 lat zobaczyłam takie jego oblicze nie było go kiedy go potrzebowałam pojechał ze mnął jedynie na pogrzeb tam w kościele potrzymał mnie za rękę i pojechał bo miał oddać komuś tam samochód. kiedy do niego dzwoniłam to raz mówił,że to koniec że mnie nie chce itd a drugi raz ze zawsze będzie mnie kochał,powiedział mi tyle przykrych i obraźliwych słó, kiedy zapytałam w prost czy to koniec powiedział że na razie nie ale żę daje mi czas do przemyśleń, jest mi stasznie przykro żałuję że go uderzyłąm i że oddałam pierścionek ale emocje żal złośc. teraz bardzo go potrzebuję a oan jakby odrzycał moją wyciągniętą dłoń. Siostra mi radzi żeby poczekac i zobaczyc co dalej, żę on jest bardzo uczuciowy i na to jego zachowanie miały wpływ 3 czynniki zmęczenie psychiczne i fizyczne przez nową prace, to że oddałam mu pierścionek oraz śmierć mojego brata któego bardzo lubił. ja poprostu nie mge uwierzyc że z tak czułego i kochanego faceta zmienił się w takiego potwora. czasami miał takie przebłyski że mnie przytulił itd ale zaraz się to zmieniało,zrobił się taki nerwowy impulsywny. Nie wiem co mam robić jest mi ciężko z powodu brata, strasznie mi smutno z powodu tej całej sytuacji z chłopakiem chaiałbym cofnąc czas ale czy to coś jeszcze da, jest to mo pierwszy i jedyny chłopak i nie wiem czy pokochałabym kogoś jeszcze, nie wyobrażąm sobie zycia bez niego.nie chcę ciągle do niego wydzwaniać bo to wykorzystuje do obrażania mnie it, poradzcie co o tym myślicie itd
Podobne tematy
myślę, że źle się stało, że go uderzyłaś i oddałaś pierścionek...ja też palę i też toczę wojny z moim mężczyzną ale to jest nałóg i bardzo trudno nad nim zapanować uwierz.może spotkajcie się i porozmawiajcie tylko bez agresji czy niepotrzebnych słów w końcu coś was łączyło.myślę, że powinien zgodzić się na takie spotkanie wtedy mozecie wyjaśnić sobie wszystkie niedomówienia i powody waszego zachowania. myślę, że czasami drobna podkreślam drobna sprzeczka dobrze wpłynęłaby na wasz związek oczyściłaby atmosferę.a to jak zachował się po śmierci Twojego brata można tłumaczyć tym że agresja rodzi agresję moze nie fizyczną ale psychiczną bo ten chłopak musiał poczuć się bardzo dotknięty tym co się stało. przyjmij moje kondolencje po śmierci brata.
tak Aneczko masz duża racje, ale nie wiem co mam zrobić poprostu kiedy dzwonię chcę się spotkać a on mówiże nie nadeszła jeszcze pora na spotkanie może spotka się ze mną za tydzień za dwa, jest nerwowy jak nie on i to że się nie odzywa jest dla mnie najcięższe do zniesienia, nie powinnam go uderzyć ale chyba powinien docenic to że chcę się pogodzić porozmawiac anie mnie tak traktować, bo on tez nie raz zawinił,ale zawsze kiedy chciał pogadać to byłam, a teraz mi jest tak cięzko a on jest jak tyran poprostu, dziękuję za współczucie
słuchaj jak chcesz powrotu to spójrz na to co Ty źle robisz....a Ty non stop nawijasz że on zły, że tyran...itp. tak naprawdę widzę że masz go za winnego a siebie w mniejszym stopniu. szukasz usprawiedliwienia....czasami trzeba przyznać się szczerze do błędów. ja nie dziwię się mu że zerwał po tym jak uderzyłaś go i oddałaś pierścionek. uderzając go potraktowałaś jak ścierwo- ciekawe co byś zrobiła jakby oddał Ci. przemoc jest najgorszym co może być...zdarzy Ci się raz to potem korci drugi. a co do pierścionka dałaś mu do zrozumienia że po prostu nie jesteś go pewna że małą ma dla Ciebie wartość- przede wszystkim małą wartość mają zaręczyny i decyzja zamążpójścia.
jak już ładnie się pogodzicie to zobaczysz jak wiele straciłaś...na pewno nie będzie Ci ufał tak jak kiedyś...będzie ostrożniejszy a nawet może dojdzie do wniosku że nie opłaca się żenić...nie wiem co ale na pewno będzie inaczej niż przed...i będziesz męczyć się nad naprawieniem tego.
porozmawiaj z nim na spokojnie o wsparciu ale nie wypalaj z tekstem że zawiedziona byłaś...nie wiesz co on czuł po śmierci...może tez ma jakieś problemy.
ja nie dziwię się mu że sie nie odzywa...pewnie rozmyśla nad wami...
Autorko tematu o dziwnym nicku - koleżanki powiedziały co być powinno powiedziane.
Ja dopowiem tylko - dzieckiem i to egoistycznym jesteś, nie czas na związek dla ciebie, ale na naukę życia. Wiedziałaś, że on pali, ale rzucanie pierścionkiem bo on palił za często to głupota. Ośmieszanie go też głupota, bo nie postępował jakbyś chciała.
Słuchaj - kobieta gdy coś się jej nie podoba i chce by mężczyzna jej zrozumiał robi tak - po wszystkim bierze go na bok, i mówi - to mi się nie podobało, albo tamto, nie akceptuję takiego zachowania, jednocześnie pyta - czemu tak robiłeś by mieć wgląd w psychikę mężczyzny. Bo istnieją bawidamki ale i porządni lecz nieśmiali faceci. Dziewczyna zachowuje z klasą a nie jak primadonna wylewa żale publicznie i ośmiesza człowieka z którym chce być. To niedopuszczalne.
Jakby pojawił się wątek pisany przez kobietę, która opisywałaby, że:
-ona pali
-facet jest przeciwny nałogowi i robi jej chore jazdy, z tego powodu tez on zrywa zaręczyny
-facet ją pobił
I tu jest pies pogrzebany, dlaczego jak facet pobije to wszyscy mówią, nie wybaczaj zrobi to kolejny raz, a jak kobieta uderzy to, jest to potępiane, ale traktowane na zasadzie, on może wybaczy. Bo co? kobieta słabiej uderz? Nie zrobi takiej krzywdy fizycznej? Idiotyzm, pobicie to pobicie, okazanie braku szacunku. Lećmy dalej. Po tym pobiciu facet jest w dołku, przeżywa tragedię rodzinną i co dziewczyna pobita ma mu jeszcze towarzyszyć na pogrzebie? Trzymać go za rękę? Wspierać kogoś, kto okazał się potworem i okazał zero szacunku partnerce?
Facet i tak zachował się w porządku, towarzysz Ci na pogrzebie, wspierał na tyle na ile potrafił, bardzo go skrzywdziłaś, ja na jego miejscu w ogóle zerwałabym kontakt. On musi Cie kochać skoro mimo wszystko odpowiada na Twoje wiadomości, i pozwala na kontakt. Jak Ci na nim zależy to dorośnij do roli partnerki i przyszłej żony.
Mówisz ,że był cudny,a teraz jest potworem. A Ty ... od zawsze byłaś taka "miła" ?
Uderzenie go to błąd. Nie wyobrażam sobie,żebym się tak zachowała w opisanej sytuacji i żeby facet sobie po tym nie poszedł.
Każdego trzeba szanować.
Przemyśl swoje zachowanie. On może miec tego dość. Przecież nie wyciągał Cię na grila na złość. A że potem na weselu nie wyrabiał - każdy czasem nawala, trzeba to wybaczyć a nie walić w twarz.
Mniej emocji. Przeprosiny od Ciebie i zero wymagań by wrócił. Wkońcu on tez myśli z kim się wiąże na CAŁE życie...
Uwazam, ze jestes dzieciakiem nie gotowym do zwiazku,a tym bardziej malzenstwa. Ty po prostu ciagle na niego narzekasz, a z tego co napisalas wylania mi sie obraz dzieciaka, ktory nie wie, czego chce. Daj mu spokoj, niech sobie ulozy zycie, a Ty dorosnij. O pobiciu w hotelu nawet nie pisze, bo to w ogole jakas patologia jest.
jestem z chłopakiem ok 3,5 roku zaręczyliśmy się 2 miesiące temu, czas który bylisy razem był jak bajka, wszystko idealnie owszem były kłótnie itd ale nie ma par idealnych. on spokojny czuły zawsze wyciągający pierwszy dłoń po kłótni poprostu czułam że mnie strasznie kocha itd. Nagle taka sytuacja przezd weselem koleżanki grill na którego nie chciałam iść, bo chciałam odsapnąc po pracy i przygotować się do wesela, ale dałąm się na mówić bo go kocham, tam alkohol i chłopak tochę wypił, potem rano fryzjer i żeby na mnie nie czekać 2 godz znów ten kolega co wcześniej alkohol na wesele pędzliśmy bo on jak zwykle nie zdążył się wykąpać ,na weselu zmęczony mało co ze mną tańczył ciągle wychodził na papierosa a ja sama zostawałąm, w końcu już nie mogłam tego znieśc bo o papierosy kłócimy się już ok rok a on ciągle więcej pali, i na tym weselu kiedy kolejny raz wyszłam do niego na podwórko miarka się przebrała poprostu tak się zdenerwowałam że ciągle zostaję sama na sali że nie bawimy się przez niego dobrze że oddałam mu pierścionek zaręczynowy, w hotelu strasznnie go zbiłam czego teraz bardzo żałuję ale poprpstu nazbierało sę we mnie tyle złości za te wszystkie sytuacje i wstyd jaki mi robił, zę nie wytrzymałam, chciałam go udobruchac ale powiedział,że to koniec. doszła do tego jeszcze sytuacjaże zmarł mó brat i prosiłam chłopaka aby był przy mnie ale zachował się jak najgorszy ham, pierwszy raz podczas tych prawie 4 lat zobaczyłam takie jego oblicze nie było go kiedy go potrzebowałam pojechał ze mnął jedynie na pogrzeb tam w kościele potrzymał mnie za rękę i pojechał bo miał oddać komuś tam samochód. kiedy do niego dzwoniłam to raz mówił,że to koniec że mnie nie chce itd a drugi raz ze zawsze będzie mnie kochał,powiedział mi tyle przykrych i obraźliwych słó, kiedy zapytałam w prost czy to koniec powiedział że na razie nie ale żę daje mi czas do przemyśleń, jest mi stasznie przykro żałuję że go uderzyłąm i że oddałam pierścionek ale emocje żal złośc. teraz bardzo go potrzebuję a oan jakby odrzycał moją wyciągniętą dłoń. Siostra mi radzi żeby poczekac i zobaczyc co dalej, żę on jest bardzo uczuciowy i na to jego zachowanie miały wpływ 3 czynniki zmęczenie psychiczne i fizyczne przez nową prace, to że oddałam mu pierścionek oraz śmierć mojego brata któego bardzo lubił. ja poprostu nie mge uwierzyc że z tak czułego i kochanego faceta zmienił się w takiego potwora. czasami miał takie przebłyski że mnie przytulił itd ale zaraz się to zmieniało,zrobił się taki nerwowy impulsywny. Nie wiem co mam robić jest mi ciężko z powodu brata, strasznie mi smutno z powodu tej całej sytuacji z chłopakiem chaiałbym cofnąc czas ale czy to coś jeszcze da, jest to mo pierwszy i jedyny chłopak i nie wiem czy pokochałabym kogoś jeszcze, nie wyobrażąm sobie zycia bez niego.nie chcę ciągle do niego wydzwaniać bo to wykorzystuje do obrażania mnie it, poradzcie co o tym myślicie itd
Jak oddałaś mu pierścionek zaręczynowy, to musiało być dla niego poniżające. Jak jeszcze zachowywałaś się jak wariatka bijąc go, to się nie dziw, że ma Cię dość. Nawet jak kochał Cię wcześniej, to po czymś takim raczej ciężko będzie mu myśleć o Tobie jak o przyszłej żonie, matce swoich dzieci. Nazywasz go potworem, a ja nie widzę tutaj jego winy, tylko Twoją. I tak go podziwiam, ze gdzieś z Tobą jeździł i trzymał Cię za rękę przy Twoich humorach.
Pretensje to powinnaś mieć sama do siebie - Twoje zachowanie jest dziecinne, no i jeszcze to pobicie to już w ogóle jest jakieś przegięcie. I tak podziwiam Twojego chłopaka, że chce jeszcze z Tobą rozmawiać, bo ja po takiej szopce nie chciałabym mieć z Tobą już nic wspólnego. To nie chłopak jest potworem, ale Ty. Nie dorosłaś do dojrzałego związku i lepiej aby chłopak ułożył sobie życie z inną dziewczyną, bo Ty na żonę póki co się nie nadajesz.